ZUS karze za bycie gospodynia domowa

30.04.08, 22:11
Ciekawy artykul....ciekawa wypowiedz internauty
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5169061.html
" W ogóle nie rozumiem, dlaczego kobiety wychowujące dzieci w domu
mają mieć takie samo prawo do różnych świadczeń jak te kobiety,
które mająć dzieci normalnie pracują. Może jeszcze im emerytury dać
w tej samej wysokości ? Tylko, że matematyka nie zna
pojęcia "sprawiedliwości społecznej". Skoro miliony kobiet nie
pracują, nie płacą składek, to z czego za kilkadziesiąt lat mają
dostać emerytury, czy tak jak bohaterka artykułu renty ?"
Zapraszam do dyskusji
    • hamerykanka Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 30.04.08, 22:15
      druga ciekawa opinia niejakiej Genowefy, z ktora trudno mi sie nie
      zgodzic:
      "nie licz na faceta, nie wiąż swojego życia z nim i nie zakładaj, że
      wszystko będzie się układać wg schematu: dobry mąż, ojciec, żywiciel
      rodziny, a ty bez stresu siedzisz sobie w domu wychowujesz dzieci
      (żeby nikt nie powiedział, że wyrodna z ciebie matka) i czekasz, aż
      ci luby skapnie co miesiąc z pensji na drobne wydatki. Skoncentruj
      się na sobie, odrzuć wszelkie poświęcenia, bo nikt tego i tak nie
      doceni. Ty się zacharowujesz przy garach i dzieciach, a on pierdzi w
      pracy w stołek, a potem mówi, że taaaki zmęczony, ty stajesz na
      głowie, żeby codziennie miał świeży i urozmaicony posiłek, a jemu
      zupa nie smakuje, ty skaczesz koło niego, a on ma cię gdzieś, dzieci
      dorastają i też cię olewają. Tyle wokół przykładów. Zauważyłam, że
      im więcej uwagi i serca poświęcam mężowi, tym głośniej na mnie
      warczy albo mnie ignoruje. Kobieto, miej swoje życie, swój świat,
      swoich znajomych, realizuj się w pracy lub tylko zabezpieczaj sobie
      przyszłość, wypracowuj emeryturę, jakakolwiek gó..ana fucha sprawi,
      że nikt ci nie powie na starość, że nie pracowałaś i ci się nie
      należy. Jeśli nie masz pracy i liczysz tylko na męża to ślizgasz się
      na rozdeptanym gó..e, facetowi się odwidzi, złapie drugą młodość,
      kryzys wieku średniego, zauroczy się jakąś cycatą blondyną w wieku
      waszej córki, a ty zostaniesz na lodzie. Pozostanie ci realizować
      program minimum z minimalnymi alimentami, a własne dziecko powie ci,
      że nic w życiu nie osiągnęłaś (widmo kury domowej). Czas się ocknąć,
      przestać słuchać swojego sumienia, matczynego serca i instynktu,
      kierowania się głosem serca i miłości do partnera, który (tak to
      czujemy) nigdy (???) nas nie zawiedzie. Trzeba zadbać o siebie,
      pokazać, że jest się niezależną, mieć własne zdanie, przestać
      odgrywać ofiarę lub przyszłą ofiarę, zająć się własną edukacją, nie
      odmawiać sobie przyjemności, żyć z facetem na zasadzie partnerstwa,
      a nie zależności. Czy tak przyjemnie jest prosić go co miesiąc o
      pieniądze na życie? Wysłuchiwać narzekań, że znowu się "ogołociło"
      wspólne albo JEGO konto? Ja zakładam, że dziś jestem z mężem, a
      jutro on może zwinąć zabawki i iść do innej piaskownicy, bo facet to
      dziecko, które kieruje się z rzadka rozumem, a częściej popędem i
      wygodą swojego samczego tyłka. Nie ma to jak komfort zarabiania
      własnych pieniędzy i możliwości przetrwania bez jego "miłosierdzia",
      nie ma to jak rozkosz spojrzenia na niego bez tej tęsknoty za jego
      zainteresowaniem i dobrym słowem, które zawsze się pojawią, kiedy my
      pokażemy, że nam na tym kompletnie nie zależy. I jest to jakaś
      namiastka wolności w społeczeństwie pełnym nakazów, zakazów,
      zabobonów i utartych schematów."
      • kotbehemot6 Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 30.04.08, 22:26
        jedna i druga wypowiedz zawierz ziarno prawy, atemat kontrowersyjny
        i trudny do jednoznacznej oceny. trudno załadac od samego
        poczatku,że małzenstwo jest skazane na niepowodzenie i dbanie w
        zwązku głównie o własne interesy-jaki jest sens istnienia takiego
        zwązkui wogóle wchodzenie w jaeolwiek relacje??? Jeżłi patrnerzy
        postanową,że jedno z nich zarbia a drugie zajmuje sie wychowaniem
        dziei i domem, to cz faktycznie dla bezpieczeństwa nie byłoby
        słusznym wygenerować przepisy wprwadzające obowiązkowe
        ubezpieczenie, świadcznia dla współmałżonka pozostającego w domu????
        ale w takim raie rodziłoby to roszenia wsółmałzonka pracującego o
        np. nienależyte wykonwanie obowązków domowychsmile)))
        Nie każy ma ochoe tylko zajowac sie domem tak jak i nie każdy ędzie
        czuł potrzebe realizcji se w pracy.dlaczegózby nie stworzyc
        możliwości życia takiego jaie wybierzemy z jedoczesnm
        zabezpieczeniem finansowym??? z pewnoścą odezwa sie pracujące panie,
        mówiąc,ze robia te same prace co i niepracujące, otóz powiem wam,że
        to nieprawda. Nie pracowałam i parcuje teraz, i dokładnie wiem co
        robłam w domu nie pracując i czego nie robie i cierpi na tym dom,
        pracując
        • kotbehemot6 Przepraszam za literówki:))) 30.04.08, 22:28
          używam nie swój komp i całkiem nie leży mi klawiaturasmile))
        • iwoniaw Kocie 30.04.08, 23:00
          > Nie każy ma ochoe tylko zajowac sie domem tak jak i nie każdy ędzie
          > czuł potrzebe realizcji se w pracy.dlaczegózby nie stworzyc
          > możliwości życia takiego jaie wybierzemy z jedoczesnm
          > zabezpieczeniem finansowym???

          Ależ takie możliwości istnieją. Któż broni kobietom (czy mężczyznom) się
          zabezpieczać na starość/wypadki losowe (oszczędności, polisa, intercyza, IKE)?
          To, że ludzie tego nie robią, to naprawdę nie znaczy, że należy ich do tego
          zmuszać. Bądźmy poważni - czy naprawdę chcemy być ubezwłasnowolnieni przez
          państwo, które powie nam, co powinniśmy robić ze swoim życiem?
          • iwoniaw A sytuacja opisywanej w artykule pani 30.04.08, 23:07
            niekoniecznie spotkać musi "kurę domową" - zwróćcie uwagę, że kobieta
            _pracowała_ _zawodowo_, tyle, że zbyt krótko. Jednym słowem - w takiej samej
            sytuacji byłaby osoba, która poszła do pracy zaraz po szkole i po 5-9 latach
            rozchorowała się (też nie miałaby stażu 10 lat pracy). Mnie to kryterium 10 lat
            bulwersuje w tym przypadku (ewidentnie ciężka choroba uniemożliwiająca
            _cokolwiek_), zwłaszcza że wiadomo, jacy ludzie pobierają w Polsce renty w
            majestacie prawa (czy też raczej obchodąc to prawo) - wystarczy pomyśleć o
            fenomenie _pracujących_ rencistów...
          • kotbehemot6 Re: Kocie 30.04.08, 23:09
            Wiemże takie narzedzia isnieją ale ludzie z ich nie korzystaja, bo
            są dorowolne a wiążą sie z obciążeniem finansowm. w en spsoób tworżą
            problemy i to nie tylko swoje osobiste ale i dla państwa, bo co
            zrobić z obywatelem,który nagle z rónych przyczyn zostaje bez
            środków do życia bo sie żonie/mężowi odwidziało, chc mąło byc pęnie
            do grobowej deski???? czy ie lepiej, wprowadzc choiaz minimalne
            zabezpeczenie,ale obowiązkowe, dla pewności i obywaela i dla
            oszczędności dla państwa, i może tak trochę z tytułu moralnośći....
            • dirgone Re: Kocie 30.04.08, 23:16
              I co? Nastepna skladka? Znajac zycie, to nie byloby podzialu skladki obecnej,
              tylko obowiazkowa skladka nastepna. I znow zarobek netto nizszy. A ze skladki i
              tak na koniec g..wno by wyszlo.
              To, ze ludzie z takich narzedzi nie korzystaja, to ich wina, nie moja. Ja
              korzystam i nie chce placic kolejnych kilkudziesieciu zlotych na cos, z czego i
              tak nic ja/moj maz/moje dzieci nie bedziemy mieli.
              A ze sprawa tej pani to totalne przegiecie. Narzedzia istnieja, tylko korzystaja
              z nich nie ci, co naprawde potrzebuja.
              • kotbehemot6 Re: Kocie 30.04.08, 23:23
                na razie to tylko czysto teoretyczie dywagacje,a składka i owszem
                ale tylko dotycząca par dcydujących se na takie rozwiąznie,że jedno
                z nich prowadzi dom.Cóż wchodzę z założenia,że skoro śwadoime ktos
                deycduje se na takie rozwiaznie to po prostu go na to stać, i stac
                bedzie zapłacic sładkę na niepracującego współałża. Bo mówimy o
                świadomym wyborze takiego stylu życia,a nie przymusowym siedzeniu w
                domu spowodowanym bezrobociem ,czy tez zwykłym lenistwem.chociaz
                pewnie i lniej zamożni podniosą głos,że tez by chcieli iec możłiwośc
                wyboru ale ich nie stac ...i tez będa miec raję. Problem jest o
                wiele szerszy bo dotyka równiez całej sfey polityki prorodzinej,
                której tak naprawde nie ma, bo chykba becikowego politya i programem
                nazwac nie można
                • iwoniaw Decyzje _małżonków_ 30.04.08, 23:34
                  > ale tylko dotycząca par dcydujących se na takie rozwiąznie,że jedno
                  > z nich prowadzi dom.Cóż wchodzę z założenia,że skoro śwadoime ktos
                  > deycduje se na takie rozwiaznie to po prostu go na to stać, i stac
                  > bedzie zapłacic sładkę na niepracującego współałża.

                  Tylko dlaczego państwo ma się tu wtykać z przymusem, a nie małżonkowie sami mają
                  decydować, na co przeznaczać swoje pieniądze i w jakiej formie (i czy w ogóle)
                  się zabezpieczać? Uważasz, że posłowie wiedzą lepiej od Ciebie, na co masz
                  przeznaczać swoje dochody?
                  • kotbehemot6 Re: Decyzje _małżonków_ 01.05.08, 00:04
                    w tych wypadkach , nie posłowie a państwo..tak sie ksłada,ze barzo
                    często spotykamy sie z dramatem(jak pisałam i osobistym i społecznm)
                    przewaznie kobiet, przez lata utrzymywanych przez mężów-bo tak miało
                    byc, a potem w wyniku widzimisie męża czy tez innej sytuacji losowej
                    zostaja bez środków do życia. uwierz mi nie każdy mąz jest
                    partnerem, bywaja mężowe 'panowie i władcy" i rudno wymagać od
                    kobiet by w jednej chwili przeprowadziły rewolucję w w umysłach
                    swoich i mężów. I to w ich intersie , dla zabezpieczenia ich
                    przyszłości przydałby sie mały przymus ze strony państwa
              • iwoniaw Zgadzam się z Dirgone 30.04.08, 23:30
                > To, ze ludzie z takich narzedzi nie korzystaja, to ich wina, nie moja.

                Dokładnie. I niby dlaczego państwo miałoby zmuszać obywateli do zabezpieczania
                się na starość? Przecież dorośli, nieubezwłasnowolnieni ludzie powinni chyba móc
                o sobie decydować i ponosić konsekwencje tych decyzji jakie by one nie były? Tym
                bardziej, że - jak już zwracałam uwagę - ta kobieta przecież pracowała zawodowo,
                odprowadzała składki i co? A gdyby nie miała męża ani dzieci i zachorowałaby po
                takim samym czasie pracy zawodowej? Nie rozumiem kompletnie, dlaczego w tej
                przykrej sprawie wywleka się wątek "kurodomowania", podczas gdy nie ma on tak
                naprawdę _praktycznego_ znaczenia. To system jest do wymiany i nie mam tu na
                myśli konieczności dodatkowych obciążeń, a wręcz przeciwnie.
          • asia_i_p Re: Kocie 30.04.08, 23:27
            Ale do składek emerytalnych i zdrowotnych państwo cię zmusza
            (przynajmniej w Polsce - w USA tak nie jest), mniemając (i chyba
            niestety słusznie), że mając te pieniądze w ręku nie poświęcisz tak
            łatwo teraźniejszej wygody dla przyszłego bezpieczeństwa. Więc może
            rzeczywiście warto byłoby zmuszać jeszcze i do tej składki? Zmuszać,
            żeby każdy okres nieprzepracowany z wyboru, jeżeli nie jest
            zarejestrowany jako bezrobotny, wiązał się z płaceniem za siebi
            najniższej składki, takiej, jaką państwo płaciło za mnie, kiedy
            byłam na urlopie wychowawczym? Nie brzmi liberalnie, wiem, ale wtedy
            system będzie spójny. W tej chwili dla części ludzi jest liberalny,
            a dla drugiej części opiekuńczy. Albo zrezygnować całkowicie ze
            zmuszania do jakichkolwiek składek oprócz podatku. Bo system taki
            jaki jest tworzy oczekiwania, blokuje powstawanie inicjatyw
            dobroczynnych (bo powinno pomóc państwo), a przy tym ma "dziury",
            przez które niektóre osoby mogą się wyślizgnąć i pozostać bez pomocy.
            • kotbehemot6 Re: Kocie 30.04.08, 23:33
              To tez jest pomysł i wcale nie taki głupi-jestes w domu OK ale ponoś
              z tego tytułu koszta, tylko tak sie zastanawiam,że bołoby to
              szalenie nie na reke państwu, bo założę sę,że nagle zwiększyłoby sie
              bezrobocie...a to dobrze by nie wpłnęło na obraz państwa.
              Druga strna medalu czyli rezygnacja z jaichkolwiekaskładaek i
              działąnie na zasdzie jak sobie pościelesz tak sie wyśpisz,chyba z
              gatunków utopijnych ale podywgowac tez warto
              • demarta Re: Kocie 30.04.08, 23:42
                kotbehemot6 napisała:

                > > Druga strna medalu czyli rezygnacja z jaichkolwiekaskładaek i
                > działąnie na zasdzie jak sobie pościelesz tak sie wyśpisz,chyba z
                > gatunków utopijnych ale podywgowac tez warto

                dlaczego utopijnych? wystarczy porównać funkcjonowanie społeczne w
                usa. macierzyński? tam - utopia. 26 dni urlopu? nie tak prędko.
                chcesz lepszej opieki zdrowotnej? płacisz adekwatne stawki, tudzież
                szukasz pracy w firmie, która zrobi to za ciebie, a o to niełatwo.
                tam się da, nie twierdzę, że to system idealny, ale może
                optymalny...?

                a z góry narzuconymi skłądkami, stawkami odciąganymi z realnych
                wypłat tylko się łudzi społeczeństwo. obiecuje się zrobić za to coś
                dla nich, a oni guzik z tego mają. no, jedno co zyskują, to
                błogostan z powodu braku przymusu zastanawiania się nad swoją
                przyszłością, bo przecież państwo pomyśli za mnie. chyba tego
                mieliśmy dość walcząc z prl-em, po co więc do tego typu rozwiązań
                wracać? bo ciężko na nowo nauczyć się brania odpowiedzialności za
                swoje życie?


                • kotbehemot6 Re: Kocie 30.04.08, 23:59
                  jakby nie spojrzec wnioek jest jeden-całkowita reforma systemy
                  świadzceń i zabezpieczeń społcznych. Dyskusja jaka bedzie sie toczyc
                  tyczyc bedzie roli państwa , czy ma byc państwem opiekuńczym-jeśłi
                  tak to jak bardzo. Czy bedziemy całkowicie lberalni-i bedziemy
                  ponosic koszty proprcjonalnie do oczekiwaego poziomu świadczen,
                  pytanie czy nie podniosą sie głosy tych ubozszych czy oni tez nie
                  maja prawa do godziwej opieki?????
                  • demarta Re: Kocie 01.05.08, 00:15
                    myślę sobie, ze prawo do opieki ma każdy. tyle, że w sposób
                    scentralizowany nie da się opiekować ani sprawiedliwie, ani
                    wystarczająco. osobiście jestem za edukowaniem społeczeństwa w
                    dziedzinie samokontroli, poczuciu decyzyjności w sferze samego
                    siebie, stopniowego usamodzielniania z pomocą instytucji typu
                    ubezpieczenia itp. a instytucje doraźne zostawmy naprawdę tym
                    szczególnie potrzebujacym. bo u nas, w polsce niestety "szczególnie
                    potrzebującymi" stają się niejednokrotnie przypadkowi ludzie, którym
                    niekoniecznie to się należy. warto byłoby podjąć walkę z tym, ale
                    nie sądzę, aby skutecznym środkiem okazało się narzucanie kolejnej
                    przymusowej skłądki, z której nic nie wynika.

                    kocie, jesteś zwolenniczką kolejnej przymusowej składki w określonym
                    celu. a nie zauważyłaś, że pani z artykułu padła już ofiarą składek
                    odprowadzanych na opiekę zdrowotną? należało jej się? należało, bo
                    pracowała i odprowadzałą składki. rozłożyły ją być może terminy
                    oczekiwań na wizyty, badania. w tej sytuacji nie mów mi, że
                    rozwiązaniem na nieskutecznosć jednych składek będą następne, bo to
                    właśnie jest dla mnie utopią i powielaniem rozwiązań niedoskonałych,
                    wręcz kompletnie nieprzystających do potrzeb
                    • kotbehemot6 Re: Kocie 01.05.08, 00:18
                      i tak wszyscy wracamy do jednego, do potzreby zreformownia,
                      gruntownego zreformowania całego system..tak soja drogą chba nie ma
                      bardziej złodziejskiej instytucji niz ZUS.
                  • deela Re: Kocie 01.05.08, 00:16
                    tak
                    moge placic skladke rentowa - zyje w spoleczenstwie i godze sie na to ze niejako
                    utrzymuje osoby niezdolne do pracy
                    a od reszty moich skladek wara
                    prosze mi je zostawic - ja sobie za to oplace diamentowy pakiet w dobrej
                    PRYWATNEJ firmie zajmujacej sie swiadczeniem uslug medycznych i odloze na godna
                    emeryture oraz zabezpiecze sie na wypadek choroby itd
            • dirgone Re: Kocie 30.04.08, 23:35
              Ano zmusza, zmusza.
              I teraz tak - skladki zdrowotne odprowadzam spore, a lecze sie prywatnie, bo
              panstowa sluzba zdrowia jest:
              a) do dupy
              b) niemal dla mnie niedostepna
              A jesli chodzi o emeryture... Juz dawno sie zludzen pozbylam. Chyba ostanio
              byly wyliczenia, ile moge jej dostac. Na tampony mi nie starczy nawet.
              • heljo Re: Kocie 01.05.08, 22:29
                Ale tampony ci nie będą już wtedy potrzebne smile)
        • kol.3 Re do behemota 01.05.08, 17:50
          Zupełnie naiwnie i idealistycznie zakładasz, że gdy kobieta siedzi w
          domu, to przykładnie sprząta, gotuje, wychowuje dzieci i robi
          wszystko czego dom potrzebuje, a kiedy jej utrudzony mąż wraca do
          domu to czeka na niego obiad, uprane koszule, itd.
          NIC bardziej mylnego. Cała masa kobiet siedzi w domu przy dobrze lub
          bardzo dobrze zarabiających mężach i nie robi NIC (nie jest to wcale
          wąska grupa). Często facet pracuje, utrzymuje dom i jeszcze robi w
          domu,bo żona palcem nie kiwnie. Albo zatrudnia się gosposie.
          Kobieta pracująca zawodowo, która zajmuje się także domem jest na
          ogół lepiej zorganizowana i efektywniej wykorzystuje czas. Panie
          siedzące w domu, zawsze mają czas np. na umycie okien (jak nie dziś
          to jutro, nic je nie goni) i w rezultacie najczęściej mają je brudne
          i same też chodzą jak flądry, bo nie mają presji, że muszą się ubrać
          odpowiednio do wymogów pracy, umalować,zadbać o siebie.
          Jeśli gospodynie domowe miałyby dostać emerytury, to ja zażądam
          dwóch emerytur.
          • kali_pso Jesteś świadoma tego... 01.05.08, 17:53
            ...że zaraz zapłonie jakiś stos?smile
          • kotbehemot6 Re: Re do behemota 01.05.08, 18:29
            po pierwsze sa to cysto teoretyzne dywagacje. po drugie jakbys
            doładnie przecztała to co napisałam, to znalazłabys fragment w
            którym pytam czy np. męzowi/żonie bedzie przysługiwało roszczenie o
            nienależyte wykonywanie obowiązków.dalej , tez pisałam, jako,że
            byłam w sytuacji matki niepraującej(powiedzmy, o pracującej w domu)
            i pracująej to doskonale wiem,że ie ma fizycznej możliwości
            zrobienia takiej ilśc prac domowych pracując niż nie pracując. To
            czy mężowei pracowaliby również na sprzataczke czy nianie niech
            sobie będzie w gestii par-jak sie na to godzą,ich sprawa. Zreszta
            czy w pracy zawsze tak bywa,że każdy wykonuje swoja pracę czy tez sa
            takie osobniki-szefowie przeważnie,którzy wszytsko zwalaja na nnych
            poświęccając sie grzebaniu w nosie-zabrać emeryturki?????
    • jkk74 Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 30.04.08, 22:53
      Wiesz akurat tu nie ma moim zdaniem o czym dyskutować. Dziewczyna po rozwodzie
      poszła do pracy, pracowała i płaciła składki. Nie jej wina, że dopadła ją
      choroba podstępna i bardzo okrutna. Nie jej wina, że stało się to akurat w tym a
      nie innym momencie jej życia. Ona nie siedziała z założonymi rękami, ona sama o
      siebie zadbała.
      Dla mnie tu akurat nie ma dyskusji - renta się należy.
      Inaczej jest, gdy ktoś latami nie pracuje bo mu się nie chce ale rękę po
      państwową kasę wyciąga.
    • net79 Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 30.04.08, 23:53
      ...
      wcale nie musi być tak, że chorubsko dopadnie "leniwą" kobietę przed upływem 5 przepracowanych lat, może dopaść każdego, losowo i wtedy jak będziecie tłumaczyć sytuację...
      Państwo niestety nie może wnieść obowiązkowej dodatkowej składki na współmałżonka, bo oznaczałoby to konieczność znacznego podwyższenia płacy minimalnej... Narazie, jest to nie wykonalne, ale do tego dążymy z wolna... Pomyślcie, że wasza córka kończy szkołę, idzie do pracy, a po trzech i pół roku dopada ją nowotwór i pozostawia bez środków do życia i pracy... może nie chcecie teraz płacić na obcych, ale czy zgodzicie się płacić, na zabezpieczenie zdarzeń losowych (życiowych)waszych dzieci?? Możecie założyć również, że w tym czasie też wychowywała dziecko, korzystając jedynie z przysługującego urlopu wychowawczego, czy jest sama sobie winna, przecież chciała płacić podatki, nie unikała obowiązku opłacania składek...
      • iwles Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 00:13


        Jest jeszcze jeden przepis ZUSowski - jak dla mnie idiotyczny !!!!

        Można płacic składki ZUS 20 lat sumiennie, stracić pracę i przez pół
        roku nie opłacać składek - i juz n.i.e. mamy prawa do renty.
        Czy to nie jest złodziejstwo ?
      • katecat1 Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 11:12
        wcale nie musi być tak, że chorubsko dopadnie "leniwą" kobietę przed
        upływem 5
        > przepracowanych lat, może dopaść każdego, losowo i wtedy jak
        będziecie tłumaczy
        > ć sytuację...
        Dokładnie taka sytuacja spotkała moją koleżankę. Razem studiowałyśmy
        i zaraz po studiach podjęłyśmy pracę na tym samym oddziale. Po ok 2
        latach na dyżurze źle się poczuła, po kilku godzinach miała już
        objawy otrzewnowe, na sygnale pojechała do drugiego szpitala na
        operację. Podejrzewano pękniętą torbiel jajnika, na stole okazało
        się że to perforacja jelita z powodu guza, później wyszło w
        badaniach że to nowotwór złośliwy. Wiadomo -leczenie,
        chemia ,naświetlania. Tylko że jej w trakcie kończyła się umowa o
        pracę, przedłużyć jej nie mogli bo miała orzeczenie o niezdoloności
        do pracy (nikt by jej innego nie wystawił ze zrozumiałych względów),
        renta czy inne świadczenia jej nie przysługiwały bo nie miała
        przepracowanych pięciu lat. Sprawiedliwe???????????? Gdyby
        zachorowała jeszcze na studiach toby rentę miała. Gdzie popełniła
        błąd, co miała robić- nie iść na studia? wtedy by zdążyła wypracować
        nawet 6 lat. Pozostało jej tylko przejście z powrotem na utrzymanie
        rodziców, starszych schorowanych ludzi na emeryturze. Moim zdaniem
        ZUS w obecnym kształcie to chory system. A najbardziej mnie wkurza,
        ze kasę na budowanie sobie wypasionych budynków i dofinansowywanie
        swoim pracownikom raz na jakiś czas drogich wczasów, biletów na
        imprezy kulturalne itp itd to mają, a dla ludzi z których składek
        żyją to już nie.
        • demarta Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 11:31
          katecat1 napisała:

          > A najbardziej mnie wkurza,
          > ze kasę na budowanie sobie wypasionych budynków i dofinansowywanie
          > swoim pracownikom raz na jakiś czas drogich wczasów, biletów na
          > imprezy kulturalne itp itd to mają, a dla ludzi z których składek
          > żyją to już nie.

          zus - to instytucja. w instytucji tej pracują ludzie. prawo pracy
          zakłada, że pracownikom należą się różne przeróżne środki
          motywacyjne, nagrody, inne udogodnienia. nie rozumiem, dlaczego
          pracownikom zusu miałyby się one nie należeć. za karę, że są
          pracownikami zusu, a nie krusu np.? pracownik firmy zus, to
          pracownik gorszej kategorii? nie należy mu się, bo ma dzień w dzień
          użalać się nad tym, że z jego wypłaty pięć innych osób dostałoby
          renty? moze ma pracować gratis, a swoją wypłatę oddawać w formie
          dobrowolnie i osobiscie przyznawanych rent, którzy od instytucji ich
          nie otrzymali? pomijając fakt, że zus to instytucja rentotwórcza, to
          także zakład pracy, w którym ludzie wykonują swoje służbowe
          obowiązki i otrzymują wypłaty, które pozwalają im sie utrzymać. a na
          jakim poziomie, to już inna kwestia, bo szeregowemu pracownikowi zus
          naprawdę nie ma co wypłaty zazdrościć.
    • 18_lipcowa1 to nie ZUS karze 01.05.08, 08:14
      to po prostu przykry losowy wypadek
      mimo to uwazam ze jesli sa przepisy to nalezy ich przestrzegac
      inaczej kazdy kto nie pracowal mialby prawa do wszelkich swiadczen?
      gdzie tu sprawiedliwosc wobec pracujacych?

      uwazam ze kobietom siedzacym w domu nie nalezy sie absolutnie nic-
      to ich wybor ze nie chcialy zarabiac, maz mogl je zabezpieczyc
      • miedzymorze Re: to nie ZUS karze 01.05.08, 09:07
        W dyskusji pod artykułem, ktos przytomnie stwierdził, że ZUS nie karze, tylko stosuje się do obowiązujcych przepisów. Zresztą w artykule jest tez napisane, że istnieje ścieżka dla wyjątków.
        I wg mnie dobrze, że jest jakieś minimum okreslające, ile czasu trzeba wkładać do wspólnego 'wora', żeby móc z niego zacząć wyjmować.

        pozdr,
        mi
    • sakada Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 11:57
      ZUS - Zapłać Uklęknij Spier.dalaj.
    • madami Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 12:19
      Ja się zgadzam z internautą. Dlaczego gospodyni domowa ma dostać emeryturę mimo
      że nie odprowadzała składek?? Taki styl życia to jej osobisty wybór i ponosi
      jego konsekwencje. Ja pracuję i zajmuję się domem chcę więc dwie emerytury!

      Natomiast prawo powinno jakoś zabezpieczyć byt takich kobiet na starość w
      przypadku rozpadu małżeństwa - powinna otrzymywać np. połowę emerytury od jej ex
      męża.
      • jak_matrioszka Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 14:27
        Madami, a ja sie zgodze z Toba, z mala poprawka: rodzenie dzieci jest w interesie panstwa, wiec panstwo powinno sie poczuc do odpowiedzialnosci wiekszej niz 1000zl becikowego. Kazda kobieta, ktora ma dziecko w wieku do np. 6 lat (wiek przed-szkolny) powinna miec oplacana skladke emerytalna w wys. minimalnej (liczonej od minimalnej pensji). Przeciez wyplaty emerytalne nie pochodza z pieniedzy odlozonych w piwnicy, ale z dochodu bierzacego panstwa, wypracowywanego przez dzieci obecnych emerytow. Wyobrazcie sobie czysto teoretyczna sytuacje, ze nikt nie ma dzieci, wszyscy przestakli sie rozmnazac, ale kazdy pracuje i zarabia. Z czasem kolejni zaczynaja odchodzic na emerytury, nie ma jednak osob przychodzacych na ich miejsce. Skad wtedy brac pieniadze na rosnaca grupke emerytow, jesli sa oni jedyna grupa obywateli?
        • kali_pso Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 15:19
          Kazda kobieta, ktora ma dziecko w wieku do np. 6 lat (wiek przed-
          szkolny) powinna miec oplacana skladke emerytalna w wys. minimalnej
          (liczonej od minimalnej pensji).



          Tylko jedno dziecko?
          To absolutnie nie wystarczy- każda z kobiet powinna urodzić dwójkę
          lub trójkę, aby przyrost naturalny zaczął rosnąć. To dopiero jest w
          interesie państwawinkP

          Rozwiązanie jest proste- para decyduje się na to, aby pani została w
          domu z dzieckiem. Super- pan mąż opłaca za żonę składki i tyle.



          Dziwne, że w Polsce pomysły na rozrodczość ściśle wiążą się z
          usadzeniem kobiety w domu...a co z gospodarką? W Polsce pracuje i
          tak za mało młodych kobiet, a państwo miałoby jeszcze znaleźć środki
          na zabezpieczenie emerytalne tych osób? Bierzmy przykład ze Szwedek-
          prawie każda pracuje....
          • denea No ale przecież ta właśnie jest ! 01.05.08, 15:32
            Kobiecie, która przebywa na urlopie wychowawczym państwo opłaca
            składki emerytalne od najniższej pensji, tak ?

            Akurat ta kobieta z artykułu nie pracowała przed urodzeniem
            dzieci... współczuję bardzo, bo to straszna tragedia... i może nie
            powinnam tego pisać, ale zastanowiło mnie, że skończyła średnią
            szkołę, w wieku 22 lat wyszła za mąż, urodziła dzieci i zajęła się
            opieką nad nimi. Czyli lekko licząc, jakieś 3-4 lata nie pracowała,
            albo jak sądzę pracowała na czarno. To tak na marginesie, bo nic nie
            zmienia w sumie.
            • kali_pso Re: No ale przecież ta właśnie jest ! 01.05.08, 15:51
              Kobiecie, która przebywa na urlopie wychowawczym państwo opłaca
              składki emerytalne od najniższej pensji, tak ?


              No tak, ale ja raczej odniosłam się do postu matrioszki, która zdaje
              się, że chciałaby, aby i pani wychowującej 5-6 latka płaciło
              państwo. Wychowawczy zaś to chyba trzy lata, tak? Nie wiem, nie
              byłam, nie orientuję się..
              • jak_matrioszka Re: No ale przecież ta właśnie jest ! 01.05.08, 16:06
                Ja postuluje za tym aby panstwo placilo skladke emerytalna, a nie wyplate do
                reki. I na przyklad jesli taka mama zdecyduje sie na prace na pol etatu, przy
                czym jej wyplata jest nizsza niz minimum placowe (a co za tym idzie jej skladka
                emerytalna tez), to panstwo wyrownuje ta roznice.

                Co do ilosci dzieci: mam na mysli placenie skladek w okresie kiedy ma sie
                dziecko do lat np. 6, jedno lub kilka, bez znaczenia. Inaczej mowiac: od momntu
                kiedy sie urodzi pierwsze, do momentu kiedy najmlodsze ukonczy 6 lat. Minimalna
                skladka emerytalna rozumiem jako rownoznaczne z okresem bycia zatrudnionym, a
                nie zapewnieneim sobie dodatkowej (wyzszej) emerytury). Przy zalozeniu ze na
                pelna emeryture trzeba przepracowac min. 30-35 lat, to te kilka lat opieki nad
                dzieckiem nie stanowiloby podstawy do uzyskania czy podwyzszenia wyplaty z ZUS
                po osiagnieciu pewnego wieku, ale zapewniloby wychowujacym dzieci (rowniez
                mezczyznom) ciaglosc i wysluge lat wymagana do osiagnniecia emerytury.
              • asia_i_p Re: No ale przecież ta właśnie jest ! 01.05.08, 22:09
                Wychowawczy trwa trzy lata. A obowiązek szkolny jest od 7 lat. A co
                pomiędzy?
                Teraz przeprowadziliśmy się do małego miasta - są trzy przedszkola -
                2 państwowe i jedno prywatne. W każdym około 40-50 dzieci
                nieprzyjętych, czekających na liście rezerwowych. I mąż i ja
                pracujemy - i to nie było wystarczające, żeby się dostać do
                państwowego. Pani wicedyrektor powiedziała mi, że w naszej grupie
                samych matek samotnych było 20. W prywatnym z kolei powinnam była
                zapisać córkę tak jakoś w rok po urodzeniu.
                Mąż nieźle zarabia, ja jako nauczyciel już mianowany też nie
                rozpaczliwie, więc nas po prostu stać na mój powrót do pracy. Ale
                jeśli dziewczyna ma iść do pracy i całą pensję oddawać opiekunce, to
                ja się nie dziwię, że zapomina o dodatkowej korzyści w postaci
                opłaconych składek emerytalnych i rentowych i decyduje się zostać z
                dzieckiem w domu. Aż do jego pójścia do szkoły, co się tak
                zniesmacza.
          • kali_pso Doprecyzuję. 01.05.08, 16:21
            Ciekawe są informacje z innych krajów unijnych- największą dzietność
            ma Francja- kraj raju socjalnego, ale na drugim miejscu jest
            Irlandia, która socjal ma mocno ograniczony. Czyżby więc znaczenie
            miał fakt, że w Irlandii jest bardzo niskie bezrobocie?
            Kraje skandynawskie oferuja kobietom możliwość pracy na pół-etatu, w
            niepełnym wymiarze godzin, zaplecze socjalne w postaci przedszkoli
            itp. Może więc tędy droga do zwiększenia dzietności w Polsce?- praca
            w dogodnych godzinach a nie finansowe gratyfikacje na stare lata z
            racji rodzenia dzieci? "Pozwolić" kobietom pracować, a one same
            zapracują na swoje emerytury.
            • jak_matrioszka Re: Doprecyzuję rowniez 01.05.08, 16:41
              kali_pso napisała:
              > Kraje skandynawskie oferuja kobietom możliwość pracy na pół-etatu, w
              > niepełnym wymiarze godzin, zaplecze socjalne w postaci przedszkoli
              > itp.

              Pod skrotem <itp> kryje sie m.in. dopisywanie osobom (niekoniecznie matkom, rowniez ojcom) wychowujacym dzieci do lat 7 tzw. punktow emerytalnych. To co napisalam, a co nie spotkalo sie z Waszym zachwytem, jest wlasnie oparte na systemie jednego z panstw skandynawskich.
              • kali_pso Ok. 01.05.08, 18:20
                Tylko, że to co proponuje Norwegia działa od 1992 roku, czyli
                stosunkowo niedługo, były prowadzone jakieś badania nad
                miarodajnością tych akurat punktów? Poza tym to kraj bogaty, może
                sobie na to pozwolić. Gospodarka światowa zwalnia.. może być jeszcze
                gorzej, w naszym natomiast interesie jest, aby zdolni do pracy
                obywatele z rynku nie wypadali i wypadać nie chcieli, czyli my
                jesteśmy w miejscu, w którym Skandynawowie byli kiedyś..jak zwykle
                zresztą.
            • denea Re: Doprecyzuję. 01.05.08, 21:31
              Tam wyżej ja tez się odniosłam do postu Matrioszki - że składki są
              płacone, o ile kobieta pozostaje w stosunku pracy oczywiście, przez
              3 lata, zgadza się. Trochę się bałagan zrobił, przepraszam.
              A rozwiązania skandynawskie to nihil novi, uważam, że to bajka i o
              wiele lepiej działałaby taka "polityka prorodzinna" niż głupkowate
              becikowe. Żeby decyzja o dziecku nie rozwalała rzeczywistości na
              kawałki na kilka lat, po prostu żeby było łatwiej godzić
              rodzicielstwo z pracą.
              A co najlepsze: wiecie, że tzw. ustawa rodzinna kruszeje w
              szufladzie Komorowskiego od kilku miesięcy ? Jak dziczyzna wink
              Zakłada m.in. obniżenie składek płaconych przez pracodawcę za
              kobiety wracające z urlopów macierzyńskich i wychowawczych,
              zachęcanie do tworzenia przyzakładowych żłobków i przedszkoli,
              promowanie pracy elastycznej i zdalnej, jeszcze parę rozwiązań tam
              było... No ale nam się przecież nie spieszy...

              P.S. Zastanawiam się, dlaczego państwo miałoby płacić te składki aż
              do osiągnięcia przez dziecko 6 lat... To już WSZYSTKIE przedszkola
              będą zamykać ??! wink)))
    • kali_pso Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 01.05.08, 15:22
      Za nic nie karze, tylko stosuje obowiązujące prawo.
      Nie podoba się? Trzeba zmienić prawowink
    • daga_j Re: ZUS karze za bycie gospodynia domowa 02.05.08, 22:54
      Nie poczytałam jeszcze co inne piszą ani tego artykułu, ale powiem odnośnie emerytur dla kobiet, które nie pracują zawodowo bo wychowują dzieci. Uważam, że to byłoby niesprawiedliwe. Te kobiety, które chodzą do pracy i płacą składki również wychowują dzieci, wykonują prace domowe, tylko bardziej intensywnie, mają trudniej bo mniej czasu na te domowe sprawy. A dzieci chodzące już do szkoły naprawdę nie wymagają nadzoru mamy 24 godziny na dobę, więc kobiety powinny poszukać zajęcia zarobkowego, chyba, że ich mężowie tak ustawią, że do końca życia będą miały z czego żyć (nawet jakby mąż zmarł niespodziewanie).
      Dodam, że jestem póki co niepracującą mamą, ale jak moje dzieci będą starszymi przedszkolakami to pójdę do pracy by zarobić na swoją emeryturę.
Pełna wersja