jestem.mama
14.05.08, 10:14
Ostatnio bardzo niepokoi mnie własne zachowanie wobec 1,5 rocznego
synka. Szkrab celowo wystawia mnie na próbę testując moje reakcje na
negatywne zachowania. Staram się zachowywać spokojnie i stanowczo,
jednak bywają sytuacje, że po prostu.. nie wytrzymuję i wybucham!
Zdarza mi się wtedy potrząsnąć dzieckiem, skrzyczeć go, a nawet dać
klapsa

(
Są to sytuacje tego typu gdy np. przewijam synka, a on wyrywa mi
się, kopie nóżkami i w efekcie on cały, ja i najbliższe otoczenie
jest umazane w kupie
Ogromnie żałuję potem, że byłam agresywna wobec dziecka, ale po
prostu puszczają mi nerwy, a nie mogę np. w takim momencie wyjść z
pokoju żeby ochłonąć.
Zawsze staram się małego zabawić przy czynnościach przez niego nie
lubianych np. przewijanie, ubieranie. Czasem jednak on wyczuwa, że
mamie chodzi o to żeby leżał spokojnie i zaczyna brykać ze zdwojoną
siłą.
Mały też notorycznie mnie gryzie i szarpie za włosy. W dodatku moje
prośby i zakazy wypowiadane stanowczym tonem traktuje jak zabawę i
zanosi się śmiechem.
Myśle że jestem fatalną matką. Nie wiem jednak co zrobić żeby
okazywać dziecku więcej cierpliwości. Często też zastanawiam się jak
poradzę sobie z dwójką dzieci, skoro do jednego brakuje mi
wyrozumiałości...Bardzo proszę o pomoc i rady