psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szału

23.05.08, 13:20
mieszkam w Poznaniu. idąc na spacer z młodą jestem zmuszona przez
większość drogi trzymać młodą w wózku, bo syf jaki est na chodnikach
jest nie do opisania. idąc przez wilde to już w ogóle. co krok psie
gó.. albo stłuczona flaszka po piwie . młoda rwie się do chodzenia,
wózek doprowadza mnie do szału ... ale nie puszczę szkodnika wolno,
bo się boje. chodzi już prawie pewnie,ale zdarza jej się wywalić. a
ja podziękuję serdecznie za pokaleczone małe łapki i nogi od szkła ,
żeby o całej reszcie tężców i innych atrakcji nie mówić. albo :
wszędzie śmierdzące psie gówna. bo tak trudno jest wziąść ze sobą
foliowa siatkę czy coś ,podnieść i wywalić do śmieci.na trawe w
większości parków też boję się ją puścić,ta sama historia- całość
zaminowana. ja nie wiem, ktoś w ogóle sprząta te ,że tak
powiem,mniej reprezentacyjne ulice??
    • artjoasia Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 13:45
      Jest też druga strona medalu - kompletny brak koszy na śmieci. Tu gdzie
      mieszkam (Warszawa), kosze są tylko na przystankach, przy większych
      skrzyżowaniach i w parku; są również specjalne kosze na psie kupy. Za to na
      wszystkich ulicach - katastrofa. Czy myślisz, że ktoś będzie leciał parę
      kilometrów z psim g... w kieszeni, zanim cudem znajdzie jakiś kosz do wyrzucenia
      tego towaru?

      A ja swojego dziecia nie mogę utrzymać w wózku. I ona w dodatku ma zwyczaj
      wszystko podnosić z ziemi i często nawet bierze do ust...
      • tygrysiatko1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 14:35
        zgadzam się u mnie na osiedlu nie ma w parku ani ćwierć śmietnika...
        ani w innym miejscu (podwarunkiem, że to nie jest przystanek
        autobusowy)... nie będę z kupą mojego psa w siatce biegać do domu...
        jeżeli będą śmietrniki proszę bardzo... chętnie zbiorę i wyrzucę...
        ale bez śmietnika mowy nie ma...
        co do tężca... to on jest w glebie.. nie istotne czy butelki i kupy
        znikną... czy nie... tężec zostanie... ale na niego jest
        szczepionka...
        • baenshee Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 14:48
          ja broń boże nie najeżdżam tylko i wyłącznie na właścicieli psów, co
          to to nie !! pies nie człowiek,chce mu się to zrobi i magdzieś
          gdzie. ale fakt, śmietników mało ,to prawda. też często naginam z
          toną smieci poutykanych po kieszeniach . ale jeżeli mówimy o
          ulicygdzie ma ona ok powiedzmy 50 metrów może więcej i stoją na niej
          3 śmietniki ,to sorry ,ale można te kilka metrów przejśc. ja nie
          wymagam,żeby ktoś z psim odchodem latał po 5 kilometrów tongue_out a
          rzucanie przez spitków butelkami też nie jest fajne ,prawda?? bo
          akurat butelkami od piwa chyba większość z was nie rzuca po
          ulicy ,prawda? a skaleczenie się szkodnika butelką brudną też może
          zaowocować jakąś infekcją ,niekoniecznie tężcem,a już samo w sobie
          takie skaleczenie do przyjemnych nie należy. moja młoda tez llubi
          sobie zabierać "pamiątki"jakieś pety ,patyczni,kapsle,papiery i inne
          drobne śmiecie. i też próbuje to to paszczy pakować. ale fakt
          faktem, dużo jest włascicieli psów wychodzących z założenia ,że inni
          nie zbierają to czemu ja mam. i się robi błędne koło. ja po swoim
          zbierałam i nie odczułam ujmy na honorze. dla przykładu : założyli
          psią toalete, postawili ustojstwa niezbędne do posprzątania i co??
          psia toaleta zaminowana doszczętnie . zdarzają się osoby
          zbierające,ale jest ich raczej niewiele. fakt faktem - przybytek
          ogrodzony , dzieci nie biegaja ,ale smród stamtąd jest niemożebny.
          • artjoasia Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 15:09
            Ja po swoich sprzątałam tylko kiedy zdarzył się jakiś wypadek na chodniku, jakoś głupio by mi było nie posprzątać. Ale na ulicy NAPRAWDĘ nie mam gdzie wyrzucić - kurczę, porobili obok mojego domu śliczne chodniczki z kostki Bauma (dojście do ZOO), ale o śmieciach nie pomyśleli jakoś. W każdy weekend dzikie tłumy się tamtędy przewalają i potem aż boję się z dzieciem wyjść, wszędzie dosłownie tony śmieci leżą.
            He he, odkąd moja nałogowo zbiera pety, zaczęłam chodzić z taką zamykaną turystyczną popielniczką. Przedtem jak ta chamica rzucałam peta na ziemię i w życiu by mi do głowy nie przyszło, że dzieci to jedzą...
          • ap3333 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 15:16
            A ja właśnie domagam się, żeby właściciel psa zebrał kupę po swoim pupilu,
            choćby miał ją nieść do śmietnika nawet i 10 km! I nic mnie nie obchodzi, że
            kosz daleko, kręgosłup boli, a piesek malutki i kupka malutka. Nich sobie
            zabierze kupę do domu i wrzuci do śmietnika pod domem. I niech psy nie sikają na
            drabinki na placach zabaw i nie załatwiają się do piaskownic! Właściciel jest
            odpowiedzialny za swego psa, tak jak każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje
            czyny i czyny swoich podopiecznych. Zaczyna się od ignorowania psich kup na
            chodnikach, a kończy na bulterierach biegających po parkach bez smyczy i
            kagańca. Ostatnio widziałam, jak śliczny mały wilczurek wagi na oko 20 kg bawił
            się radośnie z właścicielką i jej dzieckiem na placu zabaw! Bo przecież on taki
            niegroźny, taki potulny... A że inne mamy czym prędzej uciekały ze swoimi
            maluchami? Hulaj dusza, piekła nie ma, czyli jak zwykle w naszym pięknym kraju -
            brak wyobraźni i szacunku dla innych. A parki, trawniki i ulice to miejsca
            publiczne i należą do wszystkich, także do naszych dzieci i do nas samych, a nie
            tylko do wszechobecnych psów. Pod moim domem jest jeden trawnik i służy za
            ogólnopsi wychodek, cuchnie okrutnie i nikt mi nie powie, że nie roi się tam od
            pasożytów przenoszonych przez psy. Przestańmy się wreszcie zastrzegać, że
            przecież nie mamy nic przeciwko pieskom itd. Pies to przyjaciel, ale trzeba
            najpierw wychować się samemu, zanim się pomyśli o takim przyjacielu. Doprawdy
            uważam, że właśnie my, mamy, także te, z których przecież wiele ma i kocha psy i
            tym lepiej rozumie problem, powinnyśmy walczyć o bezpieczeństwo naszych dzieci i
            urodę otoczenia, w którym te dzieci rosną. Obok żądań, by było więcej śmietników
            itd., trzeba wymuszać zmianę nawyków wszystkich właścicieli psów. Wymawiać się
            brakiem śmietnika - to niepoważne. To co, jak nie ma w pobliżu toalety, to
            należy załatwiać swoje potrzeby na środku trotuaru? Przecież kupa to w końcu
            kupa, nieważne czyja...
            • tygrysiatko1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 16:13
              a jak nie ma w pobliżu toalety to Twoje dziecko gdzie robi siusiu,
              kupę?? na siłę karzesz trzymać czy wysadzasz pod drzewkiem?? i
              oczywiście sprzątasz wtedy po sobie??
              miasto ma obowiązek zapewnić śmietniki na psie odchody... do
              momentu, aż tego nie zrobi (nie wywiąze się z obowiązku) to nie
              zamierzam nigdzie nosić psiej kupy...
              • bj32 Ja w ogóle sądzę, 23.05.08, 17:26
                że tu:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=75194075&v=2&s=0
                powiedziano chyba już wszystkosmile
              • ariana1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 11:09
                tygrysiatko1 napisała:

                > a jak nie ma w pobliżu toalety to Twoje dziecko gdzie robi siusiu,
                > kupę?? na siłę karzesz trzymać czy wysadzasz pod drzewkiem?? i
                > oczywiście sprzątasz wtedy po sobie??
                > miasto ma obowiązek zapewnić śmietniki na psie odchody... do
                > momentu, aż tego nie zrobi (nie wywiąze się z obowiązku) to nie
                > zamierzam nigdzie nosić psiej kupy...


                Ot polactwo...... Owszem ja po swoim dziecku sprzątam kupę jak
                zrobi pod drzewem. I sądzę, że wiele matek też to robi.
                Cywilizowanych matek! A tymczasem osrane trawniki i ulice, to
                zasługa takich typów jak ty. Co to od innych wymagają a sami nie
                potrafią pomyśleć o innych. Posłuchaj kobieto samej siebie: "miasto
                ma obowiązek a jak nie to ja nie zamierzam i koniec!" I przemyśl to
                co wypisujesz, bo to jest tak prostackie, że pusty śmiech ogarnia.
                • tygrysiatko1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 23:45
                  poza wysztkim innym... założenie podatku płaconego od psa było
                  takie, że służby miejsckie będą sprzątać trawniki... ja podatek
                  takowy płacę co roku od 13 lat... może zacznijmy wymagać od państwa
                  tego co nam się nalezy...
              • aurita Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 20:34
                mowimy o kupach a nie o obsikanych murkach, kamieniach, chodnikach (o tym tez by
                mozna pogadac)

                > oczywiście sprzątasz wtedy po sobie??
                raz w zyciu mojej corki zdarzylo sie ze zrobila kupe pod krzaczkiem w miejscu
                gdzie psow wprowadzac nie wolno (wyobraz sobie gorka trawnik i NIC nie obsrane),
                i posprzatalam po niej. Do lba mi nie przyszlo ze moglaby, kupe zostawic

                > miasto ma obowiązek zapewnić śmietniki na psie odchody... do
                > momentu, aż tego nie zrobi (nie wywiąze się z obowiązku) to nie
                > zamierzam nigdzie nosić psiej kupy...

                no wlasnie , glupie prawo trzeba zmienic. Zastanow sie gdybym ja zostawiala
                zasikane lub obsrane pieluchy po moim dziecku uwazalabys to za normalne?
            • artjoasia o braku toalety 24.05.08, 16:28
              >Wymawiać się
              > brakiem śmietnika - to niepoważne. To co, jak nie ma w pobliżu toalety, to
              > należy załatwiać swoje potrzeby na środku trotuaru? Przecież kupa to w końcu
              > kupa, nieważne czyja...

              Oczywiście. Bo miasto ma psi obowiązek tę toaletę zapewnić.
              Jako osoba w zaawansowanym wieku około 10 lat NASIKAŁAM na peronie Dworca Centralnego w Warszawie właśnie w akcie protestu przeciwko brakowi toalety. Oczywiście mogłam to zrobić na torach, wsiąkłoby sobie w te kamyczki i nie byłoby widać - ale jako nonkonformistka od urodzenia wyszłam z założenia, że skoro nie postawili kibla, to niech teraz po mnie sprzątają, a co! Było to w drugiej połowie lat 70-tych, pociągi jeździły jak chciały; środek nocy, opóźnienie pociągu rzędu kilku godzin, nie wiadomo, czy przyjedzie za minutę czy za godzinę, najbliższy kibel gdzieś w labiryntach górnych poziomów, przy dobrej znajomości terenu zajęłoby to jakieś pół godziny.
              Teraz, jako osoba dorosła, zapewne postąpiłabym tak samo. Nie dlatego, że jestem brudasem i burakiem, ale po prostu DLA ZASADY.
              • mamamamba Re: o braku toalety 28.05.08, 22:03
                to bylby widok!! gdybys kiedys miala zamiar nie znalezc toalety..zrob happening.. big_grin
              • luccio1 Re: o braku toalety 15.08.08, 21:40
                artjoasia napisała:
                > Jako osoba w zaawansowanym wieku około 10 lat NASIKAŁAM na peronie
                > Dworca Centralnego w Warszawie właśnie w akcie protestu przeciwko
                > brakowi toalety.[...]
                > Było to w drugiej połowie lat 70-tych, pociągi jeździły jak
                > chciały; środek nocy, opóźnienie pociągu rzędu kilku godzin, nie
                > wiadomo, czy przyjedzie za minutę czy za godzinę, najbliższy kibel > gdzieś w
                labiryntach górnych poziomów, przy dobrej znajomości
                > terenu zajęłoby to jakieś pół godziny.
                > Teraz, jako osoba dorosła, zapewne postąpiłabym tak samo. Nie
                > dlatego, że jestem brudasem i burakiem, ale po prostu DLA ZASADY.

                Kiedy w r. 1983 byłem w Warszawie służbowo wraz z Promotorką mego doktoratu,
                wówczas w szczycie popołudniowym (15-16) "odbiliśmy się" od zamkniętych na
                kłódkę drzwi toalety - innej nie mogliśmy znaleźć błąkając się po labiryncie
                kondygnacji nad peronami. Koniec końców Pani w kostiumie i kapeluszu, blisko
                70., z tytułem profesorskim, musiała kucnąć pod ścianą korytarza i załatwić się
                na posadzkę.
                (Na czekanie do chwili, gdy będziemy już w pociągu i ten ruszy wraz z nami, nie
                miała już sił).
            • mamamamba Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 28.05.08, 21:59
              Nich sobie
              zabierze kupę do domu.

              amen!
      • lila1974 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 06.06.08, 21:52
        >Czy myślisz, że ktoś będzie leciał parę kilometrów z psim g... w
        >kieszeni, zanim cudem znajdzie jakiś kosz do wyrzucenia tego towaru?

        Jeśli jest osobą kulturalną to będzie.
    • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 14:45
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=567
    • wesola_magda Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 22:08
      Wymowka z koszami na smieci powtarza sie jak zdarta plyta. Jakis
      czas temu zworcilam uwage eleganckiej Pani, ze jak przyprowadzila
      pieska nad Jeziorko Czerniakowskie (teren rekreacyjny, ogrodzony,
      wielki znak zakaz wprowadzania psów, dzieci karmia labędzie, itd) i
      piesek nabrudzil, to powinna po nim posprzatac. A ona, ze nie bedzie
      sprzatac, bo nie ma koszy, a dookola chyba 10 koszy stalo na tym
      terenie.

      Ja sie zawsze denerwuje, na psiarzy, ktorzy tylko widza czubek
      wlasnego nosa. Jeden starszy Pan mnie probowal uspokoic i
      powiedzial, zebym sie nie denerowala, bo "buractwa" nie wytępię. To
      prawda calkowicie sie buractwa nie wytepi, zawsze znajdzie sie ktos,
      kto puszke po piwie rzuci na trawnik, bo nie bedzie mial kosza przed
      nosem, ale wiekszosc ludzi nie rzuca smieci na ulice, wiec mam
      nadziej, ze liczba kulturalnych psiarzy tez bedzie rosla. Tych
      ktorzy rozumieja, ze jak pisek nabrudzi, to trzeba sprzatnac,
      chociazby dlatego zeby jakies male dziecko moglo skorzystac z trawy.
      • mamciulka-nikulka Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 22:55
        Co to to prawda, buractwa się nie wytępi. Aczkolwiek ja widzę wiele
        niedociągnięć w naszym kraju. Niby wprowadzono przepis sprzątania po psach, ale
        nikt tego nie egzekwuje, są bardzo duże braki w śmietnikach, nie mówiąc już o
        workach na kupy, które w innych krajach są przy śmietnikach, na każdej alejce.
        To samo na niektórych placach zabaw, no szlag mnie trafia, jak muszę ze skórką
        od banana chodzić, a w około pełno papierków po cukierkach, opakowań po chipsach
        i butelek po coli - plac zabaw warszawa-mokotów! Choć może brzmi to jak wymówka,
        to jednak uważam, że jeżeli nakłada się jakiś obowiązek, to powinno się
        umożliwić spełnienie tego obowiązku. To tak jak mówili, żeby rodzić dzieci, bo
        kiepski przyrost, ale już o żłobkach dla naszych dzieci nie pomyśleli ech...

        Muszę też stanąć w obronie psów, bo co jak co, ale do piaskownicy to koty się
        załatwiają. Nigdy prze nigdy nie widziałam psa robiącego w piaskownicy, na
        trawce, pod krzaczkiem to co innego. Normą powinny być grodzone place zabaw i
        piaskownice przykrywane na noc folią (takie zresztą zdaje mi się są przepisy
        unijne?!)
      • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 23:33
        "Wymowka z koszami na smieci powtarza sie jak zdarta plyta."
        A tak. W zalinkowanym przeze mnie wątku jest nawet debata, że do
        zwykłego śmietnika psiego łajna wyrzucić nie wolno, bo przepisy
        zabraniają i kubełkuw na odchody jest zbyt mało. Ja się spotkałam ze
        stojakami [nawet pełnymi] na woreczki na psie gówna, ale kosza
        stosownego nie widziałam. A można toto przecież ostatecznie wziąć i
        spuścić w klozecie...
        • malgosiek2 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 23:37
          "Jak się nie ma co się lubi,to się lubi co się ma"
          Analogicznie jak nie ma specjalnych kubełków to niestety wrzuca się
          do komunalnego kubła.
          A kto to sprawdzi?
          • malgosiek2 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 23:38
            A i tak szacowne władze miast mają to gdzieś.
            Sanepid chodzi i sprawdza kosze?
          • artjoasia NIE MA komunalnych kubłów! n/t 24.05.08, 11:48
        • bj32 Errata 24.05.08, 11:36
          kubełków oczywiście...
    • malgosiek2 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 23.05.08, 23:06
      A mnie też guzik obchodzi,że do kosza dalekouncertain
      Chcciało się mieć zwierzę,to trzeba być za nie odpowiedzialne
      również jak nasra na chodniku/trawniku.
      Chodniki/trawniki są dla wszystkich,a nie tylko dla srania psów za
      przeproszeniem.
      Sorry,ale jestem starsznie cięta na tę sprawę.
      I nie ma zmiłuj się.
      --
      Maksio
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107992,2,1.html
      Olaf fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107993,2,2.html
      • baenshee Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 01:12
        bardzo ciekawe w zalinkowanej dyskusji jest to,że gó.. w śmietniku
        zwykłym właścicielom psów przeszkadza ,a na trawniku czy chodniku
        już nie... no i fakt- gó.. po dziecku czy kocie idzie do
        torby ,względnie w pieluche i do kosza. gó.. gównu nierówne. aha,
        gówna dziecięcego nie lubię tak jak psiego tongue_out
        • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 11:41
          "gówna dziecięcego nie lubię tak jak psiego tongue_out"
          Słowo Ci daję, ze nie znam matki, która sypiałaby z zasranym
          pampersem swojego dziecka pod poduszką.
          Ale z forumowego doswiadczenia wiem, że są takie, które sprawdzają
          miękkość owej plasteliny w celu ustalenia, czy to biegunka, czy
          zaparcie, jak również przechowują mocz w szklance, żeby sprawdzić,
          czy osadza sie osad i czy widać niewidoczne moczanywink
          Też mnie zastanawia, czemu po dzieciach i kotach sie sprząta, a po
          psach już nie widzać potrzeby...
      • ariana1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 11:12
        Bo to się nazywa "chora miłość polactwa do psów" wink
        • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 11:44
          Nie miłość polactwa. Ja też lubię zwierzeta. Tylko jak ktoś jest
          brudasem, to narodowość i zamiłowania nie są już wazne. A w
          zalinkowanym wątku pisze jedna ciuciurupa, że jak ona jest w butach
          na obcasach i eleganckich ciuchach, to nie bedzie sie paćkać w
          łajnie pupila. I co z tego, ze ona taka piękna, jak i tak brudas?
    • artjoasia prowokacja 24.05.08, 11:47
      Skoro jako właścicielka psów jestem pozbawiona wszelkich praw, to właściwie z
      jakiej racji miałabym się poczuwać do obowiązków?
      • bj32 Re: prowokacja 24.05.08, 12:01
        Jakich praw jesteś pozbawiona? Przecież wolno Ci pieska prowadzać na
        smyczy i w kagańcu;P Mozesz po nim posprzątać, jak sie zesra na
        trawniku, bo w lesie nie jest to konieczne, po sarenkach nikt nie
        sprzątawink I woglewink
        • artjoasia Re: prowokacja 24.05.08, 15:26
          Taaa, taki spacerek na smyczy i w kagańcu to super sprawa! Pies się nie będzie nudził, bo przez ten czas może sobie przecież pomarzyć o lataniu za patykami, a właściciel się nie zmęczy, po pod każdym mijanym krzaczkiem będzie miał kilkuminutowy postój. I pies takiej kondycji nabierze, że w wieku 10 lat będzie schorowanym staruszkiem z zanikiem mięśni...
          Równocześnie nie ma żadnych przeszkód, żeby bez smyczy i kagańca latały stada rozwydrzonych małolatów, którzy nie tylko są agresywni wobec przechodniów, ale w dodatku wieczorami monopolizują parki i skwery. I zostawiają po sobie w dowolnie wybranym miejscu tony nieorganicznych odpadów - rozbite butelki, puszki po piwie, opakowania foliowe będą sobie leżały na wieki wieków amen, w przeciwieństwie do psiego gówna, po którym śladu nie będzie po tygodniu. Ciekawostka przyrodnicza, że jakoś przeciwko temu nikt nie protestuje. Bo łatwiej się uczepić babci z ratlerkiem, który miał czelność dokonać zbrodniczej defekacji na komunalnym trawniczku... Takowa babcia potulna jest i kosy się od niej nie zarobi.

          Powszechnie wiadomo, że JEDYNĄ przyczyną miejskiego syfu są psie nieczystości. Wobec tego proponuję: wszystkie psy pod nóż, a właściciele do sądów grodzkich. Wtedy nasze dzieci będą mogły nareszcie beztrosko biegać po czyściutkich wypielęgnowanych trawniczkach i żadne niebezpieczeństwa nie będą już na nie czyhać.
          • bj32 Re: prowokacja 24.05.08, 17:20
            Opanuj się. Ja sie z Tobą bić nie planuję. Tereny zielone u nas
            spore. Nie wiem, jak u Ciebie, ale u nas można spokojnie pójść nad
            Odrę i pies się może wyszaleć. Ja psa nie posiadam nie dlatego, że
            nie lubię, albo nie chcę. W samym centrum *nie mam* warunków. A po
            sasiedzku ludzie mają owczarka podhalańskiego. Młody zwierz, z wieku
            szczenięcego wychodzi. I na oko widać, ze ruchu ma za mało, a więcej
            miał pewnie nie będzie.
            Równocześnie młodociani dresiarze też budzą we mnie odruch
            nieposłuszeństwa i gwałtowną chęć pobicia tychże. Tylko nie dam rady
            przy moich gabarytach wyskoczyć do bandy gó..arzy, albowiem marnie
            się sprawdzam jako karateka przeciwko "tulipanom" i w ogóle. Babinek
            zresztą z ratlerkiem w odzieniu też sie nie czepiam. Mordę drę tylko
            do durnych kierowców i pacanów z bulterierami bez kagańca w centrum
            miasta i w tłumie ludzi.
            Powszechnie zaś mi wiadomo, że psie łajno zalegające wszędzie w
            ilościach porównywalnych do potłuczonego szkła czy puszek nie jest
            zasługą psów, tylko ludzi. Rozsądny człowiek nie ma problemu ani ze
            sprzątnięciem kupy po pupilu, ani z wrzuceniem butelki czy papierka
            po lodach do kubła. Bo niewychowanych kilkuletnich smarkaczy
            rozsiewających opakowania po artykułach spożywczych też widziałam
            już wielu. Swoją młodą uczę, że wrzuca sie toto albo do kubła, albo
            do mojej torebki, jesli nie jest mokre. Idąc zgodnie z Twoją teorią
            należałoby wykosić *wszystkich* kilkukatków, bo wiekszości rodzice
            nie nauczyli porządku i kultury. I w ogóle wiekszość społeczeństwa,
            bo głupie jest zwyczajnie.
            Podkreślam: *to nie jest wina psów, że mają durnych właścicieli*. I
            już. I jak sie chcesz kłócić, to nie ze mną. O!

            [A w ogóle zrób to co ja - spraw sobie żółwiawink Tylko nie ma mu jak
            przekuć uszek. Ale plasteliną można "brytyjkę" na plecach
            przylepićwink))]
            • malgosiek2 Re: prowokacja 24.05.08, 17:31
              Ile razy czyszczę buty moim dzieciom z psich odchodów to mam
              cholerny odruch wymiotny,który tłumię,bo bym za przeproszeniem
              obrzygała wszystko w pobliżu.
              Czy naprawdę tak trudno posprzatać po swoim pupilu?
              Czy to będzie obraza majestatu,bo sprzątam gówna?
              Jeśli chcemy coś naprawić to zaczynajmy od siebie,a nie patrzmy na
              innych.
              Skoro inni nie sprzatają po swoim psie to ja tez nie będę,bo po co.
              Ech... temat rzeka i nic do życia w praktyce nie wniesie.
              Jak zwykle skończy sie na biciu piany.
              • artjoasia Re: prowokacja 24.05.08, 19:06
                Skoro miasto nakłada na mnie obowiązek sprzątania po psie, a równocześnie w
                praktyce uniemożliwia mi spełnianie tego obowiązku, to przepraszam, ale dla mnie
                to śmiech na sali i takim absurdom nie zamierzam się podporządkować. I naprawdę
                nie jestem drobiazgowa i jest mi obojętne, czy te kubły będą komunalne czy psie.
                Ale niech będą jakiekolwiek, do diabła!
                Kolejny absurd to czepianie się wyłącznie właścicieli psów, a nie
                zanieczyszczania jako takiego. W takim razie wlepiajmy mandaty WSZYSTKIM, którzy
                śmiecą na ulicy i traktujmy papierek od cukierka na równi z psim gównem - wtedy
                wszystko byłoby OK.
                Następny absurd - niby jakim prawem przez 20 lat gmina ściągała ode mnie podatek
                za psy, przeznaczony podobno na sprzątanie, skoro służby miejskie nigdy po psach
                nie sprzątały??? W takim razie niech mi oddadzą te pieniądze, a ja wtedy
                zaopatrzę się w odpowiednie akcesoria i będę sprzątać.
                Następny absurd - miasto miało zapewnić torebki na psie kupy i takie tekturko -
                szufelki. Od jakichś dwóch lat straszą gdzieniegdzie takie stojaki. Puste od zawsze.

                Przez całe życie miałam psy, również stare, które już nie kontrolowały
                zwieraczy. I jeżeli kupa zdarzyła się na chodniku czy klatce schodowej,
                sprzątałam zawsze, podobnie postępują moi sąsiedzi. Jednak żadna siła mnie nie
                zmusi do sprzątania po psie na trawniku między chodnikiem a jezdnią, dopóki
                będzie to tak utrudnione jak jest w tej chwili. A na place zabaw z psami się nie
                pcham. Nie pcham sie również w miejsca, gdzie ludzie chodzą po trawie.

                Tak, mnie też się zdarzało czyścić dziecku buty z psiego gówna i też miałam
                odruch wymiotny.
                • bj32 Re: prowokacja 24.05.08, 19:28
                  Czyli mając wspólny front deliberujemy o niczym.
                  Też widywałam stojaczki na torebki. Bardzo już pieknie zardzewiałe i
                  puste jak stodoła na wiosne. Kubła specjalnego nie widziałam nigdy.
                  Ludzkosci śmiecacej w najrozmaitszym wieku tłumy widziałam zaś i też
                  protestuję.
                  A słuzby miejskie to robią w ogóle cokolwiek? Bo tu u mnie najbliżej
                  to firma do sprzątania jest prywatna, nie służby. Śmietnik na klucz
                  mamy, coby obce osoby swoich śmieci nie wrzucały. "My" jako
                  wspólnota mieszkaniowa, nie pojedyncza rodzina.
                  Miewałam psy [dawno temu, dziecieciem bedąc ledwo od ziemi odrosłym]
                  i po nich nie sprzątałam, bo wtedy taka swiecka tradycja nie
                  istniała, ale to w epoce błędów i wypaczeń jeszcze było.
                  I w gruncie rzeczy to ja ten Twój bunt rozumiem, acz z drugiej
                  strony sądzę, że wzięcie ze sobą reklamówki [do diabła i troche tego
                  w sklepach rozdają] na spacer nie spowoduje przedźwignięcia. Pas
                  zieleni przy jezdni mnie generalnie ani zieje ani grzebi, ale już
                  chodnik pięknie upstrzony brązem powoduje chęć mordu. W takim samym
                  stopniu, jak nastolatek szczajacy do piaskownicy. A widziałam taki
                  obrazekuncertain Nie, w dużo mniejszym. Ale jednak.
                • wesola_magda Re: prowokacja 24.05.08, 20:28
                  artjoasia napisała:

                  > Skoro miasto nakłada na mnie obowiązek sprzątania po psie, a
                  równocześnie w praktyce uniemożliwia mi spełnianie tego obowiązku,
                  to przepraszam, ale dla mnie to śmiech na sali i takim absurdom nie
                  zamierzam się podporządkować. >

                  To nie miasto naklada na Ciebie obowiązek sprzatania po psie, tylko
                  zasady wspolzycia spolecznego.

                  Kto nalozyl na Ciebie obowiazek wyrzucania smieci do kosza? Nikt, po
                  prostu nie chcesz zyc w syfie. Dlaczego spuszczasz po sobie wode w
                  toalecie w kinie? Zeby kolejna osoba nie musiala wachac wiadomo
                  czego.

                  Kto kaze Ci sprzatnąc po piesku jak zrobi kupe na trawniku miedzy
                  chodnikiem a ulicą? Nie przepisy, ale zwykly szacunek dla innych
                  ludzi. Np. dla mojej coreczki, ktora ma tylko 2,5 roku i ciagle
                  wchodzi na trawnik, dla mojego meza, ktory spieszy sie rano do pracy
                  i wsiada do samochodu zaparkowanego obok tego trawnika,itd. Nie
                  prosze Ciebie o nic wiecej tylko o troche wyobrazni i szacunek dla
                  innych.
                  • bj32 Re: prowokacja 25.05.08, 11:22
                    "To nie miasto naklada na Ciebie obowiązek sprzatania po psie"
                    Serio?
                    "tylko zasady wspolzycia spolecznego."
                    A jak się do tych zasad ma pijany dzieciak śpiewający na całe
                    gardło "Wieczne odpoczywanie"?
                    "Kto nalozyl na Ciebie obowiazek wyrzucania smieci do kosza? Nikt"
                    A jednak. Życie w społeczeństwie nie bierze się z prywatnych
                    poglądów jednej osoby. Ja mam w domu zazwyczaj nieład artystyczny,
                    ale na nulicy papierki do koszawrzucam. Nie mam syfu względem "coś
                    wylało się - nie szkodzi, zanim stechnie, to długo jeszcze", ale
                    raczej o porządek mnie oskarżyć nie moznawink A na zewnątrz sie
                    staram. Bo tego wymagają zachowania społeczne, czy tam co. Przepisy,
                    nawet nie obwieszczone w Wikipedii. Jakieś odgórne i pradawne
                    ustalenia. A na psie gówna jest martwy paragraf.
                • wyma Re: prowokacja 26.05.08, 15:04
                  A co Ci uniemożliwia wzięcie w torebkę foliową gówienka Twojego pupila i
                  wyrzucenie tegoż do najbliższego, czy dalszego kosza.
                  • artjoasia Re: prowokacja 26.05.08, 15:08
                    Kurczę, nikt mi nie wierzy. NIE MAM ŻADNEGO KOSZA PO DRODZE!!! Owszem, 20 lat
                    temu były. Potem było coraz mniej. Teraz nie ma wcale.
            • artjoasia Re: prowokacja 24.05.08, 19:18
              No DLACZEGO mi to robisz?!? A tak dobrze się zapowiadało...

              Ja mam generalnie wszędzie zielono, obok park i ZOO, dalej Wisła, wszystkie
              ulice z szerokimi trawnikami. Jednak teoretycznie NIGDZIE nie wolno spuścić psa
              ze smyczy i Straż Miejska naprawdę łapie. Nad Wisłą nie łapią, pewnie boją się
              tam chodzić; zresztą już istnieją plany zagospodarowania tych terenów i też
              będzie beton i budki z piwem.
              • bj32 Re: prowokacja 24.05.08, 19:44
                Jak to dlaczego? Bo wredna jestem...

                Guzik tam będzie. U nas od półwiecza planują. Efekt zagospodarowania
                terenów przeciwzalewowych, czy jak sie one tam nazywają w '97
                wyszedł pięknie, jak wrocławski Kozanów spłukało do szamba. Tych
                miejsc zagospodarować nie mogą. Chyba, ze kretyni. A jak nad Wisłą
                nie łapią, to tam chadzaj ze zwierzyńcem. Oszczędzisz nerwów
                wszystkim z sobą włącznie, świeżego powietrza się nałykasz, a jak
                jakaś gruchająca parka albo dresiarz z browarem siądzie w gó..
                Twojego psa, to ja chętnie popatrzębig_grin
    • syla_77 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 12:47
      Mnie też bardzo przeszkadzają psie kupy, które są dosłownie wszędzie. Tak to już
      się porobiło w naszym kraju, że trawniki (wszystkie, nawet te, na które jest
      zakaz wprowadzania psów!) są przeznaczone dla zwierząt, a beton dla ludzi - to
      chore. Czasem przy pięknej pogodzie chciałabym puścić swoje dziecko na bosaka ma
      trawę, ale jest to niemożliwe.
      Kosze mogłyby stać co metr, a i tak ludzie by po sobie nie sprzątali, bo są po
      prostu brudasami. W moim bloku np. jest tak, że czasem pies narobi na klatce
      schodowej. Oczywiście wszystko zostaje niesprzątnięte. Drodzy właściciele psów,
      skoro nie chce Wam się sprzątać po Waszych pupilach i nie przeszkadzają Wam ich
      odchody, to może po prostu pozwólcie im się załatwiać we własnych domach?
      • mamciulka-nikulka Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 13:34
        "Też mnie zastanawia, czemu po dzieciach i kotach sie sprząta, a po
        psach już nie widzać potrzeby..."
        Oj przepraszam, ja się nie zgadzam. Nie raz widzę jak właściciel SPRZĄTA po
        swoim piesku. Naprawdę istnieją ludzie poczuwający się do obowiązku. To nie jest
        tak, że po dzieciach i kotach się sprząta, a po psach nie. Ja sądzę nawet, że to
        nie właściciele psów są gorsi od właścicieli kotów, wręcz przeciwnie to kotów
        się nie pilnuje, chodzą gdzie im się podoba. Mieszkałam na parterze i kilka razy
        kot beszczelnie wszedł do domu przez balkon by nasikać nam na dywan i zwalić
        kilka kwiatków z parapetu. To koty przeskakują płoty by naszczać w piaskownicę.
        Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się baran, który myśli tylko o sobie, czy
        to będzie kierowca parkujący na chodniku, że wózkiem nie da się przejechać, czy
        właściciel zwierzęcia, którego odchodów nie sprząta.
        • ariana1 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 16:39
          Nie miałam tyle szczęścia do tej pory, żeby ujrzeć sprzątającego
          pana po swoim psie.
        • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 24.05.08, 16:57
          "Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się baran, który myśli tylko o
          sobie"
          Prawda jest znacznie gorsza. Ja w swoim długim życiu dwakroś
          widziałam ludzi sprzątajacych po psach. Czyli bywają kulturalni i
          rozsadni. Ale w dramatycznej mniejszości. Codzienny zaś wypad do
          przedszkola wymaga ode mnie sporych wysiłków akrobatycznych. Bo
          trawników po drodze jak na lekarstwo, a chodniki zasrane
          dokumentnie. W dodatku w porazającej większości przez pieski
          wielkoąci hucułów, zatem i rozmiar kup adekwatny...
          Dzikie koty to inna bajka. A debilkę z amstaffem na placu zabaw
          widziałam. Piseseczek kagańca nie miał, naturalnie...
          Ja zaznaczam, ze psy lubię i do nich pretensji o sranie nie mam. Ja
          też sram, tyle, ze nie na chodnik. Ale ta opcja z "Dnia świra"
          faktycznie mnie kusiwink
      • reseda właściciele psów rządzą 24.05.08, 19:43
        mieszkam a akademiku, gdzie NIKT nie trzyma psów, bo nie ma na to warunków.
        Maleńkie trawniczki przed chodnikiem biegnącym wzdłuż bloku są ZAWALONE różnego
        rodzaju, wielkości, koloru, konsystencji psimi kupskami. Skąd te niespodzianki?
        Ano stąd,że państwo właściciele nie chcą mieć guana pod swoim oknem w blokach
        obok i traktują nasz teren jak ubikację. Jeden pan wyprowadza dwa wodołazy-
        zostają po nich kupska wielkości pół wiadra, które zalegają do skutku. I niech
        mi nikt nie mówi,że rozkłada się psia kupka z pożytkiem dla zieleni! Bzdura. Na
        trawniczku kwitną stokrotki, które małe dziewczynki biegną zrywać - cha! cha!
        Moja mała jako jedno z pierwszych słów nauczyła się : "nie po kupach". Trawniki
        są dla psów a nie dla ludzi ani tym bardziej małych ludzi nie umiejących
        wypatrywać min przeciwpiechotnych. Kiedyś mieliśmy ogrodnika dbającego o zieleń,
        który starał się jak mógł, aby trawnik był zadbany, skoszony, krzewy przycięte.
        A że miał niewyparzony ozór słyszeliśmy często, jak wrzeszczy bluzgając na
        pańcie z pieskami, że mu przez nie "gó..no bryzga z spod kosiarki na twarz". Nie
        widziałam,żeby ktoś sprzątał po psie w tej okolicy.
        Kosze na psie kupy spotykam na skwerach i w parkach bardzo często a blisko obok
        nich psie knotki. To kwestia wychowania i odpowiedzialności za zwierzę. Skoro
        odpowiada się sądownie za szkody wyrządzone przez własne dziecko, to także
        należałoby poczuwać się do tego, aby ukochany piesek nie gryzł, nie straszył
        dzieci ( tekst: "on łagodny nie ugryzie nikogo" doprowadza mnie do szału) i nie
        walił kup, gdzie właściciel uważa za stosowne a jeśli się zdarzy to trzeba
        sprzątnąć, nawet jak się ma tipsy na pół metra.
        Wiele razy musiałam ostrzegać zagranicznych rodziców z dziećmi,żeby broń Boże
        nie biegali po trawie pięknego parku. Było mi wstyd za te rozsiane obficie psie
        gó..na. Oni tego nie mogli zrozumieć, tym bardziej,że obok widzieli kosze z
        psimi mordkami, właśnie na psie kupy.
        Nie wspomnę już o czarownym widoku placu zabaw po zimie, gdzie wiosenne roztopy
        ukazywały niezwykłe wprost bogactwo całozimowego urobku- co 10 cm wyjątkowe
        okazy. Dzieci nie bawiły się w śniegu, bo cały śnieg był żółto-brązowy a wiosna
        ukazała ten jakże piękny widok. Współczuję pracownikom zieleni miejskiej
        sprzątającym teren po zimie.
        Nie mam żadnej litości dla brudasów.
        • baenshee Re: właściciele psów rządzą 24.05.08, 23:09
          ano obłąkane bandy syfiących dresiarzy małoletnich też mnie drażnią.
          na równi ze "starą gwardią" menelską . stara gwardia cechuje się
          tym,że najpierw nasyfi gdzie się da a potem do matki i do dziecia
          zagaduje nieżadko leciutko bełkocząc... młode dresy są chamskie i
          tyle. a fakt ,co do kup jest taki,że je wszyscy mają w
          d.upie.doslownie i w przenośni. łącznie ze służbami miejskimi.
          no,może nie wszyscy , bo zdarzają się ludzie,którym ujmy na honorze
          nie przyniesie usunięcie miny . i tym ludziom chwała.
          a dzikie koty powinno sie sterylizować, żeby się obłąkańczo nie
          mnożyły.
          co do placy zabaw : nieraz idąc do takowego przebytku widziałam
          walające się kapsle od piwa, butelki i puszki po tymże,a także
          flaszunie po szato de jabolu z rocznikiem bierzącym można
          uswiadczyć. czyli - nie wiem ,może by panów policjantów
          odbębniających wojsko tam wysyłać i niech patrolują a nie czają się
          w bramach na nieuważnych przechodniów... nie,niech sie czają,ale
          kilku by można wysłać na szpacer,niech zapanują nad dresikami i
          menelstwem. pomijając już fakt ,że w czasie złej pogody żulfixy
          zalegają śmierdząc czasem nie mniej a nawet więcej niż psia kupa po
          okolicznych klatkach schodowych i nieraz się na tychże załatwiają .
          ja jestem podła ,ale nie żal mi ich - jakby nie chlali to by mogli
          iść do noclegowni,a jak chleją to ich problem .
          • reseda menelstwo to inny problem 25.05.08, 10:06
            ale u mnie - zabrzmi może humorystycznie- menele chodzą z psami! Pieski
            towarzyszą im w zebraniach piwno-winnych pod sklepem (raczą się alkoholem od 7
            rano sikając na pobliską kamienicę). Na placu zabaw panowie (trwale bezrobotni i
            inwalidzi) siadają gromadnie, aby spożyć w luksusowych warunkach. Pieski kupkają
            obok ławeczek a jak nikt nie widzi- gdzie zechcą. Butelki pod ławkami znaczą ich
            apetyty.Obok ławeczek są kosze. Straż miejska zna panów doskonale, czasem
            ucinają sobie wspólne rozmówki, pewnie pouczają o niestosowności takiego
            zachowania. Za dwie minuty robią to samo, w tym samym miejscu.
            Inna sprawa to męczenie dużych psów trzymaniem ich w blokach i malutkich
            mieszkaniach. Mam naprzeciwko trzy wilczury i z cztery duże kundelki. Te psy
            siedzą cały dzień w domu i wyją, gdy zobaczą człowieka na balkonie, nie daj Boże
            dziecko lub kota. Ujadanie trwa pól dnia i w porze wieczornego wyprowadzania
            psów, na które reagują agresywnie (same siedzą na betonie 2 metry na dwa i to
            jest ich spacer)). Ktoś tu narzekał,że piesek musi się wybiegać za patykiem a
            nie siedzieć w smyczy i kagańcu na spacerze. Kiedy się ma ochotę na dużego psa
            mającego potrzeby łowiecko-sportowe, to należy o niego zadbać i zabrać czasem
            poza miasto, gdzie może sobie poszaleć, a nie mieć pretensje,że miasto nie
            zapewnia placu dla psów. MIASTO może raczej niech zapewni miejsce dla ludzi w
            pierwszej kolejności.
            Ale to charakterystyczna już postawa roszczeniowa "bo mnie się należy, a jak nie
            to narobię na chodnik niech ONI sprzątają". Zero obowiązku i same przyjemności.
            Gów..iarstwo i tyle. Nieważne czy ma się 15 lat, czy 70.
        • artjoasia Re: właściciele psów rządzą 26.05.08, 11:33
          >tekst: "on łagodny nie ugryzie nikogo" doprowadza mnie do szału

          Ło matko. To lepiej NIE MÓWIĆ???

          Kilkulatek podbiega radośnie do mojego psa, zaczyna go tarmosić, pies zadowolony, nadstawia grzbiet do klepania, potem zaczynają sobie wyrywać patyk, zabawa w najlepsze...
          Nagle gdzieś z oddali leci spanikowana mamuśka z obłędem w oczach...
          To co, mam nie informować, że pies nie ugryzie??? Pies istotnie robi wrażenie, duży trochę jest, waży więcej ode mnie. No to chyba wypada osobę uspokoić nieco?
          • reseda masz widać problem ze zrozumieniem, więc tłumaczę 27.05.08, 13:23
            chodzi o sytuacje, kiedy przechodzi się z dzieckiem lub przejeżdża z
            dzieckiem w wózku obok osoby z psem, a jakże bez kagańca, na długiej
            smyczy (albo i bez, bo biduś musi się w parku pełnym dzieci
            wybiegać) i gdy w wąskiej alejce zjeżdża się na bok a pies zbliża
            rozwarty pysk do dziecka, bo chce się nawąchać (na wysokości twarzy
            dziecka jego morda). Dziecko się kuli ze strachu, matka ciągnie je
            na bok a tu pada radosny tekst zadowolonego właściciela "on taki
            łagodnyyyy". Taaa. Mam ochotę wtedy dać w łeb. Właścicielowi
            oczywiście. Moja Babcia mająca zawsze psy w domu mawiała "pies to
            tylko pies, nigdy nie wiadomo co mu strzeli do głowy" (nagły ból,
            źle kojarzący się zapach np. dziecka, inne czynniki). Skąd biorą się
            pogryzienia właścicieli? Ukochanych przez całe lata i nagle coś się
            dzieje. Zagwarantujesz komuś,że Twój pies tego nigdy nie zrobi? A
            jeśli zrobi to co? Przeprosisz zapewne i bardzo się zdziwisz, bo on
            taki ładgodny i nigdy nikogo nie ugryzł. Trochę empatii i
            zrozumienia. Jeśli ktoś zapyta , czy mozna pogłaskać psa i wyraża
            potrzebę kontaktu to co innego. A dziecko może przybiec samo, bo ma
            naturalną potrzebę poznawania i chętnie włoży rękę w otwartą
            paszczę, ponieważ nie rozpoznaje zagrożenia. Dziwisz się,że matka
            miała obłęd w oku patrząc jak jej dziecko tarmosi psa olbrzyma?
            Naprawdę się dzwisz? No comments.
            • artjoasia Re: masz widać problem ze zrozumieniem, więc tłum 28.05.08, 12:05
              Dziękuję za wyjaśnienie. W Twoim poprzednim poście jakoś nie doszukałam sie takich informacji i nie ma to zbyt wiele wspólnego z moją umiejętnością rozumienia. Z opisaną przez Ciebie sytuacją nie spotkałam się nigdy, więc nie przyszło mi to do głowy. I pewnie też miałabym mordercze instynkty, gdyby pies wsadzał łeb do wózka, a moje dziecko by się bało.
              I nie, nie dziwię, się, że matka ma obłęd w oczach. Za to bardzo się dziwię, że matka pozwala dziecku oddalać się na odległość pół kilometra i przez dłuższy czas w ogóle się dzieckiem nie interesuje.
              • reseda dyskutujemy tutaj o konkretnych niewygodach 28.05.08, 13:01
                i niebezpieczeństwach wynikających z posiadania zwierzaków (tytuł
                wątku) a nie o niewątpliwych korzyściach i przyjemnościach. W Twoim
                poście jest jedna strona medalu- "mój grzeczny i miły pies, z którym
                wszyscy chcą się bawić". I dla Ciebie tak jest.Są jednak ludzie
                bojący się zwierząt, brzydzący się i w końcu chcący zachować
                dystans z innych względów. Trzeba to brać pod uwagę. Nie mnie
                oceniać postawę matki, bo nie widziałam tego zdarzenia, ale wiem z
                doświadczenia, że dziecko szalejące na placu zabaw potrafi gnać z
                prędkością światła i to ono ma tam do tego prawo jako pierwsze a nie
                psy, koty i inne zwierzęta. Pozdrawiam.
      • ap3333 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 11:56
        Ano właśnie! Ja mam dwa niewychodzące koty, sprzątam po nich co dzień i jakoś mi
        od tego korona z głowy nie spada. Ciekawe, że kociarze jakoś mogą zebrać kupę z
        kuwety do worka i wynieść do kosza, a psiarze w zdecydowanej większości z
        wygodnictwa uszczęśliwiają wszystkich naokoło smrodliwymi śladami po swoich
        pieskach. No, ale gdyby pieseczek narobił na dywan w odpicowanym na błysk
        mieszkanku, to by było nieszczęście...
        • 2katarina Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 15:18
          Tak bo masz koty nie wychodzące a co z tymi co wychodzą na dwór, po nich
          właściciele też nie sprzątają, a niestety to koty zostawiają swoje odchody w
          piaskownicy, gdzie potem bawią się dzieci. Mój syn przyszedł kiedyś tak
          wysmarowany właśnie kupą kota, bawił się w piaskownicy, to jest dopiero smród,
          dopiero się zbiera na wymioty.
          • ap3333 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 16:00
            Tak samo ich potępiam jak psiarzy. Uważam, że koty w mieście - domowe koty,
            rzecz jasna - bo odrębnym problemem są dachowce i piwniczne - powinny być
            wyprowadzane tak samo jak psy - pod kontrolą właściciela, a jak nie, to siedzieć
            w domu (pomijając inne sprawy, zabijają ptaki i wiewiórki w parkach; na myszy i
            szczury lepszy jest deratyzator niż włóczący się kot). I też mi się nie podoba,
            że koty mogą wchodzić do piaskownic. Ale my tu w końcu ciągle mówimy o
            odpowiedzialności właścicieli - jeśli ktoś chce mieć swobodnie chodzące
            zwierzęta, bo nie może znieść myśli o ich zamykaniu, prowadzeniu na smyczy i w
            kagańcu bądź sprzątaniu po nich itd., itp. powinien wyprowadzić się na wieś albo
            zafundować sobie willę z ogródkiem - miasto z założenia nie jest przyjazne dla
            zwierząt.
            • artjoasia Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 16:07
              Jasne, na wieś.
              Od urodzenia marzę o tym, żeby się wynieść na wieś. Serio. Niestety tak się
              składa, że mieszkania komunalnego raczej nie da się sprzedać, żeby mieć za co
              sobie kupić ten wymarzony domek pod lasem...
              • hana.hula psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 17:44
                Nie wiem , jak jest na wsi ale chwilowo razem z małą jesteśmy u
                babci , dzielnica Szczecina , daleko od centrum , niby domki , ale
                obsrane jak wszędzie . Właściciele psów nie zwracają uwagi,gdzie
                załatwiają się ich pupile ,psy regularnie obsikują nam przydomowe
                krzewy( które usychają)i "przyozdabiają" wjazd do garażu. Mój tata
                raz nie wytrzymał i pogroził jednej paniusi , że jak jeszcze raz jej
                pies obsra nam chodnik , to jej to g.. za kołnierz wrzuci . Mój
                mąż ,Japończyk , jak był na Boże Narodzenie w Polsce , to nadziwić
                się mógł, że na ulicach tyle kup , tym bardziej ,że sam co chwilę w
                którąś wchodził . A jak pojechał wózkiem z małą , to potem szlauchem
                i szczotką myłam koła , mało nie zwymiotowałam . Poza tym wydaje mi
                się , że nawet jakby w parku było 30 koszy to i tak mało kto po psie
                by sprzątał . Taka mentalność
          • reseda co do kotów zauważam ciekawe zjawisko 25.05.08, 19:44
            przynajmniej w mojej okolicy- właściciele kotów wychodzą ze zwierzakami na
            smyczy i nie pozwalają im się za bardzo oddalać. To samo widziałam u świnek
            morskich i gronostaja, który wypasa się niedaleko. Być może właściciele kotów
            boją się wolno biegających psów? Posiadacze psów często nie przyznają się do
            swoich biegających luzem pupilków, które buszują po piaskownicy i dopiero
            rozsierdzeni rodzice gonią je stamtąd. Wtedy leniwie odchodzą udając,że to nie
            ich pies.
            Piaskownica nawiasem mówiąc jest otoczona balustradą, plac jest otoczony
            płotkiem, ale i tak wbrew przepisom psy lądują przy piasku. Kota tam nigdy na
            szczęście nie widziałam.
    • catalinka Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 25.05.08, 22:27
      A w Krakowie na osiedlu w parku pojawiły się kosze na psie kupy i co
      z tego!!!! Jeszcze nie widziałam żeby ktoś zrobił z nich użytek.
      Naprawdę co pare metrów taki kosz był, bo teraz już dewastacja i
      zniszczenie totalne. Jesteśmy narodem niereformowalnym. Fakt że
      gdyby na osiedlu straż miejska przez kilka dni złapała tych, którzy
      nie sprzątaja czy też puszczają groźne psy bez kagańca i wlepili
      przpisowe mandaty coś by drgnęło w narodzie. u nas przynajmniiej
      właścieciele preferują trawkę, ale przcież dzieciaczki lubią zbaczać
      z utartych szlaków. Pozdrawiam Poznań
      Kasia
    • denea Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 26.05.08, 08:16
      A u nas jest problem ze szkłem na placu zabaw sad Zdewastowany on
      jest i wiekowy ale dzieciaków sporo się na nim bawi, wszędzie
      piaseczek... a wieczorami pie&@$($ złota młodzież tam chleje i
      obowiązkowo tłucze te cholerne butelki, chociaż dookoła stoją
      kosze uncertain I to przecież specjalnie, bo gdyby po prostu ktoś walnął
      syfiarsko na ziemię, to na piasku by się nie stłukło uncertain/
      • artjoasia Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 26.05.08, 11:20
        Bo wbrew obiegowym opiniom, naród ci u nas pracowity wielce. Ile się trzeba
        natrudzić, żeby z kopa rozwalić ławkę z pięciocentymetrowych dech... Godne
        podziwu po prostu.
      • bj32 Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 26.05.08, 11:33
        Ja myślę, że to jakiś rodzaj zboczenia jest. A policja i straż
        miejska ma to głęboko w poważaniu. No bo bezpieczniej dochrzanić sie
        do babci z rzodkiewką pod sklepem, niż skutecznie zająć się
        zabaniacznymi smarkaczami. Luźno biegające psy też nie wiadomo, kto
        ma łapać: policja odsyła do strazy, straż do policji, schronisko
        owszem, przyjmie zwierzę, ale musiałabym je przyprowadzić. A jak
        kiedyś spytałam miłego pana policjanta, co czynić, jak spotkam
        debila z amstaffem bądź dobermanem bez kagańca, to mi uprzejmie
        wyjaśnił, że "pouczyć". Na pytanie, czy wie, jak po
        takim "pouczeniu" będę wyglądać - nie umiał mi już odpowiedzieć.
        Wesołe, nieprawdaż?
        • 2katarina Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 26.05.08, 23:31


          >tekst: "on łagodny nie ugryzie nikogo" doprowadza mnie do szału

          Ło matko. To lepiej NIE MÓWIĆ???

          Kilkulatek podbiega radośnie do mojego psa, zaczyna go tarmosić, pies
          zadowolony, nadstawia grzbiet do klepania, potem zaczynają sobie wyrywać patyk,
          zabawa w najlepsze...
          Nagle gdzieś z oddali leci spanikowana mamuśka z obłędem w oczach...
          To co, mam nie informować, że pies nie ugryzie??? Pies istotnie robi wrażenie,
          duży trochę jest, waży więcej ode mnie. No to chyba wypada osobę uspokoić nieco?

          Sama mam psa i to dużego, mam 2 synów, którzy się z nim bawią oczywiście pod
          naszą kontrolą. Przychodzą do nas znajomi z dziećmi i nas pies po prostu
          uwielbia bawić się z nimi. Jest to za zgodą rodziców i nas właścicieli psa, mam
          świadomość, że wszyscy za te zabawy odpowiadamy. Pomimo że wiem że mój pies
          kocha dzieci nie pozwalam na spacerze aby inne dzieci się z nim bawiły, właśnie
          dlatego, że nie każda mama może sobie życzyć kontaktów jej dziecka z moim psem i
          ja to rozumiem. Szanuję to, że nie każdy musi lubić psy bo ma do tego prawo. Ale
          twoja wypowiedź o wspaniałej zabawie dziecka w ciągnięcie patyczka z twoim psem
          jest super, no szczególnie że waży więcej niż ty, i ty się dziwisz że matka leci
          z obłędem w oczach? ja sama choć mam psa, to takiego obłędu bym dostała gdyby
          moje dziecko bawiło się z tak dużym obcym psem. Uważam że brak ci
          wyobraźni!!!!!!!! I takie wypowiedzi takich właścicieli psów jak ty bez
          jakiejkolwiek wyobraźni i odpowiedzialności za swojego podopiecznego po prostu
          poraża. A nawiązując do tematu, to uważam, że skoro ktoś zdecydował się na
          posiadanie psa to powinien zadbać o to, żeby po swoim psie sprzątać. Tak samo
          jak obowiązuje smycz lub kaganiec tak samo powinien obowiązywać moralny choćby
          obowiązek sprzątania tego co piesek zostawia na trawniku.
          • 2katarina Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 26.05.08, 23:32
            ta odpowiedz dotyczy wypowiedzi artjoasia
          • artjoasia Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 28.05.08, 12:15
            > twoja wypowiedź o wspaniałej zabawie dziecka w ciągnięcie patyczka z twoim psem
            > jest super, no szczególnie że waży więcej niż ty, i ty się dziwisz że matka lec
            > i
            > z obłędem w oczach? ja sama choć mam psa, to takiego obłędu bym dostała gdyby
            > moje dziecko bawiło się z tak dużym obcym psem. Uważam że brak ci
            > wyobraźni!!!!!!!! I takie wypowiedzi takich właścicieli psów jak ty bez
            > jakiejkolwiek wyobraźni i odpowiedzialności za swojego podopiecznego po prostu
            > poraża.

            Wybacz, ale chyba nie nadążam za Twoim tokiem myślenia, zwłaszcza stwierdzenie o braku odpowiedzialności za swojego podopiecznego jest dla mnie dość zagadkowe. To nie ja podchodzę z psem do dziecka. Nie spuszczam psa ze smyczy. Nie wchodzę z psem w tłum bawiących się dzieci. To dziecko z własnej woli podchodzi do psa, a matki przez dłuższy czas nie widać w zasięgu wzroku. Jakoś zupełnie nie czuję się odpowiedzialna za pozostawianie dziecka praktycznie bez opieki na ładnych klika minut. I nie jest moją rolą zabranianie czegokolwiek obcym dzieciom, zwłaszcza że zagrożenia nie ma żadnego.
            • 2katarina Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 28.05.08, 21:53
              No widzę, że nie nadążasz ja nie mówię, że to ty masz się czuć odpowiedzialna za pozostawienie dziecka bez opieki przez matkę ale masz się czuć odpowiedzialna za to, że pozwalasz dziecku dochodzić do psa, nigdy nie wiesz i nie możesz być pewna w 100% reakcji swojego psa, i nie mów mi takich tekstów bo mój pies jest łagodny i nic nie zrobi, nasłuchałam się tego. Mojej koleżanki dziecko kiedyś doszło do takiego właśnie dużego łagodnego psa i właścicielka też zapewniała, że jest łagodny i nie gryzie i co? nagle wciągnął pod siebie małą dziewczynkę i zaczął gryźć, dobrze, że w porę i moja koleżanka i właścicielka opanowały sytuację. To ty jesteś dorosła a nie dziecko, które podchodzi do twojego psa i chce się pobawić ono nie jest świadome niczego, moje zdanie jest takie nie powinno się pozwalać bez zgody rodziców na zabawy z psem. I nie mów takich rzeczy, że zagrożenia nie ma żadnego, wiem co mówię.
        • denea Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 27.05.08, 08:03
          A wiesz, BiDżej, mam inne doświadczenia. Jeszcze się nie zawiodłam
          ani na policji, ani na Straży, a parę razy zgłaszałam różne
          interwencje, może to zależy od jakości lokalnych służb ?
          Plac, o którym pisałam, co najdziwniejsze jest tuż za blokiem, pod
          oknami. Ludzie przecież muszą widzieć co się dzieje wieczorami, ale
          mało że nikt gęby nie wychyli, to nawet nikt nie dzwoni tam gdzie
          trzeba, nawet rodzice dzieci, które się potem na tym placu usiłują
          bawić. No bo co oni tam zrobią - przyjadą i spiszą. A przecież o to
          chodzi, żeby przyjechali i spisali, właściciel czyli miasto dochodzi
          potem od chuligana kosztów naprawy. Niech to będzie i 50 zł, ale
          fakt jest faktem. Kilka razy się zdarzyło, ale widać za mało, żeby
          do jednego z drugim dotarło uncertain//
    • kinga127 brudne place zabaw-Katowice się meldują 27.05.08, 08:14
      A mnie wnerwiają brudne place zabaw. W pobliżu domu mamy 3. Jeden w parku, byłby
      ekstra, bo nowoczesny, ale co z tego skoro nie ogrodzony pełno śmieci, rozbitych
      butelek po piwie, o stanie piaskownicy już nie wspomnę, ale są superowe
      huśtawki, które moja młoda po prostu kocha, drugi plac zabaw jest trochę dalej
      na osiedlu, ale tam też nieogrodzone psy latają a czasem i pijaczki popijają
      piwko, chociaż tam huśtawki są też fajne, no i na ostatnim placu zabaw,
      rewelacja !! Ogrodzony, wielkości mniejszego boiska, ziemia wyłożona specjalną
      wykładziną (zapomniałam jak się to to nazywa), zjeżdżalnia, drewniane domki i
      .ooooogromna piaskownica, no i ławki dla opiekunów, ale.... nie ma huśtawek
      które dla młodej są teraz najważniejsze, więc pozostaje nam brud i kupki psie....
    • lady_in_dark Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 06.06.08, 21:49
      [wiec mam
      nadziej, ze liczba kulturalnych psiarzy tez bedzie rosla. Tych
      ktorzy rozumieja, ze jak pisek nabrudzi, to trzeba sprzatnac,
      chociazby dlatego zeby jakies male dziecko moglo skorzystac z trawy.]

      kuźwa, a od kiedy to trawniki są do korzystania z nich przez dzieci? ja mam
      ochotę popatrzeć na ladną, świeżą trawę, a nie zdeptaną butami bandy gów***rzy.
      akurat argument z dziećmi nie dziala na mnie ani trochę.
    • eilian Re: psie kupy i szkło na chodnikach,dostane szał 06.06.08, 22:23
      Tak, to jest po prostu spacer wśród min (nawet w samym centrum, w okolicach
      rynku, gdzie przecież mnóstwo turystów, nawet tutaj nikomu nie chce się
      sprzątnąć). Ale naprawdę niebezpieczne są te porozbijane butelki, jeszcze w
      mieście, ok, zawsze trzymam dziecko za rękę, jakoś przeżyję (choć w buty też
      wleźć to cholerstwo przecież może), ale często spacerujemy na Cytadeli i tam
      przynajmniej chciałabym dać mu się wybiegać, ale co chwila pełno szkła. Nie mogę
      się doczekać przeprowadzki na wieś...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja