snieta84
15.06.08, 14:56
Mam poważny problem z mężem, mianowicie nadużywa alkoholu. Boję się
że niedługo będzie alkoholikiem, o ile jeszcze nim nie jest.
Potrafi wyjść do pracy rano jednego dnia i wracać rano drugiego dnia
pianiutki. Zdarzało mu się spać na klatce, wysikać się w kącie. Było
nawet tak że upadając wybił sobie zęba i uszkodził sobie nerw w
ramieniu, przeszedł dwu miesięczną rehabilitację po której obiecał
że już nie będzie pić. Niestety jak tylko jakiś kolego kawaler( bo
tylko takich ma) zadzwoni żeby się gdzieś spotkać, pograć, pojeździć
na rowerach od razu leci bo jak twierdzi nie umie odmawiać i
oczywiście zjawia się nad ranem ledwo stojąc na nogach. I na tym
wszystkim tracą dzieci, bardzo mocno kochają tatę, uwielbiają
spędzać z nim czas ale ten tata nie ma dla nich czasu.
Do tego wszystkiego teściowa doprowadza mnie do szału(niestety
mieszkamy razem). Dzisiaj trwa drugi dzień jak go nie ma i ubrałam
dzieci chcąc wyjść na spacer, przyleciała, mówi że zaraz miał
przecież wrócić, czy chcę odejść, odpowiedziałam że nic mnie tu nie
trzyma, a ona że dawno wiedziała że my się napewno rozejdziemy, nikt
nam szans dużych nie dawał na długi związek, bo jak nas razem
widzieli to widać było że ja go nie kocham a on mnie tak. Że ja mu
nie okazuje miłości, nie pokazuje że mi zależy. Jednym słowem
zwaliła wszystko na mnie, chociaż to nie prawda. Gdybym go nie
kochała to dawno spakowałabym się i opuściła go. Ale jednak kocham...
Nie wiem co jeszcze mam robić, już błagałam, płakałam, groziłam.
Proszę poradzcie mi coś, proszę o radę nie o współczucie.