zamykanie dnia

19.09.03, 19:12
Godzina 19.00 mniej więcej, szykujemy dziecko do snu. Przepisowa kąpiel
(ostatnio w wodzie z mąką ziemniaczaną, wg wskazań lekarskich), ostatnie
karmienie, lulanie, łóżeczko, przytłumione światła, chodzenie i mówienie po
cichu (mieszkanko malutkie, więc trzeba uważać na sen małego). W łazience
(szczelnie zamkniętej mimo nieszczelnych drzwi) cicho szemrze pralka, w
kuchni naczynia do zmywania,prasowanie z wczorajszego prania, mąż czeka aż
będzie mógł usiąść do pracy przy komputerze. Dzień dobiega końca. Te chwile
są mi bardzo drogie. Nawet nie potrafię powiedzieć, dlaczego. Chyba ich
powtarzalnośc daje mi poczucie bezpieczeństwa...? Lubię mieć dobrze
zamknięty dzień. Nie mam czasu na jego roztrząsanie, rozpatrywanie
słuszności decyzji, ocenianie moich uczuć. Ale mogę chociaż okazać moją
miłość najbliższym dając im ład zewnętrzny - porządkując mieszkanie,
szykując na następny dzień kanapki do pracy dla męża, nastawiając wywar na
zupę. Czasem to wolę nawet takie spędzanie czasu od obejrzenia wieczornego
filmu. To chyba daje mi szczęście...
    • renataf3 Re: zamykanie dnia 19.09.03, 21:09
      Ależ pięknie napisałaś... Po prostu pięknie !!! Dziekuję !
      Mój dzień jeszcze się nie kończy, ale może nocą uda mi się napisać o tym...
      Ciepło pozdrawiam !
      Renata
    • ja275 Re: zamykanie dnia 19.09.03, 21:18
      ale Ci fajnie. Ja natomiast nie znosze jak wszystko wyglada tak samo - dzien
      podobny do dnia - wyparzanie butelek = przygotowywanie mieszanki - etc - rutyna
      mnie zabija ale przy dzieciach to chyba tak jest - maz daleko za Oceanem a ja
      tu z tesknoty usycham....
    • nariolla Re: zamykanie dnia 19.09.03, 21:36
      Wiesz,to co napisałaś ma w sobie tyle ciepła,ciszy i spokoju,wewnętrznego
      ładu.Cieszę się,że przeczytałam Twoje słowa,są piękne.Pozdrawiam.
    • renataf3 Re: zamykanie dnia 20.09.03, 02:41
      Bardzo lubię wieczory, chyba szczególie piątkowe, gdy mąz nie idzie do
      pracy... nie trzeba się rankiem w sobotę zrywać, budzić dzieci ...
      Lubię tą ciszę, w której słychać spokojny oddech dzieci... i cykady za oknem...
      Lubię gdy jest czysto, pachnie ciastem...
      I ta swiadomosć że nareszcie wszyscy jesteśmy razem w naszym mieszkaniu.
      Dziś niestety mąż w pracy (na nockę)... ale sama posiedzę sobie i nacieszę się
      tą chwilą... i błogą ciszą...
      Jutro będziemy razem ... czekam na to cały tydzień...
      Jeszcze tylko raz kolejny spojrze na zaspane buziaki Maluchów i pójde spać...
      Jak miło w takiej atmosfrze zasypiać...
      Miłej nocy !
      Renata


    • delfina3 Re: zamykanie dnia 21.09.03, 19:53
      Rzeczywiście pięknie to napisałaś. Wiesz, mnie raczej denerwowała ta wieczorna
      krzątanina, ot takie codzienne dreptanie kury domowej. A dzięki Tobie
      spojrzałam na to inaczej i właśnie za chwilę z radością zacznę zamykanie dnia.
    • ann007 Re: zamykanie dnia 21.09.03, 20:13
      Wiecie, to dziwne, ale te prace, o których pisałam tracą swój urok, gdy są
      wykonywane w ciągu dnia, przy pełnym słońcu. Dopiero wieczór nadaje rzeczom
      ten niezwykły czar, sens. O wiele częściej popadam w rozdrażnienie z powodu
      swojej "kurodomowości" podczas przed- i po- południowej krzątaniny.
      Zastanawiam się, czy tylko ja tak rozgraniczam czas na miły pracy i jej
      wstrętny (bo i tak się zdarza...). A może w dzień mam mniej miłości...? Co o
      tym sądzicie?
Pełna wersja