Żłobek, przedszkole a spacery

02.05.08, 17:05
Współczuję dzieciom, które siedzą non stop w żłobkach, przedszkolach
i tylko raz/dwa razy w tygodniu wyjdą na godzinny spacer na
podwórko/plac zabaw przedszkolny. Właśnie dlatego nie lubiłam
chodzić do przedszkola, bo choć nie zdawałam sobie sprawy z poczucia
czasu to tego powietrza było mi zdecydowanie za mało. A jak przyszła
sobota a mama z tatą w domu to najchętniej spędzałam cały dzień na
dworzu. Przedszkole ok, musi być wiadomo, ale dlaczego tak mało
czasu dzieci spędzają na powietrzu jak jest wiosna świeci ładne
słońce?O żłobku nawet nie chcę słyszeć, dlatego cieszę się, że
jeszcze mam okazję spędzić czas z moim dzieckiem póki jestem na
wychowawczym. Jak wychodzę z moim dzieckiem na spacer (około
południa), to tylko może dwójka innych dzieci w podobnym wieku jest
w tym czasie na osiedlu. Reszta w żłobkach lub w domu. A jak
wychodzę drugi raz po południu to tych dzieci jest bardzo dużo. Ale
tylko przez godzinę, później idą do domu. To też mało według mnie.
Ja z maluchem jestem na dworze prawie cały dzień z przerwą na obiad,
wieczorami sprzątam i gotuję. Może taka moja natura aby nie siedzieć
w domu. Wy też macie podobne odczucia?Pozdr.
    • gryzelda71 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:09
      A czy inne dzieci muszą spędzać na podwórku tyle czasu ile ty uważasz za stosowne?
      • febrina Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:14
        Nie muszą, tylko im współczuję, że siedzą cały czas w
        domach/żłobkach. A może są i takie dzieci które to lubią, nie wiem.
        U nas jest jedno takie przedszkole/żłobek gdzie organizuje raz w
        tygodniu wycieczkę "gdzieś", no a w tygodniu dzieci spędzają więcej
        czasu niż godzinę na podwórku.
        • gryzelda71 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:19
          Skoro nie wiesz,to nie współczuj.
          • semida Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:21
            Mam sąsiadkę której syn ma 3 lata.Żeby go wyciągnąć na dwór trzeba
            się nieźle nawyginać.
          • febrina Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:21
            A co mam wiedzieć?Wystarczy, że widzę i wynika to z moich obserwacji.
            • gryzelda71 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:23
              Ojej bo ty spędzasz całe dnie na podwórku znaczy to jedyny słuszny model.Skarżą
              sie te dzieci?
              • febrina Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:34
                Nie chodzi o to czy się skarżą czy nie, ale widzę jak płaczą bo nie
                chcą iść do domu. Mamusie wychodzą z nimi (z maluchami w wieku 1 - 3
                lat) tylko na placyk zabaw pogawędzić z przyjaciółkami i pokazać
                wszystkim jak pięknie ich dzici wyglądają w nowych ubrankach. Po
                godzinie im się nudzi i idą z dziećmi do domu, bo zaczyna być
                chłodno (my wychodzimy nawet w deszcz, maluch 2 letni zakłada
                kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy a ja biorę parasol). No i jak już
                ten deszcz pada to nie ma żadnego dziecka, no chyba, że takie które
                wraca szybciutko do domu z przedszkola lub żłobka.
                • gryzelda71 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:37
                  O rany,to jak tak leży tobie na sercu zadowolenie dzieci to zaproponuj ich
                  rodzicom,ze z tobą będą podwórkowaćsmile
                • corkaswejmamy febrina 02.05.08, 17:56
                  No gratuluję. Mniema, żeś miłośniczką jesiennej słoty, bądź wiosennego
                  niezdecydowania.
        • llidkaa Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:21
          Przecież dzieci w przedszkolu tez wychodzą na dwór, poza to po przedszkolu też
          codziennie wychodzimy z dzieckiem na spacer, rower czy plac zabaw, nie tylko w
          wekendy, mysle że problem nie jest w tym ze dzieci chodzą do żłobka czy
          przedszkola tylko czy rodzicom chce się coś dziecku zorganizować by razem
          spędzili czas.
    • sir.vimes Mam kilka przedszkoli w okolicy 02.05.08, 17:34
      kiedy pogoda sprzyja dzieci są na dworze niemal non stop (o różnych porach
      przechodzę obok).

      W przedszkolu mojej córki tez tak było - ładna pogoda - niemal cały dzień na
      placu zabaw.

      Czasem nawet rodzice skarżyli się , że panie dla własnej wygody pędzą dzieci na
      dwór zamiast robić z nimi np. jakieś zabawy edukacyjnewink Nie ma tak by każdemu
      dogodzić.
      • kropkacom Re: Mam kilka przedszkoli w okolicy 02.05.08, 17:51
        W naszym przedszkolu są codzienne spacery lub zabawa na placu zabaw. Musi już
        mocno padać żeby maluchy na dwór nie wyszły. Ale wiem że są takie placówki że
        dzieci wychodzą naprawdę okazjonalnie.
        • sir.vimes To chyba jednak rzadkość? 02.05.08, 17:59
          "Ale wiem że są takie placówki że
          > dzieci wychodzą naprawdę okazjonalnie. "

          W sumie nikt znajomy nigdy się na to nie skarżył. Dzieci odbierają brudne od
          piasku, z podrapanymi kolanami - jak trzeba - nie siedzą jak mumijki w sali. W
          sąsiedztwie przedszkolne dzieciaki szaleją na placach aż miło.

          Ćwierć wieku temu to owszem , tak bywało, ze nawet w marcu dzieci siedziały w
          sali - profilaktyczniewink
          • kropkacom Re: To chyba jednak rzadkość? 02.05.08, 18:14
            Po lekturze forum Przedszkole wiem że to fakt. No chyba że te kilka pań kłamało smile
            • dyzurna Re: To chyba jednak rzadkość? 02.05.08, 19:18
              tu gdzie mieszkam w Belgii dzieci wychodzily w zlobku na dwor. malo
              tego marzec 5 stopni a dla wychowawczyn nie bylo problemu nie
              zakladanie kurtki. na dachu zlobka byl duzy taras i tam wypuszczaly
              dzieci. nie spodobaly mi sie niskie balustrady i zrezygnowalam ze
              zlobka.
    • kropkacom Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 17:52
      Gdzieś czytałam że zalecane są około 2 godziny na dworze.
    • corkaswejmamy e, przesadzasz 02.05.08, 17:54
      Dlaczego raz-dwa razy w tygodniu i dlaczego tylko na godzinę? Jeśli pogoda
      sprzyja(czyt. mróz do -8, deszcz, wiatrzyska-to wszystko odpada)na dwór(place
      zabaw, spacery) wychodzi się codziennie i zapewniam, że dłużej niż na godzinę.
      Chyba, że ty masz takie przykre doświadczenia? Jako nauczyciel zapewniam Cię, że
      dla mnie równiez przyjemniejszy od siedzenia w budynku jest pobyt na świeżym
      powietrzu. Ba! O ile szybciej czas leci! Czysta sielanka!
    • kali_pso Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 18:01
      Przedszkole ok, musi być wiadomo, ale dlaczego tak mało
      czasu dzieci spędzają na powietrzu jak jest wiosna świeci ładne
      słońce?


      To pytanie raczej skierowane powinno byc do dyrekcji , względnie do
      wychowawczyń. Znam tez taką instytucję, gdzie maluchy wychodzą
      rzadko, bo rodzice sobie nie życząwinkP



      Jak wychodzę z moim dzieckiem na spacer (około
      > południa), to tylko może dwójka innych dzieci w podobnym wieku
      jest
      > w tym czasie na osiedlu. Reszta w żłobkach lub w domu. A jak
      > wychodzę drugi raz po południu to tych dzieci jest bardzo dużo.
      Ale
      > tylko przez godzinę, później idą do domu. To też mało według mnie.
      > Ja z maluchem jestem na dworze prawie cały dzień z przerwą na
      obiad,


      No wybacz, ale rodzice dzieci, które w ciagu dnia są w żłobku czy
      przedszkolu pracują w ciągu dnia. Po powrocie z pracy ludzie maja
      chyba jeszcze jakieś inne zajęcia oprócz wielogodzinnego spędzania
      czasu w piaskownicy?
    • moofka Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 19:22
      przedszkole mojego dziecka ma ogromny ogród z placem zabaw
      i kiedy tylko nie pada dzieci sa na dworze przed obiadem i po obiedzie
      a widze, bo przejezdzam obok w ronych godzinach, a obecnie nie pracuje
      od marca codziennie odbieram dziecko z podworka, ni z sali
      i cieszy mnie to bardzo bo osobiscie nudzi mnie przesiadywanie na placu zabaw, a
      wyganianego dziecka nie musze juz spacerowac
      w zlobku bylo podobnie
      nawet fajniej bo kiedy byly upaly dzieci taplaly sie w baseniku na trawie
      nie wiem, skad to wspolczucie
      dzieci w zlobkach i przedszkolach obecnie mają swietne warunki, na pewno
      dostosowane do ich potrzeb
    • s.z-n Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 19:27
      Jakiś ewenement albo tylko "moje" przedszkole ma ogród i plac zabaw a w ciągu dnia Mloda jest godzinę przed obiadem na terenie przedszkola oraz po obiedzie minimum 2 godziny a jak ja odbieram to wędruję z nią na plac zabaw osiedlowy i tam jeszcze około godzinę Młoda sie wyzywa na huśtawkach a i ja na ławce nie siedzę. Nie ma mowy by w weekend nie wybrac sie do parku, na rower, na plac zabaw, na lody czy na okazyjne atrakcje , zwyczajnie byłoby nie możliwe dla własnego zdrowia psychicznego siedziec w domu big_grin
      NIESTETY dzieci maja coraz to mniej warunków do przebywania na świeżym powietrzu bez ograniczeń, bo : ulica i ruch , bo sąsiad sie krzywo gapi na dziecko z piłką w pobliżu auta itd itd Dlatego ten tzw wolny czas musi być zorganizowany i miejsce spotkań tez wydzielone na : działkę, plac zabaw czy np piaskownice na balkonie.












    • alanta1 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 02.05.08, 20:44
      febrina napisała:

      > Ja z maluchem jestem na dworze prawie cały dzień z przerwą na obiad,
      > wieczorami sprzątam i gotuję.

      A ja przewiduję niemałe kłopoty z adaptacją w szkole. Dziecko, które spędza całe
      dnie na dworze będzie miało problemy z przystosowaniem się do rygoru szkolnego i
      z usiedzeniem kilku godzin w ławce...
      • betty_julcia Wow, a ja podziwiam i zazdroszczę 02.05.08, 21:05
        że lubisz tak siedzieć całymi dniami z dzieckiem na dworze. Ja bylam
        szczęśliwa ze moje posłałam do żłobka i przedszkola bo tam poza tym
        że to Panie siedziały na tym dworze i pilnowały maluchy na placu
        zabaw, to one organizowały malowanie farbami, teatrzyki, tańce,
        śpiewy, tam miało kontakt z rówieśnikami.
        Ja po pewnym czasie na spacerkach miałam poczucie przelatującego
        przez palce czasu, poczucia zmarnowanego czasu. Nie wyobrażam sobie
        bucia szczęśliwą z udeptywanaia osiedlowych chodników przez kilka
        lat. Wrócilam do swoich zajęć, planów.
        Teraz na szczęście otwieram drzwi domu i moje dzieci mają całe
        podwórko do dyspozycji, są cały dzień na dworze a ja tylko do nich
        zaglądam.
        A ile już czasu ty tak spędzasz całe dnie na dworze??? Bo z takim
        entuzjazmem o tym piszesz ze chyba krótko...
        • legolaas Re: Wow, a ja podziwiam i zazdroszczę 02.05.08, 21:11
          betty_julcia napisała:

          > A ile już czasu ty tak spędzasz całe dnie na dworze??? Bo z takim
          > entuzjazmem o tym piszesz ze chyba krótko...

          O właśnie, a co właściwie robisz w ciągu tych kilku godzin na dworze ? Bo chyba bym z nudów umarła, ileż można przeczytać książek na słońcu...

          Właściwie mam wrażenie, ze to kolejny wątek dowartościowujący w rodzaju "popatrzcie jaka jestem wspaniała, siedzę z dzieckiem gdy wy musicie pracować" ;-P
        • dlania Betty julcia, miałam identyczne odczucia 02.05.08, 21:12
          Zresztą, co będę ściemniać: u mnie to było tak, że spacerki i "dworowanie" było
          złem koniecznym, którego starałam sie unikać jak się tylko dało. Do dziś nie
          jest to moja ulubiona rozrywka - no chyba, że dzieci bawią sie same i pozwalają
          poczytać ksiązkę, wtedy mogę sie podwórkować ile wleziewink)))
          • febrina Re: Betty julcia, miałam identyczne odczucia 02.05.08, 21:58
            Przed ciążą miałam fajną pracę (do której niebawem wrócę), nie
            musiałam siedzieć na krześle 8 godzin i gapić się w jedno i to samo.
            I całe szczęście bo chyba bym zwariowała. Mój syn chyba odziedziczył
            moją naturę, ma duzo energi. Na spacerach chodzimy wszędzie, nie
            nudzimy się, wycieczki piesze, rowerowe (z fotelikiem lub osobno na
            małym rowerku), place zabaw, wesołe miasteczka, zwiedzanie muzeum,
            wspinaczka po górkę (synek wprost uwielbia), gramy w piłkę lub
            jeździmy na mecze (choćby na chwilę aby synek mógł zobaczyć),
            jedzenie (w restauracji, u rodziny), basen, rzeka (patrzenie na
            wędkarzy), przyglądanie się jak robotnicy coś remontują (synek ma
            pasję majsterkowicza), bawimy się w piasku (robimy babki) itp.
            Zawsze jest coś na co można popatrzeć, gdzieś pójść, coś zrobić.
            Mimo tej energi ja i synek mamy czas aby przed pójściem spać
            poczytać bajkę lub poopowiadać sobie to czy owo. Jak leje deszcz i
            jest zimno siedzimy w domu i się bawimy, albo grzecznie czyt.
            spokojnie (gry edukacyjne), albo wygłupiamy się (to też najbardziej
            lubi), bawimy się w chowanego, w berka, huśtamy na huśtawce
            ogrodowej, rzucamy w siebie poduszkami jaśkami i jest wesołosmileNo nie
            nudzimy się, bo chyba zanudzilibyśmy się na maksa siedząc cały czas
            w domu. Z przedszkola pamiętam tylko te głupie "inteligentne" zabawy
            i panie które siedziały za biurkiem nudzące się jak mops i
            upominajace dziecko które coś nabroiło, nie wolno nam było biegać po
            sali czyt.wygłupiać się itp. Z zabaw w przedszkolu zapamiętałam jako
            fajne kapanie lalek w wanienkach, jazdę na hulajnodze, przebieranie
            się w gwiazdy i zmienianie poscieli. Więcej rzeczy nie pamiętamsmileZa
            to pamiętam jak fajnie i miło się spało po wybieganiu po podwórku
            przedszkolnym. Chcę żeby moje dziecko miało fajne i miłe wspomnienia
            które miało bawiąc się samo, z kolegami i ze mną. Nie chcę aby
            pamiętał nadętej miny mamy która wiecznie sprząta, gotuje i wiecznie
            coś jej nie pasuje jak napsoci. To tyle. Z góry przepraszam że
            uraziłam te mamy,które większość czasu spędzają z dzieckiem w domu.
            Pozdr.
            • betty_julcia Re: Betty julcia, miałam identyczne odczucia 02.05.08, 22:49
              Ale nie musisz nikogo przepraszać bo nikogo niczym nie uraziłaś.
              Po pierwsz przeczytaj swój pierwszy post i swoją rozwiniętą
              odpowiedź. Pierwsze ma sie nijak do drugiego. Ja nie lubię udeptywać
              chodników, albo siedzieć godzinami w piaskownicy i obserwować jak
              źle mają dzieci przedszkolne. Co nie znaczy ze nie jeźdżę na rowerze
              (codziennie po pół godziny przed bajką chodzimy z corką na rower),
              że nie chodzimy do teatru, muzeum (weekendy) czy do restauracji,
              sklepów, oglądamy robaki na chodniku, konie za płotem, liski ktore
              sobie u nas na posesji zrobiły norkę i mają małe itp itd. Robimy
              całą masę ciekawych rzeczy nie rezygnując ze swoich planów i pomimo
              tego że dziecko chodzi do przedszkolaa drugie ma nianię.
              Co do rzucania jaśkami, turlania po łózku, czytania bajek to juz sa
              zabawy domowe i nie mają nic do sedna tematu czyli jak to inne
              dzieci biedne są bo w domu więzione są!

              Po drugie. To że ty pamiętasz takie przedszkole to nie znaczy ze
              masz dziecku zamykać przed nim drzwi. Bo wierz mi, moja 4,5 letnia
              córka goni tam jak na skrzydłach bo ma tam swoje koleżanki i
              swoje "sprawy". Dzisiejsze przedszkola nie mają nic wspólnego z
              twoimi wyobrażeniami. No chyba że moje jest jakieś wyjątkowe...
    • iwoniaw Nie po to ludzkość do jaskiń wlazła z drzew 02.05.08, 22:04
      a potem zaczęła sobie domostwa rozmaite urządzać tysiące lat temu, żebym ja w
      XXI w. siedziała z dziećmi po kilka godzin dziennie bez dachu nad głową bez
      względu na warunki atmosferyczne. wink

      A tak serio to gusta są różne i każdy robi jak uważa. Co ci domatorki
      przeszkadzają? Co do przedszkoli zaś, to w pobliżu mam kilka i każde z nich ma
      plac zabaw/ ogródek, w którym dzieci codziennie bawią się 1-1,5h - moim zdaniem
      wystarcza aż nadto.
    • deela Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 00:20
      febrina prosta z ciebie kobieta jak kij od mopa
      prawie mi cie zal
      • luxure Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 09:35
        No deela ależ skąd, czytałaś tę jej wypowiedz:

        "Na spacerach chodzimy wszędzie, nie
        nudzimy się, wycieczki piesze, rowerowe (z fotelikiem lub osobno na
        małym rowerku), place zabaw, wesołe miasteczka, zwiedzanie muzeum,
        wspinaczka po górkę (synek wprost uwielbia), gramy w piłkę lub
        jeździmy na mecze (choćby na chwilę aby synek mógł zobaczyć),
        jedzenie (w restauracji, u rodziny), basen, rzeka (patrzenie na
        wędkarzy), przyglądanie się jak robotnicy coś remontują (synek ma
        pasję majsterkowicza), bawimy się w piasku (robimy babki) itp.
        Zawsze jest coś na co można popatrzeć, gdzieś pójść, coś zrobić.
        Mimo tej energi ja i synek mamy czas aby przed pójściem spać
        poczytać bajkę lub poopowiadać sobie to czy owo. Jak leje deszcz i
        jest zimno siedzimy w domu i się bawimy, albo grzecznie czyt.
        spokojnie (gry edukacyjne), albo wygłupiamy się (to też najbardziej
        lubi), bawimy się w chowanego, w berka, huśtamy na huśtawce
        ogrodowej, rzucamy w siebie poduszkami jaśkami i jest wesołosmileNo nie
        nudzimy się, bo chyba zanudzilibyśmy się na maksa siedząc cały czas
        w domu."

        Mnie też jej żal...bo kobita najwyraźniej ma jakąś psychiczną niezdolność aby
        poleżeć jeden boży dzień do góry wentylem i nic nie robić.
    • izabela1976 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 08:33
      W przedszkolu u mojego syna dzieci w ogóle nie wychodzą na dwór (chyba że
      okazyjnie). Niestety "profil" przedszkola nie pozwala ani organizacyjnie ani
      technicznie na takie wyjścia. Poza tym przedszkole nie ma własnego ogródka.

      Boleję nad tym faktem (nie wychodzenia na dwór) ale nie ma innego takiego
      przedszkola w moim mieście.

      Pewnie, że fajnie by było gdyby dzieci wychodziły codziennie na dwór. Ale
      przedszkole rekompensuje im to innymi zajęciami.
      • lila1974 Izabelo 03.05.08, 08:44
        Świeżego powietrza żadne inne zajęcia nie zrekompensują.
        • izabela1976 Re: Izabelo 03.05.08, 20:13
          W przypadku mojego syna inne zajęcia rekompensują mu wyjścia na dwór. Są to
          głównie zajęcia usprawniające i pozwalające mu w jakiś niewielki sposób dorównać
          rówieśników.

          Zresztą jeśli chodzi o wybór przedszkola to mieliśmy tylko jedno do wyboru w
          całej Warszawie.

    • gagunia Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 08:43
      W moim przedszkolu dzieci wychodza bardzo czesto. Mlody czasem przychodzi caly
      brudny od turlania po górkach i tarzania po trawie. Latem, jesli jest ładna
      pogoda dzieci sa na podworku przed i po obiedzie. I to nie tylko wmoim
      przedszkolu, bo z racji urlopow obskakujemy 2 inne i wszedzie jest podobnie.
      Nie wyobrazam sobie przedszkola bez ogrodka. U nas chyba wszystkie to obiekty
      komunistyczne, gdzie duzy plac zabaw z górką to podstawa.

      MOjego dzieciaka czasem trudno wyciagnac na podwórko, wiec wychodzi kiedy ma
      ochote. Potrafi siedziec 2 godziny, a sa dni, ze po pol godzinie chce wracac.
      Nic na siłe.

    • luxure Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 09:24
      Moim zdaniem się czepiasz. Odkąd zrobiło się cieplej, czyli ponad miesiąca, jak
      odbieram synka z przedszkola (mówię o sobie bo czasem ze względu na moją pracę
      odbiera go ktoś z rodziny) to Młody ze swoją grupą jest na dworze. Nie wiem co
      nadzwyczajnego widzisz w spędzaniu czas na podwórku przedszkolnym, najczęściej
      położonym przy ruchliwej ulicy, we wdychaniu spalin i hałasie samochodów?
      Osobiście wolę jak syn bawi się w ogrodzie, mieszkam z dala od miasta, ludzi i
      ich samochodów. Dzięki Bogu.
      A może tak jak napisałaś, taka Twoja natura. Ludzie są różni. Istotne w nas jest
      to że każdy jest inny.
      • betty_julcia Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 10:58
        Ja myśle ze dziewczyna próbuje szukać usprawiedliwienia swojego
        siedzenia w domu z dzieckiem i nie puszczania go do rówieśników do
        przedszkola. Ale szczerze-dziecko poza gapieniem sie na wędkarzy i
        innych tam wyczynach waszych wspólnych potrzebuje zabawy z
        rówieśnikami. O tym nie napisałaś. Wymieniłaś litanię wspólnych
        zajęć a nie napisałaś o jego kontakcie z dziećmi. Czy ty zastępujesz
        mu też rówieśników?
        Nie próbuję cię do niczego przekonywać ale sorry, zadne gapienie się
        na wędkarzy, wpadnięcie na 5 min meczu ani jedzenie w restauracji
        nie zastąpi dziecku życa w grupie z dziećmi i tego czego się między
        nimi uczy.
    • vibe-b Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 11:14

      Bardzo smetne to Twoje wyznanie o przedszkolu/zlobku. Ja z naszego
      przedszkola jestem niebiansko zadowolona , jesli chodzi o rodzaj
      dostarczanej zabawy i stymulacji dla dziecka. Codziennie na swiezym
      powietrzu - to podstawa. No i tak roznorodna i dobra jakosciowo
      ilosc zajec edukacyjnych , jakich ja sama nigdy bym dziecku nie
      dostarczyla, bo nie mam do tego ani przygotowania, ani checi, ani
      czasu.
      Poza tym dziecko od 3 roku zycia powinno miec kontakt z
      rowiesnikami. Przebywanie tylko w towarzystwie mamy (przypadkowo
      spotkane dzieci w parku sie nie licza) jest - IMO- to ubogi kontakt
      z otoczeniem, chocbym robila w domu cyrk i stawala na glowie zeby go
      zabawic.
    • michalina4 Re: Żłobek, przedszkole a spacery 03.05.08, 20:23
      Febrina, a może idź za ciosem - nie dawaj dziecka do szkoły, no bo ty taka
      wszechstronna jesteś, a bidula usadzą w ławce na parę godzin, a on taki
      energiczny. Jak już się dowartościowałaś, to dodam, że najwięcej o przedszkolach
      wiedzą te całodzienne obserwatorki na wychowawczym. Szacunek dla reszty pań na
      wychowawczym - miałam na myśli tylko"skrupulatnych kronikarzy całodobowego życia
      osiedlowego".
Pełna wersja