czy przedszkole może rozwalić życie?

14.04.08, 11:06
Mowa o mojej koleżance. Dziewczyna mieszka na obłożonym Tarchominie
w Warszawie, ma dwójkę małych dzieci (1,5 i 3,5). Ma męża i myśle,
ze jest szczęśliwa, tylko zaczyna im się naprawdę komplikować życie
przez głupie przedszkole. W zeszłym roku oboje pracowali. jakos nie
było źle, starszy chodził do żłobka, z małym siedziała babcia. Ale
gdy odrzucono podanie o przyjęcie do przedszkola cały system opieki
domowej się załamał. babcia nie dawała rady z dwójką małych dzieci,
opiekunka chciała tyle, że..., no koniec końców koleżanka
postanowiła zrezygnowac z pracy (trochę to było też wymuszone przez
szefa, któremu nie podobało się, że jest zaangażowana w sprawy
domowe, dzieci chorują itd). Dziewczyna przesiedziała rok z dziećmi
w domu, i cóż, niestety źle to znosiła..., postanowiła wrócić do
pracy, znalazła druga, do której ma iść za miesiąc, ale historia
powtórzyła się, mimo, że do podania dołączyła informację o ich
sytuacji, nie nalegała na to akurat przedszkole, podała 7
opcjonalnych i ...nici z żadnego. Jest w szoku, siedzi, ryczy i nie
wie, co ma zrobić. Ja też, dlatego tutaj piszę w jej sprawie. Macie
może jakieś pomysły?

Joanna
    • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:32
      Przejrzeć listę gdzie są wolne miejsca w przedszkolach i dać tam
      synka "od zaraz". Ja tak zrobiłam z córką, bo miała małe szanse na
      dostanie się do przeszkola we wrześniu. Okazało się, że na Bemowie
      80% matek samotnie wychowuje dzieci uncertain
      • jomamma Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:38
        No właśnie.... Ale tzn., że większe sznase mają dzieci, które juz
        chodziły do przedszkola, jak rozumiem?
        • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:44
          Nie w tym rzecz. Może zapisać go do grupy, która już istnieje i z
          jakiegoś powodu jest tam wolne miejsce (bo np. ktoś w ciągu roku
          zrezygnował itp.). Zacząłby wtedy chodzić do przedszkola od zaraz i
          dalej kontynuował przedszkolną edukację w następnych oddziałach. Nie
          wiem jak z samodzielnością u tego chłopca, jeśli miałby być zapisany
          ze starszymi dziećmi może to być problem.

          Moja córka skończyła 3 lata na początku marca. Z dniem 1 marca
          zapisałam ją do istniejącej grupy Maluchów w przedszkolu. Większość
          dzieci w grupie miała 3 lata ukończone jeszcze przed przyjęciem,
          czyli przed wrześniem zeszłego roku. Teraz już nie muszę jej
          zapisywać do nowotworzonych grup we wrześniu. Od września pójdzie po
          prostu do następnej grupy tak jak dzieci, które chodzą do tego
          przedszkola od września 2007.
    • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:36
      Lista wolnych miejsc:
      www.edukacja.warszawa.pl/index.php?wiad=1077
      Jeśli nie uda się do trzylatków (mało wolnych miejsc) to może do
      czterolatków gdzieś go przyjmą
      • gorzkasweetie Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 12:32
        Lista jest juz mało aktualna - w zeszłą środę, 10 kwietnia,
        obdzwoniłam te przedszkola, które miały miejsca w grupie
        czterolatków - żadnego miejsca już nie było.
        • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:29
          Hm... Nie wiedziałam. Jak ja szukałam miejsca, czyli dwa miesiące
          temu, informacje na liście były aktualne.
    • jomamma Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:46
      w przerwie miedzy chlipaniem dostaje nowe szczegóły: otóż można
      pisac odwołanie do ...pojutrza! Zastanawiamy się, co w nim napisać?
      Może któraś z Was napisała podobne i to z pozytywnym skutkiem?smile
      Joanna
      • marianna72 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:49
        wejdz na forum przedszkola tam rusza cala akcja
        • marianna72 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:50
          podaje link

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=587
      • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:49
        Nie mam pojęcia, co pisać w takim odwołaniu. Miejsc jest po prostu
        za mało i odwołania tego nie zmienią. Może powoływać się na złą
        sytuację materialną rodziny? Że podjęcie pracy jest koniecznością
        itp.?
        • beata118 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 11:58
          Niech przestanie płakać wsiądzie do 126 i pojedzie na Bródno. Tu
          jest sporo przedszkoli a to już dosyć stare osiedle, może jej się
          uda. Z tarchomina na Bródno ma dobry dojazd. Niesch spróbuje na
          Bazyliańskiej, na poborzańskiej, na Hieronima, na
          Bartniczej...Powinna zacząć od telefonów.
          • agnieszka_gk Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 12:14
            Wyobrażasz sobie jeżdzenie codziennie rano w korkach z Tarchomina na
            Bródno ? Jeśli jeszcze nie ma samochodu to juz w ogóle koszmar, żeby
            dzieciaka wozić w zapchanym autobusie i stać w korkach ok. godziny
            zwłaszcza zimą, gdy ciemno i zimno, czy jesienią, gdy równie brzydko
            i deszczowo.
            Na pewno niech pisze odwołanie, a jeśli to nic nie da to poszukać w
            miarę taniego przedszkola prywatnego z nadzieją, że jednak do
            października zwolni się jakieś miejsce w publicznym (tak jest dość
            często) lub musi zostać w prywatnym. W ostateczności, poszukać
            opiekunki, która zajmie się dwójką dzieci np. na pół-etatu z babcią.
            • jomamma Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 12:21
              sytuacja jak wyżej, niestety. Dlatego przedszkole tam odpada ze
              względów organizacyjnych.
              Próbowali na Woli (przyszła praca), ale tam też odmowa. No kurka!
              • panda74 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 12:36
                Z tego co wiem, to przedszkola na Bródnie też są bardzo oblegane... a dziś
                widziałam w przedszkolu mojej córki dłuuugą listę dzieci nieprzyjętych..
          • gorzkasweetie Re: na Bródnie nie ma miejsc... 14.04.08, 12:39
            Niestety. Sprawdzałam. Ja próbowałam przenieść córkę do
            czterolatków, zmieniliśmy miejsce zamieszkania i do obecnego
            przedszkola szaleńczo długo jedziemy. Kolegi dziecko startowało do
            przedszkoli na Targówku i Bródnie, zero szans, osób zdecydowanie
            więcej niż miejsc. Bródno i Targówek owszem stare, ale czy widziałaś
            ostatnio ile tu nowych osiedli wyrosło? Dzieci tyle samo, co gdzie
            indziej.
    • przeciwcialo Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 12:47
      Moze rozwalic a jakże. Mój starszy syn chodzi do przedszkla a ja z
      młodszym na wychowawczym bo złobak nie mam, na niańkę nie
      zarobiłabym. Złozyłam do tego samego przedszkola podanie młodszego
      do którego chodzi starszy. Wymysliłam że jak się młodszy dostanie
      zacznę szukac pracy.
      No i w dniu wyników po 12 w południe przyszedł mail że starszy się
      dostał a o młodszym nic. Ja w ryk no bo to wszystko zmienia. Po
      ponad dwóch godzinach dotarł mail że młodszy tez się dostał a mnie
      kamień spadł z serca z hukiem.
      Dziś na papierowych listach zobaczyłam że tylko 2 dzieci miało mniej
      punktów niz młodszy. Tak więc rzutem na taśmę.
    • xiv Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:15

      to się nazywa wyrównywanie szans edukacyjnych w wersji polskiej...

      a tak poważniej - aż się prosi, żeby ustawowo przedszkola były obowiązkowe -
      wtedy nie zabraknie miejsc...

      a z drugiej strony za przedszkola odpowiadają lokalne władze - i takie władze
      sobie wybraliście...
      • jomamma Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:22
        dyć prawda...
      • bri Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:32
        LOL - założę, się że problem byłby identyczny niezależnie od tego
        jakie władze byłyby wybrane wink
        • yayka Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:42
          opieka przedszkolna dla dzieci 3-6 lat należy wg ustawy do zadań
          własnych gminy, trzeba rozliczać władze (Wydziały Edukacji) za
          pośrednictwem radnych i Komisji Edukacji przy Radach Miast z dbania
          o zwiększenie liczby miejsc w przedszkolach.
          Wystarczy, że zanim miasto wyda zgodę na budowę nowego osiedla/
          sprzedaż terenu developerowi zastrzeże, że developer zbuduje jeden
          budynek na terenie osiedla na np. 4 oddziały przedszkolne. Miasto je
          wyposaży. Od razu byłoby mniej problemów - wiadomo, że mieszkania na
          nowych osiedlach kupują młode małżeństwa.
          Drodzy rodzice, czas zacząć działac na rzecz pilnowania władzy, czy
          wykonuje swoje obowiązki - wystarczy sprawdzić jak WE dba o
          upowszechnianie opieki przedszkolnej. Zobaczycie, że tylko likwidują
          przedszkola, a 6-latki próbują wypchnąć do szkół i tyle... To za
          mało!
          • kali_pso Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:46
            Wystarczy, że zanim miasto wyda zgodę na budowę nowego osiedla/
            sprzedaż terenu developerowi zastrzeże, że developer zbuduje jeden
            budynek na terenie osiedla na np. 4 oddziały przedszkolne. Miasto je
            wyposaży. Od razu byłoby mniej problemów - wiadomo, że mieszkania na
            nowych osiedlach kupują młode małżeństwa


            Słyszałam, że coraz więcej gmin własnie w ten sposób załatwia
            problem infrastruktury..i bardzo dobrze. Do tej pory miejsca w
            podcieniu na sklepy albo fryzjera czy kosmetyczkę były przeznaczane
            a o przedszkolu czy żłobku nikt nie myślałwinkP
      • kali_pso Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:38
        xiv napisał:


        > a z drugiej strony za przedszkola odpowiadają lokalne władze - i
        takie władze
        > sobie wybraliście...


        Tiaaaa, tylko, że przedszkola pozamykały władze, które najczęściej w
        tej chwili są juz poza sferą politycznych wpływówwinkP
    • kali_pso Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:41
      Może warto szukać w tzw. "starych" dzielnicach? Śródmieście, Mokotów?
      Tyle, że pewnie jej nie po drodze...
      Cóż to sprawka wyżu demograficznegowinkP
      • beata985 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 13:59
        zaczynam doceniać to, ze mieszkam na wsismile)
        przedszkole szkoła pod nosem, zadnych ceregieli z przyjęciem.
        niestety po takim przedszkolu moje dzieci miałyby marne szanse
        dostac sie do szkoły w W-awiewink)
        • beata985 i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:00
          i żłobki. wygląda na to, ze w najblizszych latach zrobi sie na tym
          niezły biznes.
          • kali_pso Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:20
            Całkiem niezły.. w duzych miastach opłacać sie będzie wszystko
            okołodzieciowe, bo za jakis czas przecież te roczniki przedszkolne
            trafia do podstawówek itpwinkPPP
            • triss_merigold6 Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:25
              Taaa jasne. Ceny nianiek poszły w górę masakrycznie, ceny prywatnych
              punktów opieki nad dzieckiem (bo żłobki to nie są formalnie) tez są
              kosmiczne.
              Niech zgadnę - nikt nie przewidział wyżu demograficznego a jesli
              przewidział to położył lachę?
              • bri Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:30
                Sam wyż to tylko część problemu. Nikt nie przewidział, że bezrobocie
                tak bardzo spadnie, i że matki i babki będą pracować zamiast się
                dziećmi zajmować.
                • triss_merigold6 Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:35
                  Czyż nie o spadek bezrobocia chodziło właśnie?

                  Tu gdzie mieszkam przedszkola nie są jeszcze dramatycznie oblegane
                  ale za chwilę będą, bo nowa część osiedla jest ogromna i nie ma
                  żadnej infrastruktury. Żadnej. Z tego powodu mieszkańcy szturmują
                  przedszkola na starym blokowisku, które było budowane z
                  uwzględnieniem takich potrzeb jak żłobek, przedszkole czy szkoły.
                  • bri Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 14:38
                    Bemowo, Bielany - dzielnice, które brałam pod uwagę są pod tym
                    względem tragiczne. Nawet w prywatnych przedszkolach już od dawna
                    brak miejsc. Chyba, że ktoś jest gotowy płacić ok. 1500 zł
                    miesięcznie. Gdybym lubiła opiekować się dziećmi to natychmiast bym
                    otworzyła taką placówkę i byłabym skazana na sukces.
                    • kali_pso Re: i jeszcze. nic tylko przedszkola otwierac. 14.04.08, 15:02
                      Ja mieszkam w podwarszawskiej sypialni- nie przesadzę, jesli powiem,
                      że na samej mojej ulicy( dośc długiej) i dochodzących do niej
                      mieszka kilka tysięcy ludziwinkP Przedszkola państwowe są trzy( jedno
                      będzie w remoncie), kilka prywatnych, ale domowych, więc i tak nie
                      przyjmują oszałamiającej ilości dzieci- cena najczęściej 700-800 zł
                      a poziom taki sobie...beznadzieja...
    • p3nisista [...] 14.04.08, 14:13
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kali_pso A już myslałam, że bana dostałeś.. 14.04.08, 14:18
        .za swoje wypociny...

        Ktoś coś przeoczył, czy jak?
        • kropkacom Re: A już myslałam, że bana dostałeś.. 14.04.08, 14:23
          Niech zgadnę, p3nisista nie ma dzieci?
          • kiraout Re: A już myslałam, że bana dostałeś.. 14.04.08, 14:35
            Słyszałam, że w niektórych miejscach w wawie działa "mafia
            przedszkolna" a raczej antyprzedszkolna. Tzn. ci, którzy wspierają
            istniejące i nie dopuszczają nowych placówek. I śmiałam się, a teraz
            chyba przestane się śmiać. Myślę, że to prawda. No bo pomyślcie,
            dlaczego na takim Ursynowie nie otworzono 10 nowych prywatnych
            przedszkoli? a na Tarchominie? No właśnie...
            • bri Re: A już myslałam, że bana dostałeś.. 14.04.08, 14:39
              Bo to proste nie jest, inwestycja jest dość znaczna, a nie wiadomo,
              co będzie za parę lat.
              • kiraout a jednak... 14.04.08, 15:24
                nie, ja słyszałam to od osób, które bardzo chciały otworzyć
                przedszkole i szukały lokalizacji. I znajomi ich przestrzegali, że
                tu i tu nie mają zwyczajnie szans. Że mafia jakaś rządzi... dziwne,
                ale prawdziwe w świetle tego, co tu czytam...
                • moni2000 Re: a jednak... 15.04.08, 10:11
                  P... nie o mafii. Otworzenie przeszkola jest masakrycznie trudne ze względu na
                  przepisy. Prawie tak jakbyś chciała otworzyć szpital. Dodatkowo to jest bardzo
                  znaczna inwestycja. A nie mafia...
                  • effata Re: a jednak... 15.04.08, 22:28
                    > Otworzenie przeszkola jest masakrycznie trudne ze względu na
                    > przepisy. Prawie tak jakbyś chciała otworzyć szpital. Dodatkowo to >jest bardzo znaczna inwestycja. A nie mafia...

                    Dokładnie!

                    Kiedyś myślałam o otworzeniu prywatnego przedszkola w Wa-wie w Ursusie, gdzie zapotrzebowanie było ogromne.

                    Niestety, żeby otworzyć przedszkole trzeba mieć albo własny lokal, albo kupę kasy na początek, bo trzeba dokonać wielu zmian związanych z wymaganiami Sanepidu i Ppoż (np. okienko do wydawania posiłków czy szersze drzwi - tak przynajmniej było parę lat temu), a dodatkowo trzeba mieć zgodę wszystkich sąsiadów, jeśli jest to np. w domu prywatnym.

                    co do 'mafijności' to nie chcę się wypowiadać, bo ... poddałam się smile
                    ale jeszcze w fazie zbierania informacji miałam wrażenie, że jest bardzo ciężko coś wydobyć od ludzi. Nie mogłam trafić do jakichś konkretnych przepisów, a pani z gminy powiedziała mi, że aby omówić przepisy muszę przyjść do niej do biura i omówić to z nią osobiście ...

                    Ale to było jakieś 6 lat temu.
                    Myślałam, że coś się zmieniło sad

                    ***********************************************************
                    świeżutko uzupełniona ...
                    Don't guess
    • kura28 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 14.04.08, 15:22
      No cóż, pozostaje tylko co bardziej przedsiębiorczym jednostkom
      otworzyć przedszkole. Zwłaszcza, że są środki na to (nie tylko na
      Mazowszu)
      www.euroliniaplus.pl/node/1291
    • p3nisista jeśli kogoś nie stać 14.04.08, 15:31
      na zapewnienie swoim dzieciom GODNEGO dzieciństwa to nie powinien ich mieć

      ps ciekawe czy to też adminka usunie
      • kropkacom Re: jeśli kogoś nie stać 14.04.08, 15:38
        A co ma piernik do wiatraka? Że kogoś nie stać na prywatne przedszkole?
      • triss_merigold6 Re: jeśli kogoś nie stać 14.04.08, 15:47
        IMO około 99% z sześciu miliardów ludzi na ziemi nie stać wg.
        kryterium "prywatne przedszkole" lub "niańka po cenie rynkowej".

        Jesli państwo życzy sobie mieć zachowaną biologiczną ciągłość narodu
        to powinno wspierać decyzje rodzicielskie m.in. przez dostępną sieć
        placówek.
        • kajak75 Re: jeśli kogoś nie stać 14.04.08, 15:57
          A najlepiej doplacac do prywatnych placowek w ramach delegowania zadan wlasnych
          gminy.
      • bri Re: jeśli kogoś nie stać 14.04.08, 16:08
        Ależ jeśli mi zwrócą podatki, które są przeznaczone m.in. na te
        przedszkola właśnie, to sobie poślę dziecko do prywatnego.
        • pomarancza1977 gdyby nie te tabuny przyjezdnych... 15.04.08, 03:06
          to by dla warszawskich dzieci starczalo miejsc:/co sie wszyscy tak pchaja do Wawy czy te 'mlode malzenstwa' nie widza ,ze np na Kabatach juz sie oddychac nie da a atmosfera robi sie jak na ulicach Hong Kongu? Nie nie wiedza i dalej kupuja te klity w nowowybudowanych(dla nich) blokach-zapewniam,ze w wielu innych miasteczkach sa miejsca w przedszkolach-tam zawsze mozna sprobowac...
          • kali_pso Re: gdyby nie te tabuny przyjezdnych... 15.04.08, 10:08
            Po zameldowaniu stają się mieszkańcami Warszawy, tak jak ktos, kto
            mieszka tutaj z dziada pradziada, więc miejsce w przedszkolu nalezy
            im sie tak samo jak każdemu innemuwinkP

            I tak jeszcze spytam- ze względu na ton wypowiedzi wnioskuję, że Ty
            z tych bardziej uprawnionych do miana prawdziwego warszawiaka?winkP
    • oranvag Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 15.04.08, 06:37
      Proste rozwiązanie: zgłosić do przedszkola nie na Tarchominie, tylko
      obok pracy, jej albo męża.
      • majan2 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 15.04.08, 11:59
        Uwaga Tramwaj - twoja uwaga nalezy do bbb głupich, ja pracuje w warszawie i
        zarabiam równowartosc oplat za prytwane przedszkole.
        Doskonale rozumiem, kolezanke autorki watku, moja córka nie dostała sie do
        przedszkola, na mniej obleganej pradze i nie wiem co zrobie jak nie uda sie
        przyaj ja z odwołania. A miałam napisac, ze jestem samotna matka....., uczicwosc
        nie poplaca
        • uwaga_tramwaj Re: do majan2 15.04.08, 21:36
          do bbb mądrych należy biadolenie jak się ma dwie zdrowe ręce, zdrowe dzieci,
          chłopa i babcię do tego wszystkiego chętną do pomocy.
    • moni2000 Jabłonna 15.04.08, 10:08
      Jeśli koleżanka mieszka na Tarchominie to ma rzut beretem do Jabłonnej, gdzie są
      co najmniej trzy przedszkola. Wszystkie są prywatne ale i tak wyjdzie taniej niż
      opiekunka.
      Nie ma co ryczeć trzeba szukać smile))
    • uwaga_tramwaj Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 15.04.08, 11:14
      siedzi i ryczy, no wspaniale.

      jeśli babcia daje radę z jednym - niech opiekuje się młodszym. starszego wcisnąć
      do prywatnego przedszkola, chyba koleżanka w Warszawie zarabia wystarczająco,
      aby z pensji opłacić prywatne przedszkole?

      mam dziecko. na razie jedno, bo wiem, że nie miałabym co zrobić z dwójką
      maluchów i logistycznie opanować opieki nad nimi. w dodatku przypuszczam, że nie
      dostanie się w tym roku do przedszkola. taki lajf, jak rodziłam nie było miejsc
      na porodówkach więc psychicznie byłam przygotowana na problemy z państwowym
      przedszkolem. nie, nie potępiam dziewczyny, ale teraz trzeba działać, a nie ryczeć.
    • bambussi może to brutalne ale... 15.04.08, 11:55
      wydaje się, że decyzja o drugim dziecku nie była do końca
      przemyślana i odpowiedzialna (a teraz skutki negaywne odczuwa cała
      rodzina), natomiast bład pierwotny został popełniony przy kupnie
      mieszkania na Tarchominie (zgaduję, że była to osoba przyjezdna, bo
      Warszawiak z własnej woli nigdy nie kupiłby tam mieszkania...)

      ja rozumiem że zawsze lepiej jest mieć te kilka metrów mieszkania
      więcej ale własnie widać jaka jest tego cena - od lat się trąbiło,
      że na Tarchominie ilośc miejsc w przedszkolu nie pokrywa nawet
      połowy potzreb (a teraz jest pewnie jeszcze gorzej bo cały czas się
      tam buduje) - koleżanka kupiła "bo dużo i tanio" i teraz sa efekty...

      moja rada:
      a) jak najszybciej sprzedać mieszkanie i kupić, choćby mniejsze ale
      w bardziej cywilizowanej okolicy - NIE po praskiej stronie (może uda
      się refinansowac kredyt to zmiana nie wyjdzie tak drogo)
      albo
      b) znaleźć pracę na Tarchominie i wziąć opiekunkę do starszego
      dziecka choćby na kilka godzin a mniejsze zostawiać z babcią...
      • bea116 Re: może to brutalne ale... 15.04.08, 12:15
        Ty tak na poważnie, żeby taką inwestycję jak kupno-sprzedaż mieszkania uzależniać od miejsca w przedszkolu, do którego dziecko uczęszczać będzie 2 lata? Myślę, że same opłaty związane z taką transakcją (notariusz, opłata od czynności cywilnoprawnych, wynagrodzenie agencji nieruchomości itp)spokojnie pokryłyby koszt przedszkola prywanegowink Poza tym w większości dzielnic w Warszawie nie ma miejsc. No i w jakiej kolejności - najpierw zaklepać sobie miejsce w przedszkolu a potem sprzedwać czy jak?
        • bambussi Re: może to brutalne ale... 15.04.08, 12:51
          jasne, lepiej kupno mieszkania uzależnić od tego jak bardzo kolorowy
          jest folder dewelopera smile))

          Ty tak na poważnie, że takich rzeczy snie bierzesz pod uwagę? ja
          myślałem że to raczej standard wśród kupujących, że PRZED ZAKUPEM
          dokładnie sprawdza się całą infrastrukturę, ciągi komunikacyjne,
          dojazd komunikacją zbiorową i transportem własnym, bliskośc sklepów,
          dostępność szkół i przedszkoli, basenów, planowane inwestycje w
          okolicy (szczególnie te uciążliwe), odlegość od przychodni państwoej
          i takiej z pomocą 24h, itd. itd. itd.

          a na marginesie - do przedszkola chodzi się 4 a nie 2 lata, a potem
          chodzi się do szkoły (przy takim wyżu w przedszkolach dziecko w
          rejonie będzie uczyło się w 40 osobowych klasach, na III zmianę, do
          godziny 18 - ci, którzy pamiętają wyż z początków lat 80 wiedzą o
          czym piszę)...

          fakt że w całej Warszawie jest trudno o miejsce ale akuart na
          Tarchominie najtrudniej (a z roku na rok będzie GORZEJ, wystarczy
          popatrzec ile się tam ciągle buduje nowych osiedli)....
          • kali_pso Re: może to brutalne ale... 15.04.08, 12:55
            ja
            myślałem że to raczej standard wśród kupujących, że PRZED ZAKUPEM
            dokładnie sprawdza się całą infrastrukturę, ciągi komunikacyjne,
            dojazd komunikacją zbiorową i transportem własnym, bliskośc sklepów,
            dostępność szkół i przedszkoli, basenów, planowane inwestycje w
            okolicy (szczególnie te uciążliwe), odlegość od przychodni państwoej
            i takiej z pomocą 24h, itd. itd. itd.


            Tak powinno być, ale nie jest. A szkoda, zwłaszcza teraz....
            Ciągle najważniejszym kryterium jest cena za m2.
            • kocianna Re: może to brutalne ale... 15.04.08, 13:40
              Jest i będzie najważniejszym kryterium cena za m2. Szczególnie przy
              kredycie na 45 lat.
              Ja zrobiłabym tak, jak radziła któraś z poprzedniczek - babcia do
              młodszego, prywatne przedszkole dla starszego, z tym, że do
              prywatnych z przyzwoitą ceną na Tarchominie zapisy też już się
              skończyły smile

              NB, mój mąż jest Warszawiakiem od 6 pokoleń i mieszkanie kupiliśmy
              na Tarchominie właśnie. Jedyne, co można, to monitować do władz,
              zawalać je pismami - władze dzielnicy, władze miasta - bo miejsc w
              przedszkolach brakuje w CAŁEJ Warszawie.
              • effata off topic 15.04.08, 22:47
                Kocianna - fajna sygnaturka smile)

                ***********************************************************
                świeżutkouzupełniona ...
                Don'tguess
              • bambussi Re: może to brutalne ale... 16.04.08, 15:10
                kocianna napisała:

                > Jest i będzie najważniejszym kryterium cena za m2.

                na takie myślenie to już nikt i nic nie poradzi... może zycie nauczy
                ze NIE POWINNA być

                ceny mieszkań na Tarchominie i po stronie "warszawskiej" w tej
                chwili róznią się w podobnym standardzie o ok 2000-2500 na metrze
                ale jeszcze 2, 3 lata temu różnica wynosiła mniej niż 1000...

                czyli powiedzmy za 250 tys można sobie było 3 lata temu kupić 75 m2
                na Tarchominie albo ok 65 m2 np. na Bielanach czy Bemowie. To jest
                10 metrów więcej, jasne, ale i w tym i w tym metrażu znajdzie się
                spokonie mieszkanie 3 pokojowe.

                A patrząc na to, w jakim tempie mieszkania drożeją, to dzisiaj za
                sprzedaż tych 75 m2 na Tarchominie już się 65 m2 po warszawskiej
                stronie nie kupi...czyli realnie wartość mieszkania spadła...

                czyli strata podwójna, bo nie dość że lokalizacja gorsza to i wzrost
                wartości nieruchomości wolniejszych czyli miało być taniej a
                wychodzi DROŻEJ

                naprawdę warto patrzeć trochę dalej niż na cenę metra kwadratowego...
            • bea116 Re: może to brutalne ale... 15.04.08, 14:02
              1)cena za metr jest ważna, bo z pustego i salomon nie naleje, a jest zasadnicza różnica czy się ma np. małą kawalerkę czy 2 pokoje zwł. przy dziecku - nie sądzę aby przy kłopotach finansowych typu brak kasy na opiekunkę koleżanka rozbijała się po apartamentach
              2) sprawdzanie infrastruktury sprawdzaniem ale życie lubi płatać figle - u mnie w okolicy teren przeznaczony pierwotnie ( w czasie gdy kupowaliśmy mieszkanie)pod tzw. oświatę - miała powstać szkoła podstwawowa, został przez gminę oddany czy sprzedany deweloperowi i zbudowano osiedle, obiecywane okoliczne przedszkole też jeszcze nie powstało
              3)jaką macie gwarancję, że nawet jak państwowe przedszkole jest, to dziecko przyjmą - absolutnie żadnej, przedszkole nie jest obowiązkowe jak szkoła i nic nie musi tylko dlatego, że mieszkacie w jego pobliżu
              4)zerówki mają być w szkołach więc i tak przedszkole w najlepszym wypadku to 3 lata

              Mam koleżankę, która mieszka na Tarchominie i nie narzeka, mam kolegę, który ma tam mieszkanie a teraz zaczął również tam budować dom. Koleżanka ta np. znalazła dla swojego dziecka prywatne przedszkole za około 600 zł - też tylko dlatego, że to Tarchomin, bo gdzie indziej zapłaciłaby 2 x tyle. Może tak naprawdę wszystko ma swoje plusy, nie tylko minusy...
      • iwoniaw Oj bambussi, co ty wiesz o myśleniu... 15.04.08, 12:25
        > wydaje się, że decyzja o drugim dziecku nie była do końca
        > przemyślana i odpowiedzialna (a teraz skutki negaywne odczuwa cała
        > rodzina), natomiast bład pierwotny został popełniony przy kupnie
        > mieszkania na Tarchominie

        idąc tym torem - Tarchomin nie Tarchomin, błędem było pewnie w ogóle branie
        ślubu, bo przecież dziecko samotnej matki nie tylko miałoby miejsce w
        przedszkolu, ale jeszcze by się na dofinansowanie mogło załapać...

        Jak uniwersytet będzie za kilkanaście lat zbyt oblegany, to dopiero wtedy się
        dowiem, że moja decyzja o dziecku (póki co dostało się do przedszkola) była
        nieprzemyślana? No poszę cię...
        • bambussi Re: Oj bambussi, co ty wiesz o myśleniu... 15.04.08, 12:42
          iwoniaw napisała:

          > idąc tym torem - Tarchomin nie Tarchomin, błędem było pewnie w
          ogóle branie
          > ślubu, bo przecież dziecko samotnej matki nie tylko miałoby
          miejsce w
          > przedszkolu, ale jeszcze by się na dofinansowanie mogło załapać...

          ale nie idziemy "tym torem", bo nie rozpatrujemy jakichś
          abstrakcyjnych sytuacji tylko konkretną sprawę. Koleżanka Autorki
          wątku miała już jedno dziecko - czy decydując się na drugie
          sprawdziła dostępnośc przedszkoli w okoicy? czy porozmawiała ze
          swoją mamą czy udźwignie ona ciężar opieki nad dwójką maluchów?? czy
          zastanowili się z mężem nad "planem awaryjnym" (tzn. czy jak nie uda
          się z przedszkolem ani z babcią to czy stać ich na prywatną
          opiekę)???

          decyzja o dziecku to nie jest zakup tostera w MM tylko zobowiązanie
          na całe życie i warto nad pewnymi kwestiami się zastanowić ZANIM się
          ją podejmie...

          a jak już się ją podjęło to warto zrobić wszystko żeby ewentualne
          problemy przezwyciężyć, a nie "usiąść i płakać" - w tej sytuacji
          naprawdę warto pomyśleć o zmianie miejsca zamieszkania albo poszukać
          pracy na miejscu a nie akurat na Woli (fatalne połączenia,
          komunikacją miejską 1,5 godziny jak nic) bo pisanie odwołania to
          tylko strata czasu...
          • ewelina_1 Re: Oj bambussi, co ty wiesz o myśleniu... 16.04.08, 01:27
            bambussi napisał:

            > ale nie idziemy "tym torem", bo nie rozpatrujemy jakichś
            > abstrakcyjnych sytuacji tylko konkretną sprawę. Koleżanka Autorki
            > wątku miała już jedno dziecko - czy decydując się na drugie
            > sprawdziła dostępnośc przedszkoli w okoicy? czy porozmawiała ze
            > swoją mamą czy udźwignie ona ciężar opieki nad dwójką maluchów??
            czy
            > zastanowili się z mężem nad "planem awaryjnym" (tzn. czy jak nie
            uda
            > się z przedszkolem ani z babcią to czy stać ich na prywatną
            > opiekę)???
            >
            > decyzja o dziecku to nie jest zakup tostera w MM tylko
            zobowiązanie
            > na całe życie i warto nad pewnymi kwestiami się zastanowić ZANIM
            się
            > ją podejmie...
            co za bzdury!!! Pomiędzy podjęciem decyzji o dziecku a pójściem tego
            dziecka do przedszkola (w wieku ok. 3 lat) to jest jakieś 4 lata.
            Czy Ty wiesz co będziesz robić za 4 lata? Czy jesteś w stanie
            wszystko przewidzieć i zaplanować?
            4 lata to kawał czasu: mozna 5 razy starcić pracę, mogą umrzeć
            babcie i ciotki, mogą zamknąć 3 przedszkola albo otworzyć 5 nowych,
            można popaść w długi i stracić dom, może rozpaść się Unia
            Europejska, może Polska zniknąć z map świata (Konst.1791, potem
            1793, 1795), może pęknąć gumka i urodzą się pięcioraczki,itd, itp.
            Nie jestem z W-wy, ale u mnie nie znajdziesz pracy z dnia na dzień,
            miejsca zamieszkania tez nikt nie będzie zmieniał w kilka godzin. Z
            resztą dla mnie zmiana mieszkania z powodu przedszkola to absurd.
            Sorry, ale pisanie tu o "zastanowieniu się ZANIM" brzmi infantylnie,
            idiotycznie i arogancko.
      • jomamma ta odpowiedź... 16.04.08, 13:38
        ...to jedna z najgłupszych (cóż, dosadnie) rzeczy, jakie ostatnio
        czytałam. Naprawdę!

        Joanna
    • kali_pso Jakby sie komuś chciało poczytać... 15.04.08, 12:24
      ..to polecam. Lektura długa, ale może warto.....szczególnie dla
      tych, co mają małe dzieci i chca wiedzieć,które dzielnice są mniej
      lub bardziej oblegane i dlaczegowinkP

      www.edukacja.warszawa.pl/zalaczniki/art/080403160954.doc
      • kabaret.ka zweryfikujmy dane 15.04.08, 14:25
        wczoraj sama słyszałam, jak na placu zabaw mamy przechwalały się, że
        dzieci dostaly się bez problemu do przedszkola (mowa była o
        przedszkolu na Korzona, na Targówku). A wiecie w jaki sposób -
        otóż "dopisały sobie" do ankiety wypełnianej w internecie jedno lub
        dwoje dzieci więcej niż maja naprawdę. Dla lepszego efektu - że są
        samotnymi matkami. I są zadowolone, ze mają problem z głowy.
        Rozmawiałam po ogłoszeniu listy dzieci przyjętych z dyrektorką tego
        przedszkola (przemiła osoba), bo moja córka (mam męża i 1 dziecko,
        tak też napiałam w ankiecie) nie dostała się do żadnego z 4
        przedszkoli, do których ją zapisałam. Powiedziała mi, że DANE PODANE
        W ANKIECIE NIE BĘDĄ WERYFIKOWANE. Uważam, ze jest to skandal -
        wprowadzenie systemu rekrutacji, który w założeniu miał chyba
        usprawnić przyjęcia do przedszkola, umożliwiło oszukiwanie w
        obrzydliwy sposób osób, które naprawdę sa w trudnej sytuacji, ale
        ankietę wypełniły uczciwie.
        Może warto zażądać weryfikacji danych?
    • s.z-n Ze, jak ? 15.04.08, 23:32
      kolezanka autorki miala sie nie decydowac na drugie dziecko z powodu braku miejsc w przedszkolu ?

      Na szybko nic nie poradze ale kibicuje i przygladam sie inicjatywie rodzicow w tworzeniu przedszkoli gdzie w zamian za prace spoleczna przy budowie / remoncie / wyposazeniu i dofinansowaniu z miasta ich dzieci maja miejsce w przedszkolach.
    • ewelina_1 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 16.04.08, 01:36
      nie wiem, na ile realne jest to rozwiązanie: jeśli w najbliższej
      okolicy jest znajoma, zaufana matka, która siedzi w domu z małym
      dzieckiem. Wówczas mogłaby ona zajmować się oprócz własnego, również
      dzieckiem koleżanki. Sądzę, że kosztowałoby to mniej niż opiekunka.
      • hermina5 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 16.04.08, 08:05
        Również uważam to za mądre rozwiązanie. Nie mieszkam w Warszawie,
        ale o czymś takim słyszalam. I wydaje mi się, ze cąly ten problem z
        pzredszkolami za chwilę powtórzy sie w szkołach - ludzi w ogóle nie
        interesuje, co wchodzi w skład infrastruktury osiedla oprócz tego, z
        e developer sprzedał im kilkadziesiąt metrów kwadratowych. I nikt
        nie wie, czy w poblizu nie mają zamiaru wybudować fabryki, czy jest
        szkoął i jak ma sie do ilosci dzieci na osiedlu itp
        Z bólem serca , ale musze powiedzieć, z eto myslenie "a co mnei to
        interesuje, jakoś to będzie" to nasza cecha narodowa na poziomie i
        rodzica i gminy i rządu. Nikt się nei zastanawial jakie problemy za
        parę lat moze przynieść zlikwidowanie zawodówek i techników, nikt
        nie zastranawiał sie co wyniknie z łączenia szkół i likwidacji
        niepełnych, nikomu nei przyszło do głowy , z eroczniki 75-85 to
        gigantyczny wyż, który też bedzie miał dzieci;/ Do dupy z takim
        mysleniem, jakby demografowie w Polsce umarli;/
        • anmanika Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 16.04.08, 13:33
          Zastanawiac to się można aż do bólu ale co robic na takie kwiatki
          jakie ja znam z autopsji: likwidacja przedszkola i żłobka bo
          nieruchomości trzeba było oddac kościołowi? W jedym z przypadków był
          to klasyczny przekręt. Kościół nie zgodził się na prowadzenie
          przedszkola na swoim terenie - dla ścisłości podam, ze lokal stał
          pusty ponad dwa lata.
          Kochają dzieci ale tylko te nienarodzone.
    • jk3377 wspolczuje.niech sie przeprowadzi-u nas brakuje 16.04.08, 14:53

      dzieci.....marne pocieszenie...wiem......taki czarny humor;-P
    • asia_i_p Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 16.04.08, 23:29
      W małych miastach jest nie lepiej, a nawet gorzej. W Trzebnicy,
      gdzie się właśnie przeprowadziliśmy, żłobka nie ma żadnego, jest
      jedno przedszkole prywatne (16 miejsc w grupie, w tej chwili
      zapisują już dzieci rocznik 2007) i dwa państwowe. Złożyliśmy
      podanie, ale szanse raczej marne, bo jesteśmy małżeństwem i mamy
      tylko jedno dziecko. Mamy jeszcze babcię w odwodzie, ale babcia we
      Wrocławiu i wolałabym przedszole, bo wtedy dziecko byłoby beze mnie
      jakieś 5-6 godzin, a tak to 10-12 (mąż zawoziłby przed praca i
      przywoził po pracy).
    • ja1ja1 Re: czy przedszkole może rozwalić życie? 17.04.08, 17:21
      To prawda.
      Rok przesiedziałam, bo podanie odrzucili w przedszkolu.
      Drugie pół roku bo nie mogłam znaleźć pracy w godzinach przedszkola(nie mam
      nikogo kompletnie do pomocy).
      A teraz kiedy podjęłam pracę, jest ok, ale nie do końca.
      Dziecko śpi po 2,3 godziny w przedszkolu, ja do pólnocy czasem do 1 nie mogę
      spać, bo dziecko nie ma ochoty na sen, jak się do 16 wyśpi.
      Po 167 jest wypoczete, a ja wracam zmęczona.
      Następna sprawa to rano dziecko nie może wstać, mąz się spóźnia codzinnie do
      pracy, jest na tym stratny więcej miesięcznie niż moja pensja.
      jesteśmy stratni więcej niż jak pracował sam mąż.
      Dziecko jest jakieś pobudzone w domu, bardzo dziwna sprawa.
      Następna sprawa, dziecko zachorowało, nie miałam kompletnie kogo do pomocy, była
      już myśl ze muszę zrezygnowac z pracy, bo zwolnienia nie mogę wziąść(mam umowę
      próbną).
      Dziecko poszło chore(wymiotowało), tak poprostu człowiek musi się męczyć, jak
      nie ma kogo. Jakos przeżyło dziecko ,ale ja miałam stres, i dotego byłam bez
      serca, ale ja już nie wiem co robić, jak dziecko zachoruje. Nie opłaca mi się
      zatrudniac opiekunkę, bo narazie mam za małą stawkę. Moze kiedyś....
      Małżeństwo się wali poprostu, bo albo mąz zwolnienie, albo ja zrezygnuje z pracy.
      W pracy wymagają zeby przyszła raz lub dwa weekendy w miesiącu dodatkowo (po
      wyrobieniu etatu w tyg), a ja naprawdę nie mogę.
      Kierownictwo mnie przyjmowała to wiedziało ze jestem dyspozycyjna w dni
      przedszkola i godziny.
      A teraz juz co innego. Przedszkole mnie denerwuje, bo jdziecko jakies
      poprzestawiane. Ah.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja