żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj

17.05.08, 22:13
znajoma, dla siebie nie dla dzieci, czy męża
to miał być argument żebym zostawiła wszystko i pojechała z nią do
Rzymu żeby się spotkać z naszą wspólną znajomą która sobie
przyjechała do Rzymu na wakacje z Nowej Zelandii
Napisałam jej wcześniej ze nie pojadę bo to byłaby podróż życia w
którą o ile wogóle to wybrałabym się z moją rodziną
i to był z mojej strony za słaby argument
    • triss_merigold6 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 17.05.08, 22:18
      Czy pani jest samotna i bezdzietna? Jeśli tak to rozumiem, ma inny
      ogląd rzeczywistości.
      • mbwj88 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 17.05.08, 22:22
        dużo starsza "aptekarka" z własną apteką, dosrosłą córką, kupą
        kasy, po dwóch rozwodach;
        poznałysmy się kiedyś na angielskim
    • eilian Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 17.05.08, 22:24
      Jeśli to byłaby dla Ciebie podróż życia, to powinna chyba uszanować Twoją
      odpowiedź, jej argumenty wydają mi się jakieś nieodpowiednie. Bo jak się ma
      rodzinę, to oczywistym jest że nie żyje się tylko dla Ciebie. Ale pomijając jej
      dobór argumentów, może warto jeszcze zastanowić się nad tym wyjazdem, domyślam
      się, że byłby raczej krótki, więc może taki wypad, właśnie bez dzieci i męża
      dobrze byłby fajny? Ja w każdym razie polecamsmile
    • majmajka Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 17.05.08, 22:44
      Powialo mi strasznym egoizmem. Oczywiscie, ze nie zyje sie tylko dla innych, ale rowniez dla innych.
      • betty_julcia Nie pierwsza 17.05.08, 22:52
        i nie ostatnia głupota jaką w zyciu usłyszysz.
        Co człowiek to jakaś opinia. Jedni mądrzej gadają inni mniej mądrzesmile
    • kol.3 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 07:58
      Jest to pewnie kwestia gorzkich doświadczeń życiowych. Być może
      Twoja znajoma "żyła dla kogoś" i dostała po garach.
      Teraz stwierdziła, że najwyższy czas pożyć dla siebie i dlatego tak
      postawiła sprawę.
      Ty nie masz złych doswiadczeń z rodziną i dlatego zareagowałaś po
      swojemu.
      Odrobina zdrowego egoizmu jest jednak niezbędna do przeżycia, bo
      inaczej nawet bardzo kochana rodzina cię zadepcze.
    • drie Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 09:44
      I miala racje. Dla wielu mam, ktore marza by sie wyrwac i naladowac
      akumulatory byloby to swietne wyjscie. Szczesliwa mama to szczesliwa
      rodzina. Nie musi to byc zawiedziona rozwodka, by zaproponowac
      kilkudniowy wypad.
      Ty nie odczuwasz takiej potrzeby, a wrecz widzisz to jako podroz
      zycia, ktora chcesz przezyc z bliskimi wiec i argument do Ciebie nie
      trafia.
      Powod wyjazdu, ktory podala nie trzeba od razu zwalac na
      doswiadczenia zyciowe. Znam wiele mam, ktore tak samo mysla.
      • jowita771 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 09:49
        drie napisała:

        > I miala racje.

        A moim zdaniem, nie miała racji. Kobieta-znajoma ma swoje podejście do życia i
        takie jej prawo. Ale autorka wątku ma prawo chcieć odbywać podróże z rodziną i
        znajoma nie ma prawa tego krytykować. Może autorka wątku najlepiej wypoczywa z
        mężem? Wolno jej. Naprawdę nie wszyscy marzą o urlopie od męża i dzieci.
        • drie Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:47
          Jowita, Ty tylko pierwsze slowo mojego postu przeczytalas po to by
          potem powtorzyc reszte innymi slowami?
          • jowita771 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 11:17
            Napisałaś, że miała rację, a ja uważam, że to buractwo wyjechać z takim tekstem,
            jak znajoma autorki wątku, gdy ktos chwilę wcześniej powiedział, że w taką
            podróż chętnie by pojechał, ale z mężem.
            Myślę, że można tak mysleć, mówić, ale w tym kontekście babka po prostu
            skrytykowała autorkę wątku za jej podejście do życia, a z jakiej racji?
            • drie Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 11:26
              > Napisałaś, że miała rację, a ja uważam, że to buractwo wyjechać z
              takim tekstem

              Ale z jakim tekstem? Wylozyla kobieta swoje argumenty. A autorka
              swoje. Jakie buractwo? Skad wiesz czy chwile wczesniej czy chwile
              pozniej? Nie zapedzasz sie? wink

              > Myślę, że można tak mysleć, mówić, ale w tym kontekście babka po
              prostu
              > skrytykowała autorkę wątku za jej podejście do życia, a z jakiej
              racji?

              Nie widzialam nigdzie zadnej krytyki. Maja dwa rozne podejscia do
              zycia. Tak samo autorka krytykuje aptekarke. To juz nie ma rozmowy
              czy wymiany zdan? Tylko krytyka? Bo sie nie zgadzaja?
              • jowita771 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 12:08
                Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi mówił, że będzie mi lepiej w życiu, jak będę
                żyła tak czy inaczej. Moje życie - moja sprawa.

                > Skad wiesz czy chwile wczesniej czy chwile
                > pozniej? Nie zapedzasz sie? wink

                Z postu założycielki:
                "Napisałam jej wcześniej ze nie pojadę bo to byłaby podróż życia w
                którą o ile wogóle to wybrałabym się z moją rodziną
                i to był z mojej strony za słaby argument"

                Jaki argument w ogóle, mówię, że nie jadę i namawianie jest nie na miejscu, nie
                trzeba sie tłumaczyć.
                • drie Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 12:40
                  Mysle Jowita, ze odbieramy zycie na innych poziomach. Mi tez nikt
                  nie mowi ja mam zyc.

                  > Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi mówił, że będzie mi lepiej w
                  życiu, jak będę
                  > żyła tak czy inaczej. Moje życie - moja sprawa.

                  Nigdy nie uslyszalas od dobrej kolezanki rady z ktora sie nie
                  zgodzilas? A jak sie nie zgodzilas to znaczy, ze zostalas
                  skrytykowana i kolezanka jest buraczka?

                  > Jaki argument w ogóle, mówię, że nie jadę i namawianie jest nie na
                  miejscu, nie trzeba sie tłumaczyć.

                  Nie pomyslalas, ze aptekarka np widzi, ze zalozycielce watku
                  przydaloby sie kilka dni wolnych od rodziny (zmeczona, dawno nigdzie
                  nie wyjezdzala itp)i probowala ja przekonac w naprawde dobrej
                  wierze? Jako dobra kolezanka po jednym "nie" sie nie poddala. Inna
                  sprawa, ze argumentami nie trafila. A problem lezy i tak gdzies
                  indziej.

                  Nigdy nie dyskutyjesz z nikim? Zawsze przyjmujesz wszystko tak
                  negatywnie i za pierwszym "nie" lub "tak" bierzesz za pewnik i
                  koniec rozmowy? smile (ostatnie to pytanie retoryczne)






                  • jowita771 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 12:48
                    > Nigdy nie uslyszalas od dobrej kolezanki rady z ktora sie nie
                    > zgodzilas? A jak sie nie zgodzilas to znaczy, ze zostalas
                    > skrytykowana i kolezanka jest buraczka?

                    Buractwem jest dawanie rad tam, gdzie nikt o nie nie prosi. Autorka wątku
                    powiedziała, że gdyby jechała w taka podróż, to z rodziną. A znajoma na to, że
                    nie żyje się dla męża i dzieci. A ja myslę, że każdy żyje dla tego, dla kogo
                    chce. A jeśli nie dla męża czy dla dzieci, to tym bardziej nie dla znajomej.
                    Nie podoba mi się sposób namawiania pani farmaceutki, takie branie pod włos.
                  • royalmail Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 13:16

                    drie napisała:

                    > Nie pomyslalas, ze aptekarka np widzi, ze zalozycielce watku
                    > przydaloby sie kilka dni wolnych od rodziny (zmeczona, dawno
                    nigdzie
                    > nie wyjezdzala itp)i probowala ja przekonac w naprawde dobrej
                    > wierze? Jako dobra kolezanka po jednym "nie" sie nie poddala. Inna
                    > sprawa, ze argumentami nie trafila. A problem lezy i tak gdzies
                    > indziej.

                    Problem leży w mało czytelnym komunikacie wysłanym przez autorkę
                    wątku. Gdyby napisała" "Nie stać mnie na taki wyjazd (finanse), a
                    gdyby było stać wybrałabym się z całą rodziną" pani aptekarka nie
                    musiałaby się produkować w próbach przekonywania - bo w tym momencie
                    odmowa jest dla niej niezrozumiała.
      • marysia_wroc Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 19.05.08, 20:34
        Bardzo mądra wypowiedz
    • kawka74 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:07
      różnica w priorytetach
      ani Twoje lepsze, ani jej
      a że znajoma tego nie rozumie, to ma problem, nie musisz się jej tłumaczyć, bo
      nie ma z czego
    • lola211 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:07
      Nie miala racji tak twierdzac, choc moze nie do konca, cos w tym
      twierdzeniu jednak slusznego jest, ale to sie okaze za jakis czas,
      jak nikt z rodziny kiedys tam nie doceni twoich staran i wyrzeczen
      (no chyba ze dla ciebie wyjazd bez rodziny to zadna przyjemnosc).

      Ty IMO nie masz racji rezygnujac z wycieczki.Tak uwazam, ale to
      dlatego, ze po prostu wyznaje inne zasady- oprócz bycia matka i
      partnerka jestem takze tworem odrebnym, sobą i dlatego nie mam
      potrzeby udawania sie wszedzie i juz zawsze tylko i wylacznie z
      rodzina.Wrecz przeciwnie, taki wypad do Rzymu w babskim gronie
      uwazam za swietna sprawe.Beztrosko, na luzie, bez ogladania sie na
      pory spania/ jedzenia/ rozrywki dziecka.
      Z facetetem i dzieckiem pojechalabym nastepnym razem i juz.
      • kawka74 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:19
        Nie bierzesz pod uwagę jednej prostej rzeczy - finansów.
        • lola211 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:25
          Pozdróz w pojedynke jest mniej kosztowna, wiec jesli kogos nie stac
          na wyjazd rodzinny to niech choc 1 osoba skorzysta z tej mozliwosci.

          Skoro o kase chodzi to po co zaslaniac sie teoria "rodzinna"?
          • kawka74 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 10:30
            Nie wiem, czy chodzi o kasę. Czy TYLKO
            • kawka74 samo mi się wysłało, więc dopisuję ciąg dalszy 18.05.08, 10:33
              ... czy TYLKO o kasę.
              Zresztą kasa jest także formą zobowiązania rodzinnego, więc jedno drugiego nie
              wyklucza.
          • drie Skoro o kase chodzi to po co zaslaniac sie teoria 18.05.08, 10:54
            smirkkoro o kase chodzi to po co zaslaniac sie teoria "rodzinna"?

            Wlasnie. Jesli jest to autorki watku duzy wydatek: podroz zycia,
            ktora chcialaby przezyc z rodzina. Zrozumiale. Ale nie zwalajcie
            wszystkiego na podwojne rozwody i zawod zyciowy kolezanki. Moze
            nauczylo juz ja zycie czegos.

            PS. Nie, nie jestem rozwodka. wink

            • triss_merigold6 Re: Skoro o kase chodzi to po co zaslaniac sie te 18.05.08, 11:00
              Pomijając kasę to wyjazd na kilka dni może być dla matki małego
              dziecka problemem logistycznym i może się jej nie kalkulować.
              Znaczy - wysiłek włożony w zorganizowanie wszystkiego może być zbyt
              duży żeby było warto.
              BTW jestem jak najbardziej za tym, żeby czasem odpocząć od życia
              rodzinnego ale u mnie odpadają wszelkie spontaniczne akcje, bo
              najpierw muszę umowić się z wyprzedzeniem z ojcem
              dziecka/babcią/dziadkiem w kwestiach opieki.
              • drie Re: Skoro o kase chodzi to po co zaslaniac sie te 18.05.08, 11:12
                Triss.. oczywiscie. Chyba malo kto "dzieciaty" moze sobie na spontan
                pozwolic.

                Tylko ten drugi post autorki odebralam, jakby byl naladowany nagatywna
                energia. Obie sie nie rozumieja w tej kwestii.
      • drie Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 11:05
        Nie miala racji tak twierdzac, choc moze nie do konca..

        Lola.. kazdy zyje dla siebie. smile Zyjesz po to by byc zona, matka,
        itp. Czyli ogolnie miala racje. Bo najpierw jestes kobieta, potem
        zona, matka wg wlasnych priorytetow. Jako szczesliwa kobieta i zona
        pomnazasz swoje szczescie w postaci dzieci. Jedne matki maja dusze
        podroznicza i wyrwa sie kiedy tylko moga na kilka dni. I nikt na tym
        nie ucierpi. Inne chca dzielic sie wszystkim z rodzina.

        A aptekarka nie majac towarzyszki na wypad po prostu "podpuszcza"
        autorke, lub tez widzi szczerze i po kolezensku jak jej by sie taka
        wycieczka przydala. Tylko te finanse... wink

    • 18_lipcowa1 miala racje 18.05.08, 11:49
      a ty wiele tracisz i tyle.
      • triss_merigold6 Re: miala racje 18.05.08, 12:40
        Marta, lubię Cię ale dla osoby bezdzietnej kwestia organizacji
        dłuższego wyjazdu jest lekka łatwa i przyjemna. Dziś propozycja,
        dziś wyjazd, sama w to grałam. Teraz wymagałoby to dopięcia na
        ostatni guzik setki spraw organizacyjnych + znoszenia telefonów z
        pytaniem o każdą duperelę. Ergo - nie zawsze się kalkuluje. Planuję
        bezdzietny kilkudniowy wypad po wakacjach i już wiem, że opór
        materii będzie b. duży, mimo, że dziecko ma pełnosprawnego ojca,
        babcię i dziadka. Postawię na swoim oczywiście ale całe otoczenie
        będzie miało pretensje i wliczam to w koszty.
        • kropkacom Re: miala racje 18.05.08, 12:53
          W zeszłym roku do Irlandii polecieliśmy z mężem bez małych. Nie powiem było
          fajnie. Ale wyjazd był zaplanowany długo wcześniej. Trzeba było się trochę po
          gimnastykować. We wtorek lecimy tam z dziećmi. I ten wyjazd jest jednak trochę
          bardziej spontaniczny. A cieszy tak samo ja zeszłoroczny smile
        • 18_lipcowa1 Re: miala racje 18.05.08, 13:11
          Ja rozumiem, ale wydawalo mi sie ze pani pisala cos o mezu. Ma meza
          ktory chyba jako normalny rodzic moze zostac z dzieckiem na kilka
          dni.Nie sadze zeby chodzilo o 2 tyg wakacje w Rzymie.
          • kawka74 Re: miala racje 18.05.08, 13:55
            Jasne, ale mąż też może pracować. Też ma jakieś plany, z których niekoniecznie
            może zrezygnować - różnie to bywa.
    • burza4 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 13:41
      nie polemizuje się z czyimiś poglądami na sprawy rodzinne.

      ale ten argument jak dla mnie jest faktycznie słaby. To brzmi tak,
      jak tłumaczenie żony, że nie przyjdzie na imprezę, bo mąż pracuje, i
      wg niej nie wypada iść samej.

      Podróż życia? a kto powiedział, że taką podróż można odbyć JEDYNIE z
      calą rodziną? a jeśliby mąż nie mógl a dzieci nie chciały, to pani
      matka podróż życia ma prawo odbyć jedynie jako wdowa-emerytka?
      pieniądze nie padają jako argument, więc zakładam że autorkę byłoby
      na to stać. Jedynym powodem są względy "lojalnościowe", czyli skoro
      reszta nie jedzie, to ja sama na przyjemność nie mogę sobie pozwolić
      bo to - no właśnie - niemoralne?

      PS. dla większości dzieci podróż do Rzymu to średnia frajda, mało
      dzieci znajduje przyjemność w zwiedzaniu zabytków i włóczeniu się po
      muzeach.
      • kropkacom Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 13:45
        > PS. dla większości dzieci podróż do Rzymu to średnia frajda, mało
        > dzieci znajduje przyjemność w zwiedzaniu zabytków i włóczeniu się po
        > muzeach.

        A moje dzieciaki lubią się z nami włóczyć smile
        • burza4 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 14:07
          kropkacom napisała:

          > A moje dzieciaki lubią się z nami włóczyć smile

          dlatego napisałam, że większośćsmile

          po prostu część rodziców uszczęśliwia dzieci na siłę takimi
          wyjazdami tylko z powodu wpojonego przekonania, że albo razem, albo
          wcale. Moja koleżanka ciągnie wszędzie dzieci, dzieci nie znoszą
          podróży, oboje rzygają jak koty, zwiedzać nie cierpią, marudzą, w
          rezultacie wszyscy przez całe dwa tygodnie wiecznie są zirytowani i
          wściekli na siebie. Cuuudowny urlop, ale jak ją spytalam czemu do
          diabła nie pojadą we dwoje, to nie rozumiała pytania. No bo jak to???
          • lola211 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 15:43
            Ot, wlasnie.Takie kobiety potrafia egzystowac jedynie na łonie
            rodziny, a najzdrowiej by bylo ,gdyby mialy w sobie te wlasciwa
            porcje egozimu, ktory pozwala na posiadanie skrawka wlasnego
            odrebnego zycia.Z korzyscia dla wszystkich.
    • vibe-b Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 15:48
      A mialas w ogole ochote z nia jechac? Pytam, bo ja bym miala srednia
      ochote rzucac zycie rodzinne i stawac na glowie tylko po to by robic
      za dame do towarzystwa na dwa dni w Rzymie. Jesli nie mialas ochoty
      to kolezanka niech sie buja ze swoimi teoriami.
      Inna sprawa, jesli lecialabys jak na skrzydlach tylko powstrzymuje
      cie nieuzasadnione poczucie obowiazkow rodzinnych.
      • marysia_wroc Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 19.05.08, 20:55
        "A mialas w ogole ochote z nia jechac? Pytam, bo ja bym miala srednia
        ochotę rzucać życie rodzinne"

        nie wierzę.... rzucać życie rodzinne big_grin big_grin przecież masz je non stop ;]
    • mbwj88 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 17:12
      Dzięki za komentarze
      1/o kasę chodzi w takim sensie że jak mam wydać 1 tys zł na podróż
      do Rzymu z aptekarką to wolę je wydać na weekend w górach z rodziną
      2/nie czuję się stłamszona przez rodzinę, przeciwnie mam wyrzuty że
      za dużo pracuję i mam dla rodziny mało czasu. Pojutrze jadę za
      granicę służbowo. Wyjeżdzam też na szkolenia itp.
      3/nie wydaje mi sią aby to miało być najprzyjemniesze być w Rzymie w
      takim towrzystwie a jeszcze do tego mam wydać kasę
      Aptekarka widzi świat inaczej np.:

      Moja dorosła córka studiuje medycynę
      W ubiegłym roku na wakacjach pojechała do szkocji i tam pracowała w
      knajpie w kuchni, sprzątała jakiś dom itp
      Zdaniem aptekarki zabiera pracę innym którzy nie mają tkaich
      zdolności intelektulanych i rodziców którzy mogą pomóc na studiach
      Ja ni powinnam jej pozwalać na takie wyjazdy do pracy, co innego
      wypoczynek.
      Nie mam aż tyle kasy żeby wysłać dziecko na dwa miesiące w świat i
      fundowac tam pobyt. Nie zmienia to faktu że do tej Szkocji
      fundowaliśmy podróż i przetrwanie
      • jowita771 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 18.05.08, 17:55
        > Zdaniem aptekarki zabiera pracę innym którzy nie mają tkaich
        > zdolności intelektulanych i rodziców którzy mogą pomóc na studiach
        > Ja ni powinnam jej pozwalać na takie wyjazdy do pracy, co innego
        > wypoczynek.

        I ona Ci to mówi? To podtrzymuję moje zdanie na temat tej pani - burak. Kim ona
        jest dla Ciebie, dla Twojej córki, żeby wygłaszać swoje opinie nieproszona?
    • agniesia331 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 19.05.08, 16:01
      autorka wątku niekoniecznie musi zgadzać się na wyjazd z koleżanką.
      koleżanka wyciąga argumenty, które mają zmusić autorkę qwątku do
      wyjazdu.
      1) a może ona nie chce wydawać kasy, by zrobić sobie wątpliwą
      przyjemność wyjazdu z koleżanką?
      2) może woli ogladać Rzym w towarzystwie męża, może ma ochotę z nim
      a nie z koleżanką wypić kawę w wiecznym mieście>?
      3) może ten 1 tys. zł chce wykorzystać w inny sposób.
      w ogóle co to znaczy: jechać do Rzymu, by spotkać się z dawno
      niewidziana koleżanką, może p.aptekarka lepiej sytuowana i samotna
      ma ochotę to zrobić i trochę na siłę przymusza koleżankę.
      nie daj sie wrobić, spotkac się z koleżanka to moze być fajnie w
      knajpce, na 1 dzień, jeśli to NIE ZAKŁÓCA TWOICH PLANÓW i NIE
      KOLIDUJE Z WYDATKAMI.
    • fajka7 Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 19.05.08, 16:21
      Nie rozumiem w czym tkwi problem. Spotkaly sie 2 rozne
      swiatopoglady, ktore sie nie zazebiaja w tych 2 konkretnych
      przypadkach i tyle. I jakie tu mozna wnioski wyciagnac? Ona zyje dla
      siebie, Ty nie no i to wszystko.
      Argument znajomej Cie nie przekonal, wiec nie jedziesz, czego
      jeszcze Ci trzeba?
      Chodzi Ci o to, zeby uslyszec czyja wersja jest lepsza? Dla kogo
      powinno sie zyc?
    • marysia_wroc Re: żyjesz dla siebie, powiedziała mi dzisiaj 19.05.08, 20:31
      Nie widzę nic złego w tym pomyśle, choć wiadomo, że jak ma się dzieci, żyję się
      też dla nich. Jednak nie uważam, żeby matka miała nigdy sama, tj bez rodziny
      nigdzie nie wyjechać. Moja przyjaciółka , która ma dwoje dzieci i męża, wróciła
      2 tyg temu z wycieczki- z pracy mieli organizowaną, z Maroka. Była tam tydzień,
      dzieci pod opieką męża( 5 lat i roczek). Dzieci i mąż świetnie dali sobie radę,
      ona zachwycona i na jej miejscu też bym pojechała wink)
Pełna wersja