Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet

    • sanna.i Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 13:12
      A ja się zastanawiam po kiego Wiktoria taki kretyński tekst popełniła. Widzę
      dwie możliwości: a)Wiktoria ma jakąś spełnioną, szczęśliwą, atrakcyjną koleżankę
      wychowującą dziecko, której nie znosi do szpiku kości, postanowiła więc
      podzielić się z nami swoją frustracją; b) Wiktoria potrzebuje na gwałtu rety
      dowartościowania, a że brak chętnych, postanowiła dowartościować się sama,
      kosztem innych kobiet...
      • wiktorka_24 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 20:14
        Ciekawie się robi wink myślę jednak, że do interpretacji psych. jeszcze Ci
        daleko, gdyż stawiasz błędne diagnozy wink nie mam powodu nikogo nie lubić ani
        się dowartościowywać. mam koleżanki, które są w domu i je lubię. Wy drogie panie
        nie zrozumiałyście w ógle tego postu. Szarpiecie się, krzyczycie, agresją od
        Was wieje- współczuję tak skrajnych emocji i niepanowania nad sobą.

        Sanno, tekstu się nie popełnia jak Ty tu napisałaś. Co to w ogóle za forma?
        "Popełnić tekst"? powinnaś się skupić na niepopełnianiu raczej takich błędów...
        • gaja78 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 03.05.08, 11:58
          wiktorka_24 napisała:

          > Wy drogie panie nie zrozumiałyście w ógle tego postu. Szarpiecie się,
          krzyczycie, agresją od
          > Was wieje- współczuję tak skrajnych emocji i niepanowania nad sobą.

          Yhy, wszystkie straciłyśmy panowanie nad sobą big_grin
        • moni-ka7 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 05.05.08, 20:16
          rzeczywiscie bardzo ciekawa dyskusja.ja jestem z tych ,ktorzy nie
          przypadliby do gustu kolegom autorki postu.nie poczulam sie z tego
          powodu jakos specjalnie urazona.kazdy ma prawo do swoich gustow.nie
          kazdy ma jednak doktorat i mozliwosci poszerzania horyzonto,nawiasem
          mowiac mozna robic to i byc kura domowa.mysle jednak ,ze sterczenie
          na kasie w supermarkecie np.za marne grosze nie jest zadnym
          poszerzaniem horyzontow tylko zwykla koniecznoscia.rzecz wyglada
          zupelnie inaczej gdy kobieta ma ciekawy zawod,poswiecila wiele czasu
          i funduszy na jego zdobycie.wtedy rzeczywiscie nie warto rezygnowac.
    • lilka69 do witorka i innych 02.05.08, 14:29
      " ja podziwiam kobiety, które
      potrafią zadowalać sie siedzeniem w domu i zycie prowadzić tylko w domu" to
      napisal wiktorka w watku-jaki cel maja takie watki.

      to zdecyduj sie - podziwiasz czy blotem obrzucasz trollu!
      • gruszeczka_mal Re: do witorka i innych 02.05.08, 14:55
        dosyć nie dawno usłyszałam od mojego kolegi,że bycie mamą to nie kiedy
        największe osiągnięcie w życiu.Miał rację w zupełności.To dla mnie największe
        osiągnięcie i nigdy nie zostawiłabym dzieci dla pracy(chyba że bym bardzo
        musiała),bo one tylko raz w życiu są małe i mnie BARDZO potrzebują.
        Może jak by tak jeden z drugim "kolegą" posiedział w domu z dwójką małych
        dzieci to by zrozumiał jaka to ciężka praca,bez przerw,urlopów i chorobowych.
        • cesarus Re: do witorka i innych 02.05.08, 15:21
          z pierwszym dzieckiem byłam w domu z nim do jego 2,5 lat, kiedy poszedł do
          przedszkola. Teraz jestem w ciąży i ciągle pracuję, mimo, że termin już tuż,
          tuż... I wiecie co? Tak się przyzwyczaiłam do tej pracy, że mam takie myśli, że
          wrócę jak tylko będę mogła najszybciej. Ale na szczęście zdrowy rozsądek jeszcze
          mam. Też zostanę z drugim dzieckiem w domu. Jeśli mam taką możliwość (przede
          wszystkim finansową), to z niej korzystam. Bo w końcu co jest najważniejsze w
          życiu? To że w pracy ktoś poklepie mnie po ramieniu, czy to, że mam szczęśliwe
          dziecko? Teraz widzę, że trudno jest pogodzić bycie mamą i pracę na pełny etat.
          Wracam do domu i są dni, kiedy padam na nos - i nikt mi nie powie, że dziecku
          kilkumiesięcznemu wystarczy mama, która ma oczy na zapałki, jest zmęczona, marzy
          tylko o ciepłej kąpieli i chwili tylko dla siebie... Ale każdy wybiera jak chce.
          Każdy jest odpowiedzialny za swoje życie i za decyzje jakie w nim podejmuje.
      • wiktorka_24 Re: do witorka i innych 02.05.08, 20:15
        podziwiam- to była metafora. Znowu nie zrozumiałaś. Brak logicznego myslenia i
        wyciagania wniosków.
    • soemi Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 15:05
      Znacznie łatwiej jest wrócić do pracy niż podjąć wyzwanie wychowania dziecka! A
      może to taki trend; rodzice wracają do pracy no bo wszyscy ich znajomi tak
      robią, ich znajomi mają opiekunki do swoich pociech więc głupio by było przyznać
      się w towarzystwie, że żona to w domu siedzi z dzieckiem!
      Byłam z moją córką do ukończenia przez nią 3 lat, mała poszła do przedszkola a
      ja wróciłam do pracy. Czas, który poświęciłam dziecku uważam za najpiękniejsze
      co mogło mi się przydarzyć. Ponadto córka wybiega ponad swój wiek emocjonalnie,
      jak również wieloma umiejętnościami, pomijam kwestię nauki mówienia, która tez
      jest mocno posunięta do przodu-zaznaczam, że jest to opinia wychowawczyń z
      przedszkoli i szkoły, jak również spostrzeżenia ludzi obcych.
      Ja przez ten czas nie stałam się kurą domową w papilotach i szlafroku w
      rozdartym kapciu. Dbałam o swój wygląd, starałam się uatrakcyjniać nam codzienne
      dni, chodziłam z córką w baaardzo wiele miejsc-muzeum, kino, wycieczki
      jednodniowe i to wszsytsko za niewielkie pieniądze. Mój mąż jest mi bardzo
      wdzięczny, że poświęciłam sie naszemu dziecku, a dla mnie to była sama przyjemność.
      • ledzeppelin3 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 15:16
        Cała Polsza- wychowywanie ludzi to w świadomości mas siedzenie w
        domu i pierdzenie w stołek. Byle wypisywanie fakturek
        jest "ambitniejsze". Daleko nam do standardów choćby Skandynawii,
        gdzie wychowanie dzieci się docenia, bo od tego, jak je się wychowa,
        zalezy los przyszłych pokoleń (patrz złobkowo-kolektywne
        wychowywanie maszyn ziejących nienawiścią w III Rzeszy, byłym ZSRR
        a obecnie w Chinach). Musi wymrzeć pokolenie spaczone przez komunę,
        żeby to się zmieniło
        Ale najbardziej smutna jest niska ocena samych siebie przez kobiety.
        Jak zrobisz coś "nie tak"- spotka cię najgorsza kara: MĄŻ CIE
        ZDRADZI Z KOLEŻANKOM. A wiadomo, bez chłopa baba nicniewarta jest.
        Wiktorko, tego cię w robocie koeldzy nauczyli, czy mamma z tatą?
      • elas13 Re:Moim skromnym zdaniem 02.05.08, 15:22
        Przeczytałam wszystkie posty.Jeśli Wiktorka nie jest trollem to
        miałabym logiczne wytłumaczenie jej bełkotu.Jest poprostu tą
        drugą ,biedni koledzy uwikłani w małżeństwa z kobietami bez ambicji
        muszą dowartościować sie ....kochanką w pracy.Wiktorka całkowicie
        rozumie ich wstręt do nie zarabiających, siedzących w domu z dziećmi
        żon i uważa że to co robi jest ok.Jakoś trzeba sobie samej
        wytłumaczyć ,że one(te bez ambicji )są same sobie winne...
        • wiktorka_24 moje podsumowanie 02.05.08, 20:28
          Elu, napisałam jak jest ... widzę, że prawdy nie można pisać tu na forum. Więcej
          tego nie zrobię.

          Większość z Was kompletnie nie zrozumiała przesłania tego postu. Rzucacie się,
          dogadujecie, szarpiecie, jesteście agresywne. Większość z Was popełnia rażące
          błędy językowe. Brak u Was logicznych wniosków. Atakujecie, nie wczytując się
          dokładnie. Myślę, że jeżeli chcecie się już wypowiedzieć, piszcie w miare
          poprawnie...
          Sama uważam, że jeśli kobieta chce siedzieć w domu- niech siedzi. nie każdy musi
          mieć ambicje zawodowe, potrzebę kontaktu z ludźmi. uważam jednak, że nie ma to
          samych plusów zarówno dla dziecka, jak i dla matki.
          Nie da się spokojnie wymienić poglądów tu... jakieś zarzuty typu: na pewno
          zazdrosna, bo sama nie może pozwolić sobie na siedzenie w domu jest
          wytłumaczeniem własnej niechęci do pracy. Wytłumaczeniem przed sobą samym.
          Osądzenia tego typu służą tylko temu, aby zaatakować. A atak służy obronie.
          Poziom tego porażający. Ja sama nie mogłabym siedziec w domu i nie zarabiac-
          uważam, że kobieta, która się szanuje- zarabia. I choć możecie się "zapluć", mam
          prawo do takiej opinii. I dziecko lepiej jak ma zarabiającą matkę. Takie jest
          moje zdanie i dlatego rozumiem kolegów i w tej kwestii ich popieram. pozdrawiam
          i życzę mimo tych kąsliwych uwag wszystkiego dobrego
          • doral2 to na zakończenie jeszcze ci powiem... 02.05.08, 22:07
            wiktorka_24 30.04.08, 23:26 Odpowiedz


            "..jeden nawet mi powiedział, że wolałby mieć ambitniejszą żonę. Dlaczego o tym
            piszę? Ponieważ cieszę się, że podejście mężczyzn się zmienia, podobają im się
            ambitne kobiety, ktore także reprezentują sobą coś zawodowo. Uczą
            się,dokształcają. Mają dość kobiet, które nie chcą iść do pracy ( bo przecież
            niania to dziecko udusi lub nie wiadomo co mu zrobi), a zasłaniają się, że tak
            jets lepiej. Niestety te żony często są leniwe i mają niewielkie aspiracje, a
            będąc cąły czas w domu, wcale nie spędzają emocjonalnie tyle czasu z
            dzieckiem... wiem, bo widziałam czym się zajmują. A potem się dziwić, że
            mężczyzna znajduje inną kobietę,często w pracy..."


            dziwić się należy twoim kolegom, że żeniąc się z takimi a nie innymi kobietami,
            oczekują od nich potem czegoś, czego od początku nie miały.....wniosek z tego
            taki, że sami są idiotami.

            to jest forum, na którym każdy może wyrazić swoje zdanie, niekoniecznie zgodne z
            twoim, a wręcz nawet przeciwne.....

            jeśli nie chcesz takich zdań słuchać, to nie zakładaj wątków na forum
            ogólnodostępnym...
            • elas13 Re:Wiktorko 02.05.08, 22:22
              Nadal podtrzymuję to co napisałam.A szacunek do samej siebie o
              którym ciągle wspominasz...czy za nic innego nie potrafisz siebie
              szanować , pozostalo ci juz tylko zarabianie?
              • wiktorka_24 Re:Wiktorko 02.05.08, 23:29
                myślę, że już szukasz igły w stogu siana i jej znaleźć nie możesz. Czy ja
                napisałam, że szanować się mozna wyłącznie za zarabianie czy znów nieuwaznie
                czytasz?
                • matunia08 Re:Wiktorko 08.05.08, 12:49
                  ojojoj.. wiktorka zaczyna się denerwować..smile
          • kropkacom Re: moje podsumowanie 02.05.08, 22:29
            Czemu sądzisz że matka pozostająca w domu ma ograniczony kontakt z ludźmi? No
            chyba że masz na myśli tych z którymi pracowała ale i to może okazać się
            nieprawdą. Ja nie wyznaje zasady że z dzieckiem nie idzie się do ludzi.

            Chcesz argumenty? Proszę: mam większy wpływ na wychowanie swoich dzieci, mogę
            prowadzić spokojny tryb życia bez pędzenia na konkretne godziny, w czasie
            choroby małych nie martwię się że muszę zwalniać się z pracy i robić wszystkiego
            na pół gwizdka itd. Na finanse i swobodę w małżeństwie nie narzekam. No i mam
            fajnego faceta, który jest też dobrym ojcem dla swoich dzieci.
          • franczii Re: moje podsumowanie 02.05.08, 22:54
            Wpółczuję ci Wiktorka, że musisz się kolegować z takimi frustratami, co nie
            potrafią sobie życia rodzinnego ułożyć. A czy ci faceci robią coś, żeby te swoje
            relacje małżeńskie poprawić czy tylko narzekać potrafią? I dlaczego nie
            potrafili się dogadać z żonami co do długości urlopu wychowawczego? Ja myślałam,
            że takie rzeczy ustala się wcześniej.
            Ja akurat mam doświadczenie inne niż ty, tzn. mam znajomą, która zajmują się
            dziećmi ale robi to z wyboru i się w tym spełnia. Nie pytałam o zdanie jej męża
            w tej sprawie bo z tego, co widzę to nie wygląda na to żeby mu źle było u boku
            pogodnej, szczęśliwej żony i szczęśliwych dzieci i raczej nie ciąży mu, że jest
            jedynym żywicielem rodziny.
            A na koniec chciałam ci zwrócić uwagę: na twoim miejscu nie odważyłabym się
            zarzucać innym błędów językowych gdybym sama nie mogła się pochwalić nienaganną
            znajomością języka ojczystego (i nie chodzi mi o literówki czy brak wielkiej
            litery po kropce).
          • aniael Re: moje podsumowanie 02.05.08, 23:58
            wiktorka_24 napisała:

            > Większość z Was kompletnie nie zrozumiała przesłania tego postu.

            To Twój post miał jakieś PRZESŁANIE???? Zadziwiasz mnie coraz
            bardziej.


            Rzucacie się,
            > dogadujecie, szarpiecie, jesteście agresywne.

            Możesz mi pokazać choć jeden agresywny post?? Wiele osób Ci pisało,
            ile zrobiło dla siebie w czasie urlopu wychowawczego (podyplomówki,
            nauki języków, kursy), jestes tak zaślepiona, że kompletnie
            zignorowalas te wypowiedzi. Albo faktycznie trollujesz, albo mylnie
            rozumiesz pojęcie "ambicja", jak i większość pojęć, którymi
            operujesz zresztą.



            Większość z Was popełnia rażące
            > błędy językowe.

            I TY to piszesz?? Ty???? Twoje wypowiedzi sa chaotyczne. Fatalny
            styl i mnóstwo błędów, których o dziwo, nikt Ci jeszcze nie
            wypomniał. Czyli przyganiał kocioł garnkowi.


            >Brak u Was logicznych wniosków.

            Znów się zdziwię - Ty piszesz o logice?? Kolejny obcy Ci termin?

            Atakujecie, nie wczytując się
            > dokładnie. Myślę, że jeżeli chcecie się już wypowiedzieć, piszcie
            w miare
            > poprawnie...

            Zacznij od siebie. Od pierwszego postu poziom Twoich tekstów jest
            równy poziomowi dziesięciolatka, niestety. Ale uważasz się za osobe
            ambitną i rozwiniętą, bo zaraiasz, tak? No to jest to o wiele za
            mało.

            .
            > uważam, że kobieta, która się szanuje- zarabia.

            Dziwka też??
            Kobieta, ktora się szanuje_pracuje. Np w domu, jesli taki jest jej
            wybór. Zarobek to kwestia wtórna.

            I choć możecie się "zapluć", ma
            > m
            > prawo do takiej opinii. I dziecko lepiej jak ma zarabiającą matkę.

            Pała z polskiego. Co to za zdania??

            Takie jest
            > moje zdanie i dlatego rozumiem kolegów i w tej kwestii ich
            popieram.

            Kto z kim poprzestaje, takim sie staje.

            pozdrawiam
            > i życzę mimo tych kąsliwych uwag wszystkiego dobrego
            Nawzajem.
            • wiktorka_24 Re: moje podsumowanie 03.05.08, 19:17
              aleś sie oburzyła. Spokojnie. Nie gotuj się tak. Musisz zapanować nad emocjami i
              ochłonąć wink
              • aniael Re: moje podsumowanie 03.05.08, 20:29
                Eee tam, trollujesz i tyle.
          • ledzeppelin3 Re: moje podsumowanie 03.05.08, 15:46
            Twoje podejście do kwestii pracy, macierzyńsywa, wyborów życiowych,
            kobiecości wreszcie- jest szalenie naiwne, stwierdzenia typu "jak
            niepracujesz, to mąż cię zdradzi z pracującą" oraz "kobieta
            szanująca się zarabia" są, wybacz, na poziomie intelektualnym
            piętnastolatki w okresie burzy hormonalnej. Co do błędów językowych-
            brak wyczucia ironii również świadczy o naiwności i pewnej
            wzruszającej świeżości umysłu nieskażonego intelektem i głębszą
            refleksją. Stawiam, że masz 14-15 lat i bawisz się netem w ten długi
            łikend majowy.
            • wiktorka_24 Re: moje podsumowanie 03.05.08, 19:21
              Niepracujesz? Nie z czasownikami pisze się oddzielnie wink ja to miałam już w
              podstawówce. Wiekiem mnie nie obrazisz, nie rusza mnie to całkowicie. Myślę, że
              15latki rzadko pracują, zarabiają i mają mężów.Akurat mnie błędów i stylistyki
              zarzucić nie można, nawet gdybyście bardzo, bardzo chciały - nie dacie rady wink
              skoro uważacie, że posty są infantylne i nie na poziomie to dlaczego ciągle coś
              dopisujecie, dogryzacie? Coś Was jednak bardzo zabolało i ukłuło . Ja np uważam
              , że gdy ktoś pisze infantylnie czy jest nie na poziomie - nie odpisuję
              • ciociacesia ojej 04.05.08, 08:55
                > dopisujecie, dogryzacie? Coś Was jednak bardzo zabolało i ukłuło . Ja np uważam
                > , że gdy ktoś pisze infantylnie czy jest nie na poziomie - nie odpisuję

                i jezeli ty tak robisz to wszyscy inni tez powinni?
                • matunia08 Re: ojej 08.05.08, 13:04
                  ale jednak dalej odpisuje, choć uważa nas za takie życiowe guły. No nie jest
                  konsekwentna, sama sobie zaprzecza. Ba! Było już nawet pożegnanie
              • ledzeppelin3 Re: moje podsumowanie 04.05.08, 09:41
                Nie rozumiem, skąd pomysł, że chcę kogokolwiek obrazić, po pierwsze,
                nie znam cię, po drugie, szkoda mi fatygi na "obrażanie"
                internetowych bytów, po trzeci- obrażają się 15-latkitongue_out
                Posty są infantylne, ale to w niczym nie przeszkadza- forum to nie
                jest miejsce dla wyłącznie intelektualnych dysput.
                Stwierdzenia typu "kobieta szanująca się" oraz "jak nie pójdziesz do
                roboty, mąż cię zdradzi" są jakby rodem z Misia, jeśli piszesz je w
                sposób przemyślany, celem trollowania- masz spory potencjał. Jesli
                tylko "tak ci wyszło"- tez dobrze, net jest narzędziem służącym
                rozrywce, a ty mnie bawisz. W tak szpetną pogodę można wszak pobawić
                się netem, nieprawdaż?
                I co ty tak z tym dogryzaniem, dopiekaniem, płaczem, że nikt cię nie
                lubi i że same tu podłe kobiety? Przedstawiłaś hipotezę, wywołałaś
                dyskusję, przestań się mazgaić.
              • franczii Re: moje podsumowanie 05.05.08, 09:22
                >Akurat mnie błędów i stylistyki
                > zarzucić nie można, nawet gdybyście bardzo, bardzo chciały - nie dacie rady wink

                Nie mieści mi się w głowie, żeby rozumna istota mogła być aż tak bezkrytyczna
                wobec własnego nieuctwa. Wiktorka, swoim stylem nie musisz się chwalić, jego po
                prostu widać tak samo zresztą jak ubogie słownictwo i nieznajomość frazeologii.
                Dobre mniemanie o sobie i pewność siebie to fajna cecha ale nie zapominaj, że
                uświadomienie sobie własnych braków to podstawa dalszej nauki i doskonalenia.
    • lollypop Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 16:24
      Ja wrocilam do pracy bardzo szybko, starszy syn mial 10 tyg
      (mieszkalismy z moimi rodzicami i zostawal z moja mama) a mlodszy 6
      (tym razem na pol etatu, na pelen gdy mial niecale 2 latka). Zaluje
      tego czasu jak niczego innego bo dzis nie pamietam juz jak oni
      wygladali jak byli tacy malutcy, jak sie zachowywali. Pamietam za
      to swoje ambicje i sukcesy w pracy. Jestem podziwiana przez kolegow
      i klientow i...mam dosc. Jestem zmeczona, nie cieszy mnie juz nowy
      zdobyty kontrakt, cieszy mnie za to spacer z dzieciakami,
      wylegiwanie sie z nimi w lozku przy bajce, wspolne sniadania i
      obiady. Nie rozumiem juz rownania ambicji i samowartosci z praca
      zawodowa. Teraz bede pracowac po to by zyc a nie zyc po to by
      pracowac. Zycie jest za krotkie by je spedzac tyrajac dla jakies
      firmy ktora i tak za pare lat nie bedzie o tym pamietac.
    • czajkax2 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 22:22
      Założycielski post to po prostu bełkot. Żal czytac takie bzdury.
    • net79 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 22:39
      big_grinDD zabawny ten post...
      • wiktorka_24 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 02.05.08, 23:30
        nikt Wam nie każe czytać wink nie wchodźcie tu po prostu
        • lilka69 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 03.05.08, 15:00
          obrazilas sie? to na prawie 100 osob( bo niektore pisaly po kilka razy). ale z
          ciebie obrazalska. nic dziwnego bo kazdy toczy beke z ciebie!
          • wiktorka_24 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 03.05.08, 19:23
            A skąd przypuszczenie, że się obraziłam ? po czym tak stwierdziłaś? nie siedzę
            non stop przed kompem, bo mam też inne zajęcia. Jeśli komuś się nie podoba,
            niech nie czyta, to chyba logiczne.
            "toczyć bekę" - co to za prymitywne i wiejskie wyrażenie?
            • lilka69 Re: wiktorka 03.05.08, 20:14
              wiem, ze nie siedzisz non stop przed kompem bo PRZECIEZ PRACUJESZ. nie to co ja.
              mi podoba sie ta duskusja wiec bore w niej udzial. nie musze sie zgadzac z toba
              ale dyskutowa moge. toczyc beke jest rownie prymitywne co tytul i zalozenie
              twojego watku. dostosowuje sie zatemwink

              do innych forumowiczek- teraz wiktorka stara sie zmienic tor dyskusji wiec
              "zahacza" nas o ortografie, gramatyke i styl. zauwazylyscie?
              • deodyma Re: wiktorka 03.05.08, 20:34
                zauwazylamsmile tak to jest, jak argumentow do rozmowy brak. trzeba sie
                wiec do czegos przyczepicsmile
    • deodyma Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 03.05.08, 15:43
      a co robia koledzy, gdy ich zony siedza w domu i zajmuja sie
      dziecmi? czy oni pomagaja im w codziennych obowiazkach domowych?
      pomagaja im przy dzieciach? bo widzisz, wczesniej byc moze
      zakladali, ze zony opiekuja sie dziecmi, rezygnuja z pracy i zostaja
      w domu a oni pracuja. jak to bylo wiec w ich przypadku? wczesniej
      nie przeszkadzalo im to, ze siedzialy w domu, tylko teraz?
    • sir.vimes I żyjesz tak by podobać się kolegom? 03.05.08, 16:05
      Czy inne kobiety mają żyć tak, by podobało się to twoim znajomym?

      Głosem Pana są czy co? Kogo obchodzi co podoba się Zenkowi i Staśkowi z jakiegoś
      biura?
      • blanka_32 Ja też nie lubie niepracujących kobiet 03.05.08, 16:52
        Ja też nie lubie niepracujących kobiet (i w ogóle ludzi) - bo
        wiecznie narzekają, że na nic im kasy nie starcza i ogólnie kojarza
        mi się z lenistwem.
        • wiktorka_24 Re: Ja też nie lubie niepracujących kobiet 03.05.08, 19:26
          Blanko, zostaniesz tu z pewnością zlinczowana zaraz wink Zaraz usłyszysz , że
          jesteś infantylna, głupi post, ale będą czytać zawzięcie. Kobiety z tego forum
          odbijają tylko piłeczkę. Wskażesz im błędy językowe, od razu się obruszą i
          powiedzą, że Ty je robisz.. It's so funny big_grin
          • lilka69 Re: wiktora, blanka 03.05.08, 20:19
            rozumiem, ze jak pozajecie nowa osobe to prosicie, zeby pokazala na poczatek
            UMOWE O PRACE-rzecz jasna na czas nieokreslony?

            ja nie pracuje, moj maz bardzo malo(1-2 dni w tygodniu), pieniadze mamy i NIE
            NARZEKAMY.
            • wiktorka_24 Re: wiktora, blanka 03.05.08, 20:51
              Ależ oczywiście, umowa-zlecenie odpada big_grinbig_grin
    • mathiola Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 04.05.08, 09:04
      Wiesz, ja znam tyle samo nieambitnych i leniwych mężczyzn. Z tymże
      oni nawet dzieckiem nie mogą się zasłonić. Nic, tylko ich rzucić i
      znaleźć sobie nowych, z ambicjami i dobrze zarabiających smile

      A przyszło ci do głowy, że ktoś może mieć inny pomysł na
      wychowywanie swojego potomstwa, niż oddanie je pod opiekę innym
      ludziom?
    • sanna.i Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 04.05.08, 20:37
      Czy ta kariera, którą tak wychwalasz to praca au pair?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11154&w=77818458&a=77818458
      Ja tam wolę wychowywać własne dziecko, niż niańczyć cudze...
      Następnym razem, jak będziesz próbowała wsadzić kij w mrowisko, poszukaj tematu,
      w którym się nie ośmieszysz...
      • lilka69 wikrorka to opiekunka do dzieci 04.05.08, 21:09
        to jest jej kariera!
        dodam, ze tak naprawde nie ma w tej pracy nic smiesznego i zlego. watek zaczety
        przez wiktorke to osmieszenie i zenada.to ty masz dzieci w ogole czy nie? i w
        domu nie lubisz siedziec? to gdzie bedziesz spedzac czas z dziecmi pracodawcow?
        a jakich masz kolegow z pracy? bo wydawaloby sie, ze twoja branza jest
        ekskluzywna. toalety myja u ludzi u ktorych ty tez bedziesz pracowala?

        ha ha ha ha ha
        • wjw2 Re: wikrorka to opiekunka do dzieci 04.05.08, 21:14
          > to ty masz dzieci w ogole czy nie?

          o dzieciach wiktorka nie pisała.
          Pochwaliła się natomiast, ze męża posiada, w co również wątpiesmilesmilesmile
        • ciociacesia i co z tym mezem? 05.05.08, 10:58
          myslałam ze mezatki nie kwalifikuja sie na taki rodzaj wyjazdu?
        • marysia_wroc Re: wikrorka to opiekunka do dzieci 05.05.08, 19:53
          Moje znajome, które są au pair w USA, wcale nie siedzą w domu, bo Amerykanie
          inaczej żyją. Ciągle podróżują, wychodzą gdzieś z dziećmi. Poza tym program au
          pair umożliwia podjęcie studiów w Stanach. Wiem, bo sama lecę w lipcu wink
          • franczii Re: wikrorka to opiekunka do dzieci 06.05.08, 00:34
            Ja tez bylam operka przez rok tuz po maturze. Mialam pod opieka 7latka. Fakt
            zabierali mnie na narty, nad morze, weekendowe wypady, na niektore wyjscia
            zwlaszcza z dzieciatymi znajomymi ale to caly czas byla praca bo ja bylam tam po
            to, zeby rodzice mogli miec swiety spokoj. To oni szaleli na stoku, wylegiwali
            sie na sloncu a ja uganialam sie za dzieckiem. A w zwykle dni robocze dawalo sie
            dziecku sniadanie i odwozilo do szkoly podczas gdy mama-malarka wylegiwala sie w
            lozku. Potem przyprowadzalo sie dziecko ze szkoly, jadlo sie z nim obiad,
            odrabialo lekcje, prowadzilo do parku itp bzdety. Swoj rozklad dnia organizowac
            trzeba bylo pod rozklad dziecka. W czym to sie tak rozni od dnia niepracujacej
            mamy?
      • anja-2 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 04.05.08, 21:13
        Wiktorko - kajam sie w prochu i popiele - moj spiacy syn jak sie okazuje ma zla matke- bo ja nie pracuje, jestem na urlopie wychowawczym. Mam taki luz, ze to moj maz zarabia na nas, ze ja moge sobie siedziec w domu i z malym baki zbijac. Piszesz takie farmazony, ze mam ubaw przez caly wieczor. Masz "super" kolegow nic tylko pogratulowac im polotu, wychodzi na to ze tocza piane, bo pewnie zarabiaja marnie, a zony wola siedziec w domu z dziecmi i tu ich boli. A z Toba rozumiem wszyscy koledzy chca sie umawiac bo taka jestes hop do przodu, nowoczesna. Twoje sady sa dla mnie zalosne, zal mi Ciebie - i sadze, ze gdyby za jakis czas koledzy zmienili zdanie Ty oczywiscie przyklasniesz.
    • lilka69 do mam "siedzacych "w domu 04.05.08, 21:12
      teza i opinia wiktorki obalona przez spostrzegawcza moja poprzedniczke. nie
      martwcie sie- MEZCZYZNI TEZ LUBIA TAKIE KOBIETY, KTORE WYCHOWUJA DZIECI.

      co za ulga!wink
    • jaremka1 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 04.05.08, 21:15
      wiktorka_24 napisała:
      Sanno, tekstu się nie popełnia jak Ty tu napisałaś. Co to w ogóle za
      forma?
      "Popełnić tekst"? powinnaś się skupić na niepopełnianiu raczej
      takich błędów

      Naprawdę dłużej nie zdzierżę...
      Panno Wiktorio, zanim zaczniesz poprawiać innych, zarzucając
      im "rażące" błędy językowe, radzę zajrzeć do słownika języka
      polskiego. Odkryjesz może wtedy polszczyznę z wyższej półki, bo jak
      widzę zatrzymałaś się na poziomie języka seriali i kolorowych
      czasopism. Otóż czasownik "popełniać" może jak najbardziej
      funkcjonować w znaczeniu "napisać bądż skomponować jakiś utwór".
      Można jak najbardzieć popełnić fraszkę,opowiadanie lub - jak
      napisała sanna - tekst. Weź czasem do ręki książkę pisaną dobrą
      polszczyzną (choćby J. Pilcha) - zapewniam Cię, że się z tą formą
      spotkasz i podszkolisz w języku ojczystym - ku ogólnemu pożytkowi.
    • burza4 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 05.05.08, 13:33
      Dziwnych masz kolegów, jak dla mnie - z gatunku wiecznych
      malkontentów. Bo tu nie chodzi o brak ambicji, czy siedzenie w domu,
      a o zwykły niedostatek uczuć i empatii.
      Jak się chce psa uderzyć, to i kij się znajdzie.

      jako ambitna i realizująca się zawodowo jednostka mam doświadczenia
      wręcz przeciwne - faceci ambitnych kobiet się boją i kariera
      zawodowa kobiety jest raczej źródłem konfliktów. Bo tekie kobiety są
      bardziej świadome swojej wartości i stawiają wymagania. Mężowie
      ambitnych kobiet raczej mają pretensję, że w domu ich nie ma, a
      dzieci są zaniedbane (emocjonalnie) a jeszcze, nie daj Boże, jeden z
      drugim musi wziąć na siebie jakieś obowiązki. Iść na wywiadówkę, czy
      z dzieckiem do lekarza, czy zakupy zrobić. Zawsze powtarzam, że
      kobiety nie są mniej ambitne, ale mają ograniczone możliwości
      realizacji zawodowej, bo niefarcik - nie mogą mieć ŻONY, która
      odciąży je w domowych obowiązkachsmile

      Z cytowanej opinii wychodzi przede wszystkim egoizm owych panów. Bo
      oni chcą mieć 2 w jednym - drugą pensję w domu, ale JEDNOCZEŚNIE
      żonę, ktora ten dom poprowadzi i dziećmi się zajmnie. Bo przecież
      nie sądzisz chyba, że sami się nad tym pochylą? nie miej złudzeń, im
      nie chodzi o partnerstwo, a o zwalenie większej odpowiedzialności na
      kobiety.

      Spytaj użalajągo się nad sobą kolegi, czy chciałby prowadzić dom
      wróciwszy z pracy, kiedy jego ambitna żona będzie wracała z
      konferencji o 22-giej.

      Trawa gdzie indziej jest zawsze zieleńsza.
      • elas13 Re: Do Burza4 05.05.08, 17:57
        Raczej na odpowiedź Wiktorki na tym forum nie ma co liczyć.
    • marysia_wroc Skąd tyle jadu u Was? 05.05.08, 19:49
      Przeczytałam post i wszystkie odpowiedzi i nadziwić się nie mogę skąd tyle
      złośliwości u Was... Autorka postu przedstawiła tylko zdanie kolegów i swoje
      własne... ma prawo. Zresztą ja też uważa, że kobieta powinna pracować i być
      niezależna. I też obserwuję, że mężczyźni lubią kobiety, które mają jakieś
      aspiracje...prędzej czy później zainteresują się taką.

      W którym miejscu Wiktorka napisała, że ma męża? z tego , co zauważyłam pisała
      mój M, co może oznaczać mężczyzna...
      Poza tym gdzie przechwalała się ekskluzywną pracą? I w czym przeszkadza wyjazd
      na au pair? Sama kończę dobre studia, bronię się w czerwcu , znam biegle 2
      języki,a trzeci dobrze i jade do USA: pozwiedzać, pożyć w innej kulturze,tam
      zapisać się na kolejne studia nacieszyć się wolnością i niezależnością. A po
      takim wyjeździe nawet jak się z obecnej pracy zrezygnuje, po powrocie znajdzie
      się dobrą.
      Wiktorko, kiedy lecisz ? ja 6 lipca do Nowego Jorku , a potem do Los Angeles ...
      • lilka69 Re: Skąd tyle jadu u Was? 05.05.08, 20:40
        odpowiem ci bo wiktorka pewnie juz sie nie odezwie( taki wstyd- udawala lepsza
        do nas a tu bach- doszla prawda) .ona leci 7 lipca-do nowego jorku, potem
        kaliforni.
        przeczytaj jeszcze raz wszystkie wypowiedzi bo jednak chyba tego nie zrobilas.
        • marysia_wroc Re: Skąd tyle jadu u Was? 05.05.08, 21:01
          może i coś przeoczyłam , ale co wg ciebie jest wstydem i żenadą ? Wiesz jakie
          warunki trzeba spełniać, aby jechać na au pair ? Zdajesz sobie sprawę z tego, że
          trzeba znać biegle j. angielski, przejść pomyśle testy psychologiczne i
          najlepiej byc w trakcie lub po studiach ? Dlaczego chcesz koniecznie udowodnić
          wiec, że autorka postu została złapana na tym, że "nie jest lepsza od nas"?
          Myślę, że gdybyście miały poczucie własnej wartości, nie musiałabyscie tego
          udowodniać. Nie twierdzę, że Wiktorka to anioł, ale wasze posty są pełnie
          jakiejść złości i wściekłości. Osoby, które nie biorą nic do siebie, tak chyba
          nie reagują...dla mnie to trochę śmieszne
          • elas13 Re: Skąd tyle jadu u Was? 06.05.08, 18:37
            To przeczytaj ze zrozumieniem.
      • sanna.i Re: Skąd tyle jadu u Was? 05.05.08, 21:05
        Marysiu (vel Wiktorko).. Fajnie tak pogadać samej ze sobą? Spadam stąd, nie
        lubię karmić trollic.
        • lilka69 Re: Skąd tyle jadu u Was? 05.05.08, 23:55
          marysiu vel wiktorko?

          no nie pomyslalabym. wiele grzechow mam na swoim kocie na tym forum( np. bardzo
          radykalne poglady i prowokacja dyskusji- przyznaje sie a cowink ale rozdwojenia
          jazni nie uswiadczylam!

          i tez "spadam"
      • lola_l Re: Skąd tyle jadu u Was? 06.05.08, 11:12
        Tak, wlasnie, w trakcie czytania naszly mnie dokladnie te same przemyslenia.
        Mnostwo jadu i zlosliwosci w odpowiedzi na post. Dodatkowo bardzo widoczny jest
        dosc tradycyjny model rodziny ('maz na nas pracuje, mozemy sobie pozwolic abym
        ja siedziala w domu z dzieckiem' etc.)
        Tak sie zastanawiam dlaczego nikt nie rozpatruje opcji takiej aby podzielic
        bycie w domu z dzieckiem/ prace zawodowa pomiedzy partnerami. Wiez z ojcem jest
        tak samo wazna jak wiez z matka. Moj partner od samego poczatku deklarowal chec
        zostania w domu z naszym dzieckem. I uwazam, to za bardzo normalne.
        Obie aktywnosci sa wazne: i praca zawodowa i czas spedzony z dzieckiem. Dla obu
        partnerow. Wedlug mnie swiadczy to o otwartych horyzontach i zaiteresowaniu
        wieloma aspektami zycia. Nie mowiac o wspieraniu sie i pewnej finansowej
        niezaleznosci w razie gdy zycie sie ulozy nie tak jak planowalismy.
        • burza4 Re: Skąd tyle jadu u Was? 06.05.08, 11:38
          bo najbardziej irytujące jest stereotypowe myślenie pt. "kobieta
          niepracująca=kobieta która NIC nie robi".

          z autopsji - kiedy ja nie pracowałam zawodowo (dość krótko), to przy
          moim nicnierobieniu w domu było posprzątane, poprasowane, zakupy
          zrobione, obiad ugotowany.

          kiedy przez jakiś czas mój eks mąż był bezrobotny - po powrocie z
          pracy zastawałam go w szlafroku grającego zawzięcie na kompie. Nie
          zrobione było absolutnie nic.

          Przez całe życie spotkałam JEDNEGO faceta, który pytany o żonę
          odpowiada "moja zona pracuje w domu" - mając na myśli jego
          prowadzenie i opiekę nad dziećmi. Nie uważa jej przy tym za głąba
          bez ambicji. Paradoksalnie mimo tradycyjnego podziału ról w jego
          rodzinie, ma bardziej partnerskie nastawienie niż większość
          liberałów.
    • marghe_72 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 12:06
      Rozumiem, że owi koledzy dzielnie pomagają swoim zapracowanym żonom,
      w prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci...
      • marysia_wroc Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 13:21
        Przeszłyście same siebie wink)) usmiałam się co niemiara.Faktycznie,jeśli mam być
        postrzagana za wiktorkę,lepiej żebym stąd chyba zniknęła...

        Nic nie robi -w sensie zawodowym... oki w domu robi, ale zawodowo nic! dziękuję
        za opcję siedzenia tylko w domu... i faktycznie , dzieckomamaniejszy kontakt z
        ojcem i ma zły wzorzec przekazywany:tata tylko w pracy, mama w domu,nie zarabia
        • lady_sphinx Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 14:20
          Ale z Ciebie Troll!
          Nie dość, że masz rozdwojenie jaźni to jeszcze MY rzekomo przechodzimy same siebie.

          Ty nie jesteś postrzegana jako Wiktorka - wszystkie wiemy, że nią jesteś.

          Skończ szkołę, jedź za granicę - jeden wariat mniej w kraju będzie wink
          • lola_l Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 15:39
            Ale motyw. Coz za agresja. Zadnej dyskusji nie mozna nawiazac, jedyna
            odpowiedzia jest agresja. Jakkolwiek bezstronna chcialabym byc, uwazam, ze
            Panie, ktorym nie odpowiada poglad Wiktorki reaguja bardzo dziwnie jak na osoby,
            ktore czuja sie dobrze same ze soba i swoja rola spoleczna, ktora wybraly.
            W ogole smiesznie to wyglada: Wiktorka, Marysia i notabene ja, ktore nie
            zgadzaja sie z prezentowanym pogladem przez wiekszosc osob wypowiadajacych sie,
            prawdopodobnie zostana zidentyfikowane jako jedna osoba (Wiktorka i Marysia juz
            zostaly smilei jako jedna osoba i zniszczone agresja w miejsce normalnej dyskusji smile
            • marysia_wroc Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 20:12
              Ja mam ubaw big_grin big_grin ok, mogę być Wiktorką big_grin skoro Paniom tu ulży ...

              Tak samo uważam, że pojawilam się, zgodziłam z Wiktorką, to jetsem nią. Lola,
              dziwne , że Ty też nie jesteś Wiktorką ...
              Zgadzam się , że jakby dobrze było kobietom tu obecnym , nie miałayby tyle jadu
              w sobie, gdyby tak szczęśliwe były jako gospodynie domowe i matki.
              • elas13 Re: marysia_wroc 07.05.08, 17:55
                Nie jestem(tylko) gospodynią domową ale na głupie i zaczepne posty
                reaguję właśnie tak.Podobnie jak na smarkule które wypowiadają sie
                na tematy obce im całkowicie.
              • mama_kotula Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 08.05.08, 11:54
                Marysiu vel Wiktorko - poskładajmy do kupy pewne fakty:
                - pojawiłaś się na forum nagle (do tej pory zerowy dorobek na koncie)
                - pojawiłaś się na forum nagle właśnie w tym wątku
                - pojawiałaś się na forum właśnie w tym wątku z poglądami identycznymi jak autorka
                - twój styl pisania jako żywo przypomina styl autorki, ale może wszystkie
                au-pair mają podobny styl pisania.

                Jak dla mnie, to zbyt wiele zbiegów okoliczności smile

                Lola natomiast Wiktorką nie jest wink
                • kropkacom Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 08.05.08, 12:01
                  A Wiktorka to na forum Feministki się nie udziela?
                  • mama_kotula Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 08.05.08, 12:27
                    kropkacom napisała:

                    > A Wiktorka to na forum Feministki się nie udziela?

                    Wiktorka tak.
                    Marysia jest nówką sztuką nieśmiganą wink
                    Pacynka to się nazywa wink
        • lilka69 Re: Moi koledzy nie lubią niepracującyh kobiet 06.05.08, 21:01
          moje dziecko ma taki przekaz- mama womu, tata w domu a skad pieniadze na razie
          nie pyta. jednak widzi,ze oboje rodzice nim sie zajmuja.
          ja jestem zadowolona kura domowa bo mam wspoludzial koguta
Pełna wersja