zales239
01.07.08, 18:01
No tak zdał maturę,zdał prawko,szykuje się na studia do innego
miasta 300 km od mamci hehe.
Ma bliską koleżankę z klasy,znają się bliżej 2 lata.Mówił,że ona
idzie na studia w odwrotnym kierunku niż on ha!Okazało się ,że idą
razem ona niby na inną uczelnię,nie wiem czy to prawda.
Hmm..nie wiem czy wyczuwacie,że nie lubię tej dziewczyny,nie ma w
sobie życia,jest no takie ciepłe kluchy,wygląd ok.
I teraz mój syn chciałby z nią dzielić mieszkanie-wynajęte i jeszcze
jedna para.
Mój slubny jak to usłyszał lekko zadrżał z wscieklości,ja tez nie
jestem na tak.
Studia są płatne,syn teraz pracuje wakacyjnie,my mamy dołożyć się do
mieszkania i ogólnie pojmowanego życia.Maz powiedział,że grosza nie
da na lokum jak będą mieszkać razem,ja też nie umiem określić co
czuję,nie chcę,żeby razem mieszkali,ale dlaczego hmmm.
Syn mysli,że jak będą mieszkać razem to zabawa,zabawa i jeszcze raz
zabawa,nie wiem czemu tak się uparł z nią zamieszkać,jeszcze tyle
fajnych dziewczyn jest.A jakie potem będą problemy ,żeby gdzies
wyjść,tłumaczyć się itd.
Mamy możliwość mieć u naszych przyjaciół pokój bez żadnych opłat z
czystej życzliwości,ale jak należało się spodziewać syn nie chce.
Ech młodzież,jak ja byłabym w jego wieku,to nie ciągnełabym drewna
do lasu jak to się mawia z żadnym facetem na pewno bym nie
zamieszkała-do czasu oczywiście hehe.
Dacie dobrą radę emamy?