Jak pomóc siostrzenicy?

11.04.08, 14:25
Moja siostra ma jedenastoletnią córkę z poprzedniego związku. Wszystko było
ładnie, pięknie, dopóki siostra nie znalazła sobie nowego facetauncertain Facet z
tych, co to dzieci owszem, ale własne. Cudzego nie jest w stanie zaakceptowac.
I niby nie ma (jeszcze) jawnego konfliktu między nim a siostrzenicą, ale
pewnie niedługo będzie. Problem w tym, że siostra jest w nim ślepo zakochana i
sama spycha córkę na drugi plan.
A teraz do rzeczy. Siostra wygrała w jakimś konkursie wycieczkę rodzinną
(tydzień w Hiszpanii dla czterech osób). Pierwsze co zrobiła to powiedziała
córce i facetowi, że w czerwcu jadą RAZEM na tydzień (zamierzali jeszcze kogoś
dosztukowac). Siostrzenica bardzo przeżywa ten wyjazd, widac jak bardzo jest
podekscytowana. Niestety wczoraj okazało się, że zamiast niej na wycieczkę
jedzie osiemnastoletni siostrzeniec faceta z dziewczyną (!). Bo facet uznał,
że jedenastolatka z wyjazdu i tak nic nie wyniesie, że za młoda, a jego
siostrzeniec to już dorosły, ma maturę w tym roku i coś mu się od życia
należy. I że on w jak miał 11 lat nigdzie nie wyjeżdżał. Najgorsze jest to, że
moja siostra go poparła, zamierza wysłac młodą na ten tydzień do babci (do
małego miasteczka bez atrakcji), a za granicę pojadą sobie w przyszłym roku
(już to widzę). Zdaniem siostry faktycznie jej facet ma rację, że wyjazd
bardziej przyda się dorosłym niż dziecku.
Oczywiście siostrzenica jest załamana, niby nie daje tego po sobie poznac, ale
to naprawdę widac, choc stara się byc dzielna. A mi żal jej strasznie, że tak
ją potraktowali, jak jakiś niepotrzebny balast. Kurcze no sama bym ją gdzieś
zabrała, ale mam małe dziecko i drugie w drodze więc odpadasad Oczywiście
rozmawiałam i z siostrą i z tym facetem, ale oni zdania nie zmienią. Siostra
tylko mówi, że nic młodej nie obiecywała (!) i takie tamuncertain
    • demarta Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:35
      bardzo smutne i żenujące. szkoda mi dziewczynki. nawet jakby jej się
      zorganizowało osobny wyjazd zagraniczny to niewiele nie da, bo i tak
      wróci do domu, w którym bedzie traktowana jak piąte koło u wozu.

      instynkt macierzyński i dbałość o dobro dziecka niestety czasami
      przegrywają z realizacją marzeń własnych mamy. życie z nowym,
      ekscytujacym panem staje sie ważniejsze niż wszystko inne dookoła.
      smutne, przykre, okrutne.
    • lola211 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:40
      Masz glupia, zapatrzona w meskie portki siostre, okropny typ baby,
      ktora dla faceta jest gotowa krzywdzic wlasne dziecko.
      Nic nie zdzialasz.
      • katharsisss Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:48
        Wiem o tym doskonale, dlatego nawet nie pytam jak przekonac siostrę, tylko jak
        pomóc jej corce. Siostra jest faktycznie strasznie nieopowiedzialna, ona uważa,
        że dziecku nic się nie stanie, że jest jeszcze mała, a jej facet ma rację we
        wszystkim. Nie wyobrażam sobie co będzie gdy pojawi się ich wspólne dziecko
        (wiem, że planują), to już zupełnie młoda zostanie odsunięta. W dodatku ona
        niedługo już będzie nastolatką i martwię się o nią. W takim domu cudem nie
        będzie miała jakis poważnych problemów. Oczywiście siostra jest głucha na
        jakiekolwiek argumenty. Facet uważa, że za bardzo rozpieszczam młodąsad
    • niya Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:45
      nawet nie będę komentować zachowania Twojej siostry sad
      może chociaż Ty weźmiesz ją do siebie na ten tydzień? może uda ci się jakąś
      atrakcję jej zafundować choćby i wyprawę do kina? u babci będzie siedzieć i
      myśleć że oni tam a ona tu sad
      • katharsisss Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:50
        Pewnie, że bym wzięła, ale w czerwcu rodzę i pewnie nie będzie u nas warunków
        przez jakiś czas. Z pieniędzmi też u mnie teraz będzie krucho, więc nie stac
        mnie, żeby zafundowac jej jakis wyjazd. Nie wiem co zrobic.
        • niya Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:53
          nie chodzi mi o wyjazd, tylko o zwykłą rozmowę zapewnienie że może na ciebie
          liczyć, zajęcie jej czymś myśli aby nie martwiła się jak została potraktowana sad
          może powiedz jej że chcesz aby ci pomogła przy noworodku? wiem że to może głupie
          ale 11 letnia dziewczynka to już pannica i na pewno będzie chętna do pomocy
          choćby przy starszym dziecku smile
          • ewcia1976 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 15:07
            Popieram między mną i moją siostrą jest 10,5 roku różnicy. Pamiętam
            jaka byłam dumna gdy mama pozwoliła mi iść z nią na spacer lub
            przebrać pieluszkę smile.
          • rotera Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 21:40
            popieram dziewczyny
            co do siostry...szkoda gadać, nie kumam jak tak można, nic nie
            wyniesie??? ciekawe jak się dzieci będą po wakazjach chwaliły jak
            jej dodatkowo będzie miło jak się jeszcze dowie, że inni byli, ona
            nie
            a ta siostra to nie może dokupic jednego miejsca dla dziecka?
            pewnie nawet jak jest kasa to szkoda bzykanka bez dziecka i
            migdalenia się na plażyw towarzystwie nastolatków i poczucia ze
            samemu ma się 18
            a co z tatą dziwczynki, może on mógłby jej jakąś atrakcje
            zafundować, taki tydzień tylko tata i córa, jaki ten tata?

            a jeśli nic się nie da to faktycznie wez dzieco do siebie, nagadaj
            jej do upadłego, że jest mądra, że bardzo Ci naniej zależy, że
            mogłaby się ze starszym pobawić bo tylko ona zna układanki,
            wyliczanki itp, z młodszym może iść na spacer, a może wybrać
            śpiochy, kolor tapety itp.
            Moim zdaniem już nie chodzi o atrakcje, ale o to żeby się poczuła
            ważna, potrzenbna, żeby miała poczucie, że bez niej nie dałbyś sobie
            rady...
    • syriana Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:47
      no to nieźle Ci siostrę zamuliło
      nic nie zrobisz, oprócz dawania wsparcia dziecku np. poprzez uczciwe i dojrzałe
      jej traktowanie, skoro na matkę liczyć nie może
    • bullterierka Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 14:54
      Bardzo mi przykro z powodu dziewczynki.

      Moja kolezanka zostawiła swoją córkę z babcią a sama wyjechała z
      mężem do Niemiec...

      Ehhh, niektóre kobiety głupieją...

      Może powinnaś walnąć sisotrę mocno to może otrzeźwieje????
    • mama_kotula Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 15:07
      katharsisss napisała:


      > Oczywiście siostrzenica jest załamana, niby nie daje tego po sobie poznac, ale to naprawdę widac, choc stara się byc dzielna.

      Może jednak niech da po sobie poznać, niech się zbuntuje? To nie jest małe dziecko.
      Może niech powie do matki, co czuje, że jest jej przykro, że czuje sie odsunięta, może nawet niekochana i że bardzo jej zależało na tym wyjeździe?
      Siostry taki bezpośredni rzut nie ruszy?
    • tosina Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 15:08
      No niestety przypadek twojej siostry nie jest odosobniony.Moje
      kolezanki ojciec zmarl gdy byla nastolatka a matka glowe stracila
      dlaportek>on z nia robil psychicznie i co chcial.(rzucal,wracal
      pojawial sie ot tak a jej matka szalala za nim .Potrafila wyzwac
      corke od szmat bo zjadla bulke ktora jego syn chcial zabrac do
      szkoly. Wiec ewidetnie koszmar.

      Mlodej stanie sie krzywda .Zakoduje sie jej poczucie nizszosci i ze
      dla matki nic nie znaczy.Nawet jesli nie powie to za wszystko bedzie
      obwiniac gachamamusi. Facetowi pasuje by zrobic sobie pseldo podroz
      małzenska .PO udawac narzeczonych bez zobowiazan.Oby z wycieczki nie
      wrocili w 3. A Twoja matka nie ma tez zadnego wplywu na siostre.

      Wiesz twoja siostra powinna porozmawiac z jakims psychologiem .MOze
      zgotowac dziecku pieklo przez swoj egoizm.A potem bedzie ona taka
      doba robila wsio dla dziecka a to niewdzieczne.TYlko ze mloda po
      latach bedzie pamietac ze rodzice jej nie zabrali .
    • 18_lipcowa1 mamuska 11.04.08, 15:14
      szkoda dziewczynki
      a mamusi widac nowe spodnie w domu zrobily wode z mozgu i mysla
      du... zamiast glowa.
      nie mam dzieci, ponoc jestem niewrazliwa egoistka ale nie wyobrazam
      sobie zrobic cos takiego wlasnej corce, z powodu jakiegos gacha,,,,
      • agatha61 Re: mamuska 11.04.08, 15:38
        Sorry ale zrob siostrze na osobnosci powazna awanture!! nie moze
        jechac ona on, corka i siostrzeniec? a co twoja siostre obchodzi
        dziewczyna siostrzenca? jak chca to niech doplaci za siebie i tez
        pojedzie.
        K..................wa jak mozna tak zrobic wlasnemu dziecku?
    • zawsze-zosia Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 15:45
      Daj jej poczytać te posty. Pewnie się obrazi, ale może da jej to do
      myślenia... A jak nie to już nic jej nie pomoże.
    • bri Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 16:23
      Namawiałabym Twoją siostrzenicę, żeby powiedziała matce, co czuje.
      Może niech potrenuje z Tobą, żeby zachować asertywną, a nie
      agresywną formę wypowiedzi.
      • katharsisss Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 16:36
        Moja siostra ma na wszystko gotową odpowiedź "Nie dramatyzuj, to nie koniec
        świata" i tak też córce mówi. A w rozmowach na osobności obiecuje, że weźmie ją
        na zagraniczne wakacje w przyszłym roku, bo teraz to niestety nie może bo już
        obiecała (!) siostrzeńcowi faceta (o tym, że własnej córce też obiecała nie
        pamięta). Moja siostra niestety taka jest. Nieodpowiedzialna jak mało kto i
        łatwo daje sobą manipulowac. Za to jej facet jest cwany i inteligentny i
        doskonale widzi jak się sprawy mają. On po prostu nie będzie wychowywał
        nieswojego dziecka.
        A i jeszcze siostra jest obrażalska. Dlatego wszelkie awantury, pokazywanie
        postów i takie tam odpadają. Obrazi się na pewno i podpuszczona przez faceta
        ograniczy córce kontakt ze mną.
        • bri Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 16:59
          No cóż, w takim razie po prostu wspieraj ją. Niech wie, że jej ma
          prawo czuć się zraniona i pominięta.
    • jowita771 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 16:39
      dla Twojej siostry jest ważniejszy obcy człowiek (siostrzeniec faceta) i jeszcze
      bardziej obca baba (dziewczyna siostrzeńca) niż własne dziecko? baba ma trochę
      nie po kolei moim zdaniem. doradź siostrzenicy jak mówi kotula, niech powie
      matce, że bardzo by chciała jechać, może matkę ruszy? a może Ty z siostrą
      pogadaj? myślę, że facet ją tak ukierunkował w sprawie wycieczki i chyba
      niestety ma na nią wpływ. żal dziecka.
      • tosina a ojciec dziecka? 11.04.08, 16:49
        A ojciec dziecka?Nie mozemu zrekompensowac porazki.?Wiem ze to nie
        to co hiszpania ale zawsze lepszy rydz.W sumie jesli ojciec
        madrzejszy tomoglby sie zajac mala tak by przejac opieke. No sorry
        ale nie wroze siostrzenicy rozowych lotow przy siostrze.
        • katharsisss Re: a ojciec dziecka? 11.04.08, 16:57
          Ojciec siostrzenicy zniknął z ich życia jak tylko dowiedział się o ciąży
          siostry. Także na niego nie ma co liczyc.
          • katharsisss Re: a ojciec dziecka? 11.04.08, 17:04
            Pewnie skończy się tak, że młoda przyjedzie do mnie w wakacje, ale będzie
            siedziec w domu ze mną i z dziecmi, bo nic innego nie mogę jej niestety zaoferowac.
            Najgorsze jest to, że one sobie naprawdę fajnie żyły (siostra z córką). Co
            prawda same, ale siostra dawała sobie jakoś radę. Wszystko zmieniło się przez
            tego faceta. I niestety na moją siostrę nikt nie ma wpływu, tylko on. Nasza
            matka wiele razy zwracała siostrze uwagę, że zaniedbuje dziecko, ale ona jest
            głucha na uwagi innych. Liczy się tylko facet. Siostra widzi, że jej córka jest
            nieszczęśliwa, ale jedyne na co potrafi się zdobyc to durne obietnice bez
            pokrycia, o których zapomina zaraz po rozmowie z facetem. Aż przykro patrzec.
            • gacusia1 Re: a ojciec dziecka? 13.04.08, 03:39
              Wez mala na jakis czas po urodzeniu maluszka.Moja cora miala 11 lat
              gdy urodzil sie jej braciszek.Baaaardzo mi pomagala.Byla taka
              szczesliwa gdy pozwalalam jej karmic,przewijac,wozic...Dla
              dziewczynki w tym wieku to tez jakas atrakcja,chociaz wiadomo ze nie
              porownywalna z wakacjami za granica.Tyle,ze na to zawsze bedzie
              miala czas i moze w lepszym towarzystwie niz migdalaca sie matka z
              jakims egoistycznym typem. Powodzenia! no i lagodnego porodu ,-)
    • kotbehemot6 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 17:09
      Wzięłabym siostre na "męską "rozmowę, i spyatała sie od kiedy to obcy facet +
      jeszce dwóch innych obcyh facetów jest ważniejszych od córki. Troszke bym ja
      postawiła do pionu, wprzypadku faceta powiedziałabym,ze chyba zaczęła mysłeć fiutem.
      Dodaałabym ,ze jakim prawem facet ustala kto pojedzie, przeciez to ona
      wygrała-trochę bym wjechałą na ambicję. Sistra potzrebuje ostrego kopma żeby jej
      z powrotem priorytety ustawiły na mmiejscu.
      • demonii.larua Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 08:21
        Kopem dla takiej mamuśki to byłby dozór kuratora suspicious (może)
    • kotbehemot6 Pokaż jej ten wątek n/t 11.04.08, 17:14
    • dlania Re: Jak pomóc siostrzenicy? 11.04.08, 17:14
      Wiedziałam, że faceci czasem (?)myślą fiutami, ale że kobiety futrem to nie
      pomyślałabym. No cóż, dla dziewczyny niedługo rówieśnicy będą ważniejsi od
      matki, za to matka może kiedyś zatęsknić za zaufaniem i dobrymi relacjami z
      dzieckiem.
    • sir.vimes Bardzo smutne 11.04.08, 21:27
      szkoda, ze dla siostry facet jest ważniejszy niż własne dziecko
      • sir.vimes Re: Bardzo smutne 11.04.08, 21:28
        Jak masz kasę zafunduj małej jakiś super wyjazd!

        Mała dziewczynka (bo przecież ona jeszcze jest w sumie mała) potrzebuje w swoim
        otoczeniu przyjaznej kobiety- mistrzyniwink. Jeśli matka nie chce - masz szanse
        stać się kimś ważnym dla siostrzenicy. I Ty nic na tym napewno nie stracisz.
        • miruka Re: Bardzo smutne 12.04.08, 06:12
          a babcia? czy to Twoja mama i siostry? mogłaby przynajmniej narobić
          dymu Twojej siostrze o całą tą sytuację, wszyscy dobrej woli
          powinniscie ją potępić za to jak czarna owcę, myślę że taki smrodzik
          znakomicie zepsuje jej najfajniejszy wyjazd, co się słusznie pani
          należy,
          może pomyślałabyś aby zaprosić siostrzenicę na serio do tego
          wielkiego święta jakim jest nowe dziecko w domu, od szpitala (nie
          poród wink) poprzez te pierwsze dni, porozmawiaj ze swoim mężem, wiem
          z autopsji że dom, w którym jest nowe dziecko to centrum
          wszechświata i może dziewczynka wciągnięta w tę atmosferę zepchnie
          sprawę na drugi plan, pewnie że nie zapomni, a zresztą niech nie
          zapomina, tak jak jej matka kiedy facet ją wystawi i wreszcie
          przejrzy na oczy kto jest jej rodziną z krwi i kości
          a swoją drogą na miejscu tamtego młodego człowieka i jego dziewczyny
          w życiu znając sprawę nie zgodziłabym się na taki układ
        • tosina Re: Bardzo smutne 12.04.08, 07:38
          WIdze ze nie czytałes watku.Autorka dokladnie wzjasnila jaka jest
          sytuacja i ze opieka ojca odpada.
    • demonii.larua Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 08:26
      A potem się czyta, że matka zapatrzona w gacha nie wiedziała, że dziecku krzywda
      się dzieje... jak widać patologia to nie tylko pijaństwo i inne takie uncertain
      Gdyby mój syn nie był ważny dla mojego nexta tak samo jak dla mnie - nie byłby
      moim nextem. Się pani priorytety mocno poprzestawiały.
    • katharsisss Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 11:06
      Po lekturze wątków pojechaliśmy wczoraj z mężem do siostry z "wizytą". Miałam
      okazję porozmawiac z nią sam na sam i podałam jej chyba wszystkie argumenty
      jakie tu padły. Siostra posmutniała, zaczęła się tłumaczyc, że ona wie, że źle
      robi, ale to nie jest tak, że córka też jest dla niej ważna i że w sumie to mam
      sporo racji. Mało się nie popłakała. Więc ja się zapytałam co zamierza zrobic z
      tym wyjazdem. Ona na to, że już nic nie poradzi, że wszystko już ustalili i ona
      nie wyobraża sobie teraz powiedziec siostrzencowi faceta, że jednak ma nie
      jechac. Ja się w tym momencie wkurzyłam, wygarnęłam jej, że w ten sposób traci
      własne dziecko i że jakim cudem bardziej liczy się z tym całym siostrzeńcem niż
      z własną córką. Skończyło się kłótnią, bo siostra powiedziała, że nie mam prawa
      jej pouczac i żebym się nie wtrącała do jej życia. W tym momencie przyszedł
      facet, zapytał o co chodzi, jak usłyszał, że o wycieczkę to się wściekł,
      powiedział, że już wszystko ustalone i że jak jestem taka mądra to mogę sama
      zasponsorowac młodej wyjazd. Siostra przy nim od razu zmienila poglądy i
      powiedziała, że jak teraz będą ją rozpieszczac (!) to co z niej wyrośnie
      później. I oczywiście stała gadka, że oni w jej wieku nigdzie nie wyjeżdżali. Ja
      powiedziałam, że to nawet nie chodzi o sam wyjazd, bo pewnie gdyby od razu
      powiedzieli młodej, że jadą sami to nie byłoby takiego problemu, ale oni z
      początku powiedzieli, że ona też jedzie. Usłyszałam, że to ich życie i mam się
      nie wtrącac.
      Już postanowiliśmy, że w wakacje bierzemy młodą do siebie na 2 tygodnie, może
      chociaż mąż ją zabierze do jakiegoś kina czy coś. Jestem tak wściekła na
      siostrę, że nie wiem. Ktoś radził, żeby nasza matka jej wygarnęła. Ona już to
      zrobila dawno temu, siostra jest z matką skłócona (właśnie przez tego faceta).
      Ona w ogóle jest skłocona z większością rodziny, za to rodzina faceta ją
      uwielbia (ciekawe czemu).
      • dlania Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 11:11
        Jakie kobiety sa głupie...
        Niech to dziecko szybko rośnie i wypnie sie na swoja rodzicielkę tak, jak ona na
        nią. Wazne, żeby dziewczynka mogła liczyć na kogoś - na ciebie, na babcię. I nie
        chodzi o podważanie autorytetu matki i ojczyma, tylko o dawanie pozytywnych wzorców.
        A tak z ciekawości, bo może nie doczytałam - kto zajmie sie dziewczyna na czas
        wyjazdu jej opiekunów?
        • katharsisss Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 11:27
          Ma jechac do naszej matki, która mieszka w małym miasteczku, gdzie nawet kina
          nie ma. Matka tez jest zbulwersowana całą tą sytuacją, ale juz nic nie mówi, bo
          i tak są z siostrą skłócone.
          • dlania Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 11:30
            Rozumiem, że mama nie zrobi tego ze względu na wnuczke, ale ciekawe co zrobiłaby
            twoja siostra, gdyby mama odmówiła?
            • katharsisss Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 11:34
              Podrzuciłaby ją mi, a w ostateczności pewnie facet namówiłby swoją siostrę
              (matkę siostrzeńca) żeby się nią zajęła przez tydzień.
          • gacusia1 Szok po prostu 13.04.08, 03:44
            Z matka sklocona ale darmowa opiekunka na czas wyjazdu-why not? Alez
            gnida z tej kobiety,wow! Na miejscu Twojej mamy odmowilabym wziecia
            wnuczki do siebie w tym czasie.Tyle,ze wnuczce powiedzialabym,z
            jakich powodow-by nie poczula sie odrzucona rowniez przez babcie.
      • acorns Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 14:33
        Najważniejsze dla Ciebie jest to żebyś nie miała ograniczonego kontaktu z
        siostrzenicą. Ja nie znam układów w Twojej rodzinie, więc nie doradzę Ci
        konkretnych rozwiązań, tylko mogę powiedzieć co jest priorytetem. Opieka nad
        siostrzenicą w czasie tego wyjazdu to rozwiązanie bezpieczne bo nie wchodzisz w
        otwarty konflikt ani z siostrą ani z tym fagasem. A jak oni już sobie pojadą a
        siostrzenica będzie u Ciebie to pozwól jej się wypłakać, niech wyrzuci z siebie
        to wszytko co ją gnębi. Ty masz ją wspierać. Ona musi wiedzieć że na kogoś może
        liczyć że ma jakieś wsparcie w momencie kiedy własna matka ma ją w dupie.

        Gdyby coś takiego zdarzyło się w mojej rodzinie, to ja sam porozmawiałbym z
        facetem siostry na osobności i poinformował go że jeśli wziął sobie kobietę z
        dzieckiem to to dziecko jest dla niego bliższą rodziną niż jakiś tam jego
        siostrzeniec i jego laska. Jak chce sobie poru.. to niech sobie wyrwie jakąś
        lalunię bez dziecka bo ja mojej rodziny krzywdzić nie pozwolę i lepiej dla niego
        żeby się o tym na własnych gnatach nie przekonał bo zamiast tygodnia w
        Hiszpanii, spędzi pół roku na wyciągach ortopedycznych w Szpitalu Praskim. Jeśli
        Twój mąż lub ojciec jest w stanie to zrobić to tak zróbcie. Nie możecie pozwolić
        żeby obcy facet mieszał Wam w rodzinie.
      • kotbehemot6 Re: Rozmawiałam z siostrą:/ 12.04.08, 15:14
        Nasuwa mi się tylko jeden komentarz-co za głupia piczka....
        A swoją drogą facet, który widzi jak kobieta traktje swoje własne dzoecko tez
        długo z nią nie pobędzie...kopnie w tyłek przy ierwszej okazji(czyli jak pozna
        nowa laskę) skutek bedzie taki,ze siostra zostanie sama jak palec..ale widać to
        taki typ co to jak się nie sprzy, to nie uwierzy, tylko dziecka szkoda.
    • jowita771 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 11:33
      przykro mi to pisać, ale Twojej siostrze należy się, żeby facet się na nią
      wypiął, inaczej nie zrozumie.
      • laptopek Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 12:59
        przeczytałam uważnie i jestem w szoku że sa jeszcze takie kobiety.
        zabierac siostrzenca z dziewczyna swojego absztyfikanta?
        gowniaz ma 18 lat i ta jego dziewczyna zalapala sie na darmowy
        wyjazd. w tym wieku dzisiaj ta za pol roku inna.
        rozumiem gdyby to byl jego syn ale siostrzeniec?
        nawet gdyby mialo sie to czwarte miejsce zmarnowac to powinni
        pojechac we 3-ke. slonce, plaza, wakacje, wspolne spacery moze by
        ich zblizyli.
        mozemy sobie pogadac a siostra zrobi i tak po swojemu a ty bedziesz
        i tak ta najgorsza.
        ale - jak on ja rzuci - to przybiegnie pewnie do ciebie sie wyzalac
        i wtedy bedziesz ta najlepsza, ech....

        powodzenia zycze
    • ma_dre Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 16:45
      twoia siostra to swinia, to tyle.... (przepraszam CIEBIE za ostre slowa)
      mam taka szwagierke co jak tylko meskie slipy jej przed oczami zamigaja to traci
      resztki rozumu, przykre to...

      jak mozna zawiesc wlasne dziecko, krew z krwi i nie miec z tego tytulu wyrzutow
      sumienia? Ja bym nie mogla tak po prostu zlekcewazyc mojego dziecka!
      • bi_scotti Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 17:50
        Przyznam, ze bywam wredna i mam sklonnosc wtracac sie w nie swoje
        sprawy gdy mam poczucie, ze komus dzieje sie krzywda. Pewnie wiec
        jako jeszcze jedna probe ruszenia sumien, umowilabym sie na
        spotkanie z siostrzencem i jego dziewczyna, ktorzy byc moze nie sa
        swiadomi, ze dostali cos, czego zostala pozbawiona mala dziewczynka.
        Jesli sa przyzwoici, sami wycofaja sie z wycieczki. Jesli nie sa,
        przynajmniej beda wiedziec, ze w czyichs oczach sa tak samo
        odpowiedzialni za krzywde malej jak i Jej mama + facet. Jesli mozna
        tej czworce zatruc jakos te wakacje to ja bym to z przyjemnoscia
        zrobila i na dodatek bez zadnych skrupulow!
        Jesli chodzi o dziewczynke, Wasza mama powinna zakopac toporek
        wojenny z siostra, zaprosic Was obie na narade rodzinna (bez pana
        faceta!!!) i wylac zale, lzy, gadac i wiercic dziure w brzuchu,
        tlumaczyc i grozic az Twoja siostra osiagnie cos przyblizonego do
        zdrowszego rozsadku. Bo ta wycieczka do Hiszpanii to przeciez tylko
        jakis ulamek codziennosci - na pewno jest mnostwo innych sytuacji, w
        ktorych ta dziewczynka nie jest traktowana jak nalezy i ktore
        pokazuja jak bardzo zwichrowana hierarchie wartosci ma Twoja
        siostra. Moze jest w tym tez jakas wina Twojej mamy? Moze cos bylo
        nie tak wtedy gdy wychowywala Twoja siostre - skads Ona ma ten glod
        mezczyzny... To wszystko warto sobie omowic w babskim gronie z
        zalozeniem, ze naprawde wszystkie trzy deklarujecie dobra wole, chec
        wzajemnego zrozumienia, wzajemnej pomocy i uczucie dla malej
        dziewczynki.
        Oczywiscie, najkorzystniej by bylo gdyby facet siostre olal i
        zniknal ale na to nie ma co liczyc jak rowniez istnieje zawsze
        szansa, ze Ona sobie znajdzie nastepnego dupka z takim samym
        stosunkiem do ewentualnej pasierbicy. Wiec to twoja siostra musi
        miec lepiej poukladane w glowie a nie facet ma sie
        zdematerializowac. Bo moze to nawet nie jest az taki zly facet tylko
        Twoja siostra nie potrafi stawiac granic ani zabezpieczac praw
        swojego dziecka.
        • verdana Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 18:16
          A po co w ogole to ulatwiać - Wasz rodzina powinna odmowić
          zajmowania sie dzieckiem, skoro matka nie może (oczywiscie tylko na
          czas wycieczki). Zawiadomić na pół dnia przed wyjazdem - i zobaczyć
          czy siostra zostawi corke sama w domu.
          • graue_zone Re: Jak pomóc siostrzenicy? 12.04.08, 18:51
            Tylko jak wtedy poczuje się ta dziewczynka - nikt jej nie chce, cała rodzina się
            na nią wypięła... Trzeba by było jakoś to tak rozegrać, żeby mała nie wylądowała
            u cioci babcie wujka siostrzeńca faceta mamusi, bo będzie jeszcze gorzej. Nie
            dość, że jej nie wzięli, to jeszcze zostawili u obcych ludzi.
            • phantomka Re: Jak pomóc siostrzenicy? 13.04.08, 09:44
              Verdana i naprawde myslisz, ze to dopiecze siostrze? W tej chwili
              najwazniejsza jest siostrzenica, a nie prowadzenie wojen, ktorych
              ofiara bedzie dziecko.
              Najlepsze w tej historii jest to, ze mala ma fajna ciotke, dzieki
              temu na pewno jest jej choc troche latwiej.
              Przykro to to.
    • zazoo Re: Jak pomóc siostrzenicy? 13.04.08, 08:53
      No tez sie zdenerwowalam! Co za ...! Jedyny pomysl, ktory mi do
      glowy wpada to totalnie wstrzasnac mamuska. W zmowie z dziewczynka
      odmowic checi opieki - zarowno Ty jak i Babcia - niech idzie do
      siostry gacha. A jak tam juz bedzie, to niech po cichutku "zwieje"
      do Was - bez slowa "rodzince". Niech sie troche podenerwuja , niech
      im sie wyjazd z lekka zepsuje. Wiem, wiem, pomysl drastyczny i
      glupi, ale na glupia babe moze zadziala.
      • verdana Re: Jak pomóc siostrzenicy? 13.04.08, 14:50
        Moim zdaniem rodzina biorąc dziecko sankcjonuje postanowienie matki.
        Oczywiscie nie wzięcie siostrzenicy powinno być z nia uzgodnione.
        Ale gdy Wy się godzicie - siostra wyjedzie bez wyrzutow sumienia, i
        jeszcze bedzie miała świadomość, ze nastepnym razem też może
        wyjechać.
        Nie pomagać siostrze w niczym - siostrzenicy jak najbardziej.
    • be_em nie oceniam Twojej siostry, ale... 13.04.08, 15:04
      najgorsze jak babce sie na mózg rzuci, gdy nagle chłopa dorwiewink ja
      wiem, że od życia sie nalezy itd. itp. i wcale nie jestem zdania, że
      obcy facet ma kochać i nosić na rękach cudze dziecko, ale po
      pierwsze dziecko nie tylko sie ma, karmi i kocha, trzeba je też
      SZANOWAĆ.. 11 lat to spokojny wiek, żeby móc pojechać na wycieczkę i
      przywieźć mnóstwo fajnych wspomnień i wrażeń.. nie wyobrażam sobie
      takiej sytuacji, że ja zabieram kogoś tam mi obcego za friko a
      wlasne dziecko zostawiamsad po drugie gdyby facet który miałby być
      moim facet mojego dziecka przynajmniej nie LUBIŁ to nie byłby moim
      facetemsmile a już na bank, gdyby miał je całkowicie w nosie!
      co do siostry, pewnie jest na tym etapie, że ma różowe okulary i
      szybko zdania nie zmieni, więc tylko rozmowa, rozmowa, rozmowa, aż
      do wyrzygania, bo czekać aż jej okulary spadną to chyba za bardzo
      ryzykowne, siostrzenica może dużo stracić, żal będzie narastał i
      różnie sie skończyć może...
    • aniael Hmmm, mam wątpliwości...i nie rzucę kamieniem 14.04.08, 00:36
      Po pierwszej lekturze pierwszego posta miałam podobne odczucia.
      Głupia baba, która straciła rozum dla faceta i krzywdzi własne
      dziecko. Jednak po lekturze kolejnych postów Katharsis ogarneły mnie
      wątpliwości. Abstrahując na moment od samej wycieczki - rzuciło mi
      się w oczy, że nie lubisz faceta swojej siostry. W zasadzie masz
      prawo. Tylko zastanawiam się, czy rzeczywiście masz konretne powody,
      czy po prostu przeszkadza Ci sam fakt, że pojawił się w zyciu twojej
      siostry i siosrzenicy facet. Twoja siostra była sama przez 11 lat i
      przez ten czas była cudowną matką. Tak? To czemu uważasz, że akurat
      teraz miałoby to się zmienić?
      Czemu twierdzisz, że one "do tej pory fajnie sobie żyły, aż nagle
      pojawił się TEN facet (zabrziało jak "intruz")"? Naprawdę uważasz,
      że zycie samotnej matki przez tyle czasu mogło być fajne? Rzuciło
      mi się to zdanie w oczy i w pamięć - aż mnie zakłuło. Dlaczego ta
      kobieta ma przez całe życie się poświęcać i zapomnieć o własnych
      potrzebach? Ty uważasz, że fajnie sobie żyły - a ja sądzę, że było
      jej bardzo ciężko. I nalezy jej się coś od zycia - choćby miał to
      być wyjazd z ukochanym bez dziecka.
      Jest matką, ale nie przestała być kobietą. Co dziwnego w tym, że ma
      swoje potrzeby, że marzy jej się trwały związek, większa rodzina, że
      ma potrzebe zwyczajnie być z kimś? Czy nie ma do tego prawa? Twoja
      siosrzenica ma 11 lat. Jeszcze kilka lat i pójdzie w świat. Czy
      twoja sostra ma związku z tym pozostać sama??? Cóż jej potem
      zostanie?
      Nawet jesli Twoja siostra chciałaby spędzić romantyczny wyjazd z
      facetem, z którym tworza powazny związek, nieskrępowany obecnością
      dziecka, to uważam, że ma do tego prawo. Nie wiem, czy rzeczywiście
      obiecała wyjazd córce, czy ta rozmowa była przy Tobie? Może źle
      oceniłas sytuację, bo przez pryzmat swojej niechęci do szwagra?
      Własciwie uważam, że do tej Hiszpanii powinni wziąć córkę, a samotny
      wyjazd we dwoje zaplanować sobie potem w inne miejsce, ale może nie
      wpadł im ten pomysł do głowy, może nie maja na tyle urlopu,
      funduszy - nie wiemy. Ale nie chce mi się wierzyć, że córka
      przestała się po 11 latach samotnego wychowywania liczyć dla matki,
      ten jeden wyjazd w zasadzie jeszcze nie oznacza, że spychają córkę
      na drugi plan. Mam znajomych, którzy wyjeżdają za granicę na urlop
      sami, dziecko zawsze zostaje z dziadkami. I nikt na nich psów nie
      wiesza, no ale to naturalni-rodzeni rodzice, więc to zupełnie
      inaczej brzmi, prawda?
      Pisze troche przez pryzmat własnych doświadczeń, jako dziecko
      wychowywane przez ojca i jego drugą żone (byłam w wieku zblizonym do
      Twojej siostrzenicy). Tak naprawdę z zaakceptowaniem zony ojca
      miałam problem nie ja, ale kuzynki, ciotki, siostry ojca. Niby z
      obawy o mnie - niepotrzebnie. Pół rodziny się przez to skłóciło. Nie
      byłam ani biedna, ani skrzywdzona, ani spychana. Nawet jak na swiat
      przyszło dziecko.
      Skoro facet siostry zaakceptował ją, zaakceptował tez pewnie
      dziecko. Dopóki nie masz wyraźnych przesłanek, że facet ją krzywdzi
      i odrzuca, spróbuj dać mu szansę. Jesli chcesz pomóc siostrzenicy -
      to po pierwsze nie buntuj jej i nie okazuj niechęci do jej ojczyma.
      To pogorszy sprawę i zrodzi wiele byc moze niepotrzebnych
      konfliktów. Rozumiem, że siostrzenicy może być bardzo przykro, ale
      może wcale aż tak bardzo ją ta sytuacja nie obeszła, jak Ci się
      wydaje? Mam po prostu wrażenie, że tu problemem nie jest sam wyjazd,
      ale wogóle związek Twojej siostry, przez sam fakt, że zaistniał.
      Robienie złosliwości siostrze i psucie jej wyjazdu uważam za wredne
      (to komentarz do propozycji foremek o odmowie opieki i knuciu
      intryg). Powinnaś jej życzyć wszystkiego najlepszego i zapewnić
      opiekę siostrzenicy. O ile oczywiście ten związek faktycznie nie
      krzywdzi dziecka, ale musiałabys na te sytuacje spojrzec
      obiektywnie. To, że nie jest rodzonym ojcem nie oznacza, że będzie
      dla niej zły! Rozumiem, że się martwisz o siostrzenicę, ale oni tez
      musza się dotrzeć i nauczyć razem funkcjonować. Może daj im szansę i
      okaż odrobinę zaufania? I spróbuj nie interpretować każdego jego
      zachowania jako przejawu niechcęci do pasierbicy, nawet jesli z jego
      metodami wychowawczymi sie nie zgadzasz. Wielu ludzi uważa, że
      wyjazdy za granicę nie są dla dzieci, wielu zostawia przez to dzieci
      z dziadkami. Możemy się z ich opinią nie zgadzać, ale to nie musi
      oznaczać, że źle traktują dziecko i że jest ono dla nich nieważne.
      Takie jest moje odczucie tej całej sytuacji. Oczywiście mam za mało
      danych, wiem, że mogę się mylić, ale wierzę, że sytuacja wcale nie
      jest taka zła, jak Ci się wydaje. Pomóż siostrze i siostrzenicy.
      Przypuszczam, że i tak ma wyrzuty sumienia względem córki. Niech
      wie, że ją wspieracie i zyczycie szczęscia, żeby ten nowy związek
      był udany i dla niej i przyniósł korzyść siostrzenicy. Niech Mała
      nie czuje, że traci matke, tylko zyskuje nowa, większą rodzinę. To
      dla niej tez duża zmiana, czemu ma czuć, że wszyscy wokół krytycznie
      się do tego ustosunkowuja?
      • mama-123 Re: Hmmm, mam wątpliwości...i nie rzucę kamieniem 14.04.08, 01:20
        toz nie o to chodzi teraz, ale o to, ze corke zostawia a sama
        wyjezdza. Moja ciotka z wujem tak czesto robili swoim dzieciom, i
        nikomu w rodzinie sie to nie podobalo. To przykre tym bardziej, ze
        kobieta wygrala 4 miejsca. Dla corki wiec tez by bylo bez problemu.
        • miruka Re: Hmmm, mam wątpliwości...i nie rzucę kamieniem 14.04.08, 06:17
          chodzi tu również o to że dziewczynce wyjazd został zaproponowany a
          później nowy partner matki wymyślił swojego siostrzeńca i jego
          dziewczynę i trzeba jej było odmówić,
          może jestem niedzisiejsza ale naprawdę nie przekonuje mnie argument
          że ta matka ma prawo do nieskrępowanej wakacyjnej swobody (wiecie co
          mam na myśli) kosztem dziecka - ale ja ponoć nie jetem ostatnio
          namiętna może to przez to wink
      • sir.vimes Romantyczny wyjazd z siostrzeńcem faceta 14.04.08, 07:52
        zamiast córki.

        No jaaaasne.
        • miruka Re: Romantyczny wyjazd z siostrzeńcem faceta 14.04.08, 16:54
          jasne że jasne, co innego wyjazd z córką a co innego z inną parą
          którą w każdej chwili możesz a nawet powinnaś zostawić samym sobie,
          no chyba że facet jedzie jako przyzwoitka dla siostrzeńca i jego
          dziewczyny
          • sir.vimes Re: Romantyczny wyjazd z siostrzeńcem faceta 14.04.08, 17:04
            po pierwsze - kobieta dziecku WŁASNEMU obiecała a teraz wymienia je z łatwością
            na inne dziecko (kilkunastoletni siostrzeniec faceta) i obcą osobę.
            Gdyby nie obiecywała, gdyby od razu inaczej zaplanowała...

            po drugie - dziwi mnie, ze osoba, która ma jedna szanse na wiele lat pokazać
            dziekcu Hiszpanię tak po prostu uznaje , ze jest to dla dziecka przezycie zbędne
            (zaś dla jakiegoś siostrzeńca zapewne konieczne).

            Jestem za romantycznymi wyjazdami dorosłych - ale nie za sytuacją w której
            dziecko dostaje ochłapy a obcy ludzie bombonierki.

            A tak to wygląda.
            • aniael Re: Romantyczny wyjazd z siostrzeńcem faceta 14.04.08, 20:11
              Właśnie powyższy post napisałam w założeniu, że może jednak matka
              nie obiecywała jej wprost tego wyjazdu. Wiem, że autorka pisała
              wyraźnie o obietnicy, ale nie wiemy, czy była przy tej rozmowie, czy
              po prostu ruszona współczuciem dla siostrzenicy załozyła, że ona to
              miała obiecane. Bo równie dobrze mogło być tak, że córka
              przyzwyczajona, że zawsze jeździ wszędzie z matką sama sobie
              dospiewala, że w oczywisty sposób tak bedzie i tym razem. I przezyła
              rozczarowanie. Nie wiemy na pewno jak było. A antypatia autorki do
              szwagra jest ewidentna dla mnie, życzenia, żeby nadal tak "fajnie"
              sobie zyły, gdyby on się nie pojawił wogóle... No po prostu nie
              mogłam ocenić sytuacji nie odnosząc się do kontekstu. Choć wiadomo,
              kontekst jest niepełny, ale to co przeczytałam wydało mi się
              wystarczające.
      • iw1978 Re: Hmmm, mam wątpliwości...i nie rzucę kamieniem 14.04.08, 21:05
        Tu nie chodzi o sympatię czy antypatię. CHodzi o to, że matka, w sytuacji, gdy mogłaby niedostępne dotychczas dla siebie i córki wakacje spędzić z córką i swoim nowym facetem, zabiera na te wakcje siostrzeńca tego faceta z jego (siostrzeńca) dziewczyną. I osobiście mnie to oburzenie nie dziwi. Gdyby matka postanowiła jechać tylko z facetem można by to jeszcze od biedy zaakceptować, ale ona woli uszczęśliwić obcych ludzi niż własne dziecko.
    • elza78 Re: Jak pomóc siostrzenicy? 14.04.08, 17:33
      niehc korzystaja z zycia puki moga, czas leci potem siostrzenica bedzie jezdzic
      po swiecie za swoje a oni beda sie prosic o podanie wody w domu starcow gdzies w
      pipidowie i nikt nei bedzie sie martwil czy ktos im "syfon" robi czy nie...
      jak kuba bogu tak bog kubie...
      • elza78 pokaz siostrze ten film: 14.04.08, 17:38
        www.youtube.com/watch?v=BcfxN2iMHPU
        jest na doskonalej drodze do tego zeby jej corka miala ja w dupie tak samo jak
        dzieci tej kobiety... i zeby umiescila ja kiedys w takim "pieknym" miejscu gdzie
        zajma sie nia tak jak ona sie dzieckiem zajmowala big_grin
    • maja_sara Re: Jak pomóc siostrzenicy? 14.04.08, 18:52
      Twoja siostra to po prostu ..."zła kobieta", żeby nie użyc
      wulgaryzmów, bo na usta cisną sie mocniejsze słowa.
      • katharsisss Re: Jak pomóc siostrzenicy? 14.04.08, 21:34
        Dziękuję za wszystkie opiniesmile
        Owszem, nie lubie faceta siostry. Uważam, że jest osobą niedojrzałą, ale za to
        bardzo przebiegłą i inteligentną. Związał się z kobieta z dzieckiem, chce z nią
        ślubu, więc jego obowiązkiem jest w tym momencie zaakceptowac córkę mojej
        siostry. A on ją wyraźnie olewa. Uwielbia snuc plany o tym, jak będą mieli
        własne dzieci, jakim to on będzie wspaniałym ojcem, że (własnemu) dziecku nigdy
        niczego nie będzie żałował. Jednocześnie cały czas stara się zepchnąc niedoszłą
        pasierbicę na dalszy plan.
        Ja doskonale rozumiem, że mojej siostrze nigdy nie było w życiu łatwo. Ale z
        drugiej strony pracę miała dosyc lekką, rodzinę do pomocy, córkę naprawdę udaną.
        Z tymże ona zawsze lubiła się "zabawic". Często zajmowałam się siostrzenicą, bo
        siostra chciała pójśc do dyskoteki czy gdzies wyjśc z koleżankami. I myślę, że
        cały czas tak ma. Jej facet jako mężczyzna jest naprawdę przystojny, do tego
        towarzyski i w ogóle ma niesamowite powodzenie u kobiet. Nie wiem, ale czasami
        mam przykre wrażenie, że moja siostra chciałaby zacząc zupełnie nowe życie.
        Nowe, czyli z obecnym facetem i z ich wspólnymi dziecmi. I zapomina w tym
        wszystkim, że jednak ma córkę. Zresztą siostra była bardzo młoda jak zaszła w
        ciążę, miała niecałe 19 lat, z ojcem dziecka była kilka miesięcy. Po prostu
        wpadli, jak on dowiedział się o ciąży to błyskawicznie zniknął.
        Zamierzam pomagac siostrzenicy jak tylko będę mogła. Na szczęście mąż nieźle
        zarabia, ja jak wrócę do pracy też. Postanowiliśmy, że jak tylko zaczniemy
        jeździc z dziecmi na wakacje będziemy brac ze sobą siostrzenicę, do tego niech
        spędzą u nas ferie i częśc wakacji. Niestety mieszkamy jakies 50km od siebie.
        Najbardziej się boję, że ona wpadnie w jakieś złe towarzystwo i stanie się z nią
        coś złego.
        • aniael Re: Jak pomóc siostrzenicy? 15.04.08, 00:53
          Kurczę, mam nadzieję, że jednak to tak źle nie wygląda?
          >Związał się z kobieta z dzieckiem, chce z nią
          > ślubu, więc jego obowiązkiem jest w tym momencie zaakceptowac
          córkę mojej
          > siostry. - To jest_oczywiste, mam nadzieję, że dla szwagra
          także!
          Twoja troska o siostrzenicę jest całkowicie zrozumiała i strach o
          jej przyszłośc tym bardziej. Tylko, że czasem pod wpływem emocji nie
          potrafimy trzeźwo ocenić sytuacji. Pamiętam, jak mój ojciec się
          związał - jak pisałam byłam w zblizonym wieku do Twojej
          siostrzenicy, dotarło do moich uszu - tak na zasadzie "jedna ciocia
          drugiej cioci" - że teraz na pewno zostanę oddana do szkoły z
          internatem lub zamkną mnie w klasztorze. Wtedy swoim
          wczesnonastoletnim rozumem pojęłam to dosyć opatrznie i bardzo
          wziełam do siebie. Dopiero to spowodowało, że poczułam się bardzo
          niepewnie w nowej sytuacji.
          W nocy wszystkie koty są czarne, może nie jest az tak źle, jak Ci
          się wydaje? Czy są jakies konkretne przesłanki, które sprawiaja, że
          masz wrażenie, że siosrzenica jest odsuwana i "olewana"? czy
          szwagier podresla w rozmowach, że dla_własnych_dzieci zrobi to czy
          tamto? Może w sposób oczywisty jednak traktuje pasiericę już jak
          własne już dziecko?
          Nie wiem, może się mylę, ale obserwowałam wiele małżeństw z dziećmi
          z obu związków, sama mialam (mam) macochę, ale znam tez rodziny z
          ojczymami i nie widzę róznicowania dzieci.
          Jednak jesli uważasz, że siostrzenicy faktycznie może stac się
          krzywda, to nie pozostaje Ci nic innego, jak być w tej sytuacji
          obok. Nie starać się dopuszczać do konfliktów z siostrą i szwagrem,
          żeby nie mieli poczucia, że się wtrącasz, bo odizolują córkę i
          ogranicza kontakty. Wtedy to już zupełnie nie będziesz miała
          kontroli nad sytuacją.
          Co do siostry, nie wiem jak bardzo była rozrywkowa i jak często
          korzystała z uciech i Waszej pomocy. Faktycznie była bardzo
          młodziutka, kiedy została mamą. Tym bardziej rozumiem jej chęć
          wychodzenia do dyskoteki czy do koleżanek. Życie w pojedynkę jednak
          zupełnie inaczej wygląda niż we dwoje, kiedy jedno może zostać z
          dzieckiem a drugie wyjść na potkanie z przyjaciółmi. Ja zostaje z
          dzieckiem idzie mąż, mąż zostaje z dzieciem - ide ja, dziecko
          zostaje z opiekunką, idziemy razem. Z pomocy rodziny nie korzystamy,
          jednak przyuszczam, że tez bym sie nasłuchala, że łażę po knajpach
          mając dziecko. Łażę rzadko, ale się zdarza.
          Ja bym dziecko na taki wyjazd wzięła raczej na pewno, bo urlopy
          spędzamy rodzinnie, ale romantyczny wyjazd we dwoje też mi sie
          marzysmile Tym bardziej marzy sie pewnie ludziom, którzy dopiero
          startują w związku i nie mieli jeszcze okazji pobyć tak naprawde bez
          dziecka. Mam nadzieję, że jednak będa dobrymi rodzicami dla Młodej i
          nie będa jej zaniedbywac. Bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić, że
          matka po 11 latach wychowywania dziecka doszła do wniosku, że jej
          ono przeszkadza, nie chcę nawet sobie tego wyobrażaćsad Własnie sobie
          uświadomiłam, że mam tez w bliskiej rodzinie przykład złego
          traktowania przez ojczyma (tego ojczyma juz dawno w rodzinie nie ma,
          chyba nie udźwignął ciężaru odpowiedzialności za nie swoje dziecko
          właśnie) i zdaje się, że przez matkę też było odsuwane, ale tam była
          inna sytuacja od początku - matka była matką młodą i faktycznie
          rozrywkową, dziecka nie widywała miesiącami, było wręcz wychowywane
          przez innych członków rodziny. I to zanim rzeczony ojczym sie
          pojawił. No ale mam nadzieję, że to przypadek ekstremalny i nie
          powtórzy się w przypadku Twojej siostrzenicy. Życzę powodzenia i
          trzymam kciuki za cała sytuacjęsmile Sprawiasz wrażenie rozsądnej i
          mądrej osoby, myslę, że będziesz wiedziała kiedy i jak zareagować a
          Twoja siostrzenica, gdy będzie jej źle, będzie wiedziała, że może na
          Ciebie liczyć. Kwestii wyjazdu raczej nie da się już zmienić, tym
          bardziej, że sami zainteresowani podjeli i wprowadzili juz decyzję w
          życie, teraz mozna tylko pomyslec, jak to Małej wynagrodzic na tyle,
          żeby nie czuła sie odsunięta, żeby decyzji rodziców nie potraktowała
          osobiście. Myslę, że trzeba jej wytłumaczyć, że ta deczja nie ma
          związku z nią, że dorosli chcą spędzić troche czasu razem we dwoje,
          ale na pewno ja kochaja i wróca stęsknieni. (I daj Bóg, by to była
          prawda). I zapewnić atrakcje, by nie myslała o tym, co ją ominęło.
          Chyba trzeba tez na ten temat porozmawiać z siostrą i szwagrem - bez
          pretensji, a ze zrozumieniem i wyczuciem, żeby jakoś ze swej strony
          wynagrodzili tę sytuacje Młodej, żeby nie czuła się odtrącona. Chyba
          tylko tyle i aż tyle możesz zrobić. Mam nadzieję, że jednak sa
          dojrzali i odpowiedzialnie podejdą do tematu. Życze powodzenia!
Pełna wersja