massami
10.06.08, 13:29
Może coś doradzicie mądrego, bo ja nie widzę żadnego sensownego
wyjścia, ale po kolei.......
2 lata temu po wspólnych ustaleniach z sąsiadami, posłaliśmy nasze
dzieci do tej samej szkoły oddalonej od nas o ok. 40 min.
Dowoziliśmy na zmianę i to funkcjonowało w miarę poprawnie przez
cały czas.
W tym roku sąsiedzi postanowili zapisać swoje drugie dziecko do
innej szkoły, oddalonej od "naszej" o kolejne 10 min.
I tu zaczyna się problem....... Oni uważają, że to nie będzie żaden
kłopot, jeśli wszystkie 3 dzieci pojadą razem i po kolei będziemy
odstawiać je do szkół. No a ja widzę jednak pewne minusy - dzieci
będą musiały wcześniej wyjeżdżać (a wiadomo jak jest rano, każda
minuta się liczy

). Poza tym osoba dowożąca straci więcej niż 10
minut bo przecież dziecko trzeba odebrać ze świetlicy itp. Szczerze
mówiąc, jestem zaskoczona wizją sąsiadów. Tym bardziej, że my mamy
jeszcze jedno dziecko w przedszkolu "na trasie" między szkołą a
domem i nigdy nie prosiliśmy ich o podwiezienie go czy odebranie.
Myślałam, że teraz będzie podobnie - ich decyzja = ich rozwiązanie
dowożenia. Ja skłaniam się do tego, żeby rozwiązać naszą "spółkę" i
niech każdy zawozi swoje dzieci. Ale z drugiej strony też bez sensu
nie odebrać dziecka z tej samej świetlicy. Sama nie wiem, co robić?