Klub "szczęściarza"

20.09.03, 11:42
Kochane emamy, naszła mnie taka myśl, że oto przyszedł odpowiedni czas na
założenie takiego klubu. Od jakiegoś czasu mam to niebywałe "szczęście ", że
przynajmniej 300 razy dziennie słyszę "ukochane" przeze mnie słowo NIE z
ust mojego niespełna 2 letniego syna.
To ochydne słowo słyszę prawie w kazdej sytuacji :NIE am,am; NIE papa ; NIE
aaa; NIe plum plum;, NIE pić; i jeszce tysiąc innych powodów....
Na początku to nawet byłam zadowolona : moje dziecko odkrywa swoje JA staje
sie odrębną osobą, ale teraz mam juz dość. A że z natury nie jestem
agresywna, wiec pertraktuję, ale nie wiem jak długo to wytrzymam.
Napiszcie czy Wasze dzieci też mają lub miały taki okres w zyciu (podobno
wszystkie mają) i przede wszystkim jak sobie poradziłyście z tym przeklętym
NIEE.
Anita i Szymon uparciuch
    • anes28 Re: Klub 'szczęściarza' 20.09.03, 13:36
      Wcale sie nie dziwię ze masz dość tego ciagłego NIE, mam ten sam problem. Mój
      Piotruś za miesiąc skończy 2 lata i słówko "nie" jest jego ulubionym. Niewiele
      mówi ale ale odmawianie czegokolwiek wychodzi mu najlepiej. Co ciekawsze nie
      jest to tylko raz wypowiedziane "nie" ale kilka lub kilkanascie powtórzeń na
      raz....tak jakby w jego myślach czaiło sie tylko to jedno słowo. I wymawia go
      w różnych intonacjach od stanowczej i ostrej, do łagodnej - jakby tłumaczacej,
      po jeki "nieeeeeeeeenieeeeeeeeenieeeeeeeeee...."
      Staram sie na to nie reagować i kontynuowac czynności dale, czasem tłumaczę a
      czasem krzykne ....jakoś trzeba dać do zrozumienia że czasem trzeba słuchać
      mamy.
      Od wczoraj mam inny problem, skręciłam nogę i mam gips od palców po kolano i
      mój synk nie chce mnie znać !!!! Mówi "siiii" i ucieka do ojca. Nie chce sie
      dać ani rozebrac ani przytulić....a nawet jak woła siku to musi z nim iść tata.

      Tak to jest z dwulatkami...maja swoje "widzimisie" i mu musimy z tym żyć i sie
      nie poddawać.
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości
    • domali Re: Klub 'szczęściarza' 20.09.03, 14:40
      Wiktorek kończy dwa latka za dwa tygodnie i jego dwa ulubione słowa to
      właśnie "nie" i ostatni "już", które oczywiście nic nie znaczy...
      Więc wszystko wygląda tak: Wiktorku, chcesz pić? Nie! I za chwilę - mam pić!
      Wiktorku chcesz siusiu? Nie! I na złość - siku w majtki...
      Jak to przetrwać? Dobre pytanie... Chyba trzeba przeczekać...
      smile))))
      • kasia9622 Re: Klub 'szczęściarza' 20.09.03, 19:13
        Podpisuję się pod listem dwoma rekami moja córcia ma 18 miesiecy i też jej
        ulubionym słowem jest "nie cem" ja też już "NIE CEM".
        Kasia mama Zuzanki-nie canki
    • miola Re: Klub 'szczęściarza' 22.09.03, 14:56
      Jest taka fajna książka Gdańskiego Wydawnictwa Pedagogicznego lub
      Psychologicznego "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" (jest też druga
      część od 10 lat). Rozwój dziecka jest tam opisany skrótowo wg wieku - zgodnie z
      naturalnymi fazami, potem według problemów (obgryzanie paznokci, jak to jest z
      nocnikiem itp). W książce tej potwierdzono moje obserwacje, chociaż
      niedosłownie: dziecko rozwija się nierównomiernie: rozwój fizyczny nie idzie w
      parze z psychicznym. W związku z tym albo chce coś zrobić a jeszcze nie potrafi
      (jest mądrzejsze niż sprawniejsze)albo potrafi coś robić tylko nie wie jak tę
      umiejętność wykorzystać. Z wiekiem te fazy coraz częściej i na dłuzsze okresy
      się na siebie nakładają - następują okresy równowagi. Ja mam synka 6 - letniego
      i jest super, ale pól roku temu... Moja córcia (20 m-cy)właśnie kończy
      ćwieczenie wymowy słowa nie i robi się słooooodka.
    • miola Re: Klub 'szczęściarza' 22.09.03, 14:56
      Jest taka fajna książka Gdańskiego Wydawnictwa Pedagogicznego lub
      Psychologicznego "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" (jest też druga
      część od 10 lat). Rozwój dziecka jest tam opisany skrótowo wg wieku - zgodnie z
      naturalnymi fazami, potem według problemów (obgryzanie paznokci, jak to jest z
      nocnikiem itp). W książce tej potwierdzono moje obserwacje, chociaż
      niedosłownie: dziecko rozwija się nierównomiernie: rozwój fizyczny nie idzie w
      parze z psychicznym. W związku z tym albo chce coś zrobić a jeszcze nie potrafi
      (jest mądrzejsze niż sprawniejsze)albo potrafi coś robić tylko nie wie jak tę
      umiejętność wykorzystać. Z wiekiem te fazy coraz częściej i na dłuzsze okresy
      się na siebie nakładają - następują okresy równowagi. Ja mam synka 6 - letniego
      i jest super, ale pól roku temu... Moja córcia (20 m-cy)właśnie kończy
      ćwiczenie wymowy słowa nie i robi się słooooodka.
Pełna wersja