Umieram na samą myśl ...

25.07.08, 11:43
o porodzie i ciąży, pomimo, że dopiero za dwa miesiące wychodzę za
mąż. Bierzemy pod uwagę posiadanie dzieci, ale nie wiem, czy ze
strachu nie zrezygnuję ( b. boję się bólu, szpitali...itp.)
Miałyście/ macie tak samo?
    • kasiak37 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:00
      skoro takie jest Twoje podejscie to moze uczciwiej przed slubem uzgodnic to z
      przyszlym mezem bo pozniej moze czuc sie oszukany?
      • mell24 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:29
        kasiak37 napisała:

        > skoro takie jest Twoje podejscie to moze uczciwiej przed slubem
        uzgodnic to z
        > przyszlym mezem bo pozniej moze czuc sie oszukany?


        Wie o tym dokonale, zna mnie nie od dziśwink
    • variuss Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:03
      Miałam tak samo, ale z czasem chęć posiadania dziecka sprawia, ze
      jest sie w stanie psychicznie przez to przejść - a fizycznie -
      wybrać szpital z realną dostepnością znieczulenia.
    • martucha90 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:11
      Nie miałam tak. Bardzo pragnęłam ciąży. Uwielbiałam być w ciąży, po
      prostu _u w i e l b i a ł a m_. Piszę tu o pierwszej ciąży. Teraz
      jestem na początku drugiej i na pewno będzie tak samo wink)))
      A co do porodu, on boli, fakt. Ale z tego powodu rezygnować z
      dzieci?? Inaczej organizować sobie życie i model rodziny?? No jak
      tam sobie chcesz. Ale partnera uprzedź koniecznie.
    • lilith76 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:25
      Bardzo prawdopodobne, że w ciągu życia choć raz spotka cię bolesna choroba i pobyt w szpitalu. Czy to znaczy, że nie chcesz żyć? Jutro może cię przechać pijany kierowca na pasach i co? Przed tym nie da się uciec.
      Zrozumiałabym twoje obawy, gdybyśmy żyły w czasach naszych matek i babek, ale w dobie znieczulenia przy porodzie to strach na wyrost.
      Biorąc pod uwagę tycie, pozostawione kilogramy, rozstępy, ból porodowy to czasem drobiazg wink
      I każda jakoś się tego boi. Ale dziecko jst tego warte. Jeśli się dziecka nie chce, to nie ma co się poświęcać.
      • niunia8982.2 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:39
        wiesz co powiem ci tak,ja tez mam bardzo niski poziom wytrzymałości na
        ból,piekielnie boję się porodu...ale wiedząc,ze pod serduchem nosze moje kochane
        maleństwo,wiem że dam sobie rade,chociażby dla mojego dziecka.Nawet nie wiesz
        jakie to cudowne uczucie pierwszy raz poczuć jak maleństwo kopie smile jestem teraz
        w 20tc i powiem ci że do 13tc cały czas zwracałam,narzekałam,ale teraz jestem
        szczesliwa,te słodkie kopniaczki mojego skarba wszystko mi rekompensują smile mowie
        ci zastanów się dobrze,teraz nie chcesz dziecka,ale kiedys moze byc na to za
        pozno.... a propo meża to od razu mu to powiedz,bo potem sie moze
        rozczarowac...moj maz i ja nie wyobrazalibyśmy sobie zycia bez
        dzieci....dokładnie to przemyśl
    • artdesign84 tzn że jeszcze do tego nie dorosłaś 25.07.08, 13:10
      przyjdzie też czas na ciebie, nic na siłę
    • artdesign84 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:11
      za szybko wcisnęłam enter
      jeżeli chcesz zrezygnować z ciąży bo boisz się szpitala to znaczy że
      instykt macieżyński jeszcze się nie rozwinął
      wierz mi jak się chce mieć dziecko to się człowiek boi tylko o jego
      zdorwie a nie o szpital
      • mell24 sprostowanie;) 25.07.08, 13:38
        Dziękuje Wam bardzo za zainteresowanie.
        Być może faktycznie jszcze nie dojrzałam do takiej decyzji - nie
        zaprzeczam, tak może być, a pewno nawet jestwink
        To nie tak, że nie chcę mieć dzieci...co np. no nie wiem...jestem
        jakąś tam feministką, "mój brzuch moja sprawa" czy coś w tym guście.
        Cała kwestia rozbija się o szpital i strach przed porodem ( no i
        tyciem, rozstępami również, ale to już nie jest strach - wiem, że
        raczej się tego nie uniknie) - byłam jako dziecko wielokrotnie w
        szpitalach ( byłam dość ruchliwa, więc zdarzało mi się np. wypaść z
        balkonu na pierwszym piętrze itpsmile)))więc to nie jest "strach przed
        nieznanym".

        Od razu wyjaśniam - mój narzeczony doskonale wie jakie jest moje
        podejście a raczej jakie są moje obawy ( bo, jak już pisałam nie
        jestem zagorzałą przeciwniczką ciąży ani dzieci) - mówi, że chciałby
        mieć dzieci, ale jeśli się nie zdecyduję, to on to zaakceptuje, bo
        mnie kocha itd i nie będzie mnie zmuszał do czegoś, czego nie chcę.
        Dla mnie ważne jest to co powiedział...
        Myślę, że pewnie będzie tak, że jak już będę w ciąży kiedyś, to będę
        szczęśliwa, mimo tych obawwink
      • loca20 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:44
        No właśnie, jak się CHCE mieć dziecko... Jest wiele kobiet, które chcą, ale nie
        mogą mieć dzieci i wiem, że takie kobiety, mimo małej odporności na ból, wiedzą,
        że przeżyją dosłownie każdy ból i zrobią wszystko aby to dziecko mieć. Wiem, bo
        sama jestem taką osobą. Mnie się udało. Bardzo długo nie mogłam zajść w ciążę,
        ale po leczeniu i dłuuugim okresie prób w końcu się udało. Ale są takie kobiety,
        które nigdy tego nie zaznają, a tak bardzo by chciały. I to jest najbardziej
        przykre i o dziwo jeszcze bardziej bolesne niż poród, bo ból psychiczny
        pozostaje w pamięci o wiele dłużej niż ból towarzyszący porodowi (to mówię już
        nie z własnego doświadczenia, bo to moja pierwsza ciąża, więc bólu porodowego
        jeszcze nie znam, ale poznam, i mimo, że się boję to wolę cierpieć te
        kilka/kilkanaście godzin, niż całe życie psychicznie, bo ten rodzaj bólu już
        znam i naprawdę takiego bólu nie życzę nikomu). A co do męża to zgadzam się z
        poprzedniczkami - lepiej od razu z Nim porozmawiaj, bo mimo, że zna Cię nie od
        dziś to może nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, że Twoje podejście do tego
        jest naprawdę poważne. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że jednak zmienisz
        zdanie i tak jak pisała artdesign84 jak rozwinie Ci się instynkt macierzyński to
        jeszcze uwierzysz w to, że rodzicielstwo przyniesie Ci rekompensatę za ból
        porodu. 3maj się ciepło! smile
        • mell24 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:47
          loca20 napisała:




          A co do męża to zgadzam się z
          > poprzedniczkami - lepiej od razu z Nim porozmawiaj, bo mimo, że
          zna Cię nie od
          > dziś to może nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, że Twoje
          podejście do teg
          > o
          > jest naprawdę poważne.

          Wie doskonale, jak już pisałam. Nawet z większymi detalami niż tu
          przeze mnie opisywanewink
          • loca20 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:51
            Pisałyśmy jednocześnie, tylko później wysłałam posta, a jak pisałam to Twojego
            jeszcze nie było wink Dobrze, że wszystko sobie z Nim wyjaśniłaś i fajnie, że On
            to umie zaakceptować, bo to świadczy o wielkiej miłości, która Was łączy. Oby
            tak było w każdej sferze Waszego życia! smile
            • niecierpliwa3 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 14:20
              Hej, mówisz, że boisz się szpitali, i że nie jest to strach przed nieznanym, bo
              już jako dziecko nieraz tam bywałaś. Zwróć jednak uwagę, że od czasu Twojego
              dzieciństwa sporo się w szpitalach zmieniło, zwłaszcza na porodówkach, które w
              wielu placówkach stały się oddziałami quasi-komercyjnymi. Oczywiście na tym
              forum możesz przeczytać najokropniejsze historie o warunkach szpitalnych i o
              traktowaniu przez personel. Jeżeli jednak będzie Ci zależeć, możesz starannie
              wybrać szpital, w którym będziesz czuć się dobrze i bezpiecznie, i zebrać kasę
              na te "luksusy" typu zzo i ludzka położna wink (które powinny być standardem, a
              kto wie, może niedługo już będą?)

              Oswojenie nieznanego jest jednak bardzo ważne. Ja w szpitalu, w którym będę
              rodzić za parę dni, byłam już z milion razy; robiłam tam wszystkie badania, mam
              tam swojego lekarza, chodziłam na ich szkołę rodzenia, w czasie której
              obejrzeliśmy porodówkę i sale poporodowe. Czuję się tam prawie jak w domu wink No
              przesada, ale przynajmniej wiem, co mnie czeka.

              Inna sprawa - najbliższe otoczenie; jak zobaczysz, że koleżanki czy kuzynki
              urodziły, przeżyły i nawet mówią o kolejnym dziecku, to też może pomóc Ci się
              przekonać.

              A tak w ogóle to nic na siłę, my z mężem potrzebowaliśmy paru lat na dojrzenie
              do tej decyzji i nie uważam, żeby był to czas stracony. Pozdrawiam!
    • janana Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 14:15
      Miałam tak samo i dlatego późno sie pobraliśmy, chyba po 7 latach mieszkania razem.
      A jak mi się wreszcie zachciało dzieci po trzydziestce to w niecałe 10 miesięcy
      po ślubie urodziłam.
      I jak już chciałam tych dzieci, to wcale sie nie bałam ani ciąży ani porodu,
      zupełnie o tym nie myślałam (w przeciwieństwie do czasów, gdy dzieci wydawały mi
      sie kataklizmem, wtedy ciągle rozważałam wszelkie okropności związane z ich
      wydaniem na świat i wychowywaniem).

      Teraz oczekujemy naszego trzeciego i żałuję, że nie zaczęliśmy wcześniej, bo
      pewnie miałabym ich więcej.
      Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale może jeszcze przyjdzie na Ciebie czas.
    • kaja_p Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 15:41
      wiesz, zawsze pozostaje adopcja. Tyle dzieci czeka na swoich rodziców...
    • pluciak1 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 18:09
      ja jak byłam w pierwszej ciazy tez się strasznie bałam...
      uspakajałam się tłumacząć, że jak by to było takie straszne, to
      kobiety miałyby max po jednym dziecku.
      dziś od tygodnia cieszę sie po urodzeniu synka (tym razem cesarka i
      taż nie było strasznie. myślę, że wszytko to kwestia nastawienia)
    • goblin.girl Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 18:22
      mell24 napisała:

      > o porodzie i ciąży, pomimo, że dopiero za dwa miesiące wychodzę za
      > mąż. Bierzemy pod uwagę posiadanie dzieci, ale nie wiem, czy ze
      > strachu nie zrezygnuję ( b. boję się bólu, szpitali...itp.)

      nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, czy częśc osob chce Ci zasugerowac, ze
      skoro odczuwasz strach przed porodem, to coś nie w porządku z Twoim instynktem
      macierzynskim i w ogóle nie nadajesz sie na matkę. Moim zdaniem to dość duże
      uproszczenie.
      Po pierwsze, każda kobieta ma prawo do lęków i negatywnych odczuc zwiazanych z
      macierzyństwem, i przed ciąża, i w trakcie, i po ciązy. Czasem rzeczywiscie to
      moze minac z czasem, kiedy juz coś będzie na rzeczy, ale jeżeli u Ciebie jest to
      silna fobia przed porodem, problem nie zniknie. takie sytuacje są wskazaniem do
      rozwiazania przez cięcie cesarskie, zawsze pozostaje tez opcja cesarki na
      zyczenie - mozna mieć o niej różne zdanie, ale dla kobiet, które panicznie boją
      się porodu sn, to znacznie lepsze rozwiazanie niz robic coś wbrew sobie. Cesarka
      oczywiscie nie sprawi, ze unikniesz bólu i dochodzenia do siebie, więc jest to
      do rozważenia.
      Inne opcje do znieczulenie, poród w innym środowisku (dom narodzin lub własny
      dom, jezeli masz taka mozliwosc), co prawda nie daje to mozliwosci skorzystania
      ze znieczulenia, ale jest opcją w przypadku leku przed szpitalem.
      na zakładanie, ze rezygnuje się z macierzyństwa w ogóle, ewentualnie na rzecz
      adopcji, imho za wcześnie. Nie musisz sie spieszyc ani poddawać presji na
      podejmowanie jakichkolwiek decyzji.
      Nie piszesz, czy negatywne odczucia masz też w zwiazku z ciązą, więc zakładam,
      ze chodzi tylko o poród.
      > Miałyście/ macie tak samo?

      też mialam rózne obawy przed ciaza, głownie dzieki temu forum, więc radzę Ci,
      zebyś je sobie odpuściła, a przynajmniej traktowała z dużym dystansem smile
      niemniej jednak podjęłam decyzję i pomogło mi to pozbyć się obaw; teraz jestem w
      17 tc i podchodze do sprawy ze spokojem. ale to moze kwestia mojego charakteru,
      bo kiedy sie na coś zdecyduje, nie pozwalam sobie na rozpamietywanie; sama ciąza
      nie sprawia, ze wszystko staje się magicznie proste i jasne, możesz do tego
      doprowadzic, ale to kwestia Twojego podejścia.
      • alpepe Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 22:45
        ano właśnie, to twoje wrażenie.
        Dziewczyny tylko piszą, że widocznie to nie jest jeszcze jej czas i jeśli się
        boi tej ciąży i porodu, to może to ominąć i dać jakiemuś dziecku dom.
        Tylko tyle.
        Nikt mell24 nie potępia. Tym bardziej, że większość kobiet tak ma.
    • szyszunia11 Re: Umieram na samą myśl ... 26.07.08, 23:36
      może trochę.... ale ponieważ od niedawna sama jestem w ciąży (raz kozie smierć) to powiedziałam sobie - etam, wszystko jest dla ludzismile przeszlismy potop szwedzki przejdziem i radziecki.
      Póki co wnerwiają mnie mdłości i niemożność zażywania moich ulubionych lekówbig_grin (np. otrivinu...<płacze>wink a ból to pewnie jeszcze daleko więc póki co mam go dzieśsmile zresztą moja mama wspominając ciążowe mdłości właśnie mawia, że wolałaby 5 razy rodzić niz raz jeszcze to przechodzićtongue_out

      powtarzam: wszystko jest dla ludzi
      • osmanthus Re: Umieram na samą myśl ... 27.07.08, 00:02
        No wlasnie, mozliwosc rzygania byla moja najwieksza obawa (ostatni
        raz rzygnelam w wieku lat 10-ciu) kiedy zdecydowalismy sie na
        wyprodukowanie potomka w wieku lat 42.
        Na szczescie zadnych mdlosci nie mialam, ciaze przeszlam
        bezproblemowo urodzilam miekkim ruchem sn w Birth Centre, czego i
        Tobie zycze!
        Roznica jest taka, ze u nas
        a/ ciazy nie uwaza sie za chorobe
        b/ nikt ciezarnych nie stresuje (skracajacymi sie szyjkami, np)

    • liberata Re: Umieram na samą myśl ... 27.07.08, 00:56
      Ja nie bałam się w ogóle pierwszej ciąży i porodu, bo nie zdawałam
      sobie sprawy co mnie czeka. Wszyscy mi mówili: e tam, przeżyjesz! No
      i przeżyłam, rzeczywiście. Z trudem. Wobec czego drugiego porodu
      panicznie się bałam, ale chciałam mieć drugie dziecko i mam.
      O bólu się zapomina, dziecko zostaje.
    • spacey1 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 10:28
      Posłuchaj, urodziłam dwoje dzieci, jedno ze znieczuleniem, drugie bez. Ale ból,
      jaki się z tym wiązał nie da się porównać ze zwichnięciem stawu łokciowego,
      jakiego doznałam 3,5 miesiąca temu. Po porodzie jest przynajmniej nagroda, po
      moim urazie tylko ból i ręka niesprawna zapewne już do końca życia. Wybieram
      poród smile
    • bea.bea nie 28.07.08, 10:31
    • rybalon1 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 11:55
      mialam podobnie ale uwierz duzo da sie przezyć smile)) ciąza nie
      była mecząca, nie wymiotowałam (O dziwo !!!!!!!) poród należał do
      łatwych 2,5 h i już - i co zle bylo ????? mysle , ze kiedys sie
      zdecydujesz na dziecko mimo swoich tysiaca obaw smile)) tak to juz
      jest , pozdr
    • przeciwcialo Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 12:09
      Przy odpowiednim mężczyźnie wszystko jest prostsze smile
    • minnetaki Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 12:25
      Też tak miałam, bałam się jak nie wiem, ale głównie teoretycznie, to
      znaczy dopóki nie aszłam w ciążę smile Zastanawiałam się w ogóle, czy
      się kiedykolwiek zdecyduję na dziecko z tego strachu, a mężowi,
      wtedy narzeczonemu, mówiłam, że jak chce, to sam sobie będzie
      rodził smile) I też się pocieszałam, że nie może być tak źle, skoro
      babki mają po 2, 3 dzieci... smile) A potem tak mnie coś naszło, że ja
      męża namówiłam i teraz mamy już 5-mies. słodką kulę u nogi smile Poród
      wspominam koszmarnie, jeśli chodzi o ból, ale jak już tu ktoś
      napisał - jest nagroda smile No i już wiem, że wcześniej czy później
      będziemy się starać o drugie dziecko....smile
      • chicoria Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 13:52
        A ja mialam odwrotnie. Nie balam sie ani troche, nawet zblizajacy sie termin
        porodu powodowal u mnie tylko radosc, ze juz niebawem spotkam sie oko w oko z
        dzieckiem. Bylam taka "dzielna", ze nie chcialam zadnych znieczulen, oplaconej
        poloznej, osobnej sali itp. Uwazalam tez ze swietnie dam sobie rade.
        I...rozczarowalam sie na calej linii, przeciagajacym sie, trudnym porodem,
        niewyobrazalnym bolem, a przede wszystkim tym ze czulam sie chwilami bezsilna,
        czulam ze nie dam rady. Coz, rade dalam i jestem najszczesliwsza na swiecie
        mamuska. I licze na to, ze z czasem zapomne jak to boli i odwaze sie przejsc
        przez to jeszcze raz. Bo naprawde wartosmile
    • liwilla1 nie 28.07.08, 14:08
      balam sie od zawsze porodu, ale z tego strachu nie umieralam smile pewnie gdybym
      miala sie nad tym tak zastanawiac jak Ty i roztrzasac na czynniki pierwsze swoje
      leki, pewnie czulabym podobnie. ale wpadlismy, wiec podobne stresy zostaly mi
      zaoszczedzone. postawilam sie przed faktem dokonanym i juz nie bylo wyjscia, jak
      urodzic smile co zreszta okazalo sie calkiem znosnym przezyciem, a nie
      traumatycznym jak to sobie latami wmawialam big_grin
    • 18_lipcowa1 tak. 28.07.08, 19:17
      identycznie
      • 18_lipcowa1 Re: tak. 28.07.08, 21:26
        18_lipcowa1 napisała:

        > identycznie


        tzn mialam
        balam sie i boje straszliwie
        ale wiem ze mam dobrego partnera, stala prace, oboje dobrze
        zarabiamy, blisko zlobki, przedszkola, u mnie w pracy bardzo ida na
        reke mlodym matkom, wiem ze mozna utyc i schudnac,dbac o siebie i
        doskonale sie zorganizowac.
        jesli chodzi o bol jest znieczulenie.
        boje sie nadal, ale juz nie na tyle zeby mowic dziecku kategoryczne
        NIE.
        Na pewno bede sie starala, moze juz calkiem niedlugo.

        Nie spodziewalam sie ze to powiem ale po okresie studiow, szalenstw,
        prac i szukania swojego miejsa na ziemii, myslenia o sobie brakuje
        mi czego w zyciu i mysle ze to jest wlasnie to.
    • osa551 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 19:21
      Też umierałam na samą myśl ... a potem przeżyłam dwie cesarki. Wszystko jest dla
      ludzi.
    • gagunia Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 20:23
      Miałam tak samo. Nawet zapowiedziałam mężowi, że nie daję mu gwarancji, że się
      kiedykolwiek zdecyduję. Przyjął do wiadomości. Instynkt był jednak silniejszy od
      strachu, mamy dziecko czego i Tobie życzę wink
    • triss_merigold6 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 20:54
      Cóż, do dnia porodu nie wyobrażałam sobie porodu. Nie oglądałam
      żadnych filmów, nie chodziłam do szkoły rodzenia. Zainwestowałam za
      to w anestezjologa i jednoosobową salę po porodzie, żeby mieć
      spokój. Do tego umówiony termin porodu, na dyżur do konkretnej
      lekarki. ZZO - najlepiej wydana kasa w życiu. Bolało po, a w trakcie
      krótko - tylko do podania znieczulenia. Miałam zero ambicji jeśli
      chodzi o bycie dzielną.
      Szpital mnie uspokaja.
      Figurę mam boską, zero pociążowych rozstępów czy innych zwisów, zero
      nadwagi, brzuch płaski. Dziękuję genom.D
    • jdylag75 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 22:16
      Miałam i mam tak samo, mam też syna co ciekawe. Chcieliśmy mieć dziecko i
      wiedziałam że jeśli chce nie mam innego wyjścia jak ciąża, nie byłam cierpliwa i
      dałam sie mężowi we znaki.Ciąża to było dla mnie pasmo udręki, wizja porodu
      przerażała mnie i nadal przeraża - drętwieje mi kark na samą myśl i robi mi się
      niedobrze. Miałam cc, ale wskazaniem nie był strach tylko położenie dziecka.
      Teraz staramy się o drugie dziecko ale zastrzegłam sobie kolejne cc inaczej bym
      w to nie brnęła, mąz gromadzi środki. Dzieci szczególnie takie powyżej 1,5 roku
      to naprawdę fascynujące istoty, na moje szczęście z obślinionego niemowlęctwa
      wyrastają w miarę szybko. Dla mnie to była i jest świadoma decyzja mniej więcej
      wiedziałam co mnie czeka, podczas ciązy i po nie czułam sie jak bohaterska
      matka-Polka.
      • verdana Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 23:34
        Pamietaj też, że bywaja ciąże kompletnie bezproblemowe i o dziwo -
        bezbolesne porody. Mnie sie jeden taki trafił.
        • jdylag75 Re: Umieram na samą myśl ... 29.07.08, 22:38
          Przyznasz, ze szczególnie bezbolesny poród należy do rzadkości.
          Ale nie o statystyki w tym wątku chodzi. Wiem z własnego przykładu, że można
          czuć paraliżujący strach przed ciążą i porodem i równocześnie można urodzić
          dziecko i myśleć o następnym, mimo, ze ten strach nie minął, być może jest
          większy bo już wiadomo, ze nie jest lekko. Na pewno ważne jest wsparcie ze
          strony ojca dziecka, mój mąż w mojej pierwszej ciązy argumentował, ze przecież
          lekarze wiedza co robią, teraz wierzy w mój strach.
          Wiem, ze na pewno syty nie zrozumie głodnego. Osoby dla których ciąża to
          "przyjemność" mogą być zbulwersowane wyrodnąścią moją.
    • demonii.larua Re: Umieram na samą myśl ... 29.07.08, 07:53
      Szpitali nie znoszę, perspektywa choćby jednodniowego pobytu zawsze mnie
      przerażała, ale strach o zdrowie dziecko w razie gdyby poród się powikłał był
      silniejszy i rodziłam w szpitalu, zawsze wychodziłam na własne żądanie jak tylko
      było wiadomo, że dziecko zdrowe, zaszczepione . Bólu się bała już w trakcie -
      zawsze przychodziła mi do łba myśl " kurdeee... niech mi się to cofnie" (ten ból
      w sensie:F)
      Jakieś obawy zawsze miałam, ale ja z tych pytających, więc zawsze miałam
      obłażone okoliczne szpitale w celu oględzin i zadania mnogiej ilości pytań oraz
      zasypywałam nimi mojego gina i jakoś spokojniejsza byłam smile
Pełna wersja