rybitka
02.06.08, 17:01
Witam wszystkich.Chciałam z wami podzielić się odczuciami
dotyczącymi zachowania matek mających dzieci z zespołem downa.Otóż w
sobote z mężem wybraliśmy się na obiad.W lokalu było mało
osób.Czterech panów pijących piwo,rodzina na obiedzie i dwie panie
na piwie z dzieckiem z zespołem downa.Nie jestem ekspertem więc nie
byłam w stanie określić w jakim wieku była ta dziewczynka.Muzyka
grała,panie siedziały sobie przy stoliku a dziecko ładnie sie bawiło
na środku sali.Tańczyła sobie,czasami podchodziła do nas.Nam w
żadnym wypadku to nie przeszkadzało,nawet jak co chwila podawała
ręke i sie witała.Jesteśmy na szczęście bardzo wyrozumiali i napewno
nie z litości.Dla nas to było normalne dziecko które jest bardzo
ciekawe.Tym bardziej że mój mąż już kiedyś jako wolontariusz
zajmował się takimi dziećmi.Przyznał że nie jest to łatwe,ale dał mi
troche wskazówek i było wszystko ok.W przeciwieństwie do panów tam
siedzących i matki.Dziewczynka nie tylko do nas podchodziła,poszła
również do tych panów i tam spotkała się z agresją i troche się
zdenerwowała.A co do matki to tu byłam najbardziej
zaskoczona.Rozumiem jej żal i cierpienie,ale my też jesteśmy ludzmi
i nie jesteśmy z kosmosu.Wiemy że ta dziewczynka ma zespół downa i w
żaden sposób nie traktowaliśmy jej jak kogoś gorszego.Dziecko jak
tylko podchodziło do nas,matka przybiegała i wręcz odstraszała ją od
ludzi,nas przepraszała że dziecko nam przeszkadza i najbardziej co
mie zabolało zaczeła się tłumaczyć że to dziecko jest chore i niewie
co robi itp.Tak sobie potem pomyślałam jak własna matka może mówić
że dziecko jest chore i tak właśnie ją traktować."Zespół Downa nie
jest chorobą,ale naturalną formą ludzkiej egzystęncji o odmiennym
przebiegu rozwoju niż wiekszość genetyczna z 46chromosonami.Dzieci
mają odmienne potrzeby,zwłaszcza umysłowe i emocjonalne,które często
nierozpoznane i niezaspokojane prowadzą do tzw.zmian wtórnych
związanych z brakiem mowy i upośledzeniem umysłowym.Bardzo ważna
jest ocena możliwości rozwojowych dziecka aby było skuteczniej
zwalczać bariery porozumiewania się i uzyskać istotny dla ich
rozwoju poziom społecznej akceptacji."Może będziecie złe że tak
postrzegam matki.Jak już pisałam rozumiem ich nieszczęście i żal że
nie spełniły sie ich marzenia o zdrowym dziecku,ale uważam że
inaczej powinno się postępować i nie każdy człowiek jest wrogo
nastawiony do takich dzieci.To moje odczucia z tej drugiej
strony.Napewno wiele z was pomyśli co ona może o tym wiedzieć jak
nie ma sama takiego dziecka i jak może zrozumieć co czują takie
matki.Tak zgadza się nie mam,ale przykro mi że tak się je
traktuje.Oczewiście mowa tu tylko o konkretnym przypadku,nie mówie
tu o wszystkich bo zapewne większość matek to wspaniałe
kobiety.Pozdrawiam wszystkie mamy i dajmy dzieciom się zaakceptować
takie jakie są,ale nie zapominając o trosce i miłości.