katharsisss
11.04.08, 14:25
Moja siostra ma jedenastoletnią córkę z poprzedniego związku. Wszystko było
ładnie, pięknie, dopóki siostra nie znalazła sobie nowego faceta

Facet z
tych, co to dzieci owszem, ale własne. Cudzego nie jest w stanie zaakceptowac.
I niby nie ma (jeszcze) jawnego konfliktu między nim a siostrzenicą, ale
pewnie niedługo będzie. Problem w tym, że siostra jest w nim ślepo zakochana i
sama spycha córkę na drugi plan.
A teraz do rzeczy. Siostra wygrała w jakimś konkursie wycieczkę rodzinną
(tydzień w Hiszpanii dla czterech osób). Pierwsze co zrobiła to powiedziała
córce i facetowi, że w czerwcu jadą RAZEM na tydzień (zamierzali jeszcze kogoś
dosztukowac). Siostrzenica bardzo przeżywa ten wyjazd, widac jak bardzo jest
podekscytowana. Niestety wczoraj okazało się, że zamiast niej na wycieczkę
jedzie osiemnastoletni siostrzeniec faceta z dziewczyną (!). Bo facet uznał,
że jedenastolatka z wyjazdu i tak nic nie wyniesie, że za młoda, a jego
siostrzeniec to już dorosły, ma maturę w tym roku i coś mu się od życia
należy. I że on w jak miał 11 lat nigdzie nie wyjeżdżał. Najgorsze jest to, że
moja siostra go poparła, zamierza wysłac młodą na ten tydzień do babci (do
małego miasteczka bez atrakcji), a za granicę pojadą sobie w przyszłym roku
(już to widzę). Zdaniem siostry faktycznie jej facet ma rację, że wyjazd
bardziej przyda się dorosłym niż dziecku.
Oczywiście siostrzenica jest załamana, niby nie daje tego po sobie poznac, ale
to naprawdę widac, choc stara się byc dzielna. A mi żal jej strasznie, że tak
ją potraktowali, jak jakiś niepotrzebny balast. Kurcze no sama bym ją gdzieś
zabrała, ale mam małe dziecko i drugie w drodze więc odpada

Oczywiście
rozmawiałam i z siostrą i z tym facetem, ale oni zdania nie zmienią. Siostra
tylko mówi, że nic młodej nie obiecywała (!) i takie tam