morgen_stern
10.05.08, 11:01
Powiedzcie, że po prostu miałam pecha i trafiłam na dwie
znerwicowane kobiety w odstępie 1 godziny
Wczoraj, centrum handlowe Arkadia w Warszawie. Drogeria.
Osoby dramatu: ja, przyjaciółka w 9 miesiącu ciąży, klientka w
średnim wieku.
Streszczenie akcji:
Stoimy w kolejce do kasy. Kobieta stoi przede mną, potem ja z
koleżanką (obie płacimy osobno, koleżanka ma tylko jeden produkt w
ręce). Kiedy kolejka dochodzi do tej kobiety, kasjerka zauważa moją
koleżankę, a wlaściwie jej ogromny brzuch

i prosi, żeby podeszła
bez kolejki. Koleżanka grzecznie informuje, że jest jeszcze ta
kobieta przed nią, ale kasjerka nalega, proszę, proszę, no w sumie
czemu nie? Ma tylko jedną rzecz do kupienia, płaci gotówką, cała
operacja trwa ze 40 sekund. Ale kątem oka widzę, że kobita, która
musiała poczekać, strzela focha, wzrusza ramionami, coś tam burczy
pod nosem. Moja koleżanka wychodzi, żeby poczekać na mnie na ławce
na zewnątrz, więc na scenie teatru zostaję JA
Kobieta zaczyna coraz głośniej wyrażać swoje niezadowolenie,
kasjerka patrzy zdziwiona, mówi, że przeciez ta pani była w
zaawansowanej ciąży.. Tu morgen oczywiście nie wytrzymuje nerwowo

i pytam głośno, czy przepraszam, coś się strasznego stało, że
poczekała te pół minuty dłużej przy kasie? Czy naprawdę tak trudno
było jej przepuścić kobietę w ciąży? Czy nie pamięta jak sama była w
ciąży, pamięć tak krótka? Tu kobieta wyjeżdża z błyskotliwym
argumentem "ciekawe, czy ja tak chętnie ustepuję ludziom miejsca w
tramwaju" (!) Skwitowałam to stwierdzeniem, ze zrezygnowaniem, że
oto kolejna wszystkowiedząca, wredna baba. Na to ona dodaje "tak,
wstrętna i brzydka", ja na to: "no cóż, to pani powiedziała, nic
dodać, nic ująć.." wiem, że pyskówka zeszła pod koniec na dość niski
poziom, ale święty by tego nie wytrzymał..
Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie podobnej sytuacji w
wykonaniu faceta, czy się mylę? Dlaczego baby są wobec siebie tak
nieżyczliwe, niemiłe? Czy kobieta w zaawansowanej ciąży
automatycznie wywołuje kolejkową agresję, jakkolwiek by się nie
zachowywała? O co do cholery chodziło tej babie, bo nie kumam?
<pytania retoryczne>
Sytuacja nr 2. Dalej Arkadia, jakieś 40 minut poźniej. Idę podbić
gwarancję, podchodzę do lady. Dwóch sprzedawców obsługuje, stoi
jeszcze jedna kobieta (mniej więcej w moim wieku), ale tak z boku,
pod ścianą, nie bezpośrednio za obsługiwanymi. Najpierw drę ustawić
się do lady, ale zauważam tę kobitę i przychodzi mi do głowy, że
może ona też stoi, a nie np. czeka na kogoś, kto jest obsługiwany.
Więc cofam się, odwracam do niej i pytam grzecznie, czy też stoi w
kolejce. I słyszę odpowiedź, mocno cierpkim tonem "tak, stoję. Chyba
widać". Zatyka mnie lekko, ale mówię spokojnie, że nie, nie do końca
widać, bo stoi z boku, dlatego pytam. A ona na to, jeszcze bardziej
wkurzona "tak, stoję, jak widać NIE FRUWAM". Wymiękam.
Dżizaaaaaas! Baby! Naprawdę nie trzeba zakładać, że wszyscy nas
oszukują, wykorzystują, że każdy chce nam zabrać to drogocenne
miejsce w kolejce, o które trzeba walczyć pazurami.. Powiedzcie, że
po prostu mialam pecha i podobne zachowanie, podejrzliwość,
nieżyczliwość, zacięta kolejkowa gęba nie jest normą w naszym
pięknym kraju