net79
10.05.08, 19:45
Celem wstępu:
Zawsze uważałam, że nie należy oceniać książki po okładce i sama tak nie czynię. Od kiedy sięgam pamięcią w zadzie miałam co kto o mnie myśli, w sensie o mojej powierzchowności, bo przecież liczy się wnętrze. Generalne, interesuje mnie zdanie (na tematy ważniejsze niż obecne trendy) jedynie osób jakkolwiek mi bliskich, reszty zdanie nawet na te tematy mam w tyle, jeśli w żaden sposób nie pokrywa się ono z moim.
Mój wieloletni współspacz zawsze cenił to co mam w środku (

) i obiecał kochać do 90-tki, tzn.do 90 kg

A tu nagle wyjeżdża miz tekściorem, żebym kupiła kilka ładnych ciuszków, zadbała o się i schudła do ślubu....
Meritum:
Chyba za niego nie wyjdę...