rozwód i co dalej?

09.05.08, 18:08
Dziś posprzeczałam sie z mężem i i podjęłam decyzje ROZWÓD.... uswiadomiłam sobie ze jestem z nim tylko dla dziecka. nie rozmawiamy juz ze soba, nie interesuje mnie jak minal mu dzien, nie kochamy sie a jesli juz to jest to katastrofa z jednej strony chce byc sama zas z drugiej nie. sama juz nie wiem o co mi chodzi sad
    • kropkacom Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 18:24
      > sama juz nie wiem o co mi chodzi

      To się nad tym najpierw zastanów.
      • mpt.pp2507 Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 18:31
        dzięki w życiu bym na to nie wpadła by " pomyśleć" wow.wow
        • abocijawiem Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 18:36
          Pytasz o aspekt techniczny czy emocjonalny?
    • luxure Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 18:35
      Dokładnie tak, jak pisze przedmówczyni, lepiej się zastanów. To nie jest decyzja
      czy kupić chleb... czy 5 bułek? Ja też jeszcze pół roku temu byłam gotowa podjąć
      taką "mądrą" decyzję, dopóki mi koleżanka do łba nie natłukła. Mężowi już
      próbowałam dać coś do zrozumienia, był zszokowany. A ja debilka zadowolona, że
      pierwsze koty za płoty. Dopiero ona, dziewczyna po rozwodzie zresztą, z jej winy
      zresztą, otworzyła mi oczy że straszną krzywdę zrobię nie tylko jemu i dziecku
      ale przede wszystkim sobie. Bo po jaką cholerę rozbijać z własnej głupoty
      całkiem udany związek?
      Sprzeczka to nie jest powód do rozwodu, niezbyt udany sex zresztą też nie...
      A jak sama nie wiesz o co Ci chodzi to weź porozmawiaj z kimś mądrym żeby Cię
      dobrze pokierował.
    • ik_ecc Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 21:07
      mpt.pp2507 napisała:

      > Dziś posprzeczałam sie z mężem i i podjęłam decyzje ROZWÓD....

      Hm.

      > sama juz nie wiem o co mi chodzi sad

      Drugie hm.

      Warto sie zastanowic.

      Ja sama zdecydowalabym sie na rozwod tylko gdybym z czystym
      sumieniem mogla powiedziec, ze probowalam wszystkiego czego moglam,
      zeby zwiazek naprawic. Ze wzgledu na dziecko. Gdyby nie bylo
      dziecka, moze inaczej bym to potraktowala.

      Chyba ze delikwent pije czy inny psychol. Ale ot tak - "bo sie
      posprzeczalam i sama nie wiem o co mi chodzi"? Hm...
    • burza4 Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 21:46
      decyzji o rozwodzie nie podejmuje się pod wpływem chwilowych emocji,
      kiedy w partnerze widzi się same złe rzeczy.

      podejmuje się ją na zimno, kiedy ma się pewność, że nawet jak
      teoretycznie jest ok bez kłótni i drak, to i tak nie chce się być
      dłużej z tym człowiekiem.
      • sitarowa Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 22:31
        Rozwód to drugie pod wzgledem stopnia frustracji traumatyzujące
        doświadczenie, mało tego, ze dotyka dorosłych dotyka dzieci. Bardzo
        mało piszesz o tym co doprowadziło do takiej sytuacji, dlaczego tak
        daleko z mężem doszliście w nierozmawianiu o problemach i dlaczego
        az taki dystnas. Takie rzeczy nie dzieja sie nagle składaja sie na
        to lata pracy dwóch osób. Trudno odnaleźć droge do siebie, ale może
        trezba spróbowac terapii małżeńskiej, albo choćby oczyszczajacej
        rozmowy, czasem eskalacja konfliktu wystarczy, zeby doszło do
        jakiegoś rozwiązania. Jeżeli nie widzisz wyjścia warto sie temu
        przyjrzeć, wyjść na pewno znajdzie sie kilka problemem jest ich
        zobaczenie, pozdrawiam trzymaj sie najlepiej samej siebie.
    • asieksza Re: rozwód i co dalej? 09.05.08, 23:11
      A ja myślę, że skoro podjęłaś taką decyzję to nie jest to tylko
      chwilowy impuls. Ja męczyłam się dziesięć lat i w końcu to on
      zdecydował, że odchodzi. Potem bardzo chciałam żeby wrócił mimo, iż
      wiedziałam że mieszka z kochanką. Byłam strasznie głupia.Właściwie
      to tylko mój syn wtedy trzymał mnie przy życiu dla niego musiałam
      być silna, choć chwilami mi się to nie udawało. Teraz mam nową
      wspaniałą rodzinę i już trójkę dzieci. Czasem jest tak, że wydaje
      nam się, że to właśnie ta nasza druga połówka a potem okazuje się,
      że ta druga prawdziwa jest gdzieś zupełnie indziej. życzę powodzenia
      ale też radzę jeszcze raz przemyśleć temat . Moje dziecko odżyło od
      kiedy mąż odszedł, zaczął oglądać matkę spokojną, nie czekającą czy
      ojciec wróci do domu czy nie i w jakim stanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja