nerwowa mama - to niestety ja..

14.05.08, 10:14
Ostatnio bardzo niepokoi mnie własne zachowanie wobec 1,5 rocznego
synka. Szkrab celowo wystawia mnie na próbę testując moje reakcje na
negatywne zachowania. Staram się zachowywać spokojnie i stanowczo,
jednak bywają sytuacje, że po prostu.. nie wytrzymuję i wybucham!
Zdarza mi się wtedy potrząsnąć dzieckiem, skrzyczeć go, a nawet dać
klapsa sad(

Są to sytuacje tego typu gdy np. przewijam synka, a on wyrywa mi
się, kopie nóżkami i w efekcie on cały, ja i najbliższe otoczenie
jest umazane w kupie sad
Ogromnie żałuję potem, że byłam agresywna wobec dziecka, ale po
prostu puszczają mi nerwy, a nie mogę np. w takim momencie wyjść z
pokoju żeby ochłonąć.
Zawsze staram się małego zabawić przy czynnościach przez niego nie
lubianych np. przewijanie, ubieranie. Czasem jednak on wyczuwa, że
mamie chodzi o to żeby leżał spokojnie i zaczyna brykać ze zdwojoną
siłą.
Mały też notorycznie mnie gryzie i szarpie za włosy. W dodatku moje
prośby i zakazy wypowiadane stanowczym tonem traktuje jak zabawę i
zanosi się śmiechem.

Myśle że jestem fatalną matką. Nie wiem jednak co zrobić żeby
okazywać dziecku więcej cierpliwości. Często też zastanawiam się jak
poradzę sobie z dwójką dzieci, skoro do jednego brakuje mi
wyrozumiałości...Bardzo proszę o pomoc i rady

    • margo_kozak Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 10:15
      Boze opisalas mnie...
      • mama-ola Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 10:28
        Dzieci bywają strasznie wnerwiające ;-/
        Wołam męża, by mnie zmienił.
        A jak nie może mnie zmienić, to przypominam sobie, że działa, jak
        się kucnie, o czymś tam pogada, pochwali, przytuli. Moje dziecko
        jest łase na pochwały, więc wypalam ni z gruchy z pietruchy "ale
        ślicznie odgadywałeś piosenki" (bo kiedyś tam odgadywał), rozmawiamy
        sobie o tym i już dziecię szczęśliwe. Więc choć się we mnie krew
        burzy, kucam i staram się podejść ze zrozumieniem. U mnie to działa,
        ale ja mam starsze dziecko. Z młodszym to chyba gorzej...
    • abocijawiem Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 10:40
      A ja wlasnie podwojnie nerwowa jestem sad nr 1 prawie 4 lata, nr 2 10
      m-cy. Taki jest los choleryczek... Najgorsze, ze nr 1 na taka sama
      sie zapowiada... Czasem zamiast dac klapsa walne baranka w sciane i
      jest mi lepiej. a potem np. biore wiadro i czyszcze to rozdyzdane
      kupsko z mebli, dziecka, osoby wlasnej...
      • nullik Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 10:59
        Mój dzieć jest bardzo grzeczny. Ma 13 miesięcy. NIe mieliśmy z nim
        dotychczas żadnych większych problemów. Nie było kolek, nie było
        problemów ze spaniem. Generalnie sielanka można powiedzieć. Ale
        ostatnio zdarza się coraz częsciej, że synek ma swoje zdanie...
        Kiedy czuję, że zaraz zacznę gryźć, wychodzę z pokoju. Zostawiam
        małego w łóżeczku - wyj sobie, a ja wychodzę.
        Mąż mi dogadywał, że mały czuje moje nerwy i dlatego sie tak
        zachowuje. Aż pewnego razu miał go uspać wieczorem... Teraz mi juz
        nie dogaduje... ale do usypiania małego też sie nie garnie.
        Taaak... mały przyzwyczaił nas do tego, że jest grzeczny i
        spokojny.... Nie pozostaje nic innego, jak tylko zaakceptować fakt,
        że rośnie, że się zmienia, że ma teraz inne potrzeby... Nie będzie
        niemowlakiem na zawsze. Nie można oczekiwać od takiego malucha, że
        będzie zachowywał się, jak dorosły.
    • palantunio2 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 11:39
      Moja Córcia też nie jest spokojniejsza, taki wiek.
      Musimy jakoś to przetrwać.
      Ja polecam persen, melisę, albo jakieś inne "lekkie" środki.
      No i oczywiście książki, artykuły o zachowaniu dzieci w danym wieku, chociażby kalendarz małego dziecko miesiąc po miesiącu na gazecie.
      powodzeniasmile
      • mamciulka-nikulka Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 12:59
        I ja też jestem nerwus. Ale dla własnego spokoju i dziecka dałam
        sobie jakiś czas temu na luz. Poprostu robię tak jak chce. Nie
        przebieram go już od dawna na leżąco, tylko zaprowadzam do łazienki,
        on stoi, trzyma się wanny, nastawia pralkę, a ja robię swoje. Czasem
        się broni przed pójściem do łazienki to mu mówię "tak chcesz, to
        chodź se z tym gównem". Potem jak go dupka piecze to sam woła do
        łazienki smile Rozmazuje jedzenie na stole, kończymy jedzenie. Nie chce
        się ubrać, nie idziemy na spacer.
        Ostatnio zaczął chodzić do żłobka i od razu nauczył się bicia, czego
        wcześniej wogóle nie robił. Póki co wcale nie reaguję, wychodząc z
        założenia, że jak nie będzie wiedział, że to złe to przestanie to
        robić. Choć jeszcze nie wiem czy to poskutkuje???
        • lidiusz11 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 13:29
          Ja też czasami mam takie nerwy, że np. biorąc małą na ręce zrobię to gwałtownie
          bo np. coś przeskrobała, ale potem jak ochłonę wiem, że nie zrobiła nic złego,
          żebym ja mogła tak zareagować i strasznie tego żałuję i mam okropne wyrzuty
          sumienia. Zawsze sobie obiecuję, że już nie będę ale nie potrafię się opanować.
          Mąż jest na mnie zły i sama strasznie się z tym czuję, bo nie poznaję siebie.
          Czasami to się zastanawiam, czy nie powinnam iść do lekarza. Nigdy nie zrobiłam
          krzywdy dziecku, ale myślę, że to źle wpływa na psychikę dziecka jak widzi mnie
          taką. Moja od urodzenia non stop płakała, miała kolkę i w ogóle była dzieckiem
          nadpobudliwym. Teraz ma 2 latka i jest grzeczna i wstydliwa ale wiadomo, że
          czasami się zdarzy, że mnie zdenerwuje. Musimy pracować nad naszymi nerwami, bo
          przecież kochamy te nasze skarby.
          • aannaa6 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 13:38
            A ja sobie przypominam swoja opiekunkę - kochaną nianie. Jak każdy człowiek też
            czasami sie zdenerwowała, ale to co najważniejsze to po takiej akcji zawsze mnie
            przytuliła i ukochała. I teraz widzę że to było cudne postępowanie. Bo co jak co
            ale dzieciaki potrafią dopiec.
        • mamamamba Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 13:48
          mamciulka-nikulka napisała:
          "tak chcesz, to
          > chodź se z tym gównem". Potem jak go dupka piecze to sam woła do
          > łazienki smile

          tez tak mowie, a moj wtedy.. tak se chodzi big_grin chyba nic go nie szczypie.
          ja przestalam reagowac. i robie tak samo- jak nie ubierzesz sie- zero spaceru
          itd. daje wybor- albo albo. doszlo do tego, ze maly zaczal rozumiec i WIDZI, ze
          nic z jego histerii. wybiera. w koncu trzeba usamodzielniac.
          najgorzej jest z przewijaniem. ucieka i ryczy wnieboglosy. wczoraj mialam
          kryzys... dostalam apopleksji. zatem w to lato sciagam pieluche smile
          • papiki Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 14:21
            nerwowa mama - to niestety też i ja. Wstyd mi przed samą sobą, że
            zdarzy mi się krzyknąc na córkę, zbyt gwałtownie wziąc ją na ręce.
            Ma 16,5 mies i zawsze była spokojna, nie miała kolek, nie płakała.
            Przyzwyczaiłam się do takiej spokojnej córeczki i teraz jak jej coś
            nie pasuje, marudzi czy płacze to gotuję się w środku, ale staram
            się nie reagowac. Najwięcej negatywnych emocji zbiera się we mnie
            przed miesiączka, już się boję, bo się zbliżasad Tak mi żal tej małej
            istotki, nic złego przecież nie robi, dopiero uczy się świata, a ja
            tak podle się zachowuję. Staram się, ale mi nie wychodzi. Powtarzam
            sobie, że to nie córka mnie denerwuje, tylko ja się denerwuję i to
            ja się powinnam uspokoic, nie ona. Pozdrawiam wszystkie choleryczkismile
    • joaska26 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 19:56
      I ja też należę do tych nerwowych i impulsywnych i moja córcia
      niestety też. A jak wiecie podobieństwa się odpychajasmile... Staram
      się zachowywać zimną krew jak najdłużej i nie wybuchać przy niej ale
      to się tak łatwo mówi. Dzisiaj właśnie miałam fatalny dzień. Od rana
      były nerwy, przy ubieraniu, przy zakupach, w piaskownicy i przy
      zaśnięciu... Jestem padnięta. Takie dni mnie wypompowują ale na
      szczęście rzadko się zdarzająsmile. Nerwowe mamy trzymajmy się!
      • mamusia_karina Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 20:05
        witam w klubiewink moj SYnek ma 3 latka,zawsze był bezproblemowym
        dzieckiem-jesli chodzi o spanie czy jedzenie.Teraz niby tez nie jest
        najgorszy aleeeeeeeeeeeeee...u Nas horror to powroty do domu i
        histerie,mieszkamy na 4 pietrze i niose go zawsze do domu z wielkim
        krzykieeeeeeeem i tak codzien.Na dworze tez chodzi swoimi
        drogami;/;/;/ i od razu trace humor.
    • travka1 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 20:53
      ja tez jestem straszny nerwus niestety i czasami zdarzalo mi sie
      krzyknac na synka a czesciej poprastu wsciekalam sie sama na
      siebie,czulam sie bezradna,potrafilam sie nawet rozplakac...kilka
      razy byla swiadkiem tego moja mama...kiedy maly sie darl albo
      rzucal tlumaczyla mu chociaz synek ma dopiero 1,5 roku i o dziwo to
      dzialalo - zaczynal sluchac.Zaczelam robic to samo,dokladnie
      wszystko mu tlumacze-oczywiscie nie zawsze dziala w 100 % ale jest o
      niebo lepiej, do tego mama dala mi persen. Jak czuje ,ze zaczyna sie
      we mnie gotowac, biore tabletke i chodze potulna jak baranek smilesynek
      i maz na tym skorzystalismilea i ja tez...
      • apolonina13 Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 21:12
        mi tez jest wstyd bo jestem podobna;/

        mam dwójkę i o ile młodsza mnie nie denerwuje(jeszcze;P)to starsza potrafi mnie
        wyprowadzic z równowagi...oj potrafiuncertain
        czesto nie reaguje na jej zachowanie i tłumacze jej co i jak a czasami
        wybucham,np.dzisiaj miała dzien bolesnego szczypania i uderzania mnie głowa w
        brode a wiadomo,że jak człowiek dostanie nagle strzała to ma odruch obronny;P

        czasami mam wrażenie,że ona jest taki choleryk jak jauncertain
    • r0sie Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 14.05.08, 22:42
      Drogie mamy zapisuje sie do tego klubu, niestety.
      Kamilka ma 4 latka, potrafi 'dopiec' niezle, doprowadzic do szalu nawet mojego
      spokojnego meza, taki wiek, mam nadzieje ze to minie, przynajmniej pozostanie w
      lagodniejszej formie.

      I jak sobie z tym radzic?

      Jak byla mlodsza, liczylam do 10-ciu, zanim cos glupiego zrobilam, zwykle w
      trakcie liczenia troche mi nerwy przechodzily.

      Co radzicie jeszcze?
      Z niecierpliowscia czekam na sprawdzone metody radzenia sobie w takich
      sytuacjach! smile
      • papiki Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 15.05.08, 09:11
        Ustawiłam sobie na monitorze tapetę ze zdjęciem córki jak miała 3
        tygodnie i jak mnie cholera bierze, to przypominam sobie owo
        zdjęcie. Córka jest na nim taka malutka, bezbronna, nieświadoma
        jeszcze swojego przyszłego życia. I myślę sobie - nie po to ją pod
        sercem nosiłam, żeby teraz wyżywac na niej swoje emocje. Zaciskam
        zęby i mocno ją przytulam. Przechodzi.
    • an_ni Re: nerwowa mama - to niestety ja.. 15.05.08, 10:45
      twoj syn robi dokladnie to samo co ty, wkurza sie na ciebie i na
      sytuacje, ale oczywiscie okazuje to po swojemu
      moze to ci rozjasni, ze trzeba zmienic front?
      przeciez przewijanie moze byc chwila do laskotek, przytulan, ok po
      wytarciu pupska z kupy
      a moze on nie lubi lezec? moze mu przeszkadza to kupsko lepiace sie
      do tylka? to myj mu pupe pod woda
      a potem daj mu troche poganiac z tym golym pupskiem po mieszkaniu
      no wiecej luzu!
      zamien stanowczosc na wspolprace, dziecko nie jest lalka do
      sterowania
    • lila1974 Nie wystarczy stwierdzić "jestem nerwus" 19.05.08, 00:26
      i poniekąd się usprawiedliwić.
      Skoro jesteś takim nerwusem, że Ci to samej przeszkadza, to podejmij
      konkretne działania.

      Ja poszłam do psychiatry, zapisał mi leki, które nie są lekami
      uspokajającymi i nie ogłupiają, a jednak sprawiają, że moje reakcje
      na nerwowe sytuacje domowe są dużo DUŻO łagodniejsze a ja mam czas
      na przemyślenie sprawy i dobranie sposobu do okoliczności.

      Zadbaj o psychikę swoją a przez to swojego dziecka.
    • nutka07 Zmiana pieluchy 19.05.08, 10:02
      Moja mala (14miesiecy) od jakiegos czasu nie da sobie normalnie zalozyc
      pieluchy, kiedy lezy. Wygibasy, krzyki, ucieczki itd. Jak zrobi kupe to ja
      wstawiam do wanny, tam zdejmuje pieluche i myje pod bierzaca woda no a potem
      chwila silowania wink albo na stojaco (troche niewygodnie ale...). Widzialam tez
      takie pieluchy 'pelne' tzn. bez przylepcow. Wkladasz jak majtki.

      Mnie tez by nosilo, gdyby kupa byla dookola. Trzeba kombinowac i szukac ulatwien wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja