Rodziny zastępcze - kwestia kasy?

10.04.08, 10:26
Wkurzyłam się.

Czytałam ostatnio duży reportaż o rodzinie zastępczej, której z dnia na dzień
zabrano dzieci bo "była roszczeniowa" i wydawała więcej niz gmina uznała, ze
należy.
Dzieciom nie pozwolono nawet pożegnać się z rodzicami.

Natomiast teraz znalazłam artykuł o rodzinie zastępczej, która zwyczajnie
znęcała sie nad dzieckiem.
gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080410/KOSZALIN/527529440&nocache=1
I co? I łajno. Przypadek sprawił, że w ogóle to wykryto.

Czyli jak ? Jedyne co się precyzyjnie sprawdza to WYDATKI rodzin zastępczych.
A reszta - luzik, niech leją, katują - byleby za dużo gminnej kasy nie poszło?

Zastanawiam się - co można zrobic, oprócz napisania jakiegos listu, który
utknie w skrzynkach asystentów posłów?

W końcu - poza oczywistą krzywdą jednostki - wychowanie dzieci w rodzinach
zastępczych to sprawa, która jest ważna dla całego społeczeństwa - czyli dla nas.

Rodziny zastępcze, jak rozumiem, dostają pieniądze pośrednio od nas (z
podatków). Jako osoba finansująca te rodziny życzę sobie by oceniano je
poprzez dobro dzieci a nie poprzez kwestię wydania 20 zeta więcej na pościel
tudzież soczek...




    • sir.vimes Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 10:30
      O tej pierwszej sprawie:
      www.rpo.gov.pl/pliki/1197621876.pdf
      www.gazetawyborcza.pl/1,81844,4723539.html
      • dorcia1234 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 10:39
        zgadza się. Tym bardziej, ze koszt utrzymania dziecka w domu dziecka jest nieporównanie większy.
        • sir.vimes Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 10:55
          No więc właśnie.

          I tak na nich "oszczędzamy"...

        • guderianka Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 10:56
          Ehh uncertain

          Znam osobiście jedną rodzinę zastępczą ,a jedną pośrednio. Tam
          naprawdę nie pieniądze są najważniejsze .
        • kinas3 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 11:05
          Ja sama jestem rodziną zastepczą.
          Wkurza mnie fakt wytykania rodziną zastepczym tego że otrzymują
          pieniądze na CZĘŚCIOWE pokrycie kosztów utrzymania dziecka.
          Ja wychowuję dwie dziewczynki z mnóstwem obciążeń i chorób.
          Wydajemy kupe kasy na leki i lekarzy. Niestety musimy dokładać do
          tego wszystkiego z własnej kieszeni.
          Dzieci w rodzinach zastępczych pochodzą z rodzin patologicznych. Z
          reguły mają FAS, a co za tym idzie stwarzają dużo problemów.
          Rodziny zastępcze muszą same rozwiązywać wszystkie problemy i szukać
          pomocy u psychologów, psychiatrów.....
          Sama jestem pedagogiem jednak czasami sama już nie wiem jak
          postepować z moimi dziewczynami. Praktycznie codziennie jestem
          okradana, okłamywana....
          Łatwo się pisze źle o rodzinach zastępczych i szuka sensacji.
          • malila Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 11:53
            Kinas, chyba opacznie zrozumiałaś Sir.vimes. Myślę, że ludzie całym
            sercem są za rodzinami zastępczymi takimi, jak opisujesz. Ja też
            czytałam niejeden artykuł na temat problemów rodzin zastępczych -
            niedofinansowania (podczas gdy na dzieci w domach dziecka idzie
            nieporównywalnie więcej kasy), problemów z dostępem do psychologów i
            pedagogów, kłopotów ze współpracą z ośrodkami opieki społecznej i
            lokalnymi władzami. I właśnie o tym Sir pisze: co zrobić, żeby
            rodziny zastępcze miały łatwiej i żeby władza zamiast skupiać się
            wyłącznie na kontrolowaniu każdej złotówki, zajęła się dobrem dzieci
            i wspieraniem rodzin zastępczych.

            Sir, nie wiem, co zrobić, a też mnie to boli. Sypanie solą otwartych
            ran, wywoływanie pragnienia - niedobrze mi...
            • kinas3 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:02
              Żeby to wszystko zmienić musiałoby się zmienić nastawienie
              pracowników PCPR. Na razie w naszym PCPR jesteśmy traktowania jak
              ludzi natrętni którzy wiecznie mają jakieś problemy.
              Ostatni tekst naszej pani dyrektor to "przecież byli państwo na
              szkoleniu....i dostają państwo pieniądze" Normalnie jakiś obłęd,
              przecież na cholerna kasa to nie wszystko.
              To ich szkolenie ma się nijak do życia....
          • sir.vimes Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 11:58
            > Łatwo się pisze źle o rodzinach zastępczych i szuka sensacji.

            Uważasz, ze JA piszę źle o rodzinach zastępczych???

            To moze przeczytaj jeszcze raz co napisałam?
            • kinas3 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:04
              Przeczytała i to co napisłam nie odnosiło się do Twojej wypowiedzi.
              • sir.vimes Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:10
                OK, rozumie, przepraszam za nieprzemyslaną reakcję.

                Jako matka zastępcza zapewne masz jakiś pomysł - co zwykłe obywatelki moga
                zrobić by takie sytuacje jak z Betami się nie powtarzały? By nie oceniano rodzin
                zastępczych przez pryzmat wydatków?
              • zemfira_ Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:13
                Ja z mezem rowniez jestemy od niedawna rodzina zastepcza i nie
                wierze, ze ktokolwiek decyduje sie na cos takiego dla kasy. Poza
                tym nie wiedzialam, ze gmina sprawdza na co wydawane sa
                pieniadze... U nas (przynajmniej na razie) nic nie sprawdzali,
                zapowiedzieli tylko wywiad z MOPSU co pol roku.
                • verdana Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:38
                  Mysle, ze sa dwa wyjscia - albo bardzo czujnie kontrolowac rodziny
                  zastępcze - tylko wtedy, to już nie będą zadne rodziny. Z
                  urzednikami nadzorujacymi dzieci, mogacymi w każdej chwili wejść do
                  mieszkania, sprawdzającymi dlaczego dziecko placze czy jest brudne
                  (ajby w rodzinach biologicznych dzieci byly zawsze szyste i
                  szczęśliwe). Albo pomoc rodzinom, starac się dobrze je dobierać - i
                  pogodzic się z tym, że niektore rodziny będa niedobre dla
                  wychowanków - tak jak rodziny biologiczne bywaja bardzo niedobre dla
                  dzieci.
                  Trzeciego rozwiazania nie ma. Ja, z dwojga złego, wybralabym to
                  drugie.
                  • sir.vimes Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 12:46
                    Albo pomoc rodzinom, starac się dobrze je dobierać - i
                    > pogodzic się z tym, że niektore rodziny będa niedobre dla
                    > wychowanków - tak jak rodziny biologiczne bywaja bardzo niedobre dla
                    > dzieci.
                    > Trzeciego rozwiazania nie ma. Ja, z dwojga złego, wybralabym to
                    > drugie.

                    Tak.
                    Ja tez wybieram to wyjście.

                    Ale nie ma opcji by nie mozna było kontrolować stanu zdrowia dziecka a MOŻNA
                    wydatki. W bio- rodzinie też czasem wyda sie więcej na soczek a czasem na
                    pościel... W tym momencie wygląda na to, ze rodziny zastępcze są w sytuacji
                    kiedy każdy może zajrzeć im do garnka lub do szafy a PRAWDZIWYCH problemów się
                    nie dostrzega. Jeżeli (bo tak wynika z artykułu Miasto zabiera dzieci) dla władz
                    ważniejsze są wydatki itp niz umiejetności wychowawcze, atmosfera w rodzinie to
                    JEST COS MOCNO NIE TAK.

                    Poza tym - jednak nie sa to całkiem zwyczajne rodziny - dzieci często trafiają
                    tam po koszmarnych przejściach i jakaś kontrola ich stanu jest konieczne. Stanu
                    zdrowia, sychiki (z nastawieniem na pomoc rodzicom przy ewentualnych kłopotach)
                    a nie tego czy przypadkiem nie mają za drogich spodni...
                    • malila Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 13:13
                      sir.vimes napisała:
                      > Poza tym - jednak nie sa to całkiem zwyczajne rodziny - dzieci
                      często trafiają
                      > tam po koszmarnych przejściach i jakaś kontrola ich stanu jest
                      konieczne. Stanu
                      > zdrowia, sychiki (z nastawieniem na pomoc rodzicom przy
                      ewentualnych kłopotach)
                      > a nie tego czy przypadkiem nie mają za drogich spodni...

                      Ja też tak uważam. Rodziny zastępcze powinny być objęte pomocą
                      psychologiczną i lekarską. Z podkreśleniem, że to właśnie ma być
                      pomoc i wsparcie, a nie kontrola. Przy czym taka pomoc jest w stanie
                      dostrzec ewentualne nieprawidłowości w rodzinie.
                      • dorcia1234 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 14:00
                        powiem jeszcze. Ja pracuję w domu dziecka i na przykłąd teraz szukamy rodziny dla 4 rodzeństwa - są u nas krótko, niecały miesiąc, i chcemy się ich jak najszybciej pozbyć - wiem że brzmi to brzydko, ale ze względu na ich dobro. To są małe dzieciaki, ( od 4 do 10 lat), a jak pobędą dłużej, to się zmarnują. Niestety, powie wam to większość ludzi zatrudnionych w takich placówkach - w teh chwili więcej niż połowa wychowanków to dzieci, które trafiają do placówki już po sprawach karnych, często z orzeczonym skierowaniem do MOWu. I dla tych maluchó przebywanie w takim środowisku to często koszmar
                        Dlatego należy robić więcej aby pozyskiwać rodziny zastępcze, a nie żeby tych ludzi zniechęcać.
                        I jeszcze jedno. W przytoczonym artykule jest mowa o rodzinnym domu dziecka, ma on trochę inny charakter niż rodzina zastępcza.
    • kali_pso Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 16:15
      Mnie też sie wydaje, że percepcja odbioru społecznego nakierowana
      jest na kwestie finansowe jesli chodzi o rodziny zastępcze- ludzi
      intersuje głównie to, na co wydawane są te pieniądze, rodziny
      rozliczane z każdej złotówki, a to wszystko ma przełożenie na same
      dzieci, które potrafią powiedzieć rodzicom zastępczym- "masz płacone
      za to, abym nie musiał sam sprzatać pokoju".
      Tymczasem zostawia się te rodziny same jeśli chodzi o kłopoty z
      podopiecznymi, w sytuacji jakichś problemów oskarża jedynie o
      zaniedbania i niekompetencję.
    • skoobus Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 10.04.08, 22:22
      Zdecydowanie się zgadzam, pamiętam u mnie w rodzinnym mieście była kobieta co
      wzięła dzieci zmarłej siostry czy koleżanki tylko dla kasy, jak się okazało na
      koniec, facet tej kobiety wykorzystywał seksualnie najstarszą dziewczynkę.
      Koszmar, te dzieci przeszły wystarczająco dużo złego (pochodziły z rodziny
      patologicznej), a dano jej takiej durnej babie.
    • jowita771 Re: Rodziny zastępcze - kwestia kasy? 11.04.08, 19:13
      przeraziło mnie, że pani dyrektor PCPR-u powiedziała :

      - Odebranie dzieci z rodziny zastępczej nie jest takie proste. Mieliśmy jeden
      taki przypadek, ale poprzedzony wieloletnim zbieraniem dowodów na to, że
      dzieciom dzieje się krzywda.

      nie rozumiem - przez kilka lat zbierali dowody, a dzieciom działa się krzywda?
      chyba coś jest nie tak, jeśli tak to działa.
Pełna wersja