Mój brat ma kochankę :(

11.05.08, 18:33
Witajcie.
Mój brat odszedł od żony 3 miesiące temu. Powód - po awanturze żona
wyrzuciła Go z domu. On - biedny,nieszczęśliwy, Ona - zła, bo jak
tak można. Parę dni temu dowiedziałam się, że żyje z inną kobietą i
trwa to o wiele dłużej niż 3 miesiące. Coś we mnie pękło, w domu
troje dzieci, które każdego dnia wypatrują, czy przyjdzie tatuś, a
tatuś miło spędza czas z nową babuchą. O czym wiedzą tylko dwie
osoby, mama i ja. Kocham Go jak powinna siostra kochać brata, ale
straciłam szacunek jako do człowieka. Nie mam ochoty z nim
rozmawiać, przebywać w jego towarzystwie itp. A najgorsze, że muszę
kłamać moją bratową. Czuję się fatalnie, gdy rozmawiam z nią o jej
sytuacji i widzę, że ma nadzieję, że on wróci. A ja wiem, że tego
nie zrobi, ale przecież to nie ja powinnam jej o tym powiedzieć. To
on powinien uczciwie z nią porozmawiać. Dzisiaj byłam na komuni ich
najstarszego syna... było smutno. Gdy wychodziłam, brat powiedział,
że chce wypić ze mną kawę i pogadać. Najlepiej jutro. Nie chcę
wiedzieć niczego o czym musiałabym milczeć. Nie chcę uczestniczyć w
kłamstwie, jak mam rozmawiać z bratową i udawać, że nic nie wiem. Co
ja mam robić ? Tak mi trudno ...
Pozdrawiam smile
    • abocijawiem Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 18:38
      w przypadku mojego brata odstawilabym na bok zasade nie wtracania
      sie i powiedziala. Ale to moj brat i ewentualna moja bratowa i nasze
      rodzinne pomyje. Na pewno nie daj sie wciagnac bratu w rodzinny
      spisek milczenia.
      • lila1974 Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 18:42
        Gdyby mój brat okazał się taką koncertową świnią, to bym mu
        zapowiedziała, ze kocham go bardzo ale brzydze się tym co robi i
        albo zachowa się jak dorosły człowiek, który bieże za swoje czyny
        pełną odpowiedzialność, albo strace do niego resztki szacunku a żonę
        po prostu uprzedzę, że nie ma co liczyć na jego powrót.

        postraszyłabym go i już.

        A świnia nawet nie dlatego, że odszedł, tylko dlatego, że nie
        potrafi przyznać się do winy.
      • yoggi87 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 09:16
        Ja bym mu wykrzyczala co o nim mysle. Moze pomysli nad soba. I
        powiedziala mu, ze jedziesz przedstawic prawdziwe jego oblicze
        bratowej, chyba, ze zrobi to za Ciebie teraz natychmiast.
        • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 09:24
          yoggi87 napisała:
          > I powiedziala mu, ze jedziesz przedstawic prawdziwe jego oblicze
          > bratowej, chyba, ze zrobi to za Ciebie teraz natychmiast.

          Sorry - przedszkole normalnie. "Prawdziwe jego oblicze" rodem z serialu brazylijskiego...
          Teges, normalne formy komunikacji zawodzą?

          Nikt nikogo nie zmusi do miłości, do powrotu do kogoś, z kim nie chce być, nikt nie zmusi do życia w samotności tylko dlatego, że eks-żonie może być przykro.

          Nawet jeśli brat jest szuja i kanalia, to sprawa jest między nim a jego żoną i tylko oni wiedzą tak naprawdę, co było przyczyną odejścia i co tak naprawdę się wydarzyło. Interwencja jakichkolwiek osób MIĘDZY NIMI to nadużycie.

          PS. Brata można oczywiście po siostrzanemu opieprzyć tongue_out
    • aluc Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 18:42
      po pierwsze - nie siedzisz u nich w kuchni, nie wiesz jak było,
      dlaczego odszedł i od kiedy ma kochankę
      po drugie, gdyby chodziło o kochanka mojego szwagra - pewnie
      powiedziałabym siostrze
      gdyby o jej kochanka - zjebutałabym ją równo z glebą, ale szwagrowi
      nie pisnęła ani słowem, bez konieczności uciekania się do kłamstwa
    • bro-wn Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 18:46
      Może więc jutro będzie okazja do przekonania go,żeby uczciwie
      załatwił swoje sprawy.Skoro nie ma zamiaru wracać do zony,nie
      zmusisz go.Ale ma jeszcze dzieci,jeśli takze są mu obojętne,zostają
      alimenty.Wiem,brzmi to okrutnie,ale dla okłamywanej żony to chyba
      najlepsze wyjście.
      • elas13 Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 18:50
        A ta żona to co ,ślepa czy głucha ? Wywaliła go trzy miechy temu i
        to może za friko?
    • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 19:27
      A skąd wiesz, że bratowa o tym nie wie? Znając życie to nikt z
      rodziny nie raczył z nią porozmawiać dlaczego wyrzuciła go z domu,
      co było nie tak i co ją do tego skłoniło tylko od razu uznałyście
      brata za biednego misia a bratową za szurniętą wariatkę. I na pewno
      mam rację i się nie mylę.
    • 18_lipcowa1 no i ? 11.05.08, 22:28
      ejjj nie bardzo rozumiem
      brat juz z zona nie jest, wiec owa pani to jego nowa partnerka albo
      osoba z ktora sie spotyka a nie kochanka???
      jesli z zona juz nie jest to nie ma obowiazku sie tlumaczyc ani
      informowac czy z kims jest
      na twoim miejscu pogadalabym z nim tylko by byl ok w stosunku do
      dzieci, widywal je i placil alimenty
      a w sprawy lozkowe bym sie nie wtracala
      • s.z-n Re: no i ? 11.05.08, 22:45
        > jesli z zona juz nie jest to nie ma obowiazku sie tlumaczyc ani
        > informowac czy z kims jest

        Nie ?
        Moja córka miała fazę chowania głowy pod poduszkę. Sadziła , ze jak sie schowa to cały świat nie wie gdzie ona jest a tym samym , ze ona na dany moment dla świata nie istnieje.
        • mama_kotula Re: no i ? 11.05.08, 22:58
          Ale co to ma do rzeczy, znaczy się - chowanie głowy pod poduszkę?
          Brat zdaje się już z siostrą nie jest, tak? Wyprowadził się i wracać nie zamierza?
          Czyli związek zakończony. Nawet jeśli nie formalnie, to emocjonalnie i
          faktycznie tak.
          Ergo, pani ta nie jest już kochanką, tylko nową panią brata. I nikomu nic do
          tego. Znaczy się co, brat ma odbębnić obowiązkowy okres żałoby po zakończeniu
          związku?


          Jedyne obowiązki imho brat ma wobec dzieci. Wobec żony zostało mu
          sformalizowanie rozwodu.

          A zresztą, i tak nie wiadomo, co tak naprawdę zaszło w tym związku. Jedno jest
          pewne - związek został stricte zakończony. I brat może mieć nawet 5, 10, 20
          kochanek.
          • 18_lipcowa1 Re: no i ? 11.05.08, 23:03
            Dokladnie. Nie widze powodu do tlumaczenia sie.
          • malila Re: no i ? 12.05.08, 10:51
            mama_kotula napisała:
            > Jedyne obowiązki imho brat ma wobec dzieci. Wobec żony zostało mu
            > sformalizowanie rozwodu.

            To widzę, że u nas niemal jak w islamie: wystarczy, że pan trzy razy
            wypowie formułkę rozwodową i może iść sobie w siną dal, mając
            wszystko w dalekim poważaniuwink
            • 18_lipcowa1 Re: no i ? 12.05.08, 19:50

              > To widzę, że u nas niemal jak w islamie: wystarczy, że pan trzy
              razy
              > wypowie formułkę rozwodową i może iść sobie w siną dal, mając
              > wszystko w dalekim poważaniuwink

              No jasne, jesli nie kocha i nie chce z nia zyc pozostaje mu wlasnie
              to. Nie zapominac ma tylko o dzieciach.
            • mama_kotula Re: no i ? 12.05.08, 20:00
              malila napisała:
              > To widzę, że u nas niemal jak w islamie: wystarczy, że pan trzy
              > razy wypowie formułkę rozwodową i może iść sobie w siną dal, mając
              > wszystko w dalekim poważaniuwink

              Malila, nie sądzę, że pan o tak o nagle, z dnia na dzień, postanowił się z panią rozstać i pani jest zaskoczona.
              To, co miało być powiedziane, pewnie powiedziane zostało.
              Do sfinalizowania zostaje sprawa rozwodowa oraz sprawa o alimenty. Wszystko to można (a nawet trzeba) załatwić bez zbędnego dramatyzmu i przedłużania.

              Chyba, że chodzi ci o odbębnienie obowiązkowej żałoby po rozstaniu (echh, mój eks mi się przypomniał, wielce oburzony faktem, że w miesiąc po tym, jak nam się związek ostatecznie rozsypal, znalazłam sobie faceta), tudzież umartwianie się, bo prawie-eks-żona ma źle.

              IMHO rozstanie - nieformalnie - nastąpiło o wiele wcześniej, niż wyprowadzenie się pana z domu.
        • 18_lipcowa1 Re: no i ? 11.05.08, 23:03

          > Moja córka miała fazę chowania głowy pod poduszkę. Sadziła , ze
          jak sie schowa
          > to cały świat nie wie gdzie ona jest a tym samym , ze ona na dany
          moment dla św
          > iata nie istnieje.

          No nie.
          Wyraznie napisala ze odszedl 3 mies temu.
    • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:01
      Doprawdy Lipcowa? Od kiedy to standardem jest, że mąż ma kochankę i
      nie musi się żonie spowiadać? A od kiedy to rodzina owego Pana nie
      powinna się interesować dlaczego to zostawił swoją żonę i dzieci i
      ugania się za innymi? Może właśnie gdyby owa rodzina wyszła ponad
      tego pana to dzieci nie zostałyby bez ojca.
      • 18_lipcowa1 Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:07

        > Doprawdy Lipcowa? Od kiedy to standardem jest, że mąż ma kochankę
        i
        > nie musi się żonie spowiadać?

        Ale oni razem nie sa juz.


        A od kiedy to rodzina owego Pana nie
        > powinna się interesować dlaczego to zostawił swoją żonę i dzieci i
        > ugania się za innymi?

        No wlasnie, dla jednej doopy nie zostawi rodziny, Uwazam ze cos bylo
        nie tak, tylko pan sie odwazyl i sie zawinal no i to jest cala jego
        wina. Odszedl, fakt zle i przykro, ale zdarza sie. Ma nowa pania,
        zonie tlumaczyc sie nie powinien bo nie ma takiego obowiazku.


        Może właśnie gdyby owa rodzina wyszła ponad
        > tego pana to dzieci nie zostałyby bez ojca.


        Ale dzieci maja ojca, to zona nie ma meza.
        A rodzinie nic do tego.
      • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:07
        hrabina_murzyna napisała:

        > Może właśnie gdyby owa rodzina wyszła ponad
        > tego pana to dzieci nie zostałyby bez ojca.

        Ale dlaczego wy zakładacie, że brat autorki wątku uciekł do kochanicy i dzieci ma w głębokim poważaniu???
        Skąd autorka ma informacje, że dzieci "wypatrują tęsknie tatusia"?
        W sumie to nic nie wiemy.
        Nic.
        Nic, ponad to, że brat autorki zerwał związek z żoną i ma nową panią. Pozostałe rzeczy to subiektywne przypuszczenia.
        Nie wiemy, jaki problem był między bratową i bratem. Czy ta awantura była pierwszą, czy jedną z wielu a zarazem ostatnią. Czy aby bratowa - wyrzucając męża z domu - nie walnęła czegoś w rodzaju "idź chamie i nie próbuj mi się nawet zbliżać do dzieci". I tak do końca nie wiemy, czy ten brat rzeczywiście nie ma kontaktu z dziećmi, czy to jest podkoloryzowanie autorki, aby wyszło że brat wiarołomca, a żona cacy.
        • s.z-n Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:46
          Moja córka wysyłała (chowając sie pod poduszkę komunikat) - nie ma mnie, nie szukajcie mnie. Za owa poduszkę bratu posłużyło zamkniecie drzwi z drugiej strony.
          Odchodzę od sprawy by brat informował kogoś o kontaktach z ta druga kobieta chodzi o informacje gdzie jest. Tak po ludzku, myślę sobie.
          Bronie sie przed tym by tak łatwo tracić kontakt z bliskimi mając za usprawiedliwienie fizyczna nieobecność. Uważam za uczciwe wobec kobiety z która żyło sie X lat , z która wychowywało sie dzieci powiadomienie o tym co sie dzieje a dlaczego leży to w jego kwestii ? Bo ona raczej adresu nie zmieniła. Nie zgodzę sie by tak łatwo odpuszczać zainteresowanie osoba jako bliskim człowiekiem bo jestem fanka cytatu :
          "jesteś na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś " I osoby mi bardzo bliskie wiedza, ze gdyby w ich życiu były zawroty to chciałabym wiedzieć gdzie są i czy maja sie OK nic więcej.
          • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:53
            s.z-n napisała:
            > Odchodzę od sprawy by brat informował kogoś o kontaktach z ta druga kobieta
            chodzi o informacje gdzie jest.

            Ale z postu autorki nie wynika, że bratowa nie wie, gdzie przebywa jej (jeszcze)
            mąż. Co więcej, brat był obecny na komunii własnego syna, więc kontakt zachowany
            jest.
            Żona nie wie tylko, z kim on sypia i z kim żyje, i łudzi się w nadziei, że pan
            mąż wróci do niej.
            I nie musi tego wiedzieć, a on nie ma obowiązku jej tego mówić. Obowiązek ma
            jasno postawić sprawę, że już nie wróci. Ale oczywiście, będę do znudzenia
            powtarzać - nie wiemy nic, nie wiemy, czy on tego rzeczywiście nie powiedział, a
            ona nadal wierzy, że może coś się zmieni. Bo w "wyjście bez słowa podczas
            awantury" nie wierzę.
    • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:14
      Bo autorka wyraźnie pisze, że brat żyje z kobietą i trwa to o wiele
      dłużej niż 3 miesiące i dopiero się teraz dowiedziała i coś w niej
      pękłosmile
      • 18_lipcowa1 Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:33

        > dłużej niż 3 miesiące i dopiero się teraz dowiedziała i coś w niej
        > pękłosmile


        Nawet jesli....juz z zona nie jest. Po co jej teraz to wiedziec?
        • demonii.larua Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 09:28
          No wiesz, wiedza taka bywa przydatna w przypadku rozwodu, jeśli zechce winić
          męża to tym bardziej dobrze żeby wiedziała od kiedy ów mąż ma romans.
    • iwles Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:18

      Kwestia tego, czy ta pani była kochanką dłużej niż 3 miesiące (czyli zanim
      biedny żuczek został wyrzucony z domu) może być bardzo istotna w przypadku
      rozwodu. A konkretnie w przypadku orzekania o winie.

      Gdy będziesz rozmawiała z bratem - nawet pomimo "więzów krwi" - spróbuj
      przemówić mu do rozsądku, żeby w końcu załatwił sprawę do końca i uczciwie. Nie
      daj się wrabiać w żadne "tajemnice" i "krzywoprzysięstwo", bo w razie sprawy
      możesz zostac powołana do sądu na świadka a wtedy będziesz i tak musiala
      powiedzieć wszystko co wiesz, albo odmówisz zeznań.... tylko co wtedy z Twoim
      sumieniem ?
      • nieznajoma35 Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 10:59
        Jakie wy wszystkie liberalne jesteście...ciekawe czy tak samo
        podchodziłybyście do sprawy będąc na iejscu tej porzucoenj żony.
        Na szczęście żona ta ma ogromna szansę na orzeczenie rozwodu z winy
        tego palanta.I wcale nie musi wykazać, że kochanka była w jego życiu
        jeszcze jak z nią mieszkał.Otóż drogie panie, nawet jak sie
        wyprowadził to formalnie sa małżeństwem i posiadanie nowej baby
        obciąża go.Tak zrobił mój ex, mam orzeczenie rozwodu z jego
        wyłącznej winy z czego sie ogromnie cieszę.
        • e_r_i_n Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 11:14
          nieznajoma35 napisała:

          > Otóż drogie panie, nawet jak sie wyprowadził to formalnie sa
          > małżeństwem i posiadanie nowej baby obciąża go.Tak zrobił mój ex,
          > mam orzeczenie rozwodu z jego wyłącznej winy z czego sie ogromnie
          > cieszę.

          Gdyby Twój ex maz sie postarał, to by wygrał apelacje - zgodnie z
          orzecznictwem SN nowy zwiazek po FAKTYCZNYM ustaniu malzenstwa
          (nawet jesli formalnie tego nie przyklepano) nie jest podstawa do
          uznania winy.
          • nieznajoma35 Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 11:27
            To ciekawe dlaczego nie złożył apelacji.Miał zamiar ale
            zrezygnował.Może zrozumiał, że szanse ma marne.
            A co to znaczy "faktyczne ustanie małżeństwa?My dwa miesiące przed
            jego odejście sypialismy ze soba,do ostatniego dnia prowadzilismy
            wspólne gospodarstwo.Więc więź małżeńską to on zerwał, mi pozostało
            to tylko udowodnic w sądzie.
            Rozumiem, że można sobie znaleźć nowego partnera po długim czasie od
            odejścia i o tym zapewne mówi orzeczenie SN.Ale nie przeskakiwać z
            łóżka do łożka,od zony do innej baby.Jestem świeżo po rozwodzie więc
            sądzę, że mam rozeznanie.
            • e_r_i_n Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 11:38
              Faktycznie ustanie to pewnie decyzja o rozstaniu. Nie wiem, jaka
              jest Twoja sytuacja, wiec nie mi osadzac, kto na co mial szanse.
              Twierdze jedynie, ze kolejny zwiazek przed orzeczeniem rozwodu
              niekoniecznie musi oznaczac wylaczna wine tego, kto sie zwiazał.
    • aneta_mil Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:30
      Nie ma sensu napadać na autorkę, widać, że chce coś zrobić z tzw. bolącym
      robalem. Ma brata i siostrzeńców przede wszystkim, ale bratowa też człowiek.
      Może warto jednak, żeby margosia.kr porozmawiała z bratem i wysłuchała jego
      wersji. Potem z bratową o jej stanowisku do brata. Wszystko "może" - idąc dalej,
      nikomu z nich nie jest miło i łatwo. Warto dowiedzieć się, żeby zrozumieć i z
      boku, obiektywnie wyrobić własną ocenę sytuacji - nie ludzi. Zawsze będą
      cierpiały najbardziej dzieci, niestety... jednak dla nich właśnie warto zrobić
      cokolwiek. Stanie z boku i żal do brata nie pomoże jego dzieciom. Sprawy
      kochanek, nowych związków niech wyjaśniają między sobą. Do miłości i powrotu
      nikt nikogo nie zmusi.
      • szyszunia11 Re: Mój brat ma kochankę :( 11.05.08, 23:52
        Nie znamy dokładnie sytuacji, więc te wyroki zbyt radykalne. Ja wiem jedno - konieczna jest szczera rozmowa z bratem. Nie mam pojęcia co było między bratem i bratową, ale gdybym to była ja, to przeżyłam tez szok odnośnie kochanki i z pewnością mój brat poznałby dobitnie moje zdanie na ten temat, choć z pewnością dla żadnej ze stron nie byłoby to przyjemne. Ale taki obowiązek w stosunku do (dorosłego) członka rodziny - wyrazić dobitnie swoje zdanie, może próbować doradzić a co on z tym zrobi - to już jego sprawa.

        nigdy nie zadowolisz wszystkich, to jest zadanie dla agencji towarzyskich, nie dla ciebie
    • rita75 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 09:19
      > Mój brat odszedł od żony 3 miesiące temu. Powód - po awanturze
      żona
      > wyrzuciła Go z domu. On - biedny,nieszczęśliwy, Ona - zła

      Czyli bylo to mu na reke...-spryciarz.
    • kowalka33 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 10:59
      Gdyby mój brat wywinął taki numer to by nie zył (choć za bratową nie przepadam)-dla mnie rodzina i juz dzieci to rzecz wazna i świeta rzecz by można nawet, juz ja bym nawiedziła tych kochanków juz bym im nagadała i naszczelała po ryju - a kochanka to by przeklinała dzień w którym puściła się z moim bratem -w rodzinie miałaby strasznie, progu domu by nie przestąpiła, dziwię się że połowa forumowicz nie pała oburzeniem tylko stwierdza ze sie rozstali i już -moze wystarczy uswiadomić pana o konsekwencjach rozwodu alimentach na 3 dzieci i ew. alimentach na żonę , bo wszak posiadanie qu.. na boku chyb może być uznane za wine przy rozwodzie co , to się po prostu nie opłaca , uważam że powinnaś wesprzec bratowa i pomóc jej a i przy ewentualnym ostatecznym rozstaniu wybij jej z głowy obrazy i honor niech dzieci po prostu odda panu jego kochqnica popierze 10 par majtek pogotuje obiadów i szlag ją trafi
      • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 11:24
        kowalka33 napisała:
        > przy ewentualnym ostatecznym rozstaniu

        Z postu tytulowego wynika, że ostateczne rozstanie już nastąpiło.

        A przekonanie że "rodzina rzecz święta" jest bardzo często przyczyną długoletniego trwania w beznadziejnych, wypalonych związkach, gdzie emocjonalnie małżonków nic już nie łączy, a pozostają ze sobą - a raczej obok siebie - "dla dobra dzieci" lub z innych takich wydumanych przyczyn.

        Brat powinien załatwić sprawy formalnie. Tyle. I powinien się liczyć, że rozwód zostanie orzeczony z jego winy - oraz z konsekwencjami wynikłymi z tego. Natomiast nie widzę powodu świętego oburzenia, że pan ów postanowił ułożyć sobie życie z kim innym.

        Powtarzam po raz kolejny - nie wiemy, co było przyczyną rozkładu małżeństwa i od kiedy ten rozkład trwa.
      • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 11:27
        kowalka33 napisała:
        > a kochanka to by przeklinała dzień w którym puściła się z moim bratem - w
        rodzinie miałaby strasznie, progu domu by nie przestąpiła,

        Ojojoj. Kolejny biedny bezwolny i bezrozumny robaczek uwiedziony przez
        straszliwą femme fatale tongue_out
      • rita75 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 11:49
        dzieci i ew. aliment
        > ach na żonę , bo wszak posiadanie qu.. na boku chyb może być
        uznane za wine prz
        > y rozwodzie co , to się po prostu nie opłaca , uważam że powinnaś
        wesprzec brat
        > owa i pomóc jej a i przy ewentualnym ostatecznym rozstaniu wybij
        jej z głowy ob
        > razy i honor niech dzieci po prostu odda panu jego kochqnica
        popierze 10 par ma
        > jtek pogotuje obiadów i szlag ją trafi


        wiesz, dzieci to nie rzecz, by byle kto sie opiekowal..
        Żona powinna sie dowiedziec o kochance, szczegolnie o tym, ze ta
        druga blo dlugo przed roztaniem- rozwod z orzeczeniem o winie i
        gosciu ugotowany.
      • bea.bea Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 12:12
        gdyby mój brat........
        to nie mieszałabym sie do jego zycia, jak nie zycze sobie mieszania do mojego.....

        a jakby potrzebował pomocy to bym mu pomogła...niezależnie co o tej sytuacji bym
        myslała...

        kohcam mojego brata i jego szczescie jest dla mnie wazne, nawet z inna partnerką..
      • e_r_i_n Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:53
        kowalka33 napisała:

        > niech dzieci po prostu odda panu jego kochqnica popierze 10 par ma
        > jtek pogotuje obiadów i szlag ją trafi

        Prac gacie i gotowac obiady dzieciom to ojciec by musiał, nie jego
        kobieta.
    • bea.bea Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 12:08
      co ty mozesz napisac...tylko mój brat ma kocanke. zostawil zone i dzieci...jest
      swinią...tyle...

      ale dlaczego mial kochanke, jak ukladalo sie jego zycie z żona , co w ich
      malzenstwie nie stykalo...tego to juz nie wiesz....

      i nie ma co gdybac.....prawda zawsze gdieś po srosdu leży....
      • blanka_32 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:34
        Może mieć nawet 10 kochanek, jeśli tam mu się podoba - tobie nic do
        tego.
        • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:39
          Nie umiałabym zataić przed osobą z rodziny,że partner zdradza, nie
          umiałabym utrzymywać jej w ułudzie i kłamać
          • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:41
            guderianka napisała:

            > Nie umiałabym zataić przed osobą z rodziny,że partner zdradza, nie
            > umiałabym utrzymywać jej w ułudzie i kłamać

            Guderianka, ale o jakiej ZDRADZIE tu mówimy?
            Brat się rozstał z żoną, przypominam. Nieformalnie, bo formalnie jest sporo do
            załatwienia. Czy na umoczeniem penisa w nowej pani ma czekać aż do sprawy
            rozwodowej, aż na papierku będzie orzeczone "pan x nie jest mężem pani y"??
            • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:48
              O zdradzie, która nastąpiła w trakcie trwania związku. O oszustwie,
              którego dopuszcza się ów pan wobec żony i dzieci. Nie zajmuję się
              moczeniem czy też suszeniem cudzych penisów- raczej byciem fair
              wobec strony, która nie jest winna temu,że dzieciom nagle wywiało
              ojca
              Byłam zdradzaną żoną i na szczęście sama doszłam do tego że mąż
              zdradza i pozbyłam się złudzeń
              • bea.bea Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:59
                no cóż nikt na czole nie ma napisane...zdradzam zone, zdradzam męża...
                i jak madry jest, to mało kto o tym wie....

                a jak wie, to nie wiem czy moralnym jest mieszac sie...nie wiem....
              • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 14:00
                guderianka napisała:
                > raczej byciem fair wobec strony, która nie jest winna temu,że dzieciom nagle
                wywiało ojca

                Powtórzę po raz kolejny "nic nie wiemy, nic nie wiemy".
                Winna, niewinna...
                Być może skutecznie przyczyniła się do tego, że "dzieciom wywiało ojca", ale
                tego NIE WIEMY.

                Oczywiście, brat powinien być fair i postawić sprawę jasno - koniec z nami, mam
                nową panią, będę utrzymywać kontakt z dziećmi i płacić alimenty, amen. Bez
                dramatyzowania zbytniego i BEZ włączania w to osób trzecich.
                • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 14:04
                  Wiemy jedno
                  Był zwiazek
                  On dmucha inną i nie zajmuje się dziecmi
                  Ona została sama z dziećmi i łudzi się ,że on wróci, nie wie że ją
                  zdradzał

                  Nie miałabym moralnych oporów przed zruganiem brata i nakazaniem mu
                  postawienia sprawy jasno, tak by żona wiedziała na czym stoi
                  Nie umiałabym rozmawiać z bratową i próbować ją pocieszać wiedząc że
                  jej własny mąż zachował sie jak świnia
                  Bo to świnia. Prawdziwy facet mający klasę nawet gdyby odszedł od
                  żony nie pozwoliłby na pogorszenie stosunków z własnymi dziećmi
                  • asia.asz Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 14:28
                    podpisuje sie pod guderianka, napisala to co ja bym zrobila i co
                    uwazam
                    dodam tylko odnosnie stwierdzenia ze "moze to zona byla przyczyna
                    rozpadu malzenstwa": otoz nawet jesli zona byla potworem on nie mial
                    prawa zdradzic jej, jesli cos mu nie pasowalo to mogl sie najpierw
                    rozwiesc a dopiero pozniej szukac innej panny...
                    w takiej sytuacji gdy zdradzal zone jeszcze w trakcie malzenstwa
                    bylabym za bratowa, jej byl pomogla i ja wsparla, zwlaszcza ze ona
                    zostala z dziemi sama i musi sie nimi zajac podczas gdy jej maz
                    sobie baluje
                    • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 14:53
                      Dokładnie asia!

                      Ta sytuacje wystawi na próbę nie tylko małżeństwo ale również
                      rodzinę. Jak można "kryć" (czyli po cichu dawać aprobatę) takie
                      zachowanie ?
                      Z rodziny exa jest jedna kuzynka, która od początku była "po mojej
                      stronie" Do dziś mam z nią kontakt, niedługo być może się spotkamy.
                      Bardzo szanuję ją za odwagę, za to że potrafiła stanąć po stronie
                      osoby pokrzywdzonej w związku, mimo że ta osoba była jej obca
                  • bea.bea Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 15:04
                    moze nie ze wszystkim sie z toba zgodze, ale na pewno masz racje pisząc , ze
                    trzeba miec klasę i byc odpowiedzialnym odchodzac od rodziny, kochanki, czy
                    dziewczyny...
                  • lola211 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 15:26
                    Prawdziwy facet mający klasę nawet gdyby odszedł od
                    > żony nie pozwoliłby na pogorszenie stosunków z własnymi dziećmi

                    A co w sytuacji, gdy pogorszenie sytuacji wynika z winy kobiety? Gdy
                    to ona utrudnia kontakty?
                    • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 15:36
                      lola-nie snujmy wybujałych hipotez ale piszmy na pdst tego, co
                      napisała autorka wątku. A napisała :

                      Coś we mnie pękło, w domu
                      troje dzieci, które każdego dnia wypatrują, czy przyjdzie tatuś, a
                      tatuś miło spędza czas z nową babuchą

                      Dzisiaj byłam na komuni ich
                      najstarszego syna... było smutno
            • nieznajoma35 Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 11:08
              Jak to jakiej zdradzie???Sa małżeństwem powtarzam, mają dzieci!To co
              z tego, że sie wypraowadził?Ich małżeństwo nadal istnieje, może
              nawet tuz przed rozstaniem sypiali ze sobą, prowadzili wspólne
              gospodarstwo.Więc byc może więź gospodarcza, finansowa i intymna nie
              ustała.Poczytaj trochę Kodeks Rodzinny a potem się wypowiadaj
            • burza4 Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 22:09
              Kotula, to proste jak budowa cepa. Nie wystarczy się wyprowadzić,
              żeby przestać być mężem. Skoro jest mężem - to zdradza żonę
              mieszkając z kochanką. Nad czym tu dywagować?

              to kompletnie bez znaczenia dlaczego się wyprowadził. Fakt pozostaje
              faktem. Przecież nikt mu nie każe czekać latami na rozwód, skoro
              chce być z inną, ale na miłość boską - nazywajmy rzeczy po imieniu.
              Jest świnią z wielu powodów, przede wszystkim dlatego że był
              nieuczciwy, bo nikt mi nie powie, że nowe życie zorganizował sobie w
              ciągu 3 miesięcy. Po drugie, jest tchórzliwą gnidą, bo nie ma nawet
              dość odwagi cywilnej, żeby postawić sprawę jasno. Bo co to go tak w
              zasadzie kosztuje? orzeczenie winy dałoby coś Kulczykowej, bo ona
              mogłaby dostać alimenty na siebie (a to jedyna różnica). Ale
              przeciętna Kowalska nie dostanie nawet przyzwoitych alimentów na
              dzieci, o sobie nie wspominając.
    • mama-123 Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 13:45
      Moze jutro brat z Toba o tym wlasnie porozmawia. Na razie jesli
      mozesz wsparlabym szwagierke. Na pewno nie jest latwo jej teraz.
      Tak czy inaczej wazne jest, co bylo przyczyna ich rozstania. Moze
      jeszcze uda im sie ten zwiazek naprawic.
    • kotbehemot6 Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 14:30
      Piszesz,ze wiesz tylko Ty i mama..od mamy sie dowiedziałaś??/a mama od kogo?????
      Tak swoją droga , nie dochodzi do zdrady, gdy w małżeństwei wszystko jest OK???
      zadałabym pytanie bratu dlaczego zdradza zónę, podpytałabym sie bratowej z
      jakiego powodu wyrzuciął brata z domu. Z pewnościa nie było tam różowo. zanim
      komukolwiek cokolwiek bym poweidzała to spróbowałabym sie dowiedziec czy brat ma
      wogóle zamiar wracac do żony, czy widzi jakąkolwiek szansę....gdy nie, to wiedza
      na temat kochanki dla bratowej jest chyba zbędna????pewnie,ze sytuacja jest
      niełatwa i boląca, ale zanim bym wydała wyrok,ze brat taki czy owaki, to
      dowiedziałabym się jak to tam w życiu było naprawdę....albo wogóle odpóściła-ich
      życie nie twoje.
      • lola211 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:07
        >nie dochodzi do zdrady, gdy w małżeństwei wszystko jest OK???

        Zeby to tak bylo..
        • kotbehemot6 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:14
          Bo tak jest...mechanizm zdrady jest prosty jak parasol
          albo w małżeństwie cos nie gra
          albo mamy doczynienia z sexoholikiem..koniec i kropka.

          A co nie gra...to juz inna bajka bo powdów moze byc hoho
          • lola211 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:38
            Ile zdrad, tyle powodów.
            Malzenstw, gdzie WSZYSTKO gra jak na lekarstwo, a mimo to nie
            wszyscy zdradzaja, takze ci, ktorym w zwiazku źle..To nie jest takie
            proste przelozenie.
      • to.ja.kas Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:10
        A ja nie rozumiem....jak sie wywala z domu to na co się liczy????

        Wyobrazam sobie panie jak mąż otwiera drzwi, każe wypier......, a
        potem jak Wy nie wracacie ktoś suszy Wam głowę, jakie to wyrodne
        jesteście, bo związek uważacie za skończony.
        Wg mnie jesli w związku dochodzi do jakiegokolwiek wywalania z domu.
        KOGOKOLWIEK....to top juz tylko wspomnienie po związku. I to bardzo
        złe wspomnienie.
        • kotbehemot6 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:18
          Pierwsza i jeydna osobą, która powinna powiedziec o tym,ze odchodzi jest brat .
          autorka spotyka sie jutro z bratem, ten jej chce coś powiedziec..więc ok, z
          decyzjami wstrzymałąbym sie do jutra. Moze brat chce wrócić do żony, a moze chce
          poinfoprmować o odejściu od żony, tego nie wiemy, więc cała dyskusja jest
          bezprzedmiotowa. jeżlei chce odejśc to pytam sie po co bratowej wiedza o
          kochanece, mozna powiedziec tylko, po co???? jeżeli chce wrócić to tez po co
          mówić....jak brat bedzie chciał to powie sam, bez udziału osób trzecich.
        • mama_kotula Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:19
          A bo wszelkie "wywalania z domu" tudzież "wyprowadzania się z domu", kiedy nie
          chce się zakończenia związku to zwyczajny szantaż emocjonalny.
          Niby - że to taki prysznic orzeźwiający dla osobnika wywalanego/pozostającego
          samemu w domu ma być.
          Tylko niech potem się taka jedna z drugą nie zdziwi, że pan któremu kazała się
          wynosić, nie tylko nie "otrzeźwiał", ale i nie zamierza skruszony wracać.
      • mama_kotula Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:25
        kotbehemot6 napisała:
        > Tak swoją droga , nie dochodzi do zdrady, gdy w małżeństwei wszystko jest OK???

        Czasem niestety dochodzi, istnieje pewien typ ludzi, którym potrzeba stałego
        zainteresowania i fascynacji z kilku stron, i takie osobniki nawet jak w
        małżeństwie będzie wszystko cacy, to i tak będą szukać podziwu, akceptacji - czy
        po prostu zainteresowania - gdzie indziej.

        Znam ci ja takich paru, ciężko mają sami ze sobą nawet uncertain
        • kotbehemot6 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:28
          Słuchaj jeżlei mówimy o flircie, to smam jestem fliraciara.ale na pogaduszkach
          się kończy, trzeba znac granice.
          A jeżeli facet czy kobieta biega z każdym do łózka w celu dowartościowania sie
          to podpada pod mój pkt 2, czyli sexoholizmsmile)))
          • nenia1 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 15:38
            Ależ nie musi biegać z każdym do łóżka.

            Zdarza się, że małżeństwo generalnie jest udane, ale
            ze względu na długoletnie pożycia, małżonek nie wzbudza takich
            już takich emocji w łózku, jak nowa poznana osoba.

            Wcale nie musi byc to osoba ładniejsza, mądrzejsza itd. Wystarczy, że jest nowa, inna. Dostarcza nowych bodźców, i tyle.

            Niektórzy z tych powodów decydują się na zdradę, mocno licząc, że
            nie wyjdzie ona nigdy na światło dzienne.

            • kotbehemot6 Re: Od kogo sie dowiedziałas?????? 12.05.08, 18:23
              Zdarza się, że małżeństwo generalnie jest udane, ale
              > ze względu na długoletnie pożycia, małżonek nie wzbudza takich
              > już takich emocji w łózku, jak nowa poznana osoba.

              To nie jest juz dobre małżeństwo, to jest znudzone soba małżeństwo , czyli mój
              pkt.1smile)))))
    • wieczna-gosia Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 15:50
      sama siostry nie mam, ale siostra mojego meza na pewno by sie dowiedziala o
      pannie- zreszta moja przyjaciolka sie dowiedziala ode mnie. Uwazam ze wiedza
      zawsze daje wladze a ja stoje po stronie blizszych mi.
      Analogicznie- brata bym obsobaczyla, ze sumienia nie ma, ale bratowej bym nie
      powiedziala gdyz blizszaq cialu koszula.
      • margosia.kr Przeczytałam i... 12.05.08, 16:48
        Witajcie smile
        Z uwagą przeczytałam Wasze odpowiedzi i dziękuję za nie.
        Małżeństwo mojego brata zawsze było burzliwe. Często się
        zastanawiałam, jak Oni mogą tak żyć, ale uważałam, że to ich sprawa.
        Przeżyli w małżeństwie prawie 20 lat plus dobre kilka lat przed
        ślubem. Wersje sporej ilości afer znałam zarówno ze strony bratowej,
        jak i brata. I zazwyczaj wina była gdzieś pośrodku. Zresztą zwykle
        tak bywa.
        Rozumiem i szanuję, że dorosły człowiek ma prawo układać swoje życie
        jak mu się podoba. Ale z pewnymi wyjątkami, którymi są dzieci,
        zwłaszcza małe. Dzieci, które nie zrodziły się z przypadku, nie
        pojawiły się bo tak wyszło. Są to dzieci, którym dwoje dorosłych
        ludzi kilka lat temu postanowiło stworzyć rodzinę. Dać miłość,
        poczucie bezpieczeństwa, szczęście. Dzieci, które już na starcie
        były na straconej pozycji, które nie wiedziały co to miłość matki i
        ojca. Które juz raz doświadczyły odrzucenia. Teraz doświadczają go
        ponownie. Ich oczy ... ten strach, który z nich wyziera, to
        najbardziej boli. Ta ich niepewność jutra, czuje się ją na odległość.
        O tej Pani wiem od brata i od mamy. Mnie powiedział między
        wierszami, mamie wprost.
        Dla mnie facet tchórz. Uważam, że nawet z szacunku dla wspólnie
        przeżytych lat (były i piekne chwile) powinien powiedzieć swojej
        żonie, że wszystko skończone i układa sobie życie z inną kobietą, a
        nie mamie i siostrze.
        Pozdrawiam smile




        • mama_kotula Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 17:13
          margosia.kr napisała:

          > Ale z pewnymi wyjątkami, którymi są dzieci,
          > zwłaszcza małe. Dzieci, które nie zrodziły się z przypadku, nie
          > pojawiły się bo tak wyszło. Są to dzieci, którym dwoje dorosłych
          > ludzi kilka lat temu postanowiło stworzyć rodzinę. Dać miłość,
          > poczucie bezpieczeństwa, szczęście. Dzieci, które już na starcie
          > były na straconej pozycji, które nie wiedziały co to miłość matki i
          > ojca.


          Z całym szacunkiem - nie da się stworzyć rodziny i dać miłości, poczucia
          bezpieczeństwa i szczęścia dzieciom, jeśli rodzice się nie kochają, żyją
          "burzliwie" i zawsze jest zagrożenie rozstaniem.

          Odpowiedzialność za dzieci leży po obu stronach. Zatem nie tylko ojciec jest
          winien im wyjaśnień, ale i matka.

          I nie rozumiem, co znaczy "powinien jej powiedzieć, że to koniec". Nie znoszę
          prowadzenia takich gierek. Dla mnie jednoznaczny z "koniec" jest moment, gdy pan
          ze spakowanymi walizkami opuszcza mieszkanie. I to mi wystarczy, nie potrzebuję
          słownych potwierdzeń.
          • asia.asz Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 17:20
            koniec jest gdy ma sie rozwod,
            spakowane walizki i wyprowadzenie sie to znak ze w zwiazku jest zle,
            ale ZAWSZE jeszcze mozna wszystko naprawic, po przemysleniu i
            spedzeniu czasu oddzielnie...
            no chyba ze pan wyprowadza sie do innej pani...
            • mama_kotula Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 17:24
              asia.asz napisała:

              > koniec jest gdy ma sie rozwod,
              > spakowane walizki i wyprowadzenie sie to znak ze w zwiazku jest
              > zle, ale ZAWSZE jeszcze mozna wszystko naprawic, po przemysleniu i
              > spedzeniu czasu oddzielnie...

              Wiesz, jakbym ja kazała mężowi się wynosić, to nie po to, aby przemyślał i
              ewentualnie wrócił. Nie szastam słowami dużego kalibru. Nie wiem czemu, ale mam
              poczucie że to nie pierwsza sytuacja w tym związku, kiedy pan się wyprowadza "na
              jakiś czas" a potem skruszony wraca - zresztą autorka wątku sama wspomina że
              było "burzliwie" i próbuje się związek naprawić (niestety, bez urazy - w
              najgorszy możliwy sposób, czyli płodząc sobie trójkę dzieci).

              Poza tym ja tutaj nie widzę nic do naprawiania. A być z sobą wyłącznie dla dobra
              dzieci - wybacz...

              > no chyba ze pan wyprowadza sie do innej pani...
              Amen.

              • asia.asz Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 17:30
                > Wiesz, jakbym ja kazała mężowi się wynosić, to nie po to, aby
                przemyślał i
                > ewentualnie wrócił.
                a ja jesli bym kazala sie wynosic to nie tylko zeby on sobie cosik
                przemyslal ale zebym ja tez w spokoju (patrz bez niego) zadecydowala
                co dalej...
                • hrabina_murzyna Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 17:54
                  O nie Asia tak to się nie robi. Nie można wyrzucić faceta z domu
                  tylko po to, żeby sobie coś przemyśleć bez niego. Ja tam
                  podejrzewam, że żona doskonale wiedziała o tej babie i targnęły nią
                  emocje i bezsilność. A facet tylko to wykorzystał.
                  • asia.asz Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 18:03
                    ej, no to jak ja mam myslec o zwiazku jak mi sie facet po domu
                    paleta?wink
                    • mama_kotula Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 18:31
                      asia.asz napisała:

                      > ej, no to jak ja mam myslec o zwiazku jak mi sie facet po domu
                      > paleta?wink

                      Można razem z nim ustalić, że na jakiś czas się rozstajecie - tzn. mieszkacie osobno, aby przemyśleć.
                      A nie powiedzieć mu "spadaj", w kontekście "bo ja muszę sobie przemyśleć, co mogę zrobić". Ponieważ może dojść do sytuacji, że pani sobie przemyśli i postanowi związek naprawiać, przyjąć pana z powrotem na łono, ale pan - skoro wyrzucony został z hukiem - wcale nie będzie chciał wracać na to łono. A wtedy łzy, płacz i zgrzytanie zębami - tak, jak w tym wątku.

                      I - podobnie jak Hrabina Murzyna - również uważam, że żona wiedziała/podejrzewała, że pan ma kochankę.
                      • hrabina_murzyna Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 18:42
                        Dokładnie, tyle tylko, że jak już wcześniej pisała nie dzieli się
                        swoją wiedzą z rodziną męża. Bo i po co. Dam sobie głowę uciąć, że
                        po odejściu pana zarowno teściowa jak i siostrunia wspołczoły
                        biednego misia jednocześnie uznawszy małżonkę za wariatkę, ktora
                        sama sobie winna, bo taki cud w domu miała i nie szanowała.
                        • margosia.kr Jesteś w błędzie 12.05.08, 20:11
                          Gdybym głaskała braciszka po główce nigdy bym tu nie pisała. Nie
                          rozumiem skąd takie przypuszczenia. Myślisz, że ludzie w stosunku do
                          bliskich nie potrafią zachować obiektywizmu, nie potrafią zauważać
                          błędów, tylko akceptują wszystko jak leci, każde jedno zachowanie ?
                          Zapewne masz rację, ale uważam, że równie wiele osób potrafi
                          zachować zdrowy rozsądek. Miłość, więzy krwi swoją drogą, a
                          moralność swoją i niejednokrotnie właśnie zwykła, ludzka
                          przyzwoitość jest na pierwszym miejscu.
                          • hrabina_murzyna Re: Jesteś w błędzie 12.05.08, 20:38
                            Taak, a nie pisałaś na początku, że brat był biedny, a żona zła, bo
                            jak tak można. I prawda jest taka, że dopiero kochanka sprawiła, że
                            coś w Tobie pękło. A powiedz no moja droga ile razy rozmawiałaś z
                            bratową po jego odejściu? Zresztą Ty nawet z bratem nie rozmawiałaś,
                            bo po co.
                            • rita75 Re: Jesteś w błędzie 12.05.08, 20:59
                              > Taak, a nie pisałaś na początku, że brat był biedny, a żona zła,
                              bo
                              > jak tak można. I prawda jest taka, że dopiero kochanka sprawiła,
                              że
                              > coś w Tobie pękło.

                              tekst byl napisany z ironia, mysle, ze to brat siebie tak
                              przedstawial

                              "Mój brat odszedł od żony 3 miesiące temu. Powód - po awanturze żona
                              wyrzuciła Go z domu. On - biedny,nieszczęśliwy, Ona - zła, bo jak
                              tak można."
                          • qunegunda Re: Jesteś w błędzie 13.05.08, 13:51
                            Zycie prywatne brata to wyłącznie jego sprawa. Nie masz prawa się
                            wtrącać, oceniać, komentować tego co robi. Twoja troska o bratanków
                            też jest nadmierna - te dzieciaki mają rodziców i to jest ich
                            rodzicóe sprawa jak je wychowają.

                            Zdystansuj się do tego i nie interesuj tematem.
              • betty_julcia Re: Przeczytałam i... 12.05.08, 21:22
                Nie do końca prawda... Czasami ludzie się rozstają i wtedy do nich
                dociera ze lepiej ze sobą niż bez siebie. TAkie rozstania często
                dają dużo do myślenia, nie trzeba od razu zamykać sobie drogi.
                Często zdaża sie tak że rożne sytuacje wzmacniają ludzi, związek,
                poczycie wiezi, paradokslanie sa to właśnie rozstania i danie sobie
                drugiej szansy. Wiec nie pisz, ze wyprowadzka równa się koniec
                związku. Może według ciebie tak, ty byś tak postąpiła, nie dała
                szansy sprawdzenia jak to jest po rozstaniu. Tego czasami nie da się
                zaplanować. Dopiero po zamknięciu drzwi ludzie czują co zostawiają
                za sobą...
    • sanna.i Re: Mój brat ma kochankę :( 12.05.08, 22:06
      A ja zrozumiałam z tej historii, że dzieciaki są adoptowane, raz już im się
      rodzina rozpadła, a teraz po raz drugi? W dodatku Jaśnie Pan postanowił wziąć
      nogi za pas i dać sobie spokój z rodziną? Dla mnie doopek i tyle.
    • gacusia1 Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 00:57
      Wlasnie brat,moj wlasny brat postawil przyslowiowy krzyzyk na
      wszystkich facetach.Dawno temu(juz sa po rozwodzie) odkrylam,ze ma
      kochanke.Na domiar zlego dalam sie nieswiadomie wciagnac w jego
      klamstwa,jeszcze nie wiedzac o niczym. Nie moglam sie z tym
      pogodzic.Bylam wtedy 2 lata po wlasnym rozwodzie(zdradzal i nie
      tylko).Kilka lat minelo,i zdradzil kochanke z...kolejna kochanka...
      Po prostu stracilam wszelkie zludzenia co do uczciwosci mezczyzn.
      Nie mam na to wplywu co robi moj brat.Ty tez nie masz. Jego
      zycie,jego sumienie. Masz racje,ze nie chcesz slyszec o niczym,o
      czym musialabys klamac.
      • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 08:51
        Gacusia i tu się mylisz. Uważasz, że jak wszystko gra to i rodzina
        przyjdzie i pogada, a jak się wali to najlepiej rączki umyć. Powiem
        Wam co zrobiła moja mama jak wujkowi odwaliło (kochanki co prawda
        nie miał, ale dom opuścił). Pojechała do bratowej, pogadała, a potem
        objechała wujka razem z babcią tak, że od razu wrócił na łono
        rodziny. I co? Do dziś są szczęśliwym małżeństwem. Czasami taki
        zimny prysznic od najbliższych dobrze robi. Dodam jeszcze, że to
        ciotka go z domu wyrzuciła, bo już jej się ulało nerwów.
        • guderianka Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 09:05
          Gyd kuzyn zaczął sypiać piętro niżej a jego matka (moja ciocia)
          dowiedziała się o tym, najpierw pogadała z synową a potem tak syna
          opiórkała,że wrócił skruszony na łono rodziny i ..jest ok
          • to.ja.kas Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 13:06
            Jakby mnie facet z domu wywalił to byłby to pierwszy raz....nie
            wróciłabym tam za boga chinskiego.
            Awantury awanturami, ale wywalanie z domu, przemoc i innte tego
            rodzaju sprawy przezyłam i wiem, ze NIGDY nie nalezy na to pozwalać.
            A jakby rodzice kazali mi wrócić i robiliby jazdy to długo nie
            mieliby okazji spotkac mnie ponownie.
            Dopóki by nie zmadrzeli.
            • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 13:58
              to.ja.kas napisała:
              > A jakby rodzice kazali mi wrócić i robiliby jazdy to długo nie
              > mieliby okazji spotkac mnie ponownie.
              > Dopóki by nie zmadrzeli.

              Dokładnie.
              Nie rozumiem, dlaczego traktować dorosłą osobę jak zagubioną owieczkę, która zbłądziła, ale jak się nią mocno potrząśnie i przymusi, to skruszona wróci na łono, a rodzinka będzie zadowolona. I wszystko będzie ślicznie, pięknie, jak w serialu tudzież innej Jeżycjadzie, będą żyć razem długo i buahhahhaha szczęśliwie.

              Jeśli ktoś podjął decyzję taką, a nie inną i jest świadom jej konsekwencji, to rodzinę pragnącą go uszczęśliwić na siłę i zmusić do zmiany decyzji powinien zlać ciepłym sikiem.

              Tylko brat i bratowa tak naprawdę wiedzą, co jest przyczyną rozpadu ich małżeństwa. Jeśli zechcą poradzić się osób trzecich - np. specjalisty od terapii rodzinnej - chwała im za to. Jeśli nie zechcą - wara od ich decyzji.
              • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 14:33
                Kotula zmusić nie zmusisz, ale czasami delikwentowi oczy na pewne
                sprawy otworzysz. Czasami taki opieprz z zewnątrz pomaga, bo mąż i
                żona potrafią tak się zapętlić, że czasami to nawet nie wiedzą czemu
                się rozstali.
                • mama_kotula Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 15:07
                  hrabina_murzyna napisała:

                  > Kotula zmusić nie zmusisz, ale czasami delikwentowi oczy na pewne
                  > sprawy otworzysz. Czasami taki opieprz z zewnątrz pomaga, bo mąż i
                  > żona potrafią tak się zapętlić, że czasami to nawet nie wiedzą czemu się rozstali.

                  Hrabino, oczywiście masz rację, że czasem ogląd z zewnątrz pomaga.
                  Skłaniam się jednak ku temu, aby tego oglądu i ewentualnego opieprzu dokonywały osoby obce, a nie rodzina (psycholog, terapeuta rodzinny).

                  Nie da się ukryć również, że rodzina jest w stanie tak zdominować zbyt mało pewną siebie osobę, która chce zakończyć związek, że taka zaszczuta osoba "przekonuje się" i wraca, wbrew temu, co naprawdę myśli, a pod presją rodziny ("bo to taki dobry chłopak, tylko zagubiony, fanaberie stroisz, wszystko się ułoży, my wam pomożemy" - przykład mój z autopsji, przekonać się nie dałam).

                  Dlatego ja bym ewentualnie porozmawiała z bratem, powiedziała - nawet i dobitnie - co myślę na temat tego, co zrobił - ale powstrzymałabym się od nakłaniania go, zmuszania do powrotu, co najwyżej zasugerowałym terapię rodzinną. I przede wszystkim wysłuchała, jak on się zapatruje na całość sprawy.
                  • hrabina_murzyna Re: Mój brat ma kochankę :( 13.05.08, 16:35
                    No i dokładnie Kotula, pogadać z bratem, powiedzieć co się myśli,
                    zapytać jakie ma plany i na tym koniec. A potem postarać się
                    wesprzeć bratową i pamiętać o utrzymywaniu z nią kontaktu, bo to, że
                    nie jest już z bratem nie oznacza, że rapte przestała należeć do
                    rodziny, bo dzieci w tej rodzinie zostają.
                    • margosia.kr Bratowa 14.05.08, 06:20
                      Witajcie smile
                      Z bratową jestem w stałym kontakcie. Przegadałyśmy wiele godzin i
                      wiem jak trudno jej być samej. Zarówno pod względem psychicznym, jak
                      i organizacyjnym. Dzieci z dnia na dzień musiały wydorośleć, dostały
                      klucz na szyję i musiały sobie same radzić od 6.30 do 16-17. Teraz
                      jest opiekunka, to już łatwiej.
                      Znam moją bratową 26 lat i pomimo wad, które ma (każdy ma)
                      zwyczajnie ją lubię. Dlatego tak mi przykro z powodu tego co się
                      stało. Widzę jak trudno jej to wszystko ogarnąć. A on ? Raz na czas
                      się pojawi, zrobi przysłowiowe dobre wrażenie i znika.
                      Któraś z Was napisała "koszula bliższa ciału", a mnie ta "koszula"
                      normalnie uwiera. Nie cieszy mnie jego widok, nie mam ochoty z nim
                      rozmawiać, śmiać się. Mam w sobie wiele negatywnych emocji i obawiam
                      się, że już nie będę potrafiła tak go szanować, jak przed tym
                      wszystkim.
                      Miłego dnia smile
                      • dentzyo Re: Bratowa 15.05.08, 09:43
                        Katolicki kraj, a takie rzeczy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja