mama idzie do pracy

29.09.03, 11:40
Hej, jestem mamą siedmiomiesięcznej Marysi, która dzisiaj po raz pierwszy
została z babcią, bo poszłam do pracy. Jest mi okropnie i bardzo za nią
tęsknię. mam nadzieję, że to minie i obie się przyzwyczaimy do tej sytuacji.
Nie wiedziałam, że będzie to takie trudne. Napiszcie, jak to było z Waszymi
powrotami do pracy
    • kag1 Re: mama idzie do pracy 29.09.03, 14:21
      Dzwoniłam przeciętnie co godzinę - czy jest w dobrym nastroju, czy zjadła, czy
      piła, jak się bawi, ile spała, a zostawiłam ją pod najlepszą opieką, mojej
      mamy. Ponieważ ciągle karmiłam pracowałam 7 godzin ale i to wydawało mi sie
      zbyt długo. Wracałam do domu i wydawało mi się że autobus jedzie za wolno, ja
      idę zbyt wolno więc z przystanku do domu przawie biegłam. Wpadałam do domu
      zdyszana, zmęczona jak pies gończy -i nie jadła nie piła -ale z rozkoszą i w
      końcu spokojna godzinami czytałam córce książeczki bawiłam się z nią. Cała
      rodzina śmiała się z tego mówiąc o mnie "matka kwoka". Do disiaj jestem "matką
      kwoką" choć mała ma już 2 lata, ale dobrze mi z tym a zmęczenie rekompensuje
      mi ogromne przywiązanie córeczki, to że pięknie mówi jest bystra i kocha mnie
      a ja ją.
    • justyna1212 Re: mama idzie do pracy 29.09.03, 14:30
      Ja miałam to szczęście, że mogłam wrócić do pracy na pół etatu po skończeniu
      przez córkę roku. Dzieciątko zostawało w tym czasie ze swoim tatą. Radzili
      sobie świetnie. Karmiłam piersią i bardzo martwiłam się jak dziecię zniesie
      brak cycusia. Ale było wszystko dobrze. Gorzej z zachowaniem córki po moim
      powrocie, bywało naprawdę kiepsko. Teraz z perspektywy czasu wnioskuję, że
      było to związane z moją nieobecnością w domu.
    • bewka Re: mama idzie do pracy 29.09.03, 15:04
      witajcie
      ja juz wkrotce zostawie swojego 4 miesiecznego Jasia pod opieka taty, i z
      wielka obawa mysle o tej chwili. boje sie ze maly nie bedzie chcial jesc, ze
      tacie nie starczy cierpliwosci, ze nie poradze sobie ze zmeczeniem i co chyba
      najgorsze z tesknota za moim malym lobuziakiem. z drugiej strony mysle taka
      obawa jest zupelnie naturalna i chyba juz na zawsze wpisana w fakt bycia
      rodzicem. zawsze nasze dziecko bedzie robilo cos po raz pierwszy i zawsze
      bedzie sie to wiazalo z ogromnymi przezyciami. i moze po prostu trzeba sie z
      tym oswoic....i nie widziec wszystkiego w czarnych kolorach.....i zaufac choc
      troche swojemu dziecku i jego tacie, babci czy opiekunce
      pozdrawiam
      Ewa
      • ejab Re: mama idzie do pracy 29.09.03, 22:40
        BEWKA łączę się z Tobą w tych trudnych chwilach. U mnie będzie podobnie czyli
        TATA + babcia. Wracam do pracy za 4 tygodnie, a Martyna będzie wtedy miała 4,5
        miecha. Na razie cieszę się każdą minutą w całych 24h, które mogę z nią być.
        Trzymam kciuki za CIEBIE, siebie i inne dziewczyny, które są w naszej sytuacji.
        SerPoz
        Ewa
        • bewka Re: mama idzie do pracy 30.09.03, 12:15
          EJAb dziekuje za slowa otuchy
          dzis w nocy mialam kolejne chwile zwatpienia jak sprostac temu o mnie czeka w
          najblizszym czasie. Janek budzil sie co dwie godziny na karmienie i co gorsza
          nie mogl zasnac, plakal i narzekal. 0 6.30 pomyslalam sobie ze za cztery
          tygodnie o tej porze bede musiala wstac i przygotowac sie do pracy. po jakis
          czterech godzinach czujnego snu mam sie w pelniej krasie zaprezentowac w pracy
          i jeszcze zrobic tam cos sensownego. oj, nie bedzie latwo.
          ale mimo to nie wyobrazam sobie ze mogloby JAska nie byc. pewnie dla niego
          znajde sile zeby jakos podolac temu wszystkiemu.
          serdecznie pozdrawiam i jestem przekonana ze damy rade, my i inne mamy z
          podobnym dylematem
          Ewa
    • addria Re: mama idzie do pracy 29.09.03, 15:08
      Wróciłam do pracy jak mój synek miał prawie półtora roku. Dla mnie było to
      stanowczo za wcześnie, ale zmusiła mnie sytuacja. Do tej pory obydwoje bardzo
      to przeżywamy, ja i mój synek, zwłaszcza rano. Potem jest w porządku, synek
      jest pod opieką taty, który wspaniale się nim zajmuje, ale to nie zmienia
      faktu, że najlepiej by było gdybym to ja mogła być w domu. Niestety życie
      weryfikuje nasze plany i czasami nie ma wyjścia. Ja ciągle mam z tego
      powodu "dół" i nie potrafię się z tym pogodzić.
      Podobnie jak kag, po pracy biegnę z "jęzorem na brodzie" żeby jak najszybciej
      zobaczyć się z moim maluszkiem. Staram się wtedy nie robić nic, co nie wymaga
      natychmiastowego zrobienia. Wszelkie gotowania, prania i prasowania, robię jak
      synek pójdzie już spać. Fryzjera czy dentystę załatwiam w sobotę, podczas
      drzemki synka w dzień. Staram się cały czas po pracy poświęcać dziecku, cierpię
      jak muszę jeszcze coś załatwić po południu, ale zawsze robię wszystko by tego
      uniknąć.
      Po pracy cały czas towarzyszę dziecku, chodzimy na spacer, bawimy się,
      przytulamy. Dzięki temu maluszek może nasycić się obecnością mamy i mieć ją
      tylko dla siebie smile
      Na początku, taj jak pisała Justyna, synek bywał marudny i różnie się
      zachowywał, ale wiedziałam, że to przez zmianę sytuacji i razem z mężem
      staraliśmy się to wszystko spokojnie przeczekać. Rzeczywiście z czasem sytaucja
      zaczęła się normować i teraz jest o.k.
      Teraz cieszę się, bo niedługo koniec pracy i wkrótce zobaczę swojego maluszka :-
      )
      Życzę Wam w miarę bezbolesnego oswajania się z nową sytuacją i wielu miłych,
      wspólnych chwil po pracy smile
      Pozdrawiam,
    • kerstink Re: mama idzie do pracy 30.09.03, 08:40
      Rozumiem was, ze tak tesknicie za dziecmi, szczegolnie mamy tych najmniejszych.
      A jednak u mnie bylo inaczej. Siedzialam 15 mies. ze swoim synem w domu, bez
      pomocy a maz bardzo dlugo pracowal. I po tych 15 mies. wrecz uciekalam do pracy,
      bo juz nie wytrzymalam. I choc mialam takie same wyrzuty sumienia i bylam
      strasznie zmeczona, to odzylam. W tej chwili moja corka ma 17 mies i od jutra
      wroce do pracy. Jest zupelnie inaczej. Ona od poczatku zna swoja nianie - jest w
      dobrych rekach. Syn lubi swoje przedszkole. Ja juz od jakiegos czasu pracuje
      sobie w domu nad roznymi rzeczami (waznymi, domowymi). Wroce do pracy nie
      uciekajac. Jest to po prostu rozsadne.

      Kerstin
    • malgos1975 Re: mama idzie do pracy 02.10.03, 13:19
      Dziewczyny nie martwcie się tatusiowie sobie poradzą , jak nie to przywiozą do
      was maluchy - tak zrobił mój mąż. Ja musiałam wrócić do pracy jak Julka miała
      skończone 4 m ( kończyła 30 , a ja 1 do pracy ). Więc w pracy siedziałam jak na
      szpilkach, ale postanowiłam nie dzwonić do domu- musi sobie poradzić tylko przez
      trzy dni, a potem babcia posiedzi 3 tygodnie. O godzinie 12 przyjechali do mnie
      do pracy, dziecko niby nie głodne bo nie chce jeść , ale od 5:30 nic nie jadła i
      jak się przyssała do cyca to siedziała przy nim z godzinę, ale w domu była
      spokojna.O 14 już biegłam do domu. Drugiego dnia było już ok jadła i dali sobie
      radę. Potem trochę jedna babci i potem druga babcia, a jak Julka miała skończone
      8 miesięcy przyszła niania i od nowa strach czy sobie poradzą. I oczywiście
      założenie moje nie zadzwonię do domu - o 9 nie wytrzymałam zadzwoniłam - było
      ok. Mała znosi wszystko dobrze, ma dobrą - nawet bardzo dobrą nianię. Nawet
      któregoś dnia jak przyszłam z pracy i niania wychodziła to mała płakała i
      wyciągała do niej ręce. Było mi bardzo przykro że woli ją od matki, ale z
      drugiej strony pomyślałam że musi być małej z nianią dobrze skoro chce do niej.
      Właśnie jest z małą 3 miesiąc i jest super. Wiem, że mieliśmy sporo szczęścia
      znajdując taką nianię. Nie martwcie się będzie dobrze. Oczywiście to było
      straszne przeżycie dla mnie i dla niej mój powrót do pracy. Codziennie rano
      wychodziłam z domu z płaczem w pracy nie myślałam o niczym innym jak o niej, ale
      cóż mamy takie czasy że trzeba pracować i się z tego cieszyć. Ja nawet nie
      mogłam wziąć urlopu wypoczynkowego - 52 dni. Trzeba się zebrać w sobie i do
      przodu. Ja sobie myślałam że muszę pracować, żeby dać jej coś w przyszłości ,
      żebym nie mogła jej odmówić loda czy lizaka bo nie ma z czego kupić. Chcę jej
      dać lepszy start niż sama miałam - dobrą szkołę, zajęcia poza nią co tylko
      będzie chciała( oczywiście z rozsądkiem ). To chcę jej dać. Uszy do góry nie
      jest tak źle mamy zdrowe dzieci i się cieszmy tym. Muszę wam jeszcze powiedzieć
      że moje dziecko jest radosne i odważne nie boi się ludzi. Właśnie jest 13:20 i o
      14 biegnę do mojej Lulki. Pa będzie ok.

      mama Lulki (30 września skończyła 10 miesięcy )
Pełna wersja