Witam

28.05.08, 23:20
Witam dziewczyny kochane może Wy mi coś doradzicie...wiem,ze każda z was ma swoje problemy...ale moze ..mieszkam ze swoim partnerem od 5 lat,wszystko było pieknie cudnie ale najwidoczniej sie skonczyło jego uczucie do Mnie a raczej do Nas mamy dziecko ,ktore skończy niedługo 3 latka...od jakiegos czasu mam w domu piekło bicie,wyzwiska w moim kierunku ,rzucanie we Mnie czym popadło...wynikiem tego było chowanie siniaków w pracy przed kolezankami i szefem..niestety nie mam tutaj bliskiej rodziny do której mogłabym sie udać i wyżalić jestem z tym wszystkim sama ...Dla niego liczy się to co powie jego przyjaciel,który niestety ma na niego duży wpływ,,,,,jego zdaniem to moje jakieś widzimisie,ze niby tak jest...no cóż może jestem za głupia zeby to zrozumieć sadniestety mam już naprawdę dość mam prawie nie mogę się nikomu wyżalić jedynym przyjacielem jest moja poduszka która przyjmie łzy ale nic nie doradzi...serce mi pęka ,ze nasze dziecko patrzy na to co się dzieje,naprawde niewiem co robić...odejść od niego? ale gdzie się podzieje z małym dzieckiem?on niechce się wyprowadzić ...nastawił przeciwko mnie nawet swoja mamę (gdzie miałam z nią bardzo dobry kontakt...niestety kiedy dzwonię do niej i mówie co się dzieje dostaje odp,ze muszę to wszystko przetrzymać bo to moja wina,że nie pozwalam mu na co tygodniowe wyjścia z przyjaciółmi na piwo czy coś w tym stylu....Pytam jak to mam pozwolić na to i dostawać po głowie bo zawsze przychodzi pijany i zaczyna awantury...padła odp juz tak musi być..więc juz nawet do niej nie dzwonię ....bo po co mam sie denerwowac i tak juz jestem kłębkiem nerwów....nieraz w nocy zastanawiam się czy może byłoby lepiej jak nie byłoby Mnie na tym świecie,ale przeciez mam dziecko,które jest moim całym zyciem i nie mogę zrobić mu takiej krzywdy....ma tylko Mnie...przepraszam,ze tak się rozpisałam i jeszcze do tego tak nieskładnie,ale muszę to robic tak,zeby On nie słyszał (śpi)ale kto go tam wie...zaraz byłoby,ze piszę z jakimś facetem....i wybaczcie jeśli zawracam Wam głowy swoim losem...Pozdrawiam
    • roksanaa22 Re: Witam 28.05.08, 23:24
      Pogonić drania bez mrugnięcia okiem...

    • mearulezz Re: Witam 28.05.08, 23:30
      widzisz -łatwo jest pisac mądre rady typu "pogon drania" "daj mu nauczke" -
      trudniej jest je wcielc w zycie.
      ale!!! po pierwsze- nie jestes sama, sa osrodki i organizacje ktore powstaly z
      mysla niesienia pomocy osobom takim jak ty -czyli dotknietych przemoca domowa.
      jest to np. niebieska linia
      www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=przemoc&w=1024.
      najtrudniej jest zrobic 1-szy krok i powiedziec zdecydownie NIE swojemu
      oprawcy. wierze jednak ze ci sie uda .
    • s.z-n Re: Witam 29.05.08, 02:15
      Bardzo Ci wspolczuje i zycze bys znalazla w rzeczywistosci realne wsparcie,
      przykre jest to co piszesz, smutne ,ze problem przemocy dotyka zawsze cala
      rodzine z okrutnie bolesnymi konsekwencjami w przypadku dalszego zycia w takich
      zwiazkach.Koniecznie szukaj pomocy!
      AGRESJA rodzi AGRESJE. Sama sobie rowniez robisz krzywde , majac mysli
      destrukcyjne, Ty rowniez zadajesz sobie bol, nie wspominajac na co narazasz
      dziecko. Pracuje obecnie z mlodzieza i szczegolnie wsrod chlopcow widze jak
      przemoc domowa i terror ma wplyw na uksztaltowanie ich osobowosci. Sa to bardzo
      nieszczesliwe dzieci, nie znajace normalnych relacji miedzyludzkich, taki np
      15-latek bywa agresywny, arogancki,bezczelny , nie odnajduje sie w otoczeniu,
      jest podatny na uzaleznienia rzadko wyrasta w przekonaniu ,ze przemoc jest zlem,
      szybciej puszczaja mu hamulce bo ma glowie projekcje tego co robil np
      tata.Odbiera sie mu beztroskie dziecinstwo, radosc zycia, wolnosc, warunki do
      nauki. Niewyobrazalnie ciezko jest trafic do takiego dziecka, " zasluzyc " na
      uwage, kontakt. Czasem z gory bywam skreslana bo jestem kobieta a taki oto
      chlopiec ma respekt wobec mezczyzn , nierzadko syn
      wchodzi w role ojca kata w stosunku do matki.Dziewczynki czesciej sie okaleczaja
      ... nigdy nikt nie wychodzi bez uszczerbku, czesto przemoc w domu przenosi sie
      szybko na wlasna rodzine. Trwajac latami w takim ukladzie juz nie cierpi sie
      fizycznie ile pozbawia godnosci i zdrowia psychicznego owe lata zbieraja sie na
      proces destrukcji,dysfukcji i nawet nieproporcjonalnie dluzej tego czasu trzeba
      na odkrecanie tego procesu...
      Zawalcz o siebie i syna ! Zanim poddasz sie bezradnosci i nie bedziesz widziec
      szansy dla siebie, zanim ciazar strachu utudni Ci logiczne myslenie i na szali
      postawisz miejsce zamieszkania kosztem bezpieczenstwa , zdrowia i szczescia
      twojego i synka.
      Wierze w Ciebie !

      Zycze Ci spokoju , nie dyskutuj z gosciem gdy jest pijany, jezeli tylko raz sie
      odwazysz przeciwdzialc owej przemocy, poszukac pomocy, zadzwonic , jesli
      przyjdzie ta chwila nie wahaj sie prosze. Licze, ze na swojej drodze znajdziesz
      dobrych ludzi, ktorzy m.in uswiadomia Ci owy mechanizm a takze udziela
      informacji na temat jak sie zachowac w obliczu zagrozenia. Powodzenia, trzymam
      kciuki !
      Poszukaj czegos w swoim miescie, latwiej bedzie Ci sie otworzyc przed obca osoba
      , ten swiat sie dla Ciebie nie konczy, on na Ciebie czeka smile Przytulam.
    • szyszunia11 Re: Witam 29.05.08, 02:25
      ja też przytulam. Masz prawo i obowiązek bronić siebie i dziecko. Ale wiesz, gdyby nie było dziecka, tez miałabyś obowiązek sie bronić. Najlepiej by było, gdyby udało Wam się wyprowadzić. Wiem, ze to trudne, ale nawet jeśli skorzystasz z pomocy jakiejś instytucji to wierzę, że psychicznie odetchniesz.
      Wiem, że jest Ci ciężko, ale pamiętaj, ze nawet po najciemniejszej nocy przychodzi dzień.
      trzymaj się i działaj, nie daj się!
    • majmajka Re: Witam 29.05.08, 09:06
      Odejsc. Nie do parku, czy jego mamy. Jeszcze dzis skontaktuj sie z w/w. niebieska linia i zycze Ci odwagi. Jestes zastraszona biciem, wyzwiskami, ale nie boj sie. Nie mozna nikogo bic, to jest karane. Nie boj sie go. Nie wstydz sie tego, ze on Cie bije, to nie Twoj wstyd. On powinien sie wstydzic. Na policji tez powinni Cie poinformowac gdzie masz szukac wsparcia. Jesli nie chcesz w swoim miescie, znajdz posterunek policji w innym miescie. Na kazdym posterunku Ci pomoga, poinformuja gdzie sie udac.
      Bardzo Ci wspolczuje, ale pamietaj, ze jesli z nim zostaniesz zrobisz krzywde swojemu dziecku, ktore ma juz trzy lata i taki nieciekawy start w zyciu. Odwaz sie dla dziecka. Odetchniesz, ulzy Ci. Zbierz wszystkie sily i zrob pierwszy krok, pozniej pojdzie jak z platka. Trzymam za Ciebie.
    • mm_1975 Re: Witam 29.05.08, 22:42
      Witam..
      Dziękuję WAm dziewczyny za te wszystkie ciepłe słowa (w ostatnim czasie zadko słyszę takie słowa)....Macie rację ,ze powinnam cos z tym zrobić...Moje obawy są jednak czy dam sobie radę sama z małym (chodzi o mieszkanie ) nie mamy gdzie się wyprowadzić na wynajem mieszkanie Mnie nie stać (pracuję ale nie zarabiam,aż tyle ) wolałabym ,żeby On sie wyprowadził dlatego,ze tutaj gdzie mieszkam Mały ma przedszkole gdzie ma swoich kolegów i koleżanki jak również swoje panie opiekunki )postanowiłam sobie,że zrobie wszystko,zeby ten człowiek wyniósł się z naszego mieszkania jak i zycia... ale dzięki Wam zrobiłam już pewiem mały kroczek bo smile zadzwoniłam dzisiaj dopołudnia z pracy na ta niebieską linię ...Otrzymałam kilka rad i kontakt do ludzi którzy w razie ponownej awantury proszą o kontakt i zaczną działać ....dostałam również kontakt do fundacji ,która pomaga takim osobom jak Ja...może wkoncu odważe się na założenie Niebieskiej karty dla niego .....mam nadzieję,że wkońcu bedę mogła spać z moim dzieckiem spokojnie i zyć jak powinniśmy w spokoju i bez nerwów ,krzyków i bicia...dzisiaj w pracy miałam rownież rozmowe z moim szefem ....poprostu zapomniałam się ,ze siniaki po ostatnim biciu jeszcze całkiem nie zeszły i rozebrałam się na krótki rękaw i slady były widoczne,szef akurat był u Nas w biurze i poprosił mnie po 20 minutach na rozmowe...zapytał Mnie wprost czy mąż Mnie bije??spuściłam wzrok i nie odp,ale on wydusił to ze Mnie i rozmawialiśmy dobra godzinę,,,stwierdził,że tak nie mozna mam na to nie pozwalać (wiem o tym,że nie powinnam pozwolić,ale jest silniejszy odemnie i większy ) wiec pomimo jakies tam obrony z mojej strony nie udaje mi sie to.....powiedział,że rozumie i zapowiedział,ze jak jeszcze raz zobaczy u Mnie nowe ślady to uda się na rozmowę z moim partnerem i pogada z nim jak równy z równym i wtedy będziemy widzieć jaki jest silny..Normalnie nie wiedziałam co powiedzieć ,byłam w totalnym szoku,,czuję,że Moje życie i Mojego synka zmieni się na lepsze zycie.....JESZCZE RAZ DZIęKUJę ZA WASZE WSPARCIE...
Pełna wersja