teściowa! brrr

16.09.03, 04:27
Nigdy sie nie lubiłysmy... cóż, tak bywa, ale... Ostatnio b.źle układało mi
się z mężem, chcialiśmy się nawet rozstać, nie chcieliśmy mieszać w to
rodziny, bo to nasza sprawa, ale teściowa nie byłaby sobą gdyby nie wsadzała
nosa we wszystko i nie mówiła nam jak mamy zyć i co robić. Było trochę hmm...
niemiłych słów. Powiedziała mi że jak odejdę to ONA zrobi wszystko żęby
zabrać mi dziecko, bo zresztą ja nigdy tego dziecka nie chciałam!!!!!
czujecie to?? Teraz ułożyło nam się w małżeństwie, staramy się dogadać. Ale
jej nie chcę widzieć w moim domu. Chyba zrobiłoby mi się niedobrze na jej
widok. Ona nic nie rozumie oczywiście i zupełnie nie wie co takiego
powiedziała że ja się obraziłam?? Mam rację? A może rzeczywiści jestem
wredna, wszystkowiedząca i td tak jak to mamusia twierdzi? Ufff, troszkę mi
ulżyło.smile
    • danusia24 Re: teściowa! brrr 16.09.03, 07:24
      Uważam, że masz rację - po prostu w sytuacji konfliktowej przekonałaś się jak
      bardzo teściowa cię "lubi" i na ile możesz liczyć na jej wsparcie. Ja na twoim
      miejscu robiłabym wszystko aby się z nią nie spotykać za często i nieczego od
      niej nie chcieć. Sama przekonałam się ile jadu i nienawiści wnoszą w
      małżeństwo z pozoru niewinne uwagi teściowej.
      • anetta.s Re: teściowa! brrr 16.09.03, 09:08
        myslę że troche mi ulzyło, czytajac wasze wypowiedzi, bo juz zaczęłam sie
        zastanawiać , że ze mna coś jest nie tak, moja teściowa notorycznie zarzuca mi
        brak gościnności i rodzinności(pytam się za co mam się gościć-spłacam kredyt,
        pensje nie za wysokie,i w ogóle jest niezaciekawie), ponadto już zdążyła
        zbuntować mojego męża(swoją drogą to ona ma chyba jakiś dar przekonywania,
        mogłaby prowadzić wykłady nt negocjacji-mój mąz nie rezygnuje łatwo ze swojego
        zdania), nie odzywamy się ze sobą już tydzien, ech...... szkoda gadać, sypie mi
        się małżeństwo
        • olamad Re: teściowa! brrr 31.10.03, 21:51
          Wiesz co zrobiła moja siostra, gdy je teściowa zaczęła buntowac jej męża
          przeciwko niej? Zapytała się, "O co mamie chodzi? Czy mamie zależy na rozbiciu
          naszego małżeństa? Czy mama chce, by dzieci wychowywały się bez ojca?" Teściowa
          zpurpurowiała i oczywiście wszystkiemu zaczęła zaprzeczać, ale podburzać
          przestała. Myślę, że to niezły pomysł. Niestety nie mogę wykorzystać tego z
          moją teściową, bo mój mąż jest bardziej wrogonastawiony, niż ja. Ale to temat
          na osobny post...
          Ola, mama Uli (2 lata i 8 m-cy)
    • gwiazdka19 Re: teściowa! brrr 16.09.03, 10:41
      Jak ja słyszę ze tesciowa zrobi wszystko zeby zabrac dziecko albo mąż tak mowi
      do zony to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera i krew mnie zalewa.A kim za
      przeproszeniem ona jest zeby ci dziecko zabrac?Albo ty? Jestes niepoczytalna ,
      wariatka, niedorozwinieta umysłowo , dziecko katujesz , nie dajesz jesc itp?
      Pytam na jakiej podstawie takie nie wiadomo co (przpraszam za wyrazenie ale
      mnie poniosło)bedzie tobie czy komukolwiek innemu odbierac dziecko, jakie ona
      ma do tego predyspozycje, prawo?Dziecko to nawet w 1/8 nie jest jej wiec sobie
      moze pogwizdac do gołębi a nie straszyc.Na drugi raz to jej powiedz zeby cie
      nie straszyła bo sie przestraszysz i ciekniesz, a wogóle to unikaj jej jak
      ognia bo to babsztyl jakich chory.Jak moja bym mi cos takiego powiedziala to
      juz teraz ją krucho widzę.
      • mag42 Re: teściowa! brrr 19.09.03, 21:56
        Boże jak się cieszę, że na was dziewczyny wpadłam. Totalnie zgadzam się z Tobą.
        I widzę w soim utrapieniu promyk nadzieji, że...nie będę dłużej męczyła się z
        tym sama.

        Mag
    • mamaizyimoniki Re: teściowa! brrr 16.09.03, 22:34
      Tak, moja ma podobnie...
      Też jakos tak na początku roku nie mogłam dogadać się z mężem, straszyłam go
      rozwodem (wiem, że i tak nie zdobyłabym się na to) i w końcu kiedy odwiedzili
      mnie teściowie któregoś niedzielnego wieczora, a męża jeszcze nie było, po
      prostu powiedziałam im, że ja już nie daję rady, z płaczem dodałam, że z tej
      desperacji się rozwiodę. Wiesz , co powiedziała teściowa? Mówi: "Ale wiesz, że
      będziesz musiała sobie kogoś znaleźć, bo samej ci będzie ciężko...". Poczułam
      się, jakbym dostała w mordę... Super! Nawet nie będzie jej żal, że tak się
      stanie. No i postanowiłam walczyć o niego. Ale nie prosiłam, nie błagałam.
      Wiesz jak? Zaczęłam okazywać mu, jak bardzo się cieszę, że on jest nareszcie w
      domu, że smakuje mu kolacja, zawsze (no prawie...) wszystko na czas itp., ale
      nie o tym miałam pisać.
      No i udało się. Jest super. Do momentu, kiedy mąż któregoś dnia wrócił do domu
      jakoś tak ok. 21 i pokazuje mi sms, który dostał od matki o 19, kiedy był
      jeszcze w pracy (chyba musiała go widzieć, mieszka niedaleko i przypuszczam nie
      raz i nie dwa go odwiedza w ciągu dnia). Treść była następująca: "W domu
      czekają dzieci. Rozwód aktualny". Nie wytrzymałam tym razem. Zadzwoniłam.
      Powiedziałam co myślę. Ona napisała mi kilka dni później list, w którym mówi
      głównie o tym, a właściwie pyta, jakim prawem ja odebrałam im syna?
      Ręce mi opadły...
      Nie utrzymuję z teściami żadnych kontaktów. Mąż od czasu do czasu jeździ do
      nich ze starszą córką.
      Nienawidzę teściowej. Tego jestem pewna. Nie potrafię czuć nic innego w
      stosunku do osoby, która ma do mnie żal, że jej syn się ożenił... ZE MNĄ... Jej
      ukochany syneczek... A'propos, on nie jest jedynakiem, ma jeszcze brata.

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości
    • merigold_triss Re: teściowa! brrr 17.09.03, 08:35
      znam to,u nas nie bywa od pol rokusmileale nawet nie zapyta o wnuka przez telefon
      (obrazila sie i stwierdzila ze jej to utrudniam,kiedy powiedzialam jej ze
      dzwonienie o 22 i informowanie ze sie jutro zjawi to moze przejdzie ale nie za
      mna)!mam zdecydowany charakter i to jej chyba nie pasuje bo myslala ze skoro
      jstem malolata to mi moze sciei przewieszac w kuchni!walcz o swoje nie daj sie!
      • delecta Re: teściowa! brrr 19.09.03, 19:56
        Wiesz, ja nie uważam, że dzwonienie o 22 i zapowiadanie się z wizytą na
        następny dzień to coś karygodnego.
        Na ogół mamuśki wpadają bez uprzedzenia, bo akurat było im przypadkiem po
        drodze.
        Pewnie, że trzeba walczyć o własne zasady we własnym domu, ale chyba nie w ten
        sposób.
        To, co w/g Ciebie świadczy o "zdecydowanym charakterze" przez innych może być
        odbierane jako zwykła nieuprzejmość.
        PS. Moja nie przewiesza mi ścierek w kuchni, ale przesuwa po swojemu serwety.
        • domali Re: teściowa! brrr 20.09.03, 14:52
          Wiesz, a ja nie lubię, jak ktoś wpada do mnie niezapowiedzianie... I o wizytach
          kogokolwiek wolę wiedzieć z jakimś wyprzedzeniem, więc rozumiem merigold...
          • delecta Re: teściowa! brrr 20.09.03, 15:43
            Domali, ja się przyzwyczaiłam do niezapowiedzianych wizyt, na sprawy ważne mam
            godziny późniejsze.
            Ale doskonale rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie, zwłaszcza młode mamy,
            do których przychodzi śledczy /teściowa/.
            Zrozumiałam, że Merigold została jednak pooinformowana o wcześniejszej
            wizycie, fakt, że dopiero o 22.
            Jeżeli raz się tak zdarzyło, to nie widzę problemu.
            To naprawdę drobiazg - skoro tak zirytował, to może z tą teściową nie ma
            większych problemów do tej pory?
            Reasumując: przymknijcie oko na wizyty i telefony zapowiadane zbyt późno,
            jeśli są to JEDYNE winy teściowych./Czy są takie teściowe?/
            Z drugiej strony nie dajcie się stłamsic, jeśli teściowa wejdzie Wam na głowę,
            to prędzej czy później zrobi to również Wasze dziecko.
            Jeśli mąż murem staje za mamuśką, to też nie znaczy, że Wy jesteście do
            niczego.
            Są wieczni synkowie, którzy nigdy nie dorosną i zastanówcie się, czy
            wytrzymacie w takiej rodzinie przez kilkadziesiąt lat.

            Życzę Wam wyrozumiałych mężów i przebojowości

            Pesymistyczna /bo zagrypiona/ synowa z nieco dłuższym stażem
            • domali Re: teściowa! brrr 20.09.03, 16:11
              Ja pisałam o niezapowiedzianych wizytach w ogóle, nie mając na myśli teściowej.
              U nas zresztą to niemożliwe, bo i teściowie, i moi rodzice mieszkają daleko, a
              poza tym moja teściowa to skarb! Nie jest śledczym, który tylko czeka na moje
              potknięcie czy niedopatrzenie. Ona jest rewelacyjną, kochaną osobą i wszystkim
              życzę takiej teściowej!!
              Co do tych wizyt - wiem, że może irytować taka bez zapowiedzi, nizależnie od
              tego, kto przychodzi...
              Więc, dzięki za rady, doświadczona synowo smile)))) i pozdrawiam gorąco!
    • anatemka Re: teściowa! brrr 19.09.03, 16:39
      dzięki wam dziewczyny za listy!!!!!! dobrze wiedzieć że inni też maja problemy
      z którymi sobie jednak radzą. Ja mam nadzieję ze też się wszystko ułoży.
    • kasjana Re: teściowa! brrr 19.09.03, 17:03
      Dopuszczam wtrącanie sie teściowej jeśli chodziłoby o scalenie małżeństwa, o
      wsparcie, pomoc, ale nigdy w takim wydaniu, jak to pokazała twoja teściowa.
    • evee1 Re: teściowa! brrr 19.09.03, 18:23
      > Powiedziałam co myślę. Ona napisała mi kilka dni później list, w którym mówi
      > głównie o tym, a właściwie pyta, jakim prawem ja odebrałam im syna?

      Ech, moi tesciowie juz nie zyja, ale jak zyli, to nie mialam problemu,
      bo moja tesciowa byla bardzo zadowolona, ze wydala syna za mnie smile)).

      Natomiast mam pomysl. Wiekszosc tesciowych jest wierzaca i chodzaca
      do kosciola. Takim na takie idiotyczne zarzutu typu "czemu mi syna
      zabralas" mozna zacytowac kawalek:

      "A Jezus im rzekł: Z powodu zatwardziałości serca waszego napisał wam to
      przykazanie. Ale od początku stworzenia uczynił ich Bóg mężczyzną i kobietą.
      Dlatego opuści człowiek ojca swego oraz matkę i połączy się z żoną swoją. I
      będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co tedy
      Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza." Mk 10, 5-9.

      Ale by im mina zrzedla smile)).
    • mag42 Re: teściowa! brrr 19.09.03, 21:51
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Moja teżciowa sądzi, że bez niej świat nie może
      normalnie funkcjonować. Wtrąca się nawet w to, jak ma wyglądać nasza szafa,
      albo mówi nam czego powinniśmy oczekiwać, czy chcieć.
      Ale nienawiść to nie metoda. Ja staram się zachowwywać taktycznie i olewać
      połowę jej zachować. Szczególnie, że jestem w ciąży i nie mogę się denerwować.

      Mag42
      • maj03 Re: teściowa! brrr 19.09.03, 23:19
        Witajcie dziewczyny ,
        Chcialam zalozyc podobny watek ale tak tylko sie dopiszesad
        Jestem tydzien po dwu-tygodniowym pobycie matki mojego meza, nie napisze
        tesciowej bo znaczylo by to , ze traktuje ja jako czlonka rodziny beeee.
        Przez tydzien bylo Ok, tzn. trzymalam jezyk za zebami, zajmowalam sie dwojgiem
        malutkich dzieci( 21 i 4 miesiecznym)i nia -dama jak sie patrzy. Nie
        wytrzymalam i delikatnie zaczelam rozmowe, uslyszalam krzyk i stek wyzwisk. Maz
        ( jedynak) wstawil sie za nia, nie reagowal nawet na obrzucanie mnie blotem.
        Pierwsza wyciagnelam reke ( dla niego) ale zadra w sercu utkwila i latwo nie
        wyjdzie. Nie chce jej widziec aczkolwiek bede musiala...i tutaj radze! z
        honorem i chlodno smile
        Jestem zalamana jej potraktowaniem mnie i stanowiskiem meza, ja olewam ale jemu
        bedzie mi ciezko wybaczycsad
        Pozdrawiam
        I glowy do gory w grupie jest zawsze razniej smile
        • anatemka Re: teściowa! brrr 24.09.03, 19:29
          całe szczęście że to nie z teściowymi żyjemy i mieszkamy tylko z mężami. Jeśli
          oni nas zawodzą to już gorzej, to bardzo przykre... Mój jest rozdarty, ale
          raczej trzyma moją stronę, przynajmniej oficjalnie, bo na osobnosci czasami
          wysłuchuję jak mogę tak traktować jego mamę. Mówię że tylko tak jak na to
          zasługuje. Ech...
          • mgurniak Re: teściowa! brrr JA SIE WYZALĘ :-( 01.10.03, 07:58
            jak odwiedza ŹLE jak nie odwiedza tez ŹLE !!!! Wiecie u mnie to mam takie
            wrazenie ,ze ONI / czyli tesciowa i tersc / dbaja tylko o siebie.NIE ODWIEDZAJA
            NAS.....a powod bo mieszkacie na czwartym pietrze bez windy a ja mam chory
            kregosłup / gówno prawda / i ciezko mi jest wejsc ..... ale od czego sa
            telefony...moglaby chociaz z raz w miesiacu zadzwonic i zapytac sie jak sie
            czuje WNUCZEK...ktory ma juz 2 latka/ i RAZ w zyciu tesciowa trzymała go na
            rękach!!!, a jak nie kocha wnuka / bo przeciez dziecko to nie od córki....tylko
            od synowej... / to by zadzwonila zapytała o SYNA !!!! a tu nic....TATUS wysyła
            sms-a ze LIST przyszedł do syna i wtedy moj maż MUSI / tez niechetnie tam
            chodzi / tam isc....jakby te listy nie przychodziły to byśmy sie spotykali 3
            razy w roku na świeta i na urodziny wnuka.....a jakie prezenty......płyta Arki
            Noego albo balonik!!!!! mówie Wam koszmar, dodam ze nie sa biedni, ale mają
            CORCIE i chyba ONA jest tą jedyną ukochaną ....30letnią panną....i chyba na
            nią czekają aż założy rodzinę.....co sie jeszcze nie prędko zdarzy.....co to za
            ludzie????
        • melisa1973 Re: teściowa! brrr 31.10.03, 16:33
          Jestem zalamana jej potraktowaniem mnie i stanowiskiem meza, ja olewam ale jemu
          >
          > bedzie mi ciezko wybaczycsad
          a co on Ci niby ma wybaczac? zmęczenie? jeszcze ją miałas na głowie
    • annal-k1 Re: teściowa! brrr 08.10.03, 10:39
      Nie dziwię się twojej niechęci do teściowej. Uważam, że powinnaś powiedzieć jej
      wprost, co myślisz o tym, co powiedziała. Dziecko będzie zawsze Twoje i teściowa
      może mieć z nim kontakt, ale nie musi! Uważam, że teściowa powinna mieć tego
      świadomość.
      Kiedy mieliśmy problemy małżeńskie moja teściowa powiedziała mi, że jeżeli się
      kłócimy z moim mężem to jest to moja wina. Od tej pory jej nie widziałam (pół
      roku - odległość 10 km) i wcale nie tęsknię. Wręcz przeciwnie robi mi się
      niedobrze na samą myśl o ewentualnym spotkaniu z nią. Więc Cię rozumiem.
      Życzę Ci powodzenia.
      Pamiętaj, że najważniejsza jesteś ty i Twoje dziecko. I Twoje dobre
      samopoczucie. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
      • anatemka Re: teściowa! brrr do annal-k1 12.10.03, 11:06
        Ja z moją też się nie widuję, już od kilku miesięcy, mąż jeździ do niej sam
        albo z synkiem, a ona nie przyjeżdża, bo ja sobie tego nie zyczę. Ale czasami
        mój mąż ma do mnie żal o to jak traktuję jego rodziców, niby mnie rozumie,
        ale... Jak ty sobie z tym radzisz? A święta? Ty zostajesz w domu sama? nikt nie
        jedzie do teściów? Niedługo Boże Narodzenie, wiem że ja tam nie pojadę, ale
        przykro mi będzie jak mąż z dzieckiem pojadą do babci. A nie mogę mu przecież
        zabronić odwiedzać rodziców. Ech.
    • radek3101 Re: teściowa! brrr 14.10.03, 15:13
      Witam
      Zgadzam sie z Tobą. nigdy nie poradzimy sobie z naszymi problemami małżeńskimi,
      jak będzie mieli "doradców" co to wiedzą najlepiej.
      Ja też miałam takie problemy i jedyne co usłyszałam od teściowej, że wiedziałam
      za kogo wychodzę. A nie dopuszczała myśli o rozwodzie naszym, bo co by
      powiedziała rodzina, sąsiedzi .....
      Każdą wizytę muszę odchorować i już martwię się, że czas nieubłaganie płynie do
      przodu. Za pasem święta. Boże juz się martwię co to będzie ......
    • ona_26 Re: teściowa! brrr 14.10.03, 15:54
      No i mój ukochany temat.....teściowa. Temat rzeka. Ja z moim mężem rozstałam
      się może nie całkiem przez teściów ale przy ich pomocy, bo po pierwsze on
      ciężko pracuje a ja nie robię nic(on "podobno" pracuje za granicą, ja tutaj i
      wychowuję dziecko)to ja jestem ta zła, źle wychowująca dziecko i wszystko to co
      najgorsze, a on..........biedny, pokrzywdzony nie widzi się z dzieckiem (tylko
      do cholery nie ma na to ochoty...przepraszam ale nie potrafię być spokojna bo
      jak o nich pomyslę i o tym co na mnie mówili i chyba dalej mówią to mam dość)
      Tyle co ja się nasłuchałam od nich to nie życzę nikomu, nawet najgorszemu
      wrogowi. Nie przyjeżdżają do mnie i do wnuczki prawie wcale tylko wtedy kiedy
      przyjeżdża ich synuś do Polski i zechce się zobaczyć z córką, to oni wtedy też
      przyjeżdżają, żeby nie było że nie odwiedzają wnuczki. Wpgóle to powiem Ci, że
      szkoda twoich słów, nerwów i życia żeby się przejmować takimi ludźmi, o ile
      można ich traktowac jak ludzi (ja moich teściów nie mogę...)
      Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko
      • marchewa3 Re: teściowa! brrr 15.10.03, 13:21
        Witajcie w klubie. Ja co prawda dopiero bede matka za 6 tygodni ale tez jestem
        juz na etapie zerwania wszelkich kontaktow z tesciami. Ostatnim ogniwem, ktory
        mnie trzymal przy nich byla moja mama, ktora ciagle ich bronila. Niestety
        ostatnio w ataku szalu oberwalo sie tez mojej mamie ze strony tesciowej wiec
        rece mam czyste. Nie zabronie tej kobiecie kontaktow z wnuczka bo jest babcia
        ale tez do czasu. jesli sie dowiem, ze bacia uczy mala klamac, intrygowac,
        sklocac to odetne kontakt calkowicie. Pozdrawiam.
    • dorcia102 Re: teściowa! brrr 31.10.03, 16:01
      Z moją teściową przed ślubem żyłam bardzo dobrze.Po ślubie zamiszkaliśmy u
      męża no i zaczeło się.Wszystko musiało być tak jak ona chciała,wszystko robiła
      najlepiej,a ja według niej nic nie umiałam.Ale najgorsze nadeszło z przyjściem
      na świat naszego dziecka Wiktora.Teściowie dziennie palą 3paczki papierosów!
      Więc wyobraż sobie jaki jest dym w całym domu.Kiedyś przyłapałam ją jak z
      papierosem w ustach nachyla się nad dzieckiem!Zwrócilam jej uwagę,a ona tylko
      się zaśmiała.Ale najlepsze jest teraz.
      mieszkamy pod jednym dachem a teściowie nie dochodzą do wnuka!!!A poszło o
      butelkę coli,która była u nas w szafie.Kazali mi się wynosić z domu ,ale
      oczywiście bez męża.Nazywała mnie gówniarą i popierdoloną.Mimo tego ,że
      dziecko jest w domu ona potrafi w takie zimno otworzyć balkon!Zakręca
      kaloryfer w naszym pokoju i mówi żebym się poszła grzać do mamy .Ale ja jej
      się nie daję!Na szczęście wyprowadzamy się za tydzień!A ona wciąż muwi do
      męża,żeby został-czy mu u niej żle-ale o nas nie wspomni.Na szczęście mąż jest
      z nami.Wspomnę jeszcze ,że na chrzcinach nie byli!I co powiesz na taką
      teściową?Jeszcze długo by pisać o nich-teściowej iteściu.
      • anatemka Re: teściowa! brrr 31.10.03, 22:28
        No tak, tesciowa to temat rzekasmile a ja już wiem dlaczego nigdy nie chciałam
        dziecka! bo trzy lata po ślubie się zbierałam żeby zajść w ciążę, jak karmiłam
        piersią to głodziłam dziecko bo nie chciałam go dokarmiać i nadal go głodzę, bo
        je zimne jedzenie. Ostatnio mąż jak tam był to powiedział: patrz, q, dwa i pół
        roku próbujemy go zagłodzić a on sie skubany nie daje! Mamusia pół godziny się
        gniewała... ech żałosne.
      • dorcia102 Re: teściowa! brrr 01.11.03, 22:39
        Dodam jeszcze że z drugą synową też nie żyją w zgodzie.Synowi powiedziała,żeby
        zostawił jej mieszkanie iprzyszedl do niej do domu,bo nic z ich małżeństwa nie
        będzie-a ona niech idzie w piz..! Oni są tacy że chcieliby aby synowe
        siedziały w domu ,do nikogo nie chodziy i żeby do nich nikt nie
        przychodził.Nawet to że jadę do mamy,czy babci to tez żle.W sobotę się
        wyprowadzamy!!!A teściowa cały czas teraz cukruje mojemu męowi-myli że on się
        nie wyprowadzi.Pyta się czy chce zupkę,gruszke....ale tylkodla niego dla mnie
        nie.Ale on nie chce mówi że żona mu ugotowala więc ma co jeść.Mówię wam cyrki.
    • anmala Re: teściowa! brrr 31.10.03, 23:08
      Rozumiem cię, nie mam teściowej potwora, ale moja babka (matka ojca) 12 tomów i
      nadal byłoby mało....Nie utrzymywała z nami kontaktu przez 13lat, na ślub moich
      rodziców nie przyszła, wszędzie wietrzyła sensację: pokłócili się-rozwód, to
      jej wina (mojej mamy), leżałam w szpitalu (zaburzenia łąknienia)- głodzi
      dziecko. Wszystko źle i nie po jej myśli, sądziła,że wszyscy będą się jej pytać
      jak mają żyć -guzik z pętelką. Coś w niej musiało być extra skoro żadna synowa
      jej nie lubiła, a miała ich 5. Z jedną mieszkała pod jednym dachem do śmierci,
      ciotka nie chce na ten temat rozmawiać tylko twierdzi,że o zmarłych się źle nie
      mówi....
      Współczuję tobie, ale biedne twoje dzieci. Zanim zrozumieją dlaczego masz do
      niej taki stosunek a nie inny będą rozdarte. Ja nie mogłam zrozumieć dlaczego
      do jednej babci mogłam się przytulić, a z drugą nawet się nie witałam a obie
      mieszkały daleko. Wiem jedno, gdyby mój tato był miękki to małżeństwo moich
      rodziców nie przetrwałoby. Swojej mamie nie dał złego słowa powiedzieć na swoją
      żonę, bo to jego żona i jego problemy zwłaszcza,że nie prosił jej o pomoc.
      Jestem z tobą, ale w tej całej sytuacji tak na prawdę to najwięcej zależy od
      twojego męża, niestety, to on może przelać czarę goryczy........
      Trzymaj się.
      Ania

      PS.
      Ponoć kobiety wybierają mężów na wzór ojca, a czy mężczyźni żony na wzór matki?
      • anatemka Re: teściowa! brrr 01.11.03, 05:44
        Anmala, mężczyźni wybierają żony na wzór matki?! Boże, z kim się ożenił mój
        biedny mąż?!smile Może coś w tym jest, bo on od samego początku przypisywał mi
        zaborczość swojej matki i chciał wyrwac sie spod wyimaginowanych wiezów. On sam
        teraz tak twierdzi więc to chyba prawdasmile Dziewczyny, nie dajmy sie tym
        strasznym babom! Ile one nam nerwów napsują! A swoja drogą ciekawa jestem jaką
        ja będe tesciową dla żony mojego jedynakasmile
        • aga173 Re: teściowa! brrr 01.11.03, 23:47
          Ja też tak kocham swoją teściową!!!!!!Brr...........
      • wana Re: teściowa! brrr 03.11.03, 09:27
        Kochana, jak ja Cię rozumiem.... My (mąż, ja, nasza córa i nienarodzone)
        mieszkamy z moją babcią - matką mojej matki, w dwupokojowym mieszkaniu, osobą,
        która jest sędzią, strażnikiem i bardzo despotyczną staruszką o ustalonych
        poglądach na życie i swoich (!) obowiązkach, do których zalicza pilnowanie
        mojej cnoty, pilnowanie cnoty mojego męża, wychowanie naszego dziecka, itp. Nie
        mamy szans na własne mieszkanie, więc się nie dajemy, trzymamy się razem, ale
        mieszkanie na wulkanie nie jest miłe. Dodam tylko, że małżeństwo moich rodziców
        nie przetrwało takiej sytuacji, a charakterek Babci tylko przez te lata się
        pogorszył... Moja druga Babcia, o 10 lat od tej starsza jest taką przawdziwą
        Babcią...
        Najważneijsze, aby mieć oparcie w mężu -wtedy wiele można znieść...
        Pozdrawiam
        wana
        • pepsii Re: teściowa! brrr 03.11.03, 10:54
          Ja niestety też mam wspaniałą teściową. Brrrr..... . Niestety nie mam też
          oparcia w mężu, bo dla niego jego szanowna mamusia jest najwspanialsza pod
          słońcem. Mój mąż ma 6 rodzeństwa z tego jeszcze jego dwóch braci ma żony, które
          są moimi sprzymierzeńcami jeżeli chodzi o teściową. Ja jestem najmłodsza stażem
          małżeńskim i teraz ja oczywiście wg teściowej jestem najgorsza.
          Moja teściowa jest chora (lekarz stwierdził u niej początki schizofreni)przez
          co wszystko uchodzi jej płazem. Wszystko zwala się na chorobę a tak naprawdę to
          nie jest do końca prwda. Ona jest chora jak jej się krzywda dzieje. Obecnie
          mieszka ze swoją najmłodszą córką, która też przechodzi z nią gehennę ale sama
          jest sobie winna. Na wszystko jej pozwala a nie chce jej leczyć. Obecnie od
          roku nie ma w domu prądu, bo sznowana teściowa napisała do elektrowni pismo
          żeby ściągneli licznik i tak się stało. Potem zaczęły się kolejne pisma, że jej
          ciągną prąd na lewo i wogóle różne bzdury na pracowników elektrowni. Tym samy
          doprowadziła, że teraz trzeba zapłacic 2000 zł kary a także 200 zł za ponowne
          podłączenie. Całe rodzeństwo mojego męża się zbuntowało i powiedzieli, że mają
          już tego dość i nie będą wiecznie płacić za głupotę mojej teściowej (do tej
          pory wspomagali finansowo, czasami opłacali czynsz, gaz i prąd). Wcale się nie
          dziwię, bo ja też mam już dość. Mój mąż a także córka, która z teściową mieszka
          nie chcą jej oddać na żadne leczenie i pozwalają jej na wszystk. Dochodziło tez
          do takich absurdów, że teściowa wypisywała listy na każdą ze swoich synowych i
          wysyłała je do nas a także do naszych zakładów pracy. W listach tych wypisywała
          niestworzone rzeczy. Bracia mojgo męża już zmądrzeli ale on sam jeszcze nie.
          Nie wiem jak długo potrwa ta cała sprawa a co za tym idzie moje małżeństwo. Ja
          już dalej nie mogę i nie chcę tego znosić zwłaszcza, że oni nie chcą jej nawet
          leczyć. A ostatnio mój mąz wpadł na pomysł, że my weźmiemy kredyt dla jego
          mamusi na spłatę tej karty w elektrownii. Tylko nie wiem kto to bedzie spłacał,
          bo ja napewno nie. Nam ledwo wystarcza na życie i jeszcze moja mam nam pomaga a
          też nie bardzo ma z czego. Pomysłów moja teściowa ma i miła bardzo wiele. Nie
          chce mi się o tym wszystkim pisać. Rozumiem was wszystkie że i wsp€łczuję
          mocno. Trzymajcie się i nie dajcie tym obrzydliwym babom jagom jakimi są nasze
          teściowe!!!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja