jogo2
08.06.08, 16:31
Witam,
Sytuacja trwa już rok i w zasadzie piszę ten wątek z ciekawości, bo emocje
opadły zarówno ze mnie, jak i chyba z drugiej strony, ale:
Rok temu nasz sąsiad wynajął mieszkanie, rodzinie z chłopcem ok. 5 lat. Potem
ona zaszła w ciążę i urodziła chyba dziewczynkę, bo widziałam ją 1 raz -
dziecko prawie nigdy nie opuszcza mieszkania.
Oboje są palaczami, przychodzi im pomagać chyba jej matka, która też pali.
Mieszkanie ma loggię, tzw. zabudowaną zabudową zrobioną rzemieślniczym
sposobem - w szynach przesuwają się szyby.
Oni palili na klatce schodowej (wszyscy 3 - on, ona i babcia, czasami one obie
razem), bo tak im zależy na zdrowiu dziecka, chyba?? - nikomu się nie
tłumaczyli. Na parterze, tuż koło wyjścia z windy, bo tam też są drzwi ich
mieszkania. Ten dym zalega, bo to jest koło drugiego wejścia, które jest na
stałe zamknięte, żeby w ogóle domofon koło pierwszego wejścia miał sens.
Ja, bez podziwiania tego z uśmiechem na ustach, tolerowałam tę sytuację przez
dobre kilka miesięcy. W końcu pewnego razu, jak byłam zmuszona wysiąść z windy
z moim - tym razem - dzieckiem, które ma alergię, prosto w chmurę dymu
papierosowego, nie wytrzymałam i zadzwoniłam do sąsiada, żeby uprzejmie
porozmawiał ze swoimi lokatorami. Dodałam przy tym, że naprawdę nie rozumiem,
dlaczego nie palą na balkonie mieszkania, które wynajmują. Dostałam jakieś
wykrętne tłumaczenia, że ta loggia jest zabudowana. Odpowiedziałam na to, że
tam się świetnie daje palić, bo sama wynajmowałam to samo mieszkanie od jego
szwagra, kiedy miałam remont w domu. NIe powiedział nic.
Sąsiedzi teraz wychodzą na dwór ale tak, że stoją w ciasnym przejściu na
schodach do klatki schodowej - dalej nie - tak, że każdy kto wchodzi musi się
z nimi zetknąć i nawdychać się ich papierosa, a ostatnio to zaczęli zapalać
papierosy już na klatce schodowej. Teraz jest lato, ale oni dalej nie mogą
palić na balkonie swojego mieszkania.
Raz im bardzo uprzejmie, z uśmiechem na ustach zwróciłam na to uwagę, ale bez
żadnego skutku. A nie, owszem, skutek jest, pani dobra mama paląca przestała
mi mówić dzień dobry i traktuje mnie jak powietrze, które zanieczyszcza.
Co sądzicie o tej sytuacji?