Dysleksja/dyskalkulia

26.06.08, 09:15
tiny.pl/kkr6
No piany dostaję, jak coś takiego czytam. I się dziwić, że rośnie potem
pokolenie głąbów, które oczywiście chce iść na studia (no bo wszyscy idą), a
następnie próbuje się zatrudnić tam, gdzie dysleksja i dyskalkulia skreśla
kandydata na samym początku. I wtedy to płacz i zgrzytanie zębów jest.
Palnęłabym takich rodziców ostro w głowę, żeby oprzytomnieli. Eh..
    • deela Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 09:38
      i tak hodują sieroty spoleczne i intelektualne
    • angazetka Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 09:54
      Mam dysleksję, lekką, ale mam. Kiedy piszę szybko, nagminnie myli mi
      się p z b, b z d czy m z w. Wyrazy ze zbitkami społgłoskowymi muszę
      literować, by je poprawnie zapisać. Mam problemy z odczytywaniem
      dłuższych słów. Co nie zmienia faktu, że dorabiam sobie jako
      korektorka i jestem uważana za świetnego fachowca wink
      Wiem, że istnieją osoby, które cierpią na dyscośtam - sama to mam.
      Ale dzięki temu wiem też, że to da się zneutralizować, jeśli
      człowiek chce. I nigdy nie chciałam żadnego papierka o dysfunkcji
      (trudne słowo), bo po co? Za to pamiętam rok, kiedy moje kuratorium
      wymyśliło, że dzieci z dysczymśtam będą przyjmowane do wybranego
      liceum poza kolejnością. Horror był i 3/4 rocznika miało dyscośtam.
      Rok potem tej zasady już nie było.
      • prologica a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:01
        przez takich ktorzy sobie zalatwiaja, wymyslaja i nie chce im sie
        pracowac zeby zniwelowac lekkie dysleksje na przyklad (jak u
        angazetka) beda cierpiec potem osoby, ktore faktycznie zaburzenia
        jakies maja...

        (tak, mam interes ze tak pisze, bo moja corka nie wiem czy nie ma
        jakiejs formy dysleksji, odpukac w niemalowane...)
        • angazetka Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:06
          A to jest prawda - bo przez takich, którzy mają lipne zaświadczenia,
          które zwalniają ich z pracy nad sobą, całą grupę dyslektyków uznaje
          się za leniwych i tępych. To bardzo szkodzi.
          A jakie objawy ma Twoja córka?
          • prologica Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:12
            angazetka napisała:

            > A to jest prawda - bo przez takich, którzy mają lipne
            zaświadczenia,
            > które zwalniają ich z pracy nad sobą, całą grupę dyslektyków
            uznaje
            > się za leniwych i tępych. To bardzo szkodzi.
            > A jakie objawy ma Twoja córka?

            w gruncie rzeczy jest za wczesnie zeby to stwierdzic, ale w poradni
            mnie juz wyczulili... zglosilam sie do nich bo corka jest
            leworeczna, wg neurologa, mnie, przedszkola ma obnizona koordynacje
            wzrokowo-manualna, wszystko pisze od drugiej strony, lustrzanym
            odbiciem, myli strony, myli pary wyrazowe p-b, m-w itp.

            okaze sie dopiero za jakis czas, ale czasem sie nad tym zastanawiam,
            bo jesli okaze sie ze ma jednak jakies dys, to czeka nas dosc ciezka
            praca - bo w tej chwili ten papier moze dac tylko jedno chyba - ze
            traktuje sie kogos jak naciagacza, oszusta, ewentualnie idiote...
            • mamaania7 Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:32
              Miałam podobny problem co twoja córka. Pisałam literki w lustrzanym
              odbiciu. W poradni dali mi książkę z ćwiczeniami i jakoś to poszłosmile
              Błędów ortograficznych nie robiłamsmile
            • weronikarb Re: a ja sie troche obawiam... 27.06.08, 08:49
              Prologica jedyne co Cie pociesze to ze moj brat tez jest leworeczny
              i tez jako dzieciak pisal lustrzane odbicie - czyli od prawej do
              lewej.
              Z wiekiem mu minelo - przy niewielkiej pomocy - tzn. staniu nad nim
              i przypominaiu jak sie prawidlowo robi smile

              Dzis fakt pisze jak kura pazurem, ale dobrze
        • dirgone Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:07
          Ja też się właśnie z tego powodu denerwuję. Wiele lat temu, jak mój brat dostał
          orzeczenie, to traktowano to jako głupi wymysł. Potem chwilowo się to poprawiło,
          a teraz znowu jest jako wymysł uznawane.
        • maga785 Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 10:10
          Prologica zgadzam się z tobą.Ja mam lekką dyskalkulię ale nigdy nie
          przeszkadzało mi to w skończeniu podstawówki,liceum, a potem studiów bez żadnego
          zaświadczenia.Matematyki jak mogłam to unikałam jak ognia.Z matmy zawsze miałam
          najniższą dopuszczalną ocenę chociaż nawet żeby ją mieć musiałam spędzać długie
          godziny nad matematyką właśnie.Teraz dyskalkulia jest modna, bo za rok
          matematyka będzie obowiązkowa na maturzesmile)
        • a.nancy Re: a ja sie troche obawiam... 26.06.08, 11:30
          prologica napisała:

          > przez takich ktorzy sobie zalatwiaja, wymyslaja i nie chce im sie
          > pracowac zeby zniwelowac lekkie dysleksje na przyklad (jak u
          > angazetka) beda cierpiec potem osoby, ktore faktycznie zaburzenia
          > jakies maja..

          tak samo jest z innymi zaburzeniami, np. ADHD. mnie szlag trafia jak (rowniez na
          tym forum) wszyscy psiocza na dzieci z ADHD, co ponoc sa po prostu wredne i zle
          wychowane, i jakos sie zapomina, ze to choroba bardzo utrudniajaca zycie.
      • dirgone Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:05
        Mój brat ma 3 razy "dys" - dysleksję, dysgrafię i dysortografię. Badania miał
        robione daaawno temu, kiedy prawie nikt o czymś takim nie słyszał. Musiał
        pracować więcej i ciężej, żeby w miarę nad tym zapanować. Chodził na dodatkowe
        zajęcia, ćwiczenia, mama dużo z nim pracowała w domu.
        Dzisiaj, jak pisze do mnie maila, to mnie duma rozpiera, bo styl ma lepszy, niż
        ja. Nadal ręcznie pisze tragicznie, nadal strzela takie byki, że ręce opadają,
        nadal trudno mu się skupić, ale nauczył się to w miarę kontrolować i cały czas
        nad tym pracuje.

        A teraz dostaje się papierek i... NIC! Jakby papierek oznaczał zwolnienie od
        wszelkiego wysiłku. To jakby się dowiedzieć o chorobie kręgosłupa u dziecka i
        uznać "a jakie ćwiczenia? Ma chory kręgosłup, to będzie garbate!"
        • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:07
          > A teraz dostaje się papierek i... NIC! Jakby papierek oznaczał zwolnienie od
          > wszelkiego wysiłku.

          Nie generalizuj. Siostra męża ma syna (teraz jest w gimnazjum) dyslektyka i od
          rozpoznania chodzą do poradni i razem ciężko nad tym pracują.
          • kawka74 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:10
            Znakomita większość rodziców traktuje 'papierek' jak zwolnienie ze wszelkich
            wysiłków. Tych, którzy pracują z dzieckiem, można policzyć na palcach jednej
            ręki. No, może dwóch.
            Także sytuacja, którą opisujesz, to wyjątek, niestety.
            • prologica poradnie, praca z dzieckiem, papierek... 26.06.08, 10:19
              to ja Wam napisze jak jest u mnie, i jak mnie krew zalewa od
              jakiegos czasu...

              poniewaz jak napisalam wyzej corka ma objawy, jakie ma, a ze pisze
              duzo, liczy, itd - robi to blednie. do szkoly jeszcze w tym roku nie
              idzie, ale pisac jej przeciez nie zabronie... zglosilam sie do
              przedszkola (integracyjnego dodam), ze chcialabym zeby corke
              obejrzal psycholog, pedagog i powiedzial czy moje przypuszczenia sa
              sluszne i trzeba cos zaczac dzialac, zeby dziecko nie utrwalalo
              blednych nawykow. opinia przedszkola - oczywiscie ze tak. mialam sie
              zglosic do ppp w celu wydania opinii o wczesnym wspomaganiu.
              zglosilam sie. po badaniach w ppp dostalam 'opinie' o tym ze moje
              dziecko zostalo zgloszone w celu ustalenia lateralizacji
              (nieprawda!), ze jest lewostronna, ze ma PODWYZSZONA koord wzrokowo-
              ruchowa i 'zalecenia' to siadanie w lawce z lewej strony itp.

              z ppp bede walczyla od wrzesnia razem z przedszkolem, bo sama nic
              nie zdzialam.

              a dalczego tam walcze? (w koncu ktos moze powiedziec ze bzdura i ze
              dzieci maja wieksze problemy). tak, oczywiscie ze maja. ale jesli w
              tej chwili nic z tym nie zrobie, to moje dziecko utrwali sobie
              schemat zlego pisania - nauczy sie tego doskonale do czasu nauki
              pisania w szkole, i co wtedy? i wtedy nauczyciel powie mi ze dziecko
              ma problem i trzeba cos z tym zrobic. a jak pojde wtedy do ppp to mi
              powiedzia ze trzeba bylo myslec wczesniej...
              i bedzie placz i zgrzytanie zebow.
              a niestety praca z dzieckiem w domu nie wystarczy... bo w
              prrzedszkolu tez duzo pisze, no i jest w nim 9h/dziennie. w momencie
              kiedy kilka dni nie moglam z dzieckiem siasc i porysowac szlaczkow
              odpowiednio itp - podpisala sie pieknie stawiajac WSZYSTKIE litery w
              druga strone...

              wiec strony medalu sa dwie - jak zwykle.
              • kawka74 Re: poradnie, praca z dzieckiem, papierek... 26.06.08, 10:39
                Drugą stroną tego medalu są na przykład rodzice zwalniający swoje dzieci z
                terapii, bo biedne dziecko się nudzi, a w ogóle po co mu terapia, przecież ma
                papier. Rodziców, którzy traktują orzeczenie o dysfunkcjach jak wskazanie do
                dalszej pracy, jest nikły procent.
                Inną sprawą jest, że można bardzo wcześnie wykryć, powiedziałabym, tendencje do
                dysfunkcji, ale u nas wczesna diagnostyka leży i kwiczy, o wczesnej terapii nie
                wspomnę.
                powodzenia życzę, bo to ciężka droga
                • dirgone Re: poradnie, praca z dzieckiem, papierek... 26.06.08, 10:45
                  Dokładnie o to mi chodzi.
                  Pod pozorem dbania o dziecko, umywają sobie ręce i czują się zwolnieni od pracy
                  z nim.
                  Po orzeczeniu dysfunkcji powinien być obowiązek terapii. Ale to pewnie niemożliwe...
                  • jowita771 Re: poradnie, praca z dzieckiem, papierek... 26.06.08, 11:22
                    Zgadzam sie, że powinien być obowiązek terapii. I takie orzeczenie byłoby
                    wydawane np. na rok. Jeśli w czasie tego roku dziecko nie chodziło na terapię,
                    to na następny rok papierka nie dostaje i koniec, żadnej taryfy ulgowej.
                • prologica Re: poradnie, praca z dzieckiem, papierek... 26.06.08, 10:47
                  kawka74 napisała:

                  > Drugą stroną tego medalu są na przykład rodzice zwalniający swoje
                  dzieci z
                  > terapii, bo biedne dziecko się nudzi, a w ogóle po co mu terapia,
                  przecież ma
                  > papier. Rodziców, którzy traktują orzeczenie o dysfunkcjach jak
                  wskazanie do
                  > dalszej pracy, jest nikły procent.

                  no widzisz, ale tacy najczesciej dostaja orzeczenia z pocalowaniem
                  raczki.

                  > Inną sprawą jest, że można bardzo wcześnie wykryć, powiedziałabym,
                  tendencje do
                  > dysfunkcji, ale u nas wczesna diagnostyka leży i kwiczy, o
                  wczesnej terapii nie
                  > wspomnę.

                  wiesz... mnie traktuja w ppp jak nadwrazliwa matke, ktora sie
                  czepia. kazdy psycholog i nauczyciel z jakim rozmawialam potwierdza
                  to ze moje zdanie ma sens i powinnam brnac w tym kierunku. kazdy -
                  oprocz tych z ppp... a niestety to oni sa gora, i na dodatek walczyc
                  trzeba z nimi i tylko z nimi. nie moge sobie pojsc gdzie indziej, do
                  normlanego psychologa i wziac wiarygodna opinie... bez ich opinii
                  dziecko nie bedzie mialo zajec w przedszkolu (przedszkolu ktore jest
                  do tego dostosowane!! ktore ma 3 pedagogow specjalnych, psychologa,
                  o reszcie nie wspomne. i ktore CHCE pracowac z dzieckiem. ale
                  oficjalnie podkladka musi byc. i du.pa!)

                  > powodzenia życzę, bo to ciężka droga

                  oj przyda sie...
            • jowita771 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:19
              Papierek rzeczywiście powinien mobilizować do pracy. Jeśli ktoś nie jest tym
              zainteresowany, to niech się nie pcha później do szkół.
          • mathiola Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:13
            No to już jest ich dwoje. To rzeczywiście daje pełny obraz sytuacji,
            a autorka generalizuje smile
            • dirgone Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:18
              Nie generalizuję. Jak pisałam - mój brat też dys i też nad tym pracował. Jakbym
              miała dziecko z dys, to też bym z nim pracowała. Chodzi mi o tych, co po papier
              lecą, dostają go i uznają, że na tym sprawa zakończona.
              • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:25
                > Chodzi mi o tych, co po papier
                > lecą, dostają go i uznają, że na tym sprawa zakończona.

                Zawsze tak było że dla częsci to był tylko papierek. Za moich czasów szkolnych
                też się zdarzało.
      • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:28
        angazetka napisała:

        > Mam dysleksję, lekką, ale mam.

        > Ale dzięki temu wiem też, że to da się zneutralizować, jeśli
        > człowiek chce.

        bo masz lekka, jak sama napisalas smile
        mam dyslektyka w rodzinie, ciagali go po wszelkiej masci specjalistach, i co? i
        nic. potrafi pisac bez bledow, jak sie skupi, ale wtedy 2 zdania to 15 minut
        pracy. a jak pisze na szybko, to ilosc literowek uniemozliwia zrozumienie
        tekstu, nieraz odsylam mu maile z prosba, zeby napisal jeszcze raz, bo nic nie
        rozumiem.
    • jowita771 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:13
      Zgadzam się z Tobą w zupełności. Pisać nie umie jeden z drugim, liczyć, jak się
      okazuje, też nie, ale studia skończone musi mieć.
      • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:33
        jowita771 napisał:

        > Zgadzam się z Tobą w zupełności. Pisać nie umie jeden z drugim, liczyć, jak się
        > okazuje, też nie, ale studia skończone musi mieć.

        osoby z dysleksja maja najczesciej wysoki iloraz inteligencji. fakt stwierdzony
        medycznie. uwazasz, ze powinni zakonczyc nauke na zawodowce? osobie, o ktorej
        pisalam powyzej jakos dysleksja nie przeszkodzila w zrobieniu doktoratu.
        • kawka74 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:38
          > osoby z dysleksja maja najczesciej wysoki iloraz inteligencji. fakt stwierdzony
          > medycznie.

          Możesz się podzielić źródłami?
          Wedle moich informacji procent dyslektyków z wysokim ilorazem jest dość nikły,
          jakieś 5%. 90% to dzieci 'dys' z zupełnie przeciętnym IQ.
          • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:51
            > Możesz się podzielić źródłami?

            niestety, w tej chwili nie moge. wyczytalam to w ktoryms numerze Wiedzy i Zycia,
            ale nie mam go pod reka, zeby zacytowac.
          • a.nancy kawka 26.06.08, 23:07
            przypadkiem trafilam na taki artykul:
            wiadomosci.polska.pl/specdlapolski/article.htm?id=91572
            CYTAT:

            Choroba najzdolniejszych

            W życiu wielokrotnie spotykamy dzieci bardzo inteligentne, mające trudności w
            nauce czytania i pisania – dzieci dyslektyczne. Uczniowie, którzy na skutek
            różnych dysfunkcji rozwojowych wymagają indywidualnego traktowania i
            systematycznej pomocy, stanowią problem nie tylko dla szkoły, ale i dla
            społeczeństwa. Często próby niesienia im pomocy okazują się mało skuteczne. Taka
            prawidłowość intensyfikuje działania wielu badaczy, nauczycieli i rodziców w
            kierunku odnalezienia najwłaściwszych metod pomocy dzieciom dyslektycznym.

            Istnieje także koncepcja, mówiąca, iż dysleksja nie tylko dysfunkcją, która
            utrudnia życie. R. D. Davis w swojej książce pt. "Dar dysleksji", zamieścił
            pogląd, iż zaburzenia dyslektyków w rzeczywistości są ogromnym darem, który
            należy umiejętnie wykorzystać. Autor w prosty sposób nakreślił swoją koncepcję.
            Opracował system kluczy pozwalający zrozumieć na czym polega niemożność
            nauczenia się poprawnego pisania i czytania. Według Davisa jest to tylko jedna z
            form dysleksji. Wymieniając najsławniejszych dyslektyków podkreśla, iż geniusz
            tych ludzi nie istniałby, gdyby nie byli oni dyslektykami. Wiadomo, że bycie
            dyslektykiem nie gwarantuje geniuszu, lecz umysł dyslektyka funkcjonuje w taki
            sposób, jak umysły niektórych genialnych osób, co dobrze wpływa na poczucie
            własnej wartości osób z dysleksją.

            Autor przedstawia też listę zdolności dyslektyków, podkreślając ich wrażliwość
            na otoczenie, myślenie obrazami a nie słowami, ciekawość ponad przeciętną czy
            też dobrze rozwiniętą wyobraźnię oraz intuicję. Jeżeli wymienione cechy nie
            zostaną stłumione bądź też zniszczone przez rodziców lub nauczycieli, dają w
            rezultacie wyższą od przeciętnej inteligencję i ponadprzeciętne zdolności
            twórcze. Davis podkreśla - "funkcje mentalne powodujące dysleksję są darem w
            prawdziwym tego słowa znaczeniu, są zdolnością, talentem. Indywidualnością". Jak
            pisze D. Davis prawdziwy dar dysleksji może zaowocować prawdziwym mistrzostwem.
            • kawka74 Re: kawka 27.06.08, 08:13
              Pomysły Davisa to ja znam, ale nie są one w żadnym wypadku miarodajne, a
              podpieranie się wciąż tymi samymi, wytartymi już nazwiskami to żaden dowód na
              to, że większość dyslektyków to ludzie o wybitnej inteligencji. Davis ma swoją
              teorię i sposób pracy z dyslektykami, ale na jakich konkretach, oprócz
              Einsteina, któremu przypisano już chyba wszystkie możliwe problemy
              psychologiczne, on się opiera? Gdzie statystyki?
              O swoich doświadczeniach z dyslektykami to już nawet nie wspominam.
              • a.nancy Re: kawka 27.06.08, 08:45
                kawka74 napisała:

                > Pomysły Davisa to ja znam, ale nie są one w żadnym wypadku miarodajne

                nie wykluczam, ze pan nie ma racji
                ale on pracuje z dyslektykami, a ja nie, wiec nie majac wlasnych badan moge
                najwyzej podac, co przeczytalam

                > O swoich doświadczeniach z dyslektykami to już nawet nie wspominam.

                jestes nauczycielka?
                nie obraz sie, ale moim zdaniem bywa, ze nauczyciele maja skrzywiony obraz
                inteligencji swoich uczniow. latwo o brak obiektywizmu (chociazby - najprostszy
                przyklad - ocenianie OGOLNIE wyzej tych uczniow, ktorzy sa dobrzy z MOJEGO
                przedmiotu). nie twierdze, ze tak jest w twoim przypadku. ale ogolnie
                formulowanie wnioskow na podstwie "doswiadczenia" nie popartego konkretnymi
                badaniami jest niebezpieczne. to tak jakbym powiedziala, ze z mojego
                doswiadczenia wynika, ze 50% populacji Portugalii to idioci (znam 2
                Portugalczykow, jeden jest inteligentny, a drugi to kretyn) wink))
                • kawka74 Re: kawka 27.06.08, 09:39
                  > nie wykluczam, ze pan nie ma racji
                  > ale on pracuje z dyslektykami, a ja nie, wiec nie majac wlasnych badan moge
                  > najwyzej podac, co przeczytalam
                  >

                  Jasne, ja tylko do tego (plus własnej wiedzy o metodach Davisa) się odnoszę.

                  > jestes nauczycielka?
                  > nie obraz sie, ale moim zdaniem bywa, ze nauczyciele maja skrzywiony obraz
                  > inteligencji swoich uczniow. \

                  Dlaczego miałabym się obrazić? Mówiąc o własnych doświadczeniach odnoszę się
                  wyłącznie do dzieci, które uczę i uczyłam, a które zostały fachowo przebadane i
                  ocena ich inteligencji nie jest moim wymysłem i skażonym subiektywizmem
                  wyrokiem, że ten Kowalski to głupek, bo nie umie pisać wypracowań. Nigdy w życiu
                  nie ośmieliłabym się oceniać inteligencji ucznia wyłącznie na podstawie
                  osiągnięć z mojego przedmiotu.
                  Inne dane mam z innych badań smile
                  I nie oceniam inteligencji dziecka
        • jowita771 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:45
          Nie ma obowiązku ukończenia studiów. Nie twierdzę, że osoby z dys- nie powinny
          ich ukończyć. Niech się uczą, ale jeżeli są w stanie kończyć szkoły bez taryfy
          ulgowej. W przeciwnym razie ile jest warte ich wykształcenie?
          • dirgone Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 12:18
            Trochę się chyba zapędziłaś. Może tak samo powiesz o dzieciach na wózkach?
            Przecież też np. wychowania fizycznego normalnego nie zaliczą.. A zwolnienie z
            takiego to przecież też taryfa ulgowa.
            • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 12:26
              Dzieci na co dzień jeżdzace na wózkach graja w piłke, pływaja i
              robia pare innych rzeczy. WF to nie tylko bieganie truchtem po sali
              gimnastycznej. Wf mozna zaliczyc w innej formie.
              Z matematyka czy polskim to niekonicznie tak prosto pójdzie jak z wf-
              em.
          • angazetka Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 12:58
            Znam rodzeństwo, oboje dyslektycy koszmarni i przy okazji bardzo
            inteligentni ludzie - on jest architektem, ona robi doktorat. Da
            się. Ale rodzice dużo z nimi pracowali w dzieciństwie, a szkoły np.
            szły na rękę o tyle, że pozwalały pisać chłopakowi drukowanymi
            literami (bo tak mu było łatwiej i dzięki temu mozna było rozczytać
            jego pismo). Przeciwko takiej taryfie ulgowej nic nie mam.
          • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:59
            jowita771 napisał:

            > Nie ma obowiązku ukończenia studiów. Nie twierdzę, że osoby z dys- nie powinny
            > ich ukończyć. Niech się uczą, ale jeżeli są w stanie kończyć szkoły bez taryfy
            > ulgowej. W przeciwnym razie ile jest warte ich wykształcenie?

            "taryfa ulgowa" to nie odejmowanie punktow za bledy ortograficzne np. na
            maturze. ale dysleksja nie zwalnia z opanowania tresci merytorycznej. jesli na
            egzaminie z geografii napiszesz, ze Himalaje leza w Australii, to zaden swistek
            od lekarza ci nie pomoze.
            na studiach tym bardziej - prace pisemne oddaje sie napisane w Wordzie czy innym
            edytorze tekstow, wiekszosc na opcje sprawdzania pisowni, wiec dysleksja nie
            przeszkadza, czy tez przeszkadza w minimalnym stopniu. na egzaminach ustnych tym
            bardziej. nie bardzo ma wiec sens mowienie o "taryfie ulgowej" przy konczeniu
            studiow. liczy sie wiedza, a nie umiejetnosc pisania bez literowek.
    • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:32
      Wiesz dlaczego nie lubię dyskusji o dys? Bo zawsze ktoś skwituje to tak jak Ty.
    • mynia_pynia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:32
      Tylko, że idąc na rozmowę w sprawie pracy nikt nie będzie się
      chwalił w CV że ma jakieś zaburzenia.
      A na dyplomie nie ma adnotacji.
      A jeśli pracodawca zapyta wprost to taki osobnik w 99% nie przyzna
      się że miał łatwiej.
      Uważam, jeszcze gorzej, że idąc na studia nikt nie składa
      zaświadczenia że jest jakimś "DYS..." i tak na kierunkach
      humanistycznych studiują osoby z dysleksja, a na inżynierskich z
      dyskalkulią i im już to nie przeszkadza - a prawda jest taka, że nie
      powinni mieć prawa składania podań o przyjęcie, skoro od 1 klasy
      podstawówki aż do maturalnej jechali na świstkach od lekarzy.
      • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:46
        Inzynier z dyskalkulia jest niebezpieczny dla społeczeństwa.
        Osoby z wszelkimi dys- powinny miec zakaz kształcenia się na
        niektórych kierunkach dla bezpieczęństwa ogółu właśnie.
        • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:49
          > niektórych kierunkach dla bezpieczęństwa ogółu właśnie.

          No i super. Jedynie co się zmieni to to że papierków będą się rodzice bać a
          dzieci z dys jak były tak będą. Super.
          • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:01
            Nie twierdze że te wsztstkie dys- nie wystepuja, podobnie jak nie
            twierdze ze ADHD to wymysł. Sa dzieci które takie problemy maja i
            tym faktycznie trzeba stworzyc warunki do rozwoju zgodne z wada jaka
            posiadaja. Ale niestety pewnie 80 % zaświadczeń dostaja lenie i
            cwaniaki.
            Jakby adnotacja o dysfunkcjach była na śiadectwach to liczba
            dysfunkcyjnych dzieci spadłaby od razu. Fory mieliby wtedy tylko ci
            naprawdę potrzebujacy.
            • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:03
              > Ale niestety pewnie 80 % zaświadczeń dostaja lenie i
              > cwaniaki.

              Z czystej ciekawości, skąd masz te dane?
              • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:08
                Mam takie przeczucie smile
                Poza tym poczytałam dyskusje na głównej stronie.
                A jak chodziłam z synem do psychologa to sama psycholog żaliła sie
                że teraz to plaga i jakies 20% zgłaszających się dzieci ma
                dysfunkcje.
                • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:13
                  A ja mam przeczucie że przesadzasz. I tak możemy do śmierci gadać. Miłego.
              • kawka74 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:09
                Ja mam, na przykład, z własnej i innych placówki edukacyjnej. 80% to może nie,
                ale połowa jak najbardziej. Rodzice tych dzieci widzą, że ich potomstwo uparcie
                robi błędy ortograficzne, i tak cisną, aż dziecko dostanie papierek. I po
                sprawie. A dziecię jest po prostu niedouczone i trza ćwiczyć, a nie bawić się w
                papierki.
      • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:35
        > A jeśli pracodawca zapyta wprost to taki osobnik w 99% nie przyzna
        > się że miał łatwiej.

        mial latwiej??? co mial latwiej? zdanie matury? a to, ze przez cale zycie ma pod
        gorke, ze ciagle musi pracowac nad soba, a i tak znajda sie tacy, co go wyzywaja
        od glabow, to detal, tak?
        • mynia_pynia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 13:57
          ha, ha, ha, rozbawiłaś mnie ...

          Powiem jedno.
          Jak moje dzieci pójdą do szkoły (jeszcze ich nie mam) to pewnie będą
          już tworzone "klasy specjalne" w których będą uczniowie
          bez "dys..." - i pewnie będą to mało liczne klasy.
          • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:04
            mynia_pynia napisała:

            > ha, ha, ha, rozbawiłaś mnie ...

            a mozna wiedziec, czym cie tak bardzo rozbawilam?

            > Jak moje dzieci pójdą do szkoły (jeszcze ich nie mam)

            zycze ci, zeby nie mialy zadnej dysfunkcji. bo inaczej przestanie ci byc do smiechu.

            > "klasy specjalne" w których będą uczniowie
            > bez "dys..." - i pewnie będą to mało liczne klasy.

            "Według badań przeprowadzonych przez poradnie szkolne, w Polsce jest około 800
            tysięcy dzieci dyslektycznych (12-15 procent uczniów)."

            wiadomosci.polska.pl/specdlapolski/article.htm?id=91572
    • dirgone Dyskalkulia 26.06.08, 10:34
      Powiem wam, jak to z lubym było.
      Luby we wczesnej podstawówce był bardzo dobry z matematyki. Potem zmieniła się
      nauczycielka - przyszła taka, która była KRETYNKĄ. Wielkimi literami specjalnie.
      Z chęcią bym jej nazwisko tutaj podała, bo wiele znanych mi osób wykończyła.
      Luby nagle zaczął dostawać mierne i pały. Z ledwością dociągnął do końca
      podstawówki, a potem poszedł do technikum. Jego rodzice nauczycielkę znali,
      wiedzieli że jest totalnie durną babą i NIC niestety nie można było z nią zrobić
      (plecy w szkole miała), więc sami uczyli lubego matematyki w domu i posyłali na
      korki, żeby tylko tę podstawówkę skończył i egzaminy do szkoły zdał.
      W technikum się oczywiście od dna szybko odbił, no a teraz jest informatykiem.
      Jak wiadomo, informatyk bez znajomości matematyki to ciężko ma. I w ogóle nie
      wiem, czy cokolwiek ma, heh.
      Gdyby luby chodził teraz do podstawówki, a jego rodzice byliby "sprytni", to
      mogliby go zaprowadzić do poradni, odpowiednio przygotować (niestety, wiem, że
      rodzice to robią,przynajmniej w mieście moich rodziców), luby dostałby papier,
      rodzice by z nim nie ćwiczyli, a on teraz informatykiem by nie był.

      Przykład może sporo naciągany, ale właśnie o to mi chodzi. Tak jak z wojskiem -
      chłopak nie chce iść do wojska, pokątnie sobie załatwia kiepską kategorię, a
      potem się okazuje, że z tą kiepską kategorią to nie pójdzie pracować tam, gdzie
      by chciał. I kiepska kategoria zamyka mu przed nosem drzwi.
      • wieczna-gosia Re: Dyskalkulia 26.06.08, 10:46
        luby dostałby papier,
        > rodzice by z nim nie ćwiczyli, a on teraz informatykiem by nie był.

        ale na politechniki i inne informatyki nie wymagaja braku papiera o dyskalkulii.
        Dostaje sie wiecej czasu ne egzaminie a poza tym radz se sam. dziewczyny mylicie
        pojecia.
        Po pierwsze- z moich doswiadczen z dysami- wiekszosc rodzicow z papierkiem
        jednak cos robi- ile to daje to juz inna sprawa- jednym dzieciom wiecej, innym
        dzieciom mniej. Mam sporo uczniow jezyka z dysleksja, ktorych uczy sie nieco
        inaczej, i moje osiagniecia sa rozne, ale wiem na pewno ze mowic w obcym jezyku
        potrafie ich nauczyc- czasami maja klopoty z odczytywaniem informacji ( i stad
        wiecej czasu na egzaminach jezykowych) ale na mowiemu wypadaja normalnie. Z
        pomoca komputera w ktorym jest slownik, spelling- spokojnie mozna sobie
        poradzic, pewnie literatem czy tlumaczen czlowiek nie zostanie ale jezykiem
        bedzie sie poslugiwal normalnie.

        Nie wiem po co informatykowi matematyka- tzn wiem, ale w sensie ze bedzie cos
        musial sam liczyc. Potrzebne mu, hjak ekonomiscie wyczucie matematyczne czy
        wartosci beda rosly czy spadaly zeby mos ocenic czy sie nie zrobilo bledow w
        rachunkach. Ale poza tym to arkusz excel, kalkulator i komputer chyba
        wystarczaja no nie?

        moja przyjaciolka miala dyskalkulie- byla ciemna jak tabaka w rogu. Teraz jest w
        Anglii i ma firme budowlana od 7 lat. Ztrudnia, przelicza, ksiegowosc prowadzi.
        Bo nie musi juz liczyc na piechote, tylko wpisuje w arkusz i jej liczy......

        jest aki fajny hindus, ktorzy jesli mnie pamiec nie myli byl jakos niezbyt
        wyksztalcony a wymyslil wzor, kory dziala i ktotry od ilus lat naukowcy
        udowodnic probuja smile

        dla mnie umiejetnosc dodawania badz jej brak nie swiadczy o idiotyzmie,
        przepraszam smile

        jak ruwniesz umiejetnosc pisania z blendami lub bez.
        • prologica Re: Dyskalkulia 26.06.08, 10:50
          wiczna mi sie wydaje, ze tu chodzilo bardziej o fakt, ze gdyby
          rodzice polozyli lage brzydko mowiac na te matematyke (tylko sie
          papierkiem zasugerowali i na tym koniec), to potem by jej juz nie
          ruszyl, a jednak na informatyke zeby zdac i ja studiowac cos tam
          trzeba z niej umiec...
        • dirgone Re: Dyskalkulia 26.06.08, 10:53
          Jeszcze raz - nie chodzi mi o wymachiwanie papierem. Chodzi mi o przekonanie
          dziecka, że ono i tak się matematyki nie nauczy, bo ma dyskalkulię (której
          często nie ma),a potem o brak pracy z nim. I wtedy to dziecko nawet nie pomyśli
          o politechnice.
          Z tego co wiem, dobry informatyk musi znać matematykę. Ale może się mylę. Wiem
          tylko, że luby często nad matematyką siedzi.
          • wieczna-gosia Re: Dyskalkulia 26.06.08, 11:04
            Chodzi mi o przekonanie
            > dziecka, że ono i tak się matematyki nie nauczy, bo ma dyskalkulię (której
            > często nie ma),a potem o brak pracy z nim. I wtedy to dziecko nawet nie pomyśli
            > o politechnice.
            moje doswiadczenia z dys sa inne- moje dziecko z dys pisalo egzamin gimnazjalny
            dluzej. Po prostu. I nie ma opcji ze sie po prostu nie nauczy. Jak to sie po
            prostu nie nauczy? jak sie nie nauczy to nie zda.
            informatycy sa rozni- mniej lub bardziej tworczy, ja rozumie ze prestiz i kazdy
            jest najlepszy, ale nie kazdy musi oskarowe filmy pisac smile

            oczywisciemozna zabic ambicje dziecka ale spokojnie mozna to zrobic bez papierka....
        • alanta1 Re: Dyskalkulia 26.06.08, 11:45
          wieczna-gosia napisała:

          > Nie wiem po co informatykowi matematyka- tzn wiem, ale w sensie ze bedzie cos
          > musial sam liczyc. Potrzebne mu, hjak ekonomiscie wyczucie matematyczne czy
          > wartosci beda rosly czy spadaly zeby mos ocenic czy sie nie zrobilo bledow w
          > rachunkach. Ale poza tym to arkusz excel, kalkulator i komputer chyba
          > wystarczaja no nie?

          Uomatko, zabiłaś mnie uncertain Informatyk to nie tylko użytkownik programów, on
          tworzy te procedury, wiec musi umieć je dokładnie przetestować na przeróżne
          sposoby, a więc sprawdzić, czy liczą prawidłowo.

          A komputer to tylko maszynka, do której sie coś wrzuca i coś z niej wyskakuje: a
          już obowiązkiem użytkowników jest sprawdzenie, czy to co z niej wyskoczyło jest
          poprawne.

          Na szczęście inżynierów weryfikują studia (przeważnie, bo zdążają się jednostki
          upierdliwe, które "wychodzą" zaliczenia, studiując zwykle dwukrotnie dłużej niż
          inni uncertain), na których jest spory odsiew i wiele osób z dyskalkulią odpada, po
          prostu nie dają sobie rady.
          Nie wyobrażam sobie inżyniera z dyskalkulią prawdę mówiąc, choć pewnie tacy są...
    • agmusz Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:37
      Bardzo wiele zależy od rodziców. Mam w klasie ucznia, który ma
      opinię o dysleksji, dysortografii i dysgrafii. Chłopak rozsądny, nie
      wykorzystuje tego. Z języka polskiego ma dostateczny u bardzo
      wymagającej nauczycielki. Pod względem średniej ocen ma drugie
      miejsce w klasie.
    • truscaveczka Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:49
      Sra.nie w banię z tymi dys-
      Mój mąż ma dyskalkulię i skończył Politechnikę z 4 na dyplomie. Moja mama ma
      dysleksję i jest bibliotekarką. To kwestia pracy nad sobą a nie jakichś tam
      zaświadczeń uncertain
      Rozsądny nauczyciel jak widzi, że dziecko ma kłopoty z pisaniem, kieruje je na
      douczanie lub do psychologa, który pokazuje rodzicom jak ćwiczyć z dzieckiem.
      PS Jestem nauczycielką polskiego, wiem, co mówię.
      • prologica truscaveczka 26.06.08, 10:52
        ale my caly czas o tym piszemy. ze tak wlasciwie mozna podzielic
        rodzicow na dwie grupy:
        1 - dostaje zaswiadczenie, wiec jestem rozgrzeszony i nic nie musze
        2 - dzieciak zaswiadczenie ma czy nie, to widze potrzebe pracy z
        dzieckiem i z nim pracuje

        ot co - przynajmniej wg mnie
        • zebra51 Matematyka na politechnice 26.06.08, 10:58
          analiza matemetyczna 1
          analiza matematyczna 2
          algebra
          rownania różniczkowe
          tyle przynajmniej ja miałam na studiach.

          O ile pierwsze dwa kursy mozna przejść bez wgłebiania sie w tzw.
          cyferki, o tyle nie przekonacie mnie, ze ktoś kto ma NAPRAWDĘ
          dyskalkulię jest w stanie policzyć na macierz na kursie algebry lub
          rozwiązać równanie różniczkowe.
          • truscaveczka Re: Matematyka na politechnice 26.06.08, 11:09
            Macierze okupił 2 tygodniami ciągłego łomotania przykładów. Nie pamiętam, co
            jeszcze miał z matmy, ale część zaliczył na styk, a część dość przyzwoicie. A
            równania różniczkowe miałam w liceum i jakoś nie wydawały mi się
            strrrrrrrrrasznie trrrrrrrrrudne wink Analizę też lubiłam.
            Poza tym dyskalkulia, tak jak np. daltonizm, bywa w różnych stopniach. Np.
            siostra męża nie jest w stanie określić i wykorzystać w praktyce stosunków w
            przestrzeni i na płaszczyźnie. Dla niej określenie "symetrycznie" nie niesie
            żadnych treści, a widok trójkąta z narysowaną osią symetrii nic szczególnego w
            sobie nie ma.
            • truscaveczka Re: Matematyka na politechnice 26.06.08, 11:11
              O, teraz pojawiła mi się sygnaturka nieco apropos wink
              • zebra51 Re: Matematyka na politechnice 26.06.08, 11:14
                truscaveczka napisała:

                > O, teraz pojawiła mi się sygnaturka nieco apropos wink
                Kiedyś humanistą określano człowieka, który miał wszechstronne
                zainteresowania: poezja, matematyka, astronomia, medycyna, malarstwo
                itp... Obecnie to inna nazwa na tumana... Cóż za degradacja...

                smile)))))))

                truskaveczko, bo rózniczki SĄ proste, btw. macierze jeszcze
                prostsze. Ale zacznij to wszystko dodawać, dzielić i mnożyć
                (operacje są trywialne)...zgubić się mozna po trzeciej
                operacji smile))))
                • truscaveczka Re: Matematyka na politechnice 26.06.08, 12:30
                  No smile
          • angazetka Re: Matematyka na politechnice 26.06.08, 13:03
            > O ile pierwsze dwa kursy mozna przejść bez wgłebiania sie w tzw.
            > cyferki, o tyle nie przekonacie mnie, ze ktoś kto ma NAPRAWDĘ
            > dyskalkulię jest w stanie policzyć na macierz na kursie algebry
            lub rozwiązać równanie różniczkowe.

            Z cięzka dyskalkulią pewnie nie. Z lekką pewnie tak, skoro lekka
            dysgraficzka cudze literówki widzi bez zastrzeżeń i na chleb na tym
            zarabia wink
      • dirgone Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 10:55
        No właśnie, rozsądny nauczyciel i rozsądni rodzice.
        W mieście moich rodziców i jednych, i drugich naprawdę jest mało sad
        • miedzymorze Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:25
          Jeśli będzie istniał przywilej w postaci extra czasu na egzaminie to niektórzy rodzice będą próbowali załatwić dziecku 'papiery' które go gwarantują. W związku z tym trzeba:
          1. Dla osób z zaświadczeniami wprowadzić obowiązkowe zajęcia dodatkowe z ćwiczeniami dostosowanymi do ich dys-funkcji
          2. Skasować przywilej czasowy - wszyscy piszą tyle samo czasu, bo piszą TEN SAM egzamin.

          Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego akurat ten rodzaj zaburzeń ma mieć extra bonus na egzaminie. Czy uczeń-krótkowidz ma wymachiwać papierkiem od okulisty i domagać się więcej czasu bo gorzej widzi? Bez sensu - albo ma okulary i chodzi do zwykłej szkoły, albo jeśli problem jest poważniejszy - do szkoły specjalnej dla takich jak on.
          Tak samo powinno być z dys*, tylko zamiast okularów powinni mieć zagwarantowaną porcję ćwiczeń.

          pozdr,
          mi
          • wieczna-gosia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 15:01
            2. Skasować przywilej czasowy - wszyscy piszą tyle samo czasu, bo piszą TEN SAM
            > egzamin.
            jesli egzamin bylby na tablicy- zdecydowanie uczen krotkowidz powinien byc np
            posadzony w pierwszym rzedzie- i jest to dla mnei normalne i naturalne i nie mam
            ochoty wyslac go do klasy specjalnej, o matko smile
            z tego co pamietam ludziom z porazeniem mozgowym tez sie wydluza egzamin, bo
            wolniej pisza ze wzgledu na przykurcze miesni. A niewidomi i gluchoniemi jak
            zdaja mature? przypuszczam ze za pomoca specjalnych maszyn do pisania, ze ktos
            im asystuje i nie mam pojecia czy maja wiecej czasu, ale bym sie nie zdziwila ze
            maja.

            Ich matura tez jest mniej warta bo pisali ja pol godziny dluzej?
    • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:06
      i dysmozgowie...
      tak z miejsca, od razu na rente takiego, po co ma sie na studiach meczyc...
      • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 11:09
        Polikwidowali zawodówki i wszyscy musza iśc albo do liceum albo
        technikum. A że sobie nie radza to trzeba jakos kombinowac.
        • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 14:13
          Widac, ze nie macie pojecia o czym piszecie.
          Uczeń dostaje zaswiadczenie o dys raz. Potem, aby dostać
          kolejny "papierek' (a zaswiadczenie musi być z roku szkolnego, w
          ktorym jest egzamin), musi chodzic na reedukację i pracować -
          inaczej może miec dys- jakie chce, a zaswiadczenia - i słusznie -
          nie dostanie. Moje dzieci pracowaly codziennie, wypelniały stosy
          zeszytów z zadaniami ortograficznymi. Uczyły sie wszystkich regul,
          bo bez znajomosci wszystkich regulek, wzorów itd zaswiaczenia tez
          się nie dostanie.
          Problem w tym, drogie przedmowczynie, ze dysleksja , ktora
          przechodzi bez sladu nie byla od poczatku dysleksją, tylko
          wolniejszym rozwojem, brakiem cwiczeń, brakiem umiejętnosci. Teraz
          nawet reedukatorzy, nakazujac dziecku usilną pracę, wyraźnie mówia
          rodzicom, że o ile można z trudem dziecko nauczyć czytać,
          najprawdopodobniej nie da się go nauczyć otografii tak, by pisalo w
          miarę bezbłędnie. Dysortografia bowiem jest nieuleczalna - i na tym
          polega.
          Nieszczęściem jest dawanie zaswiadczeń nie dyslektykom, tylko
          dzieciom po prostu nieumiejacym ortografii czy matematyki.
          A studia - lepszy chyba na stuiach doskonaly student piszacy
          nieortograficznie, niz bardzo przecietny, ktorego najwieksza zasluga
          jest bezbłędne pisanie. Jak student sobie nie poradzi - to wyleci.
          Jak sobie poradzi - to w wielu zawodach moze być wrecz doskonały.
          Ostatecznie Churchil czy Andersen, ktorzy nie potrafili poprawnie
          napisać zdania, jakos sobie z pisaniem poradzili.
          -
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • wieczna-gosia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 14:55
            zastanawia mnie dlaczego niemoznosc nauczenia sie np rze rzaba pisze sie przez ż
            smile jest utotozsamianie z brakiem inteligencji. jest to dla mnie prawde mowiac
            niepojete.

            byc moze nieco zapedzilam sie ze deprecjonowaniem znaczenia matematyki w zyciu i
            zawodzie informatyka smile ale umowmy sie z drugiej strony ze nie kazdy informatyk
            musi byc tworca przez duze TFU smile

            reasumujac- to nie jest tak ze ktos sobie cos wymyslil. Pisze nieortograficznie
            nie dlatego ze mi sie nie chce tylko dlatego ze kogos moja rzaba kluje w oczy-
            no a mnie nie kluje. Nie widze tego bledu po prostu. I oczywiscie ze moge
            pamietac i pisac żaba. Ale tak jest z dokladnie kazdym wyrazem. Na egzaminie
            wiec albo uznajemy ze ja sie bede zastanawiac nad kazdym wyrazem i dajemy mi
            wiecej czasu, albo uznajemy ze oprocztego ze pisze rzaba- prawdopodobnie mam
            wiedze wystarczajca na zaliczenie tego egzaminu. Jesli wszystko o tej rzabie
            wiem- gdzie zyje, jak sie rozmnaza, jakie sa gatunki ze to rodzina gadow itd- to
            skresla mnie fakt ze moj mozg co za pech- nie uczy sie zeby klulo go w oczy rzaba.?
            posty pisze w wordzie- spelling mi je poprawia i zareczam ze nie chcielibyscie
            zobaczyc jak wyglada moj post bez spellingu. czy to czymi mnie glupsza? ale
            obronilam prace magisterska- fakt ze sprawdzilam ja komputerem, promotorem i
            kilkoma znajomymi- ale to nadal byla moja praca- moje mysli,wnioski, moje
            odpowiedzi na obronie. Coz wiec tak zlego sie dzieje ze pisze "rzaba"?

            Coz zlego sie dzieje ze nie umiem policzyc macierzy (nota bene umialam ale
            najwieksze to 3x3) albo nie pamietam jak sie calkuje, skoro wiem po co sie
            calkuje i kiedy uzywam autocada- to on neregularne powierzchnie mi policzy-
            czyli pocalkuje wlasnie z tego co pamietam smile nie zasluguje wtedy by nie
            skonczyc politechniki- nie koniecznie na wydziale lelektronicznym czy MELu, ale
            ochrony srodowiska, zarzadzania czy inzynierii sanitarnej? nie moge byc jednym z
            inzynierow planujacych produkcje czy zajmujacych sie logistyka bo nieumiem
            macierzy pomnozyc na piechote?

            no dajciez spokoj smile
            • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 17:46
              To wyobraź sobie takie sytuacje: budujesz dom, kosztorysant robi Ci kosztorys,
              zamawiając pręty stalowe pomylił cyfry, zamiast 105 zamówił 510. Kto za to
              zapłaci, Ty? Bo przecież on ma papier wink

              Inżynier elektryk zaprojektował instalacje elektryczna, pomylił cyfry i
              zaprojektował za małą moc, gdy chcesz włączyć pralkę wywala Ci korki. Trzeba kuć
              cały dom, przerabiać instalacje, kto zapłaci ?

              Konstruktor zgubił jedno zero i przyjął obciążenie śniegiem 10x mniejsze niż
              rzeczywiste, wskutek czego dach zawalił Ci się na głowę pierwszej zimy. Czyja wina ?

              Inżynierowie różnych specjalności muszą umieć oszacować przyjęte rozwiązania,
              ocenić przynajmniej rząd wielkości. Jeśli mylą cyfry, to ja sobie nie wyobrażam
              ich pracy uncertain
              • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 19:49
                Bzdura - nie ma żadnego papieru. Żeby skonczyc studia i pracowac w
                zawodzie trzeba to, co sie robi robić dobrze. Ale to sie ma nijak do
                skończenia szkoly. Tak, jakbys powiedziała, ze niewidomy nie może
                być lekarzem, a gluchy - tłumaczem kabinowym, w związku z tym
                powinni skończyć edukację w zawodowce. Tymczasem maja do wyboru
                dziesiątki innych zawodow, gdzie ich problemy bedą w ogole
                nieistotne. Pewnie, zgodze sie z tym, ze dysortografik nie moze
                kończyc specjalności edytorskiej na historii, czy nauczycielskiej na
                polonistyce. Ale rewelacyjnym naukowcem w tych dziedzinach moze być
                spokojnie.
                A natchniony architekt czy inzynier dysponuje na ogół komputerem ,
                kalkulatorem, a czasem i osobą, ktora po nim sprawdzi. Podobnie jak
                wielu wybitnych dziennikarzy i pisarzy z dysortografią publikuje,
                polegając na pracy redaktorow.
                • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 21:09
                  verdana napisała:

                  > Bzdura - nie ma żadnego papieru

                  Ekhm, to była ironia wink

                  > Tak, jakbys powiedziała, ze niewidomy nie może
                  > być lekarzem, a gluchy - tłumaczem kabinowym, w związku z tym
                  > powinni skończyć edukację w zawodowce.

                  To wyczytałaś z mojego postu ??? Ja napisałam, że osoby mające problem z rozróżnianiem cyfr nie powinny pracować w zawodach wymagających dobrego opanowania tychże. Dyskalkulik może być świetnym humanistą, ale na typowo inżynierskie kierunki lepiej niech sie nie pcha, bo może zrobić krzywdę sobie i innym uncertain

                  Architekt cyfr w zasadzie znać nie musi, on operuje formą i funkcją, od obliczeń ma konstruktora i instalatorów. Ale oni MUSZĄ znać się na liczbach. Bo co z tego, ze maja kalkulator, jeśli mylą cyfry i nieprawidłowo je interpretują i odczytują ?
                  A obowiązek sprawdzającego istnieje tylko przy projektach większych, przy mieszkaniówce jednorodzinnej nie ma takiego wymogu. Inżynier jest osobą mogącą pełnić samodzielne funkcje techniczne i bywają sytuacje gdy NIKT go nie kontroluje. Nawet w urzędzie nie sprawdzają fachowości projektu, a jedynie zgodność z przepisami.

                  A wyobrażasz sobie choćby lekarza z silną dyskalkulią, który przelicza dawkę leku dla dziecka ?
              • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:47
                alanta dlatego juz w wielu zawodach mamy uprawnienia i swiadectwa kwalifikacji
                tudziez dziwne certyfikacje... takie zycie, zbey odciac sie od tych z "dys"...
          • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:49
            widzisz verdana, mam pojecie o czym pisze moj ojciec jest dysortografem do tego
            stopnia ze jesli sie nie zastanawia nad kazdym wyrazem potrafi napisac juz przez
            o z kreska i rz...
            ale panuje nad tym, nie robi bledow bo mysli - a leb ma nie od parady, ta
            "ulomnosc" nie panuje nad nim poprostu, bo nauczyl sie jak ja pokonac...
            zaswiadczenia sa dla leniuchow ktore nie chca sie uczyc bo jak sie chce to mozna
            z tym zyc i bledow nie robic, tylko potrzebna jest ciezka praca tongue_out
            • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:55
              Widzisz, Twój ojciec też potrzebuje więcej czasu żeby dobrze napisać. Uczniowie
              z papierkiem ten czas na egzaminach dostają nie bez przyczyny.
              • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:57
                A nie mozna korzystac ze słownika ortograficznego zamiast
                zastanawiac się jak napisac dany wyraz?
                • wieczna-gosia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:08
                  > A nie mozna korzystac ze słownika ortograficznego zamiast
                  > zastanawiac się jak napisac dany wyraz?

                  mozna.
                  I tak nad kazdym wyrazem, albo prawie kazdym bo polska ortografia nie daje
                  specjalnie wytchnac smile)
                  Ale oczywiscie ze mozna.
                  Na maturach slownikow uzywac nie mozna taki szczegol smile
                  • przeciwcialo Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:17
                    Za moich czasów słowniki ort lezaly obok stolika komisji i mozna
                    było podejść i sprawdzic. Matura to nie dyktando- zamiast żółty
                    mozna napisac kanarkowy smile
                    Na pisemnych maturach z jezyków obcych słowniki tez były dostępne.
                    • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:24
                      I tu się mylisz - bo prawdziwy dyslektyk (mam w domu dwa cięzkie
                      przypadki i jeden lekki) nie ma pojęcia, jak sie pisze "kanarkowy".
                      Osoba, ktora nie zna ortografi myli sie w tzw "trudnych" wyrazach.
                      Dysortografik moze źle napisać dowolny wyraz. Dlatego słownik mu po
                      nic.
                      W dodatku najbardziej "zaawansowani" dysortograficy nie potrafia
                      przepisać bezbłędnie ze słownika. To o wiele bardziej skomplikowana
                      i niezrozumiała dysfunkcja, niż się "normalnym" ludziom wydaje.
            • lila1974 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 22:57
              Nie bardzo rozumiem czemu sie tak unosisz - to co napisałas wcale
              nie wyklucza tego o czym pisze Verdana.
              Twój tata się nie wyleczył, tylko w pewien sposób opanował sztukę
              ujarzmiania swojego 'dys".
              • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:06
                ja nie twierdze ze mozna sie wyleczyc, tylko ze trzeba z tym walczyc a nie
                zaswiadczenie i juz mam w dupie caly swiat bo mam "dys" niewazne co...
                tak jak kropka pisze na egzaminie wiecej czasu slownik i jedziesz, nie ma zlituj
                sie blad to blad jak napiszesz z bledem to bedzie to ocenione a nie ze masz
                zaswiadczenie i juz wszystko ci wolno
                i o to mi chodzi
                ciezka praca mozna wszystko osiagnac
                • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:08
                  moja polonistka z liceum zwykla mawiac zeby zabrac te zaswiadczenia
                  dysortografia to ulomnosc z ktora mozna walczyc i trzeba walczyc...
                  nie bylo taryfy ulgowej dla tych co mieli kwity bylo wlasnie wiecej czasu big_grin
                  • wieczna-gosia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:13
                    jak to w zyciu bywa najlepiej sie znaja ci co nie maja. Ty leniu i idioto, na pewno:
                    olewasz
                    nie starasz sie
                    nie walczysz
                    i nie pracujesz.

                    a tu tylko troszeczke wysilku trzeba i juz.
                • wieczna-gosia Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:10
                  ak napiszesz z bledem to bedzie to ocenione a nie ze masz
                  > zaswiadczenie i juz wszystko ci wolno
                  > i o to mi chodzi
                  > ciezka praca mozna wszystko osiagnac

                  nio wlasnie z verdana pracowicie piszemyze ciezka praca itd i wiekszosc znanych
                  mi rodzicow z dys... to wlasnie wykonuje.

                  co nie zmienia faktu ze nawet przy ciezkiej pracy jednym ujarzmianie slabosci
                  idzie wolniej a innym szybciej, jedni maja spektakularne efekty jak twoj tata a
                  inni az takich nie maja. Powinni sie pociac czy stolarzami zostac?
                  • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:19
                    Prawdziwą dys- mozna zwalczyć tak samo dobrze ciężka praca, jak
                    cięzką praca można sprawic, aby komuś noga odrosła.
                    Problem w tym, czego wiekszość osób tu nie rozumie, ze fakt -
                    bardzo wiele zaswiadczeń o dys- wystawianych jest pochopnie. I w
                    tych wypadkach ciężka praca daje efekty - dziecko uczy się pisać, bo
                    pracowało - wiec się nauczyło. Inne się nie nauczy, bo ma papierek i
                    uwaza, ze to starczy.
                    W prypadku prawdziwej dysortografii cechą charakterystyczna jest to,
                    ze nie mija, niezależnie od włozonej ciężkiej pracy. Bo jest
                    nieuleczalna. Jak mozna sie nauczyć pisać, to nie ma sie
                    dysortografii - tylko klopoty z pisaniem ortograficzym. Kropka.
                    Coraz więcej specjalistów mowi (a za czasów mojego najstarszego
                    jeszcze tego nie mowili), ze kazdy, kogo się da nauczyc po prostu
                    miał błędnie stwierdzoną dysortografię. Prawdziwy dysortografik do
                    końca życia bedzie robił błędy - stopniowo coraz mniej, ale nigdy
                    nie będzie pisał poprawnie.
                    • a.nancy verdana 26.06.08, 23:23
                      dzieki wielkie za ten post, bo juz mi wszystko opadlo od czytania tego, co
                      niektore mamy (i nie tylko) tu wypisuja.
                    • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:32
                      > Prawdziwy dysortografik do
                      > końca życia bedzie robił błędy - stopniowo coraz mniej, ale nigdy
                      > nie będzie pisał poprawnie.

                      wytlumacz czemu "stopniowo coraz mniej"...
                      mojego ojca nie diagnozowano - myslisz ze 50 lat temu ponad ktos sie zastanawial
                      czemu dzieciak wali byki na byku??
                      ojciec slownik ortograficzny na pamiec sie nauczyl
                      stad jesli pisze bez zastanowienia robi bledy, jesli sie zastanawia nad tym co
                      pisze i jak to ich nie robi...
                  • elza78 Re: Dysleksja/dyskalkulia 26.06.08, 23:25
                    gosiu powinni wybrac taka sciezke kariery ktora im wychodzi najlepiej a nie
                    pchac sie np z dysortografia na filologie polska a z dyskalkulia na polibude...
                    na odwrot mozna, jednak przykladowo projek opisany przez konstruktora z ortami
                    wyglada ze tak powiem przekomicznie, chocby nei wiem jak zajebisty nie byl...
                    swoja droga spotkalam na swojej uczelni wybitne umysly ktore potrafily pisac
                    predkosc przez t i nikt z tego powodu afery nie robil - wlasciwy czlowiek byl na
                    wlasciwym miejscu, staral sie ale jak cos szybko pisal niestety bywa...
                    a tutaj pyk kwitek jest i mlodziez mysli ze swiat stoi dla nich otworem bez matmy...
                    sie porobilo...
                    • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 09:03
                      No dokładnie smile Nikt nie odsyła osób z problemami do łopaty, ale na boga, niech idą na takie studia, które zminimalizują efekty ich problemów, a nie pogłębią je !

                      Choć dysortografia w dobie komputerów chyba staje sie mniejszym problemem, bo edytory wskazują błędy. Natomiast poprawności obliczeń żaden program nie jest w stanie wykazać.
                      Niby inżynierów weryfikują wykonawcy na budowach, ale często nie maja takiej wiedzy, żeby podejrzewać błąd w obliczeniach. A jeśli w dodatku trafi projekt dyskalkulika na wykonawce z tym samym problemem ? Brrr
                      Kto wie, czy obiekty budowlane które się zawaliły nie były dziełem dyskalkulików ? A że chodzi tu o życie ludzkie, to ja nie mam litości dla takich przypadków...
                      I uważam, ze skoro osoby z dyskalkulią pisały z przywilejami maturę, to taka adnotacja powinna być na świadectwie. Na tej samej zasadzie jak w wojsku: jeśli masz kategorie D i nie idziesz do woja, to nie możesz też starać sie o pracę w resortach mundurowych...

                      PS. Elza, uprawnienia nie weryfikują umiejętności, a jedynie odbyte praktyki i znajomość przepisów prawnych, więc wszystko sie skupia na studiach jednak i tam trzeba takie osoby "odsiać"
                      • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 09:13
                        > Kto wie, czy obiekty budowlane które się zawaliły nie były dziełem dyskalkulikó
                        > w ?

                        a moze Zydow? albo wedkarzy?

                        jesli ktos zrobi badania i wykaze, ze jest tak jak piszesz, jestem gotowa
                        zgodzic sie na zakaz przyjmowania dyskalkulikow na studia techniczne. ale
                        najpierw poprosze o dowody.
                        tak sie jeszcze zastanawiam. podajecie przypadki skrajne, ciekawe ile ich jest
                        tak NAPRAWDE. czy faktycznie (jakby mozna bylo wywnioskowac z waszych postow)
                        dyslektycy masowo pchaja sie na polonistyke, a dyskalkulicy na architekture? bo
                        wydaje mi sie, ze wiekszosc ludzi zdaje sobie sprawe, do czego ma zdolnosci, a
                        do czego nie. a nawet jak sobie nie zdaja sprawy, to potem wychodzi w trakcie
                        studiow. watpie, zeby udalo sie obronic dyplom oddajac prace pelna powaznych bledow.
                        • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 09:26
                          Jeśli Żydów albo wędkarzy, którzy nie umieją liczyć, to całkiem możliwe wink
                          Nie piszę o zakazie przyjmowania na uczelnie, ale IMO egzaminator powinien
                          wiedzieć o dyskalkulii. Wtedy może zdecydować, czy student ma chwilową
                          niedyspozycje i można mu dać drugą szanse, czy też należy go oblać bez
                          skrupułów, bo nie nadaje sie do zawodu.

                          > watpie, zeby udalo sie obronic dyplom oddajac prace pelna powaznych bledow

                          Nigdy nie słyszałaś o pisaniu prac na zlecenie ? uncertain
                          • a.nancy Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 09:30
                            > Nigdy nie słyszałaś o pisaniu prac na zlecenie ?

                            slyszalam, ale wyparlam, bo to burzy moj ufny szczeniecy swiat wink
                          • kropkacom Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 09:30
                            > Nigdy nie słyszałaś o pisaniu prac na zlecenie ? uncertain

                            Tylko że prace na zlecenie załatwiają sobie wszyscy. Nie słyszałam żeby była to
                            domena ludzi z "dys". A z reszta praca jest sprawdzana i dopiero potem oceniana.
                            • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 20:21
                              kropkacom napisała:

                              > Tylko że prace na zlecenie załatwiają sobie wszyscy. Nie słyszałam żeby była to
                              > domena ludzi z "dys"

                              No i co z tego ? To tylko dowodzi tego, ze praca dyplomowa nie jest żadnym
                              miarodajnym sprawdzianem wiedzy, bez względu czy ktoś jest "dys" czy nie.
                              • ratyzbona Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 21:13
                                To może wogóle przestańmy przyjmować ludzi na studia skoro wszyscy
                                kupują prace a poza tym są na nich ludzie którzy się nie nadają.
                                Prace dyplomowe kupują ludzie nieuczciwi i to chyba jedyna korelacja
                                między cechami jednostkowymi a zjawiskiem kupowania prac. Znam wielu
                                dysortografików na studiach którzy piszą pracę na komputerze
                                poprawiają ortografię a potem oddaja pracę koledze do poprawienia bo
                                komputer nie łapie wszystkiego. Na studiach zaświadczenia się nie
                                przydają to prawda ale za to przydaje się inteligencja która
                                niestety nie ma żadnej pozytywnej korelacji z poprawną pisownią ( z
                                niepoprawną chyba też nie). W każdym razie ilekroć zaczyna się
                                dyskusjia o dysortografikach czy dys.. odnosze wrażenie że radosne
                                wyżywanie się na tej grupie wynika z faktu że poprawność polityczna
                                jeszcze tej choroby nie objęła
                                • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 21:49
                                  ratyzbona napisała:

                                  > W każdym razie ilekroć zaczyna się
                                  > dyskusjia o dysortografikach czy dys.. odnosze wrażenie że radosne
                                  > wyżywanie się na tej grupie wynika z faktu że poprawność polityczna
                                  > jeszcze tej choroby nie objęła

                                  Jeśli nie widzisz różnicy między dysortografikiem, którego błędy właściwie na
                                  nic nie wpływają, a jedynie rażą oczy, a dyskalkulikiem, którego błąd może
                                  kosztować życie ludzkie, to nie ma o czym dyskutować uncertain
                                  • ratyzbona Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 21:52
                                    Oczywiście bo dyskalkulicy to nieodpowiedzialni zawodowi mordercy
                                    którzy zdając sobie sprawę ze swoich ograniczeń biorą sie obliczenia
                                    przy budowie mostów. I oczywiście żaden komputer tego nie sprawdza.
                                    Naprawdę trcohę realizmu
                                    • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 22:12
                                      A najbardziej smieszy mnie wyobrazenie, ze w dzisiejszych czasach
                                      inżynier siedzi i na karteczce recznie wylicza naprężenia mostu czy
                                      innej budowli. Nikt juz tego nie robi, sa takie wynalazki jak
                                      kalkulatory, komputery i oprogramowanie do nich.
                                      • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 22:31
                                        A mnie śmieszy wiara, ze komputer wszystko policzy. To tylko narzędzie, do
                                        którego wrzuca sie jakieś dane i jakieś wyniki wyskakują.
                                        Dobry inżynier jest w stanie wyliczyć na serwetce, czy obliczenia które
                                        wyskoczyły z maszynki są poprawne. Jeśli tego nie potrafi, to nie ma prawa
                                        nazywać siebie inżynierem, bo umiejętność weryfikacji obliczeń to jego
                                        podstawowy obowiązek.
                                      • kawka74 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 22:41
                                        Komputer sam sobie danych nie wklepie, kalkulator tym bardziej. Zresztą na
                                        podstawie choćby tego
                                        www.iem.edu.pl/articles.php?lng=pl&pg=9
                                        dość łatwo się zorientować, że przy takich problemach tylko
                                        dyskalkulik-masochista zechce kształcić się na inżyniera, za którego komputer
                                        ani kalkulator wszystkiego nie zrobią.
                                        • verdana Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 23:00
                                          Jezeli dyskaklulik przebrnął przez wszystkie egzaminy na studiach,
                                          to chyba umie wklepać do komputera? Inaczej wyleci z hukiem.
                                          Tym bardziej, ze inzynierow kształca jak dotychczas wyłącznie
                                          renomowane uczelnie panstwowe.
                                          • kawka74 Re: Dysleksja/dyskalkulia 27.06.08, 23:15
                                            > Jezeli dyskaklulik przebrnął przez wszystkie egzaminy na studiach,

                                            ...to chyba nie jest prawdziwym dyskalkulikiem (zakładam, że chodzi o studia
                                            opierające się na matematyce).
                                            Sama napisałaś, Verdano, że dysfunkcji tego rodzaju nie da się wyleczyć żadną
                                            terapią, a jeśli się da, to znaczy, że to nie była dyskalkulia.
                                          • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 28.06.08, 10:27
                                            verdana napisała:

                                            > Jezeli dyskaklulik przebrnął przez wszystkie egzaminy na studiach,
                                            > to chyba umie wklepać do komputera?

                                            Wklepać do komputera dane to kazda e-mama potrafi wink

                                            Ale te dane trzeba najpierw zebrać, opracować i oszacować, czy są poprawne. Żeby
                                            obliczyć most musisz zebrać wszystkie obciążenia i ustalić w jakich relacjach
                                            będą w stosunku do siebie, ustalić parametry materiału, z jakiego będzie
                                            wykonany i w jaki sposób będzie pracował. Po otrzymaniu wyników z kompa musisz
                                            metodami uproszczonymi oszacować, czy wyniki są poprawne.
                                            Programy komputerowe są tworzone przez omylnych ludzi i zapewniam Cię, ze robią
                                            wiele błędów.

                                            > Tym bardziej, ze inzynierow kształca jak dotychczas wyłącznie
                                            > renomowane uczelnie panstwowe.

                                            Oj, żebyś sie nie zdziwiła. Kierunki inżynierskie zaczynają powstawać na innych
                                            uczelniach, nie tylko polibudach. Izby Inżynierów maja potem spory problem, czy
                                            można nadać im uprawnienia, czy nie...
                                            • ratyzbona Re: Dysleksja/dyskalkulia 28.06.08, 14:38
                                              Okej czyli chcesz mi powiedzieć że jak budują most to po pierwsze:
                                              1.) jest za to odpowiedzialna tylko jedna osoba i li tylko ona może sprawdzić
                                              wyniki które wypluje komputer
                                              2.) komputery są bardziej omylne od ludzi więc cokolwiek komputer obliczy trzeba
                                              potem usiąść i sprawdzić to jeszcze raz ręcznie ( to by tłumaczyło szybkość
                                              budowy mostów w Warszawie)
                                              3.) Dyskalkulicy są podświadomymi mordercami i radośnie mylą się w obliczeniach
                                              zdając sobie sprawe że mogą kogoś narazić
                                              4.) Izby iżynierskie które testują ludzi po dyplomie machają ręką na błędy w
                                              obliczeniach i machnialnie dopuszczają wszystkich do pracy
                                              5.) Profesorowie na uczelni radośnie pozwalają przyszłem inżynierowi robić błędy
                                              w zadaniach nie zwracając na to najmniejszej uwagi
                                              6.) Firmy budujące mosty nigdy nie sprawdzają obliczeń bo zależy im tylko na
                                              kasie z resztą bezgranicznie ufają swojemu jedynemu inżynierowi dyskalkulkowi ze
                                              skłonnościami do masowych morderstw
                                              Obawiam się że ktoś tu ma paranoję. Prawda jest taka że jedyny groźny inżynier
                                              to głupi inżynier ale na to nie ma testów.
                                              • alanta1 Re: Dysleksja/dyskalkulia 28.06.08, 15:12
                                                Na większość pytań odpowiedziałam juz wcześniej, nie bede się powtarzać bo
                                                widzę, ze i tak tego nie czytasz uncertain
                                                Nie mam siły z tobą dyskutować, bo odwracasz kota ogonem i zupełnie nie znasz
                                                specyfiki tego zawodu ani procedur i tego, jak się maja do rzeczywistości.
                                                Postudiuj na polibudzie, popracuj kilka lat w zawodzie inżyniera i wtedy może
                                                zrozumiesz o czym piszę.
                                                HOWGH!
                                                • ratyzbona Re: Dysleksja/dyskalkulia 28.06.08, 15:23
                                                  Czytam twoje posty uważnie i jedyne co z nich potrafię wyczytać to przekonanie
                                                  że pewna grupa ludzi powinna być niedopuszczana do zawodu który przy obcencym
                                                  rozwoju technologii mogą wykonywać. Może nie rozumiem specyfiki zawodu inżyniera
                                                  ale wiem co nieco o uprzedzeniach i mam wrażenie że w tym przypadku mam z nimi
                                                  do czynienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja