Randki w ciemno-chodzilyście?

21.07.08, 10:04
Zainspirowana sobotnim wątkiem Morgen, przypomniałam sobie swoją
Jedyną Randkę W Ciemno. No może nie w ciemnoo, a w szaro. O facecie
wiele słyszałam, więc mogę sobie powiedzieć, że sama byłam sobie
winna. Bo się setnie wynudziłam. Wysłuchałam dłuuuuuuugich monologów
o jego zespole rockowym (tzn. tym, w którym grał), ruchu scenicznym,
mikrofonach, instrumentach perkusyjnych, perfumach męskich i
damskich, spodniach (jego), koszulkach (jego), bluzkach (jego mamy).
Po tej randce doszłam do wniosku, że facet (nie ten konkretny tylko
w ogóle) powinien być albo zdekalrowanym heterykiem, albo
zdeklarowanym gejem, albo zdeklarowanym biseksualistą, byle był w
ogóle jakoś określony i miał jaja zamiast jajecznicy. Nie wykluczam
jednakże, że błąd tkwił u samej podstawy, bo nie była to randka w
ciemno, a w szaro-poszłam, bo byłam ciekawa faceta, który z
opowieści naszej wspólnej koleżanki jawił mi się jako osobowość
dosyć egzotyczna. Właściwie do tej pory nie potrafię go
zaklasyfikować, choc od randki tej mineło już 9 lat i choć często do
niej (randki) i do niego wracam myślą smile)).
    • morgen_stern Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 10:26
      Dobra, chcecie się pośmiać, to macie wink Opowiem o dwóch randkach w
      ciemno, które były masakrycznym niewypałem. Druga to było w sumie
      spotkanie towarzyskie, bo już z maili wynikało, że nic tu nie
      zaiskrzy, ale i tak było wesoło wink

      1. Dziewczyna nie chciała wysłać zdjęcia, bo "nie rozsyła zdjęć do
      nieznajomych osób". Ok, myślę, w sumie rozumiem. Szybko umówiłyśmy
      się na kolację. Zaznaczam, że w ogłoszeniu (moim) stało jak wół, że
      szukam atrakcyjnej, szczupłej, zadbanej kobiety.
      Wystroiłam się, wymalowałam, stoję pod knajpą i nagle podchodzi do
      mnie.. obraz nędzy i rozpaczy. Długie, szarobure włosy, blada,
      nieładna twarz bez śladu makijażu (a przydałoby się, oj,
      przydało..), lekko przy kości i ubrana (na randkę!) w jakąś
      bezkształtną bluzę i workowate spodnie. Mało tego. Siadamy przy
      stoliku, zamawiamy. Panna bierze w rękę szklankę z napojem,
      przybiera niezbyt inteligentny wyraz twarzy i.. milczy. Zadaję
      jakies pytanie, krótko odpowiada i.. milczy. Gdyby nie to, że morgen
      z mówieniem kłopotów nie ma, to panowałaby chyba głucha cisza.
      Wierzcie mi - to była najszybciej zjedzona kolacja w moim życiu,
      łykałam tak, że mało się nie udławiłam tongue_outP
      Tak mnie ta panna swoją postawą i olewackim strojem wkurzyła, że
      zrobiłam coś, czego nigdy przedtem i potem nie robiłam na tego typu
      spotkaniach. Po zapłaceniu rachunku pochyliłam się do niej i
      powiedziałam: "Zdajesz sobie sprawę, że nic z tego nie będzie?".
      Zaraz potem trochę pożałowałam szczerości, bo dziewczynie twarz się
      nieco wydłużyła big_grinD

      2. Tutaj byłam raczej ciekawa samej postaci, wydawała się
      inteligentną, ciekawą kobietą, przynajmniej z maili. Zaprosiła mnie
      do kina, wcześniej umówiłyśmy się na kawę. Zebyśmy się poznały,
      uprzedziła, że ma 160 cm wzrostu, krótkie włosy i okulary. Ok.
      Rozglądam się i podchodzi do mnie.. coś. To coś miało nieokreśloną
      płeć, a 160 cm chyba tylko w swoich marzeniach. Do tego za duża
      skórzana kurtka, męskie ciuchy, oczywiście zapomnijcie o makijażu.
      Była o 2 lata młodsza ode mnie, a wyglądała jak moja własna ciotka -
      zniszczona twarz i ogólne zaniedbanie.
      No dobra, miałyśmy pogadać. Panna nagle okazuje się jakaś mało
      komunikatywna i prezentuje postawę "jestem sama, jest mi z tym
      dobrze, nie wiem, po co ludzie łączą się w związki, a polskie
      lesbijki są okropne". Mam mocne podejrzenia, że była to reakcja
      obronna, no bo po co w takim razie odpowiedziała na moje ogłoszenie?
      I jakoś tak krzyczała z niej wielka samotność.

      Nic to. Mówię coś, widzę, że panna wyciąga jakiś krem i wyciska
      odrobinę koło ust. Każda z nas, chcąc sobie posmarować usta
      zrobiłaby to koniuszkiem palca, prawda? A ona podnosi ramię i z
      impetem wsmarowuje ten krem wierzchem dłoni jak jakiś kurna drwal,
      rozciągając sobie usta na wszystkie strony. Z wrażenia zgubiłam
      wątek i mało pod stół nie wpadłam big_grin
      Potem jeszcze uraczyła mnie kilkoma potężnymi ziewami a la hipopotam
      (z efektami dźwiękowymi, a jakże) ukazując przy tym wszystkie
      siekacze.
      Po seansie uciekałam do domu jak struś pędziwiatr hahahaha


      Na szczęscie nie wszystkie randki takie są wink
      • karola1008 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 10:35
        hahahaha, Morgen, odnosząc się do przypadku nr 2-gratuluję odwagi.
        Wiekszośc zapewne uciekłaby już po tym kremie, nie czekając na
        demontrację siekaczy, czy-nie daj Boże-czego innego. A w ogóle to
        miałaś szczęście, że ten krem był do ust. Bo mógł byc do stóp wink)).
      • wobbler Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 10:37
        Trzeba je było wyszorować, doprowadzić do stanu używalności i wyedukować... A
        zresztą może zyskałyby przy bliższym poznaniu?
        Nic ambicji w Tobie nie ma Morgen. Wszystko byś chciała gotowe pod nos mieć
        podstawione... big_grinDD
    • triss_merigold6 Nigdy nie musiałam.P n/t 21.07.08, 10:28
      • karola1008 Re: Nigdy nie musiałam.P n/t 21.07.08, 10:38
        Szczęściara smile)).
    • malgra Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 10:51
      byłam na jednej, zupełnie w ciemno i właściwie pośrednio randce,bo poszłam na
      wesele z chłopakiem,którego wcześniej w ogóle nie znałam(brat koleżanki mojej
      koleżanki).
      Chłopak okazał się super towarzyszem do zabawy.Od razu złapaliśmy wspólny język
      i nikt nam potem nie chciał uwierzyć,że poznaliśmy się pół godz przed weselemsmile
    • volta2 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 11:07
      mnie taką randkę ustawili rodzice, prosił ich o to sam
      zainteresowany. przedstawił się im, powiedział czyim jest synem
      (wiedział, że znają jego ojca) i że widział mnie w okolicy, i czy
      mam faceta, ipt.
      oczywiście rodzice się zgodzili (bogaty z raichu facet, już mocono
      gotowy do małżeństwa) i przyszedł, jak się zapowiedział, o 17- tej w
      letnią sobotę...


      dziewczyny, zła byłam jak cholera, bo miałam chłopaka wtedy... ale
      jak go zobaczyłam, to nogi się pode mną ugięły...
      facet bardzo urodziwy, bardzo przystojny, pachnący, zadbany,

      zafundował mi najpiękniejszą randkę jaką w życiu dwudziestoletnim
      miałam, czyli koszyk piknikowy, schłodzone białe winko z nadrenii,
      piękne kieliszki do białego wina i romantyczne okoliczności przyrody.

      z rozmową było już nieco gorzej(oboje onieśmieleni)

      no i niestety nic z tego nie wyszło, bo miałam chłopaka, nie
      zerwałam z nim natychmiast, a tamten za szybko wyjechał do niemiecsad
      ale za to mam co wspominać, a takiej randki w ciemno już nie miałam
    • gorzkasweetie Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 12:08
      Ano tak, chodziłyśmy. Bardzo intensywnie. Chadzałam na randki,
      umawiane na raczkujących wtedy randkowych portalach www. Co jeden
      typ - to mniej ciekawy, ziew, ziew totalny. Olśnieniem był pan
      numer... 13, amok i wielka miłość smile Aczkolwiek po blisko ośmiu
      latach z nim spędzonych, mniej mnie już olśniewa wink
      • karola1008 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 12:27
        Nie wiem dlaczego mi się wydawało, że randka w ciemno to musi być
        niewypał, albo najwyzej okazja do humorystycznych wspomnień smile). Za
        badzo mi się rzuciła na głowę moja randka w ciemno. A tu się
        okazuje, jak zwykle zresztą, że może być i tak i tak. Mam koleżankę,
        która twierdzi, że umawia się na randki w ciemno ze swoim mężem. JAk
        próbowałam sprecyzować, co to oznacza, to się tajemniczo
        uśmiechnęła. I to jest moja największa zagwozdka związana z randkami
        w ciemno smile)). Jak się na randkę w ciemno umówić z kimś, z kim się
        jest od ładnych kilku lat?
        • joanna266 karola juz spiesze z tłumaczeniem;-) 21.07.08, 12:40
          randka w ciemno w małzenstwie to tak randka na ktorej małzonkowie
          umawiaja sie w jakiejs fajnej knajpce ,przybywaja tam odzielnie
          odstawiają przed soba teatrzyk ze niby sie nie znają.taka zabawa,
          dosc przyjemna.potem wyskakuja do miłego hotelu potem jest
          kilkugodzinna akcja zwienczona sniadaniem do łózka.nastepnie juz
          razem wracja a do domu a wraz z nimi wraca codziennoscwink)))
          • karola1008 Re: karola juz spiesze z tłumaczeniem;-) 21.07.08, 12:49
            joanna266 napisała:

            > randka w ciemno w małzenstwie to tak randka na ktorej małzonkowie
            > umawiaja sie w jakiejs fajnej knajpce ,przybywaja tam odzielnie
            > odstawiają przed soba teatrzyk ze niby sie nie znają.taka zabawa,
            > dosc przyjemna.potem wyskakuja do miłego hotelu potem jest
            > kilkugodzinna akcja zwienczona sniadaniem do łózka.nastepnie juz
            > razem wracja a do domu a wraz z nimi wraca codziennoscwink)))
            Zabawa rzeczywiście dość przyjemna smile))). Ja problem miałabym tylko
            z udawaniem, ze męża nie znam. Albo bym się zaczęła w połowie śmiać,
            albo tak bym się wczuła w rolę, że z hoteliku nic by nie wyszło, bo
            z nieznajomym,na pierwszej randce..., ...., no nie wiem.... A jakby
            uwiódł i porzucił? smile))) Oczywiście mogłoby też być tak, że nagle
            zadzwoniłaby babcia z informacją, że nie może położyć dzieci spać i
            musielibyśmy z nieznajomym mężem nagle odnowić znajomość.
            • joanna266 Re: karola juz spiesze z tłumaczeniem;-) 21.07.08, 12:55
              cięzko sie wczuc faktyczniesmilezwłaszcza irytujące jest to przykre
              błyskawiczne odnawianie znajomosci z powodu obudzonych nie w pore
              dzieci.ale co zrobic lepsze to niz faktyczny nieznajomy ktory
              naprawde nas nie znasmile)
    • ewcia1980 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 12:39
      nigdy nie chodziłam na randki w ciemnie i ... nigdy nie umawiałam
      sie z nikim przez internet.
    • majenkir Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 14:12
      Umowili nas "znajomi moich znajomych".
      Facet inteligentny, student z Niemiec (uczylam sie wtedy
      niemieckiego), przystojny brunet - tyle o nim wiedzialam.
      Przyszedl .... Arab big_grin.
      • morgen_stern Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 14:19
        Ty rasistko tongue_out
        • majenkir Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 19:25
          morgen_stern napisała:
          > Ty rasistko tongue_out

          Nooo, kawke z nim wypilam, a drapaka dalam dopiero jak mu sie
          zebralo na amory wink)).
      • karola1008 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 16:32
        majenkir napisała:

        > Umowili nas "znajomi moich znajomych".
        > Facet inteligentny, student z Niemiec (uczylam sie wtedy
        > niemieckiego), przystojny brunet - tyle o nim wiedzialam.
        > Przyszedl .... Arab big_grin.
        Majenkir, z Twojego opisu wynika, że opis faceta zgadzał się w
        100% smile)))). Znajomym co najwyżej mozsz zarzucić subtelne
        niedopowiedzenie.
      • wjw2 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 19:15
        big_grinbig_grinbig_grin

        Miałam taką jedną "randkę w ciemno".

        Facet z zawodu lekarz (podobno) w drugim zdaniu naszej pierwszej
        rozmowy zapytał:
        - "dużo zarabiasz?". Cóż lekko z tropu mnie zbiłbig_grin
        Dalej dowiedziałam się, że:
        - mam krzywy zgryz i krzywą przegrodę nosową (widać specjalizacja:
        laryngolog) i "czy nie czuję, że lepiej oddycha mi się prawą dziurką
        od nosa niż lewą"big_grinbig_grinbig_grin
        Dalej stwierdził, że mam duzy tyłek:
        - "jesteś rozłożysta"big_grin, ja uważam, że mam wąską talięsmile
        Na ów czas paliłam ostro, stwierdził:
        - "popracujemy nad tym", znaczy kot? Pomyślałambig_grinbig_grinbig_grin

        A tak w ogóle to:
        - "jesteś fajna dziewczyna i chętnie będę kontynuował znajomość, co
        Ty na to?"



    • catalinka Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 16:22
      a ja byłam włąsciwie na 2 randkach w ciemno. Drugiej efektem jest 9
      lat małżeństwa, 2 córeczki i przeprowadzka do innego miasta. Randki
      w ciemno działają!!!!
    • jowita771 Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 21.07.08, 19:12
      Byłam przynajmniej dwa razy, może coś mi sie zapomniało. Pierwszy raz to jeszcze
      nie miałam osiemnastu lat, koleżanka mnie umówiła z przyjacielem swojego
      chłopaka. Tylko mi zapowiedziała, żebym się nie zakochała, bo on dziewczyn
      poniżej osiemnastki nie traktuje poważnie, tzn. wyjść razem, pogadać tak, ale
      żebym na związek ni9e liczyła. Skończyło się tak, że facet zmienił zdanie i
      łaził za mną, a ja nie chciałam, bo nie zaiskrzyło.

      Drugi raz, też koleżanka mnie umówiła z kolegą narzeczonego (inna koleżanka,
      inny narzeczony i inny randkowicz oczywiście). Facet był z gatunku luzaków,
      spotykaliśmy się, było miło. Kiedyś mi powiedział, żebym się nie zakochała w
      nim, bo on stałego związku nie szuka. Chyba na desperatkę wyglądałam, że każdy
      tak wyjeżdżał, żebym sobie nadziei nie robiłabig_grinD PO kilku miesiącach się
      rozleciało, bo nie zaiskrzyło. Żeby było śmiesznie, to on zabiegał, bo się
      zaangażował, biedaczek. Chyba tyle, cieszę się, że już mam etap randek w ciemno
      i początków znajomości za sobą.
    • ik_ecc raz 21.07.08, 19:41
      Raz spotkalam sie z facetem poznanym na internecie. Wlasnie nam
      niedlugo stuknie 6 rocznica spotkania, mamy 3-letnie dziecko i
      bardzo nam ze soba dobrze. smile
      • guderianka randka wyszła 21.07.08, 19:55
        zakończona małżeństwem wink
    • 18_lipcowa1 nie musialam.mialam branie i bez tego. 21.07.08, 20:02
      • nilgau Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 21.07.08, 20:42
        branie to branie a w ciemno czasem można samemu wybrać.
      • morgen_stern Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 21.07.08, 20:44
        hahahahaha
        no po prostu nie byłabyś sobą, jakbyś tego nie napisała wink
        • lora78_pl Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 21.07.08, 20:56
          Bywałam na randkach w ciemno i przeważnie były śmieszne i nigdy nic z nich nie
          wyszło.
        • 18_lipcowa1 Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 21.07.08, 21:02
          morgen_stern napisała:

          > hahahahaha
          > no po prostu nie byłabyś sobą, jakbyś tego nie napisała wink
          >
          prawde napisalam.
          • morgen_stern Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 22.07.08, 08:30
            > prawde napisalam.

            Tak tak, ja wiem tongue_out
      • ik_ecc Re: nie musialam.mialam branie i bez tego. 22.07.08, 02:37
        Jedni lubia "byc brani" inni lubia brac...
    • lucerka Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 22.07.08, 09:10
      Jak jeszcze w Polsce mieszkalam umowilam sie i chlopakiem z internetu, z ktorym
      juz jakis czas korespodowalam. Byl bardzo inteligentny i pociagal mnie swoja
      osobowoscia. Na spotkanie umowilismy sie (wtedy w Poznaniu) na przystanku kolo
      dworca. Stoje, stoje, wypatruje go a tu nagle z dolu ktos mnie stuka w noge i -
      czesc jestem M.!
      Ani slowa nie pisnal, ze jezdzi na wozku inwalidzkim, i ze ma bardzo hm..wysoki
      stopien niepelnosprawnosci wrodzonej. Ja - ta tolerancyjna,otwarta - stalm tam z
      rozdziawiona paja, zastanawiajac sie - co teraz!?
      Chlopak chyba kapnal sie, ze jestem w lekkim szoku i zaproponowal piwko gdzies w
      centrum. Jak zaczelismy piwkowac do do rana chyba zaliczylismy z 5 roznych
      knajp, razem z tym jego wozkiem. Zaiskrzyc nie zaiskrzylo niestety. Ale wieczor
      nie byl zmarnowany.
    • mathiola Re: Randki w ciemno-chodzilyście? 22.07.08, 09:17
      no tak właściwie to mój mąż jest z takiej łapanki w ciemno. Znaliśmy
      się jedynie z telefonu i maili, on wiedział jak wyglądam, ja nie
      wiedziałam, jak on wygląda. Przyjechał, przegadaliśmy całą noc.....
      i został ;P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja