sanna.i
20.06.08, 09:47
Pewna sprawa nie daje mi spokoju,zastanawiam się, czy mogę (powinnam) coś z
tym zrobić.
Mieszkamy blisko szkoły (podstawowa, gimnazjum, liceum); fajne miejsce w
spokojnym zakątku osiedla. Za szkołą, w nieco odosobnionym miejscu są schodki
z podjazdami, moje dziecko uwielbia tam chodzić i puszczać samochodziki (ze
mną oczywiście)- po 17, kiedy już nikt się tam praktycznie nie kręci.Na
szkolne podwórko i boisko moze wejsć każdy, nie zamykają (stąd ludzie często
wyprowadzają tam psy

. Od kilku dni obserwuję, że te schodki upodobały sobie
dzieci - na oko 8-lenie - i jeżdżą tam na rolkach. Czasem są to tylko dwie
dziewczynki, czasem one plus chłopczyk. Wczoraj idąc tam, zauważyłam ,że przy
śmietniku schował się rosły, ok.50letni facet i gapi się na te dzieci. Na
początku myślałam, że może jakiś dziadek, ale nie. Dzieci nie odzywały się do
niego, choc na pewno musiały go zauważyć. Stał tam długo i obserwował, a ja
przyglądałam się jemu. W pewnym momencie ruszyłam z wózkiem przed siebie,
facet zauważył mnie i natychmiast się ulotnił. Przypomniałam sobie, że juz
kilkakrotnie widziałam go kręcącego się pod moim blokiem i szkołą. Pytanie:
czy powinnam zrobić COŚ? Cokolwiek? W sumie nic nie zrobił, gapił się tylko,
ale wierzcie mi, było w tym cos dziwnego strasznie. Na policje nie pójdę, bo
co niby powiem? Powinnam ostrzec jakos te dzieci, żeby uważały na niego? W
sumie boję się, że kiedys któreś może przyjść samo, chyba by mnie wyrzuty
sumienia zjadły, jakby cos się stało...Rozmawiałam wczoraj o tym z ojcem i on
uważa, że to prawdopodobnie jakis pedofil. Głupia sytuacja.