jutka_81
08.05.08, 11:23
Dziewczyny mam pytanie, czy ja przeszadzam czy też nie ....
Remontujemy z mężem dom na wsi, cały ubiegły tydzień jeździliśmy tam
razem, bo obeje mieliśmy urlop. Teraz ja i mąż chodzimy do pracy, on
ma nienormowany i zadaniowy czas pracy, czyli jak się ze wszystkim
wyrobi to może wyjść wcześniej i już, ja natomiast muszę siedzieć od
do . Wczoraj porozmawialiśmy w pracy na GG i on powiedział, że teraz
jedzie na spotkanie służbowe a potem po kolegę i pojadą na wieś. Na
koniec powiedział, że się zdzwonimy. Ja wróciłam do domu, zajęłam
się małym i przed 23 kładac się spać napisałam mu smsa co tam
słychać, nie dzwoniłam wcześniej, bo i po co mu miałam przeszkadzać.
Obudziłam się o 2 w nocy a tu ani męża, ani żadnej wiadomości od
niego, więc zaczęłam wydzwaniać, a mój sznowny małżon po prostu mnie
odrzucał albo nie odbierał, wysłałam mu dwa smsy, które doszły bo
otrzymałam raport... Potem kolejne dwa ( bardzo obraźliwe), które
nie doszły bo miał wyłączony tel. Dopiero mąż zadzwonił po 2 i
stwierdził, że jeszcze pojechał do pracy a nie odbierał, bo miał
rozładowany tel. Noż k...wa przecież wiem, że ładowarke ma przy
sobie, bo w ubiegłym tyg. telefon ładował na wsi, a poza tym
przecież jak komuś rozładuje się tel, to raczej sieć informuje, że
jest poza zasięgiem albo ma wyłączony tel, a nie ma normalnego
sygnału, czyż nie ????? Oczywiście mąż obrażony powiedział, że się
mam do niego nie odzywać, bo on tak ciężko pracuje a ja go oskarżam
nie wiadomo o co

(( Myślę, że to ja mam rację, a nie on ... tylko
czasem jak o tym myślę, to już sama nie wiem

( kto ma rację

Co
o tym sądzicie, też byście się wściekły, tak jak i ja ????