asia_k2
22.04.08, 12:30
Mam problem z moją mamą. Chciałabym się z Wami nim podzielić i prosić o radę.
Moja mama mieszka w innym mieście i widujemy się tak ok. co 1-2 m-ce. Do tej
pory uważałam, że spotkania są na tyle rzadkie, że przymknę oko na pewne jej
zachowania, ale po ostatnim weekendzie stwierdziłam, że nie dam rady. Moja
mama uwielbia mego synka, który ma teraz 4 lata. Jednak to ONA ZAWSZE WIE
LEPIEJ. Zachowania mojej mamy, które strasznie mnie drażnią:
1. Kupuje memu synkowi drogie zabawki, głownie samochody, którymi on pobawi
się chwilę i już go nie interesują i stoją nieużywane w naszym domu. Na mój
argument, żeby kupować mu coś bardziej edukacyjnego, czy ew. nawet samochód,
ale dostosowany do jego wieku słyszę, że babcia jest od tego żeby
rozpieszczać, wnuczek ma babcię zapamiętać do końca życia, a prezenty dla
niego mają być duże i robić wrażenie. Ok. odpuściłam, bo w sumie to mojej mamy
pieniądze i jak chce go tak rozpieszczać to ok., edukacyjne zabawki będę mu
kupować sama.
Ale nie mogę znieść tego, że jak synek rozmawia z babcią przez telefon przed
przyjazdem to babcia już opowiada, że czeka na niego prezent, albo też pyta
jaki tym razem chce dostać. Po takiej rozmowie moje dziecko nie może się już
doczekać przyjazdu do babci i mówi i myśli tylko o tym prezencie. Boję się, że
wyrośnie z niego materialista.
2. W naszym domu panuje zasada, że syn je słodycze tylko w niedzielę.
Natomiast babcia bez względu na to jaki jest dzień podtyka memu dziecku
słodycze, chociaż wie o panującej u nas zasadzie. Co więcej, ostatnio uknuła z
moim dzieckiem spisek i na moich oczach, dobrze się bawiąc, zamyka się z
wnuczkiem w pokoju i "po kryjomu" coś mu podtyka. Później oboje wychodzą z
zadowolonymi minami. Na mój argument że nie chcę żeby tak robiła słyszę " A my
się tylko tak bawimy". Czyli mamusia jest niedobra a babcia super. Ale babcia
swoją pozycję buduje na podważaniu mojego autorytetu !
3.Jest jeszcze wiele podobnych spraw, podobnych ale mniej istotnych więc nie
będę o nich pisać.
Dodam tylko, że moja mama jest osobą bardzo apodyktyczną, nie potrafiącą
przyznać się do swojego błędu i nieakceptującą tego, że ktoś może myśleć
inaczej lub jej zwrócić uwagę. Na moje próby rozmowy z nią reakcja zawsze jest
taka sama, czyli:
- "uważasz, że chcę zaszkodzić mojemu wnukowi ?"
- "uważasz, że jestem złą babcią/matką ?"
do tego jeszcze czasami dochodzi obrażanie się lub płacz.
Zresztą takie metody "rozwiązywania problemów" zawsze były stosowane na mnie
od kiedy pamiętam. Wyrosłam w przekonaniu, że mojej mamie lepiej nigdy nic nie
mówić, nie zwracać uwagi, nie sprzeciwiać się. Ja sama z tego powodu mam dużo
problemów w moim dorosłym życiu, chodziłam na warsztaty wychowawcze żeby nie
kontynuować takich zachowań w moich relacjach z dzieckiem.
W ostatni weekend rozstałam się z mamą w lekkiej kłótni, po tym jak winą za
to, że moje dziecko spadło pod jej opieką z krzesła zrzuciła całkowicie na
nas, ponieważ jej zdaniem dziecko spadło, bo jest zmęczone a my jeszcze nie
możemy się wybrać do wyjazdu, podczas którego by usnęło.
Co robić? Rozmawianie nic nie daje, jeśli znowu sobie odpuszczę, to znowu będę
się wściekać od wewnątrz. Nie mam już sił.