sylviakia
17.09.03, 17:30
słuchajcie uprzedzam będzie długie... Nie daje już rady nie wyrabiam
psychicznie i nawet nie mam komu się wyżalic mogę wam?
Syn (prawie 6 lat) odkąd poszedł do przedszkola choruje. W zasadzie pierwszy
rok w przedszkolu przechorwał cały (tak średnio na kilka dni bycia zdrowym
przypadało ok 3-4 tyg. choroby) i tak w kółko macieju od października do
końca kwietnia.
Ledwo wyrabialiśmy i psychicznie i fizycznie. Zwłaszcza mąż. W drugim roku
przedszkola było trochę lepiej na mies w przedszkolu przypadało tydz choroby.
Może to dzięki wziewom, które dostawał? Czekaliśmy na operacje wycięcia
trzeciego migdałka po którym Krzyś miał lepiej słyszec i miał mniej
chorować...
Słyszy lepiej ale za to poczatek września a on już kaszle... Znam ten kaszel
tak juz będzie z niewielkimi przerwami do marca no moze do kwietnia zalezy od
aury...Byłam z nim dziś u lekarza i usłyszałam w zasadzie wszystko jest ok...
dalej wziewy podawać no i może eurespal...Testy skórne nei wykazuja alergii (
a moze są fałszywie ujemne?) Ktoś zapyta a czegoż ona nie wytrzymuję?
Reakcji męża nie wyrabiam... Mały kaszle jak nakręcony ( co 2 wdech to
kaszel), mąż odkąd mały zaczął kaszleć tylko o wszystko się wkurza i czepia o
byle co. Wczoraj np. wkurzył sie gdy wieczorkime musiałm włączyć komp. i
ostentacyjnei poszedł spac do dużego pokoju stwierdzając on jutro rano wstaje
do rpacy ( aj to chol..nie?). Dziś mówię obaid zaraz będzie to mi tylko
odpowiedizał że onjadł w pracy w domu nei bedzie jadł i wyszedł na rower jak
mnie poinformował). A ja sama z tym wszystkim. Teraz dostałam 2 dni opieki i
co? w pracy na pewno wkurzeni że mnie nie ma.
ja sama też się czuję nie w porządku (chiałabym poprawić swoją frekwencję w
pracy po tym jak dwa lata temu prawie pół roku byłam na L-4). A mój mąż
zamiast mnie wesprzeć stwierdził krótko- ona ma dosyć pękła jego bariera
psychiczna i on już nie wyrabia nie ma ochoty być w domu i wysłuchiwać kaszlu
małego. Póki jest pogoda idzie an 3-4 gdoziny na rower wraca iidzie spać... A
co ja mam zrobić? Chce mi się wyć krzyczeć i w ogóle...Jestem zła na Krzysia
na męża na los i na całokształt... i tylko co mi z tej złości przychodzi?
Nikogo ona nie obchodzi i nikomu nic nie wnosi... Wrrr. nawte nei mam pomysłu
jka małemu pomóc . Babcie daleko i nawet nie mam w poblizu nikogo kto mógłby
się małym zająć gdy nie moze iść do przedszkola. A wiadomo jak dzis z
pracą...Chaotyczne to wszystko co napisałam ale ja juz naprawde nie daję
rady...A w przypadkach gdy mały jest naprawde bardzo chory i nic nie wygląda
na to ze szybko wróci do zdrowia jedzie do babci na 2-3 tyg. Ale wtedy to mi
się serce kraje na mysl o nim. głupie to wszystko...NJiewazne to ja msuzę być
ta silna i tyle i musze dawac rade choćby nie wiem co...
(a potem się dziwię ze mam wrzody żołądka).Sylwia