jak znosicie lenistwo męza?

16.09.03, 16:14
Dziewczyny jak radzicie sobie z lenistwem waszego partnera - o ile mcie z
czymś takim doczynienia.
Mój mąż jeast wiecznie zmęczony i "rozlazły", rzadko kiedy ma na coś ochotę i
werwe do życia.
Może macie jkieś złote, sprawdzone rady na takiego leniuszka.

Pozdrawiam

malgosia mama tysi
    • mamabasi Re: jak znosicie lenistwo męza? 16.09.03, 16:32
      Dołączam się do pytania Tysi.
      Tylko proszę o rady jak radzić sobie z naprawdę ciężkimi zawodnikami. Mój mąż
      jest bardzo niezależny i bezkompromisowy i naprawdę nie da się Go "wychować".
      Poza tym bardzo alergicznie reaguje na wszelkie próby "wzięcia Go pod pantofel"
      czy "ustawiania" (to Jego punkt widzenia i Jego wyrażenia)
      Nie sprząta, nie odkurza, nie myje łazienki, nie zmywa, rzadko wyrzuca śmieci,
      nie martwi sie rachunkami etc. Ale to nie jest tak, że nic Mu się nie chce.
      Wręcz przeciwnie. Pasjami uprawia sport, wspina się, pływa, jeżdzi na rowerze,
      biega (własnie zaliczył maraton warszawski i za 2 tygodnie wybiera się na
      berliński) Gdyby tak tę nadwyżkę energii skierować w innym kierunku...
    • kerstink Re: jak znosicie lenistwo męza? 17.09.03, 09:47
      Znam tylko lagodna forme tego zjawiska, wiec nie mowie z
      doswiadczenia. Po prostu bym robila jak on: czyli olewac
      dom (dziecko nie, bo szkoda dziecka), zapisala sie na
      sporty, wyjezdzala. Jesli on uznaje, ze nie masz prawa,
      to cos jest nie tak i ten problem juz musi rozwiazac.

      K.
    • madzikowa Re: jak znosicie lenistwo męza? 17.09.03, 10:22
      Czesc,

      moj mąż też niestety jest leniwy, i sam się do tego przyznaje!!! Niestety od
      przyznania się do zmiany postępownia jest długa droga!!!

      Jak wracam z pracy z synkiem i najczęściej już po spacerze, to w domu wygląda
      jak po spaleniu a mąż leży i najczęściej śpi (bo "on bez tej popoludniowej
      dżemki nie może funkcjonować")! A ja mogę?? To ja wstaję w nocy do Malusia
      (karmię go wciąż piersią) i wcześniej od niego o min. 2h!!! Ale jak się kładę o
      22.00 i od razu zasypiam, to się dziwi, że już chcę spać!!
      Oczywiście jak wracam, to nie siadam i nie odpoczywam po ciężkim dniu, tylko
      zmywam, gotuję, karmię Małego, ściągam i wieszam pranie, układam porozrzucane
      rzeczy mojego męża itp. A w weekendy sprzątam i prasuję. Szymon zajmuje się
      samochodami (tzn. czasem umyje (ale nie pamiętam, kiedy to robił ostatnio),
      sprawdzi olej lub pojedzie na przegląd lub do mechanika) zajmuje sie też swoimi
      roślinkami na tarasie i czasem tam zamiecie. I jak naprawde nie ma się w co
      ubrać, to sobie coś wyprasuje. Na szczęście nie jest wymagający co do jedzenie,
      praktycznie nie muszę dla niego gotować. A nawet czasami coś sam ugotuje, tylko
      że potem jest sajgon w kuchni, który ja muszę ogarnąć.

      Tak jest przeważnie Ale czasem, jak chodzę smutna i naburmuszona, bo już na nos
      padam ze zmęczenia, mój mąż pyta się o powody, to mu je wyłuszczam Zwłaszcza
      jeśli mu zależy na sexie, jest skłonny się przemóc i mi pomóc. Wtedy przez
      kilka dni jest lepiej i robi to, co mu powiem od razu, a nie po 2 dniach albo
      po tygodniu!

      Teraz jest chory i wrocil z ciezkiej podróży służbowej, wiec ma taryfę ulgową.
      Zobaczymy co będzie, jak się wychoruje!!

      Zostawianie balaganu nie jest w każdym razie rozwiązaniem, bo mojemu mężowi to
      nie przeszkadza!!! A mnie owszem!

      Pozdrawiam Was i może ktoś ma lepszy pomysł na leniwych mężów?
      Magda

    • jagasz Re: jak znosicie lenistwo męza? 17.09.03, 10:48
      Fatalnie znoszę lenistwo męża - po prostu fatalnie.
      Złoszczę się i chodzę zła. W efekcie robię wszystko sama i już przestaję prosić
      o cokolwiek, bo wszystko jest robione z wielkim bólem i strasznym wysiłkiem.
      Potem mąż się trochę przywołuje do porządku i coś tam zaczyna robić, ale taki
      efekt trwa bardzo krótko.
      Najlepiej działająna niego wszelkie zmiany, nowości itp. np. wszelkie wyjazdy,
      przeprowadzki, kupno jakiegoś nowego pezdmiotu itp.
      Jak dziecko...jak dziecko...
Pełna wersja