Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy

22.04.08, 09:47
Baaardzo pouczające, choć o niektórych sprawach już słyszałam.

www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5134828.html
Trochę szokujące z tymi orzeszkami, bo taki syf może być naprawdę
szkodliwy..
    • przeciwcialo Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 09:50
      Mnie studia nauczyły czytac etykiety na jedzeniu i kosmetykach. Męza
      potwornie wkurza jesli studiuje etykietki przy półce sklepowej.
      Takie sprawdzone produkty biorę juz potem bez zbednego zastanawiania
      chociaz raz na jakis czas kontrolnie rzucam okiem na skład.
    • dirgone Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 10:41
      I dlatego, chociaż luby mi głowę suszy, nie potrafię kupować żarcia w sklepach
      internetowych. Zakupy zajmują mi stanowczo zbyt dużo czasu sad
      A najgorsze jest to, ze czytanie etykiet i tak niewiele mi daje, bo
      a) wcale pewnie nie umiem ich czytać
      b) producenci i tak kłamią
      • beautywitch Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 10:55
        Wolę wydać więcej,ale mieć większą pewność,że kupuję towar dobrej
        jakości.Choć właściwie,skąd mieć pewność,że w innych,droższych
        produktach,jest mniej świnstw i ze są one lepsze? Hmmm,mam
        nadzieję,że w wypadku jedzenia też istnieje efekt placebosmile
      • zemfira_ Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 11:03
        Ja tez czytam etykiety. Niedobrze mi sie robi kiedy mysle o tym co
        jemy. Czasem jestesmy z mezem zaproszeni gdzies gdzie wiem, ze
        kupuja najtanszy olej, najtanszy niby-ser, niby-maslo itd. Wiem, ze
        kupuja, to co kupuja po prostu z braku pieniedzy, wiec staram sie o
        tym nie myslec i po prostu cieszyc towarzystwem, ale swoje na ten
        temat wiem i w zyciu nie kupilabym niektorych rzeczy.
    • bea.bea Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 10:55
      nie studiuje etykiet, bo zbyt malo inteligentna jestem, by zrozumiec ich
      znacznie...ale...

      mam pewna dolna granice cenowa której nie przekraczam...
      choc syf i na wyzszych pólkach tez sie znajduje....

      pisalam o moim eksperymencie z jabłkiem...zreszta poecam...

      sliczne zielone jabłuszko po 9 zł za kg...stoi na oknie od listopada...i tylko
      troche zżółkło
      • przeciwcialo Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 10:57
        Kupiłam niedawno zielone jabłko, bo takie ładne było... Mimo
        porządnego umycia szczypało mnie po języku.
        • ciociacesia jesli chodzi o jabłka 23.04.08, 13:28
          to mam z pewnych zródeł. zielone, czerwone i zółte - pyszne i twarde
          jakby ledwie co zerwane smile chociaz zanim dotra do sklepu chyba
          troche miekna, tak jak te gruszki - jest roznica spora w twardosci
          tych prosto z chłodni a ze sklepu
    • setia Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 11:10
      omijam z daleka. jeśli chodzi o jedzenie to akurat dużo czasu i starań poświęcam
      żebyśmy jedli zdrowo, studiuję etykiety nie tylko produktów spożywczych ale i
      kosmetyków, zadnego syfu do domu nie wpuszczamwink, wiem że dla niektórych to
      schiza, ale nie potrafię inaczejsmile
    • ewcia1976 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 11:17
      Z powodów finansowych chodzę do jednego z dyskontów (czy jak to
      zwał) i testuje na sobie.
      Kupuję tam nabiał,herbatę i niektóre środki czystości.
      Ostsnio nadziałam się na kawę 2 w 1, piję taką w pracy za 75 gr
      jedna, były z tzw. dolnej półki za 29 gr no i się połakomiłam. Bleee
      nawet koło kawy to nie leżało.
    • zuzanka79 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 21:57
      Ja mam działkę koło domu więc dżem to dżem, przecier to przecier. I
      chyba tej wiosny porządnie się z nią przeproszę, bo z braku czasu
      tak mi się nie chce jej uprawiać, że najchętniej cały teren
      obsiałabym trawą i posadziła iglaki. A wędliny cóż, ja mam kuzyna
      masarza, który zajmuje się domowym wyrobem wędlin więc wędliny i
      mięso kupuję tylko u niego. Ale wiem, że i tak nie jestem w stanie
      się przed tymi wszystkimi „witaminami z grupy E –ileśtam”
      uchronić. I o ironio, jak tak poczytywałam sobie już wcześniej ten
      artykuł to mi się przypomniały wyroby czekolado podobne.
    • marghe_72 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 22:30
      Nie jestem zaskoczona.
      • a.nancy Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 22:55
        marghe_72 napisała:

        > Nie jestem zaskoczona.

        ja tez nie. zreszta mi to zwisa, bo nie kupuje produktow z najnizszej polki. bo
        mi nie smakuja. etykiety czytam, przyznaje, wybiorczo - jak mi sie przypomni
        albo jak mam watpliwosci. ale nie wchodze do najtanszych marketow, bo smierdza.
        i cena nie jest dla mnie czynnikiem decydujacym o zakupie.
        nie, nie spie na pieniadzach smile ale akurat na zarciu nie potrafie i nie chce
        oszczedzac, bo jedzenie byle czego to a) zadna przyjemnosc, b) niezdrowe, c)
        tuczace
      • aluc Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 08:31
        ja zasadniczo też nie
    • headonshoulders Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 22.04.08, 22:55
      w ogole nawet by mi przez mysl nie przeszlo zeby kupowac soki w
      kartonach albo sosy z torebki ..

      Jem tylko swieze i naprawde az tyle nie wydaje..

      dzisiaj u nas na stole byly:
      Jajecznica, sok wyciskany w domu z pomaranczy, jogurt naturalny
      wymieszany ze zmiksowanymi malinami i jagodami, salatka z
      grillowanego kurczaka z rukola szpinakiem awokado pomidorami oliwa z
      bazylia i ze swieza bagietka oraz dla dziecka spaghetti swiderki ze
      swiezym sosem i zielonym groszkiem.

      Nie pijemy sokow ani napojow, jest codzienne rano parzony rumianek
      lub mieta i robie z nich Ice tea (zaparzam 4 torebki w kubeczku,
      pozniej zalewam woda mineralna albo filtrowana i dodaje lodu) Oprocz
      tego to pijemy wode lub wode z miodem i cytryna.

      Przekaski to owoce lub marchewka - na stole stoi micha a w niej
      plywaja kawalki pokrojojnej marchewki, kto chce sobie bierze.


      • huanitaszimena Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 08:22
        genialny pomysł z tą miętą!
        • zales239 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 08:59
          Ja nie mam głowy do zakupów jedzeniowych,nie lubię tego robić,męczy
          mnie to cholernie.
          Jest nas w domu 5 sztuk i już nie mam siły
          gotowac,gotować,gotowac,nastolatki potrafią zjeść plus pan mąż,także
          nie patrzę na etykiety,w lodówce musi być DUŻO,więc raz na tydzień
          zakupy w dużym sklepie,żeby mieć to z głowy.
    • babsee Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 08:58
      Fiola mam na punkcie zywienia i tylko z braku czasu zarzucam czasem
      rodznce syf-czyli jedzenie normalne smile
      Etykiety czytam namietnie co doprowadza męza do szalu.Mam ten nawyk
      odkąd moje dziecko bylo na bardzo restrykcyjnej diecie i wtedy moimi
      ulubionymi stronami www byly stronki o syfiastym zarciu i z nazwami
      co gorszych konserwantów.
      Soki pijamy rzadko, wode za to hektolitrami i wlasnie jak
      Headshouldres, ziola.Moja 4-letnia cora sama juz rozroznia co jej
      smakuje i prosi "dzis szałwie" smile
      Kupuje sporo w sklepach ze zdrową zywnoscia.Zdrowe zarcie jest
      jednak cholernie drogie.I wcale sie nie dziwie ze ludzie to kupują,
      po prostu nie stac ich na drozsze(czyt.zdrowsze)jedzenie,.
      • guderianka Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 09:14
        Od etykiet specjalistą jest mój mąż. Czasem dziwi , że polędwica
        sopocka może w realu kosztować 15,99 za kg a na ryneczku w mięsnym
        22,90 za kg, przy czym i jedna i druga mają 70% mięsa w mięsie..

        Z tego wszystkiego co opisano w artykule najbardziej bałabym się
        wypróbować prezerwatyw.O ile po jednorazowym zjedzeniu dżemu czy
        orzeszków nic się raczej nie stanie o tyle użycie prezerwatywy może
        mieć skutki długofalowe..
        • sturbow Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 10:08
          Akurat jeśli chodzi o prezerwatywy, to ja się na maksa nacięłam na te droższe...
          Pękły mi i durexy, i unimile sad Stresujące to było jak diabli. Teraz z moim
          facetem używamy rosetexów i do tej pory (od dwóch lat) żadna wpadka nam się nie
          przytrafiła. Do tego środki nawilżające w pierwszych dwóch wybitnie mi nie
          pasowały, a w tych ostatnich ich nie zauważam. Tzn. - durexy i unimile działają
          na mnie jak gąbka, wysuszająco. Nie wiem, może jakąś alergię na nie mam?
          • bullterierka Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 10:14
            a do tego ten zielony z Durxa szczypie. Chyba z mietą jest...
            wink
      • daga_j Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 11:34
        Dokładnie - czytanie etykiet weszło mi w krew odkąd musiałam studiować skład
        słoiczków dla córci alergika. Ale w ekologicznych sklepach nie kupuję - za drogo
        niestety. Jednak zawsze kupuję świadomie (nawet wiem, że w danonkach o np.
        truskawkowym smaku masz sok z buraków smile Jakby ktoś był uczulony na buraki a
        nie czytał składu to nie zgadłby co mu szkodzi!)
    • kotbehemot6 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 10:20
      Zupełnie mnie to nie dziwi. Dołozyłabym jeszcze masło-to kosztujące mniej jak 4
      zł ma w sobie węcej oleju palmowego niż masła.Nigdy nie wierzyłam w promocje czy
      inne filantropie0 biznes jest biznes-jak cos jest dobrej jakości, to przeważnie
      wykonane z wysokiej jakości produktów-a te rzadko kiedy bywają tanie ,więc
      rachunek jest prosty. Specjalistą od wędlin jest mój mąz i na kolometr wykryje,
      gdzie mamy więcej soi i innych ulepszaczy niż mięsa-wystrczy zwrócić uwage na
      konsystencję-jak przypomina gąbke to lepie sobie odpuścić. Mawiają,ze jestes tym
      co jesz....nie kupuję badziewia.Przynajmniej świadoimie
      • mamaemmy Tanie zarcie trzeba umiec kupowac 23.04.08, 11:38
        Nie wszystko złoto co sie swieci,nie wszystko co drogie jest dobre i zdrowe i na
        odwrót.
        Nie kupiłabym taniej wędliny,sosów,soków czy napojów.
        Ale kawe Tesco właśnie kupiłam kiedys taką jak na zdjęciu-bo karta nie można
        było akurat zapłacić a gotówki miałam niewiele.I mnie akurat kawa smakowała-a
        cena jeszcze bardziej.Nie lubie płacic za reklamę smile
        Ciasto francuskie z Liddla-tanie a super!
        W ryżu nie widzę rożnicy,dla mnie bez znaczenia jest czy się klei czy nie klei-i
        tak robie taką pomidorówkę,że lepszy taki co się klei-moj mąż taką lubi.Więc ryż
        tez kupuje najtanszy.I cukier.Kukurydze w puszcze-kupiłam kiedys jedną za 1,40
        drugą za 4zł-no i w smaku nie było różnicy-w meksykanskim buritto smileZa to
        groszek tylko ten droższy ,bo tańszy nawet koło groszku nie stał.
        Szprotki dla mnie to szprotki-z białym serem na pascie smakuja tak samo-mimo
        różnicy 1zł.
        Ale majonez to juz tylko kielecki,te tanie omijam szerokim łukiem.
        A kupowanie w supermarkecie raz na tydzien to oszczędnosc około 100-150zł,tylko
        trzeba faktycznie patrzec na etykiety i na cene za kilogram smile
        • kropkacom Re: Tanie zarcie trzeba umiec kupowac 23.04.08, 11:45
          Są rzeczy tanie których nie ruszam. Wędliny, parówki kupuje droższe i
          sprawdzone. Przeciery pomidorowe, keczup, majonez tez. Z resztą długo tu
          wymieniać. Ale zdarza się że kupuje do zupy najtańszy makaron bo nam bardzo
          pasuje smile
          • mamaemmy Re: Tanie zarcie trzeba umiec kupowac 23.04.08, 11:50
            kropkacom napisała:

            . Ale zdarza się że kupuje do zupy najtańszy makaron bo nam bardzo
            > pasuje smile


            oo widzisz,ja zapomniałam o makaronie!Tez kupuje ten tańszy,wczesniej kupowałam
            Malme,a kiedys raz zakupiłam jakis tani-i ja tam róznicy nie widziałam,spaghetti
            było przepyszne,makaron mi się nie rozgotował,był taki jak tamten Malmy.Tyle ,że
            3 razy tanszy.
            • kostruszka Re: Tanie zarcie trzeba umiec kupowac 23.04.08, 12:18
              Po wypróbowaniu wieeeelu makaronów (takze tych oryginalnych włoskich za duzą
              kasę) teraz kupuję tylko makaron spaghetti Pastani w Biedronce. Dla mnie rewelacja.
    • elza78 Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 23.04.08, 12:03
      mam kilka rzeczy ktore kupuje zs tej tanszej polki, najczesciej lidl, sa to
      mozarella lidlowa, makaron spaghetti, ryz, slodycze, generalnie na miesach nie
      oszczedzam, nie lubie tez wedlin typu szyneczka konserwowa, co to po jednym dniu
      wyplywaja z lodowy, od czasu do czasu pieke pieczen z karkowki lub schabu
      kupionego w selgrosie, wtedy czesc jest na cieplo do zjedzenia, czesc do
      krojenia na chleb, taka wedlina zupelnie inaczje smakuje...
      mysle tez o malej wedzarni w ogrodku fajnie sobie zjesc cieplutka uwedzona
      wlasnymi silami rybke smile
      o miesie nie wspomne...
      staram sie syfu nie kupowac, ale z artykulu najsmieszniejsze bylo porownanie
      sokow malinowych ani drogi ani tani nie zawieraly soku z malin big_grin
      lub tam jego sladowe ilosci, wiec o czym ta rozmowa, czasem i jedno i drugie
      jeden syf...
      w napojach przyznam sie lubie pic zabojcza pepsi, ale z reguly na innych patrze
      czy nei zawieraja aspartamu...
      tak troche chaos mi sie zrobil w poscie smile
      ale sens tego wsyztskiego jest taki, ze mysle ze niskoprzetworzona zywnosc jest
      ok, czy droga czy tania (no poza orzeszkami moze) wiecej syfu jest w tej gotowej
      do jedzenia i wedlinach
    • iwoniaw no, najlepszy był przykład z kawą... 24.04.08, 16:49
      Syf syfem, ale żeby cena markowych produktów spożywczych aż w 60% składała się z
      marży i kosztów reklamy to przegięcie.
    • mikolla Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 24.04.08, 17:19
      Jak robicie sosy do makaronów np. spaggetti? ja kupuje pudliszki ale
      nie wiem czy to super zdrowe.
      co z parówkami? kupuje berlinki, a jakie sa lepsze?
      maz ostatnio kupil z lidla w plastikowym opakowaniu z wygladu ok, i
      w smaku ale koszt ok 5 zl za 400g. Wiec nie chce myslec co jest w
      srodku.
      • moofka Re: Tanie żarcie, czyli co naprawdę jemy 24.04.08, 17:32
        mikolla napisała:

        > Jak robicie sosy do makaronów np. spaggetti? ja kupuje pudliszki ale
        > nie wiem czy to super zdrowe.

        z pomidorow w puszce
        albo pulpy pomidorowej
        plus i lidl mają tanie i pyszne
        w skladzie sa glownie pomidory, wiec sie o to nie boje
        podobnie z makaronami
        sklad ten sam mam malma i pastani biedronkowe, czy - nie pamietam nazwy -
        makarony z lidla
        tyle ze roznica w cenie ogromna
        do tego prawdziwe ziola, swiezy czosnek
        nic wiecej nie trzeba
        albo ze smietany i boczku, albo z oliwy i czosnku, albo z brokułow i sera
        plesniowego

        zgadzam sie z elza
        ze jak malo przetworzone, to wcale nie musi byc drogie
        z markowych i drozszych kupuje keczup, majonez, jogurty,
        ogólnie nabial (chociaz i feta i mozarella lidlowa sa pyszne)
        wedliny tylko u znanego rzeznika i nietanie
        chociaz parowki dla biedronki robi sokolow i chlopy u bardzo je lubia
        ja czasem kupie


        > co z parówkami? kupuje berlinki, a jakie sa lepsze?
        > maz ostatnio kupil z lidla w plastikowym opakowaniu z wygladu ok, i
        > w smaku ale koszt ok 5 zl za 400g. Wiec nie chce myslec co jest w
        > srodku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja