Przez takie cos - rozwód?

14.05.08, 12:25
Wczoraj rozmawialismy;ja i mąż(po wielu kłótniach, cichych dniach
przez ostatnie 2 lata....) , jesli mozna nazwać to rozmową i ;

Nie da sie z nim dojść do kompromisu, on uważa, że nic nie umiem i
nic nigdy nie robie, tak mi powiedział i jeszcze doszło wczoraj,że
nie umiem NAWET prasować....(to wszystko czesto powtarza)

I do moich obowiązków powinno należec;cała opieka nad dzieckiem(ale
to zbyt mało zajęcia wg niego) więc jeszcze sprzatanie i pranie i
cała reszta.Pracuję i wracam do domu o 17ej, on 18-19.
jak mu powiedziałam,że to niech on robi od rana do wieczora to co ja
powinnam , a ja zrobie zakupy, to powiedział,że nie umiałabym zrobic
zakupów.
Zakupy i odprowadzanie dziecka do przedszkola to jedyne jego
obowiązki, ja nawet od 4 latach nie moge pospać nawet do 8-mej . bo
on nie wstanie, jak mu powiedziałam,ze w weekend żeby raz wczesniej
wstał to powiedziął; że nie da rady.NIGDY nie wstał rano do niego.
W domu mam straszny syf, bo od paru dni nie sprzatam, bo i tak
przeciez nigdy nie sprzatałam, więc po co mam sie wysilać.Nie?

Chyba nikt psychicznie by tego nie wytrzymał.Ciagle - codziennie
słysze ,że nic nie umiem,.

na serio mam go dosyc, zberam dokumenty do pozwu i składam po
wypłacie.Trudno,nie dam się poniżać i nie zostane wołem pociagowym
na 3 etaty.
To wszystko mu mówiłam, NIE DOCIERA DO NIEGO NIC, nawet jak
dokładnie mówiłam co ja robie i dlaczego tylko ja mam sie poczuwać
do tego by to wszystko robic, rozmawialismy tez o tym na
spokojnie.....




    • ciociacesia Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:34
      kobietko - ale jak sie rozwiedziesz to ci niewiele tej roboty
      ubedzie... jeszcze zakupy ci dojda i odporowadzanie syna...
      • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:35
        oj, ubędzie mi duzo; ponizanie....a zakupy z przyjemnoscia zrobie

        To nie w tym rzecz
      • kotbehemot6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:38
        Ubedzie jej oj ubedzie....kretyńskich uwag męza, to bardzo dużo.

        zawsze uważam,ze należy rozmawiać, nie kłoić się, może skoro sami nie potraficie
        ze soba rozmawiac tylko się kłoćicie, to może zanim podejmiesz deyzje o
        rozwodzie to skorzystajcie z poradni rodzinnej czy jakiegos negocjatora????Może
        najpierw warto spróbowac naprawić...ale jak do faceta nie dotrze to wtedy trudno....
        • krwawakornelia W tej chwili zasowasz na 4 etaty 14.05.08, 12:43
          1. nianczenie dziecka
          2.nianiczenie meza
          3.zajmowanie sie domem
          4. praca
          w warunkach skrajnie trudnych
          to nazywa sie mobbing

          po rozwodzie
          punkt 2 odpadnie
          i warunki sie polepsza.

          No to sie zastanow.
        • doral2 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:44
          a co was skłoniło do małżeństwa, skoro nie wytrzymujecie ze sobą i mąż tak
          pogardliwie o tobie się wyraża?? czy kiedyś było inaczej??

          do rozwodu nie potrzeba zbierać żadnych papierów, oprócz aktu małżeństwa i aktu
          urodzenia dziecka...

          www.google.pl/search?q=wz%C3%B3r+pozwu+o+rozw%C3%B3d&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
          • demonii.larua Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:15
            a trzeba jeszcze zaświadczenie o zarobkach na przykład, jak jest majątek do
            podziału, to jeszcze więcej papierków do zebrania. Lepiej dać od razu niż potem
            przedłużać sprawę bo brakuje czegoś tam.
          • angel-marta Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:18
            doral2 napisała:

            > a co was skłoniło do małżeństwa, skoro nie wytrzymujecie ze sobą i mąż tak
            > pogardliwie o tobie się wyraża?? czy kiedyś było inaczej??

            Rany jak mnie śmieszą takie pytania.Co Was skłoniło? Czy mąż był inny? No kurcze
            to chyba już nie ma teraz znaczenia co ich skłoniło do małżeństwa, pewnie
            miłość.A czy było inaczej ? Myśle ze autorka wątku nie wyszła by za dziada który
            od samego początku tak się zachowywał.Więc co te pytania mają wnieść do sprawy ????
            • ciociacesia Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:42
              > > a co was skłoniło do małżeństwa, skoro nie wytrzymujecie ze sobą
              i mąż ta
              > k
              > > pogardliwie o tobie się wyraża?? czy kiedyś było inaczej??
              >
              > Rany jak mnie śmieszą takie pytania.Co Was skłoniło? Czy mąż był
              inny? No kurcz
              > e
              > to chyba już nie ma teraz znaczenia co ich skłoniło do małżeństwa,
              pewnie
              > miłość.A czy było inaczej ? Myśle ze autorka wątku nie wyszła by
              za dziada któr
              > y
              > od samego początku tak się zachowywał.Więc co te pytania mają
              wnieść do sprawy
              > ????

              codzi o skłonienie autorki do refleksji czy jest szansa wg niej na
              poprawe syt - na chocby odrobine przypominajaca to co bylo (o ile
              bylo lepsze niz teraz) i czy jej sie chce o to walczyc - czy widzi
              szanse, czy uwaza ze warto. a to wszystko przed rzuceniem
              sakramentalnego - wypierdziel dziada za drzwi smile
            • deodyma Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 20:12
              angel-marta napisała:

              > doral2 napisała:
              >
              > > a co was skłoniło do małżeństwa, skoro nie wytrzymujecie ze sobą
              i mąż ta
              > k
              > > pogardliwie o tobie się wyraża?? czy kiedyś było inaczej??
              >
              > Rany jak mnie śmieszą takie pytania.Co Was skłoniło? Czy mąż był
              inny? No kurcz
              > e
              > to chyba już nie ma teraz znaczenia co ich skłoniło do małżeństwa,
              pewnie
              > miłość.A czy było inaczej ? Myśle ze autorka wątku nie wyszła by
              za dziada któr
              > y
              > od samego początku tak się zachowywał.Więc co te pytania mają
              wnieść do sprawy
              > ????
              a mnie tam wcale takie pytania nie smiesza. bo mnie tez zastanawia
              to, czy maz autorki od poczatku zachowywal sie w ten sposob? no bo
              chyba z dnia na dzien to sie tak nagle to cale ponizanie i
              krytykowanie nie zaczelo?
              • angel-marta Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 14:49
                no bo
                > chyba z dnia na dzien to sie tak nagle to cale ponizanie i
                > krytykowanie nie zaczelo?

                A znasz kogoś kto z dnia na dzień się zmienia? Autorka wątku pisze że są razem
                10 lat, to chyba dość czasu aby wkradło się troche "rutyny", a jak juz doszło
                dziecko i te "nocne wstawanie" to już wogóle.Uważam że skoro jest z nim 10 lat i
                wyszła za gościa to raczej nie poniżał jej od dnia poznania.Więc pytanie czy
                taki był przed ślubem jest jak dla mnie śmieszne, bo chyba by za niego nie
                wychodziła i po 10 latach zakładała wątek ze "ojej mąż mnie poniża".Takie jest
                moje zdanie smile
                • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 16:01
                  dokladnie znamy sie 14 lat, i wydaje mi się ze człowiek przez te
                  wszytskie lata może się bardzo zmienic, a nawet przypuszczam,że
                  każdy co jakis czas zmienia się....wpływaja na to rózne sytuacje,
                  przemyslenia, traumy itp......
                  teksty; a nie widziłas /nie znałas go przed slubem po prostu
                  rozbrajaja mnie.....
                  • angel-marta Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 21:51
                    konstancja351 napisała:
                    teksty; a nie widziłas /nie znałas go przed slubem po prostu
                    > rozbrajaja mnie.....

                    Dokładnie to właśnie miałam na myśli.Człowiek się zmienia, jeden na lepsze drugi
                    na gorsze.Skoro on ię zmienił to jak można pytać czy kiedyś też był taki, no
                    chyba to jasne że nie był!!
                    • deodyma Re: Przez takie cos - rozwód? 16.05.08, 07:22
                      angel-marta napisała:

                      > konstancja351 napisała:
                      > teksty; a nie widziłas /nie znałas go przed slubem po prostu
                      > > rozbrajaja mnie.....
                      >
                      > Dokładnie to właśnie miałam na myśli.Człowiek się zmienia, jeden
                      na lepsze drug
                      > i
                      > na gorsze.Skoro on ię zmienił to jak można pytać czy kiedyś też
                      był taki, no
                      > chyba to jasne że nie był!!
                      no wiesz, ale z tym akurat to roznie bywa. bywaja sytuacje, gdzie
                      kobieta wychodzi za maz za mezczyzne, ktory poniza ja od samego
                      poczatku, i zyje w piekle na wlasne zyczenie. sama znam podobne
                      przypadki. no ale w przypadku autorki moglo byc oczywiscie inaczej.
                    • deodyma Re: Przez takie cos - rozwód? 16.05.08, 07:25
                      angel-marta napisała:

                      > konstancja351 napisała:
                      > teksty; a nie widziłas /nie znałas go przed slubem po prostu
                      > > rozbrajaja mnie.....
                      >
                      > Dokładnie to właśnie miałam na myśli.Człowiek się zmienia, jeden
                      na lepsze drug
                      > i
                      > na gorsze.Skoro on ię zmienił to jak można pytać czy kiedyś też
                      był taki, no
                      > chyba to jasne że nie był!!
                      no wiesz, ale z tym akurat to roznie bywa. niejednokrotnie kobieta
                      wychodzi za maz za mezczyzne, ktory poniza ja jeszcze przed slubem i
                      zyje sobie w takim piekielku na wlasne zyczenie. sama znam takie
                      przypadki. no, ale w wypadku autorki watku mozgo byc oczywiscie
                      inaczej.
                      • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 16.05.08, 09:36
                        Był zupełnie inny jak sie poznalismy, ale fakt ,ze ma mnie na
                        własnosc, (po slubie) zmienił jego pogląd, i stało się....po co
                        walczyc jak i tak nic nie zmienie....a ja zmienie, bo tym razem
                        naprawde skladam pozew, juz postanowiłam.
                        Jestem pewna,ze on mysli,że ja tego nie zrobię, moge sie załozyc,
                        zawsze był taki pewien,bo fakt faktem nigdy nie miałam odwagi tego
                        zrobic.A jego pewniactwo rosło i go przerosło,hehe
    • niya Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:36
      dla mnie nie jest to "takie coś", to jest zwykłe poniżanie Cię i terror
      psychiczny. Mężowi potrzebna sprzątaczka z niezłymi referencjami a nie żona. jak
      dla mnie to jest wystarczający powód do rozwodu..
    • majmajka Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:38
      Masz racje. Mysle, ze odetchniesz z ulga.
      • kropkacom Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:44
        A jak był przed ślubem?

        PS. A niby pracujące panie nie miały mieć takich problemów?
        • croyance Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 12:57
          To IMHO zalezy od typa: sa tacy, co zawsze znajda cos, do czego
          mozna sie przyczepic i pokazac, ze ONI zawsze wszystko robia lepiej
          (i wiecej).
          Jakby Autorka watku pracowala 24/7, maz by i tak powiedzial, ze nie
          ma prawa byc zmeczona, bo jej praca jest mniej wymagajaca niz jego,
          albo ze co ona tam wie, jak caly dzien pije kawke w biurze - nie to,
          co on.
          • nasyceni Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:03
            a moze na poczatek separacja?jesli to nie otworzy oczu meżowi to
            pomyslalabym o rozwodzie,uwazam ze rozwod to juz ostatecznosc...
        • magdalenapio Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:02
          Przed ślubem nie było tyle obowiazków i kazdy spał ile chce, i robił
          to co chce....wiadomo,że jak jest dziecko wszystko się zmienia.
        • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:05
          Przed ślubem bylismy 10 lat razem i były sprzeczki, ale było super,
          czulismy ze jestesmy wyjatkowa para(!!!!!)potem wiadomo, dziecko,
          wstawanie w nocy, dodatkowe obowiazki itp
          • deela Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:10
            yyy jak bardzo ja z mezem jestem dobraną parą to dopiero po urodzeniu dziecka
            poznałam, wczesniej jak bylismy we dwojke bylo super (choc we dwojke bylismy
            ledwie 10 m-cy od slubu a wczesniej ledwo sie znalismy) odkad jestesmy w rtrojke
            jest o 33 % lepiej smile
          • lubie.garfielda Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:11
            A czy przypadkiem szanowny pan nie ma jakiś problemów w robocie?
            Czasem niedojrzałe osobniki odgrywają swoje problemy na partnerkach.
            Chociaż przy tak długim okresie "fochów" nic nie usprawiedliwia jego
            zachowania.
            • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:15
              Faktycznie jeśli chodzi o zakupy, nigdy niczego nie zabraknie;od
              mięsa po wode mineralna, od czasu do czasu zrobi obiad....nie
              powiem,że nie zajmuje się dzieckiem, ale to raczej wtedy kiedy ma
              ochote,ale wychodzi z nim na spacery w weekend to nie powiem,że nie
              (to tak naprawde robi).......a ja całą reszte, łącznie z
              przygotowanie mu rzeczy do pracy...
              • qunegunda Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:44
                Pozostaje pytanie kto więcej zarabia i czyje jest mieszkanie?
                Jeśli jesteś na jego garnuszku to sie nie dziw.
                • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 16:01
                  ja na garnuszku?
                  może przeczytaj najpierw wszytskie posty
                  mieszkanie jest wspólne
                  • qunegunda Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 16:16
                    Piszesz tylko, że pracujesz i płacisz rachunki.

                    Piszesz też, że byliście razem 10 lat zanim wzięliści ślub - kto w
                    tym czasie gotował, prał, prasował, sprzątał? Jak doszlo do tego, że
                    w ogóle zaczęłaś prasować mu rzeczy? Po urodzeniu dziecka dochodzą
                    obowiązki związane z opiekną, ale wszystko inne robią też ludzie
                    bezdzietni.

                    Może było tak, że zawsze większosc obowiązków spoczywała na twoich
                    barkach, po urodzeniu dziecka byłaś jakiś czas w domu i wzięłaś na
                    siebie wszystko. W czasie twojej przerwy w pracy on awansował,
                    dostał nowe obowiązki w pracy i wyższą pensję. Po urlopie wróciłaś
                    na to samo stanowisko, różnica w zarobkach między wami zwiąkszyła
                    się na twoją niekorzyść. Sytuacja totalnego wyzbycia się obowiązków
                    domowych w połączeniu z wyższą pozycją zawodową była na twojego męża
                    komfortowa, więc stara się ją utrzymać. Dodatkowo czuje się pewnie
                    jako "głowa" rodziny i pogardza tobą jak kimś kto nie zrobił
                    kariery. Jest wściekły na ciebie, że (w jego mniemaniu) utrudniasz
                    mu życie "wymigując" się od obowiązków, które przecież na siebie
                    wzięaś.
                    IMO w waszej sytuacji warto spróbować terapii małżeńskiej przed
                    złożeniem pozwu rozwodowego.
                    • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 17.05.08, 09:18
                      Troche może jest prawdy w tym co piszesz...ale wczesniej, przed
                      slubem, np robilismy wspólnie obiad i było to normalnie....to był
                      wogóle jak teraz mysle inny człowiek, taki "po mojej stronie" tak
                      czułam, teraz tak nie jest, sam powiedział mi ze sie zmienił...wiec
                      chyba nie ma o czym mówic,on mysli ze na lepsze....haha
                      Ale nie dla mnie.
    • ik_ecc Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:31
      Tak, przez "takie cos" sie rozwiodlam juz raz i decyzji nigdy nie
      zalowalam.

      Kompletny brak szacunku, wieczne ponizania, wieczne marudzenie, a on
      w 100% nieskazitelny. Nie dalo sie rozmawiac, nie dalo sie szukac
      pomocy - bo niby dlaczego, przeciez on nie potrzebuje pomocy tylko
      ja (wielokrotnie bylam przez niego wysylana do psychiatryka).

      Zlozylam pozew o rozwod - jejeczku jak sie natychmiast zmienil,
      robil mi kanapki i przynosil do szkoly(!) (studiowalam wtedy),
      przepraszal, pokazywal mi jakie to ksiazki czyta, jak to on teraz
      rozumie jakie bledy popelnial - ale juz bylo za pozno, ja podjelam
      decyzje. I dobrze, bo wiem, ze kolejna zone traktowal jeszcze gorzej
      niz mnie.

      Trzymam kciuki, jakakolwiek decyzje bys nie podjela.
    • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 13:33
      Naprawde nie rozmiem dlaczego on ma takie podejscie; jest pewny
      tego ,ze kobieta powinna zadbac o czystosc w domu...ale
      dlaczego;TYLKO?
      Tym bardziej ,ze ja tez pracuję zawodowo, płace za rachunki itp
      szkoda, ale chyba musimy sie rozstac,
      a najlepsze jest to,ze moja mama twierdzi,ze to kobieta powinna
      sprzatac i zawsze robic obiad!!!!I ŻE JAK NIE ZDĄŻE POWINNAM ZROBIC
      DZIEŃ WCZESNIEJ!!!!!a ja tego z domu nie wyniosłam...dziwne,nie?
      • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:02
        konstancjo, problemy.o których piszesz to duperele. Jesli Twoja
        własna matka mówi Ci, ze nie masz do końca racji to posłuchaj sie
        jej, zanim zrobisz głupstwo, którego nie da sie cofnąć. Małżeństwo
        polega na tym, że kobieta robi obiad i nianczy potomstwo a samiec
        zarabia i naprawia gniazdko elektryczne. To oczywiście tak skótowo.
        Jest to najlepszy wzorzec rodziny i partnerstwa. Jeśli jak sama
        piszesz w domu masz syf, to nie miej pretensji do chłopa, ze sie
        wkurza. Każdy by sie wkurzył, Twój nastepny mąż też.
        Obecnie nastała moda wsród kobiet na emancypacje, na bycie
        bizneswoman, na koncentrowaniu sie na udowodnianiu facetom, ze mogą
        być lepiej wykształcone, mogą lepiej zarabiać, mogą być samodzielne.
        Oczywiście jest to prawda, tylko, że jak udowadniaja zachodnie
        społeczeństwa prowadzi do rozpadu tradycyjnego wzorca rodziny.
        Kobiety twierdzą, ze partnerstwo, zrozumienie, pierdu pierdu...
        Podsumowując: zastanów sie dwa razy czy warto sie rozwodzić, czy
        warto psuć dziecku dzieciństwo? Zauważ, ze Twoj mąz nie pije, na
        dupy nie chodzi,pieniedzy na kochankę nie wydaje- możesz trafić
        gorzej.
        Lepiej tez mozesz- ale o to niezwykle ciężko.
        Nie świruj więc bo będziesz musiała zmienić forum na samodzielna
        mama.
        Poczytaj tam jak tym samodzielnym jest dobrze...
        pozdrawiam
        • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:07
          Tylko ,że moi rodzice nie odzywaja sie całymi miesiącami, moze 3 dni
          na pół roku jest dobrze, i co jej po tym,ze robi te obiady???? i ze
          jest czysto w domu? nic
          To tylko wygodne dla męza, obiad ma, posprzatane ma, to o co chodzi?
          Ale tez po części masz racje,tylko,że dlaczego ja nie moge do
          cholery pospac jeden w dzien tygodniu????????to tez moje wydumane
          marzenie?
          • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:11
            a syf mam zeby mu powiedziec ,ze przeciez i tak nic nie robie (wg
            niego) więc chyba nic od parunastu lat sie nie zmieniło....to o co
            mu chodzi
            • demonii.larua Konstancjo 14.05.08, 14:14
              dobra rada: wypowiedzi pana warzyńca coś tam należy omijać szerokim łukiem smile)
              • wawrzyniecpruski Re: Konstancjo 14.05.08, 14:17
                demonii.larua napisała:

                > dobra rada: wypowiedzi pana warzyńca coś tam należy omijać
                szerokim łukiem smile)

                Masz rację. Szczegolnie jak sie nie ma zadnych argumentów do
                powiedzenia. Wiesz...chodzi o różnicę intelektualną...
                • demonii.larua Re: Konstancjo 14.05.08, 21:18
                  > Masz rację. Szczegolnie jak sie nie ma zadnych argumentów do
                  > powiedzenia. Wiesz...chodzi o różnicę intelektualną...
                  O jakiej różnicy robaczku prawisz ? Tej co to jej nie ma wcale z powodu braku
                  czegokolwiek do porównania? eot
            • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:22
              Chyba nie sugerujesz się tym co napisał kolega o nicku
              Wawrzyniecpruski?
              Pracuję zawodowo, mam dziecię w wieku przedszkolnym i 90% domowej
              logistyki jest na mojej głowie. Odkąd rozstałam się z mężem mam
              spokój, komfort psychiczny i znacznie więcej energii do
              konstruktywnego działania. Mąż, najkrócej mówiąc, nie odnosił się ze
              zrozumieniem do moich uwag, postulatów i potrzeb za to jest niezłym
              ojcem i do syna przyjeżdża regularnie oraz czasem zabiera dziecko na
              weekend. Żyję z nowym partnerem ale do wspólnego mieszkania mi się
              nie spieszy.wink Mam luz, nikt mnie nie rozlicza z czasu, z każdej
              wydanej złotówki, nie narzeka, jestem dopieszczona pod każdym
              względem.
        • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:18
          jeszcze jedno; gdybym miała tylko robic obiad( i tak wg niego
          beznadziejnie gotuje) i zajmowac sie synkiem byłoby ok,ale ja musze
          DUZO więcej; prac, prasowac, zmywac, myć podłogi, okna i całą
          resztę, i niech tylko nie bedzie rano koszuli do ubrania, to
          wkurzony jest ten mój maz, czy to uważasz, ze jest ok?
          Oczywiście mogłabym tyrac, i mogłoby byc czysto i wszystko zrobione,
          tylko ja sie na to nie zgadzam, ponieważ tez jestem człowiekiem,a
          nie robotem.....co mi wobec tego radzisz???????rozmowa nic nie wnosi
          tak apropos, przekonanie o tym ,że on duzo robi jest nie do
          podważenia(a ja nic)
          • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:24
            Jeśli jest Ci cięzko to się rozwiedz. Ja tylko starałem sie zwrócić
            Twoja uwage na inne aspekty Twojej decyzji. Mozesz skorzystać z
            moich rad a możesz je olać.
            Robotem nie musisz być, facet powinien Ci pomagać to oczywiste. Ale
            skoro wytrzymaliście razem tyle lat, to mało prawdopodobne bys
            wytrzymała tyle czasu z potworem? jak rodzi sie dziecko to
            małżeństwo sie zmienia. Inne rzeczy są ważne i już NIGDY nie będzie
            tak fajnie i beztrosko jak przedtem. Jesteś już duża dziewczynkąi
            chyba decydując sie na dziecko zdawałas sobie z tego sprawę.
            A może te narzekania męża mają podłoże w braku seksu, u facetów tak
            bywa. Pofiglujcie troche a przestanie zrzedzić...
            pozdrawiam
          • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:24
            Weź kobieto, przy takim układzie po rozstaniu będziesz mieć znacznie
            więcej czasu i spędzisz go w milszej atmosferze. I jeszcze kochanka
            możesz mieć bezstresowo.wink
          • miedzymorze Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:27
            Mam wrażenie, że jak w archiwum X - problem jest gdzie indziej.
            Może zanim złożysz papiery, to zatrudnij kogoś do sprzątania ?

            pozdr,
            mi
        • ola_225 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:21
          A kto to wymyślił że
          "Małżeństwo
          > polega na tym, że kobieta robi obiad i nianczy potomstwo a samiec
          > zarabia i naprawia gniazdko elektryczne. To oczywiście tak
          skótowo.
          > Jest to najlepszy wzorzec rodziny i partnerstwa"?????????
          Dlaczego kobieta nie ma prawa do odpoczynku po pracy? Dlaczego nie
          może przyjść z pracy i walnąć sie na kanapie prze tv? albo pobawić
          sie z dzieckiem? Dlaczego jak zmęczona wraca z pracy to musi dalej
          tyrać przy garach, sprzątać, prasowac itp. Ja np. jak wracam z pracy
          to chce poświęcić cały tan czas dziecku, a ewentualnie potem zajać
          sie domem (i to razem z mężęm). Nie wyobrażam sobie mieć wszytskiego
          na głowie sama. Dlaczego mąż ma sie martwić jedynie gniazdkiem
          elektrycznym a ja wszytskim innym. To ma być partnerstwo??? Wiesz to
          jest raczej wyzysk. Takiemu facetowi to bardziej gosposia się przyda
          niż żona. Zastanów się co ty wypisujesz???
        • maga_luisa Wawrzyńcupruski 14.05.08, 14:25
          Jedna uwaga w odniesieniu do tego tradycyjnego, najlepszego i sprawdzonego
          modelu rodziny: mężczyzna musi w nim zarabiać tyle, żeby rodzinie niczego nie
          brakowało. Wtedy kobieta ma WYBÓR - zostać w domu i o niego dbać, czy też iść do
          pracy realizować swoje ambicje; a w tym drugim wypadku może zatrudnić kogoś do
          sprzątania.

          Jeśli jednak mąż nie przynosi do domu wystarczającej kasy, to nie ma o czym
          dyskutować. Ona przejmuje część wysiłku aby utrzymać dom materialnie, ale on
          przejmuje proporcjonalną część prac domowych.

          Co w tym jest trudnego do zrozumienia???
          • ola_225 Re: Wawrzyńcupruski 14.05.08, 14:28
            teraz nic. Ale dziewczyna pisze, że pracują oboję to po co dajesz
            jej przykłady że powinna niańczyć dzieci, sprzątać, gotowac i być
            kurą domową-gosposią? Trzeba nauczyc się czytania tekstu ze
            zrozumininiem.
            • ola_225 Re: Wawrzyńcupruski 14.05.08, 14:30
              Sorrki. to do wawrzyńcapruskiego było z tym czytaniem ze zrozuminiem
          • iwi.k1 Re: Wawrzyńcupruski 14.05.08, 15:51
            Tak, pod warunkiem że kobieta po 30 latach opiekowania się domem,
            dziećmi i szanownym małżonkiem nie usłyszy, że tak naprawdę to on
            mam jej już dość i odchodzi do młodszej.
        • bullterierka Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:29
          Małżeństwo
          > polega na tym, że kobieta robi obiad i nianczy potomstwo a samiec
          > zarabia i naprawia gniazdko elektryczne. To oczywiście tak
          skótowo.
          > Jest to najlepszy wzorzec rodziny i partnerstwa.
          no i dobrze.
          Tylko szkoda, że jak sie sprząta i gotuje to zamiast "dziękuje"
          słyszy się "jesteś beznadziejna". Więc po co to robić jak i tak mąz
          niezadowolony???
        • sakada Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:39
          Straszne, no straszne pierdoły. Człowiek nie może się godzić na poniżanie tylko dlatego, że facet "nie pije, na dupy nie chodzi i nie ma kochanki". Jesteś kobietą - musisz godzić się wszystko, byleby tylko spodnie w szafie wisiały. Koszmar.
          Konstancjo nie daj sobie wmówić, że nie masz racji. Na tym świecie istnieją facecie, którzy sprzątają, piorą własne skarpety, zajmują się dzieckiem i dadzą się wyspać chociaż raz w tygodniu w weekend. I Ty powinnaś zadowolić się dopiero takim facetem, z którym będziesz szczęśliwa a nie skazywać się na rolę żony/kochanki/sprzątaczki/praczki/opiekunki do końca swoich dni.
          • szyszunia11 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 19:37
            uważam, ze powinnaś zrobic wszystko, zeby jednak coś zmienić w tym małżeństwie i żeby było lepiej (terapia małżeńska, separacja) ale święte słowa napisała sakada - coż to za bzdury tu padły, żeby się cieszyć, że mąż nie ma kochanki? że skoro nie ma kochanki i nie upija się, to można pozwolić się nie szanowaći i trzeba być i tak bardzo szczęśliwym???? Nie no, co za straszne brednie...
            Autor tych wypowiedzi ma chyba bardzo niskie mniemanie o swojej płci, skoro "brak chodzenia do domów publicznych i upijania się" traktuje jak jakies wyjuątkowe bohaterstwo, przy którym wszelkie inne grzechy musza zostać zapomniane.... gratuluję.
            • novembre Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 21:34
              Jest takie powiedzenie, 'nie pije, nie pali a i tak wytrzymac z nim nie mozna..'
        • demarta Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 16:09
          wawrzyniec pruski jako wyznawca poglądów made in korwin mikke nie
          nadaje się do tego, by liczyć się z jego zdaniem w tym temacie. a
          zasada "nie zmieniaj niczego, bo możesz trafić gorzej" z pewnością
          nie świadczy o nim jak o mega intelektualiście, powalającym swych
          rozmówców rozsądnymi argumentami na łopatki. biedne chłopisko nie
          zauważa, że konsekwentny i świadomy swego życia człowiek wie do
          czego dąży i na czym mu w życiu zależy, a zasada "siedź na tyłku, bo
          możesz trafić gorzej" jest o kant tegoż tyłka rozbić. a tobie
          podobnych pisał pan redliński w "konopielce". zahukane chłopy bały
          się mieć prąd we wsi, bo nieznane = zło najgorsze. składam
          kondolencje.
          • sir.vimes Made by Korwin??? 14.05.08, 20:58
            A skąd.

            Korwin zasuwał na swoje dzieci i żonę aż się kurzyło, nie wylegiwał się bo nie
            miał kiedy.

            W karierze tez córki wspomógł.

            Niezależnie od tego co klepie - wychował ambitne i wyemancypowane kobiety ,
            dążące do kariery.

            • demarta Re: Made by Korwin??? 14.05.08, 21:15
              taaaa, z pewnością bez powodu został "szowinistą roku".
              • sir.vimes Re: Made by Korwin??? 15.05.08, 06:54
                Demarta, nie bez powodu.

                Ale WE WŁASNYM DOMU tego nie uskuteczniał - tylko wciskał biednym jełopom taki
                jak Wawrzyniec.

                SWoja drogą, przynzawanie akurat Korwinowi takich tytułów nieco mnie dziwi -
                mimo wszystko Korwin jest bardziej niszowy niż np Rydzyk...

        • zonka77 buahahahaaa wawrzyniecpruski! 14.05.08, 19:47
          uśmiałam się i to bardzo.

          > jest to najlepszy wzorzec rodziny i partnerstwa. Jeśli jak sama
          > piszesz w domu masz syf, to nie miej pretensji do chłopa, ze sie
          > wkurza. Każdy by sie wkurzył, Twój nastepny mąż też.

          To najlepszy model wykorzystywania a nie partnerstwa.
          Jak u nas w domu jest syf to mąż się zabiera za swoją część sprzątania a ja za
          swoją. i nie wkurza się na mnie bo doskonale wie jak to jest być zmęczonym po
          pracy i nie mieć ochoty na sprzątanie. Więc motywujemy się nawzajem.
          Kiedyś też mu się wydawało że to ja powinnam sprzątać więcej ale na szczęście
          zmienił zdanie bo ja nie widzę powodu zasuwać po pracy sama w domu. Nie widzę
          też powodu dla którego miałabym rezygnować z pracy którą nie tylko lubię ale
          która daje mi poczucie bezpieczeństwa i stabilność naszym finansom. Możliwosć że
          mąż się odejdzie lub straci pracę nie spędza mi snu z powiek ze względów
          finansowych.

          > Kobiety twierdzą, ze partnerstwo, zrozumienie, pierdu pierdu...

          pierdu pierdu? Wiesz co to ty tutaj pierdu pierdu. Naprawdę nie jestem jakąś
          zwariowaną feministką. Powiedziałabym że jestem dosyć konserwatywna nawet. Męża
          kocham i szanuję, doskonale wiem że bardzo różnimy się ponieważ mamy różną płeć.
          Ale nie rozumiem dla czego fakt że jestem kobietą ma powodować że tylko ja mam
          zmywać gary. Bo co?
          Na szczęście mój mąż uważa że jego męskiemu honorowi nie ubędzie jak ugotuje
          obiad. Nie ubędzie bo szanuję go jako mężczyznę bardzo i uważam że właśnie jest
          wspaniałym facetem bo potrafi zrobić wszystko i szanuje moją pracę nie mniej niż
          ja jego.
          • malila Re: buahahahaaa wawrzyniecpruski! 15.05.08, 10:40
            zonka77 napisała:
            > Ale nie rozumiem dla czego fakt że jestem kobietą ma powodować że
            tylko ja mam
            > zmywać gary. Bo co?

            Jak to dlaczego, Zonka? Bo kobiety mają aktywny gen zmywania, który
            u mężczyzn zanika zazwyczaj w okolicach dziesiątego roku życia,
            czasami wcześniej - u nektórych nawet już w życiu płodowym. Naprawdę
            tego nie wiedziałaś?smile)
        • sir.vimes Oczywiście, ża samodzielnym 15.05.08, 09:48
          jest dobrze w porównaniu z osoba w takim "małżeństwie". A szczególnie jak sobie
          przypomną , że mogły trafić na takiego lub zostać z takim typem jak ty.
    • demonii.larua Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:16
      Skoro nie dociera, to powodzenia na rozwodzie, oby szybko poszło... nie pozwalaj
      dłużej sobie wmawiać, że jesteś nic nie warta, bo potem ciężko uwierzyć w
      siebie... mój były już mąż postępował identycznie, na szczęście to już dawno
      jest były mąż smile
      • wawrzyniecpruski [...] 14.05.08, 14:19
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • aneta_mil Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:29
      Chamstwo na maksa. Właśnie przedmówca pokazał, gdzie miejsce pomocy domowej, bo
      jak się stawia to na pysk. Jeżeli to pisał mężczyzna - współczuję najbliższym,
      jeżeli kobieta - wyszedł prymityw.
      Nie można normalnie przedyskutować problemu, każdy coś od siebie i spokojnie
      doradzić??? Czemu człowieku szydzisz z kobiet samotnych, czy samodzielnych?
      Kompleks wyższości, bo mam własną kociubę w domu, czy taka zaradna i bez
      syndromu niedopchnięcia? Fortuna kołem się toczy... pokory trochę.
      • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:33
        Jako kobieta niesamotna samodzielna jestem znacznie bardziej
        usatysfakcjonowana życiem i otoczeniem niż byłam mieszkając z mężem
        po urodzeniu dziecka.wink
        • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:41
          triss_merigold6 napisała:

          > Jako kobieta niesamotna samodzielna jestem znacznie bardziej
          > usatysfakcjonowana życiem i otoczeniem niż byłam mieszkając z
          mężem
          > po urodzeniu dziecka.wink


          HEHEHE!!!
          Jasne! I tego się trzymaj, to dobra wersja...
          wink)
          • iwles Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:43

            HEHEHE
            ktoś tu się strasznie boi, że żona przeczyta i coś niecos jej się rozjaśni w
            głowie ?

            • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:48
              Autorka wątku będzie miała dużo czasu by zastanowić sie nad
              ulepszaniem swojego życia podczas długiej, samotnej, spokojnej
              starości, w brudnym mieszkaniu z kotem na kolanach. Będzie
              wspominała z satysfakcją jaka była stanowcza i mądra rozwodząc sie z
              mężem i tracąc lata na szukanie kolejnego księcia z bajki, który tak
              jak poprzednicy umoczy i ucieknie, by karaluchy nie weszły mu do
              tyłka a głod nie spowodował skretu kiszek.
              wink)
              • ola_225 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:55
                Myślę że na takich nieudaczników i brudasów to nie trafi i będzie
                ich omijać szerokim łukiem. To że ty mierzysz wszystkich swoją miara
                nie znaczy ze wszytscy faceci nie potrafią posprzątać i ugotować.
                • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:57
                  Mój maz wychował sie bez mamy i taty,myslicie,ze to może jakos go
                  tłumaczyc?
                  • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:02
                    konstancja351 napisała:

                    > Mój maz wychował sie bez mamy i taty,myslicie,ze to może jakos go
                    > tłumaczyc?

                    Nie. To by mogło wytłumaczyć nieumiejetnośc okazuwania uczuć a nie
                    nieumiejetnośc umycia okien...
                    Dzieci w domach dziecka sa stosunkowo samodzielne.
                    • maga_luisa Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 20:12
                      Dzieci z domów dziecka niestety nie mają pojęcia o tym, jak wygląda praca w domu
                      i jak w rodzinie można i trzeba dzielić się obowiązkami.
                      A\ty kolejny raz pokazujesz, że nie wiesz o czy mówisz, a własne przekonania
                      bierzesz za fakty.
                  • sir.vimes Nie tłumaczy 15.05.08, 09:53
                    W żaden sposób go to nie tłumaczy. Znam kilku osieroconych w dzieciństwie
                    facetów - WSZYSCY sa pracowici, bardzo dzielni, nie brzydzą się pracami domowymi
                    i stawiają swoje dzieci i czas z nimi spędzony na piedestale.
                    I szanują pracę swoich żon - i to w domu i poza nim, ale to jest oczywiste.

                    Nie widze powodu dla którego bycie osioroconym miałoby być wytłumaczeniem dla
                    takiego postepowania jak twojego "męża".
                • mama_kotula Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 14:59
                  ola_225 napisała:

                  > Myślę że na takich nieudaczników i brudasów to nie trafi i będzie
                  > ich omijać szerokim łukiem. To że ty mierzysz wszystkich swoją miara nie
                  znaczy ze wszytscy faceci nie potrafią posprzątać i ugotować.

                  Niee, no oni wszyscy potrafią, tylko że "to nie ich rola", bo o to chodzi
                  Wawrzyncowi.
                  Ale cóż, mimo iż sądzę, że akurat wypowiedzi tego pana to prowokacja, są ludzie
                  - i kobiety, i mężczyźni, którym taki układ odpowiada. I dobrze, jak nie marudzą
                  - jest ok.

                  Autorce wątku nie odpowiada. Tyle. I nie ma co dyskutować nad tym, co lepsze,
                  tylko dopasować dalsze działanie do własnych przekonań. Tak, aby dobrze było smile
                • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:01
                  Ja akurat sprzatam, piore i gotuje więc źle strzeliłaś koleżanko.
                  Co do mierzenia wszystkich swoja miarą- jak by moja żona robiła
                  takie sceny jak autorka wątku to bym sie z nią nie ożenił a nie
                  jeczał potem na forum jakiego drania zesłał mi los. Pewnie nie
                  potrafisz nawet kanapki dziecku zrobić albo nie chcesz bo nie
                  pozwala Ci na to Twoja feministyczno-partnerska duma, nie
                  wspominając już o takich świństwach jak seks francuski, bo to
                  przeciez takie niehigieniczne...
                  Mylę się?
                  smile
                  • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:03
                    To mój mąż robi sceny....ze nic robie i nic nie potrafie,i że musze
                    wszytsko robić
                    • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:05
                      a ja w ciagu popołudnia mam;zając sie dzieckiem, ugotowac obiad,
                      wyczyscic cały dom,
                      mój mąż zje obiad; pobawi się lub nie pobawi się z dzieckim, po czym
                      wsiada na kompa, bo musi miec czas dla siebie,
                      żałosne
                      • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:06
                        sorry, zrobi po drodze męczące strasznie zakupy, bo jak mi to
                        powiedziła to bardzo cięzka praca zrobic zakupy, hehe
                        • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:07
                          konstancja351 napisała:

                          > sorry, zrobi po drodze męczące strasznie zakupy, bo jak mi to
                          > powiedziła to bardzo cięzka praca zrobic zakupy, hehe

                          Meczące to nie ale nudne bardzo...
                          wink)
              • doral2 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:01
                Wawrzyniec, słonko ty moje....głupoty wygadujesz niepomierne...

                małżeństwo to dwa konie w JEDNYM zaprzęgu, ciągnące wóz życia, a nie kobieta w
                zaprzęgu ciągnąca wóz z chłopem na koźle...

                ja również kiedyś rozstałam się z osobnikiem nie spełniającym moich oczekiwań,
                za to oczekującym nazbyt wiele ode mnie (do związku z tym osobnikiem skłoniła
                mnie młodzieńcze, zaślepiające zakochanie - nie mylić z miłością, i prędko
                osobnik ten pokazał swoje właściwe oblicze), a obecnie od wielu lat jestem w
                związku z osobnikiem który sprząta, zmywa, myje podłogi, odkurza, pierze swoje
                ciuchy, prasuje swoje ciuchy, gotuje w wolnej chwili, dba o dom i ogród...

                oboje pracujemy zawodowo, małych dzieci nie mamy i nie widzę żadnego
                racjonalnego powodu, żeby go obsługiwać, bo w niczym nie jest ani lepszy ani
                gorszy ode mnie, ma dwie ręce, dwie nogi, jest zdrowy i może sobie usługiwać
                sam. amen.
                • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:05
                  doral2 napisała:

                  > Wawrzyniec, słonko ty moje....głupoty wygadujesz niepomierne...
                  >
                  > małżeństwo to dwa konie w JEDNYM zaprzęgu, ciągnące wóz życia, a
                  nie kobieta w
                  > zaprzęgu ciągnąca wóz z chłopem na koźle...

                  ohoho! Pewnie jesteś miłośniczką pani Szczuki...
                  wink)
                  >
                  > ja również kiedyś rozstałam się z osobnikiem nie spełniającym
                  moich oczekiwań,
                  > za to oczekującym nazbyt wiele ode mnie (do związku z tym
                  osobnikiem skłoniła
                  > mnie młodzieńcze, zaślepiające zakochanie - nie mylić z miłością,
                  i prędko
                  > osobnik ten pokazał swoje właściwe oblicze), a obecnie od wielu
                  lat jestem w
                  > związku z osobnikiem który sprząta, zmywa, myje podłogi, odkurza,
                  pierze swoje
                  > ciuchy, prasuje swoje ciuchy, gotuje w wolnej chwili, dba o dom i
                  ogród...
                  >
                  Czyli- patrząc z Twojego punktu widzenia, masz służącego.
                  Jeśli facetowi to odpowiada to ok.

                  > oboje pracujemy zawodowo, małych dzieci nie mamy i nie widzę
                  żadnego
                  > racjonalnego powodu, żeby go obsługiwać, bo w niczym nie jest ani
                  lepszy ani
                  > gorszy ode mnie, ma dwie ręce, dwie nogi, jest zdrowy i może sobie
                  usługiwać
                  > sam. amen.
                  To czemu sama nie gotujesz tylko czekasz az Ci chłop poda?
                  Toz to usługiwanie....
              • iwi.k1 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:05
                Panie Pruski, czy to twojego autorstwa jest ten słynny blog?? Bo
                jeśli tak i nie podkradłeś nicka to muszę powiedzieć, że bardzo się
                rozczarowałam.
                • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:14
                  Nie jestem autorem zadnego bloga,tamten autor ma inny nick:
                  WAWRZYNIECPRUSKY. Prawie to samo ale prawie robi róznice.
                  Ja jestem dużurnym forumowym chamem, męską szowinistyczną świnia,
                  która wymaga od kobiety by mu gotowała i opiekowała sie dziećmi.
                  Wymagam także bzykanka kilka razy na tydzień a wszystko to jak
                  rozumiem dyskwalifikuje mnie w oczach wielu nowoczesnych kobiet jako
                  partnera życiowego.
                  Dla niezorientowanych kobiet: taki układ nazywa się MAŁŻEŃSTWO.
                  • ciociacesia kurna 14.05.08, 15:37
                    obiad i sprzatanie moge zrozumiec - zwłaszcza jak samiec bierze na
                    swe barki utrzymanie rodziny - moge nawet prasowac zaczac w takim
                    układzie. ale zeby sex kilka razy w tygodniu sie nalezał jasnie
                    panu? wrrrrr
                    • konstancja351 Re: kurna 14.05.08, 15:38
                      jakby utrzymywał mnie i dom, i pogadalibysmy ,moze mogłabym sie
                      zgodzic robic wszystko.....ale ja pracuje, i płacę full kasy na
                      rachunki!!!!!
                    • iwi.k1 Re: kurna 14.05.08, 15:57
                      Ten seks to jej by się należał w ramach wieczornego odprężenia ;P,
                      ale taki co "wymaga" to o to nie zadba, tylko o siebie wink
                  • iwi.k1 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:37
                    > Ja jestem dużurnym forumowym chamem, męską szowinistyczną świnia,
                    > która wymaga od kobiety by mu gotowała i opiekowała sie dziećmi.

                    Taaaaa, na opinię szowinisty to trza sobie zasłużyć ;P, tu zwykłe
                    chamstwo przebija.

                    > Wymagam także bzykanka kilka razy na tydzień a wszystko to jak
                    > rozumiem dyskwalifikuje mnie w oczach wielu nowoczesnych kobiet
                    jako
                    > partnera życiowego.

                    A to bzykanko to też obowiązek czy dostaje w zamian szanowna
                    małżonka coś od Ciebie?;P. Jak to przy okazji facet potrafi się
                    pochwalić swoją potencją, no, no.

                    > Dla niezorientowanych kobiet: taki układ nazywa się MAŁŻEŃSTWO.

                    O PARTNERSTWIE słyszał? Istnieje coś takiego w naturze, nie tylko
                    poddaństwo.
                    • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 16:51
                      smile
                      Samiczka sie zbulwersowaławink
                      Bzykanko to nie obowiazek ale spodziewam sie tego...
                      Potencja rzeczywiscie moge sie pochwalić, żonka nie narzeka...
                      wink)
                      Partnerstwo to jest przy parach homoseksualnych, normalni ludzie
                      zawierają małżeństwa...
                      Odpisz, jak juz nauczysz sie gotować zupę. Nawet taką z proszku...
                      wink)
                      • ciociacesia bo ja niedopchnieta jezdem 14.05.08, 17:10
                        a na wejsciu do kuchni mam ciagle jeszcze odruch wymiotny. moze
                        kiedys minie, bo ile mozna kebaby wcinac...
                        byłes kiedys w sytuacji ze zmuszasz sie do seksu choc nie masz
                        ochoty i te smieszne ruchy sa u ciebie przyczyna dyskomfortu w
                        pewnych newralgicznych obszarach?
                        domyslam sie ze nie bałdzo, bo bys takich debilizmów jak 'poudawaj
                        przeciez potrafisz' nie pisał
                        • wawrzyniecpruski Re: bo ja niedopchnieta jezdem 14.05.08, 17:15
                          ciociacesia napisała:

                          > a na wejsciu do kuchni mam ciagle jeszcze odruch wymiotny. moze
                          > kiedys minie, bo ile mozna kebaby wcinac...
                          > byłes kiedys w sytuacji ze zmuszasz sie do seksu choc nie masz
                          > ochoty i te smieszne ruchy sa u ciebie przyczyna dyskomfortu w
                          > pewnych newralgicznych obszarach?
                          > domyslam sie ze nie bałdzo, bo bys takich debilizmów jak 'poudawaj
                          > przeciez potrafisz' nie pisał

                          No to niech sie autorka rozwiedzie i nie bedzia miała dyskomfortu
                          przy smiesznych ruchach...
                          Kobitki, wy to jakas inna rasa jesteście...
                          • ciociacesia a dziekuje za rade 14.05.08, 17:25
                            na razie planuje słub raczej niz rozwód. wiec obawam sie ze brak
                            formalnego zwiazku nie eliminuje dyskomfortu w trakcie smiesznych
                            ruchów sad
                            • wawrzyniecpruski [...] 14.05.08, 17:56
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • iwi.k1 Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 09:35
                        Nie zbulwersowała, nie pochlebiaj sobie wink. Śmieszy mnie co piszą
                        tacy samcy jak Ty.
                        Gotować potrafię, zup z proszku i innych sztuczności nie uznaję. Nie
                        obrazisz mnie ;P.

                        > Bzykanko to nie obowiazek ale spodziewam sie tego...
                        "wymagam" nie równa się "spodziewam się", czy może się mylę? Chyba
                        jednak nie, nie bez powodu z jęz. polskiego w szkole miałam
                        szóstki ;P.

                        Bardziej uważaj na to co piszesz, bo jak na razie wychodzi jeden
                        wielki bełkot chamskiego samca.
                  • bullterierka Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:50
                    Dziedzic Pruski ma chyba zły dzień...
                    Idźże do zony albo weź sprawy w swoje ręce to może otrzeźwiejesz.
                  • zonka77 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 19:53
                    > która wymaga od kobiety by mu gotowała i opiekowała sie dziećmi.
                    i pracowała czy nie? Bo jeśli nie to rozumiem. Jeśli jednak pracuje to wybacz
                    ale nie.
                    A małżeństwo to chyba jednak o wiele więcej niż opiekowanie się dziećmi i
                    gotowanie.
                  • maga_luisa Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 20:15
                    Wymagania opisałeś.

                    A co Ty w ten układ wnosisz?
                  • demonii.larua Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 21:37
                    W małżeństwie panie szowinisto masz nie tylko prawa, ale i obowiązki, co więcej
                    żona ma takie same prawa jak Ty, póki co obowiązuje ZASADA RóWNOśCI. Małżeństwo
                    nie jest układem, tylko umową. Jeśli któraś ze stron z umowy się nie wywiązuje,
                    druga strona ma jak najbardziej prawo umowę zerwać.
                  • sir.vimes Nie, to nie jest małżeństwo 15.05.08, 09:57
                    > która wymaga od kobiety by mu gotowała i opiekowała sie dziećmi.
                    > Wymagam także bzykanka kilka razy na tydzień a wszystko to jak
                    > rozumiem dyskwalifikuje mnie w oczach wielu nowoczesnych kobiet jako
                    > partnera życiowego.
                    > Dla niezorientowanych kobiet: taki układ nazywa się MAŁŻEŃSTWO.

                    to marzenia nielubianego chłoptasia z gimnazjum, który w nocy liczy pryszcze i
                    podkrada kotlety zrobione OCZYWIŚCIE przez mamusię.
                    • malila sir.vimes 15.05.08, 10:35
                      dlaczego akurat z gimnazjum?smile))
                      Pamiętam taki program "Duże dzieci". Tam wystepowały dzieciaki z
                      pierwszych klas podstawówki. I już miały wyrobiony obraz idealnego
                      małżeństwa. Bazował on, rzecz jasna, głównie na tym, czego życzył
                      sobie tatuś.
                      • sir.vimes Re: sir.vimes 15.05.08, 10:43
                        > dlaczego akurat z gimnazjum?smile))

                        Tak sobie Wawrzyńca zwizualizowałamsmile

                        zreszta - właśnie w gimnazjum chyba najmocniej przeżywa sie odrzucenia przez
                        płeć przeciwną i z tego czasem rodzą sie przepełnione nienawiścią poglądy
                        • malila Re: sir.vimes 15.05.08, 10:56
                          sir.vimes napisała:
                          > zreszta - właśnie w gimnazjum chyba najmocniej przeżywa sie
                          odrzucenia przez
                          > płeć przeciwną i z tego czasem rodzą sie przepełnione nienawiścią
                          poglądy

                          Moim zdaniem nienawiść w przypadku Wawrzyńca jest uczuciem wtórnym.
                          Tzn, że opinie podważające jego wizję idealnego (idealnie wygodnego
                          dla Wawrzyńca i będącego dla niego źródłem poczucia ważności)
                          małżeństwa świadczą o tym, iż kobiety nie są już tak chętne do
                          świadczenia nieodpłatnych usług domowych i do bycia odgromnikiem dla
                          furii jaśnie pacana. Swiadomość takiego stanu rzeczy może usunąć
                          ziemię spod nógwink
              • iwles Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:21

                > księcia z bajki, który tak
                > jak poprzednicy umoczy i ucieknie, by karaluchy nie weszły mu do
                > tyłka a głod nie spowodował skretu kiszek.


                ojojojoj.... biedny misio
                nie potrafi wokół siebie sam zadbac o porządek ani o jedzonko - więc
                ucieknie smile
                Najprawdopodobniej do innej - bo gdyby musiał być sam to karaluchy
                wlazłyby mu w doopsko a i skręt kiszek murowany....
    • tosina Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:25
      Wydaje mi sie ze w tym calym sporze o porzadki , o ponizanie przez
      meza wcale nei chodzi o to ze Ty nic nie potrafisz.Problem lezy
      zdecydowanie gdzie indziej a to co robicie to odsowanie niz
      rozwiazywanie. Nie sadze by maz CIe jeszcze kochal ale uwazam ze
      wypalila sie chyba w nim ta milosc jaka do CIebie mial i jest na
      etapie doszukiwanie sie wtobie samego zla,sama twoja obecnosc moze
      go draznic. I nie wazne co bys zrobila i tak bedzie zle. A to
      zsowanie na balagan , na to ze nic nie potrafisz to prowokacja bys
      cos zrobila , np. wniosla o rozwod bo on jest zbyt wygodny by sam to
      zrobic. Nie wiem jakim czlowiekiem jest TWoj maz ale nie wychodzenie
      z inicjatywam jest tez zabezpieczeniem no bo w razie draki moze
      powiedziec to Ty chcialas rozwodu. Nie on.

      Ostattnio rozwodzil sie moj przyjaciel i wlasnie U nich tak bylo. On
      nie wmawial jej ze jest beznadziejna ale wlasnie rozstali sie bo on
      mial jej najzwyczaniej juz dosc.. PO 14latach okazalo sie ze
      rozwod to bedzie dla obojga najlepsze rozwiazanie.
      • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:29
        wczoraj mówił ,że mnie kocha, bardzo...i ze zalezy mu bardzo na
        mnie..tak pomiedzy kłotniami
        • tosina Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:42
          yhy a ty kochajac ponizasz ta osobe? Bo dla mnie to taka kanapkowa
          prawda. pomiedzy kocham wlozone jestes beznadziejna nic nie
          potrafisz, z niczym sobie nie radzisz.Nawet durnych zakupow nie
          potrafisz dobrze zrobic , ale zalezy mi na Tobie. To ma sens?
          • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:44
            dlatego tez chcę rozwodu
        • ledzeppelin3 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 15:44
          > wczoraj mówił ,że mnie kocha, bardzo...i ze zalezy mu bardzo na
          > mnie..tak pomiedzy kłotniami
          Nie dziwię mu się. Ma sprzątaczkę, naińkę do dziecka, kochankę i
          worek treningowy w jednym.
          Kopnij go w dupę. Zaoszczędzisz cenną energię, którą przeznaczysz na
          coś wartościwego.
        • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 16:55
          konstancja351 napisała:

          > wczoraj mówił ,że mnie kocha, bardzo...i ze zalezy mu bardzo na
          > mnie..tak pomiedzy kłotniami

          Czyli macie jeszcze szanse.
          Dopuszczasz w ogóle myśl, że facet może mieć racje czy tylko chcesz
          by inne kobietki potwierdziły jaki to sukinsyn?
          • konstancja351 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 17:56
            Tu chyba tez o to chodzi ja ja sie czuje w tym zwiazku, czy
            nie.....i oto co kto toleruje i co chce od zycia...jak obydwie osoby
            sgadzaja sie,że jedna pracuje i wszystko robi w domu i jej to
            ODPOWIADA, to chyba jest ok....no ale o to własnie chodzi,że mi
            praca na 8 etatów nie odpowiada....
            • wawrzyniecpruski Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:09
              konstancja351 napisała:

              > Tu chyba tez o to chodzi ja ja sie czuje w tym zwiazku, czy
              > nie.....i oto co kto toleruje i co chce od zycia...jak obydwie
              osoby
              > sgadzaja sie,że jedna pracuje i wszystko robi w domu i jej to
              > ODPOWIADA, to chyba jest ok....no ale o to własnie chodzi,że mi
              > praca na 8 etatów nie odpowiada....

              Konstancjo to Twoje życie i twój wybór. Pamietaj tylko, że rozwód
              jest sprawą nieodwracalną i nic nie będzie takie jak przedtem.
              Lepiej by było byś skorzystała z porad na forum ROZWÓD I CO DALEJ.
              Sorki za szczerość ale tutaj każda będzie Cie namawiała na rozwód bo
              to typowe dla tego forum. Ja tu wchodze specjalnie by walczyc i
              wyszydzać głupote, bo nie nic bardziej śmiesznego jak liga kobiet
              szczekająca zgodnie na złego samca.
              Nie ma raju na tym świecie, żyje sie ciężko a potem sie umiera. Ja
              wnioski odnośnie Twojej osoby wyciągnąłem czytajać Twoje posty o
              opinii między innymi Twojej własnej matki. Posłuchaj jej opinii bo
              ludzie starsi sa najcześciej dużo mądrzejsi od nas.
              Ty już wbiłaś sobie do głowy ten rozwód, Ty już postanowiłaś i
              szukasz tutaj poklasku. Na tym forum, wsród tych kobiet znajdziesz
              go bez problemu. Nie będzie to jednak obiektywna opinia, gdyż te
              sfrustrowane kobiety nie przyjmują do wiadomości, że możesz nie mieć
              racji. TY masz rację bo jesteś kobietą. I już. Taka mentalność.
              • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:25
                Ludzie starsi akurat często mają spaskudzone życie - vide matka
                autorki wątku - i z tej perspektywy życzą młodszym aby nieśli swój
                krzyż.
                Rozwód do przyjemności nie należy ale dużą ulgę sprawia święty
                spokój i odcięcie się od osoby, która fatalnie wpływa na stan
                psychiczny i emocjonalny.
                Małżeństwo samo w sobie nie jest żadną wartością, wartościowe jest
                dobre małżeństwo a nie jakiekolwiek.

                Patriarchalny podział ról jest super pod warunkiem, że facet zarabia
                przyzwoicie. Przyzwoicie to znaczy odpowiednio dużo aby żona mogła
                lekkim twistem nie pracować i aby na jej konto wpływała co miesiąc
                kwota stanowiąca TYLKO JEJ zabezpieczenie emerytalne. Na wypadek
                gdyby pan po 30 latach zmienił zdanie...
                • fajka7 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:38
                  Przyzwoicie to znaczy odpowiednio dużo aby żona mogła
                  > lekkim twistem nie pracować i aby na jej konto wpływała co miesiąc
                  > kwota stanowiąca TYLKO JEJ zabezpieczenie emerytalne. Na wypadek
                  > gdyby pan po 30 latach zmienił zdanie...

                  Ale to tez tylko pod warunkiem, ze kobieta nie ma ochoty pracowac
                  zawodowo i godzi sie na odplatne prowadzenie domu, co nie jest
                  oczywistoscia.
                  • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:42
                    Ależ oczywiście. Osobiście pracę zawodową uważam nie tylko za
                    miejsce generowania dochodu ale także kontaktów z dorosłymi ludźmi.
                    Słowo klucz DOROSŁYMI. Przebywanie non stop z dziećmi lekko
                    odmóżdża.
              • fajka7 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:36
                "Małżeństwo
                polega na tym, że kobieta robi obiad i nianczy potomstwo a samiec
                zarabia i naprawia gniazdko elektryczne. To oczywiście tak skótowo.
                Jest to najlepszy wzorzec rodziny i partnerstwa."

                Kto Ci takich pie..naopowiadal?
                Ten wzorzec to niby dla kogo jest najlepszy?
                • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:40
                  Jest świetny pod warunkiem, że pani nie musi przy okazji pracować
                  pełnoetatowo zawodowo a ukochany mąż dobrze zarabia i zabezpiecza ją
                  dodatkowo emerytalnie. W innym przypadku bardziej ekonomicznie jest
                  nie mieć chłopa do codziennej obsługi tylko na przychodne dla
                  przyjemnosci.
                  • fajka7 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 19:47
                    A Ty sie w ogole spotkalas z przypadkiem, ze ukochany maz
                    zabezpiecza? Bo ja 2 razy. Na 100. To w ogole nie funkcjonuje w
                    realu. Jeszcze od biedy da sie zalatwic jakies gromadzenie wspolnego
                    majatku, ktory moznaby spylic i podzielic lub jakies udzialy w
                    ewentualnej firmie meza, ale takiego domowego systemowego
                    rozliczania w postaci wyplaty dla gosposi plus skladki ze swieca
                    szukac.
                    • triss_merigold6 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 21:25
                      Nie spotkałam się. Ani w moim pokoleniu ani w pokoleniu moich
                      rodziców. Par znam całkiem sporo. Spotkałam się za to z klasycznie
                      obrzydliwymi rozwodami zamożnych facetów 50+ zmieniających
                      niepracujące albo niewiele zarabiające żony na młodsze modele.
              • sakada Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:44
                "> Ty już wbiłaś sobie do głowy ten rozwód, Ty już postanowiłaś i
                > szukasz tutaj poklasku. Na tym forum, wsród tych kobiet znajdziesz
                > go bez problemu. Nie będzie to jednak obiektywna opinia, gdyż te
                > sfrustrowane kobiety nie przyjmują do wiadomości, że możesz nie mieć
                > racji. TY masz rację bo jesteś kobietą. I już. Taka mentalność."

                Podstawowy błąd - my właśnie nie jesteśmy sfrustrowane drogi Paniesmile Sfrustrowane to są mężowskie popychadła, roboty, kuchty, opiekunki, gosposie domowe na 5 etatów.
              • ik_ecc Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 22:45
                wawrzyniecpruski napisał:

                > to typowe dla tego forum. Ja tu wchodze specjalnie by walczyc i
                > wyszydzać głupote, bo nie nic bardziej śmiesznego jak liga kobiet
                > szczekająca zgodnie na złego samca.

                Domyslam sie ze wawrzyniecpruski nigdy nie byl na miejscu tak
                traktowanej kobiety.

                > Nie ma raju na tym świecie, żyje sie ciężko a potem sie umiera.

                Bzdura.

                W dobrym zwiazku nie zyje sie ciezko. Dobry zwiazek sprawia ze
                wszelkie pozazwiazkowe ciezary sa lzejsze. Mowie to z perspektywy
                dwoch zwiazkow - jednego takiego jak Konstancji i drugiego
                normalnego.

    • kawka74 Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 18:39
      Jeśli już wszystkie możliwe drogi negocjacji, kompromisu i układu zawiodły, to
      cóż... wyrwać chwasta. Nie widzę powodu, dla którego trzeba utrzymywać w mocy
      niezdrowy i niewygodny dla siebie układ.
    • deodyma Re: Przez takie cos - rozwód? 14.05.08, 20:08
      masz racje. nikt przy zdrowych zmyslach nie wytrzyma na dluzsza mete
      takiego traktowania. po co masz sie z nim meczyc? i tak w niczym Ci
      nie pomaga a jedynie na kazdym kroku krytykuje. lepiej Ci bedzie bez
      niego, jak z nim.
    • sir.vimes Nie ma się nad czym zastanawiać 14.05.08, 20:59
      Nazywanie TEGO związkiem to jakiś absurd
      • krwawakornelia w dobrym malzenstwie 14.05.08, 21:18
        obydwoje sie wspieraja, dziecko jest obydwojga rodzicow a nie tylko
        matki. To co opisuje konstancja to jakis absurd. NIewolnictwo?
    • s.z-n ? 14.05.08, 22:40
      Wasze dziecko jak mniemam czteroletnie ( od 4 lat nie mozesz dluzej niz do 8 pospac ) spedza calutki dzien w przedszkolu bo maz wraca okolo
      18 i on je odbiera ? Około 18 jadacie późny obiad ? Czy sprawa posiłków dotyczy weekendów ? I kiedy wy macie czas ow syf zrobic, nieporzadek ok ale syf ? Pytam bo jestem bardzo ciekawa surprised
      Zycze sil !!!!
    • doral2 Re: ty za to jak brzytewka :) 15.05.08, 12:41
      Re: Przez takie cos - rozwód?
      wawrzyniecpruski 14.05.08, 15:14

      "...Ja jestem dużurnym forumowym chamem, męską szowinistyczną
      świnia..."

      a tak, to widać i słychać...powinieneś do tej listy dopisać także
      ciasny kąt widzenia i zamiłowanie do stereotypów....
    • burza4 Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 18:24
      Konstancjo, na rozwód jest jeszcze chyba za wcześnie. Nadal łączą
      was jakieś pozytywne uczucia, a jedynie nie możecie się porozumieć.

      Nie ma sensu wałkować tego tematu po raz tysięczny, bo wałkujecie go
      dokładnie w ten sam sposób, w jaki robiliście to tydzien, miesiąc i
      rok temu. Kolejna rozmowa nic nie wnosi, powinniście zwrócić się do
      terapeuty. On nauczy was sluchać się wzajemnie.

      Problem nie lezy przecież w sprzątaniu czy gotowaniu, a w PONIŻANIU.
      Zupełnie inaczej byś się z tym czuła, gdyby twoje wysiłki były choć
      dostrzerzone, o docenianiu nie wspominając. Naturalnie byłabyś tak
      samo zmęczona, ale mniej sfrustrowana tym, że nie dość że się
      starasz na miarę możliwości - to słyszysz jedynie same zarzuty, że
      nie dość szybko latasz na szmacie. Może psycholog skłoni go do
      eksperymentalnego zajęcia się choć jeden dzień domem żeby zobaczył,
      jak to lekko. Mój ojciec pół życia twierdził, że matka nic w domu
      nie robi. Póki nie wylądował na rencie - wtedy mama musiała wrócić
      do pracy, a prowadzenie domu spadło na niego. Jak dziś pamiętam, że
      koło 12 musiał sobie uciąć drzemkę tak był zmęczony...

      przemyśl zatrudnienie kogoś do sprzątania. Wbrew pozorom nie są to
      strasznie wysokie koszty, czasem warto zainwestować, oszczędzając na
      czym innym, po to żeby ratować zdrowie psychiczne.
      • gonia28b Re: Przez takie cos - rozwód? 16.05.08, 11:31
        burza4 napisała:

        > przemyśl zatrudnienie kogoś do sprzątania. Wbrew pozorom nie są to
        > strasznie wysokie koszty, czasem warto zainwestować, oszczędzając
        na
        > czym innym, po to żeby ratować zdrowie psychiczne.

        Nie wiem jak autorka wątku, ale ja osobiście nie zniosłabym kogoś
        obcego w moim, a właściwie NASZYM domu i sprzątałby mi.
        W ostateczności jestem w stanie zrozumieć wzięcie kogoś do prac
        remontowych jak malowanie ścian, kładzenie płytek, zwłaszcza gdy są
        to duże powierzchnie. Ale to szczegół.

        Owszem wizyty u psychologa mogą sporo dobrego zrobić.

        A co do powyższej sprawy - ktoś kiedyś mądrze powiedział:
        dom jest NASZ, więc obowiązki domowe sprawiedliwie są podzielone,
        jeśli oboje małżonkowie pracują na pełny etat, jest tym mocniejszy
        argument, oboje pracują po 8 godzin, a doba ma 24 godziny i tu się
        nie da zrobić nic, bo czas nie jest "gumowy" i w żadną stronę się go
        naciągnąć nie da.
        Ponieważ dom jest obojga małżonków, oboje lubią dobrze zjeść, ładnie
        mieszkać i mieć czysto, więc obojgu im powinno na tym zależeć i
        oboje powinni sprzątać, gotować, zmywać, prać, prasować... a dziecko
        też ma obojga rodziców, więc oboje powinni się nim jednakowo
        zajmować.

        Szczerze mówiąć sama z tym walczę od lat. Nie mogę powiedzieć, że
        mój mąż nic nie robi, ale niestety zrobi coś dopiero w momencie jak
        mu zrobię karczemną awanturę, których już było wiele, normalnych
        rozmów też było wiele...
        Dzisiaj zamierzam zrobić ten "sprawiedliwy podział obowiązków" na
        papierze. Czarno na białym będzie widać, co kto dla domu robi, a
        robi to dla NAS wszystkich, żeby było wygodnie, dobrze i czysto.
        Wyznaczyć konkretne dni tygodnia, co trzeba zrobić i kto to robi.
        mam nadzieję, że to rozwiąże problem.
        • zuza-anna Re: Przez takie cos - rozwód? 16.05.08, 13:22
          Ani chybi rozwód. Pamietajcie moje miłe, że zmienianie "pod siebie"
          drugiego człowieka, zarówno mężczyzny jak i kobiety nie jest
          poprostu możliwe. Z tym, że zakochane kobiety potrafią udawać, że
          mężczyzna jest "wychował". Mężczyźni tego nie potrafią, albo po
          prostu niechcą udawać. Jeśli więc od pierwszego dnia po ślubie
          czegoś nie robił, przekonanie go do robienia tego już nawet po dwóch
          latach przypomina walenie głową w ścianę. Moi rodzice sa 39 lat ze
          sobą, a tata w domu robi tylko dwie rzeczy - codziennie zmywa i raz
          na tydzień odkurza, bo zaczął to robić od czasu wspólnego
          zamieszkania. W czasach mojego dzieciństwa miał jeszcze obowiązek
          przyprowadzania mnie z przedszkola. Mama pragnie od lat wdrożyć go w
          nowe obowiązki - jak groch o ścianę.
    • fioretti Re: Przez takie cos - rozwód? 15.05.08, 23:43
      takie COS to jednak jest powazny powodsadwszystko pieknie podsumowalas sama.Na
      moje oko to jestescie bardzo zlym zwiazkiem,wiec lepiej sie rozstac.Sama
      przerabialam to wiem,co mowie.
      • tinki1 burza ma zawsze racje!!! zgadzam sie z nia w 100% 16.05.08, 11:58
        Zwroc sie z tym problemem do psychoterapeuty,idzcie razem, on
        pomoze Wam sie porozumiec. Ja mialam podobny problem dokladnie
        miesiąc temu. To byl ktorys raz z kolei gdy uslyszlam,ze nic nie
        umiem,ze robie zle, ze za duzo wymagam...zlozylam pozew o
        separacacje,-ostatnia deska ratunku,uswiadomilam facetowi,ze dam
        sobie rade bez niego,ze jednak duzo umiem i sie nie boje
        samodzielnosci. Troche to trwalo, przepychanka,ale zrozumial,ze
        sobie za duzo pozwolil ze obnizanie wartosci osobie, ktora podobno
        kocha to duzy bol. Porozmawialismy, wytlumaczyl powody swego
        zachowania...i nie chce zapeszac, ja pracuje codziennie, on na
        zmiany, gdy wolne jest z mlodszym dizeckiem w domu, gotuje,
        sprzata, umie sie zajac domem i dzieckiem. Rozumie,ze to duuuzy
        obowiazek zajac sie domem, ze zrobienie zakupow to tez sztuka
        itp.itd. Troche pogubbilismy sie w codziennosci, w
        obowiazkach...zabraklo uczucie, czasu wolnego, oddechu...
        teraz jestesmy na dobrej drodze, wniosek cofna, bo byly braki a ja
        nie chce ciagnac dalej...daje nam szanse, czego i Tobie zycze!
        Na rozwod nigdy za pozno ...porozmawiajcie, powodzenia!!!!
        • konstancja351 Re: burza ma zawsze racje!!! zgadzam sie z nia w 16.05.08, 13:03
          Mój maz jest tak przekonany o swoich racjach, co udowoddnił w
          szeregu rozmów,że juz nie ma co z nim rozmawiac, jedynie może
          psychoterapeuta, ale znajac jego nie pójdzie do niego.
          Naprawdę nie rozumiem, niby inteligentnt człowiek, a nie może
          zrozumiec, ze nie jestem słuzącą-dziwne.
          Poza tym jego wymagania nasilaja sie z roku na rok.I siła słownej
          agresji, nie wiem dlaczego tak jest, ale wiem jedno - mam
          dosyć.............teraz juz naprawdę
          • gonia28b Re: burza ma zawsze racje!!! zgadzam sie z nia w 16.05.08, 13:18
            dwie opcje są:
            powiedz mu, że albo idziecie do psychoterapeuty, bo tak być nie
            może, bo związek w jakim żyjecie jest jakiś chory,
            albo żeby sobie gosposię zatrudnił i sam z własnych pieniędzy
            opłacał, a Ty pakujesz swoje walizki...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja