ech, te baby...

10.05.08, 11:01
Powiedzcie, że po prostu miałam pecha i trafiłam na dwie
znerwicowane kobiety w odstępie 1 godziny wink

Wczoraj, centrum handlowe Arkadia w Warszawie. Drogeria.
Osoby dramatu: ja, przyjaciółka w 9 miesiącu ciąży, klientka w
średnim wieku.
Streszczenie akcji:
Stoimy w kolejce do kasy. Kobieta stoi przede mną, potem ja z
koleżanką (obie płacimy osobno, koleżanka ma tylko jeden produkt w
ręce). Kiedy kolejka dochodzi do tej kobiety, kasjerka zauważa moją
koleżankę, a wlaściwie jej ogromny brzuch wink i prosi, żeby podeszła
bez kolejki. Koleżanka grzecznie informuje, że jest jeszcze ta
kobieta przed nią, ale kasjerka nalega, proszę, proszę, no w sumie
czemu nie? Ma tylko jedną rzecz do kupienia, płaci gotówką, cała
operacja trwa ze 40 sekund. Ale kątem oka widzę, że kobita, która
musiała poczekać, strzela focha, wzrusza ramionami, coś tam burczy
pod nosem. Moja koleżanka wychodzi, żeby poczekać na mnie na ławce
na zewnątrz, więc na scenie teatru zostaję JA wink
Kobieta zaczyna coraz głośniej wyrażać swoje niezadowolenie,
kasjerka patrzy zdziwiona, mówi, że przeciez ta pani była w
zaawansowanej ciąży.. Tu morgen oczywiście nie wytrzymuje nerwowo
wink i pytam głośno, czy przepraszam, coś się strasznego stało, że
poczekała te pół minuty dłużej przy kasie? Czy naprawdę tak trudno
było jej przepuścić kobietę w ciąży? Czy nie pamięta jak sama była w
ciąży, pamięć tak krótka? Tu kobieta wyjeżdża z błyskotliwym
argumentem "ciekawe, czy ja tak chętnie ustepuję ludziom miejsca w
tramwaju" (!) Skwitowałam to stwierdzeniem, ze zrezygnowaniem, że
oto kolejna wszystkowiedząca, wredna baba. Na to ona dodaje "tak,
wstrętna i brzydka", ja na to: "no cóż, to pani powiedziała, nic
dodać, nic ująć.." wiem, że pyskówka zeszła pod koniec na dość niski
poziom, ale święty by tego nie wytrzymał..
Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji w
wykonaniu faceta, czy się mylę? Dlaczego baby są wobec siebie tak
nieżyczliwe, niemiłe? Czy kobieta w zaawansowanej ciąży
automatycznie wywołuje kolejkową agresję, jakkolwiek by się nie
zachowywała? O co do cholery chodziło tej babie, bo nie kumam?
<pytania retoryczne>

Sytuacja nr 2. Dalej Arkadia, jakieś 40 minut poźniej. Idę podbić
gwarancję, podchodzę do lady. Dwóch sprzedawców obsługuje, stoi
jeszcze jedna kobieta (mniej więcej w moim wieku), ale tak z boku,
pod ścianą, nie bezpośrednio za obsługiwanymi. Najpierw drę ustawić
się do lady, ale zauważam tę kobitę i przychodzi mi do głowy, że
może ona też stoi, a nie np. czeka na kogoś, kto jest obsługiwany.
Więc cofam się, odwracam do niej i pytam grzecznie, czy też stoi w
kolejce. I słyszę odpowiedź, mocno cierpkim tonem "tak, stoję. Chyba
widać". Zatyka mnie lekko, ale mówię spokojnie, że nie, nie do końca
widać, bo stoi z boku, dlatego pytam. A ona na to, jeszcze bardziej
wkurzona "tak, stoję, jak widać NIE FRUWAM". Wymiękam.
Dżizaaaaaas! Baby! Naprawdę nie trzeba zakładać, że wszyscy nas
oszukują, wykorzystują, że każdy chce nam zabrać to drogocenne
miejsce w kolejce, o które trzeba walczyć pazurami.. Powiedzcie, że
po prostu mialam pecha i podobne zachowanie, podejrzliwość,
nieżyczliwość, zacięta kolejkowa gęba nie jest normą w naszym
pięknym kraju wink
    • kropkacom Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:10
      > po prostu mialam pecha i podobne zachowanie, podejrzliwość,
      > nieżyczliwość, zacięta kolejkowa gęba nie jest normą w naszym
      > pięknym kraju wink

      Myślę ze niestety nie jest to rzadkość. Jest taki typ kobiet a może właściwie
      baba którym nic nie pasuje i o bzdurę zrobią burzę. No i ten brak solidarności.
      • dlania Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:16
        Morgen, a po cholere ty sie włóczysz po kolejkach galeriowych? Ja tam w tego
        typu przybytkach zawsze lekko znerwicowana jestem, choć zwykle wyżywam sie na
        kierownikach sklepówwink
        Do parku weź koleżanke ciązową, nad rzekę....wink
        • morgen_stern Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:21
          Niee no, sprawunki pilne miałam wink trza było iść.
          A, a propos sprzedawców, to wczoraj wszędzie, gdzie byłyśmy, była
          super obsługa, pomocna, uprzejma (a morgen marudząca jest), z
          gościem z saturna to się nawet pośmiałyśmy zdrowo, tylko te klientki
          jakieś takie dziwne..
        • lilka69 Re: ech, te baby... 10.05.08, 14:31
          a po co wyzywasz sie na kierownikach sklepow? z tego co napisalas wynika, ze
          robisz to czesto.
          jak ci sie sklepy nie podobaja to nie chodz!
          • dlania Re: ech, te baby... 10.05.08, 14:48
            ja sie wyżywam jak mam za co - sprzedawca jest niekompetentny, towar wadliwy. A
            moje wyżywanie polega na tym, że proszę personel o kontakt z kierownikiem -
            który musi wyleźć ze swojej milusiej kanciapy, oderwac sie od układania
            pasjansów czy GG... Normalnie straszne, nie?
            • elza78 Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:19
              dlania napisała:

              > ja sie wyżywam jak mam za co - sprzedawca jest niekompetentny

              czesto dlaniu klient jest niekompetentny i sma nei wie czego chce, ba nie wie o
              co mu chodzi, wiesz ile sie nasluchalam swego czasu tekstow w stylu "przyszedlem
              po "takie cos" big_grin
              takie cosie byly rzeczami przeroznymi, czesto konczylo sie wszystko afera i
              ocieralo wlasnie o kierownika sklepu ktory jak piszesz zwlekal sie od pasjansa
              (hahaha) uglaskiwal przyglupiego klienta, a nastepnie caly dzial mial totalny
              polew z takiego czegos...
              hitem byly "czlonki do lopaty"...
              • dlania Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:40
                Klient nie musi być kompetentny, bo mu za to nie płacą. Jak mi majster
                podyktował, że mam kupić 5 metrów kabla trójprzepływowego, 5 halogenów,
                izolację i 5 kostek do złączek to licze na to, że sprzedawca bedzie wiedział o
                co chodzi. A ten idiota pokazuje mi półke z pierdołami i pyta: które pani chce?
                A skąd ja mam wiedziec, które złaczki pasują do tego kabla?
                A stoisko obok - pełna profeska, odczytałam liste 10 rzeczy, z których moze
                jedna mi cos mówiła i gośc nie tylko wiedział, o co chodzi, ale jeszcze mi
                wytłumaczył.
                A co sobie kierownik tam na drugi dzien robi i mówi to mnie rybka - dla mnie
                satysfakcja jest, że musiał dupsko ruszyć i do szanownej pani dlanii sie
                pofatygowac. Insza sprawa, że może z 4 razy w moim zyciu doszło do takiej
                sytuacjiwink
                ps. Akurat nie z powodu tego ww. kabla widziałam sie z kierownikiem castoramywink
              • morgen_stern Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:55
                Elza, klient nie musi być specjalistą na temat tego, co kupuje, to
                sprzedawca jest od tego, żeby mu wytłumaczyć. Obie strony oczywiście
                obowiązuje uprzejmość. Kiedy ja proszę o radę w sprawie produktu, to
                ostatnią rzeczą, jakiej oczekuję to pełne wyższości i pogardliwe
                spojrzenie sprzedawcy. Rozumiem, że nabijanie się z klientów w
                takich sytuacjach to jakieś odreagowywanie stresów w pracy, ale mało
                to profesjonalne.
                • elza78 Re: ech, te baby... 10.05.08, 20:48
                  morgen ja nie pisz eo ludziach ktorzy przychodza po cos konkretnego, kiedy tego
                  nei otrzymuja lub otrzymuja nie taka porade sprzedawcy jak trzeba sa wsciekli smile
                  pisze o ludziach ktorzy przychodza do sklepu po nie bardzo skonkretyzowane
                  "takie cos", sami nie wiedza czego chca, a w nastepstwie tego wszelkimi winami
                  za wszystko co sie dzieje na niebie i ziemi obarczaja sprzedawce, na prawde
                  niemalo takich osob po swiecie chodzi, uwierz big_grin
                  na szczescie w handlu mialam epizod na poczatku studiow i kurde nigdy wiecej -
                  doswiadczenie fajne ale dokonalam powalajacego odktrycia - wiekszosc klientow to
                  losie wszczynajace awantury z byle powodu (czytaj bo zona nie dala, to sie w
                  sklepie trza wyzyc a co)...
                  z glupoty smiac sie trzeba to tyle...
                  przyznam byli i tacy z ktorymi milo sie dyskutowalo i milo sie doradzalo, ale
                  zeby mozna bylo cos doradzic to trzeba wiedziec po co sie do sklepu idzie big_grin
                  • elza78 Re: ech, te baby... 10.05.08, 20:50
                    dodam jeszcze ze branza byla dosc konkretna bo rozumiem w odziezowce tekst w
                    stylu "blizej nieokreslone takie cos koloru czerwonego" jeszcz emozna przelknac
                    i sprobowac sie domysla co co chodzi w budowlance raczej juz niezbyt smile
    • koza_w_rajtuzach Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:19
      hehe, normalka smile).
      Też zauważyłam, że baby są wredniejsze.
    • deela Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:27
      heh dorzuce swoja:
      miejsce akcji tesco - okienko bankowo-pocztowe
      stoje grzecznie na oncu kolejki, przede mna ludzie a to placa rachunek a to cos
      innego niemniej osoby przede mna moze ze trzy ae wszystko trwa dosc dlugo
      moja kolej - poprosze koperte i potwierdzenie wyslania na polecony staje i
      zaczynam wypisywac - nosz ile mozna wypisywac koperte i ten swistek..... 30?45
      sek? max
      a za mna jakies stare pruchno swoim krzeczacym zabim glosem "prosze sie
      przesunac to se pani wypisze a nas obsluza"
      qwa czemu to zawsze w ich zabich ustach brzmi jak rozkaz?
      i mysle sobie, qwa swoje odstalam ludzie rozne rzeczy przede mna robili w czasie
      swojej kolejki a ja se nie moge przez 30 s koperty wypisac jak juz do mnie
      doszlo? (a kolejka za mna nie byla jakas wyuzdana - 1 dziecko, 1 zabopodobna
      awanturnica, jedna zasuszona starucha potakujaca zabie)
      no to bunt we mnie narasta bo nie cierpie starych prukw rzadzacych sie wszedzie
      - stan tu, posun sie, ustap, uklon sie, i ach ta dzisiejsza mlodziez
      taa bede sie kulic na koncu lady wstydliwie cos wypisujac .... wiec mowie do
      babska - to prosze sobie mnie obejsc jak sie pani tak spieszy
      oczywiscie pyskowka doszla na zenujaco niski poziom, ale wyszlam z tego z
      uczuciem satysfakcji, ze nie dam sie przestawiac (dorosla niemal 30 letnia baba)
      zabopodobnej istocie z kosmosu
      zabopodobna jak wsztskie "babcie" miala moze kolo 60 tki i byla cakiwicie sprawna
      • lineczkaa Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:45
        powiem jedynie, że mnie też wkurzają ludzie, którzy wypełniają druk polecenia i
        piszą adres koperty przy okienku.
        Tylko, że nie komentuję ale przekładam rękę nad piszącym i załatwiam swoje. A że
        szturchnę, albo przeszkadzam w pisaniu? cóż, było wypisać druk i kopertę w domu,
        albo w miejscu do tego przeznaczonym (dostępnym na każdej poczcie).
        • demarta Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:48
          wypisywałabym i owszem, gdyby owe druki były dostępne przed
          okienkami. na mojej poczcie zawsze muszę o nie panią ekstra poprosić
          i musi mi wyjąć spod lady. więc wypisuję go przy okienku, nie będę
          stała dwa razy w kolejce za jedną rzeczą.
          • lineczkaa Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:57
            na mojej osiedlowej, też nie zawsze są wolno leżące. Podchodzę do okienka i
            proszę o druk, rezerwując kolejkę. Wypisuję obok a potem podchodzę, dziękuję za
            rezerwacja kolejki i nikogo nie blokuję.
            • demarta Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:00
              ja natomiast z premedytacją przeszkadzam klientom i testuję tym
              samym zdolność logicznego myślenia pań za okienkiem. dzieki takim
              jak ja panie może w końcu ruszą głową. jak nie same, to klienci
              złoszczący się na mnie im w tym pomogą wink) i kiedyś druczki staną
              się dostępne, hehe.
              • elza78 Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:21
                posluchaj ty nie wiesz demarto ze panie na poczcie sa od tego zeby strajkowac? a
                nie od myslenia big_grin
                • deela Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:25
                  jakbym mogla zakupic koperte i dostac druczek wczesniej to bym wypelnila
                  wczesniej, a jak nie moglam to wypelnilam w czasie swojej kolejki przy okienku
                  niech poczta ruszy czaszka i ulatwia zycie klientom dlaczego ja mam wygibasy
                  uprawiac?
                  a przeciez koperty bez kolejki nie kupisz bo pani ma otwarte w systemie inne
                  zlecenie na klienta np wysylajacego paczke czy placacego rachunek i jest
                  ABSOLUTNIE NIEMOZLIWE zeby mi sprzedac koperte na odliczone 15 czy 20 gr bez kolejki
                  basta
                  mialam swoja kolej i robilam w niej co musialam, czy ja sie awanturuje ze ktos
                  przyszedl z plikiem rachunkow do placenia i trwa cala operacja dobre 15 min?
                  nie
                  • deela Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:26
                    aha a jakbys lineczkaa dokladniej przeczytala mojego posta to bys doczytala za
                    to bylo okienko pocztowo bankowe w tesco - wiesz jak to wyglada> tam nie ma
                    miejsca ani mozliwosci wypelniania druku gdziekolwiek indziej jak przed samym
                    okienkiem tongue_out
                    • abocijawiem Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:02
                      Nie raz slyszalam komentarze bab na widok ciezarnej korzystajacej z
                      przywilejow, ze "ja tez w ciazy bylam i tak sie nie cackalam ze
                      soba, nikt mi nie pomagal i dzieci zdrowe urodzilam, w kolejce
                      stalam z 4-ka i w ciazy a teraz takie "uprzewlilowane" niby i sie
                      pcha!".
    • mamusiamartusia Re: ech, te baby... 10.05.08, 11:35
      Tak mi się przypomniało, że gdy ja byłam w ciązy i robiłam zakupy
      to w kolejce kilkakrotnie mężczyźni przepuszczali przodem, kobiety
      nigdy, swego czasu wybrałam się z koleżankami na koncert plenerowy,
      byłam szczerze zaskoczona kiedy jeden z nastoletnich chłopaków
      stojących niedaleko, zwrócił uwagę swojemu koledze aby nie palił bo
      tu stoi pani w ciąży i jej wąchać nie wolnosmile)))
      sytuacja kolejna:budka z lodami, my z kumpelą siadamy, bobasy
      siedzą grzecznie ( wtedy jeszcze)w wózkach, przychodzi paniusia,
      siada obok, zapala szluga i kopci na nasze maleństwa, jeszcze się
      oburzyła, że jej ktoś śmiał zwrócić uwagęsad dodam, że stoliki były
      dla konsumentów a laska zrobiła sobie przerwę w zakupach chybasad
      siedzimy w piaskownicy z dziećmi, idzie pani z psem, spuszcza go ze
      smyczy, ten wpada między dzieci i leje w piasek, pani stoi i nawet
      go nie raczy zabrać bo to najwidoczniej dla niej normalne,
      wkurzona sąsiadka wrzeszczy: w domu też mu pani pozwala lać gdzie
      chce? bez odpowiedzi, marnego przepraszam..
      kumpel idzie z dzieciakami na spacer, wchodzą pod górkę po trawie,
      nagle z góry zbiega bokser, skacze na dziewczynkę ( na szczęście
      nic jej nie zrobił) za nim wolno kroczy dama i mówi do kumpla: a
      pan co? niech pan pilnuje tych dzieci, kumpel do niej: znaczy mam
      je prowadzić na smyczy?
      nie jestem przeciwko zwierxzakom ale bezmyślnym babsztylomsmile
    • daga_j Re: ech, te baby... 10.05.08, 14:23
      W pierwszej sytuacji na koniec zadajesz pytanie "dlaczego", myślę, że gdybyś się nieco wstrzymała z nerwami podczas tej wymiany zdań to mogłaś spróbować uzyskać odpowiedź od tamtej kobiety. Np. w momencie jak zapytała o ten tramwaj, to odpowiedzieć "oczywiście, że ustępuję miejsca ciężarnym. A czemu pani nie ustępuje?" - wiesz zadać to pytanie wprost, sama jestem ciekawa co by odpowiedziała, ale pewnie znowu by odkręciła kota ogonem..

      A w drugiej sytuacji trafiłaś pewnie na kogoś zdenerwowanego, i po prostu nieco na Tobie wyładowała swojej złości, swoją drogą mając pewne poczucie humoru "nie fruwam", rozśmieszyło mnie to wink
      Ale ja taka nie jestem! Chyba, że to ktoś przede mnie chce się wepchnąć choć w ciąży bynajmniej nie jest. Ale nie zawsze mam taką odwagę jak Ty podjąć dyskusję czy wręcz kłócić się z kimś. Ostatnio stałam druga w kolejce w Biedronce, miałam tylko lody, a facet przede mną 2 piwa, czyli każdy z nas mało, a tu sobie podchodzi od przodu kas młody mężczyzna i prosi o papierosy bez kolejki. To, że sprzedają papierosy przy kasach nie znaczy jednak, że bez kolejki prawda? Wcale nie był obsłużony 40 sekund bo okazało się, że sprzedawczyni musiała podejść do drugiej kasy po takie jakich on chciał, ale w tym przypadku to właśnie ta kasjerka powinna mieć jakiś szacunek do ludzi-spojrzeć na kolejkę, że my mamy też po 1 rzeczy i odmówić tamtemu gościowi obsługi bez kolejki. Co nie?
      • renka14 Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:10
        no to Cię pocieszę że nie tylko kobitki, stanęłam dziś na końcu
        kolejki, podchodzi facet i staje sobie obok kobiet, za którą ja
        stanęłam dobre dwie minuty wcześniej, tak sobie blisko stanął, że
        bym sobie dała głowę uciąć że z nią był (mąż, partner, wszystko
        jedno), ale nie, zaraz podeszła jego pani i powiedział jej że stoi
        tu za mięsem, ja dla niego nie istniałam! mimo niskiego wzrostu
        byłam wyżsa od niego, jego pani i nawet tej osoby, która stała
        pzrede mną a mimo to nie istniałam, może z racji nikłej przy
        wszystkich trzech osobach dramatu tuszy, nie wiem, zagotowałam, ael
        zdusiłam to w sobie tylko grzecznie i nieustępliwie posuwając się w
        kolejce tuż za panią przede mną uzyskałam usługę przed panem "który
        mnie nie zauważył"
    • michasia24 Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:05
      no przecież stała nie fruwała ;p
    • lucerka Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:07
      A czemu ty sie kobieto denerwujesz i wdajesz w jakies dysputy ze sfrustrowanymi
      babsztylami?

      To ta glupia baba strzelila focha i pewnie lyso by jej bylo gdyby sie nikt
      (zreszta bardzo wymownie) nie odezwal.

      Ja, ja widze ze ktos sie z mojego powodu piekli i nie ma racji, usmiecham sie
      milo do tej osoby - forsujac oczywiscie moj zamierzony plan.
      Kiedys byla ogromna kolejka do okienka na dworcu w Szczecinie, ja w
      zaawansowanej ciazy i z ciezkim plecakiem stwierdzilam, ze nie bede sie
      solidaryzowac bo potem nie dobiegne na pociag i zapytalam zebranych przed
      okienkiem czy maja cos przeciwko jesli podejde do kasy poza kolejka. Panstwo
      byli tak oburzenie ze ich...zatkalo. Ja wykorzystujac ich milczace
      "przyzwolenie" podeszlam i kupilam ten bilet a co jak tam ludzie tam za moimi
      plecami sie pienili - splynelo po mnie jak po kaczce.
    • bri Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:24
      Może to Ty masz jakiś szczególny wyraz twarzy? Mi się takie sytuacje
      w ogóle nie przytrafiają.
      • morgen_stern Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:37
        bri napisała:

        > Może to Ty masz jakiś szczególny wyraz twarzy?

        Hahahahahahahhaha rozwaliłaś mnie big_grinDD
        • demarta Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:44
          ty się morgen nie śmiej, bo szczególny moze nie tyle wyraz twarzy,
          ale jej urok masz. i to w tym pozytywnym sensie. zazdroszczą ci baby
          po prostu i stąd te sceny wink
          • morgen_stern Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:23
            Łał, demarta, jakie komplementa hehe ale chyba niezasłużenie, aż
            taka pikna to nie jestem wink
            Ponoć wyraziste oczy mam, więc może one wszystko co sobie o nich
            pomyślałam wlaśnie w tych oczach zobaczyły i stąd te wk..enie wink
    • denea Re: ech, te baby... 10.05.08, 15:31
      morgen_stern napisała:

      Czy kobieta w zaawansowanej ciąży
      > automatycznie wywołuje kolejkową agresję, jakkolwiek by się nie
      > zachowywała? O co do cholery chodziło tej babie, bo nie kumam?
      > <pytania retoryczne>

      A ja spróbuję odpowiedzieć. Zdaniem niektórych ciąża to nie choroba
      i jak pani ma siłę latać po sklepach, to i poczekać w kolejce
      może tongue_out Wiedzę tę zaczerpnęłam z forum Ciąża i poród, potworna
      pyskówka tam była na temat kolejek, chociaż zaczęło się akurat od
      tych w przychodniach... Ktoś napisał, że stada staruszków
      imprezujące pod gabinetem lekarza nie chcą przepuszczać ciężarnych,
      no i pooooszłooo. Moim prywatnym zdaniem wszystko jak zwykle zależy
      od okoliczności, ale chyba w niektórych osobach widok
      ciężarnej/dzieciatej wywołuje kolejkową niechęć wink


      Powiedzcie, że
      > po prostu mialam pecha i podobne zachowanie, podejrzliwość,
      > nieżyczliwość, zacięta kolejkowa gęba nie jest normą w naszym
      > pięknym kraju wink

      A nie, właśnie wydaje mi się, że jest normą. Mam taką teorię że
      ludzie w wieku obecnie moherowskim całe życie się w kolejkowych
      bojach zaprawiali i czują po prostu zew krwi wink Młodsi zresztą też
      pewnie sporo pamiętają, stąd powszechny strach, że zaraz ktoś się
      wepchnie, wymusi, wejdzie a niby jakim prawem itd.
    • limonka_3 Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:04
      No wiesz, wg mnie w
      1 przypadku: zachowałaś się totalnie bez klasy. To, co mówiła ta
      starsza kobieta nie stanowi o tym, że ty możesz się zachować jak
      prymityw.

      Ja też kiedyś nazwałąm kasjerkę "chamem" przy innych klientach i do
      dzis mi jest głupio, choć było to parę miesięcy temu. A ona głupio
      się jeszcze uśmiechała, była chamska że hej. Ale mnie nie powinno
      tak "ponieść"...

      przypadek 2: spotkałaś po prostu kobietę nie spełna rozumu
      (dosłownie) - jakieś klimakterium czy coś podobnego. Mnie by to
      tylko rozbawiło wink Albo zapytałąbym: Acha, rzumiem, że stojąc tam
      jest pani jednoczesnie tutaj? (z uśmiechem).

      Ja częściej spotykam wnerwiających facetów, szczególnie starszych.
      • morgen_stern Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:47
        Limonko.
        Myślę, że skoro tak dobrze wychowana i uprzejma kobieta jak ty
        pozwoliła sobie w chwili slabości na nazwanie kogoś chamką, to i ja,
        prosta dziewczyna ze Śląska, na familokach chowana, mogę sobie
        czasem ulżyć i nikomu od tego nie ubędzie. Zwłaszcza, że ja jej nie
        wyzwałam, w przeciwieństwie do ciebie - "wredna baba" może
        szczególnie miłym określeniem nie jest, ale dalibóg to nie
        obelga. "Chamka" owszem.
        I jeśli już raczysz wspaniałomyślnie odnosić się do moich
        wypowiedzi, to proszę, czytaj je uważniej. Kobieta z pierwszej
        scenki nie była "starsza", ale "w średnim wieku", a dziewczę ze
        scenki nr 2 było "w moim wieku". A ja, dzięki bogom, klimakterium
        jeszcze nie przechodzę wink
        Nie zmienia to sensu twoich wypowiedzi oczywiście wink
        • limonka_3 Re: ech, te baby... 10.05.08, 19:31
          Ja nie jestem jakoś szczególnie dobrze wychowana wink I niezwykle
          uprzejma. Ale się staram. Zauważyłam że kulturą i uśmiechem można
          więcej, dużo więcej zdziałać niż agresją i wychodzeniem z siebie. Od
          kiedy nie zniżam się do poziomu "pieniaczy" czuję się lepiej i
          dobrze na tym wychodzę.
          Poza wyjątkiem z panią kasjerką. No ale ja się dopiero uczę panowac
          nad sobą :x To była wpadka.

          Naprawdę "wredna baba" to gorzej niż "chamstwo"? (Powiedziałam
          jej: "To jest chamstwo!")

          No nie wiem, dla mnie "wredny" to gorzej niż "chamski".
    • limonka_3 Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:07
      Jak ja byłam w ciąży i ktoś chciał mnie gdzies przepuścić, choć
      czułąm sie dobrze i miałam czas, odpowiadałam: nie, dziękuję smile

      A gdy chciałam usiąść w autobusie, prosiłam: chciałabym usiąść, czy
      mógłby mi pan/pani ustąpić?
      Zawsze ustępowano (zdarzało się to po 7 miesiącu).

      Proste?
      • kropkacom Re: ech, te baby... 10.05.08, 18:27
        > Jak ja byłam w ciąży i ktoś chciał mnie gdzies przepuścić, choć
        > czułąm sie dobrze i miałam czas, odpowiadałam: nie, dziękuję smile

        No, bohaterka jesteś normalnie. Ja nawet jak się dobrze czułam to od połowy
        ciąży po kilku minutach stania nogi mi puchły.
    • elza78 Re: ech, te baby... 10.05.08, 16:12
      mnie ostatnio w gdanskim manhattanie jakas psychiczna torba (doslownie)
      zwyzywala bo zadzwonil mi telefon smile z lekka mnie przytkalo na stek wyzwisk jaki
      uslyszalam od starej baby elegancko oczywiscie ubranej a jak, niestety musialam
      odebrac i nie mialam czasu zeby jej dogadac do sluchu smile
      olalam "sikiem prostym" i chyba w ten sposob trzeba postepowac z burakami
    • liwilla1 Re: wiadomo - Warszawianki ;P 10.05.08, 16:26
      to taki glupi zarcik rzecz jasna smile
      mysle, ze wszedzie znajdzie sie egzemplarz sfrustrowanej, niezaspokojonej
      seksualnie baby, ktora stresy swojego nedznego pozycia wyladowuje na innych wink
      • aguskin Re: wiadomo - Warszawianki ;P 10.05.08, 16:40
        starsza pani wsiada do tramwaju,
        młody chłopak podrywa się, żeby ustąpić miejsca,
        pani na to
        - siedz, siedz synku, nastoisz się jak będziesz w moim wieku
      • limonka_3 Re: wiadomo - Warszawianki ;P 10.05.08, 16:48
        wink
        Ja też pomyślałam "ech, warszawskie baby"

        sorry... wink
    • koza_w_rajtuzach Re: ech, te baby... 10.05.08, 17:37
      Kiedyś facet (tak, facet, nie baba) rzucił się do mnie z wyzwiskami w
      supermarkecie. Stałam za facetem w kolejce, kupowałam tylko herbatę. Towar
      położyłam na taśmie co najmniej 50 cm dalej niż leżały rzeczy faceta. Kasjerka
      kasowała towar gościa. Kiedy już pozostały mu tylko dwie rzeczy do skasowania
      kasjerka sprawdzała jakiś kod towaru jednocześnie bezmyślnie ciągnąć taśmę do
      siebie. Towar gościa zostawał w miejscu, bo dalej znajdowała się już tylko lada,
      natomiast moja herbata poszła dalej i złączyła się z towarem "miłego pana".
      Kiedy kasjerka skasowała moją herbatę (za 2 złote) razem z zakupami faceta, to
      ten zaczął mnie wyzywać od naprawdę różnych wink, od naciągaczek, kretynek,
      poj**** itd. Naprawdę ostro było i początkowo nawet chciałam mu coś
      odpowiedzieć, ale stwierdziłam, że to bez sensu. Pomyślałam, że co mu powiem, że
      to wina kasjerki? Głupi pomysł, nie jestem małym dzieckiem, a kasjerka to też
      człowiek wink). Że świnia z niego? Wyszłabym na taką samą prostaczkę jak on.
      Odpuściłam więc. Nie odezwałam się ani jednym słowem.
    • galela Re: ech, te baby... 10.05.08, 19:19
      Oj faceci też potrafią. Pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi i miedzy
      innymi mam nauczanie indywidualne w domu pewnej dzieczynki. Jest to
      dziecko z głębokim upośledzeniem, niewidzące, no naprawdę bardzo
      poszkodwane. W dodatku krzyczące często. Jej mam poszła z nią kiedyś
      do "Biedronki". Zrobiła zakupy, stanęła w kolejce (niemałej) i
      czeka. No ale dziecko zaczęło marudzić i kasjerka obejrzała się i
      zaprosiła ich do przodu. A wtedy jeden pan, lekko starszy wydarł się
      na cały sklep, że "narobią kalekich dzieci a potem im się
      przywilejów zachciewa" i oczywiście jeszcze kilka innych uwag i
      epitetów poleciało.
    • croyance Re: ech, te baby... 10.05.08, 21:28
      Ja sie kiedys zapytalam babki na ulicy o to, gdzie jest szewc. Nie
      zauwazylam, ze szyld wisi zaraz za mna, w zwiazku z czym kobieta
      poczula sie uprawniona do odpowiedzi:
      Co, slepa jestes?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja