Własna matka zawiodła...

12.05.08, 14:08
Cześć dziewczyny!
Rzadko się odzywam na forum, ale śledzę co się dzieje. Dziś mnie tak
natchnęło, żeby napisać co mnie boli. Chyba taki dzień.

Kiedyś jak ktoś opowiadał różne historie rodzinne, to byłam dumna,
że mnie to nie dotyczy. Uważałam moją rodzinę za idealną,
bezkonfliktową, dobrą...
Wyszłąm za mąż. Moi rodzice chcieli żebym sie nimi zaopiekowała i
zostałam w domu, mieszka tam też mój brat. Wszystko było pięknie,
remontowaliśmy ten dom przez 8 lat. Jeszcze mu dużo do świetności
ale można przyzwoicie mieszkać i wkoło domu też jest fajnie. Rodzice
ani, brat nie dokładali się do remonu (rodziców nie była stać, brat
dorywczo pracuje, a teraz wcale). Rachunakmi się dzielimy, a
zaopatrzenie w pożywienie należało, a teraz w szczególności należy
do nas.
Zmarł mój tato. To on traktował mojego męża jak własnego syna,
czasem traktował go lepiej odemnie. Ja z mężem (a mam jeszcze 2
braci) pomogliśmy mamie w najcięższych chwilach, nikt nie pomógł
mamie tylko my.Postawić pomnik, też tylko my. Choć w tym momencie
nie staliśmy
dobrze finansowo, ale wzięliśmy kredyt i dołożyliśmy połowę na
pomnik. No cóż zostałam w domu i czułam się za mamę
odpowiedzialna.Rok później urodziła się nasza córcia. Ona wniosła
radość od nowa do tego domu. Ale po śmierci taty zaczęło się psuć.
Za długo by pisać ale stanęło na tym, że pod koniec sierpnia
wyprowadzamy się. Mamy dość, potrzebujemy spokoju.
Moja mama wymienia mnie na "lepszy" model. Taki kaprys. Po tylu
latch, naprawdę bezinteresownej pomocy, trochę boli. Nigdy do tego
momentu nie zastanawialiśmy się nad tym,że mój brat jest na naszym
garnuszku, że wogóle nie dokłada się do rachunków. Owszem pomagał
fizyczną pracą przy remontach tak jak ja i mąż, nie robił niczego za
nas. Ani mamy ani brata nie interesuje pranie, sprzątanie. Tak sobie
żyliśmy, spokojnie bez kłótni, bez pretensji.
Teraz mamie i bratu jest źle. My jesteśmy źli. Mama nie chce już nam
przepisać domu. Tzn. mówi żebyśmy robili dale w tym domu, bo jak
było powiedziane, że zostaję w nim to żebym się z niego nie ruszała,
ale oczywiście na słowo.
Mam już dość. Czuję się wykorzystana. Żal mi tego wszystkiego, tylu
planów, pracy, marzeń. Mój mąż haruje za granicą, po to by mojej
mamie było lepiej, a moja mama i brat opowiadają o nim, a ostatnio i
o mnie niestworzone historie.
Słowa już nic nie dają. Ostatnio, napisałam do mamy list, chyba
zrozumiała
moje uczucia, niestety na krótko.
Nie jesteśmy z tych osób, które się sądują czy dochodzą swego. Nawet
o tym nie myślę! Ponieważ mama i brat wybrali sobie już dawno mojego
następcę, chcemy się dogadać żeby nam oddali włożone pieniądze. Nic
więcej od nich nie chcę. Tylko tych pieniędzy na które mój mąż
ciężko pracował. Nie widział dziacka, przez pół jego życia. Po to
żeby nam wszyskim było lepiej.

Nie szukam Waszych sądów, w zasadzie to nie wiem czego szukam. Nie
jestem też z tych co w ten sposób się zwierzają ale poczułam taką
potrzebę.
Pozdrawiam
    • m.fiorella Re: Własna matka zawiodła... 12.05.08, 14:41
      rozumiem cię i mysle że czułabym się podobnie źle
      Jedno mogę poradzić, przestańcie się dokładać i sponsorować życie
      ludziom którzy was nie szanują

      pieniędzy chyba nie odzyskacie dobrowolnie

      po śmierci matki dzidziczysz część domu, dopiero wtedy coś możesz
      odzyskać
    • demarta Re: Własna matka zawiodła... 12.05.08, 14:44
      no cóż, czasami z rodziną jednak najlepiej na zdjęciach się
      wychodzi, w życiu niekoniecznie. taka historia skłania do przykrej
      myśli: najpierw się prawnie zabezpieczyć, a potem dopiero pieniądze
      ładować. a najlepiej jednak na swoje własne pracować, bo coś dane
      komuś bywa "smrodkiem" w rodzinie na lata.

      dziwne, ze rodzice o twoją opiekę zabiegali, a teraz masz
      przyzwolenie na wyprowadzke i nie jesteś juz potrzebna. kim jest
      ów "lepszy model"? czyżby brat sobie dziewczynę przysposobił i chce
      z nią zamieszkać u mamy?

    • 18_lipcowa1 Re: Własna matka zawiodła... 12.05.08, 19:45
      bo bylo sie od razu wyprowadzic od rodzicow,
      ale chore klimaty
    • syriana Re: Własna matka zawiodła... 12.05.08, 20:31
      Twoja historia jest dla mnie kolejnym potwierdzeniem, że założenie własnej
      rodziny wymaga wyznaczenia jej granic - odtąd dotąd jest nasz dom, nasza
      prywatność, tym możemy się podzielić na takich zasadach, a ta sprawa jest wspólna

      u Was tego zabrakło
      współczuję bardzo, dobrze się Wam razem żyło, więc taki zwrot tym przykrzejszy
      musi być
      • rossa79 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 11:47
        Witam ponownie!
        Wszystkie macie rację, że to chore klimaty? - też tak uważam. No ale
        cóż Polak mądry po szkodzie. Teraz bym tak nie postąpiła ale wtedy
        było wtedy. Głupota i już.
        Ale i tak jestem pozytywnej myśli.
        pa
    • selavi2 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 13:16
      Az mi sie ryczec zachcialo, jak to przeczytalam.
      Rozumiem Twoj zal i rozgoryczenie. To boli, kiedy Cie najblizsi "wystawiaja",
      traktuja jak niepotrzebna rzecz, wykorzystawszy na maxa.
      I mysle tak, jak dziewczyny tutaj - zbierajcie sie stamtad.
      Acha, mozesz dochodzic zachowku po zmarlym tacie - mama i bracia powinni Cie
      splacic.
      • hallodolly Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 13:37
        Rozumiem, że od początku waszego remontowania domu było dla was jasne, że
        remontujecie ten dom i wkładacie w niego kupe kasy bo kiedyś zostanie on
        zapisany wam?
        Jeśli tak, to nie robiliście tego bezinteresowniei nie żal mi was za głupotę i
        łatwowierność - ładowanie kasy w coś cudzego.
        Jeśli zaś robiliście to niby bezinteresownie licząc na zapisanie domu jako
        naturalną kolej rzeczy - nie żal mi was, zostaliście ukarani za chciwość.
        • sylwi-a-25 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 13:50
          Rozumiem ciebie doskonale. Miszkamy z mezem w niemczech ( ja od
          12lat on od4) i moja rodzina jest w niemczech jego w polsce. Rodzina
          meza miala bardzo ciezke czasy, ojciec stracil prace matka zarabiala
          grosze i jeszcze jedno dzieck w domu, no to ze obydwoje bardzo dobze
          zarabiamy pomagalismy im pienieznie prawie przez 1,5 roku. Potem
          tesciu znalaz prace, zarabia teraz 5000zloty i zyje im sie bardzo
          dobze.Nawet wybudowali sobie dom!
          W zeszlym roku w sierpniu jechalismy na pare dni do polski no i maz
          musial szybciej od demnie wrocic to zamowilismy bilet na samolot,
          ale trzeba bylo go w polsce zaplacic na lotnisku w gdansku to
          poprosilismy tescia zeby odebral go i wylozyl te pieniadze, jak
          tylko przyjedziemy to zaraz je dostanie a on na to a co to ja wasz
          bank jestem!!!!!

          Zatkalo nas! Jak bylismy tam to jeszcze sie zaczeli zucac ze nie
          kupujemy sami jedzenia sobie jak ich odwiedzamy jak i picia, oraz ze
          im nic z niemiec nie przywiezlismy jak proszki itd....

          Ale sztyt byl jak byli kupic sobie nowa kuchnie za 30.000zlotych i
          powiedzieli do nas zebysmy im do nowego domu kupili zmywarke jako
          prezet na chalupe....

          Normalnie opadly nam szczenki, my pojechalismy oni zaczeli na nas
          gadac nie samowite chistorie w rodzinie i od tamtej pory nie ma
          kontaktu miedzy nami.

          Jaki czlowiek jest czasami glupi, to dopiero teraz wiem.

          Dam wam rade, nie pomagaj mamie ani bratu moze wtedy docenia co
          mieli z was. Ani sie nie kluc o nic, bo i tak bedziesz ta najgorsza,
          poprostu rodzine narazie sluzbowo. Moze sie naucza!!1

          Pozdrawiam
        • rossa79 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 14:24
          Hallodolly pewnie, że jesteśmy sami sobie winnni. Ale wyobraź sobie,
          że nie jesteśmy chciwi. Wyniesiemy się do własnego mieszkanie bo
          takowe mamy. Na kasie ze spadku, też mi nie zależy, zresztą niech
          moja mama żyję jak najdłużej w zdowiu.
          Prawie cała rodzina, która wie o tej sprawie, jest za nami. Są
          oburzeni. Raczej inni czyhają na majątek (którego w sumie nie ma)niż
          my.
          Pozdrawiam
    • weronikarb Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 13:45
      Rossa przykro mi naprawde, wiem jak to boli.
      Pzrekonałam sie na wlasnej skórze ze z rodzina to na zdjeciu
      najlepiej sie wychodzi.
      Teraz nadal niby wszystko ok, ale ani grama nie ufam i traktuje jak
      obcą osobę jesli chodzi o finanse
    • isska12 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 14:15
      współczuję Wiem jak to jest bo sama miałam podobnie tylko że to tata
      się na nas "wypiął". PO ślubie na wyrażną prośbę mojego ojca
      zamieszkaliśmy z rodzicami. Mieszkał jeszcze z nami mój brat który
      miał się w niedługim czasie wyprowadzić. Rodzice wybudowali dla
      niego ładny domek i planowali że on go wykończy jak tylko skończy
      studia i pójdzie do pracy. Ale okazało się że brat studia rzucił,
      pracuje dorywczo bo wszędzie po kilku miesiącach go zwalniają albo
      sam przestaje chodzić, żyje na koszt rodziców. Dom w którym
      mieskzaliśmy wraz z rodzicami miał być w przyszłości nasz. Ojciec to
      powtarzał przy każdej okazji. Przez chwilę, jeszcze przed ślubem
      chcieliśmy kupić sobie mieszkanko ale ojciec przekonał nas że jego
      dom to nasz dom i nie mamy się wygłupiać. Tak więc odremontowaliśmy
      dom, włożyliśmy w niego naprawdę dużo pieniędzy. Po czym okazało się
      że brata nie stać na wykończenie domu który zbudowali dla niego
      rodzice i skoro mój mąż chce ZA DARMO stać się posiadaczem tak
      wypasionego domku rodzinnego to powinien wyłożyć pieniądze i tym
      samym spłacić mojego brata. Wtedy powiedzieliśmy koniec kupiliśmy
      mieszkanie w BLOKU co dla ojca jest wystarczającym powodem by żywić
      do nas odrazę i niechęć. Ale mamy w końcu święty spokój. Brat
      czasami wpada do nas pożyczyć " na benzynę" ( z reguły pieniędzy nie
      oddaje ) Ale i tak jest tym wspaniałym a ja tą złą i nieważne co bym
      robiła nie zmienię tego stanu rzeczy. Ty też odpuść sobie, traktuj
      ich z dystansem i nie przejmuj się
      • rossa79 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 14:37
        Sorka, ale śmiać mi się zachciało. Jakbym o sobie czytała, z tą
        różnicą, że ja taty już nie mam i utrzymuje brata mama, a jak my się
        wyprowadzimy i nikt inny jej nie pomoże, to nie utrzyma domu, nie
        mówiąc o utrzymania mojego brata.
        U mnie też tak miało być, że brat miał się wyprowadzić. Zresztą
        gdybym ja była na jego miejscu, to nie chciałabym tak mieszkać z
        rodziną siostry czy brata. Dziwne to dla mnie wszystko , no ale
        niestety prawdziwe.
        Chciałam jeszcze dodać, że pomogłam bratu znaleźć pracę. Niezła, nie
        napracowałby się zbytnio i po jakimś roku kasę też miałby niezłą.
        Nie dopracował nawet 2 miesięcy, zrezygnował i siedzi w domu.
        Czsem się dziwię, że jesteśmy jednakowo wychowani, a mamy tak różne
        poglądy na życie, priorytety. Pozdrawiam
    • robbea1 Re: Własna matka zawiodła... 13.05.08, 15:27
      Nie ciebie pierwsza i nie ostatnią
      Zyj swoim zyciem i pamiętaj że twoja rodzina jest najwazniejsza.
Pełna wersja