Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki?

01.07.08, 16:02
Proszę, wytłumaczcie mi coś, bo nie rozumiem- najwyrazniej nie umiem
prawidłowo myśleć i brak mi logiki- jak to napisała mi jedna mama
gdy zapytałam ją dlaczego tylko ona ponosi koszty opiekunki. Ciągle
słyszę, że któraś mama nie pójdzie do pracy, bo się jej to nie
opłaca, ponieważ po opłaceniu pensji opiekunki niewiele jej
zostanie. Nie bardzo rozumiem dlaczego tylko mama ma ponosić koszty
opiekunki, a ojciec nie, może mi to ktoś wytłumaczy? Wiadomo, że dla
rodziny może być lepiej gdy mama zostanie w domu i zajmie się
dzieckiem- bo opiekunka mogłaby kosztować powiedzmy tyle ile zarobi
mama- wtedy we wspolnym budżecie kasa jest bez zmian- mimo ze mama
pracuje. Nie rozumiem tylko dlaczego w większości postów, rozmów,
artykułów to matki- same ponoszą koszty opiekunki. Przykład:
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5403519,Porozmawiajmy_o_kasie.html?
as=2&ias=3&startsz=x
" Nie wyobrażam sobie, że będę pracować za tysiąc złotych, a potem
ten tysiąc oddawać opiekunce - mówi i dodaje, że ten pomysł ze
sklepem internetowym jest po to, żeby połączyć pracę z opieką nad
małą. "
    • asia.asz Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:10
      zwykle bywa tak ze pensja ojca idzie na zycie, a pensje matki
      traktuje jako poprawienie poziomu zycia, w chwili gdy ta pensja
      prawie w calosci idzie na opiekunke (+na dojazdy matki do pracy)
      rzeczywiscie nie oplaca sie jej isc do tej pracy (i pod wzgledem
      finansowym i jesli chodzi o dziecko)
    • malgra Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:11
      bo pewnie mąż ponosi resztę kosztów. Trzeba z czegoś opłacić czynsz,rachunki i
      mieć jeszcze na życie.
    • ela82 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:11
      moze tak pisza kobiety, ktore malo zarabiaja?
    • przeciwcialo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:16
      Dla mnie to skrót myslowy. Skoro jedna pensje trzeba oddac opiekunce
      to nie ma sensu pracowac a obcej kobiecie powierzyc opieke nad małym
      dzieckiem.
    • fajka7 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:16
      Jest to pewien skrot myslowy wynikajacy z faktu, ze opiekunka ma
      jakby zastapic matke wlasnie, a nie ojca jednak. Jakby tego zreszta
      nie ujac, wynik finansowy dla rodziny jest identyczny bez wzgledu na
      to czy matka zaplaci polowe, a druga ojciec, czy matka calosc, a
      moze ojciec calosc - z budzetu domowego tyle samo kasy wyplywa na
      opiekunke.
      Wydaje mi sie, ze caly problem opieki nad dzieckiem jest ujmowany w
      ten sposob czesciej w rodzinach, gdzie praca zawodowa nie jest dla
      matki jakas szczegolna wartoscia i jej nie satysfakcjonuje, a
      przebywanie w domu z dzieckiem tez szczegolnie nie wadzi. Wtedy
      rzeczywiscie przez taki pryzmat sie patrzy- bo jesli mam isc do
      pracy tylko po to, zeby zyskac kase, bo nic innego mnie tam nie
      ciagnie, to bardzo wazne jest ile tej kasy faktycznie uzyskam.

      Chyba latwiej jest spojrzec na sprawe inaczej matce, ktora chce
      pracowac dla samej pracy i z niej czerpie dodatkowe wartosci. Wtedy
      oplaca sie pracowac - sie zyskuje kase, ale takze satysfakcje,
      rozwoj i inne takie, ktore moga konkurowac z calodobowym
      patronowaniem rozwojowi dziecka.
    • dirgone Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:17
      To jest raczej skrótowe opisanie problemu. Nie chodzi o to, że na opiekunkę
      pójdzie tylko pensja matki, tylko o to, ze jak się wrzuci ją do wpólnego
      małżeńskiego wora, to ten wór po opłaceniu opiekunki nie bedzie się wielkością
      różnił od tego przed pójściem kobiety do pracy.
      Gdybym miała opisywać taką sytuację, to tez użyłabym takich słów. Według mnie to
      skrót myślowy i tyle. Chyba.
      • semijo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:22
        No i widzisz jak Ci ładnie dziewczyny wytłumaczyły i co nie można
        było samemu na to wpaść tylko od razu wątek o tym zakładać?
      • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:37
        Właśnie: chodzi mi o różnicę między: tyle ile zarobię zapłacimy
        opiekunce i to co zarobię zapłacę opiekunce. To drugie świadczy o
        tym, że skoro mamy nie ma w domu to ona ma zapłacic opiekunce, a
        ojciec nie ma tego obowiązku, mimo, że też pracuje. To wielce
        deprecjonujące dla kobiety, bo używanie tego " skrótu myślowego"
        świadczy o tym, że nadal w Polsce opieka nad dzieckiem jest
        obowiązkiem matki, ojca juz nie.
        • przeciwcialo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:47
          Toz to niuans jezykowy a nie jakies stereotypowe podejscie.
          Zawsze mozna mówic my zamiast ja i wyjdzie na to samo.
          • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:48
            Ehh- nie wyjdzie to samo- różnica jest znaczna.
        • ola_225 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 15:26
          U mnie akurat jest inaczej. To mąż opiekuje się 2 letnim synkeim a
          ja chodze do pracy.
    • figrut Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:22
      Czepiasz się nie potrzebnie. Tak zazwyczaj jest (choć nie zawsze), że to
      mężczyzna jest tym głównym zarabiającym, a kobieta po porodzie zostaje na jakiś
      tam czas z dzieckiem w domu. Kobiety mają w tym wypadku trudniejszy wybór - iść
      do pracy (wskazane dla niektórych, aby w domu nie zwariować) i niestety, część
      WSPÓLNYCH rodzinnych pieniędzy przeznaczyć na opiekunkę, lub zostać z dzieckiem
      w domu i za opiekunkę i dojazdy do pracy nie płacić. Niestety, taka jest
      "sprawiedliwość", że statystycznie to mężczyźni zarabiają dużo więcej od kobiet
      nawet na podobnym stanowisku uncertain Kobieta statystycznie dostaje tą głodową pensję
      i wtedy powstaje dylemat - wrócić do pracy tylko po to, aby do przodu mieć tylko
      parę złotych, czy też nie zrywać się codziennie do pracy, po pracy do domu zająć
      się dzieckiem, zrobić pranie, sprzątnąć, ugotować obiad na dzień następny. Nie
      oszukujmy się, statystyczna Polka mimo własnej pracy ma dużo więcej obowiązków w
      domu, niż statystyczny Polak. Fakt, POWINNO być inaczej (statystycznie), ale
      niestety - nie jest. To, że teraz napiszesz "jak to, w związku partnerskim
      obowiązki powinny być podzielone po równo, dziecko jest wspólne, a nie tylko
      matki, brudzą wszyscy, więc wszyscy powinni wziąć miotłę i ścierę do łapy, jedzą
      wszyscy, więc niech facet też za gary się zabierze" nie będzie miało żadnego
      znaczenia. Sama nic takim krzykiem nie zmienisz. Trzeba lat na zmianę
      mentalności społeczeństwa sad
      • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:29
        Piszesz:
        >część
        >WSPÓLNYCH rodzinnych pieniędzy przeznaczyć na opiekunkę, lub zostać
        >z dzieckiem
        >w domu i za opiekunkę i dojazdy do pracy nie płacić.
        Ejtongue_out Ja nie pytam, czy lepiej pracowac czy zostac w domu z
        dzieckiemsmile
        Ja pytam o to dlaczego to matki " mają" obowiązek zapłaty opiekunce.
        Moim zdaniem jest wyraźna różnica między:
        1)Wspólne rodzinne pieniądze przeznaczamy na opiekunkę
        2) Pieniądze z mojej pensji idą na opiekunkę- bo jestem MATKĄ,
        ojciec nie ma obowiązku płacić na opiekunkę bo jest OJCEM.
        Jeśli tak jak piszecie 2) to skrót myślowy- to jest IMO bardzo
        głupi, nielogiczny i stereotypowy.
        • figrut Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:35
          Bo prawda jest taka, że zwykle to facet zarabia te główne pieniądze, a kobieta
          idzie do pracy, aby ten budżet był na wyższym poziomie. Tych pieniędzy
          zarobionych przez kobiety nie traktuje się w takiej sytuacji jako tych
          podstawowych i niezbędnych do utrzymania rodziny, tylko jako dodatkowy dochód i
          z tego właśnie powodu następuje myślenie "po co pracować dodatkowo, skoro przez
          to, że pójdę do pracy, większość pieniędzy trzeba będzie wydać na opiekunkę".
        • elske Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:40

          > Ejtongue_out Ja nie pytam, czy lepiej pracowac czy zostac w domu z
          > dzieckiemsmile
          > Ja pytam o to dlaczego to matki " mają" obowiązek zapłaty opiekunce.
          > Moim zdaniem jest wyraźna różnica między:
          > 1)Wspólne rodzinne pieniądze przeznaczamy na opiekunkę
          > 2) Pieniądze z mojej pensji idą na opiekunkę- bo jestem MATKĄ,
          > ojciec nie ma obowiązku płacić na opiekunkę bo jest OJCEM.
          > Jeśli tak jak piszecie 2) to skrót myślowy- to jest IMO bardzo
          > głupi, nielogiczny i stereotypowy.

          To przyjmijmy ze polowe na opiekunke da ojciec,polowe matka.A matka z tego co
          jej zostanie dorzuci jeszcze polowe za czynsz,prad,gaz,oplaci swoje dojazdy do
          pracy (jesli musi dojechac).I wyjdzie na tym tak samo jakby miala cala swoja
          pesje oddac opiekunce.

          I tak jak pisza dziewczyny,bardzo czesto kobieta wraca do pracy po to zeby
          polepszyc sytuacje finansowa w domu.I jesli w ostatecznym rozrachunku sa do
          przodu o 100-200 zl,to ja tez wolalabym siedziec w domu i zajmowac sie dzieckiem
          sama.
          • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:41
            TAK już o wiele wiele wiele lepiejbig_grin
          • asia.asz Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:44
            dokladnie, to jest skrot myslowy i sama bym go zastosowala mimo ze
            wszelkie pieniadze zarabiane czy przeze mnie czy przez mojego m. sa
            wspolne, i nie swiadczy to o tym ze w domu panuje stereotypowe
            podejscie do pieniedzy zarabianych przez zone i meza
            • przeciwcialo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:45
              Wszystko to kwestia układów w małżeństwie.
          • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 00:49
            Wybaczcie, ale nie wiem jakie Wy kobiety znacie, skoro uważacie, że kobieta
            idzie do pracy po to, aby podwyższyć poziom finansowy rodziny. Chyba takie mało
            zarabiające... ja znam kobiety zarabiające duzo, więcej od ich mężów lub mniej
            więcej po równo... wiec chyba w takim srodowisku się obracacie, gdzie kobieta
            finansowo zalezy od meza...współczuję sad
            • liwilla1 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 17:31
              wiktorka_24 napisała:

              ja znam kobiety zarabiające duzo, więcej od ich mężów lub mniej
              > więcej po równo...

              ciekawe, gdzie takie kobiety poznalas. na szkoleniu au pair w NYC?
    • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:22
      Ja rozumiem, że może być nieopłacalne zatrudnienie niani- bo mama
      zarobi tyle samo co później rodzina odda niani. Niepokoi mnie tylko
      to ,że wiele mam uważa, że to one ze swojej pensji będą musiały
      płacić opiekunce, przyjmują to jako pewnik. Chodzi mi o pewien
      tradycyjny wzorzec w społeczeństwie wedle którego to kobieta jest
      odpowiedzialna za opiekę nad dzieckiem, a jeśli pójdzie do pracy to
      ona ma zapłacić opiekunce,to ona ma odbierać dziecko ze szkoły itp.

      Przykład z życia: koleżanka, która jest mama 11- miesięcznego synka
      chce zostać do 3 roku życia dziecka na urlopie wychowawczym. To
      rozumiem, nie rozumiem argumentacji:" bo gdybym poszła teraz do
      pracy, musiałabym zapłacić opiekunce 80 % mojej pensji, po odjęciu
      dojazdów itp niewiele by mi zostało i musiałabym prosić męża o kasę,
      a tak to mam chociaz 400 zł wychowaw." Nie rozumiem dlaczego kobiety
      uważają, że zapłata opiekunce ma nastapić tylko i wyłącznie z ich
      pensji, bo zawsze myślałam, że to obydwoje rodziców odpowiada za
      opiekę nad dzieckiem.
      Jest to powszechne myślenie, co widać na wielu forach . Kolejny
      przykład:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=81586634
      • volta2 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:43
        to jest szukanie niuansów w sferze językowej, przecież w większości
        małżeństw kasa jest wspólna i w większości żony o pieniądze nie
        muszą prosić.
        i teraz dlaczego myślenie jest takie?
        bo rozpatrujemy pójście matki do pracy i opiekę nad dzieckę również
        ma sprawować matka.
        gdyby konkretna rodzina rozpatrywała, czy to ojciec będzie zajmował
        się dzieckiem to i jego pensja byłaby tą "mniej atrakcyjną", z
        której należałoby zrezygnować, bo ktoś na rodzinę zarabiać musi w
        końcu. i najczęściej rezygnują te matki/żony które w związku
        zarabiają mniej,
        nie znam nikogo, kto kazałby mężowi zrezygnować z 6000 zł pensji a
        matce pracować za 1500 i za tyle utrzymywać rodzinę. to chyba
        logiczne, z której pracy i pensji łatwiej zrezygnować.
      • narsen Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:46
        Ciekawa jestem swoją drogą jak mamy niepracujące widzą kwestię emerytury, ubezpieczenia itp? Kiedyś tam ktoś argumentował, że odkładają, że kasy jest dużo bo mąż dużo zarabia; coś w tym guście. Jednak skoro komuś się "nie opłaca" iść do pracy to widać forsa jest dla nich istotna i nie mają jej za dużo. O co więc chodzi? Wątpię, żeby każdą rodzinę było stać na niepracującą matkę i opłacanie jej ubezpieczeń, odkładanie na jej emeryturę. Coś mi tu pachnie grubszą ściemą.
        Nowa SUPERPRODUKCJA!
        "Przyczajony Niemiec, ukryty gej"
        • przeciwcialo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:49
          Lata urlopu wychowawczego mimo wszystko licza sie do emerytury i
          czas urlopu jest ustawowo ograniczony.
        • elske Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:50
          narsen napisała:

          > Ciekawa jestem swoją drogą jak mamy niepracujące widzą kwestię emerytury, ubezp
          > ieczenia itp? Kiedyś tam ktoś argumentował, że odkładają, że kasy jest dużo bo
          > mąż dużo zarabia; coś w tym guście. Jednak skoro komuś się "nie opłaca" iść do
          > pracy to widać forsa jest dla nich istotna i nie mają jej za dużo. O co więc ch
          > odzi? Wątpię, żeby każdą rodzinę było stać na niepracującą matkę i opłacanie je
          > j ubezpieczeń, odkładanie na jej emeryturę. Coś mi tu pachnie grubszą ściemą.
          > Nowa SUPERPRODUKCJA!

          A czy ktos tu napisal ze bedzie siedziec z dzieckiem od dnia urodzenia do do
          uzyskania przez nie pelnoletnosci?Urlop macierzynski trwa tylko 3 lata,a nie
          kazda matka te 3 lata wykozystuje.
          • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:52
            > A czy ktos tu napisal ze bedzie siedziec z dzieckiem od dnia
            urodzenia do do
            > uzyskania przez nie pelnoletnosci?Urlop macierzynski trwa tylko 3
            lata,a nie
            > kazda matka te 3 lata wykozystuje.
            >
            Poprawka: urlop macierzyński nie trwa 3 latabig_grin
            • elske Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:55
              Ale wyskoczylam z tym macierzynskimsmile))
              Oczywiscie chodzilo o wychowawczy.

              Ps.Mieszkam teraz w Norwegii i tutaj macierzynski trwa 10 mies -100% platny, lub
              12 mies-80% platny.Matka sama wybiera czy chce miec macierzynski 10 miws czy 12
              mies.
              • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:57
                W Norwegii w ógole jest bardzo fajniebig_grin I matka i ojciec mogą sobie
                iść na wychowawczy i nikogo to nie dziwismile W Polsce jeśli mama wraca
                do pracy a ojciec opiekuje się dzieckiem- od razu zostaje
                zlinczowany przez społeczeństwo.tongue_out
                • wieczna-gosia Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:03
                  W Polsce jeśli mama wraca
                  > do pracy a ojciec opiekuje się dzieckiem- od razu zostaje
                  > zlinczowany przez społeczeństwo.tongue_out

                  serio? a moze wiesz o jakims takimlinczyku bo chetnie pouczestnicze.....
                  • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:12
                    Hihihismile
                    A znam z autopsji, moja starsza siostra urodziła dziecko i jako, że
                    ona zarabiała więcej niż jej mąż to on został w domu z dzieckiem -
                    siostra była z małym urlop macierzyński + wypoczynkowy a później
                    tata 11 miesięcy był w domu z siostrzeńcem. I pamiętam komentarze
                    otoczenia. Co najśmieszniejsze: najbardziej krytykowały go
                    niepracujące mamusie.
          • nikki30 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:24

            > A czy ktos tu napisal ze bedzie siedziec z dzieckiem od dnia urodzenia do do
            > uzyskania przez nie pelnoletnosci?Urlop macierzynski trwa tylko 3 lata,a nie
            > kazda matka te 3 lata wykozystuje.

            Aż 3 lata a nie tylko!To są bardzo produktywne lata w życiu kobiety z punktu
            widzenia ekonomicznego!Generalnie trzy lata przerwy w pracy to cała wieczność w
            karierze zawodowej.I nie da się tego nadrobić siedząc z dzieckiem w
            domu.Zatrudniam dużo kobiet w firmie,które wróciły po 3, 4 latach.Rekordzistka
            nawet 5 lat siedziała w domu(najpierw zwolnienia potem macierzyński,wychowawczy,
            a potem znów macierzyńskismile i teraz nie są w stanie nadrobić tych lat spędzonych
            na wychowawczym.Mają dużo niższe pensje od swoich koleżanek, bo wygląda to tak
            jakby pracę zaczynały od nowa, a lata do emerytury lecą.Koleżanki są daleko do
            przodu.
            Trzeba też pamiętać że składka na emeryturę jest najniższa z
            możliwych.Generalnie kobieta, która spędziła 3 lata na wychowawczym ma emeryturę
            mniejszą średnio o 300 -400 zł miesięcznie od mężczyzny.
            Wiele moich pracownic żeby nie tracić kontaktu z pracą zamienia wychowawczy na
            pół etatu.Ja im idę na rękę i pracują 2 dni w firmie i 4 h w domu w ciągu
            tygodnia.Wilk syty i owca całasmileDziewczyny zarabiają,nabywają doświadczenia.Ja
            mam pracownika a mamy spędzają sporo czasu z dziećmismile

            >
            >
            • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 00:55
              W końcu ktos cos mądrego napisał... już nawet po roku całkowitej izolacji od
              pracy, zawodu, dużo się traci. Jest się w tyle, zaczyna się od początku. Co
              dopiero 3 lata... te , co siedziały tyle w domu, albo pracy nie mogą znaleźć,
              albo mało efektywnie pracuja po 3letnim lenistwie (zawodowym), albo im się nie
              chce, albo nie mogą wbić się w rytm. Widzę to po matkach polkach które utkwiły w
              domu, stały się zgnusniałe i zdziwaczałe, ale twierdzą, że mają się świetnie!
              Mnie tu kiedyś zaszczekały matki polki jak napisałam, że koledzy nie lubią
              niepracujących, czyli nieambitnych kobiet...
              • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 10:22
                coś się traci coś się zyskuje - nie twoja miska to nie wpychaj do niej pyska
                generalizowanie wychodzi zawsze efektownie acz nigdy prawdziwie
                koledzy może i nie lubią, ale prędzej się ktoś ze spełniona panią domu ostanie
                niż z wiecznie nieobecną kobietą sukcesu zawodowego
                matki polki - ciekawy skrót myślowy; czyli są też matki włoszki, matki
                francuski, matki urugwajki, a potem są kobiety pracujące, które mają dzieci?
                to że ciebie siedzenie w domu doprowadza do zdziczenia obyczajów to smutne, ale
                nie przypisuj wszystkim swoich przypadłości
                i jeśli ktoś tu szczeka, to ty, i to jeszcze nie nad swoją miską
                a fe...
        • narsen Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 16:57
          Żeby iść na wychowawczy najpierw trzeba mieć pracę. Ja o bezrobotnych mówię.
          • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:02
            Ehh, wiesz, ja jestem zdania, że bezrobotni nie powinni decydować
            się na dzieci... Samą miłością człowiek nie wyżyje...
    • mim288 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:04
      Bo globalnie dla rodziny jesli tyle samo kbieta zarobi ile wyda na
      opiekunke bilans jest zerowy (wszystko jedno, czy "fizycznie" za tę
      opiekunke zapłaci ojciec czy matka, rodzinie kasy nie przybędzie).
      Z kolei dla dzieci pewnie lepiej jak są z mamą. Z drugiej strony,
      jak kobieta nie pracuje nie ma tez ubezpieczenia (trzeba
      do "koszów" tego rozwiązania doliczyć oszczędności na emeryturę,
      leczenie). Reasumując jeśli opiekunka bierze tyle, ile matka
      zarabia to, nawet jak tej opiekunce płaci tata globalnie z pracy
      mamy rodzinie nie przybywa ani złotówka gotówki ("przybywają" za to
      składki emerytalne i zgdrowotne). I pewnie z tego wynika skrót
      myślowy "musiałabym zapłacic opiekunce".
      • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:06
        IMHO ten "skrót myślowy" jest debilny, nielogiczny i stereotypowy
        tak jak juz wcześniej pisałam.
    • mathiola mi może też brakuje logiki... 01.07.08, 17:07
      ale myślę tak: jest rodzina. On pracuje i zarabia dajmy na to 4
      tysiące. Ona nie pracuje, więc mają te 4 tysiące na rodzinę. Ona
      idzie do pracy, zarabia tysiąc. Tysiąc muszą zapłacić opiekunce. To
      jaka to do jasnej ciasnej różnica, kto płaci na tą opiekunkę, jeśli
      po miesiącu jej pracy w ich budżecie nadal pozostaje 4 tysiące??
      • melindap Re: mi może też brakuje logiki... 01.07.08, 17:09
        Taka, że obydwoje rodziców odpowiada za opiekę nad dzieckiem, nie
        tylko matkasmile
        • mathiola Re: mi może też brakuje logiki... 01.07.08, 17:11
          no i co? W związku z tym? Bo w tym temacie nie kumam? Ojciec ma iść
          na wychowawczy a matka do pracy zarabiać ten swój tysiąc?
          • melindap Re: mi może też brakuje logiki... 01.07.08, 17:16
            Nie! Absolutnie nie! NIech tylko matka nie mówi, że nie opłaca się
            jej iść do pracy, bo musiałaby wszystko oddać opiekunce- (w
            domyśle:ze swojej i tylko swoje pensji, bo tylko Matka odpowiada za
            opiekę nad dzieckiem) - bo to nielogiczne i kłamliwe, niech powie:
            tyle ile zarobię, musielibyśmy zapłacić opiekunce ( w domyśle: oboje
            odpowiadamy za opiekę nad dzieckiem, więc to nasza wspólna sprawa).
            Różnica kolosalna.
            • mathiola Re: mi może też brakuje logiki... 01.07.08, 20:50
              ee, bo tak zazwyczaj mówią matki, które zwyczajnie nie chcą iść do
              pracy, a wstydzą się przyznać, że zwyczajnie wolą zostać w domu z
              dzieckiem.
              Swoją drogą jakoś nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad
              znaczeniem słów w takich sytuacjach. Jeśli rodzice mają jeden budżet
              domowy, to przecież jasne jak słońce jest, że płacą z jednego
              budżetu.
    • sir.vimes Też mnie to irytuje 01.07.08, 17:11
      tak samo z przedszkolem.

      I jakoś w wielu rodzinach ten "skót myślowy", jak tu forumki piszą, jest mało
      zabawny. Szczegolnie jeżeli to "wszystko wydasz na opiekunkę " staje się
      argumentem przeciwko podjęciu pracy przez chętną ku temu matkę.






    • fajka7 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:28
      Ja uwazam, ze masz wiele racji twierdzac, ze to beznadziejny
      stereotyp i skad on wynika. Tyle, ze mozemy sobie pogadac, a to nic
      nie wnosi. W rodzinach, gdzie model, ze dziecmi ma zajmowac sie
      matka i jesli jej sie nie podoba to ONA ma sobie znalezc zastepstwo
      i za nie zaplacic, jest oczywisty, wyglada to wlasnie tak jak
      opisujesz: skoro sprawe stawia sie tak, ze ona placi, bo ona sie
      opiekuje, to wiadomo, ze nie pojdzie do pracy, z ktorej zostanie jej
      kilka stowek albo nic. Tym bardziej, ze praca zawodowa naklada wiele
      ograniczen czasowych i innych rygorow, wiec sie "nie oplaca".
      Konsekwencje w postaci braku zabezpieczenia na przyszlosc to juz
      inna sprawa, dodatkowa bajka.
      No ale co? Jesli takie podejscie repezentuje nie tylko facet w
      zwiazku, ale jego zona rowniez, to ich sprawa po prostu.
      Bo faktycznie technicznie ilosc kasy w budzecie domowym nie zmienia
      niezaleznie kto placi tej opiekunce, natomiast problematyczny jest
      obraz, ktory sie wylania jak sie na cos takiego patrzy- ze jest to
      wlasnie model odpowiadania za opieke nad dzieckiem wylacznie Zprzez
      matke.
      Istnieja zwiazki, gdzie tak sie do tego nie podchodzi oraz takie,
      gdzie kobiety pracuja, bo musza i masa innych wariantow.
      Tylko ja nie wiem czego nie rozumiesz? Tego, ze inni zyja inaczej?
      Zobacz na ten watek chocby- sa dziewczyny, ktore nie tylko tlumacza
      skad to zjawisko, ale rowniez takie, ktore tego modelu bronia. Bo im
      tak pasuje. No to jak im pasuje, to mnie na przyklad tez pasuje, bo
      czemu nie?
      • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:39
        > nie wnosi. W rodzinach, gdzie model, ze dziecmi ma zajmowac sie
        > matka i jesli jej sie nie podoba to ONA ma sobie znalezc
        zastepstwo
        > i za nie zaplacic, jest oczywisty, wyglada to wlasnie tak jak
        > opisujesz: skoro sprawe stawia sie tak, ze ona placi, bo ona sie
        > opiekuje, to wiadomo, ze nie pojdzie do pracy, z ktorej zostanie
        jej
        > kilka stowek albo nic.
        Wybacz, kobiety, które opisałaś w powyższym stwierdzeniu to jakieś
        beZwolne krowy, które własnego zdania nie mają i mąż jest ich
        wyroczniąbig_grin
        Ja rozumiem, że są takie kobiety, mężczyźni, którzy uważają, że
        opieka nad dzieckiem należy tylko do kobiety- i z tego co widzę,
        jest bardzo dużo takich ludzi, którzy tak myślą i którzy używają
        stwierdzenia, że matka płaci opiekunce itd itp. Ja tylko nie zgadzam
        się na przyzwolenie społeczne dla tego rodzaju stwierdzeń i
        zachowań: bo "norma kulturowa "- a dla mnie patologia- oznaczająca,
        że za opiekę nad dzieckiem odpowiedzialna jest tylko matka- odsyła
        do lamusa wszystkie prawa kobiet. Od takich niedopowiedzeń się
        właśnie zaczyna.
        • fajka7 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:48
          Wybacz, kobiety, które opisałaś w powyższym stwierdzeniu to jakieś
          > beZwolne krowy, które własnego zdania nie mają i mąż jest ich
          > wyroczniąbig_grin

          No wiesz - masz prawo miec taka opinie na temat tych kobiet, ale to
          nadal nic nie zmienia smile

          Ja rozumiem, że są takie kobiety, mężczyźni, którzy uważają, że
          > opieka nad dzieckiem należy tylko do kobiety- i z tego co widzę,
          > jest bardzo dużo takich ludzi, którzy tak myślą i którzy używają
          > stwierdzenia, że matka płaci opiekunce itd itp. Ja tylko nie
          zgadzam
          > się na przyzwolenie społeczne dla tego rodzaju stwierdzeń i
          > zachowań: bo "norma kulturowa "- a dla mnie patologia- oznaczająca,
          > że za opiekę nad dzieckiem odpowiedzialna jest tylko matka- odsyła
          > do lamusa wszystkie prawa kobiet. Od takich niedopowiedzeń się
          > właśnie zaczyna.

          Ok- ale jak proponujesz to zmienic? Bo ten stereotyp jest tylko
          jednym z wielu, ktore pokutuja w naszym spoleczenstwie.
          Samym uwazaniem tego za patologie wiele nie zdzialasz. Praca nad
          mentalnoscia ludzi trwa przez pokolenia.
          Dobrze, ze sa takie glosy, ktore byc moze komus pokaza problem, ale
          glos tez warto, zeby byl konstruktywny. Tymczasem zaczelas watek
          od "wytlumaczcie mi, bo nie rozumiem" a zakonczylas "jestescie/one
          sa patologia". No to jest z deka malo metodyczne podejscie do
          edukowania spoleczenstwa na szersza skale smile)
          Ale oczywiscie wolno Ci wyrazac sie jak masz ochote i potrafisz smile
          Ja tam akurat jestem bardziej zwolenniczka pracy we wlasnym ogrodku
          i budowania swojego modelu, ktory moze w praktyce komus tam przypasc
          do gustu i moze o tym porozmawiamy, moze ktos skorzysta, a jak nie
          ma ochoty, to tez nic sie nie stanie, bo robie to glownie dla
          siebie, a dla potomnych to tak przy okazji smile
          • melindap Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 17:54
            Zamierzam to zmienić właśnie takimi rozmowami w realnym świeciesmile I
            tak to niewiele da, ale może ktoś się nad czymś zastanowi;D
    • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 01.07.08, 20:56
      ja bym tego cytatu nie rozumiała dosłownie; czytałam wcześniej ten artykuł i nie
      odniosłam takiego wrażenia jak ty; bardziej chyba chodzi o skontrastowanie
      zarobku niani i mamy - że się nie opłaca zatrudniać skoro niewiele więcej się
      zarobi i wychodzi na zero a z dzieckiem jest ktoś inny
      • wiktorka_24 Ciekawy wątek 02.07.08, 01:05
        Melindo, poruszyłas bardzo ciekawy wątek. Wiadomo, że większość matek tu
        obecnych cię zakrzyczy lub nie zrozumie (heh!), ale ja doskonale rozumiem, co
        masz na myśli. Zresztą brakuje mi jednego tu. Kobieta nie zaszw musi iść do
        pracy ze względów finansowych, lecz osobistych. Nie każda potrafi wysiedzieć
        wyłącznie w domu z dzieckiem. Dużo kobiet potrzebuje rozwoju zawodowego, pracy,
        kontaktu z ludzmi w sensie ZAWODOWYM- tłumaczę już jak krowie na rowie, bo te
        matki stąd nie zrozumiejąwink Skoro potrzebujemy pracy, bez żadnej dyskusji ze
        strony męża, powinna być opłacona opiekunka. Dla zdrowia psychicznego matki,
        która potrzebuje innego życia niz domowe wyłącznie. To jest zupełnie normalna,
        naturalna potrzeba kobiety, która będzie szczęśliwą matką, realizującą się. Poza
        tym powinno się zadbac o to, aby matka reprezentowała sobą coś zawodowo, żeby
        dziecko nie musiało wstydzić się w szkole kury domowej. Ja bym nie chciała, żeby
        moja Mama siedziała w domu i nie pracowała...jak byłam mała byłam dumna z tego,
        że moja Mama ma taki zawód jaki ma. Koleżanki wstydziły się, że ich mamy nie
        skończyły studiów i nie pracowały , ewidentnie się wstydziły i wymyślały różne
        historie. Dlatego dla dobra dziecka matk a powinna w pewnym momencie isć do
        pracy, coś sobą reprezentować, a nie byc gospodynią. Powinna zarabiac, a nie
        dawać zły przyklad dziecku, że kobieta nie ma własnych pieniedzy i zalezy od
        tatusia czy pojedziemy na wakacje , czy kupimy to i to. To CHORY model i źle
        wplywa na światopogląd dziecka.
        • szyszunia11 Re: Ciekawy wątek 02.07.08, 01:17
          wiktorka_24 napisała:

          aby matka reprezentowała sobą coś zawodowo, żeby
          > dziecko nie musiało wstydzić się w szkole kury domowej.

          ekm - wiktorko - chyba się troche zagalopowałaś....
          • kropkacom Re: Ciekawy wątek 02.07.08, 08:17
            > dziecko nie musiało wstydzić się w szkole kury domowej.

            Dziecko wstydzi się w szkole głupich i prostackich rodziców a Ci trafiają się
            nawet na posadach kierowniczych.
            • przeciwcialo Re: Ciekawy wątek 02.07.08, 09:16
              Święte słowa.
        • evee1 Re: Ciekawy wątek 02.07.08, 08:17
          > że moja Mama ma taki zawód jaki ma. Koleżanki wstydziły się, że
          ich mamy nie
          > skończyły studiów i nie pracowały , ewidentnie się wstydziły i
          wymyślały różne
          > historie. Dlatego dla dobra dziecka matka powinna w pewnym
          momencie isć do
          > pracy, coś sobą reprezentować, a nie byc gospodynią. Powinna
          zarabiac, a nie
          > dawać zły przyklad dziecku,
          No i to jest dopiero chore, zeby do pracy isc tylko z powodu tego,
          zeby dziecku nie dawac zlego przykladu. I wyrabiac jeszcze w dziecku
          swiadomosc, ze jak ktos studiow nie skonczyl, to jest be i nie
          nalezy mu sie szacunek. Poza tym to co piszesz, to jest zwykle
          deprecjonowanie pozycji kobiet, ktore maja wybor postanawiaja
          pozostac z dziecmi w domu. A wiem, ze jest wiele kobiet, ktore
          decyduja sie na taki krok - nawet te z doktoratami smile.

          Moim zdaniem melindap sie czepia wyrazenia, bo to jest popularnie
          uzywany skrot myslowy. Latwiej jest powiedziec "cala moja pensja
          poszlaby na opiekunke", niz "po moim pojsciu pracy i oplaceniu
          opiekunki z budzet rodzinny pozostalby bez zmian", czy jakos tak.
          Efekt koncowy ten sam, a z takiego okreslenia wynika, ze obowiazek
          opieki nad dzieckiem spychany jest tylko na kobiete i ze maz jej
          pieniedzy nie daje.

          To napisalam ja, ktora pognala do pracy po urodzeniu pierwszego
          dziecka po 2.5 miesiaca (przy drugim siedzialam w domu dwa razy
          dluzej!).
        • e_r_i_n Re: Ciekawy wątek 02.07.08, 09:24
          wiktorka_24 napisała:

          > Dużo kobiet potrzebuje rozwoju zawodowego, pracy, kontaktu z
          > ludzmi w sensie ZAWODOWYM- tłumaczę już jak krowie na rowie, bo te
          > matki stąd nie zrozumiejąwink

          Och, iskierko madrosci i wielkiego swiata, dzieki ci.






          A teraz uzyj wyszukiwarki (sadzac po postach troche ci sie nudzi) i
          poszukaj dyskusji na podobny temat. Milion pińcset ich było.
      • sir.vimes no właśnie o to cho 02.07.08, 07:58
        , że równoważysz pensje opiekunki i matki - a wg. autorki wątku i wg. mnie matce
        zostaje pół pensji - bo połowę kosztów opieki ponosi tata.

        Oczywiście, że kasa jest tak naprawdę wspólna - ale w ten sposób widoczny jest
        sens powrotu do pracy.

        • kropkacom Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 08:15
          To że w wspólnym rozrachunku nie przybędzie też nie zachęca do podjęcia pracy.
          Trochę może nie do tematu, nie zachęca też fakt że przy braku rodziny w pobliżu
          a posyłaniu dziecka do przedszkola pozostaje problem co zrobić jak dziecko
          będzie chorować. Moje w pierwszym roku przedszkola przewiedziały w domu
          większość czasu.
          • kropkacom Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 08:18
            > Moje w pierwszym roku przedszkola przewiedziały w domu

            Miało być przesiedziały.
          • sir.vimes Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 08:48
            Ja mam widocznie ogromne szczęscie ale w czasie pierwszego roku dziecka w
            przedszkolu pracowałam w wybitnie promatkowym miejscu, a wcześniej na własny
            rachunek - więc ode mnie zależało czy dam sobie wolne na chore dzieckowink

            Poza tym - dziecko ma też tatę. Tata także opiekował się dzieckiem w czasie
            choroby. Co więcej - zazwyczaj moja "opieka" była o tyle gorsza, ze ja choruję
            równolegle z moim dzieckiem (tzn. wyjątkiem była jak na razie ospasmile. Nasze
            choroby są więc zazwyczaj festiwalem głupich filmów i jedzenie głupich rzeczy
            (np. sama marchew).

            Kilka razy jak dziecko było "trochę chore" a pogoda była odpowiednia pomagał mi
            ktoś z rodziny, kto akurat miał czas i chęć - tzn dziecko jechało leczyć
            katarek na letnisku - nie musiało kisić się w Wawie i nie zarażało koleżeństwa w
            przedszkolu (jakoś to moje dziecko chyba nie jest specjalnie chorowite).

            Dość tragicznie to było dwa razy przez cały okres niemowlęcy i przedszkolny -
            tn. raz jednocześnie pracowałam (w domu), chorowałam (dość ciężko) i zajmowałam
            się chorym dzieckiem a mąż niestety podjął wcześniej jakies zobowiązania i był w
            domu o 21.00. Miałam ochotę zabić siebie i wszystkich , którzy się napatoczą.
            Trwało to jakieś trzy tygodnie. Opiekunki nie chciałam - bo i tak siedziałam non
            stop w domu i nie zniosłabym innej , obcej osoby...

            Drugi raz- dziecko zachorowało na dalekim wyjeździe z dziadkami - i wtedy
            rzeczywiście NIE MOGŁAM mieć wolnego. Zresztą - dziecko miało cudowną opiekę
            więc średnio byłam potrzebna ale przez ten tydzień chodziłam po ścianach po prostu.

            W sumie przez te wszystkie lata - łącznie miesiąc prawdziwego stresu w tym
            temacie. Gdybym ze względu na ten miesiąc nie podjęła pracy - byłoby to nieco
            dziwne.

            Co więcej - dziecko wczesno szkolne też może chorować. I też nie bardzo może
            zajmować się sobą samo (zresztą - nawet dorosły przy niektórych chorobach
            powinien mieć opiekę). Czy z tego wynika, ze do 18 matka nie powinna pracować -
            bo może zdarzyć się choroba i będzie trzeba np. przez 10 minut rozmawiać z
            szefem o zwolnieniu?

            Jeżeli nie ma się rodziny w pobliżu- jest trudniej. Jeżeli nie ma się żadnej
            przyjaciółki, zaprzyjaźnionej sąsiadki - tym bardziej.

            Ale czasem to kwestia miejsca pracy - są firmy w których jest po prostu
            normalnie przyjmowane, że dzieci czasem chorują, i że rodzice wtedy mogą
            popracować w domu ale nie mają opcji by się w pracy zjawić.

            No i warto pamiętać , że są też ojcowie - i też mogą opiekować się chorym dzieckiem.




            • kropkacom Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 08:57
              Moje chorowały (bliźniaki) tak że przez 2/3 roku szkolnego nie chodziły do
              przedszkola. Byłam bardzo zaskoczona bo owszem brałam pod uwagę infekcje ale nie
              w takim stopniu. Mąż niestety brać ciągle wolnego nie może. Ma dobrze płatne
              pracę więc rezygnacja z niej nie wchodzi w rachubę.
              • kropkacom Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 09:00
                Wierze że nowy rok szkolny będzie lepszy i to pozwoli na jakieś ruchy w kierunku
                znalezienia pracy.
        • deleine Re: no właśnie o to cho 02.07.08, 09:12
          ja tego tak nie widzę - może dlatego, że u nas kasa jest wspólna i nie ma opcji
          "ty opłacasz połowę kosztów opiekunki" - tak to po rozwodzie można ustalać smile
          "Oczywiście, że kasa jest tak naprawdę wspólna - ale w ten sposób widoczny jest
          > sens powrotu do pracy."
          z tego wynika, że ona i on zapłacili by połowie a ocalałą kwotę ona wydaje na
          siebie samą - a to już nie balco smile
    • szyszunia11 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 01:15
      dał mi ten wątek do myślenia. Rzeczywiście - wśród koleżanek spotykam się z tym - na pozór na wskroś logicznym wyjasnieniem - "nie opłaca mi się iść do pracy". Własnie - a może to tylko pozorna logika? Może to nie jest takie bezdyskusyjne i jasne jak słońce?? No bo nie ma przeciez nic za darmo. I małżeństwo moze sobie żyć w iluzji że wspaniale "zaoszczędza" bo kobieta siedzi w domu i sama zajmuje się dzieckiem. Tylko ona wykonuje pewną pracę którą inaczej musiałaby wykonać opiekunka. A kto jej za to zapłaci?? A świadczenia?? A może mąż powinien?
      ech, trudne to wszystko jest... dlatego staram się zaplanowac swoje zarobkowanie tak, by dziecko nie było dla mnie nieprzekraczalnym ograniczeniem i by mnie od tych zarobków nie odcinało....
      • nikki30 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 08:41
        szyszunia11 napisała:

        > dał mi ten wątek do myślenia. Rzeczywiście - wśród koleżanek spotykam się z tym
        > - na pozór na wskroś logicznym wyjasnieniem - "nie opłaca mi się iść do pracy"
        > . Własnie - a może to tylko pozorna logika? Może to nie jest takie bezdyskusyjn
        > e i jasne jak słońce?? No bo nie ma przeciez nic za darmo. I małżeństwo moze so
        > bie żyć w iluzji że wspaniale "zaoszczędza" bo kobieta siedzi w domu i sama zaj
        > muje się dzieckiem. Tylko ona wykonuje pewną pracę którą inaczej musiałaby wyko
        > nać opiekunka. A kto jej za to zapłaci?? A świadczenia?? A może mąż powinien? .

        Szyszunia nawet wyliczono pensję kobiety siedzącej w domu i zajmującej się
        dziećmi...1250zł miesięcznie...Tyle powinna dostawać co miesiąc pensji taka
        matka.Od tego był pomysł żeby kobiecie odprowadzać składkę na emeryturę i
        zdrowotne.Pomysł nie wszedł w życie, bo zbuntowały się same kobietysmile
        A siedząc z dzieckiem w domu długi okres czasu nic sie nie zaoszczędza z punktu
        widzenia ekonomicznego,tylko sie traci,doświadczenie,premie,zasiłki,świadczenia
        pracownicze,podwyżki.
        Kobiety w Polsce myślą głownie o tym co będzie tu i teraz a nie o tym co będzie
        za kilkanaście lat.Wtedy może nie być dobrze zarabiającego męża, czy posady w
        firmie...Taka jest dziś rzeczywistość!
        Jest teraz tak dużo elastycznych forma zatrudnienia chętnie stosowanych przez
        pracodawców, że naprawdę jak ktoś chce pracować to pogodzi pracę i wychowywanie
        dziecka.

      • mathiola ja też czasem mówię: nie opłaca mi się iść.... 02.07.08, 09:37
        i wiesz co wtedy mam na myśli? Że nie opłaca mi się zostawiać moich
        małych jeszcze dzieci, oddawać je w obce ręce, które - w moim
        mniemaniu - nie wychowają moich dzieci tak dobrze jak ja, tracić ten
        czas, kiedy mnie najbardziej potrzebują, dzielić dobę między
        obowiązki matki, żony i pracownicy.... Pieniądze - w moim przypadku -
        leżą na ostatnim miejscu w moim: "nie opłaca mi się", chociaż
        niejako są ściśle powiązane, bo gdybym miała zarobić dajmy na to 20
        tysięcy, z czego dwa tysiące oddać opiekunce, pewnie bym się mniej
        zastanawiała wink Ale niezależnie od tego, czy byłoby to 20 tys. czy 2
        tysiące, nadal to MI się nie opłaca zostawiać dzieci i tyrać na trzy
        etaty, oddając w dodatku ciężko zarobione pieniądze obcej babie.
        Mąż ma jak najbardziej taki sam obowiązek jak ja, żeby zajmować się
        dziećmi. On pracuje więc i zarabia na ich utrzymanie, pracuje ciężko
        i długo... ja pracuję nad ich wychowaniem i w ten sposób wszystko
        gra i bucy. Jak podrosną, wrócę do stałej pracy, albo i nie wrócę,
        może będę nadal dorabiała w domu, bo z jakiej paki mam się dwoić i
        troić, skoro to mąż jest głównym żywicielem rodziny, niech on tyra,
        ja mogę lajtowo spełniać się zawodowo wink
        Tą zawiłą wypowiedzią mam nadzieję, że przedstawiłam jasno swój
        pubnkt widzenia. smile
        Reasumując - nadal jest dla mnie dziwne to dzielenie włosa na dwoje,
        bawienie się w szczegółową analizę słów i powiedzeń, urodziłam
        dzieci i chcę je wychować na swój sposób, dlatego nie opłaca mi się
        wracać do pracy, żeby oddać dzieciaki w obce ręce i suma sumarum nie
        powiększyć w dodatku w jakiś szczególny sposób budżetu domowego.
        • nikki30 Re: ja też czasem mówię: nie opłaca mi się iść... 02.07.08, 10:08
          Ja wróciłam do pracy dlatego żeby mój mąż nie musiał tyrać i żeby zdjąć z niego
          balast odpowiedzialności za całą rodzinę.Niedawno mi sie przyznał, że mu ulżyło
          chociaż kokosów to ja nie zarabiam i większość oddajemy niani i płacimy za
          przedszkole smileOpłaca mi się dlatego, że mam doświadczenie w pracy w firmie,mam
          kontakt z ludźmi.Moje dziecko ma ekstra nianię.Drugie chodzi do super
          przedszkola.Dzieciaki poznały całkiem inne równie interesujące życiasmileMój mąż ma
          wreszcie normalny kontakt z dziećmi, bo przestał tyrać i ma więcej czasu dla
          nassmileTo jest zdecydowanie największy plus spokój psychiczny i zadowolenie mojego
          męża!A ja od momentu powrotu do pracy awansowałam i dostałam 25%
          podwyżki...Bilans jest zdecydowanie na duży plussmile
          I nie tyram na 3 etatysmile
          Nie potępiam matek na wychowawczym, ba nawet zatrudniam wiele takich po
          wychowawczym i na wychowawczym, bo są bardzo dobrymi pracownicamismile
          • mathiola Re: ja też czasem mówię: nie opłaca mi się iść... 02.07.08, 11:11
            gdybym mogła swoim powrotem do pracy zdjąć trochę balastu z ramion
            mojego męża, pewnie bym się nad tym zastanowiła. Ale w naszym
            przypadku wyglądałoby to tak, że dzieci nie miałyby ani ojca ani
            matki, a ich wychowaniem zajmowałyby się obce osoby tudzież babcia.
            A ja wolę je wychować sama smile
            I żeby było jasne - ja nie potępiam z kolei matek, które chcą wrócić
            do pracy (w zasadzie to miło jest zostawić to wszystko i pójść do
            ludzi, ale ja przyjęłam taki styl życia i będę się go trzymać, bo to
            moje dzieci i moja odpowiedzialność - no i co najważniejsze - mogę
            sobie na to pozwolić).
            Ważne jest, by tej pracy nie oddawać się w takim stopniu, że dzieci
            są opuszczone.
            No a poza tym to ja zabierałam głos w sprawie czepiania się
            nazewnictwa, a nie tego, czy wracać czy nie wracać do pracy smile Po
            prostu drażni mnie wyszukiwanie problemów we wszystkim, łącznie z
            tym, że się nie powinno mówić "nie opłaca mi się". Dobra, niech
            będzie zresztą "nie opłaca nam się bym wróciła", tak powinno być
            dobrze, nie? wink
            • sir.vimes Mathiola 02.07.08, 11:28
              ale to nie chodzi o "nie opłaca" tylko o sugestię, ze koszt opieki nad dziećmi
              to sprawa tylko i wyłacznie kobieca.

              Co sprowadza fakt pracy zawodowej do takiego trochę szantażu - możesz iść do
              pracy tylko i wyłacznie jeśli zarobisz dużo więcej (a niekoniecznie w danej
              branży się da - nauczycielki chyba potwierdzą) bo inaczej nie wiadomo po co to
              robisz.

              A większość pracujących ludzi robi to nie tylko dla pieniędzysmile A czasem pracuje
              się za mniejsze pieniądze po to by po kilku latach sięgnać tych naprawdę większych.

              Czyli - jeśli nie jesteś w stanie zarabiać więcej niż 1700 na rękę - wbrew woli
              zostań w domu i strać wszystkie przyszłe podwyżki, awanse, zmiany. Potem będzie
              można powiedzieć , że wypadłaś z branzy - i mieć cię z głowy. Wygodne z punktu
              widzenia zwolenników patriarchatuwink I wygodne z punktu widzenia rodziny
              wywierającej presję na chcącej pracować dziewczynie. A właśnie w takich
              rodzinach słyszałam ten tekst.

              Tu zupełnie nie chodzi o takie dziewczyny jak Ty - które są przekonane do bycia
              z dziećmi cały czas (nie chodzi mi o 24/7 oczywiście tylko fakt nie podjęcia
              pracy zarobkowej).
              • mathiola Re: Mathiola 02.07.08, 11:41
                ja wiem, ja wiem, ale w dobie roztkliwiania się nad każdym słowem,
                które by miało dyskryminować jakąś stronę, dochodzi do takich
                absurdów... Dla mnie bez różnicy, czy mi się nie opłaca czy nam się
                nie opłaca... rodzina jest rodziną, obie strony łożą w ten czy inny
                sposób na jej utrzymanie.
                Nie w nazewnictwie problem leży tylko w ogólnie chorym państwie,
                które nie zaspokaja potrzeb. Jak zaczniemy mówić poprawnie, to
                znajdzie się dobrze opłacana praca dla wszystkich? Kobiety zaczną
                zarabiać kokosy? Eeee.
                • sir.vimes Re: Mathiola 02.07.08, 11:46
                  dla mnie to nie jest absurd.

                  A przy tym znam dziewczynę usadzoną w domu wbrew woli chyba już na wieki.

                  Z poczatku było "za małe masz doświadczenie by mieć dobrą pracę, lepiej NA RAZIE
                  siedź z dziećmi" potem było "nie zarobisz naweet na opiekunkę" teraz jest " po
                  tylu latach bez pracy trudno ci bedzie coś znaleźć więc lepiej bądź w domu".
                  Dzieci idą niedługo do szkoły. Maż ma podane, uprasowane, ugotowane - i sam
                  trzyma kasę.

                  Gdyby ta dziewczyna potrafiła odpowiedzieć "jak to nie zarobię na opiekunkę ,
                  przeciez połowę Ty płacisz, bo to twoje dzieci" jej życie wyglądałoby odrobinę
                  inaczej...

                  Oczywiście - to nie jest TYLKO problem uzywanej frazy. Ale ta fraza i jej ogólne
                  akceptowanie wzmacnia argumenty takich wygodnych panów.
                  • melindap Re: Mathiola 02.07.08, 11:49
                    Sir.vimes kocham Cię. smile Dokładnie o to samo mi chodziło. Może po
                    prostu lepiej używać poprawnych zwrotów, bo dyskryminacja zawsze
                    zaczyna się od takich maluteńkich problemów.
                    • wiktorka_24 Re: Mathiola 02.07.08, 13:27
                      w koncu ktos rozumie wink
                  • mathiola Re: Mathiola 02.07.08, 11:54
                    no to znowu problem tej babki, że nie umie postawić się mężowi
                    tyranowi smile Jak ją dobrze znasz, to ją podbuntuj, jak już będzie
                    wiedziała, co ma powiedzieć, może uda jej się wrócić do pracy smile
                    • sir.vimes Re: Mathiola 02.07.08, 12:04
                      widzisz, to nie jest problem, który dotyczy jej jednej.

                      To jest problem wielu kobiet a wynika nie tylko z ich braku asertywności (który
                      to brak też często jest pokłosiem wychowania na grzeczną, posłuszną dziewczynkę
                      co to dobrze wie, ze trzeba cicho, pokornie i nie za dużo o sobie) ale z
                      patriarchalnego punktu widzenia.

                      W świecie , w którym byłaby prawdziwa równość nikomu nie przyszłoby do głowy
                      używać takiego argumentu. I w takim świecie zadowolona Mathiola zajmowałaby się
                      swoimi dziećmi a ta zadowolona Andzia (tak ja nazwijmy) pracowałaby na
                      przynajmniej pół etatu. I żadna nie musiałaby się nikomu tłumaczyć czy jej się
                      to opłaca czy nie.

                      • mathiola Re: Mathiola 02.07.08, 12:23
                        dobra przekonałaś mnie smile
                        Od dziś używam poprawnych sformułowań i będę szerzyć ten zwyczaj
                        wśród innych wink
        • ciociacesia mathiolo 02.07.08, 10:12
          ty w ogóle nie myslisz o przyszłosci swoich dzieci. przeciez one sie
          beda ciebie wstydzic! nie zasłaniaj sie tu pieknymi słówkami i tak
          wiadomo zes jest jakoms bezwolnom krowom...

          ja bym naprawde chciała zeby wyeliminowac ze społeczenstwa myslenie
          ze to wstyd zostac w domu. wtyd miec matke ktora po prostu zajmuje
          sie domem. po pierwsze to nic wtydliwego, bo ludzie sa rozni i
          dobrze jest jak ktos nie ma przerostu ambicji nad trescia, a po
          drugie to z jakiej paki mam sie wtydzic za matke? nawet gdyby
          siedziała w pierdlu, to chyba nie bałdzo moja wina?
          • nikki30 Re: mathiolo 02.07.08, 10:20
            He he w moim środowisku jest wręcz odwrotnie!Nie pracująca matka świadczy raczej
            od dobrobycie.Żaden wstyd ale prawdziwy powód do dumy!
            • margo_kozak Re: mathiolo 02.07.08, 11:03
              w moim odczuciu matka niepracujaca to tez przejaw dobrobytu
              (zazdroszcze po cichu)

              co do niani
              ja oplacam nianie
              ale co z tego ze ja? za to M. robi inne oplaty na kwote prawie
              3 tys. zl
              • sir.vimes przejaw dobrobytu 02.07.08, 11:09

                > w moim odczuciu matka niepracujaca to tez przejaw dobrobytu

                eee tam.

                Przejaw dobrobytu to matka poświęcająca się pracy charytatywnej i
                reprezentowaniu godnie męża w towarzystwie; zarządzająca służbą. I najstarszy
                syn pracujący w firmie ojca na najniższym stanowisku by poznać wszelkie
                "tajułki" przedsiębiorstwa. A, i córka bywająca na balach debiutantek. Młodsze
                dzieci oczywiście pod opieką guwernantki i bony, ubrane w marynarskie ubranka.

                wink
                • margo_kozak Re: przejaw dobrobytu 02.07.08, 11:11
                  kurde ale ja prosta dziewucha jestem.

                  tak niewiele mi do szczescia potrzebasmile
                  • nikki30 Re: przejaw dobrobytu 02.07.08, 11:13
                    He he to nie dobrobyt tylko bogactwo sie nazywasmile)
              • mikronn Smieszne kobiety 02.07.08, 11:15
                Hehe, wszedłem sobiena kobiecy wątek i od razu mnei zatkało. Co to
                znaczy ROBIĆ OPŁATY? haha, co to za wyrażenie ze wsi? Chyba chodziło
                ci o zapłatę rachunków lub coś w tym stylu. Haha, i teraz naprawdę
                utwierdzam się w swojej teorii wyższości mężczyzn nad kobietami -
                skoro wy używacie SKRÓTÓW MYŚLOWYCH- nielogicznych do tego- to
                znaczy, że MYŚLICIE NA SKRÓTY!!!! Współczuję!!! Poza tym prawie
                żaden facet nie zrezygnowałby z kariery zawodowej na rzecz dzieci,
                bo jest ambitny co znów świadczy o wyższości mężczyzn.
                • mathiola [...] 02.07.08, 11:17
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • deleine Re: Smieszne kobiety 02.07.08, 11:34
                  od tej wyższości obiłeś sobie główkę o strop i jakiś trwały uraz mózgu ci się
                  trafił - padło na "część od myślenia" niestety
                  • mikronn Re: Smieszne kobiety 02.07.08, 11:40
                    Rozwiń, wyjaśnij? Przecież to nie ja używam skrótów myślowychbig_grin Nie
                    myślę na skróty jak Wytongue_out Umiejętność logicznego myślenia jest wam
                    najwyraźniej obca.smile
                    • deleine Re: Smieszne kobiety 02.07.08, 11:47
                      nie mów o czymś, o czym nie masz najmniejszego pojęcia;
                      pa pa
    • e_r_i_n Re: Smieszne kobiety 02.07.08, 11:22
      Alez masz adekwatny nick wink
      Milych wakacji tongue_out
      • margo_kozak Re: Smieszne kobiety 02.07.08, 11:35
        toz to jakis zakompleksiony facecik
    • qunegunda Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 11:40
      Nie wychodzi na jedno

      Ktos pisał juz o ubezpieczeniu, to jedno, a drugie - jesli nawet w
      tym momencie wysokosc wynagrodzenia = koszt opiekunki, to za 2-3
      lata mozna sie spodziewac podwyzki. Z kolei 3 lata przerwy w pracy
      to 3 razy wieksze problemy jej podjeciem po takim czasie.

      Ten, kto robi kariere pracuje dla rodziny i dla SIEBIE, a ten
      kto "dziedzi" w domu tylko dla rodziny, a dla siebie nie robi nic.

      IMO jesli juz ktos decyduje sie na dlugoletni urlop, powinien ten
      czas wykorzystac na podniesienie swoich kwalifikacji - studia,
      kursy, itp.

      • kropkacom Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 11:46
        > IMO jesli juz ktos decyduje sie na dlugoletni urlop, powinien ...

        A moja konkluzja jest taka że nikt nikomu nie powinien mówić jak ma żyć. A co do
        tytułowego pytania to jest to tylko skrót myślowy.
        • kropkacom Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 11:50
          I jeszcze, nie mam ambicji żeby robić karierę zawodową a do pracy pójdę jak mi (
          właściwie nam smile się to finansowo opłaci. W tym roku musielibyśmy opłacić
          opiekunkę dla dwójki dzieci lub przedszkole + opiekunkę ze względu na choroby.
          • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 13:32
            nie ma czegoś takiego, że się nie opłaca...nawet gdy większosc pensji pójdzie na
            opiekunkę, matka juz się wyrobi w pracy, będzie miala jakies doświadczenie
            zawodowe i to zaprocentuje później, gdy dzieci juz będą większe, pójdą do
            przedszkola, szkoły. A gdy nie bedzie pracowała, jak dzieci sa małe, myślicie ze
            ot tak znajdzie prace? bedzie zaczynać od początku z najniższa pensją. Ale ja od
            dawna mówie, ze matki tylko zaslaniają się tym, że "dla dobra dziecka". "nie
            opłaca się", w rzeczywistości sa leniwe i mało ambitne. Nie wiem jak mozna nie
            miec nic aspiracji w sobie, żeby zarabiać, a nie tylko być zależna od męża. W
            ciemnogrodzie zyjecie czy jak?
            • sir.vimes Wiktorio 02.07.08, 13:44
              odseparuj się z łaski swojej od tego forum. Trollujesz - i w kółko powtarzasz to
              samo. To jest fajne na kasecie z dyktafonu a nie na forum.

              Jesteś niesłychanie dziecinna i przede wszystkim _mizoginiczna_ w swoim
              mniemaniu, ze wszystkie kobiety będą szczęśliwsze gdy zaczną zyć wg punktu
              widzenia pana Zenka i innych twoich kolegów z pracy.

              Kompletnie nie rozumiesz idei wolności i indywidualizmu jednostki. Dla mnie to
              jest właśnie ciemnogród.
              • wiktorka_24 Re: Wiktorio 02.07.08, 16:35
                > Kompletnie nie rozumiesz idei wolności i indywidualizmu jednostki. Dla mnie to
                > jest właśnie ciemnogród.

                Ty za to rozumiesz...jeżeli ideą wolności jest dla ciebie uzaleznienie od męża
                finansowe i niepracowanie, to wybacz, ale nie dojrzałaś w ogóle do pewnych tematów.

                Jesteś niesłychanie dziecinna i przede wszystkim _mizoginiczna_

                To jest dobre big_grin big_grin Jeżeli jedyną metodą na niezgodzenie się z kims i
                nieumiejętności dojrzałej dyskusji jest dla ciebie napisanie: "jesteś
                dziecinna"- to wybacz, ale mi to jednym uchem wpada, a drugim wypada, bo to
                żadne uargumentowanie. często ludzie prości na obronę mówią: "jesteś głupia",
                "jestes dziecinna", samo sformułowanie: jesteś taka , owaka jest niedojrzałe i
                njaprostsze z mozliwych. Zazwyczaj dzieci takie wyrażenia stosują, ale one mają
                prawo. dorośli powinni być dojrzalsi i mądrzejsi, więc popracuj nad tym.

                To jest dobre big_grin big_grin
                • kropkacom Re: Wiktorio 02.07.08, 16:58
                  > Ty za to rozumiesz...jeżeli ideą wolności

                  Jest coś takiego jak przymus pracy zawodowej? Póki go nie ma to znaczy że jest
                  wolność wyboru i wszystkie konsekwencje z tym związane. Każdy bierze
                  odpowiedzialność za siebie a nie zagląda drugiemu do garów.

                  Co do niepracowania, to gospodynie domowe nie siedzą z założonymi rękami. Też
                  pracują. Ja w domu mam czasami więcej roboty niż miewałam pracując w biurze.
                • malila Re: Wiktorio 02.07.08, 17:31
                  wiktorka_24 napisała:
                  > Ty za to rozumiesz...jeżeli ideą wolności jest dla ciebie
                  uzaleznienie od męża
                  > finansowe i niepracowanie, to wybacz, ale nie dojrzałaś w ogóle do
                  pewnych tema
                  > tów.

                  Masz niezaprzeczalnie rację. Istotą wolności jest przecież przymus
                  podejmowania pracy zarobkowejwink

                  > często ludzie prości na obronę mówią: "jesteś głupia",
                  > "jestes dziecinna", samo sformułowanie: jesteś taka , owaka jest
                  niedojrzałe i
                  > njaprostsze z mozliwych.

                  Czy Twoja opinia odnosi się także do sformułowań typu: "jesteś
                  leniwa", "jesteś mało ambitna", "jesteś zdziwaczała"? Czy moe to są
                  wyjątki od reguły?;-P
                • sir.vimes Kiciu złota, 02.07.08, 17:55
                  co ty właściwie rzeźbisz?

                  czytałaś wątek czy tak sobie piszesz pod siebie?

                  I ważna uwaga - typowe dla trolla - nie pamiętasz co sama pisałaś.

                  W twoich postach roi się od ad personam...

                  Ponadto posty te są MIZOGINICZNE. A utopia, która poponujesz - wszystkie kobiety
                  żyjące tak by pan Staś z twojej portierni się zachwycał - jest chyba nawet
                  bardziej mroczna niż brak własnych pieniędzy.


                  Aha,
                  wolność to możliwość wyboru wg. własnych priorytetów. Własnego. Nie Wiktorki ,
                  nie pana Zdzisia, nie Fruzi z administracji i nawet nie Sir.Vimes, chociaż
                  oczywiście ten ostatni jest jedynie słuszny.
                  • wiktorka_24 Re: Kiciu złota, 02.07.08, 19:06
                    Ponadto posty te są MIZOGINICZNE.

                    tak, tak, już wiem, ze znasz takie słowo, brawo, brawo! powtórzysz je jeszcze
                    trzeci raz?big_grin

                    poza tym zwracanie się do kogos na "kiciu: jest infantylne do granic mozliwosci big_grin
                    • deleine Re: Kiciu złota, 02.07.08, 19:57
                      granice twoich możliwości to akurat bardzo łatwo przekroczyć
                    • sir.vimes Niuniu milusia 02.07.08, 20:28
                      lubię jak się złościsz.

                      > Ponadto posty te są MIZOGINICZNE.
                      >
                      > tak, tak, już wiem, ze znasz takie słowo, brawo, brawo! powtórzysz je jeszcze
                      > trzeci raz?big_grin

                      Powtórzę tyle razy ile trzeba by do ciebie, słoneczko , dotarło.

            • przeciwcialo Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 13:46
              Nie obrażaj nikogo.
              Demokracje mamy i kazdy moze zyc tak jak mu prawo i sumienie
              nakazuje.
            • mathiola Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 14:06
              ależ pieprzysz za przeproszeniem.
              • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 16:40
                > ależ pieprzysz za przeproszeniem.

                oczywiście. dobrze, niech wam będzie: kobieta , która nie zarabia jest wolną
                jednostka. Super. Przeczytajcie to 2 razy. Nadal się z tym zgadzacie? Czy tylko
                w podświadomości bronicie? mamy 21 wiek! jeśli chciałyście zostac w domu, to w
                nim bądźcie, ale nie jesteście wolne ani ambitne- tego się nie da ukryć i
                mozecie mnie zakrzyczeć, ale kazda osoba w miarę na poziomie się z tym zgodzi.
                żeby dorosła osoba nie zarabiała pieniedzy- dla mnie to jest wstyd i tyle i mam
                prawo do takiego zdania. Zresztą wielu moich kolegów to potwierdza, juz o tym
                kiedyś pisałam.
                • kropkacom Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 17:01
                  > żeby dorosła osoba nie zarabiała pieniedzy- dla mnie to jest wstyd i tyle i mam
                  > prawo do takiego zdania. Zresztą wielu moich kolegów to potwierdza, juz o tym
                  > kiedyś pisałam.

                  Wstyd to jest wybacz gdzie indziej. A Twoich kolegów dobrze pamiętamy i ja Ci
                  ich osobiście nie zazdroszczę.
                • mathiola Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 17:03
                  No więc widzisz, Wiktorko, mnie dla odmiany oprócz pań narzucających
                  innym swój styl życia prawie tak samo wkurzają panie, które zrobią
                  sobie dziecko w tak zwanym międzyczasie i jak najszybciej oddają je
                  pod opiekę innych ludzi, aby szybciutko wrócić do spraw zawodowych,
                  realizować się, zarabiać, kreować, podnosić kwalifikacje,
                  uniezależniać, wynosić nad poziomy. A dziecko sobie rośnie pod okiem
                  jednej babci, drugiej babci, jednej opiekunki, drugiej opiekunki,
                  chodzi z kluczem na szyi, przyswaja zasady moralne wpajane przez
                  przypadkowe osoby, samo poznaje świat i samo buduje swoje struktury
                  moralne. Znam kilka takich sierot społecznych, które niby rodziców
                  mają, ale rodzice ci zajęci zarabianiem i podnoszeniem kwalifikacji
                  i nie mają uczestniczyć w życiu dziecka...
                  Dlatego podejmując decyzję o macierzyństwie - a właściwie oboje z
                  mężem podejmując decyzję o rodzicielstwie, postanowiliśmy, że nasze
                  dzieci zostaną ukształtowane przez nas samych, głównie przeze mnie.
                  Że to ja będę uczestniczyć w ich rozwoju i wychowaniu przez pierwsze
                  lata ich życia.
                  Więc nie wyjeżdżaj mi ze swoimi teoriami o zniewoleniu i braku
                  ambicji, bo znasz jedną stronę życia jak na razie a ja znam obydwie.
                  Pracowałam w wielkiej firmie, zarabiałam i podnosiłam kwalifikacje,
                  a teraz pochłaniają mnie wyższe cele - wychowanie jednostek, które
                  świadomie wydałam na świat. Kiedy najmłodsze opuszczą już dom
                  rodzinny i pójdą do ludzi, ja pójdę do pracy znowu. Może pójdę. A
                  jak mi się nie zechce, to może i nie pójdę i też mogę. Bo to moje
                  życie i ja je będę planować według swojego planu a nie twojego. A
                  moją sytuacją materialną nie martw się, jestem zabezpieczona na
                  wszelkie możliwe sposoby. I dzieci takoż samo.
                  I dlatego krzyżyk ci na drogę, wybawicielko zniewolonych kobiet, nie
                  z tobą życie sobie układam, nie twoich sądów będę słuchać.
                  • bunny.tsukino Mathiola 02.07.08, 18:26
                    <bije brawo> super wywód. Pozostaje mi się podpisać.
                  • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 19:10
                    A dziecko sobie rośnie pod okiem
                    jednej babci, drugiej babci, jednej opiekunki, drugiej opiekunki,
                    chodzi z kluczem na szyi,

                    Faktycznie to straszne! Zastanów się co Ty wypisujesz...bardzo dobrze jak
                    dziecko ma kontakt z róŻnYmi osobami, uczy się samodizelności, a nie jedynie z
                    matką czy rodzicami. poczytaj trochę o psychologii rozwoju dziecka. Opiekunka-
                    to faktycznie cos strasznego dla dziecka ahahahaha- no znowu ciemnogród! poza
                    tym to ,że dzieic sa pilnowane przez opiekunki czy babcie, nie znaczy, ze
                    rodzice ich nie wychowują i nie kształtują. Moje koleżanki mają opiekunki i
                    świetny kontakt z dzieckiem, nie trzeba z nim spedzac 24h , zeby kształotowac
                    syna czy córkę.
                    • purpurowa_komnata Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 19:16
                      Jak to trudno zrozumieć,że ktoś ma inne zdanie niż Ty Wiktorko i
                      jest szczęśliwy....
                    • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 19:58
                      to dla takich pań jak ty w wawie są przedszkola 24godzinne?
                    • wieczna-gosia Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 03.07.08, 11:17
                      3 miesieczne dziecko oczywiscie POWINNO uczyc sie samodzielnosci. I wiazania
                      butow bo nie wiadomo co sie moze w zyciu przydac smile
                  • deleine dobrze prawi, nalejcie jej piwa ;) n/t 02.07.08, 19:54

                • liwilla1 Re: dziecko - idz sie pakuj lepiej 02.07.08, 17:40
                  7 lipiec sie zbliza, a do USA na au pair daleka i ciezka droga. mam tylko jedna
                  nadzieje - ze wyladujesz w miejscu, gdzie nie ma netu.
                  • wiktorka_24 Re: dziecko - idz sie pakuj lepiej 02.07.08, 19:13
                    i tu się mylisz big_grin na szczęście jadę do oświeconej rodzinki, gdzie ojciec ma
                    super stanowisko i matka też. i mimo, że mają au pair, mają wspaniały kontakt z
                    dziećmi, zapewniają im to, czego matki siedzące w domu nie są w stanie zapewnic.
                    Nie tlyko miłosc, ale także ciekawe zycie na ywsokim poziomie finansowym.
                • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 19:51
                  ci koledzy to taka twoja grupa wsparcia, bez której przytaknięcia ciężko ci się
                  w świecie poruszać?
                  wstyd to mówić komuś jak ma żyć - kiedy dwoje ludzi konstruuje swój układ a ty
                  "wiesz lepiej" kto ma ambicje, kto wolność
                  nie jesteś dziecinna, jesteś ograniczona swoim światopoglądem
                  dziecko w odróżnieniu od ciebie akceptuje każdy styl bycia
                  • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 19:58
                    nie jesteś dziecinna, jesteś ograniczona swoim światopoglądem

                    naprawdę nie ruszają mnie tego typu epitety, bo wiem swoje. Nie, to nie grupa
                    wsparcia, ale ludzie na poziomie, którzy cos osiągnęli, mają dużo w sobie
                    mądrości życiowej i inteligencji emocjonalnej.
                    • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 20:02
                      popatrz popatrz, to może się choć trochę od nich tej int. emoc. naucz bo póki co
                      mniej niż zero na skali wyników

                      i to nie był epitet tylko trzeźwy osąd twoich wypowiedzi w tym wątku
                      a pisząc "wiem swoje" tylko się pod tym obiema rączkami podpisujesz
                      • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 20:11
                        popatrz popatrz, to może się choć trochę od nich tej int. emoc. naucz bo póki co
                        mniej niż zero na skali wyników

                        oj zabiłas mnie tym stwierdzeniem, coraz bardziej udowadniasz jaka jesteś
                        infantylna....dawaj dalej, wyrzuć swoją złość wink

                        i to nie był epitet tylko trzeźwy osąd twoich wypowiedzi w tym wątku

                        do trzeźwości ci jak stąd do Australii smile
                        • deleine Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 02.07.08, 20:17
                          może idź się spakuj, weź maskotki, wiaderka do piasku, grabki i foremki - musisz
                          przecież czymś się zająć przed nowym rokiem szkolnym
                          mama powinna ci zabronić kontaktować się ze starszymi panami a na internet
                          założyć blokadę na strony z tekstem
                          i może poszukaj w słowniku słów których używasz, bo ani infantylna, ani złość
                          ani wolność w twoim wykonaniu nie mieszczą się w uzusie
                          Australia ładny kraj, podobało mi się, a że nie wiem z jakiego pipidówka piszesz
                          to trudno mi się do odległości ustosunkować
                          • wiktorka_24 Re: Czy koszty opiekunki ponoszą tylko matki? 03.07.08, 00:01
                            może idź się spakuj, weź maskotki, wiaderka do piasku, grabki i foremki - musis
                            > z
                            > przecież czymś się zająć przed nowym rokiem szkolnym
                            > mama powinna ci zabronić kontaktować się ze starszymi panami a na internet
                            > założyć blokadę na strony z tekstem
                            > i może poszukaj w słowniku słów których używasz, bo ani infantylna, ani złość
                            > ani wolność w twoim wykonaniu nie mieszczą się w uzusie
                            > Australia ładny kraj, podobało mi się, a że nie wiem z jakiego pipidówka piszes
                            > z
                            > to trudno mi się do odległości ustosunkować

                            wybacz, ale to bełkot własnie przedszkolaka. Wysilasz się, spalasz, a Ci to w
                            ogóle nie wychodzi. I'm so sorry, ale musisz sie bardziej postarać, żeby być
                            wiarygodną.
                            Co do przedszkoli 24godzinnych- widać, że nie wiesz, że jak się pracuje , to nie
                            spędza się koniecznie całych dób w pracy. Dlatego radzę, idź do pracy, zacznij
                            coś robić, bo w domu zdziwaczałaś . Od razu będziesz bardziej życiowa big_grin big_grin
                            • deleine pa pa 03.07.08, 09:46
                              idź nabierz ogłady, ale jak już nabierzesz, to nie wracaj

                              a co do przedszkoli, to czytałam wywiad z właścicielką jednego z nich i wynika z
                              niego, że niektórzy pracujący warszawscy rodzice zostawiają dzieciaka i na 16
                              godzin - to pewnie ty i twoi koledzy- ambicja nie pozwala wyjść z pracy
                              wcześniej, bo trzeba na waciki zarobić... (to aluzja do pewnego filmu, gdybyś
                              coś chciała naszczekać w tym temacie)
                              moi na szczęście są normalni
                              • wiktorka_24 Re: pa pa 03.07.08, 11:14
                                oj, z Twojego postu wynika jaka jesteś zła, wściekła i zrozpaczona. Ktoś
                                zadowolony z życia nie wypowiada się w taki sposób. Widać, że chcesz się
                                pocieszyć i podniesc swoje ego, robiąc z nas rodziców-tyranów zostawiających
                                dzieci w przedszkolu. Nieźle się usmialiśmy. Z tym, że te nasze biedne dzieci,
                                mówią już po angielsku- chodzą do takiego przedszkola, uwielbiają swoje
                                przedszkole (prywatne), mają wspaniałych wychowawców rozmawiających tylko po
                                ang. świetne warunki, a do tego wykształconych, ambitnych i zadowolonych
                                rodziców. To jest wlasnie DOBRO dziecka. Czy Twoje dziecko uczy się języków i
                                móiw swobodnie po angielsku? w szkole nasze dzieci przewyższą inne, których
                                matki same mało ambitne, nawet nie nauczą niczego swojego dziecka. Ale fakt,
                                prywatne językowe przedszkole i dziecko dwujęzyczne to dziecko
                                rodziców-karierowiczów-tyranów big_grin big_grin big_grin Niestety, tak mówią ci, którzy nie mają
                                takich mozliwości i szukają w nas czegoś, czego mogą nam zarzucić. A to zwykła
                                zawisć.
                                • wieczna-gosia Re: pa pa 03.07.08, 11:22
                                  e tam wiktorka, mam nadzieje ze jeden z tych dwoch jezykow to angielski
                                  oczywiscie, a drugi? Ufam, ze ni polski bo to taki jezyk zascianka i w
                                  Parlamencie europejskim sie nie przydaje. Masz racje dziecko dwujezyczne to
                                  najwyzsza miara- coz moge dziecku dac rodzice ponad dwujezycznosc, prywattne
                                  przedszkole, wyksztalcenie i eeee... wyksztalcenie?
                                  I oczywiscie w szkole GLOWNIE o to chodzi by miec dzieci z czolowki stawki smile
                                  • wiktorka_24 Re: pa pa 03.07.08, 11:27
                                    Pytasz o moje języki? moj to angielski, hiszpański i francuski-wszystkie biegle.
                                    Polski jak najbardziej- nie wypieram się go mimo Twojej nieudanej złośliwosci wink

                                    o wiele lepiej jak dziecko zna od pocZąTKU język, może jechać na świetne
                                    wakacje, jeździć konno, na nartach niz siedzieć przed blokiem... nie
                                    chciałabym,żeby moje dziecko tak żyło.
                                    • wieczna-gosia Re: pa pa 03.07.08, 11:30
                                      > o wiele lepiej jak dziecko zna od pocZąTKU język, może jechać na świetne
                                      > wakacje, jeździć konno, na nartach niz siedzieć przed blokiem... nie
                                      > chciałabym,żeby moje dziecko tak żyło.

                                      eeee....a co ma jezyk do jezdzenia konno albo na nartach? konie kumaja tylko po
                                      hiszpansku?
                                      • deleine Re: pa pa 03.07.08, 11:32
                                        ta, heta viśta
                                      • przeciwcialo Re: pa pa 03.07.08, 11:35
                                        Boszsz... jak mozna byc tak płytkim jak Wiktorka.
                                        Biedne te twoje dzieci mimo znajomosci 2 języków, jazdy konnej i
                                        nart. I wcale nie jest powiedziane ze wyjda na tym lepiej niz dzieci
                                        po państwowych szkołach z jedym jezykiem obcym.
                                        Znam pare osób z twz. dobrych domów które jak tylko nadarzyła sie
                                        sposobność uciekły z tych domów aby zyc po swojemu a nie "na
                                        poziomie" jak rodzice. I nie powiem bardzo fascynujące i barwne to
                                        jednostki a nie kalki zmanierowanych, zarobionych rodziców.
                                    • wieczna-gosia Re: pa pa 03.07.08, 11:31
                                      > Pytasz o moje języki? moj to angielski, hiszpański i francuski-wszystkie biegle
                                      > .
                                      > Polski jak najbardziej- nie wypieram się go mimo Twojej nieudanej złośliwosci ;
                                      > -)
                                      >

                                      net to cudne urzadzenie, wszystko wytrzyma smile
                                      ale nie wiem nie wiem wiktorka ekspansja Chin i ich wplyw na gospodarke swiatowa
                                      sugeruje ze dziecko raczej powinnas wyslac do chinsko- angielskiego
                                      przedszkola.No inie od rzeczy byloby sie troszke poduczyc, inaczej Bank Swiatowy
                                      nie dla ciebie....
                                      • deleine Re: pa pa 03.07.08, 11:33
                                        nie zapominaj o rosyjskim i arabskim, angielski to niedługo przeżytek
                                        no i programowanie od zerówki, bo inaczej nic z tego mądrego nie będzie
                                        • wieczna-gosia Re: pa pa 03.07.08, 11:37
                                          deleine programowanie dopiero w zerowce oznacza mniejsze szanse w przyszlosci-
                                          juz przegapilas kilka cennych lat- moim zdaniem powinnas rzucic sie z mostu.....

                                          zapominasz o balecie, gotowaniu, jezdzie na lyzwach, skrzypcach i malarstwie
                                          abstrakcyjnym. Bez tego ani dudu.


                                          haslo na dzis; A co TY zrobiles dzisiaj dla przyszlosci twojego dziecka?
                                • deleine no tak 03.07.08, 11:30
                                  niemowlęta z reguły mówią po swojemu, nie po niemiecku włosku czy hiszpańsku,
                                  ale cóż - w twoim żłobku na przerwach uczyli esperanto...
                                  do jakiego przedszkola pójdzie nie wiem, wiem że oboje z mężem mamy kwalifikacje
                                  i umiejętności, by samemu uczyć nasze dziecko kilku języków obcych - ale muszę
                                  ci powiedzieć, że dla przedszkolaka to nie jest wskazane
                                  i sami będziemy mogli je uczyć, a nie tylko w weekendy oglądać efekty

                                  dziecko tylko raz jest małe, pracuje się przez większość życia
                                  jeśli takie istoty jak ty i twoja grupa wsparcia lubi mieć korespondencyjny
                                  kontakt z rodziną to ok, krzyż wam na drogę
                                  ale dzieci nie będą wdzięczne, że od przedszkola mówią po ang., bo na naukę
                                  języków jest czas potem; ale będą miały mniej wspomnień ze wspólnych zabaw -
                                  bilans dość prosty
                                  dobro dziecka to kolejna rzecz, której nie rozumiesz - to dziecko które ma
                                  częsty kontakt ze spełnionym rodzicem; pracoholik czy karierowicz nie jest takim
                                  rodzicem, bo go fizycznie nie ma
                                  szczęścia dziecka nie kupisz moja droga
                                  - i jeśli jesteś dobrze wykształcona, to bardzo konsekwentnie maskujesz to w
                                  swoich wypowiedziach - zarówno słownictwo, argumentacja jak i konstrukcja postów
                                  świadczą o tym, że elokwencja i oczytanie razem z wiedzą śmignęły ci w czasie
                                  edukacji przed nosem i tyle je widziałaś
                                  a za psychologię się nie bierz, bo ząbki już połamałaś
                                  i uważaj na wnioski jakie wyciągasz, są szokująco nietrafne, wręcz żenujące
                                  • wiktorka_24 Re: no tak 03.07.08, 12:08
                                    oj, jak widać Waszą zawiść... reagujecie typowo: obrażające epitety, aluzje,
                                    teksty o płytkości...tak reagują ludzie słabi.

                                    dobro dziecka to kolejna rzecz, której nie rozumiesz - to dziecko które ma
                                    > częsty kontakt ze spełnionym rodzicem; pracoholik czy karierowicz nie jest taki

                                    czy wg Ciebie praca i dobre przedszkole oznaczają brak kontaktu z rodzicem?
                                    jakim torem myślisz? chcesz przypiać łatkę, chcesz znaleźć wadę, to zarzucasz
                                    nam, że jesteśmy pracoholikami. Muszę Cię rozczarować. Mamy ppracę, kasę i nie
                                    spędzamy wieczorów w pracy. Odbieramy dzieci z przedszkoli i spędzamy normalnie
                                    razem popołudnia, wieczory. Ale widać, to nie mieści się w twojej główce...
                                    wychodzi znowu zawisc: skoro dziecko się uczy, edukuje, mówi po ang- na pewno
                                    jest zaniedbane przez rodzica. Co za płytkość myślenia hehehe. I jak tu nie
                                    mówic o polskim zaścianku? cos Cie/Was boli i szukacie czegos, zeby nam
                                    zarzucić, ze ejstesmy pracoholikami czy karierowiczami...a z dziećmi kontakt
                                    mamy świetny
                                    • wiktorka_24 Re: no tak 03.07.08, 12:12
                                      Poza tym, DOBREM dziecka nie jest matka siedząca w domu i dająca taki przykład
                                      swoim pociechom. Jeżeli uwazasz, ze DOBRO dziecka to matka siedząca non stop w
                                      domu, to wybacz, ale chyba zostałaś w innej epoce. Dziecko powinno chodzić do
                                      przedszkola, przebywać z rówieśnikami, tam się uczyć samodzielności, języków,
                                      miec rodziców pracujących, którzy cos osiągnęli a nie uwstecznioną mamuśkę. To
                                      dopieor krzywda dla dziecka!
                                      • kropkacom Re: no tak 03.07.08, 12:16
                                        > To dopieor krzywda dla dziecka!

                                        Wiktorko, masz dzieci czy teoretyzujesz? A może jakieś ciężkie dzieciństwo miałaś?
                                      • przeciwcialo Re: no tak 03.07.08, 12:25
                                        Czy tobie ktos jakas krzywde w dzieciństwie zrobił? Kompleksy przez
                                        to zostały?
                                      • deleine Re: no tak 03.07.08, 12:49
                                        ja tak napisałam lub sugerowałam? u, to ciekawe - a w którym poście?
                                        dziecko jak najbardziej powinno chodzić do przedszkola, o żłobku nie mam jeszcze
                                        wyrobionego zdania
                                        a rodziców spełniających się, co może dla niektórych wcale nie łączyć się z
                                        pracą zawodową, no ale to dla ciebie wyższy poziom abstrakcji
                                    • malila Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:18
                                      wiktorka_24 napisała:
                                      > czy wg Ciebie praca i dobre przedszkole oznaczają brak kontaktu z
                                      rodzicem?

                                      Jeśli matka wyjeżdża na kilka miesięcy jako ou-pair-ka, to raczej
                                      takwink
                                      No Wiktorka, jak to jest? Kiedy zdążyłaś powić dzieci i posłać je do
                                      tego super-hiper-wypasionego przedszkola z pięcioma językami, z
                                      którego osobiście je odbierasz i po którym spędzacie wspólnie
                                      popołudnia i wieczory?)

                                      > cos Cie/Was boli i szukacie czegos, zeby nam
                                      > zarzucić, ze ejstesmy pracoholikami czy karierowiczami...a z
                                      dziećmi kontakt
                                      > mamy świetny

                                      To ile Was tam jest pod tym jednym nickiem?wink
                                      • kropkacom Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:22
                                        > To ile Was tam jest pod tym jednym nickiem?wink

                                        Wiktorka uważa się chyba za głos pokolenia smile Albo ma kłopoty z osobowością. I
                                        jaka nerwowa do tego.
                                        • malila Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:26
                                          kropkacom napisała:
                                          > Wiktorka uważa się chyba za głos pokolenia smile Albo ma kłopoty z
                                          osobowością.

                                          To się chyba rozszczep nazywawink
                                          Ale wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że to pan Zdziś z
                                          panem Stasiem z sąsiedniego biurkasmile)
                                      • wiktorka_24 Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:23
                                        a czy ja mówie o sobie? mówię o siostrze, bratowej, wspaniałych kobietach,
                                        którymi się otaczam, które pracują, cos osiągnęły, mają dzieci- ale zazdrosne i
                                        zawistne kurki domowe z wścieklosci przypna im łatke, ze są złymi matkami- bo
                                        muszą coś znaleźć. A same nic nie robią, siedza w domach ,piora, gotują, zero
                                        ambicji, są utrzymankami męża. To jest najśmieszniejsze. że jak cos sie kobiecie
                                        w pracy uda, od razu jest oceniana jako zła mamuska-karierowiczka. To jest
                                        chore, nienormalne myslenie polskiego zaścianka! nieraz bylam w innych krajach i
                                        tam matki pracujące, osiągające sukcesy to norma. i często mjaa o wiele lepsze
                                        relacje z dziecmi niz te gdakające mamusie, wykrzykujące , ze sa w domu: dla
                                        dobra dziecka" , a tak naprawde sa leniwe i bez ambicji do pracy.
                                        • kropkacom Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:26
                                          > a czy ja mówie o sobie? mówię o siostrze, bratowej, wspaniałych kobietach,
                                          > którymi się otaczam, które pracują, cos osiągnęły, mają dzieci

                                          Czyli samozwańczy głos pokolenia smile Tylko skąd te nerwy? Może za dużo pracujesz?
                                        • malila Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:27
                                          wiktorka_24 napisała:
                                          > To jest najśmieszniejsze. że jak cos sie kobieci
                                          > e
                                          > w pracy uda, od razu jest oceniana jako zła mamuska-
                                          karierowiczka.

                                          No to chyba pomyliłaś wątki.
                                        • wieczna-gosia Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:31
                                          wiktorko- musze cie rozczarowac- w KAZDYM kraju sa kobiety wychowujace dzieci. I
                                          nie sa to wylacznie pakistanscy lub latynoscy imigranci.

                                          Poza tym- jedziesz pracowac jako au pair? CZYM to sie rozni o matki, zajmujacej
                                          sie dziecmi w domu> Tym ze nie sa to twoje dzeci i dostaniesz za to kase-
                                          niezbytwysoka dodajmy. I oplaca ci kurs jezyka, ktory znasz biegle?

                                          Slowem- matka w domu= leniwa baba bez ambicji? Opiekunka dzieci pracujacej
                                          matki- godna szacunku kobieta z ambicjami?

                                          ulala....

                                          dla wyjasnienia- wiele lat bylam z dziecmi w domu. Od kilku lat pracuje. Te
                                          wiele lat w domu bylo dla mnie latami rozwoju, tak samo jak sa nimi obecne lata
                                          w pracy.

                                          jak ktos jest beton to w pracy betonem bedzie. jak sie lubi rozwijac to kilkalat
                                          w domu mu nie zaszkodzi.
                                        • wieczna-gosia Re: Ja tu czegoś nie kumam 03.07.08, 12:33
                                          piora, gotują, zero
                                          > ambicji, są utrzymankami męża.

                                          dla wyjasnienia- kasa ktora zarabia moj maz- jest nasza wspolna kasa. Kasa,
                                          ktora zarabiam ja- jest nasza wspolna kasa. Nikt niczyim utrzymankiem nie
                                          bywa-zmienia sie liczba pensji.

                                          Dojdzie nam babcia z jej emerytura i tez nikt niczyim utrzymankiem nie bedzie-
                                          po prostu na calosc naszych potrzeb beda trzy zrodla dochodu.
                                    • deleine Re: no tak 03.07.08, 12:56
                                      dlaczego nazywasz po raz kolejny epitetem to, co widać jak na talerzu? wybacz,
                                      ale tym co piszesz dajesz jednoznaczne o sobie świadectwo
                                      i wybacz, ale nie wiem w jakim świecie żyjesz i jakie masz wyobrażenia o pracy
                                      na wysokich stanowiskach, ale tu się nie kończy pracy po ośmiu godzinach by
                                      pójść po dziecko do przedszkola - nie ta liga, nie ta bajka - od 8-16 to w
                                      urzędach pracują- jest projekt do dopięcia to siedzisz i robisz
                                      i może lepiej byś była panem zdzisiem, o którym ktoś wspominał, bo jeśli nie, to
                                      poziom twojej frustracji jak na matkę, to trochę zbyt wysoki
                                      reszty nie skomentuję, bo sobie sama dołek wykopałaś i głupio tak leżącego
                                      trącać kijem
    • nangaparbat3 zalezy co kto lubi 03.07.08, 00:24
      Moja mama (lekarka) mawiała, ze "pracuje na gosposię", ale po prostu lubiła
      swoja pracę, a sprzątanie, gotowanie etc. niekoniecznie.
      Bratowa zarobilaby na 5 gospoś, ale woli zajmowac sie domem (dzieci w wieku
      średnioszkolnym).
Pełna wersja