Czy to normalne???

18.09.03, 15:47
Dziewczyny, czy to normalne???
Dzwonie do męża który akurat dzisiaj ma wolne i jest wdomu i mówie - czy
moglibyśmy dzisiaj pojechac do mojej siostry?
On na to - ABSOLUTNIE NIE - powiedziane z tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Dostaję sząłu jak on mówi takim tonem - władczym i takim po którym czuję że
nic nie mogę zrobić.
Odłożyłąm słuchawkę i napisałm mu pare ostrych maili w stylu ze z jego
siostrą nie też nie bede chciała sie widywać, i juz mizepsuł humor więc żeby
nie oczekiwał uśmiechu na moich ustach jak wróce.

Siostra wyjeżdza za granicę w niedz i zoabcze sie z nią i moją chrześnicą
dopiero w grudniu.
A on wiedział ze bardzo mi na tym zależy.
Niezależnie od tego zę jaj nie lubi (bo lepiej jej sie powodzi niz nam) czy
to jest normalne - takie kategorycznie NIE?
Czy ja bardzo źle zrobiłam pisząc mu o jego siostrze?
Aż czuję jak sie we mnie gotuje ze złości.

Brr ... aż boję sie myśleć co bedzie jak wróce do domu - zmarnowany wieczór sad
    • annb Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 15:59
      pojedz sama.w czym problem?
    • ashan Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:01
      Cześć!
      Ja osobiście powiedziałabym mężowi, że chcę pojechać do siostry i co on na to,
      a nie pytałabym go o pozwolenie wink. Niby mała różnica, ale jednak. Poza tym
      dlaczego nie zapytałaś dlaczego się nie zgadza? Jeśli on nie chce, to może
      pojedź sama (i tak, jak piszesz, masz zmarnowany wieczór). No, a maile
      dotyczące jego siostry to chyba przesada. Ochłoń trochę i spróbuj z nim
      porozmawiać smile))
      pzdrw
      ashan
    • burza4 Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:02
      tysia_k napisał:

      > Dziewczyny, czy to normalne???
      > Dzwonie do męża który akurat dzisiaj ma wolne i jest wdomu i mówie - czy
      > moglibyśmy dzisiaj pojechac do mojej siostry?
      > On na to - ABSOLUTNIE NIE - powiedziane z tonem nie znoszącym sprzeciwu.
      > Dostaję sząłu jak on mówi takim tonem - władczym i takim po którym czuję że
      > nic nie mogę zrobić.
      > Odłożyłąm słuchawkę i napisałm mu pare ostrych maili w stylu ze z jego
      > siostrą nie też nie bede chciała sie widywać, i juz mizepsuł humor więc żeby
      > nie oczekiwał uśmiechu na moich ustach jak wróce.
      >
      > Siostra wyjeżdza za granicę w niedz i zoabcze sie z nią i moją chrześnicą
      > dopiero w grudniu.
      > A on wiedział ze bardzo mi na tym zależy.
      > Niezależnie od tego zę jaj nie lubi (bo lepiej jej sie powodzi niz nam) czy
      > to jest normalne - takie kategorycznie NIE?
      > Czy ja bardzo źle zrobiłam pisząc mu o jego siostrze?
      > Aż czuję jak sie we mnie gotuje ze złości.
      >
      > Brr ... aż boję sie myśleć co bedzie jak wróce do domu - zmarnowany wieczór sad


      Ton jak ton (może twój też być kategoryczny, nie wiem), ma prawo twojej siostry
      nie lubić, ty nie musisz lubić jego siostry, ale po co ta ostentacja? Jeśli
      wiesz, że za sobą nie przepadają, to po co go ze soba ciągniesz? Bo wypada?
      Może powinien się ugiąć i jechać z tobą wbrew sobie, nie wiem - zależy od
      stopnia tego nielubienia. Ale czemu po prostu nie poinformujesz go, ze w takim
      razie jedziesz sama i tyle, zamiast wypisywać maile, że jego siostry tez nie
      lubisz - co to licytacja jakaś? Po co tracić nerwy na takie duperele?
    • dianakatra Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:04
      hej, nie daj sobie wejść na głowę, przecież to Twoja siostra a na dodatek
      zobaczycie się dopiero po kilku miesiącach. Masz prawo jechać do niej i nie
      musisz prosić o zgodę, pojedź sama. Pozdrawiam Gosia. Mama Diany.
    • tysia_k Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:12
      Właśnie sama nie moge z przyczyn technicznych - kończe prace o 5 zanim dojade
      do domu to będzie 6, zanim dojedziemy do siostry 9:30 i dzieci zaraz beda
      chciały iśc spać.
      Po prostu z jego pomocą było by to możliwe. Po prostu "logosistycznie"
      wysiadamy - a brak samochodu dodatkowo to utrudnia.
      Wiem, ze licytacja nie ma sensu ale w takich chwilach nie wiem co mam robić,
      jest mi przykro i ogarnia mnie dzika agresja.
      Po prostu nie mogę sobie poradzić z takim kategorycznym NIE, tak jak relacjie
      władca i poddany, yakie NIE I JUŻ.
      Nie wiem co robić w takich sytuacjach>
      • burza4 Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:26
        A musisz jechać najpierw do domu? Myślałam, ze chodzi o to żeby cię zawiózł,
        ale skoro nie macie samochodu, to po co go ciągnąć? Jedż prosto po pracy sama
        a jemu możesz złośliwie powiedzieć, że ma się zająć dziećmi, a ty wrócisz
        wieczorem. I powiedz mu kategorycznie JADĘ A TY SOBIE RÓB CO CHCESZ.
      • ashan Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:28
        tysia_k napisał:

        > Właśnie sama nie moge z przyczyn technicznych - kończe prace o 5 zanim
        dojade
        > do domu to będzie 6, zanim dojedziemy do siostry 9:30 i dzieci zaraz beda
        > chciały iśc spać.
        Jechać samej po pracy, a on niech się zajmie dziećmi (przecież ma wolny
        dzień smile)

        > Po prostu z jego pomocą było by to możliwe. Po prostu "logosistycznie"
        > wysiadamy - a brak samochodu dodatkowo to utrudnia.
        > Wiem, ze licytacja nie ma sensu ale w takich chwilach nie wiem co mam robić,
        > jest mi przykro i ogarnia mnie dzika agresja.
        > Po prostu nie mogę sobie poradzić z takim kategorycznym NIE, tak jak
        relacjie
        > władca i poddany, yakie NIE I JUŻ.
        > Nie wiem co robić w takich sytuacjach>
        NIe dopuszczać do nich smile Nie pytać o zgodę, robić swoje i już smile. Jak
        zaczniesz, samo pójdzie. Tylko nie na zasadzie odgrywania się na nim i
        pokazywaniu, że masz go w nosie tylko akcentowania własnych potrzeb i
        poglądów. Da się.
        pozdrawiam
        ashan
    • monika.zdz Re: Czy to normalne??? 18.09.03, 16:32
      A,nie możesz sama do siostry pojechać? Przecież do męża nie jesteś przywiązane.
      Nie chce niech nie jedzie-jego broszka.A,jak nie lubisz jego siostry to też z
      nim nie jeździj,bo jeżeli ją lubisz to na takich demonstracjach sama tracisz.
Pełna wersja