dać czy nie dać...

08.04.08, 16:39
czy byłybyście zdolne do dania łapówki? chodzi mi tutaj o "danie w łapę" za
jakąś konkretną sprawę np egzamin na prawo jazdy. przyznam że ja nigdy w życiu
bym nie umiała, nawet bym o tym nie pomyślała żeby dać łapówkę. jeśli chodzi o
jakiś egzamin oblany któryś raz z rzędu to wolę się postarać raz jeszcze i raz
jeszcze, mimo tego że mogło by to trwać dłużej niż oczekiwałam, niż dać w łapę
i mieć wszystko z głowy...to nie dla mnie, nie umiałabym się uporać z
wyrzutami sumienia.
    • jowita771 Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 16:55
      myślę, że byłabym zdolna dać w łapę lekarzowi, gdyby od tego, czy podejmie on
      działania zależało zdrowie bliskiej osoby. chociaż będąc raz w podobnej sytuacji
      nie dałam, bo uważam, że sie nie powinno.

      co do egzaminu - nie dałabym na pewno. wiem, że gdybym dała, miałabym wrażenie,
      że nie umiałam wystarczająco dobrze i widocznie nie powinnam tego prawa jazdy
      (jeszcze) mieć. zdałam za piątym razem, ale wiem, że potrafię jeździć (co nie
      znaczy, że uważam się za świetnego kierowcę)
    • tosina Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 16:56
      Nigdy nie placilam za egzamin .Jesli zas chodzi o to czy dalabym
      lapowke za np. wykonanie badania badz za przyjecie przez okreslonego
      lekarza.To tak. Czesto sa wykonywane na sprzecie szpitalnym.
    • mearulezz Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 17:18
      jesli danie lapowki to jedyna szansa na "zalatwienie czegos" to daje bez zadnych
      wyrzutow, czesto korzystam tez ze znajomosci np. mojej mamy w przychodni
      specjalistycznej - nie musze czekac na wizyte miesiacami tylko tydzien. Bardzo
      tez czesto juz po zalatwieniu srawy odwdzieczam sie jakas bomboniera, droga kawa
      itd itp.- to dobrze rokuje gdybym w przyszlosci znowu musiala miec kontakt z
      taką osobą.
    • triss_merigold6 Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 17:25
      Prawo jazdy robiłam wiele lat temu kiedy były inne przepisy i było
      dużo łatwiej. Teraz bym po prostu kupiła zamiast bujać się z
      pięcioma poprawkami. Znam sporo osób, które kupowały prawko i nie są
      gorszymi kierowcami od innych.
      Za przyspieszenie np. terminu operacji też bym dała łapówkę.
    • jak_matrioszka Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 17:34
      Jakby mi wprost powiedzieli ze trzeba dac, i ile dac, to bym dala, wogole pewnie
      nie zauwazajac faktu ze wlasnie wreczam lapowke. Sama z siebie nigdy nie
      wymysle, a aluzji niestety nie rozumiem. Mam niedorozwoj lapowkowy, cecha
      wrodzona, dziedzicznie po mamie.

      Meza przyjaciolki poinformowano po dluuugim czasie ze ma dac (i ile) zeby
      zrobili zonie cesarke. Dal i mial pretensje nie o to ze musial zaplacic, ale ze
      mu powiedzieli dopiero w drugiej dobie jej koszmaru. Do nastepnego porodu byl
      juz przygotowany, full service porod rodzinny: ona na sale, a on z gotowka w
      kopercie popedzil szukac wlasciwego czlowieka.

      Co do egzaminow to czasami mam wrazenie ze czesto zdaja osoby, ktore najmniej
      bym o to podejrzewala. Mozliwe ze wykladnia jest lapowka, sama jeszcze nie
      probowalam. Widac umiem to na co mam papiery, bo nikt mi nie powiedzial ze mam
      zaplacic to zdam, a jak nie to musze sobie radzic sama.
    • tosina Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 17:50
      po dumałam i stwierdzam ze dałabym jeszcze np. w sytuacji gdyby moje
      dziecko nie dostalo sie na studia .Nie dlatego ze malo zdolne ale
      dlatego ze np. zbytd duzo osob na 1miejsce. Zaznaczam gdyby byla za
      malo zdolna nie zaplacilabym bo i tak uwalili by ja na jakims
      egzaminie. Ogholnie wtedy gdy wartosc załatwienia jest dla mnie
      wieksza niz to co łapówkobiorka chce.
      • mama_kotula Re: dać czy nie dać... 09.04.08, 13:59
        tosina napisała:

        > po dumałam i stwierdzam ze dałabym jeszcze np. w sytuacji gdyby moje dziecko
        nie dostalo sie na studia .Nie dlatego ze malo zdolne ale dlatego ze np. zbytd
        duzo osob na 1miejsce.

        ???
        Nie rozumiem.
        Jeśli jest dużo osób na jedno miejsce, to teoretycznie* dostają się
        najlepsi/najzdolniejsi/najlepiej przygotowani. Czyli = zdolniejsi od twojej
        córki, która się nie dostała.

        *)Mówię "teoretycznie", bo różnie to bywa smile
        • bezsensownie Re: dać czy nie dać... 09.04.08, 15:45
          No dokładnie teoretycznie.
    • 18_lipcowa1 Re: dać czy nie dać... 08.04.08, 19:31
      dalabym jesli by chodzilo o zycie lub zdrowie moje lub moich
      bliskich,czyli przyspieszenie operacji,jakosc opieki w szpitalu
      za prawko tez bym dala, w 2001 zdawalam 6 razy a jezdze i jezdzilam
      swietnie.
    • sir.vimes gdyby chodziło o życie kogoś bliskiego 08.04.08, 19:42
      to zapewne tak.
    • mma_ramotswe dałabym 08.04.08, 19:43
      łapówkę, gdyby od tego zalezało zdrowie/życie kogoś mi bliskiego
    • semida Re: dać czy nie dać... 09.04.08, 13:56
      Wyrzuty wyrzutami,a żyć trzeba.(nigdy jeszcze nie dałam łapówki)
      Piszę jeszcze,bi wyznaję zasadę:"Nigdy nie mów nigdy".
Pełna wersja