Skąd się biorą maltretowane dzieci

12.06.08, 10:25
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=80704041
Ano z miłości czy zespołu reakcji emocjonalnych jakie pani nazywa
miłością. Z braku reakcji otoczenia np. szkoły, sąsiadów, lekarzy. Z
braku cienia instynktu ochrony potomstwa. Z upierania się przy
posiadaniu pełnej szczęśliwej rodziny mimo braku jakichkolewiek
racjonalnych podstaw. Z niewydolności systemu, który nie izoluje z
automatu dzieci od zagrażających im rodziców.

Mam zresztą nadzieje, że ten opis to podpucha i że pani jednak nie
zafundowała takiego hard core'u swoim dzieciom.
    • ela82 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 10:37
      Biora sie stad, ze mamusia ma skrzywiony system priorytetow.
      I prosze mi nie tlumaczyc, ze wspoluzaleniona bla bla bla.
      Obowiazkiem matki jest chrnic dzieci. Jezeli trzbea, to i przed
      ojcem.
      Noz mi sie w kieszeni otwiera....
      • bea.bea Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 10:44
        nic dodac nic ując...

        oprawca, człowiek pozbawiony wrazliwości....
        bo to nie tylko patologia, czyli ojciec pija, matka menelka...

        był swietny artykuł jakis czas temu w przekroju.....
        oprawcy to tez matki wykształcone , tatusiowie na poziomie....
        inteligencja pozwala dokładniejsze zamaskowanie zbrodni...chociazby z racji
        tego, ze "to taka porządna rodzina"
    • gaskama Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 10:59
      O Boże, straszne. Przeczytałam tylko część postu w przytoczonego
      wątku. Nie dotrwałam do końca. Też mam ochotę napisać tej
      kobiecie "ty kretynko, ratuj dzieci, to twój zasrany obowiązek". Ale
      nie wiem, sama nie byłam w takiej sytuacji. Nie wiem, jak dalego
      można pójść kochając kogoś. Nie toleruję żadnej przemocy wobec
      drugiej osoby, ale przede wszystkim wobec dziecka. Dla mnie przmoc
      to także klaps i krzyk. I bardzo wnerwiają mnie wypowiedzi w
      stylu "daję dziecko w tyłek. nie ma w tym nic złego. ja też
      dostawałam/dostawałem i na jakiego fajneczo człowieka wyrosłem."
      Człowiek, który bije swoje dziecko nie jest fajny. Problem jest taki
      sam jak w przypadku alkoholizmu. Alkoholik zazwyczaj nie widzi
      własnej choroby. Ma na to tysiące wytłumaczeń (mogę nie przestać,
      jak tylko zechcę). Osoby bijące nie widzą, że to choroba, że to nie
      jest norma! Dlaczego? Bo często tak właśnie były wychowywane. Piszę
      nieskładnie, ale ręce mi się trzęsą. Mam nadzieję, że to była
      podpucha.
    • marzeka1 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 11:16
      A ja wierzę, że to- niestety- nie jest podpucha. Pracuję w szkole, do teraz pamiętam sprawę sprzed lat, kiedy odkryłyśmy,że 13-latka jest molestowana seksulanie (wtedy to nie było w ogóle nagłaśniane), zgłosiliśmy sprawę na poilicje jako szkoła. Ico? Pstro, matka ZMUSIŁA córkę do wycofania zarzutów, właśnie w imię niem=normalnie pojmowanego "szczęścia pełnej rodziny".Tyle lat minęło, a ja ciągle pamiętam jak źle czuliśmy się po oddaleniu zarzutów i udawaniu, że wszystko jest w porządku, ale nic nie mogliśmy już zrobić.
      Ciągle zdumiewa mnie naiwność,granicząca z głupotą, kobiet, które wiążą się z popaprańcami, a potem jako roziwazanie problemu, majstrują soboe kolejnego dzieciaka.
      • k1234561 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 11:47
        Zgadzam się z Tobą Marzeka1.
        Ja tez nie jestem w stanie pojąc takich idiotek,które wiążą się z
        psychopatycznymi debilami i trwają w tym chorym związku,o z grozo
        mając jeszcze dzieci i rodząc kolejne.
        Może mam inny charakter,ale gdybym była nie wiem jak biedna,w takiej
        sytuacji,jak opisuje ta pani,zabrałabym dzieci i tak jak stoję
        uciekła z domu.Nie wiem gdzie bym poszła, na policję,do jakiegoś
        schroniska,rodziny,znajomych, i nie byłabym cicho.Nie
        pozwoliłabym,aby ktoś znęcał się nad moimi niewinnymi niczemu
        dziećmi i mną.
        Aż się serce kraje jak się czyta o tych biednych dzieciach.Matki mi
        nie żal,na głupotę nie ma rady.
        • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 11:50
          Pani popełnia przestęptswo ponieważ wiedząc o tym, że jej mąz ogląda
          porno przy dziecku nie zrobiła z tym nic. Nie zgłosiła na policję.
          Dziecko (inny wątek) ma wszelkie objawy molestowania seksualnego,
          pani to widzi i nadal nic nie robi.
    • gooochab Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 11:54
      Nie wierze w to, to niemozliwe. Sorrki, ale po prostu nie wierze.
    • syriana Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 11:59
      uważam, że kobiety, które latami pozwalają na takie atrakcje w domu, powinny
      ponieść odpowiedzialność prawną
      choćby symboliczną, ale powinny
    • denea Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 15:48
      Potworne.
      Ja też kocham męża, ale k... gdyby takie rzeczy wyprawiał i to przy
      dzieciach na dodatek to migiem by mi przeszło.
      Rany, i ona sie zastanawia, czy da się do niego wrócić !
      Bardzo bym chciała, żeby to była ściema, ale obawiam się, że nie
      jest.
    • lola211 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 16:14
      Winne jest to bydle w postaci faceta i na nim bym sie skupiala,
      zamiast czepiac sie kobiety.
      • cora73 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 16:44
        oj, jest wspolwinna, jest!!!!!!!!!! moim zdaniem ta kobieta cierpi
        na jakies zaburzenia psychiczne ....
        • ela82 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 16:49
          To znaczy, ze on jest winien, ze ona nic nie robi?
          • cora73 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 16:52
            Jezeli to pytanie do mnie.......to jest winna temu ze fundowala
            swoim dziecia tyle lat "pieklo"!!!!!!!!!
            • ela82 Re: Skąd się biorą maltretowane dzieci 12.06.08, 16:53
              Nie do Ciebie smile - znowu sie wkleilo nie tam gdzie trzeba.
      • brak.polskich.liter Czepiac sie??? 12.06.08, 16:59
        Winy faceta nikt nie kwestionuje.
        Pytanie za 100 punktow - co ta jeczaca i lejaca lzy kretynka (czyli autorka tego
        przecudnego watku) z nim robila przez tyle lat?

        Kobiety jest sie o co czepiac. Chociazby o to, ze zafundowala, do spoly z
        agresywnym czubem, pieklo wlasnym dzieciom.
        • ela82 Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 17:01
          No ale nikt tego nie kwestionuje przeciez.
          • brak.polskich.liter Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 17:06
            Moj wpis byl odpowiedzia na post Loli, ktora sugerowala, zeby przestac sie
            czepiac kobiety, bo una nie winna, biedula, ze facet jest agresywnym czubem.
            • gooochab Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 17:10
              nie mam sil nawet doczytac do konca, wkurza mnie ten watek
              • brak.polskich.liter Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 17:20
                No, tez mi sie cisnienie podnioslo po lekturze. Szczegolnie, kiedy przeczytalam,
                ze kretynka chcialaby "dac mu szanse" i ze "wierzy w jego zmiane" - ba! - ma
                nadzieje na powrot.

                Kurrr..., z calego serca zycze jej dzieciom, zeby ktos pozbawil babe praw
                rodzicielskich. Idiotka, kierujac sie wielkom milosciom, co to wszystko wybaczy,
                gotowa wrocic wraz z dziecmi do czuba, co moze skonczyc sie dla dzieciakow
                tragicznie.
                • gooochab Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 17:26
                  dokladnie to samo jej napisalam!!! Szczyt debilizmu. Ona juz chce do niego
                  wrocic. Tylko nie wie jeszcze kiedy
            • lola211 Re: Czepiac sie??? 12.06.08, 21:29
              Taki jest wlasnie mechanizm takich zwiazkow.Wspoluzaleznienie od
              sprawcy.Emocjonalne i czesto materialne.
              A obwinianie takich kobiet to tez norma- jak mogla, kretynka, itd.
              Ano mogla, psycholog by wam fachowo wytlumaczyl.

              Winny jest facet, reszta to skutek jego haniebnego postepowania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja