po radę - długie

22.07.08, 21:45
Chociaż dzisiaj "ostatecznie" postanowiłam odejść od męża i ojca
moich dzieci, nie mogę się otrząsnąć z wrażenia, że nie zrobiłam
wszystkiego aby nam wyszło.
Dziś z mojej inicjatywy byliśmy umówieni do psychologa, ale on znów
zrejterował (to była druga próba).
Moją samotną wyprawę do psychologa potraktował, jak wizytę w
warsztacie naprawczym celem zlikwidowania moich wad.
Nie mogę znieść faktu, że wulgarnie się do mnie odnosi, kiedy - co
mi się zdarza, ze znierpliwienia - podnieść głos. Poza tym jest, jak
trzecie moje małe dziecko, ale "nie bije i nie pije" . Dłuzej w
ciągu dnia ode mnie pracuje, wiecej zarabia, ale w domu pomaga mi
(tak proszę o to) tylko wóczas, gdy mu to odpowiada. Nawet trawnik w
ogródku muszę kosić aby dzieci miały się gdzie bawić.
Właściwie nie wiem, po co to piszę. Moje życie, moje decyzje. Z
drugiej strony strasznie mi żal, że nam nie wychodzi, a ja już nie
wiem z czego musiałabym zrezygnować by było dobrze. Liczę, że
forumowiczki (czasami też mi sie to zdarza) z paru słów odpowiednio
sformułowanych odnależć clou problemu.
Pracuje zawodowo, ale ponizej kwalifikacji, które zdobyłam
wychowując dzieci i pracując zawodowo.Właściwie musiałabym
wykorzystać te kwalifikace i poswiecic czas przeznaczony dla dziecie
by spełnić swoje marzenia.Ale czy nie moge potraktować wychowywania
dwójki dzieci małą róznicą wieku jako swojego sukcesu? Czy naprawdę
za to mi się nic nie należy: szacunku, dumy drugiego człowieka i
czasami próby podjęcia wykonywania wymarzonego zawodu (nie stać mnie
samodzielnie w tej chwili by utrzymać się i rozpoczynać wykonywanie
zdobytego zawodu).
Gdy wychodziłam za mąż wiedział że nie nadaję się wyłącznie do
kuchni, sprzatania i dzieci. Chce zebym znalazła nową pracę, ale co
z dziećmi i z domem? Poza tym mimo ze jestem dumna z siebie jako
matki, to pozostałe istotne kwestie: absolutny brak pewnosci siebie.
    • dlania Re: po radę - długie 23.07.08, 19:13
      Odeszłaś od męża - to znaczy co? Wniosłas wniosek o rozwód? Może mąz nie
      traktował twoich pretensji, próśb powaznie? Może jak dostanie wezwanie na
      rozprawę to pomysli o tym, co traci (i nie chodzi mi bynajmniej o sprzataczke i
      kucharkę)? A jesli nie - to poradzisz sobie, nie bój nicwink W jakim wieku masz
      dzieci?
      • ada828 Re: po radę - długie 25.07.08, 21:33
        Jeszcze nie podjęłam żadnych kroków. Chciałam się z nim umówić u
        notariusza, żeby wprowadzić podział majatku wspólnego. Wtedy
        mogłabym na swoje konto (i takze zwiększyć szanse w banku) zaciagnąć
        kredyt mieszkaniowy. Nie zgodził się. Pozostaje mi droga sądowa.
        Rozwód do niczego na razie nie jest mi potrzebny, a gdy będziemy
        mieszkać oddzielnie, to będzie łatwiej go uzyskać.
        Mam 2 dzieci w wieku 3 i 5 lat, czyli rozumne, rozbawione,
        nieroszczeniowe przedszkolaki.
        Chyba pójdę do psychologa dla siebie, a nie dla nas.
    • kali_pso Re: po radę - długie 23.07.08, 19:18
      nie mogę się otrząsnąć z wrażenia, że nie zrobiłam
      wszystkiego aby nam wyszło.

      Ty nie zrobiłaś wszystkiego?
      A on?:

      Dziś z mojej inicjatywy byliśmy umówieni do psychologa, ale on znów
      zrejterował (to była druga próba)



      Widać, że panu nie zależy.
      Trudno doszukiwać się w takim wypadku happy endu. Skoro podjełaś
      decyzję o odejściu- powalcz teraz o siebie- jakaś terapia, grupa
      wsparcia, szukanie innej pracy?
      I skończ z "poświęcaniem się"- jak widać facetowi ono wisi, a
      dorosłe dzieci też najprawdopodobniej Ci za to nie podziekują.
    • iza9919 Re: po radę - długie 25.07.08, 21:39
      Zalatw sobie chociaz sadowa separacje, to mu z pewnoscia da do myslenia a Ty
      bedziesz spokojniejsza ze nie narobi dlugow ktore Ty rowniez bedziesz musiala
      splacac
Pełna wersja