Jazda autobusem z dzieckiem na rękach???

06.05.08, 11:45
Drogie mamusie czy spotkałyście się osobiście z taką sytuacją że
wchodzicie do autobusu pełnego ludzi z dzieckiem na rękach i nikt
Wam nie ustąpił miejsca?? Ja osobiście nie spotkałam się z takim
przypadkiem, ale moja znajoma niestety tak. Nikt jej nie ustąpił
miejsca a co gorsza jak wchodziła do autobusu wysoko-podłogowego
nikt jej nawet nie pomógł wnieść wózka choć głośno poprosiła o
pomoc. Co się dzieje z tymi ludzmi, za czasów moich rodziców takie
zachowanie było nie do pomyślenia. Podzielcie się swoimi
spostrzeżeniami na ten temat.Pozdrawiam
    • mw144 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 12:03
      W Polsce to norma, szczególnie w większych miastach. W krajach
      arabskich to nie do pomyślenia - przyzwyczajona do polskich
      zwyczajów bardzo głupio się czułam kiedy kobiety w wieku 50-60 lat
      ustępowały mi miejsca tylko dlatego, że miałam na rękach dziecko.
      • aguskin Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 16:41
        no w krajach arabskich , kobieta do autobusu????
        a za autobusem biegnie z torbami i dzieckiem na rękusmile)
    • artjoasia Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 12:19
      Wielokrotnie widziałam, że to raczej kobiety są skłonne do pomocy, niezależnie
      od wieku. Uczynni starsi panowie też się trafiają. Niestety ci młodsi często
      odwracają łeb w drugą stronę i palą głupa... Ustępowanie miejsca akurat nie
      rzuciło mi się w oczy, ale do pomocy w wynoszeniu wózka lecą przeważnie kobiety
      (Warszawa).
      Na szczęście jeżdżę z dzieckiem samochodem.
    • rybcia312 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 12:47
      Owszem,spotkalam sie z takim zachowaniem,mam trojke zieci,pomiedzy
      moim drugim synkiem a coreczka jes rok i 11 mies roznicy,kiedy
      wchodzilam o autobusu w dosc wysoko zaawansowanej ciazy z wozkiem z
      dzieckiem i drum maluchem uczepionym do niego,nikt mi nie pomogl,a
      przystanek byl bym powiedziala "srednio pelny"-zaznaczam ze rowniez
      o pomoc poprosilam.Wydaje mi sie jednak ze nie ma do konca regoly w
      tym ze to kobiety czesciej pomagaja,ja wrecz bym powiedzila ze (mi
      przynajmniej)czesciej pomagaja ci po ktorych bym sie tego raczej nie
      spodziewala np:"na oko"uczennica gimnazjum,czy "metalowiec"z
      czerwonym irokezem(zaznaczam ze ja wygladam raczej przecietnie).To z
      kolei nauczyli mnie tego,ze nie wazne jak kto wyglada,tylko jak
      zostal wychowany i jaki jest.Teraz jezdze "podwojnym"wozkiem-wczoraj
      jakis chlopaczek stojacy przed blokiem(moze licelista)sam
      zaproponowal mi pomoc-tak ze generalizowac nie mozna.
      Pozdrawiam i zycze kulturalnych ludzi
      • phantomka Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 12:51
        Po to mam jezyk - wchodze, nikt sie nie kwapi do ustapienia miejsca,
        wiec prosze o nie. I to nie tylko polska mentalnosc, jak ktos raczyl
        zauwazyc, obcokrajowcy bywaja duzo bardziej niekulturalni wzgledem
        siebie.
        • kajlana Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 07:39
          no tak, tylko w tym wypadku dziewczyna pisze, ze koleżanka prosiła, efekt - i
          tak wszyscy ją olali.
    • kinga127 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 13:28
      Poruszam się autobusem, więc znam ten ból. Wózek najczęściej pomagają mi
      wnieść/znieść starsi Panowie, raz nawet miałam przypadek, że była podmiana
      autobusu. Wszyscy rzucili sie do wyjścia, żeby w nowym autobusie mieć miejsce
      siedzące, a ja z wózkiem prawie zostałam sama, prawie, bo wózek pomagał mi
      znieść dziadek z laską.... Żałosne, a najgorsze to są chyba starsze Panie, kilka
      razy usłyszałam, że "ja Pani nie pomogę". Po co się odzywa jak nie chce/nie może
      pomóc. Najczęściej po prostu zwracam sie do konkretnej osoby o pomoc i wtedy nie
      wypada jej odmówić. Bo jak zapytasz, przepraszam czy ktoś mi pomoże to
      gwarantuję, że nikt Cię nie zauważy. - Katowice
      • kol.3 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 08:56
        Kingo, nie wiem czy zwracanie się do starszej pani w tramwaju z
        propozycją zniesienia wózka jest sensowne. W tym wieku nierzadko
        szwankuje kręgosłup, macica grozi wypadnieciem, taka pomoc może
        skutkować operacją i powikłaniami zdrowotnymi do końca życia. Nie ma
        się co dziwić, że starsze panie się nie palą żeby sobie narobić
        kłopotów, tym bardziej, że zawsze możesz poprosić o pomoc młodego
        mężczyznę. Nie szafuj tak łatwo cudzym zdrowiem.
        Prasa doniosła, że słynna piosenkarka Doda uczynnie pomogła
        sąsiadowi znieść wózek, w efekcie zalapała się na przepuklinę
        miedzykrążkową, operację i będzie miała kłopoty zdrowotne do końca
        życia.
        • cerezanita Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 16:29
          Chyba nie zrozumiałaś: zwykle to pytanie pada do wszystkich (w próżnię
          niestety), a reagują babcie stwierdzeniem, że się nie nadają. To, że nie powinny
          jest oczywiste, boli milczenie ogółu.
    • zuzanka89 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 14:46
      Gdy bylam w ciazy (a brzuch mialam do 7 miesiaca malutki) wszystkie
      starsze panie namietnie namawialy mnie do siadania, nawet gdy
      jechalam 1 przystanek tramwajem (i zapewnialam je o tym), od tego
      namawiania przestalam ten jeden przystanek podjezdzac i chodzlam na
      nogachsmile Staralam sie w godzinach szczytu nie jezdzic a i nie
      musialam.
      Z gadolka nie wyrywalam sie bez meza (sporadycznie najwyzej w
      godzinach kiedy malo ludzi jezdzi i na trasie nikopodlogowego
      tramwaju). Gdy musialam cos zalatwic bralam dziecko w chuscie i
      zawsze ktos mi ustepowal.
      Od 5 miesiaca zycia dziecka mialam juz spacerowke (choc normalnego
      wozka uzywalam do roku) ktora sama jestem w stanie wpakowac do
      kazdego srodka komunikacji miejskiej wlaszajac stare autobusy z
      drazkiem i porecza na srodku schodkow w dzwiach. Ludzie zwykle sami
      zwalniaja miejsce dla wozkow, oporni po uswiadomieniu im tego
      obowiazku (nie mam zadnych oporow ich o to prosic). Dalej staram sie
      jezdzic w porach "niezatloczonych".
      Zdazalo sie, ze ktos mi pomagal wniesc ta spacerowke do
      wysokopodlogowca, choc nie jest mi potrzebna ta pomoc i nie
      prosilam. W tych kilku przypadkach osoba pomagajaca zareagowala
      odruchowo a ja grzecznie podziekowalam za pomoc.
      Rozumiem, ze czasmi nikt nie proponuje pomocy we wniesieniu wozka w
      sytuacji gdy jedzie kilka osob w autobusie a na przystanku nikt z
      mama obarczona wozkiem nie wsiada - oni poprostu sa zajeci swoimi
      myslami a nie obserwowaniem przystankow w celu wyluskania osob
      potrzebujacych pomocy.
      Co do proszenia o pomoc, to dziala chyba przedewszystkim gdy sie
      kogos kakretnego poprosi.
      Stuacji jakiej doswiadczyla Twoja kolezanka jeszcze nigdy nie
      spotkalam i mam nadzjeje, ze to nie jest sytuacja normalna i ze mamy
      z dzicmi na rekach/wozkami sa traktowane zgodnie z przepisami
      komunikacji miejskiej.
      • krokre Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 15:17
        > Stuacji jakiej doswiadczyla Twoja kolezanka jeszcze nigdy nie
        > spotkalam i mam nadzjeje, ze to nie jest sytuacja normalna i ze
        mamy
        > z dzicmi na rekach/wozkami sa traktowane zgodnie z przepisami
        > komunikacji miejskiej.

        Niestety przykro to powiedzieć ale nie każdy zna zasady ogólno-
        przyjęte w komunikacji miejskiej, a niektórzy wręcz udają że nie
        znają. W autobusach są przecież takie naklejki na których są dość
        wyraźnie pokazane miejsca uprzywilejowane dla matek z dziećmi,
        inwalidów etc.
        • reni_78 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 07.05.08, 10:47
          są też miejsca na wózek i żeby autobus był prawie pusty, to zawsze
          znajdzie się ktoś, kto w tym miejscu będzie stał i nawet się kroku
          nie ruszy, a na wyraźne życzenie strzeli focha i wysiądzie obrażony
          na pierwszym lepszym przystanku - przerabiane wielokrotnie /Lublin/
    • mika_p Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 16:35
      Dwa razy.
      Raz jedna pani zaproponowała, że weźmie mi córkę na kolana, bo nie może wstać i
      stać całą drogę.
      Drugi raz, zanim skasowałam bilet, dziecko rozsiadlo się wygodnie na schodkach
      prowadzących na tylne siedzenia, wyżej niz reszta autobusu.

      Mając dziecko w wózku jeździłam tylko niskopodłogowcami. Wtedy jakoś byli chetni
      do pomocy, której nie potrzebowałam.
      • reni_78 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 07.05.08, 10:51
        > Wtedy jakoś byli chetni do pomocy, której nie potrzebowałam.

        Przy niskopodłogowcach chętnych tabuny...
        Jak idzie dwoje-troje dorosłych z wózkiem - to też...
        Ale jak szłam sama, to potrafiłam kilka autobusów ze schodami
        przepuścić lub wysiąść z takiego o kilka przystanków dalej, bo mimo
        próśb nie miał kto pomóc...
        'Najlepiej' było jak mi trzeba było wysiąść na końcowym - na trzy
        przystanki przed ludzie zaczynali się przemieszczać w kierunku byle
        jakim, byle by jaknajdalej ode mnie...
        /Lublin/
        • hanalui Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 07.05.08, 11:19
          reni_78 napisała:
          > bo mimo
          > próśb nie miał kto pomóc...
          > 'Najlepiej' było jak mi trzeba było wysiąść na końcowym - na trzy
          > przystanki przed ludzie zaczynali się przemieszczać w kierunku
          byle
          > jakim, byle by jaknajdalej ode mnie...
          > /Lublin/
          >

          Wiesz...nie obraz sie ale wyglada mi to troche jak obsesja. Moze
          niezbyt milo prosilas, bylas niegrzeczna lub cos w tym stylu.
          WIdywalam takie mamy w moim miescie ktore zwyczajnie byly chamskie,
          jezdzily ludziom specjalnie po nogach, a slowa przepraszam na pewno
          nie znaly.
          Szczytem bylo kiedy jednej chcialam pomoc to sie jeszcze wydarla ze
          za bardzo nachylam sie nad wozkiem (pewnie sie bala ze dziecko
          zaurocze albo zaraze gruzlica big_grin). Od tamtej pory sobie podarowalam
          pomaganie nieproszona. Zawsze uwazam ze nikomu korona z glowy nie
          spadnie jak poprosi, do tego milo sie usmiechnie, Uzyje kilka
          slow "prosze, przepraszam, dziekuje". Wazne - nalezy sie zwracac do
          konkretnej osoby a nie do tlumu big_grin. Nigdy mi sie nie zdarzylo zeby
          ktos mi odmowil pomocy...
          • reni_78 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 08.05.08, 10:21
            dobrze rozumiem o co Ci chodzi sad
            zapewniam, że ja korony na głowie nie noszę, więc, nawet gdybym
            bardzo chciała, to nie ma mi co z niej spadać wink
            a te kilka 'magicznych' słów przyswoiłam sobie już w dzieciństwie...

            pozdrawiam





            moja obserwacja normatywna, lekko pozawątkowa:

            abstrachując całkowicie od kobiet w ciąży, matek z małymi
            dziećmi /tudzież z wózkami/, osób starszych, osób z kołnierzami
            ortopedycznymi czy kulami... zauważyłam taką zależność - środek
            autobusu pusty, ludzie tłoczą się przy drzwiach - próbujesz wyjść,
            przepychasz się przez osoby stojące w drzwiach, bo zawsze zdarzy się
            ktoś, kto nie wyjdzie na te 2minuty z autobusu - z autobusu wysiada
            12osób, wsiada 5osób, wydawałoby się, że będzie luźniej, nic z tego,
            bo... środek pusty, ludzie tłoczą się przy drzwiach - 'proszę
            przejść dalej', a tu zamiast przejść na te wolne miejsca w środku,
            ludzie 'przytulają' się do siebie jeszcze bardziej się tłocząc -
            oczywiście, nikt nie ma obowiązku ustępować czy pomagać, ale jednak
            jakieś podstawowe zasady współżycia społecznego powinny być
            zachowane, takie tam minimum bezinteresowności dla drugiego człowieka
            • krokre Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 15:07
              No właśnie to też mnie wkurza i to bardzo. Ja nigdy nie stoje przy drzwiach bo
              wiem że mogę zostać zduszona jak sardynka w puszce hihihi. Inni widać lubią
              przytulanie obcych.
              Pozdrawiam
              • mart.a.m Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 15:34
                ja wracając kiedys srodkiem lokomocji o nazwie Bus też byłam
                świadkiem jeszcze lepszej sytuacji , gdzie na widok matki z dzieckim
                ok 2 letnim, ludzie jak na komendę wzrok w szybę a kierowca skasował
                bilet dla dzieciaka (!)
    • strella Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 17:26
      Tak, spotkałam się z taką sytuacją,
      aczkolwiek generalnie zawsze znajdzie się osoba która ustępuje,
      a jeśli tak nie jest to wtedy upatruje sobie kogoś wink zazwyczaj
      młodą osobę i proszę o zwolnienie dla mnie miejsca, no i jeszcze
      nikt mi nie odmówił smile)
    • tomsmom Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 06.05.08, 17:59
      No to ja najwyrazniej mam szczescie! Nigdy mi sie cos takiego nie
      zdarzylo, wrecz przeciwnie zawsze bylam zaskakiwana kilkoma
      propozycjami pomocy naraz. W Poznaniu, gdzie mieszkalam przed
      wyjazdem do Irlandii ludzie byli nad wyraz pomocni, nawet jesli tej
      pomocy szczegolnie nie potrzebowalam. Tu w Irlandii nawet takie
      mlode chlopaczki-gimnazjalisci rwa sie do dzwigania wozka, mojemu
      trzylatkowi zawsze ktos chce podac raczke jak wysiada lub wsiada do
      pociagu choc w naszej miejscowosci jest wysoki peron i nie ma nawet
      specjalnie przerwy miedzy stopniem pociagu a peronem.

      Zeszle wakacje spedzalismy w Mikolajkach i mialam wtedy podwojny
      wozek, jako ze miasteczko niespecjalnie przyjazne wozkom, to czesto
      mi sie zdarzalo stanac gdzies pod schodami: wystarczal jeden usmiech
      a czasem nawet i tego nie zdazylam zrobic a juz ktos lecial z
      pomoca.

      Nie narzekam.
      • reni_78 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 07.05.08, 11:09
        był już kiedyś taki wątek...
        wylałam wtedy z siebie całkiem sporo żółci...
        byłam wtedy super na bieżąco...
        tylko, że w tamtym wątku, większość wypowiedzi była takich jak
        Twoja - więc jest nadzieja !!!, czego wszystkim Mamom życzę !!!
        • luna333 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 07.05.08, 15:17
          po prostu podchodzę do miejsca dla matki z dzieckiem i proszę o ustąpienie/ albo do jakiegoś młodego faceta jeśli miejsce jest zajęte przez staruszka lub inwalidę
    • edycja_kopiuj_wklej Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 08.05.08, 13:02
      (Warszawa)
      Jak dziecko bylo male i jezdzilo w duzym wozku to zawsze wczesniej sprawdzalam
      godziny w jakich jezdza niskopodlogowe. Teraz przy spacerowce to nie ma
      znaczenia, szybciej i wygodniej sama wniose i zniose do autobusu. Tragedia jest
      w starych tramwajach,ktore w wejsciach na wozek maja porecze, ze wozek sam sie
      ledwo miesci, a nie ma mowy o tym, zeby go wziasc pod pache i wsiasc czy
      wysiasc. I glownie w tramwajach zauwazylam tendencje, kiedy podchodze pod drzwi
      to wszyscy uciekaja do sasiednich, tak ze nawet nie ma kogo poprosic o pomoc sad
    • mama_frania Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 08.05.08, 19:15
      Ostatnio jechałam metrem ze swoim dwulatkiem. Na dodatek jestem w 23 tyg. ciązy
      i mam ogromniasty brzuch (35 cm więcej w pasie). Nikt się nie ruszył. Po długiej
      chwili wstał jakiś starszy pan o lasce i to on mi ustąpił miejsca. Cala reszta
      udawala że nie widzi- a nadmienię nie był to wagon pelen emerytow i inwalidów.
      Przyznam, że od tamtej jazdy zrobilam się pyskata i jeśli nikt nie kwapi się z
      ustapieniem to wybieram kogoś, kto najbardziej udaje, że nie widzi i proszę
      głośno tę konkretną osobę o ustąpienie. Jak na razie bezpośredniej prośbie nikt
      nie odmówił.
    • hamerykanka Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 16:00
      A mnie dziwi inna rzecz-dlaczego ludzie w Polsce przy wyborze wozka
      zamiast waga i parametrami, kieruja sie raczej marka? czytalam wiele
      postow gdzie mamusie przechwalaly sie ile to nie zaplacily za wozek
      marki XXXX. I potem skargi ze wozek wazy 30 kg i nie da sie rady
      samodzielnie zniesc po dwoch schodkach w bloku nie wspominajac o
      autobusach...
      Kiedy wybieralam wozek dla swojej corki (zobacze ja za 2
      tygodnie!!!!) wybralam model ktory wazy 7.5 kg, ma zwrotne kolka
      duzej srednicy (trojkolowiec) i co najwazniejsze 5-punktowe pasy. I
      to dla mnie bylo najwazniejsze.
      pozdrawiam
      • aste Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 16:12
        (Warszawa)
        a ja mam całkiem odmienne doświadczenia, w ciąży ustępowało mi miejsca mnóstwo
        ludzi, choc oczywiście nie zawsze. Z malą mnóstwo jezdziłam po mieście, na
        początku z gondolą- zawsze komunikacją miejską i tylko raz jeden jedyny miałam
        problem z wyniesieniem wózka z autobusu ale jechałam w porze typowo emeryckiej
        średnia wieku ok 70 chyba było i większość obarczona zakupami z ryneczku- jedyna
        osobą była młoda dziewczyna na oko licealista poprosiłam ją bo nie miałam pod
        ręka silnego mężczyzny- pomogla bardzo chetnie.
        a jak teraz gdzies jadę z córką to do tej pory ludzie często ustępują nam
        miejsca, nawet jak tłumaczę że my tylko jeden przystanek. czy ja mieszkam w
        jakiejs innej Warszawie niż te inne ziejące jadem osoby, którym nigdy nikt nie
        pomaga?
      • dido_dido Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 19:09
        Hamerykanka - to nie do końca jest tak jak piszesz. Policz sobie - wózek 7,5 kg
        + jakieś 10 kg dziecko + dodatkowe wyposażenie to lekko licząc ok 20 kg. Spróbuj
        to wnieść samej do starego ikarusa wink
        Oczywiście po kilku treningach i opanowaniu knifów jest to do zrobienia ale dla
        matki, która sporadycznie jeździ autobusami i na dodatek ma dziecko w gondoli
        jest to (nawet z lekkim wózkiem) duże wyzwanie.
    • elza78 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 16:10
      w takich sytuacjach idzie sie do miejsc aoznaczonego dla matki z dzieckiem i
      zada ustapienia to proste...
      • luna333 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 16:30
        jeśli chodzi o ciążę jak i o dziecko na rękach/ no sory ale trzeba się zwrócić indywidualnie do kogoś i po prostu poprosić o ustąpienie miejsca a nie rozglądać się bezradnie i czekać aż ktoś zobaczy bo ogół nie widzi - i to nie zawsze ze złej woli - naprawdę ja sama często się zastanawiam czy babka jest otyła czy też w ciąży i nie zawsze jest to tak oczywiste jak dla ciężarnej/ co do dziecka na ręku też trzeba poprosić - nic nie kosztuje - oczywiście można trafić na kogoś niemiłego ale cóż jak nie ten to tamten - ktoś ustąpi
    • lilka69 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 20:22
      sluchajcie- a jak to jest- czy glosno prosicie KONKRETNA osobe o pomoc czy tak w
      eter mowicie? a moze nic nie mowicie i czekacie?

      ja nigdy nie jechalam autobusem/tramwajem/metrem z wozkiem ale tak sobi mysle,
      ze jak bym jechala to konkretna, upatrzona osobe prosilabym. bo wtedy trudniej
      odmowic.
      • aniagacz Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 10.05.08, 21:33
        Mnie takie coś spotkało.Jechałam z moją prawie 3 letnią córeczką i
        byłam w widocznej ciąży.Ludzie lubią udawać,że nie
        widzą.Znieczulica.A przy wsiadaniu do autobusu wz wózkiem jest tak
        samo.Jak kobieta szarpie się z wózkiem to patrzą jak na dziwoloąga.
        • iwoniaw Ja to chyba mam szczęście 10.05.08, 23:20
          Z wózkiem lub z niemowlęciem w chuście, a nawet z wózkiem z noworodkiem i z
          trzylatkiem za rękę jeździłam komunikacją miejską i jakoś nie mam traumy.
          Ludzie, owszem, zastawiają często miejsce dla wózków, ale wtedy mówię głośno i z
          uśmiechem "przepraszam bardzo, chciałabym zaparkować, żeby nikogo nie najechać
          gdy autobus szarpnie" - i nie zdarzyło się, by ktoś miał chęć pozostać na tym
          miejscu mimo wszystko.
          Owszem, nie zrywał się na nasz widok cały autobus, ale - zwłaszcza młodzieńcy w
          wieku gimnazjalno-licealnym często owszem. Jeśli nie wstawał nikt, to udawałam
          się do miejsca dla matki z dzieckiem i prosiłam o udostępnienie - nie robiąc
          wszelako afery, że ktoś nie ma oczu z tyłu i nie zauważył mnie od razu.
          Ostatnio jechałam z niemowlakiem w wózku i ze starszym, którego posadziłam na
          wolnym siedzeniu - trochę od miejsca dla wózków oddalonego, choć w zasięgu
          wzroku. Siedząca obok młodego starsza pani sama zaproponowała, że go przytrzyma,
          żeby nie spadł w razie hamowania (choć dziecię raczej sobie radzi w takiej
          sytuacji). Gdy wysiadaliśmy, starszy pan zaproponował pomoc przy wynoszeniu
          wózka, podziękowałam, że nie jest to konieczne, ale poprosiłam, zeby podał rękę
          starszemu, to będzie mu łatwiej zejść ze schodków.

          Sama gdy jeżdżę autobusem czy tramwajem też nie śledzę pilnie, czy aby właśnie
          nie wsiada ktoś w gorszej niż moja sytuacji i czy by tu komuś miejsca nie
          ustąpić, tylko zajmuję się swoimi sprawami (lektura, słuchanie mp3, rozmowa z
          kimś, z kim akurat jadę itd.) i oczekuję, że jeśli ktoś czegoś ode mnie chce, to
          to wyartykułuje, jako że ponoć zdolność do komunikacji werbalnej jest jednym z
          niewielu wyznaczników przynależności do gatunku homo sapiens.
    • denea Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 07:39
      Ja się nie spotkałam. Bo p..lę i nie jeżdżę po prostu odkąd raz
      jeden jechałam autobusem ze schodami i poręczą pośrodku na dodatek.
      W mojej cholernej mieścinie nie dość że autobusy jeżdżą rzadko i
      często się spóźniają, to po prostu nie ma informacji o tym jaki
      model obsługuje dany kurs, niskopodłogowy czy taki beznadziejny
      potwór. Tak się wtedy wściekłam, że wolę zasuwać godzinę niż się
      mordować, no ale miasto nie jest wielkie, więc mam taką możliwość.
      Czy luksus raczej sad
      Ale ludzie za to byli bardzo życzliwi, naprawdę.
    • liwilla1 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 08:04
      mi sie taka sytuacja nigdy nie zdarzyla, ale tez z autobusow sama rzadko
      korzystalam, bo wszedzie blisko mam smile a jak juz trzeba bylo to wybieralam kursy
      niskopodlogowe smile musze jednak zaznaczyc, ze zawsze ludzie rzucali sie do pomocy
      lub proponowali ustapienie miejsca, nawet jesli autobus byl w polowie pusty.
      coz, taka u nas kultura. SOPOT
      a teraz mam samochod i nie korzystam z srodkow komunikacji miejskiej.
      • guderianka Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 09:12
        Ze starsza córką jeździłam często komunikacją miejską. Corka jeszcze
        wtedy musiała korzystać z wózka (parasolka). Nie przypominam sobie,
        by ktokolwiek robił mi problemu. Rzadko prosiłam o pomoc bo
        zazwyczaj ludzie sami mi ją proponowali-i starsi panowie, i starsze
        panie i młodzi ludzie. Z młodszą podobnie- żadnych problemów z jazdą
        w autobusie, żadnych problemów z pomoca. A gdy nie mial mi kto pomóc
        nie rozlewalam krokodylich łez tylko sama wnosiłam/znosiłam wózek. I
        już
    • zebra12 Nie proszę o pomoc! 11.05.08, 08:05
      Sama wnoszę wózek. Gdy jest poręcz po środku to, nie ukrywam, jest ciężko. Ale
      też da się wnieść.
      Czasem ktoś się wyrwie sam do pomocy. Wtedy zwykle mówię, że nie trzeba, że
      sobie radzę. Przeważnie jednak bez pytania łapią wózek i wynoszą/wnoszą. Jeżdżę
      tylko komunikacją miejską, nie samochodem.
      Teraz to i tak jest super. Gdy moja najstarsza córka była mała, to nie było w
      ogóle autobusów ani tramwajów niskopodłogowych, a wózki to były wielofunkcyjne
      tarabany o średniej wadze około 17 kg!
    • ma_dre Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 09:27
      jezdze autobusami po miescie srednio 2 razy w tygodniu z moim prawie
      czterolatkiem i zawsze ktos ustapi nam miejsca, nie prosze o to nigdy, bo
      wlasciwie to oboje mozemy stac, nie ma problemu... nie jezdzimy juz wozkiem w
      dodatku...
      no ale to sie nie liczy, bo ja jezdze po Paryzu smile))
    • lila1974 Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 12:43
      Wytężam pamięć, a mimo to nie udaje mi się przypomnieć sytuacji, w
      której ktoś poproszony o pomoc odmówiłby jej. Mało tego ...
      wielokrotnie ktoś rzucał się na pomoc zanim zdązyłam z siebie wydac
      głos. Nawet na III p. sądu jakiś pan wniósł mi wózek mimo moich
      protestów, bo akurat wjazd po schodach miałam opanowany do
      perfekcji .... i jeszcze coś na plus ... motorniczy tramwaju na mój
      widok (a byłam dość daleko od przystanku) nie tylko nie zamknął mi
      drzwi ale gestem głowy upewnił się, czy ja pędzę do tramwaju a
      uzyskawszy gest potwierdzenia wysiadł i pomógł mi przy wózku smile
    • marioladabr Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 13:06
      Nie za często jeżdżę komunikacją miejską, ale ostatnio zdarzyło się, że jechałam z czterolatkiem, który jest już na tyle duży że może sobie postać - według mnie. Ale i tak ustąpiono nam miejsca.
      Gdy był mniejsy też czasami jeździliśmy autobusem czy tramwajem i różnie bywało. Ale zdecydowanie częściej ustępowano nam miejsca.
      • draugdur Re: Jazda autobusem z dzieckiem na rękach??? 11.05.08, 13:34
        Jeszcze mnie to nie spotkalo zeby ktos kogo prosze o pomoc przy
        wniesienu/wyniesieniu wozka mi odmowil.Zawsze prosze personalnie,jedna okreslona
        osoba,jak poprosisz "czy ktos moglby"to Ktosia akurat nie ma w poblizu.ALe jakos
        nie nastawiam sie na pomoc innych,w spacerowce daje(jeszcze)rade sama,z
        dzieciakiem jakies niecale 20 kg wazy.Poruszam sie tylko komunikacja miejska i
        jeszcze nie narzekam. Ludzie ustepuja miejsca i czasem tylko cos burnka ze wozek
        za darmo jedzie a tyle miejsca zajmujewink Trojmiasto.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja