wieczna-gosia Re: nacięcie krocza u rodzącej 11.07.08, 23:26 ladnych pare lat temu- jak jeszcze temat nacinania krocza bylmi bliski a nacinano duuuuuzo czesciej niz teraz- zrobilam na cipie ankiete- pewnie mozna ja w archiwum znalesc- prosilam o wypowiedzi pan ktorych NIE nacieto. Jak wygladal sam moment kluczowy przechodzenia glowki, czym sie to skonczylo, czy szwy czy pekly. Ale zaznaczylam ze bardzo prosze nie o relacje z drugiej reki, czyli "slyszalam ze kolezanka byla w szpitalu i przywiezli babke ktorej poszlo do odbytu", tylko jesli ktoras sama tak pekla- niech napisze czy wg niej polozna zle poprowadzila, czy to po prostu blad oceny, no kilka tam pytam bylo- serdecznie zachecam do lektiry. wpisaow bylo ze 300 albo lepiej. przytlaczajaca wiekszosc to SZCZESLIWE matki BEZ pekniec do odbytu, bez martwych dzieci, bez nieszczesc i tragedii,wypadajacych macic i siusiania do woreczka. Kilka popekanych sie odezwalo- i no niestety pojawialy sie w tych historiach wspolne punkty- parcie na lezaco, rzucanie sie na brzuch przy koncowym parciu, polozna zgadzajaca sie na brak naciecia "na odczep". wsrod tej masy NIE nacietych i NIE peknietych- byly otarcia sluzowki na jeden szew, zazwyczaj rozpuszczalny, kosmetyczny zupelnie zabieg. Powtarzalo sie zezachecane byly do pracia na siedzaco, stojaca lub na lezaco ale na boku, ze przechodzenie glowki bylo bez parcia, ze polozna byla super pomocna, ze na ogol bylo bez oksy albo z niewielka jej pomoca. Problem polega na tym ze wiekszosc historii "pekla po odbyt" to legendy szpitalne, podtrzymywane przez niechetne wiekszej uwadze polozne i lekarzy, ktorzy jak wiadomo sa uczeni jak se radzic z patologia, odklekajacym sie lozyskiem i porodem posladkowym a ie ze zdrowa ciaza zdrowej kobiety, ktora przychodzi, rodzi i wychodzi. A jesli juz te pekniecia sie pojawiaja- to na ogol w kotekscie "polozna mnie miala w d.upie"- nie pomogla, nie dopilnowala. Jeszczeraz powtorze- zgode na wszystkie niezbedne zabiegi medyczne wydajemy PRZED porodem. jesli kobieta ktora nacinania nie chce bedziemialapewnosc ze bez potrzeby nacieta ie zostanie- to nie bedzie sie awanturowac, gdy polozna przyjdzie i powie no niestety moim zdaniem pani peknie- tniemy. Lekarze zamiast odwalac szybki numerek- cisnienie-szyjka-tetno-materna- nastepny prosze- mogliby o takich rzeczach z rodzaca rozmawiac. Ze mozna bez naciecia. Ale ze czasami trzeba. NO ale zrobimy wszystko jesli pani sobie zyczy bez. I jak sie nie spelni scenariusz porodowy- to trudno- wazne by bylo zdrowe. Ale zdrowe dziecko nie wyklucza przebiegu porodu tak aby matce bylo dobrze- czyli ze znieczuleniem, tlenem, cieciem, albo bez ciecia, znieczulenia i w kucki- no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
rozowa_papuga Re: nacięcie krocza u rodzącej 12.07.08, 12:16 Mialam naciecie krocza i wszystko pieknie mi sie wygoilo. Slowo ,,naciecie'' nie budzilo i nie budzi we mnie obaw takich jak ,,pekniecie''. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamonika Re: nacięcie krocza u rodzącej 12.07.08, 12:30 Miałam - szybkie i ładne, szybko się zagoiło (4 porody i we wszystkich przypadkach). Nikt mnie nie pytał o zdanie - to prawda, podczas drugiego porodu położna usiłowała ochronić krocze, ale zadecydowała, że nie ma to sensu. Nie wspominam traumatycznie ani samego nacięcia, ani gojenia, nawet jeśli to była jakaś rutyna personelu, wybaczam im ) Odpowiedz Link Zgłoś
soemi Re: nacięcie krocza u rodzącej 12.07.08, 23:16 Pomijając aspekty medyczne to również kwestia wygody dla samej mamy. Po nacięciu rana się goi, co sprawia kolejny dyskomfort i tak już rozdrażnionej mamie, więc skoro można urodzić bez nacinania to czemu by nie. Odpowiedz Link Zgłoś