lola211
01.06.08, 10:31
Rano zadzwonila moja tesciowa, zlozyla mi zyczenia z okazji dnia
dziecka, usłyszalam pare cieplych slow, ze mnie kocha i ze zawsze
bede jej "córcia".
Po godzinie tel. od mojej rodzonej mamy.Chce rozmawiac z wnuczka
(akurat jej nie ma)w celu zlozenia zyczen.Mnie w planie nie ujęla-
rozumiem, kazdy dzien dziecka pojmuje inaczej.
Miala natomiast do zaserwowania mi w ten piekny niedzielny poranek
kila newsow typu- nie mam pieniedzy, boli mnie reka(po upadku),
wkurza mnie znajomy, źle sie czuje, bo jest goraco..
Cierpliwie wysluchalam narzekania, zapytalam, czy moze choc 1 dobra
wiadomosc ma mi do przekazania.Syknęla tylko, ze nie ma sie z czego
cieszyc.Oczywiscie wykazalam sie calkowitym brakiem zrozumienia dla
jej ciezkiego losu.Eh..
I jak tu sie dziwic, ze czesto mam wiecej serca dla tesciowej, ze
wole odwiedzic ja, niz moja wlasna mame, ze w dniu matki skladam
tesciowce zyczenia?
No i oczywiscie mam wyrzuty sumienia, ze mojej matce tak ciezko, a
ja wiekszych zmartwien nie posiadam.
Powinnam źle sie z tym czuc?
----------------------------------------------
D.o.m.i.n.e.t Bank. Do czego???