dwulatki na placu zabaw ;)

16.07.08, 17:42
nie zeby problem, ale mam zagwozdke
ja wiem, ze to durnowate, niekumate i w ogole
zrozumienia i sympatii mam duzo dla tej grupy wiekowej ;P
ale co z nimi robic, jak wlazi taki w srodek dziury mojego przedszkolaka
ktora jest wlasnie bardzo wazna i dlugo kopana, albo zaczynaja wyciagac spod
wozka jego ulubiona lopate
no glupio mi pogonic, ale kurde szkodzą wink

    • majmajka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:43
      Nie...No jest problem...Bo nic nie mozna zrobic i to jest najgorszesmile.
      • moofka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:47
        ee, no weż
        jak nastepnym razem wyjme natrecika z bardzo waznej dziury to wyjde na
        podworkowa jage?
        szkoda mi go, se kopia, a tu mu w szkode wchodza smile
        • majmajka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:53
          Tak naprawde to mama dwulatka powinna zabrac dziecko z miejca wyrzadzanych przez nie szkod. Za szkody spowodowane przez dziecko odpowiadaja rodzice- artykul ktorys tam, ktorys...wink
          No i pilnuj mu tej dziury.
          • moofka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:04
            majmajka napisała:

            > Tak naprawde to mama dwulatka powinna zabrac dziecko z miejca wyrzadzanych prze
            > z nie szkod. Za szkody spowodowane przez dziecko odpowiadaja rodzice- artykul k
            > torys tam, ktorys...wink

            smile
            nie, no nie oczekuje, zeby matki caly czas za nimi ganialy
            dwulatek to taki wiek, ze gdzie nie pojdzie to cos glupiego zrobi
            z drugiej strony bylam troche zaskoczona, jak dziecko zaczelo zabierac starszym
            dziewczynkom zabawki
            te jej zabraly z raczek, a matka przyszla i z pretensja do dzieci - dajcie jej,
            ona sobie babke zrobi tongue_out
            znowu tlumaczenie, bo one takie male niekoniecznie musi byc satysfakconujace dla
            starszych dzieci, ktorym taki szkodnik w piaskowe konstrukcje wchodzi
            wiec pytam, wypada mi dyscyplinowac cudzy drób czy tez nie, bo nie chce byc jędzą smile

            > No i pilnuj mu tej dziury.
            • majmajka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:11
              Dwuletniego drobu nie swojego raczej nie dyscyplinuj, starszych owszem. Ale skoro np. Twoje dziecko placze, ze tamto zabralo mu lopatke - odbierzsmile)).
              Ty pozwoliabys swojemu dziecku brac innym dzieciom zabawki, kiedy tamte by plakaly? Ja nie. Wiec to wina tamtej mamy.
              Nie mialam tego problemu, bo swoj plac mieli. Latem nad morzem pilnowalam, zeby nie niszczyli i nie zabierali, gdy ktos plakal oddawali.
            • e_r_i_n Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 19:09
              moofka napisała:

              > wiec pytam, wypada mi dyscyplinowac cudzy drób czy tez nie

              Moim zdaniem wypada, jeśli rodzic dziecka nie reaguje.
              • wobbler Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 09:12
                Jak najbardziej wypada! Zawsze to robię, jeżeli tamta mama nie reaguje. Jakoś
                nigdy nikt pretensji o to nie miał, chociaż - jako żem wredna - zawsze na to
                czekam, żeby wygłosić kilka krytycznych uwag. smile
        • sir.vimes Wyjmij i słodko wyjaśnij 16.07.08, 19:25
          że to wazna dziura i wchodzić nie wolno.

    • na_pustyni Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:53
      nie wtrącam się
      świetnie sobie daje radę
      • moofka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:57
        no tak, a moj za duzy, zeby bic dwulatki, nie wypada mu tongue_out
      • na_pustyni Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 17:59
        moja nie bije wink
        • moofka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:05
          no to powiedz co robi, to swojego poczucze
          on widzi, ze to male glupie, gadac nie umie
          i stoi bezradnie
          ze starszymi nie ma problemow, konfrontuje sie smile
          • paszczakowna1 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:15
            > on widzi, ze to male glupie, gadac nie umie

            Gadać może nie umie, ale mowę rozumie (mam dwulatka - no ona to akurat i gada).
            Lopatke niech dziecko wyjmie z raczki, wreczajac inna, z odpowiednim komunikatem
            ustnym (To maja lopatka, ja sie nia bawie, ty sie mozesz ta bawic.). Z dziura
            sprawa gorsza, bo rozumienie mowy przez dwulatkow gwaltownie sie pogarsza w
            przypadku kominikatow zaczynajacych sie od "nie". Tutaj ty musisz wkroczyc,
            osobnika wyciagnac, najlepiej proponujac piasek obok (gdzie w koncu tez mozna
            zrobic dziure).
    • sebaga Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:05
      a gdzie była matka tego dwulatka??

      oczywiście, ze wyjąć szkodnika, z uśmiechem bardzo szerokim smile

      ps. ja mam problem odwrotny, mój dwulatek jest baardzo nieśmiały, nie lubi do
      tego jak dzieci krzyczą. Sam rzadko to robi. A mamy szczęscie, ze na placach
      zabaw biegają za nim przedszkolaki i drą się wniebogłosy celowo (chyba, zeby się
      zaprzyjaźnić smile A ja potem muszę to swoje dziecię zeskrobywać z siebie...
    • biedro_neczka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:10
      Mój 2,5 latek jak próbuje coś innym dzieciom w pisaku popsuć to od
      razu reaguję i odstawiam go w drugi koniec piaskownicy. Na jakiś
      czas to pomaga, ale generalnie cały czas obserwuję swoje dziecko,
      aby innym nie przeszkadzało.
      • iskierka40 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 20.07.08, 14:58
        jak moj Remik psuje to zabieram go w inne miejsce w
        piaskownicy ,zajmuje czymśinnym no i oczywiście tłumaczę mu,że nie
        może się tak zachowywać i mówie dlaczego,działa!
    • hexella Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 18:10
      jako matka osobnika z tej durnowatej kategorii wiekowej powiadam Ci
      Moofko- przegoń gada. Delikatnie, ale jednak, albowiem reprymenda ze
      strony rodzicielki owego gada i tak skutku nie przyniesie. Co innego
      piorunujace spojrzenie "tej pani co naksiciała"wink
    • zebra12 Sama miałam za założyć taki wątek.... 16.07.08, 19:41
      Tyle, ze jestem mamą półtorarocznej dziewczynki. Problem jest w tym, że moja
      córka to "żywe srebro". I ona chce się bawić w piaskownicy. Tymczasem w każdym
      rogu jest albo zamek, albo dziura itp. Oczywiście ona zaraz tam włazi i niszczy.
      Próbuję interweniować, ale efekt jest taki, że jest wrzask, rzucanie się po
      piasku i ostatecznie muszę ją z piachu zabrać. A przeciez i ona chce się tam
      bawić. Tyle, ze dzieci w jej wieku mają inny sposób zabawy - burzą. Co mam
      zrobić z dzieckiem ja i inne matki dzieci w tym wieku?
      • myroad Re: Sama miałam za założyć taki wątek.... 16.07.08, 19:53
        Zapomniał wół jak cielęciem był ...

        smile
      • jowita771 Re: Sama miałam za założyć taki wątek.... 16.07.08, 20:47
        > Tyle, ze dzieci w jej wieku mają inny sposób zabawy - burzą. Co mam
        > zrobić z dzieckiem ja i inne matki dzieci w tym wieku?

        Ja siadałam w piaskownicy i budowałam, żeby miała co burzyć.
      • moofka Re: Sama miałam za założyć taki wątek.... 16.07.08, 21:20
        zebra12 napisała:

        > Tyle, ze jestem mamą półtorarocznej dziewczynki. Problem jest w tym, że moja
        > córka to "żywe srebro". I ona chce się bawić w piaskownicy. Tymczasem w każdym
        > rogu jest albo zamek, albo dziura itp. Oczywiście ona zaraz tam włazi i niszczy

        no wlasnie to OCZYWISCIE jest problemem dla starszych dzieci smile
        bo dlaczego cos co oni z takim zaangazowaniem tworza musi byc oczywiscie zburzone
        i nie przesadzalym z tym kazdym rogiem
        kawalek piasku dla wszytskich sie znajdzie

        > Próbuję interweniować, ale efekt jest taki, że jest wrzask, rzucanie się po
        > piasku i ostatecznie muszę ją z piachu zabrać. A przeciez i ona chce się tam
        > bawić. Tyle, ze dzieci w jej wieku mają inny sposób zabawy - burzą. Co mam
        > zrobić z dzieckiem ja i inne matki dzieci w tym wieku?
        • malila Re: Sama miałam za założyć taki wątek.... 16.07.08, 21:31
          moofka napisała:
          > i nie przesadzalym z tym kazdym rogiem
          > kawalek piasku dla wszytskich sie znajdzie

          Ale ten kawałek piasku bez dziury i bez zamku jest tak
          nieinteresujący, jakby go w ogóle nie byłowink
          A dwulatkowi najlepiej pokazać stado mrówek z drugiej strony
          piaskownicy, albo pieska, albo kotka, albo pana policjantawink
      • bri Re: Sama miałam za założyć taki wątek.... 18.07.08, 10:15
        Konsekwetnie zabierać z piaskownicy w razie niepożądanego
        zachowania, aż się nauczy jak trzeba się zachowywać w piaskownicy.
        Ewentualnie nie zaprowadzać do piaskownicy w ogóle skoro tak Ci
        wygodniej.
        • zebra12 Piaskownica jest dla wszystkich 18.07.08, 13:04
          A gdyby starsze dzieci - np 11, 12 latki urządzały sobie skoki w dal w
          piaskownicy... To co? Jak można im psuć zabawę? CO? Mam 11 letnią córkę i ma
          prawo tak skakać. Ale przedszkolaki jej przeszkadzają. Na dodatek kopią dziury,
          do których wpada noga i można ją skręcić!
          Zrozum, że każdy bawi się inaczej. Dwulatki burzą, czterolatki budują i wykopują
          dziury, a nastolatki skaczą. Piaskownica jest dla każdego. Trzeba umieć się
          dogadać. Na szczęście do teraz nikt nie przepędził mojej półtoraroczniaczki z
          piaskownicy. Choć często burzy i niszczy. Jasne, że jej zabraniam. Jasne, ze ją
          zabawiam ja i moje starsze dzieci. Ale jak ujrzy mega zamek, to woli w niego
          wleźć. A mega zamek często zajmuje CAŁĄ piaskownicę. A to nie jest prywatna
          piaskownica i my też musimy się gdzieś bawić, a dzieci budujące zamki i inne
          takie muszą się liczyć z tym, że zostaną zburzone. Niestety.
          • bri Re: Piaskownica jest dla wszystkich 18.07.08, 13:49
            Ok, a czy te poszkodowane dzieci mają prawo w ramach "dogadywania
            się" np. popchnąć Twoje dziecko albo popsuć mu jakąś zabawkę - w
            końcu dzieci tak robią, nie, i Twoje też musi zrozumieć, że jak
            kogoś wkurzy to może się to spotkać z jakąś reakcją? wink
    • intuicja77 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 20:09
      No widzisz , a ja mam dokładnie odwrotny problem....
      Przekopiuję z małego dziecka :



      Często
      spotykam sie z inna sytuacją . Gdy siedzimy w piaskownicy z moim
      dwulatkiem
      i świetnie się bawimy naokoło pojawiaja się od razu inne dzieci ,
      najczęsciej starsze 3,4 letnie . I nie byłoby w tym nic złego , bo
      wiadomo ,że w grupie bawi sie lepiej , ale często odpychaja mojego
      malucha i krzyczą- ja nasypie piasku ! ja zjadę autkiem z górki! Ja
      odbije ślady opon! Mój maluch jest raczej spokojny i niekonfliktowy
      więc pozwala sie przestawiać na dalszy plan a ja mam wtedy dylemat-
      żal mi tych maluchów spragnionych dobrej zabawy / mamusie często na
      ławeczce z gazetką lub papieroskiem/ ale przychodzę na place dla
      MOJEGO dziecka i chcę żeby synek sie dobrze bawił . Tylko co robić?
      Odsunąć takiego przebojowego 4-latka i powiedzieć- przeszkadzasz?

      • niesiah Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 21:26
        Ja bym zasadniczo tak zrobiła, po pierwsze, bo nie lubię cudzych dzieci a po
        drugie jestem niewychowana wink co mi zasadniczo nie przeszkadza. Mam dwuletnie
        bliźniaki jeden sam sobie świetnie radzi, drugi daje sobą rządzić. Zasada prosta
        nie pozwalam moim małym dokuczać/zabierać zabawek innym dzieciom i reaguje jak
        inne dzieci psocą się moim.
      • dorianne.gray Re: dwulatki na placu zabaw ;) 16.07.08, 21:30
        Mój dwulatek sam sobie znalazł rozwiązanie: kiedy włazi do
        piaskownicy, matka przestaje dla niego istnieć, zaczepia inne
        mamy/babcie/nianie i bawi się z nimi... a ja zabawiam inne dzieci...
    • asia_i_p Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 09:07
      Pogonić mamę. Ale wiem, łatwo się mówi, ja jestem z natury asertywna inaczej i też na rozum się przekonuję, że dziecko musi mieć we mnie oparcie i dlatego nie zawsze mogę być urocza i ustępliwa.
    • bri Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 10:12
      Nie widzę problemu, żeby dwulatkowi zwrócić GRZECZNIE aczkolwiek
      stanowczo uwagę, że niszczy czyjąś budowlę, tudzież bierze nieswoją
      łopatkę. I uzmysłowić, robiąc smutną minę, że wskazanemu przez
      Ciebie dziecku będzie smutno.
      • liwilla1 Re: moj by nie skumal :/ 18.07.08, 10:17
        jestem cholernie czujna w sytuacjach obcowania mojego dwulatka z innymi dziecmi,
        bo bywa nieobliczalny. gdyby wlazl do takiej dziury, za chiny ludowe by nie
        wylazl, i zadne tlumaczenie: grzeczne czy nie, nie daloby skutku. on jest w
        dziurze, wobec czego to JEGO dziura i nie ma dyskusji. w takich sytuacjach u nas
        dzialaja dwie rzeczy: szybkie odwrocenie uwagi (dziala mniej wiecej w 3/4
        przypadkow) lub rownie szybka ewakuacja z placu zabaw (okupiona wrzaskiem,
        sinakami i potepienczymi spojrzeniami innych mamus).
        • bri Re: moj by nie skumal :/ 18.07.08, 10:27
          Ja bym go sama z tej dziury wysadziła. Jeśli zacząłby się drzeć
          musiałaby się nim zająć mamusia. W innym przypadku mogłaby się
          zacząć drzeć właścicielka dziury w piasku wink
          • liwilla1 Re: wybacz 18.07.08, 13:17
            ale ja bym nie dotykala innego dziecka, rowniez nie chcialabym by dotykala
            mojego jakas obca osoba. mama po to jest z dzieckiem na placu zabaw, by nie
            dopuszczac do sytuacji by owo dziecko psulo innemu zabawe, ale czasem zdarzaja
            sie sytuacje (np ja jestem w ciazy i nie zawsze zdarze dobiec za moim smykiem)
            wyjatkowe i ingerencja innych rodzicow nie powinna wkraczac w zadne aspekt
            fizycznosci. no chyba ze mamulka ma wszystko w glebokim powazaniu, albo mamulki
            nie ma wcale, wtedy inna sytuacja i oczywiscie nalezy bronic swojego dziecka.
            • bri Re: wybacz 18.07.08, 13:46
              Wybacz, ale nie mówię o biciu dziecka tylko o przestawieniu go w
              inne miejsce, skoro nie rozumie, a jego mamusia nie nadąża/nie
              interesuje się, itp. W przeciwnym razie w "aspekt fizyczności", jak
              to określiłaś, mogą wkroczyć poszkodowane dzieci, niewiele starsze
              od Twojego, a czasem w tym samym wieku. Wolałabyś, żeby Twoja
              pociecha oberwała piachem w oczy lub wiaderkiem po głowie od
              dziecka, któremu notorycznie zabiera zabawki czy rozwala zamki z
              piasku? wink
              • liwilla1 Re: wybacz 18.07.08, 14:07
                nie wiem co bym wolala. i jedno i drugie uwazam za naduzycie, mniej /ze strony
                maloletniego/ lub bardziej /ze stroby doroslego/ swiadome. dorosly przede
                wszytkim powinien zwrocic uwage opiekunowi broja, zanim wlaczy wspomniany wyzej,
                aspekt fizyczny. ja bym przynajmniej tak zrobila, albo probowalabym
                zaaktywizowac smyka w inny sposob.
                • bri Re: wybacz 18.07.08, 14:14
                  A skąd ja mam wiedzieć, która z niereagujących mamuś jest mamusią
                  delikwenta? Zanim ją zlokalizuję i ona zdąży zareagować pałac będzie
                  zburzony, budowniczy we łzach, a dwulatek zapewne nie zostanie nawet
                  ukarany, więc bez krępacji będzie dalej rozwalał czyjeś zamki.

                  Rozumiem, że jak Twoje dziecko spada z wysokości to też nie należy
                  łapać, żeby przypadkiem nie dotknąć? wink

                  • liwilla1 Re: wybacz 18.07.08, 15:03
                    wystarczy odrobina dobrej woli bri, a mama na pewno sie odnajdzie. ale latwiej
                    jest po prostu przestawic natreta, co? wink bez zmuszania sie do konfrontacji.

                    wolalabym, by nikt nie dotykal mojego dziecka i przestawial je jak jakis
                    przedmiot w piaskownicy. w tej konkretnej sytuacji. w innych sie nie
                    wypowiadalam, ale tez nie ich dotyczy temat watku.

                    btw z racji zamieszkania czesto chodze na plaze, taka duuuza piaskownice.
                    zdarzaja mi sie rozne sytuacje z mlodszymi i starszymi kompanami zabaw mojego
                    smyka. co prawda nie mialam podobnej sytuacji, by moj synek cos komus niszczyl,
                    albo jemu cos niszczono, ale niejednokrotnie wspolnie z innymi maluchami
                    budowalismy i burzylismy babki, kopalismy i zakopywalismy dolki i doliska.
                    staram sie byc elastyczna na inne dzieciaki, zabawkami synka bawimy sie razem z
                    nimi. niech sie moj maly egotyk uczy sie, ze nie zawsze jego interes jest jedyny
                    obowiazujacy dla wszystkich wokol wink
            • moofka Re: wybacz 18.07.08, 15:34
              o to to smile
              z tym tykaniem
              do takiej dwulatki to ja sobie moge gadac siedme razy
              a jezyk nie chce strzepic
              znowu tykac cudze dzieci tez nie
              a jedyny spodob pozbyc sie natretki z waznej dziury to wizac za fraki i
              przestawic metr obok, gdzi enie ma Bardzo Waznej Dziury smile
    • madame_edith Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 11:02
      Ja to mam to szczęście, że z jakiejś przyczyny obce dzieci się mnie
      trochę boją. Generalnie ja się wiele w takich sytuacjach nie
      odzywam, ale podchodzę i wystarczy, że popatrzę i dziecko przeważnie
      traci animusz i wieje do mamy. A jakby sie trafiło odporne na
      mój "urok" to zaczynam brać udział w zabawie w kopanie dziury i
      delikwent najpóźniej wtedy wieje. A gdyby i to nie pomogło delikanie
      wypraszam. Nie mam oporów, żeby grzecznie zwrócić uwagę obcemu
      dziecku, gdy trzeba, ale naprawdę rzadko się muszę odzywać.
      Może Moofka popracuj nad spojrzeniem wink
    • bea.bea Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 11:13
      ja prosze czam mame owego malucha o interwencje..smile
      • madzik744 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 11:34
        A mnie denerwuję te przedszkolne gady, które non stop blokują huśtawki, a jak
        moje 2 letnie dziecko odwróci wzrok - pożyczają wszystkie jego zabawki,a swoich
        nie chcą pożyczyć. Tylko, że ja jestem w pobliżu malucha, a mamy tych starszaków
        wylegują się na ławkach i nie zwracają uwagi na swoje pociechy.
        Uważam jednak, że piaskownica to szkoła życia dla dzieci, tam uczą się stosunków
        międzyludzkich - starsi i silniejsi mogą coś zabrać, a młodsi, bezmyślnie
        zniszczyć. Tłumaczę życie mojemu dziecku.
        • moofka Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 11:40
          madzik744 napisała:

          > A mnie denerwuję te przedszkolne gady, które non stop blokują huśtawki,


          gady to za malo powiedziane tongue_out
          blokują hustawki straszne
          a moze chodzi ci o to ze sie hustają? wink



          a jak
          > moje 2 letnie dziecko odwróci wzrok - pożyczają wszystkie jego zabawki,a swoich
          > nie chcą pożyczyć. Tylko, że ja jestem w pobliżu malucha, a mamy tych starszakó
          > w
          > wylegują się na ławkach i nie zwracają uwagi na swoje pociechy.
          > Uważam jednak, że piaskownica to szkoła życia dla dzieci, tam uczą się stosunkó
          > w
          > międzyludzkich - starsi i silniejsi mogą coś zabrać, a młodsi, bezmyślnie
          > zniszczyć. Tłumaczę życie mojemu dziecku.
    • agenciara1 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 12:56
      Witam serdeczniesmile
      Ja jestem mamą takie "przedszkolnego gada". Ma 6 lat. I jest dobrze wychowany. U na sna placu to mój syn nie moze się dostać do hustawki, bo mamy sadzają swoje dwulatki na huśtawkach i sobie plotkują. Czasami bardzo długo. czasami idę z synkiem pod huśtawkę, by go w kolejce ustawić, ale to nie działa. Matki plotkują dalej. Gdy zwrócę im uwagę, zę moje dziecko czeka pod huśtawką już z dziesięc minut i czy moglibysmy prosić o ustąpienie na chwilę huśtawki, to ich dwulatki w histerię wpadają i nie chcą zejść. Matki nie reagują i dzieci huśtaja sie nadal, bo to przecież "małe dziecko". A przecież 6latki też maja prawo do zabawy.
      Mam jeszcze 3latka. Poszlismy wczoraj do piaskownicy z zabawkami robić babki. Przyszła pani z dzieckiem i to dziecko od razu zaczeło bawić sie naszymi zabawkami. Nie zapytało. Nie reagowałam, bo nie każde dziecko potrafi mówić, ale matka dla przyzwoitości powinna zapytać, zwłaszcza, zę nasze zabawki były wynoszone z piaskownicy przez jej dziecko. Później w chłopiec zaczął psuć babki mojemu synkowi. Najpierw powidziałam synkowi, ze chłopczyk zburzył pewnie przez przypadek i że zbudujemy sobie nowe. Wszystko matka sysząła. Ale ten chłopczyk co chwilę podchodził i nam psuł, na co ja, zebynam nie psuł bo nam będzie smutno i że strasznie się namęczyliśmy je robiąc. na co on nadal psuł nam, no to ja w koncu zła, ale uprzejma zaproponowałam mu żeby z mamą zrobił babki i wtedy je sobie będzie psuł. Wszystko mówiłam gośno i wsyzstko matka słyszała. Dalszych babek pilnowałam i nie zpowalałam psuć. No to chłopczyk wpakował sie w nasza dziurę i zadkiem siedzi prawie na mnie, a cała piaskownica wolna. matka siedzi i nie reaguje. Poprosiłam by przeszedł troszkę obok, nawet go nie przeganiałam z tej dziury. Chłopczyk jednak nie reagował, tymbardziej matka. No to wkoncu delikatnie wzięłam go i przesunęłam, na co on we wrzask. Jak czułam się po placu zabaw? Źle. Ja uczę moje dzieci by pytały o zabawki, a jak jeszcze nie potrafiły mówić, to j apytałam. Źle sie poczułam, bo upominałam cudze dziecko co nie jest w moim stylu. Matka też nie reagowała mimo, ze widziała co sie dzieje. Nie potrafiłam z nią bezpośrednio porozmawiać, ale moje komunikaty były tak głośne i wyraźne, ze musiała zrozumieć. Chciałam nadmienic, zę piaskownica była duża i wolna.Nie chcę robić czarownicy z siebie na placu zabaw, ale dlaczego mam pozwalać na złe zachowanie innych? Nastepnym razem zwrócę się jednak najpierw do matki, myślę, ze tak będzie lepiej. kłopot w tym, ze jestem nieśmiała osobą i dopiero uczę się "życia" w piaskownicy. Myślę, ze inne matki nie powinny potępiać dzieci przedszkolnych, ich dzieci też kiedys dorosna i inaczej spojrzą na 6latków. Myślę, ze trzeba z dziećmi dużo rozmawiać tłumacząc im trochę zasady postępowania w grupie, to tak przy okazji piaskownicy i huśtawki. Mój synek ustepuje innym dzieciom gdy sie dłużej huśta i widzi, zę jest zapotrzebowanie na huśtawkę.
      Wiem, ze nie jestem doskonałą matką i pewnie popełnia błędy, ale ucze się tak samo jak dzieci. problem polega na tym, ze inne żeby inne matki też chciały uczyc siebie i dzieci.Pozdrawiam
    • kaskazuza Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 13:36
      To postaw się w roli matki przedszkolaka z bardzo ważną dziurą i, jednocześnie,
      dwulatka do tej dziury wskakującego. Czysta rozkosz big_grin Moje umiejętności
      negocjacyjne rosną z dnia na dzień...
    • madzik744 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 14:30
      Swoją wcześniejszą wypowiedzią chciałam podkreślić, że to nie wiek się liczy w
      piaskownicy, a wychowanie i umiejętności interpersonalne panujące w rodzinie. W
      życiu nasze dzieci też spotkają się z sytuacjami,w których ktoś im coś zabierze,
      zniszczy, czy zajmie i będą musiały sobie poradzić. A tego "radzenia" tak jak
      wielu innych ważnych umiejętności psychicznych jak i fizycznych uczą się właśnie
      na placu zabaw.
      • bri Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 14:34
        Nie lepiej uczyć dziecko, jak sobie radzić, żeby nikt mu nic nie
        zabierał, nie niszczył itp.? Czyli uczyć asertywności?
        • madzik744 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 14:41
          Z asertywnością u tak małych dzieci jest trudno, często i dorośli mają
          problemy... Poza tym jak asertywnie ustrzec babkę z piasku przed dwulatkiem???
          • bri Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 14:47
            Po prostu mówisz: "To jest babka mojego synka i będzie zły jeśli ją
            zniszczysz. Pobaw się gdzie indziej". W razie potrzeby i braku
            reakcji ze strony mamusi, odstawiać dwulatka do skutku w inny kąt
            piaskownicy.
    • demonii.larua Re: dwulatki na placu zabaw ;) 18.07.08, 15:48
      Jak niszczy to robimy out z piaskownicy, na szczęście zdarza się rzadko. Nie
      wiem co ja mam za dziecko, ale jak jesteśmy poza domem to każde "nie wolno...
      np. psuć zamku" działa! W domu to ja sobie mogę "niewolnować" aż ochrypnę...
      Bywają spiny, ale on na tyle lubi bawić się ze starszymi dziećmi, że bardzo
      szybko włącza się do zabawy bez szkód. Teraz nam pod domem postawili dużo
      mniejszą piaskownicę i bywa w niej tłoczno, zobaczymy jak to będzie dalej.
      • myroad nieznośne 4-5 latki...:P 18.07.08, 21:59
        Wczoraj mojemu 2 latniemu synkowi owy chłopczyk skoczył na " głowe"
        pomylił sobie kierunki wchodzenia po drabince na slizgawke , właczył
        steczny i skoczył prosto na mojego synka... A jego mamusia mimo że
        dziecko skakało po placu zabaw jak małpka uciekajaca z zoo siedziała
        sobie i ploteczkowała ... No bo przeciez jej synek to już duzy
        chłopiec.

        Macie racje 2 latki sa wkurzajace smile ( ale same tez miałyscie 2
        latków z których wyrosły przedszkolaki , wystarczy sobie przypomniec
        dobre czasy tongue_out , załoze sie że gadałyscie wtedy dokładnie na odwrot)
        Uważam ze 4-5-6 latki sa mniej wkurzajace ale niestety bardziej
        niepezpieczne dla maluchów , nie mówie że wszystki mamy takie sa ale
        zazwyczaj siedzi sobie taka na ławce , czyta gazetke a dziecko robi
        co chce a jego wyobraznia na pewno przerasta wchodzenie do dołka w
        piaskownicy tongue_out
        • dorek3 Re: nieznośne 4-5 latki...:P 20.07.08, 14:51
          Jak moi (bliźniaki) mieli po 2 lata to łaziłam za nimi i pilnowałam
          Teraz maja pięc i czesciej jednak okupuje ławkę.
          Przynajmniej do ich 3 rz nie przeczytałam jednej strony z gazety czy ksiazki. Teraz chadzam z lektura ale i tak niedługo zeza dostanę od równoczesnego patrzenia w ksiażke i na dzieci. Oczekuje od moich 5-latków że będa sobie radzić ze starszymi i umieć zachować wobec młodszych. I teraz generalnie musze interweniowac częściej jak trafi sie aresywny i niepilnowany "wczesnoszkolniak", który narobi zdecydowanie więcej szkody niż wejście w dzirę i zburzenie babki. Ale to wszystko to chyba naturalna kolej rzeczy trzeba się z tym pogodzic a nie psioczyć na dzieci.
      • zales239 Re: dwulatki na placu zabaw ;) 21.07.08, 09:54
        A u nas jest odwrotnie .
        W domu słucha różnych poleceń,typu nie wolno tak robić.
        A jak jestesmy na placu zabaw to ile muszę się
        nagadać,tłumaczyć,ostrzegać,że zaraz pójdziemy do domu za złe
        zachowanie.
        Młody ma 4 lata i lubi wejść komuś w BARDZO WAŻNĄ DZIURĘ albo psuć
        zamki i babki.
        Boże ile ja się natłumaczę,co robić z takim egzemplarzem?
        A i jeszcze-nie siedzę i nie czytam na ławce ani nawet nie palę.
        Muszę młodego obserwować.Tylko nie wiem czy za duzo interwencji
        mojej jest ok.
    • malila A to mnie się przypomniał 20.07.08, 17:24
      wprawdzie nie dwulatek, a półtoraroczniak i nie w piaskownicy, a w
      salce zabaw, który przybył z mamusią i babusią i upatrzył sobie
      zabawkę, którą bawiła się moja córka. Moja córka, wyszkolona przez
      starszych braci, w kaszę sobie nie da dmuchać i stanowczo odsunęła
      się od małego mówiąc głośno: ja się teraz tym bawię, więc nie
      reagowałam. Półtoraroczniak jak to półtoraroczniak nic sobie z tego
      nie robił i dalej rzucał się na zabawkę, tylko bardziej intensywnie.
      A mamusia i babusia spoglądały z zachwytem na swego potomka. Dopiero
      kiedy zaczął rzucać się na stolik i przyciągać do zabawki, którą
      trzymała uparcie moja córka, trochę się zdenerwowały i zaczęły
      wymieniać uwagi na temat niewychowanych dzieci, które nie chcą się
      dzielić zabawkamiwink)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja