czy naklaniałybyscie wasza córkę?

11.06.08, 14:41
W nawiazaniu do poprzednich watkow o tej tematyce...
pogdybajmy jeszcze inaczej..

czy gdyby w jakis tajemniczy sposób wasza małoletnia córka zaszla w
ciażę...dbajac o jej dobro kazałybyscie jej usunąc ciaże...

czy gdyby nie chciala...wsadziłybyście ja do auta i sila zawiozły do czech...

a jaka odpowiedzialność miałby ponieśc małoletni ojciec...

co gdyby rodzice malolaty napierali na usuniecie, a rodzice chłopaka,
zdecydowali by adoptowac i wychowywac dziecko kolezanki.....

czy w przypadku odpowiedzialnych ( powiedzmytongue_out) małolatów, zdanie ojca nie ma
znaczenia...

czy aborcja byłaby pozbyciem se klopotu, dla obojga małoletnich rodziców...
    • niya Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 14:45
      odpowiedzi na takie pytania można znaleźć w tamtych dwóch wątkach.
      Ja powiedziałam, że odpowiedzialności za jej sumienie nie będę brać, poszła do
      łóżka to ma konsekwencje, nie będę za nią decydować aby mi za 20 lat wypomniała,
      że pozbawiłam jej dziecka że jej dziecko mogło żyć i teraz mieć własne dzieci.
      Pomogłabym jej w każdej decyzji jaką by podjęła, ale decydowanie o życiu
      dziecka, które ona sobie zrobiła z chłopakiem to dla mnie za dużo
    • lola211 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 14:49
      Mysle, ze z pewnoscia staralabym sie wplynac na jej decyzje, co do
      usuniecia ciazy.14 latka to dla mnie osoba, ktora nie wiedzac o
      zyciu nic, nie jest w stanie samodzielnie podjac racjonalnej
      decyzji.Za mloda jest.
      • niya Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 14:52
        ja wyznaję zasadę, że skoro była na tyle dorosła aby iść do łóżka to niech
        będzie na tyle dorosła aby ponosić z facetem konsekwencje tego, nie po to mam
        zamiar jej wpoić kilka podstawowych zasad życiowych abym potem ja miała jej
        dziecko na sumieniu. Zamierzam naprawdę wpoić jej zasady które były, są i będą
        niezbędne aby przejść przez życie dobrze. Cokolwiek by z tym dzieckiem nie
        zrobiła, byłabym z nią
        • lola211 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:52
          Prawem nastolatki jest bladzic..
          Zasada ponoszenia konsekwencji tego kalibru IMO nie ma zastosowania
          do niedojrzalych jednostek, jakimi sa tak mlodzi ludzie.
        • weronikarb Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 08:15
          W pelni się z Toba Niya zgadzam.
          Jak jest w swoim mniemaniu tak 'dorosła" aby isc do łóżka, to musi
          poniesc konsekwencje swoich wyborów.
          Tak bylam ja tez uczona prze swoja mame. Tez dosc wczesnie mnie
          uswiadomila, co to wspolzycie i jak sie zabezpieczac przed ciążą.

          Syna mimo iz jeszcze mlody, to ucze odpowiedzialnosci za swoje
          czyny, wie ze moze liczyc na moja pomoc. Jednak teraz sa to wg mnie
          drobne sprawy, ale wyrabiaja w nim juz to poczucie.

          Takze dalabym wybor corce i pomogla jej. Pozatym ja wolalabym aby
          urodzila i wiem, ze wychowana przeze mnei tak by uczynila :0
    • triss_merigold6 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 14:50
      Rodzice chłopaka nie mieliby absolutnie nic do powiedzenia, ich
      zdanie w kwestii aborcji się nie liczy tzn. nie mogą się nie
      zgodzić. Zdanie ojca dziecka przy 14-latniej matce nie ma żadnego
      znaczenia, mogłby mówić co sobie chce.

      Aborcja jest rozwiązaniem problemu i tyle.
      • niya Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 14:53
        i co teraz? w 3 wątkach ta sama dyskusja będzie się odbywać? smile
    • sir.vimes nie widze opcji by moja córka 11.06.08, 14:54
      w takiej sytuacji chciała mieć dziecko.

      Swoja drogą - liczę na to, ze taka sytuacja (gwałt; wpadka; przedwczesne
      rozpoczęcie współżycia itp) nigdy jej nawet nie muśnie więc trudno mi to rozważać.

      W każdym raize - to jej zdanie by sie dla mnie liczyło, na małoletniego ojca z
      pewnością bym się nie oglądała.

      No - z wyjatkiem sytuacji w której dzieci zdecydowałyby razem, ze chcą pobawić
      się w dom. Wtedy musiałabym ponieść pewne koszta ich wspólnej decyzji.

      Co za szczęście , ze to tylko hipotetyczne rozważania - na samą myśl zimno mi
      się robi.
    • jowita771 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:13
      gdyby moja corka chciała urodzić, to bym jej siłą do gabinetu nie zawlokła.
      Jednak nie zajmowałabym się dzieckiem jak własnym, tylko musiałaby nieco
      wydorośleć. Pomogłabym, ale nie tak, że ja sie zajmuję dzieckiem na pełny etat,
      żeby córka mogła korzystać z uroków życia. Gdyby moja córka zdecydowała się
      usunąć, stanęłabym na rzęsach, żeby jej to umożliwić. Zdanie rodziców ojca
      dziecka miałabym w nosie, jak sobie chcą mieć dzidziusia, to niech urodzą.
      • gaskama Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:22
        Pozwolę sobie podpisać się pod tym, co Ty napisałaś. Ale kurcze, mam
        nadzieję, że nie stanę nigdy przed podobnym dylematem. Mam syna i
        nie chciałabym też nigdy stać po tej drugiej stronie, czyli jako
        matka małolata, który zmachał 14-latce dziecko. Oj będę uczyła
        obsługi gumki, oj będę.
    • chicarica Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:21
      Nie, nie nakłaniałabym.
      Przedstawiłabym, jak sprawa wygląda - możliwie najobiektywniej, tzn. wyłożyła za
      i przeciw aborcji, adopcji i wychowywania samodzielnego (medyczne,
      psychologiczne i życiowe aspekty), powiedziałabym że MOIM zdaniem powinna usunąć
      i ja bym tak zrobiła na jej miejscu, ale decyzja należy do niej, oraz że
      cokolwiek zdecyduje, może liczyć na moje wsparcie (czyli zarówno pomogę załatwić
      aborcję, jak i ew. formalności w przypadku oddania do adopcji, może też liczyć
      na pomoc w opiece nad dzieckiem i utrzymaniu ), ale konsekwencje ponosić będzie
      głównie ona: psychiczne i zdrowotne aborcji, psychiczne urodzenia dziecka i
      oddania do adopcji, materialne i życiowe posiadania dziecka.
      Nie odważyłabym się wsadzić jej do auta i siłą zawieźć na aborcję. Jednak
      powiedziałabym, że moim zdaniem i wg mojego systemu wartości aborcja byłaby dla
      niej optymalnym wyjściem.
      • chicarica Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:24
        Co do rodziców chłopaka jeszcze: nie, nie brałabym ich zdania pod uwagę. Niech
        się zajmą wychowaniem swojego własnego dziecka, a nie spłodzonego przez niego
        wnuka. Sorry, ale natura tak to zorganizowała, że praktycznie wszystkie
        konsekwencje niechcianej ciąży ponosi dziewczyna, więc to ona ma prawo głosu w
        tej sprawie. Jednak gdyby zdecydowała się urodzić, to sprawa o alimenty jak w
        banku.
      • to.ja.kas Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:32
        W domu mam szesnastolatkę. Na podorędziu mam i pigułki i gumki i
        przeprowadzoną rozmowę. Mała zwierza mi się i mówi, że póki co nie
        potrzebuje takich środków, jak będzie potrzebowała i zdecyduje, że
        to juz to skorzysta.
        Rozmów tysiace mam nadzieję, że cos jej to dało (po obserwacji jej
        widze ze chyba odniosły skutek pozytywny).

        Od wielu lat mówie, że jak bedzie chciała mieć dziecko to niech
        SOBIE urodzi i SAMA (ewentualnie z partnerem) wychowa...jesli
        miałaby wpasc i liczyc na to, ze ja bede wychowywac.....nie ma mowy!
        decyzja należałaby do niej, albo szwecja i aborcja albo adopcja.
        Jak bede chciała bawic dziecko to urodze sobie samodzielnie,
        niepotrzebna mi do tego celu nastoletnia dziewczyna.

        Tak aborcja to pozbycie sie problemu w takim wypadku. Póki co ma
        czas na dzieci....nie jest samodzielna, nie zarabia, nie ma własnego
        lokum (a ja z maluchem pod jednym dachem juz mieszkac nie
        chce)....itd, itp.

        Nie wiem czy gorsze nakłonienie do aborcji czy zmuszenie rodziców by
        chowali wnuka....ni cholery nie uwierze ze 14 - 18 latka moze sama
        przejac role matki....nie moze (a jak tak myslicie to poobserwujcie
        własne dzieci czy juz pozbawilibyscie je swojej opieki).
        Na szczescie poza naszym krajem i uzeraniem sie z ksiedzem i
        moherami z kółka różańcowego lub nielegalna skrobanką, pozostaje
        Szwecja, Czechy czy jakiś inny bardziej liberalny w tym zakresie
        kraj.

        I to moim zdaniem uczy myslec...a nie rodzi w wieku lat 14 - 15 i ma
        w nosie dziecko a wszystko spada na dziadków.
        Rodzice chłopaka mieliby tyle do gadania co nic.
        • verdana Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:39
          Ja mam już starsza corke, więc mi juz nie grozi. Namawiałabym na
          aborcje, ale jestem na 99% pewna , ze córka chciała by urodzić.
          Wtedy stanęłabym na glowie, aby pomóc jej dziecko zatrzymać i
          wychować.
    • demonii.larua Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:47
      Nie mam pojęcia jak bym zareagowała. Póki co "wałkuję" temat z najstarszym -
      wakacje się zbliżają więc tfu tfu nigdy nic nie wiadomo smile Ciężko mi myśleć
      jeszcze co by było gdyby... bo każda nastolatka jest inna, to co mówimy dzieciom
      w kwestii seksu, w kwestii antykoncepcji może i tak szlak trafić w "miłosnym
      uniesieniu" big_grinDD
      Na pewno nie namawiałabym córki na utrzymanie ciąży za wszelką cenę, miałaby
      świadomość że może na mnie liczyć tak czy inaczej ale musiałaby dorosnąć, ona i
      tatuś.
      Tfu...tfu... Boże chroń mię przed wczesnymi ciążami moich córek big_grin

      Generalnie, jeśli uświadomię córki - wyposażę w ogumienie i ewentualnie pigułki
      - to i tak zawsze istnieje ryzyko że nie zadziałają uncertain Nie ma jednego
      rozwiązania dobrego dla wszystkich.
    • galela Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 15:59
      Jeżeliby nie byłaby zgwałcona, musiałaby urodzić. Takie jest prawo i
      ja się z nim zgadzam. W przypadku gwałtu, decyzja należałaby do
      niej. Potem to już zależy jak bardzo małoletnia by była. Im starsza
      tym bardziej musiałaby się dzieckiem zająć. Oczywiście umożliwiłabym
      jej naukę i spotkania ze znajomymi nawet imprezy w granichach
      rozsądku. Na pewno musiałaby poczuć ograniczenia związane z
      urodzeniem dziecka ale bez przesady. Co do "zięcia" płaciłby
      alimenty (lub jego rodzice) spotkania z dzieckiem i nastolatką
      oczywiście tak ale na pewno nie ślub.
      • chicarica Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 21:12
        Prawo mówi nie o gwałcie, a o "ciąży w wyniku czynu zabronionego". Takim czynem
        zabronionym jest współżycie z osobą poniżej 15 roku życia. Takie jest prawo,
        kochana.
    • kotbehemot6 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 17:16
      po pierwsze nauczyłam się ,ze w życiu nie ma nic pewnego oprócz śµierci i
      podatków,więc gdybając, to pewnie nakłanaiąłbym do urodzenia jednocześnie
      pomagając lub nawet podejmując trud wychowania za córkę. W moim odczuciu
      przynosi to mniej szkody niz usunięcie ciązy.
      • bea.bea Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 18:28
        znowu poteoretyzuje..smile

        bo jak widać wiekszośc matek nie liczy sie z chłopakiem jego zdaniem i jego
        rodziców...
        czyli facet zawsze bedzie stał przed faktem dokonanym...

        albo musi dorzucic sie do aborcji...choc jej np nie chce....

        albo choc wylozy cała kase na aborcje, bo on ma takie zdanie....panna nie usunie
        i alimentów zarzada..smile

        ciekawe czy gdyby dziewczyna zdecydowała sie na aborcje, a chłopak na dziecko to
        np, moze podac panne do sadu o pozbawienie praw do nienarodzonego ziecka?
        i wychowywanie przeciez swojego potomka....

        czy facet nadal jest tylko dawca plemników...nawet jesli poczówa sie do ojcostwa...

        niech bedzie 16sto latka i 25 latek....
        on nie jest przestępca..smile
        • chicarica Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 18:36
          Nie, nie może. Z tej prostej przyczyny, że to dziewczyna chodzi przez 9 miesięcy
          w ciąży i rodzi to dziecko. Jakaś sprawiedliwość musi być.
          Tzn. owszem, może - ale niech se weźmie, donosi ciążę i urodzi, to będzie miał.
          • bea.bea Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 18:39
            no dobrze...
            ale to jest 9 miesiecy....
            i bol który sie zapomina...albo facet wykłada na cesarke....koniec...ona dziecka
            nie chce...on je zabiera....

            nastepne 18, 20, 30 lat to juz jego problem...

            nocne wstawanie, bunt dwulatka, szkola..itd...
            wszystkie koszty...

            • sir.vimes Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 20:28
              > ale to jest 9 miesiecy....
              > i bol który sie zapomina...albo facet wykłada na cesarke....koniec...ona dzieck
              > a
              > nie chce..

              Zapomina?

              A czasem się nie zapomina.

              Nie wspominając o tym, że ciąża nie sprowadza się do kwestii porodu i odczekania
              9 miesięcy ot tak. A nawet gdyby tylko (?) do tego się sprowadzała - absurdalny
              pomysł.
        • sir.vimes Ależ proszę 11.06.08, 20:26
          niech sobie bierze płód i umieszcza gdzie zechce.

          >
          > ciekawe czy gdyby dziewczyna zdecydowała sie na aborcje, a chłopak na dziecko t
          > o
          > np, moze podac panne do sadu o pozbawienie praw do nienarodzonego ziecka?
          > i wychowywanie przeciez swojego potomka....

          Oczywista sprawa, że o swojej macicy decyduje właścicielka - gdyby nie robiono
          szumu wokół eksperymentów medycznych pewnie juz dawno byłaby opcja by ZAWARTOŚĆ
          tej macicy mogła zmienić miejsce pobytu i rozwijać się od początku w innym
          miejscu, np. mosznie przyszłego tatusia.

          wink
    • 18_lipcowa1 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 19:34
      oczywiscie ze bym poprowadzila na skrobanke
      • guderianka Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 20:45
        Nakłaniałabym by urodziła dziecko. Dla mnie dziecko jest człowiekiem
        od momentu poczęcia, jest cudem samym w sobie i skoro już jest
        należy je urodzić.
        • guderianka Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 20:48
          jessu ale napisałam uncertain

          Miałam na myśli,że dla mnie nawet zygota jest w pewnym sensie
          człowiekiem.
          • 18_lipcowa1 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 00:19
            guderianka napisała:

            > jessu ale napisałam uncertain
            >
            > Miałam na myśli,że dla mnie nawet zygota jest w pewnym sensie
            > człowiekiem.

            a dla mnie 14 latka jest dzieckiem
    • rita75 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 21:09
      Porozmawialabym powaznie, wspolnie podjelibysmy decyzje. W
      ostatecznosci zaadoptowalym to dziecko.
    • mma_ramotswe Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 21:19
      Zainteresował mnie ten "tajemniczy sposób" zajścia w ciążę. poproszę
      o szczegóły
    • elza78 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 21:32
      nie naklanialabym do aborcji, taka trauma to destrukcja dla mlodej psychiki,
      dorosle kobiety nie sa w stanie sobei czasem z czyms takim poradzic, co dopiero
      dziewczyna ktora nie jest do konca uformowana psychicznie, zaoferowalabym pomoc
      we wszystkim i wspolnie dalibysmy rade, nie potrafilabym naklaniac do zabicia
      wlasnego wnuka... dziecka mojego dziecka, nie potrafilabym swojemu dziecku
      wyrzadzic takiej krzywdy
      • bea116 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 13.06.08, 14:33
        myślę tak samo
    • fajka7 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 11.06.08, 21:53
      Sklaniam sie ku opcji donoszenia ciazy, bo stety czy niestety,
      aborcja wyrzadzilaby znacznie wieksze szkody na psychice dziewczynki
      niz nawet tak wczesne macierzynstwo. Aborcja zawsze niszczy kobiete,
      wczesne macierzynstwo nie musi. To oznacza, ze musialabym brac
      czynny udzial w dorastaniu takiego wnuka - trudno, za bledy trzeba
      placic - mam tu na mysli wlasne bledy wychowawcze.
      I dlatego jesli kiedykolwiek bede miala corke, zaraz po 1szej
      miesiaczce dostanie w doope zastrzyk depoprovery lub innego srodka i
      to tak, zebym dobrze widziala, ze cala ampulka w tej doopie jest, co
      do kropelki wink
      • mama_kotula Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 00:35
        > Aborcja zawsze niszczy kobiete, wczesne macierzynstwo nie musi.

        Fajko, no niestety nie zgodzę się z tobą tym razem.
        Aborcja NIE zawsze niszczy kobietę, nie każda kobieta ma syndrom postaborcyjny,
        dla niektórych kobiet będzie to zabieg jak usunięcie torbieli na jajniku - co
        nie oznacza, że są to złe kobiety. Nie można tak generalizować. Tak samo, jak
        nie można generalizować, że wczesne macierzyństwo niszczy.
        • sir.vimes Też tak uważam 12.06.08, 01:10
          syndrom post. zresztą najczęściej jest wynikiem fajnego prania mózgu pod tytłem
          "mam dwa dni - już czuję i kocham moją mamę" czyli przeróżnych bzdurnych i
          okrutnych akcji prolajfersów.
          • mama_kotula Re: Też tak uważam 12.06.08, 01:26
            sir.vimes napisała:
            > syndrom post. zresztą najczęściej jest wynikiem fajnego prania mózgu pod tytułem "mam dwa dni - już czuję i kocham moją mamę" czyli przeróżnych bzdurnych i okrutnych akcji prolajfersów.

            To też.
            Ale - syndrom poaborcyjny najczęściej dotyka kobiety, które mają wahania, co do słuszności wykonania zabiegu ale jednak się na ten zabieg decydują, przeważnie pod wpływem czyjejś argumentacji.
            Dodatkowo - na syndrom postaborcyjny większe "szanse" mają panie, które już dzieci posiadają na stanie, niż panie zachodzące w ciążę pierwszy raz.
            Spośród znajomych mi kobiet po aborcji, żadna z pań, która zdecydowanie uznała zabieg za najlepsze i jedyne wyjście w danej sytuacji, nie ma syndromu postaborcyjnego.
            Oczywiście nie generalizuję. Syndrom poaborcyjny może dopaść każdego, być może i w 20 lat po zabiegu. Moje powyższe hipotezy opieram na tym, co obserwuję wokół siebie w bardzo szerokim zakresie tego "wokół siebie".
            • selavi2 Re: Też tak uważam 12.06.08, 10:01
              Sie podpisuje czterema lapami.
            • sir.vimes Re: Też tak uważam 12.06.08, 22:23
              dotyka kobiety, które mają wahania, co do
              > słuszności wykonania zabiegu ale jednak się na ten zabieg decydują, przeważnie
              > pod wpływem czyjejś argumentacji.


              O, masz rację.

              Sama znam kobiete która dokonała aborcji mimo watpliwości i właściwie wbrew
              swojej woli - syndromu wprawdzie nie ma ale żal owszem.
              • ally Re: Też tak uważam 13.06.08, 14:30
                > Sama znam kobiete która dokonała aborcji mimo watpliwości i
                właściwie wbrew
                > swojej woli - syndromu wprawdzie nie ma ale żal owszem.

                co wy z tym syndromem? czy wyrzuty sumienia albo zastanawianie sie,
                co by bylo gdyby, sa jednostka chorobowa? przeciez ten caly syndrom
                wymyslono po to, by miec argument "zakaz aborcji CHRONI kobiety"!
                • sir.vimes Re: Też tak uważam 13.06.08, 22:44
                  oczywiscie , ze tak, o tym pisałam wcześniej.


                  przeciez ten caly syndrom
                  > wymyslono po to, by miec argument "zakaz aborcji CHRONI kobiety"!
    • lila1974 W obliczu mojego dojrzewania 12.06.08, 01:32
      mój tata powiedział do mnie m.in.:
      "Pamietaj, że możesz się do mnie i do mamy zwrócić z każdym
      problemem, a my zawsze ci pomożemy, nawet jesli nie będziemy
      zachwyceni obrotem sprawy, to nigdy nie zostaniesz sama."

      Dokładnie to samo kiedyś powiem moim córkom.

      W obliczu tego rodzaju kłopotu, wysłuchałabym przede wszystkim jakie
      jest nastawienie córki. Osobiście jestem bardziej skłonna ku
      podtrzymaniu życia, które się poczęło, o ile to życie byłoby owocem
      wpadki zakochanych w sobie małolatów. Natomiast owoc ewidentnego
      gwałtu ... tu rozwiązanie aborcyjne jestem bardziej skłonna przyjąć.
    • truscaveczka Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 07:54
      Na pewno nie nakłaniałabym. Nie chciałabym, by moja 14-latka stawała przed takim
      koszmarnym dylematem. Ale myślę, że to kwestia domowego wychowania -
      niekoniecznie niechciana ciąża, z tym róznie bywa, ale to, co się później z nią
      zrobi.
      Na pewno nie wstydziłabym się i okazywałabym wsparcie. Bo tak już głupio mam że
      mnie bardziej obchodzą bliscy niż obcy uncertain
      • truscaveczka Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 07:55
        PS nie jestem prolajferką. Jestem za wolnym wyborem.
    • ma_dre Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 09:27
      nie mam corki ale... gdybym miala, to chcialabym aby widziala we mnie oparcie,
      chcialabym aby to ona zastanowila sie nad tym co dalej... a ja pomoglabym jej
      tylko w realizacji. Stac mnie na 2 dzieci to stac by mnie bylo i na wnuczka...
    • selavi2 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 09:53
      Jesli lekarz uznalby, ze ciaza nie zagraza zyciu i zdrowiu mojej corki, to
      chcialbym, zeby urodzila. Wiem, co to jest aborcja i jakie sa jej konsekwencje i
      za wszelko cene nie dopuscilabym do tego. Zwlaszcza w sytuacji, kiedy to ja
      podejmuje za dziecko decyzje.
      Jednak mialabym watpliwosci, jesli ciaza bylaby wynikiem ewidentnego gwaltu.
      Pewnie bym zabiegala o aborcje.
      • blanka_32 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 15:38
        Gdyby moja córka była teraz w ciąży, to miałaby prawo podjąć
        decyzje: usunąć ciąże czy urodzić dziecko. Jeżeli wybrałaby aborcje,
        to uszanowałabym jej decyzje.
        Tym bardziej, że jak najbardziej za nią jestem
    • mama200 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 17:35
      Mam corke...i jezeli kiedys u mnie zdazy sie sytuacja ze moja
      maloletnia corka zaszla by w ciaze to postaram sie jej pomoc w
      wychowaniu dziecka i nigdy nie zaproponowalabym usuniecia ciazy-to
      najglupsze co rodzic moglby zaproponowac swojemu dziecku.
      • aguskin Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 12.06.08, 18:34
        gdybym miała córkę, proponowałabym aborcje,
        gdy mój syn jeden lub drgi machnie plemnikiem w jakaś nieletnią
        macice też bede mu to doradzać, póki co za mały,
    • lollypop Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 13.06.08, 05:29
      Za nic nie pozwolilabym na aborcje chyba ze dziecko zostaloby
      poczete w wyniku brutalnego gwaltu a wtedy pozwolilabym jej samej
      podjac decyzje. Nastoletni tatus i jego rodzice nie mieliby nic do
      gadania.
      • ally Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 13.06.08, 14:27
        > Za nic nie pozwolilabym na aborcje chyba ze dziecko zostaloby
        > poczete w wyniku brutalnego gwaltu a wtedy pozwolilabym jej samej
        > podjac decyzje. Nastoletni tatus i jego rodzice nie mieliby nic do
        > gadania.

        dzizas. a gdyby gwalt nie byl brutalny? gdyby uchlala sie na
        imprezie i nie byla w stanie sie bronic?
        • bi_scotti Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 14.06.08, 01:56
          Moje dzieci przekroczyly juz magiczna liczbe 14 i 16 i 18 wiec dla
          mnie jest to juz czyste gdybanie ale przyznam, ze gdy mialam w domu
          wczesne nastolatki wciaz uwazalam sie odpowiedzialna za Ich rozne
          porazki zyciowe. Gdyby moja nastoletnia corka zaszla w ciaze rowniez
          uznalabym, ze jest w tym jakas czesc mojej winy - moze nie
          wytlumaczylam odpowiednio, moze nie uchronilam przed krzywda, moze
          zbyt wczesnie zaufalam... Rozne moglyby byc powody ale nie wyobrazam
          sobie postawienia sprawy jako wylacznie Jej problemu. Poniewaz
          wzielabym na siebie czesc odpowiedzialnosci za blad, jakim moim
          zdaniem jest ciaza w wieku nastu lat, wzielabym tez na siebie
          odpowiedzialnosc za podjeta w obliczu problemu decyzje. Uwazam, ze
          zostawienie dziewczyny z taka decyzja jest wybitnie nie fair, bo
          nawet najiteligentniejsza i najmadrzejsza nastka jest zwyczajnie za
          mloda i za malo doswiadczona by sensownie rozwazyc wszystkie za i
          przeciw zarowno aborcji jak i ewentualnego wychowywania dziecka. A
          jaka decyzje sama bym podjela w takie sprawie to juz by zalezalo od
          co najmniej kilku czynnikow. Na przyklad czy dotyczy to 14-latki,
          czy 16-latki; jaki jest Jej ogolny stan zdrowia rowniez zdrowia
          psychicznego, jaka jest uczennica, jakie do tej pory miala ambicje,
          jaka jest sytuacja finansowa rodziny, gdzie rodzina mieszka (male
          miasto, wies, metropolia...), jakie ja sama mialabym plany na
          kolejne lata, w jakim bylabym zdrowiu (to samo dotyczyloby mojego
          meza)... Jest duzo czynnikow, ktore trzeba by w takim momencie
          rozwazyc. Stawianie sprawy wylacznie jako wyboru pomiedzy usunac lub
          urodzic (ewentualnie dac do adopcji) bez zadnych zaleznosci i
          uwarunkowan jest splycaniem zagadnienia i jest w gruncie rzeczy
          bardzo naiwne. Nic nie jest czarno-biale i zadna sytuacja nie jest
          kalka jakiejs innej - tego typu dylematy sa zawsze bardzo
          jednostkowe.
        • lollypop Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 15.06.08, 02:25
          ally, jezeli by sie uchlala na imprezie w wieku 14stu lat to by byla
          moja porazka jako rodzica. Napewno nie pozwolilabym skutkiem na
          aborcje bo aborcje wyklucza moj system wartosci. Tak sie sklada ze
          mam specjalizacje z rozrodu i choc od wielu lat nie pracuje w
          zawodzie to bardzo dobrze wiem jak wyglada aborcja, to nie jest dla
          mnie jakas abstrakcja ktora mozna rozwazyc aby sie pozbyc klopotu.
          Tylko i wylacznie dla zdrowia psychicznego corki po traumie
          brutalnego gwaltu wsadzilabym te doswiadczenia w kieszen i pozwolila
          na aborcje ale byloby to dla mnie jak najbardziej nie mala czescia
          calej tragedii.
          • ally Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 16.06.08, 16:20
            hmm, czyli tylko BRUTALNY gwalt prowadzi do traumy? interesujace.
    • luxure Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 15.06.08, 09:14
      Nie nie nakłaniałabym, dla nastoletniej dziewczynki aborcja jest jeszcze gorszym
      rozwiązaniem niż urodzenie dziecka. Myślę głównie o tym jak to wpłynie na jej
      psychikę na przyszłość.
      Poza tym odwołując się do konkretnego przypadku owej Agatki jest zbyt wiele
      niewiadomych, żeby zdecydować o aborcji. Czytałam w którymś serwisie że
      najprawdopodobniej żadnego gwałtu nie było, tylko małolata puściła się z kolegą.
      Jeśli było by tak jak mówi Agatka i jej mama to dlaczego chłopak nie ma
      założonej sprawy, nadzoru kuratora i takie tam? Cisza na ten temat....
      zastanawiające.
      Mnie to sie widzi tak, że mamusia nie miała "trójki" na dyskretnego gina bez
      skrupułów i ukręciła z tego medialną aferę że ciąża na skutek gwałtu, a skoro na
      skutek gwałtu to usunąć. Nie popieram nagonki moherowych babć na to dziecko, ale
      w takim przypadku za swoje czyny ponosi się odpowiedzialność.
      Jestem przeciwna aborcji jako metodzie antykoncepcji.
    • yoggi87 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 15.06.08, 14:24
      Nie czytalam innych postow.
      Dbajac o dobro mojej corki nie naklanialabym jej do niczego, byla na
      tyle dorosla aby pojsc do lozka, niech bedzie na tyle dojrzala by
      podjac decyzje sama.
      Gdyby spytala mnie o zdanie, powiedzialabym, ze powinna urodzic.
      Gdyby po porodzie okazalo sie, ze kocha to dziecko swiadomie i
      dojrzale, to pomoglabym jej je wychowac. Widzialabym to tak, ze
      przenislaby sie do szkoly zaocznej i wychowywalaby dziecko z moja
      jednak duza pomoca.
      Gdyby jednak stwierdzila, ze nie jest gotowa na macierzynstwo co
      jest raczej bardziej prawdopodobne niz opcja pierwsza to
      sprobowalabym rozwazyc kwestie wychowywania malenstwa jako moje
      wlasne, a jej rodzenstwo, pelna adopcja.
      gdyby wolala oddac do adopcji, z ciezkim sercem, ale bym ja
      wspierala.
      Jestem ogromna przeciwniczka aborcji, ale... gdyby moj poglad mial
      zniszczyc jej zycie, psychike, bo okazala by sie kompletnie
      niedojrzala, a sytuacja wyraznie by ja przytloczyla, to biorac pod
      uwage moja ogromna milosc do corki, zachowalabym dla siebie
      komentarze dot.aborcji i ze lzami w oczach pomoglabym jej.
      Jednak staralabym sie delikatnie, nie narzucajac swojej woli,
      uswiadomic, ze "pozbywanie" sie problemu to zadne wyjscie, bo choc
      ten zniknie, to z wlasnym sumieniem pozostanie na zawsze.
      • yoggi87 Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 15.06.08, 14:29
        co do kwestii maloletniego ojca, chyba bym go w ogole nie brala pod
        uwage w tym wszystkim.
        bo co, alimenty bedzie placil? trudno mi oceniac sytuacje, ale
        znajac zycie rodzice chlopaka robiliby wszystko, by dziecko zniknelo
        zanim sie pojawi.
    • papryczka_ag Re: czy naklaniałybyscie wasza córkę? 16.06.08, 17:11
      Namawiałabym na aborcję.
      Gdyby nie podjęła takiej decyzji na pewno nie zrobiłabym tego na
      siłę, ale przedstawiłabym jej konsekwencje jej decyzji. Dokładnie
      chodzi mi o to, czego ode mnie już nie może oczekiwać.
      Wiem że przywilejem nastolatki jest błądzenie.
      Ale zakładając że moje potencjalne dziecko żyje w domu gdzie
      rozmawia się o takich sprawach jak seks i antykoncepcja, ma dostep
      do materiałów edukacyjnych i internetu : nie można by było mówić o
      braku uświadomienia. I jeśli moje uświadomione dziecko popełniłoby
      taki błąd to doszłabym do wniosku, że musi sobie radzić samo bo nic
      mu już nie pomoże.
      Co do chłopaka: gdyby był w jej wieku nie przyznałabym mu żadnego
      prawa do decyzji. Co do innego przypadku, trudno wyrokować bo tu
      wchodzi wiele innych czynników.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja