mell24 25.07.08, 11:43 o porodzie i ciąży, pomimo, że dopiero za dwa miesiące wychodzę za mąż. Bierzemy pod uwagę posiadanie dzieci, ale nie wiem, czy ze strachu nie zrezygnuję ( b. boję się bólu, szpitali...itp.) Miałyście/ macie tak samo? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kasiak37 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:00 skoro takie jest Twoje podejscie to moze uczciwiej przed slubem uzgodnic to z przyszlym mezem bo pozniej moze czuc sie oszukany? Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:29 kasiak37 napisała: > skoro takie jest Twoje podejscie to moze uczciwiej przed slubem uzgodnic to z > przyszlym mezem bo pozniej moze czuc sie oszukany? Wie o tym dokonale, zna mnie nie od dziś Odpowiedz Link Zgłoś
variuss Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:03 Miałam tak samo, ale z czasem chęć posiadania dziecka sprawia, ze jest sie w stanie psychicznie przez to przejść - a fizycznie - wybrać szpital z realną dostepnością znieczulenia. Odpowiedz Link Zgłoś
martucha90 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:11 Nie miałam tak. Bardzo pragnęłam ciąży. Uwielbiałam być w ciąży, po prostu _u w i e l b i a ł a m_. Piszę tu o pierwszej ciąży. Teraz jestem na początku drugiej i na pewno będzie tak samo ))) A co do porodu, on boli, fakt. Ale z tego powodu rezygnować z dzieci?? Inaczej organizować sobie życie i model rodziny?? No jak tam sobie chcesz. Ale partnera uprzedź koniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:25 Bardzo prawdopodobne, że w ciągu życia choć raz spotka cię bolesna choroba i pobyt w szpitalu. Czy to znaczy, że nie chcesz żyć? Jutro może cię przechać pijany kierowca na pasach i co? Przed tym nie da się uciec. Zrozumiałabym twoje obawy, gdybyśmy żyły w czasach naszych matek i babek, ale w dobie znieczulenia przy porodzie to strach na wyrost. Biorąc pod uwagę tycie, pozostawione kilogramy, rozstępy, ból porodowy to czasem drobiazg I każda jakoś się tego boi. Ale dziecko jst tego warte. Jeśli się dziecka nie chce, to nie ma co się poświęcać. Odpowiedz Link Zgłoś
niunia8982.2 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 12:39 wiesz co powiem ci tak,ja tez mam bardzo niski poziom wytrzymałości na ból,piekielnie boję się porodu...ale wiedząc,ze pod serduchem nosze moje kochane maleństwo,wiem że dam sobie rade,chociażby dla mojego dziecka.Nawet nie wiesz jakie to cudowne uczucie pierwszy raz poczuć jak maleństwo kopie jestem teraz w 20tc i powiem ci że do 13tc cały czas zwracałam,narzekałam,ale teraz jestem szczesliwa,te słodkie kopniaczki mojego skarba wszystko mi rekompensują mowie ci zastanów się dobrze,teraz nie chcesz dziecka,ale kiedys moze byc na to za pozno.... a propo meża to od razu mu to powiedz,bo potem sie moze rozczarowac...moj maz i ja nie wyobrazalibyśmy sobie zycia bez dzieci....dokładnie to przemyśl Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 tzn że jeszcze do tego nie dorosłaś 25.07.08, 13:10 przyjdzie też czas na ciebie, nic na siłę Odpowiedz Link Zgłoś
artdesign84 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:11 za szybko wcisnęłam enter jeżeli chcesz zrezygnować z ciąży bo boisz się szpitala to znaczy że instykt macieżyński jeszcze się nie rozwinął wierz mi jak się chce mieć dziecko to się człowiek boi tylko o jego zdorwie a nie o szpital Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 sprostowanie;) 25.07.08, 13:38 Dziękuje Wam bardzo za zainteresowanie. Być może faktycznie jszcze nie dojrzałam do takiej decyzji - nie zaprzeczam, tak może być, a pewno nawet jest To nie tak, że nie chcę mieć dzieci...co np. no nie wiem...jestem jakąś tam feministką, "mój brzuch moja sprawa" czy coś w tym guście. Cała kwestia rozbija się o szpital i strach przed porodem ( no i tyciem, rozstępami również, ale to już nie jest strach - wiem, że raczej się tego nie uniknie) - byłam jako dziecko wielokrotnie w szpitalach ( byłam dość ruchliwa, więc zdarzało mi się np. wypaść z balkonu na pierwszym piętrze itp)))więc to nie jest "strach przed nieznanym". Od razu wyjaśniam - mój narzeczony doskonale wie jakie jest moje podejście a raczej jakie są moje obawy ( bo, jak już pisałam nie jestem zagorzałą przeciwniczką ciąży ani dzieci) - mówi, że chciałby mieć dzieci, ale jeśli się nie zdecyduję, to on to zaakceptuje, bo mnie kocha itd i nie będzie mnie zmuszał do czegoś, czego nie chcę. Dla mnie ważne jest to co powiedział... Myślę, że pewnie będzie tak, że jak już będę w ciąży kiedyś, to będę szczęśliwa, mimo tych obaw Odpowiedz Link Zgłoś
loca20 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:44 No właśnie, jak się CHCE mieć dziecko... Jest wiele kobiet, które chcą, ale nie mogą mieć dzieci i wiem, że takie kobiety, mimo małej odporności na ból, wiedzą, że przeżyją dosłownie każdy ból i zrobią wszystko aby to dziecko mieć. Wiem, bo sama jestem taką osobą. Mnie się udało. Bardzo długo nie mogłam zajść w ciążę, ale po leczeniu i dłuuugim okresie prób w końcu się udało. Ale są takie kobiety, które nigdy tego nie zaznają, a tak bardzo by chciały. I to jest najbardziej przykre i o dziwo jeszcze bardziej bolesne niż poród, bo ból psychiczny pozostaje w pamięci o wiele dłużej niż ból towarzyszący porodowi (to mówię już nie z własnego doświadczenia, bo to moja pierwsza ciąża, więc bólu porodowego jeszcze nie znam, ale poznam, i mimo, że się boję to wolę cierpieć te kilka/kilkanaście godzin, niż całe życie psychicznie, bo ten rodzaj bólu już znam i naprawdę takiego bólu nie życzę nikomu). A co do męża to zgadzam się z poprzedniczkami - lepiej od razu z Nim porozmawiaj, bo mimo, że zna Cię nie od dziś to może nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, że Twoje podejście do tego jest naprawdę poważne. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że jednak zmienisz zdanie i tak jak pisała artdesign84 jak rozwinie Ci się instynkt macierzyński to jeszcze uwierzysz w to, że rodzicielstwo przyniesie Ci rekompensatę za ból porodu. 3maj się ciepło! Odpowiedz Link Zgłoś
mell24 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:47 loca20 napisała: A co do męża to zgadzam się z > poprzedniczkami - lepiej od razu z Nim porozmawiaj, bo mimo, że zna Cię nie od > dziś to może nie do końca zdawać sobie sprawę z tego, że Twoje podejście do teg > o > jest naprawdę poważne. Wie doskonale, jak już pisałam. Nawet z większymi detalami niż tu przeze mnie opisywane Odpowiedz Link Zgłoś
loca20 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 13:51 Pisałyśmy jednocześnie, tylko później wysłałam posta, a jak pisałam to Twojego jeszcze nie było Dobrze, że wszystko sobie z Nim wyjaśniłaś i fajnie, że On to umie zaakceptować, bo to świadczy o wielkiej miłości, która Was łączy. Oby tak było w każdej sferze Waszego życia! Odpowiedz Link Zgłoś
niecierpliwa3 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 14:20 Hej, mówisz, że boisz się szpitali, i że nie jest to strach przed nieznanym, bo już jako dziecko nieraz tam bywałaś. Zwróć jednak uwagę, że od czasu Twojego dzieciństwa sporo się w szpitalach zmieniło, zwłaszcza na porodówkach, które w wielu placówkach stały się oddziałami quasi-komercyjnymi. Oczywiście na tym forum możesz przeczytać najokropniejsze historie o warunkach szpitalnych i o traktowaniu przez personel. Jeżeli jednak będzie Ci zależeć, możesz starannie wybrać szpital, w którym będziesz czuć się dobrze i bezpiecznie, i zebrać kasę na te "luksusy" typu zzo i ludzka położna (które powinny być standardem, a kto wie, może niedługo już będą?) Oswojenie nieznanego jest jednak bardzo ważne. Ja w szpitalu, w którym będę rodzić za parę dni, byłam już z milion razy; robiłam tam wszystkie badania, mam tam swojego lekarza, chodziłam na ich szkołę rodzenia, w czasie której obejrzeliśmy porodówkę i sale poporodowe. Czuję się tam prawie jak w domu No przesada, ale przynajmniej wiem, co mnie czeka. Inna sprawa - najbliższe otoczenie; jak zobaczysz, że koleżanki czy kuzynki urodziły, przeżyły i nawet mówią o kolejnym dziecku, to też może pomóc Ci się przekonać. A tak w ogóle to nic na siłę, my z mężem potrzebowaliśmy paru lat na dojrzenie do tej decyzji i nie uważam, żeby był to czas stracony. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
janana Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 14:15 Miałam tak samo i dlatego późno sie pobraliśmy, chyba po 7 latach mieszkania razem. A jak mi się wreszcie zachciało dzieci po trzydziestce to w niecałe 10 miesięcy po ślubie urodziłam. I jak już chciałam tych dzieci, to wcale sie nie bałam ani ciąży ani porodu, zupełnie o tym nie myślałam (w przeciwieństwie do czasów, gdy dzieci wydawały mi sie kataklizmem, wtedy ciągle rozważałam wszelkie okropności związane z ich wydaniem na świat i wychowywaniem). Teraz oczekujemy naszego trzeciego i żałuję, że nie zaczęliśmy wcześniej, bo pewnie miałabym ich więcej. Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale może jeszcze przyjdzie na Ciebie czas. Odpowiedz Link Zgłoś
kaja_p Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 15:41 wiesz, zawsze pozostaje adopcja. Tyle dzieci czeka na swoich rodziców... Odpowiedz Link Zgłoś
pluciak1 Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 18:09 ja jak byłam w pierwszej ciazy tez się strasznie bałam... uspakajałam się tłumacząć, że jak by to było takie straszne, to kobiety miałyby max po jednym dziecku. dziś od tygodnia cieszę sie po urodzeniu synka (tym razem cesarka i taż nie było strasznie. myślę, że wszytko to kwestia nastawienia) Odpowiedz Link Zgłoś
goblin.girl Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 18:22 mell24 napisała: > o porodzie i ciąży, pomimo, że dopiero za dwa miesiące wychodzę za > mąż. Bierzemy pod uwagę posiadanie dzieci, ale nie wiem, czy ze > strachu nie zrezygnuję ( b. boję się bólu, szpitali...itp.) nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, czy częśc osob chce Ci zasugerowac, ze skoro odczuwasz strach przed porodem, to coś nie w porządku z Twoim instynktem macierzynskim i w ogóle nie nadajesz sie na matkę. Moim zdaniem to dość duże uproszczenie. Po pierwsze, każda kobieta ma prawo do lęków i negatywnych odczuc zwiazanych z macierzyństwem, i przed ciąża, i w trakcie, i po ciązy. Czasem rzeczywiscie to moze minac z czasem, kiedy juz coś będzie na rzeczy, ale jeżeli u Ciebie jest to silna fobia przed porodem, problem nie zniknie. takie sytuacje są wskazaniem do rozwiazania przez cięcie cesarskie, zawsze pozostaje tez opcja cesarki na zyczenie - mozna mieć o niej różne zdanie, ale dla kobiet, które panicznie boją się porodu sn, to znacznie lepsze rozwiazanie niz robic coś wbrew sobie. Cesarka oczywiscie nie sprawi, ze unikniesz bólu i dochodzenia do siebie, więc jest to do rozważenia. Inne opcje do znieczulenie, poród w innym środowisku (dom narodzin lub własny dom, jezeli masz taka mozliwosc), co prawda nie daje to mozliwosci skorzystania ze znieczulenia, ale jest opcją w przypadku leku przed szpitalem. na zakładanie, ze rezygnuje się z macierzyństwa w ogóle, ewentualnie na rzecz adopcji, imho za wcześnie. Nie musisz sie spieszyc ani poddawać presji na podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Nie piszesz, czy negatywne odczucia masz też w zwiazku z ciązą, więc zakładam, ze chodzi tylko o poród. > Miałyście/ macie tak samo? też mialam rózne obawy przed ciaza, głownie dzieki temu forum, więc radzę Ci, zebyś je sobie odpuściła, a przynajmniej traktowała z dużym dystansem niemniej jednak podjęłam decyzję i pomogło mi to pozbyć się obaw; teraz jestem w 17 tc i podchodze do sprawy ze spokojem. ale to moze kwestia mojego charakteru, bo kiedy sie na coś zdecyduje, nie pozwalam sobie na rozpamietywanie; sama ciąza nie sprawia, ze wszystko staje się magicznie proste i jasne, możesz do tego doprowadzic, ale to kwestia Twojego podejścia. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: Umieram na samą myśl ... 25.07.08, 22:45 ano właśnie, to twoje wrażenie. Dziewczyny tylko piszą, że widocznie to nie jest jeszcze jej czas i jeśli się boi tej ciąży i porodu, to może to ominąć i dać jakiemuś dziecku dom. Tylko tyle. Nikt mell24 nie potępia. Tym bardziej, że większość kobiet tak ma. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszunia11 Re: Umieram na samą myśl ... 26.07.08, 23:36 może trochę.... ale ponieważ od niedawna sama jestem w ciąży (raz kozie smierć) to powiedziałam sobie - etam, wszystko jest dla ludzi przeszlismy potop szwedzki przejdziem i radziecki. Póki co wnerwiają mnie mdłości i niemożność zażywania moich ulubionych leków (np. otrivinu...<płacze> a ból to pewnie jeszcze daleko więc póki co mam go dzieś zresztą moja mama wspominając ciążowe mdłości właśnie mawia, że wolałaby 5 razy rodzić niz raz jeszcze to przechodzić powtarzam: wszystko jest dla ludzi Odpowiedz Link Zgłoś
osmanthus Re: Umieram na samą myśl ... 27.07.08, 00:02 No wlasnie, mozliwosc rzygania byla moja najwieksza obawa (ostatni raz rzygnelam w wieku lat 10-ciu) kiedy zdecydowalismy sie na wyprodukowanie potomka w wieku lat 42. Na szczescie zadnych mdlosci nie mialam, ciaze przeszlam bezproblemowo urodzilam miekkim ruchem sn w Birth Centre, czego i Tobie zycze! Roznica jest taka, ze u nas a/ ciazy nie uwaza sie za chorobe b/ nikt ciezarnych nie stresuje (skracajacymi sie szyjkami, np) Odpowiedz Link Zgłoś
liberata Re: Umieram na samą myśl ... 27.07.08, 00:56 Ja nie bałam się w ogóle pierwszej ciąży i porodu, bo nie zdawałam sobie sprawy co mnie czeka. Wszyscy mi mówili: e tam, przeżyjesz! No i przeżyłam, rzeczywiście. Z trudem. Wobec czego drugiego porodu panicznie się bałam, ale chciałam mieć drugie dziecko i mam. O bólu się zapomina, dziecko zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
spacey1 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 10:28 Posłuchaj, urodziłam dwoje dzieci, jedno ze znieczuleniem, drugie bez. Ale ból, jaki się z tym wiązał nie da się porównać ze zwichnięciem stawu łokciowego, jakiego doznałam 3,5 miesiąca temu. Po porodzie jest przynajmniej nagroda, po moim urazie tylko ból i ręka niesprawna zapewne już do końca życia. Wybieram poród Odpowiedz Link Zgłoś
rybalon1 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 11:55 mialam podobnie ale uwierz duzo da sie przezyć )) ciąza nie była mecząca, nie wymiotowałam (O dziwo !!!!!!!) poród należał do łatwych 2,5 h i już - i co zle bylo ????? mysle , ze kiedys sie zdecydujesz na dziecko mimo swoich tysiaca obaw )) tak to juz jest , pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 12:09 Przy odpowiednim mężczyźnie wszystko jest prostsze Odpowiedz Link Zgłoś
minnetaki Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 12:25 Też tak miałam, bałam się jak nie wiem, ale głównie teoretycznie, to znaczy dopóki nie aszłam w ciążę Zastanawiałam się w ogóle, czy się kiedykolwiek zdecyduję na dziecko z tego strachu, a mężowi, wtedy narzeczonemu, mówiłam, że jak chce, to sam sobie będzie rodził ) I też się pocieszałam, że nie może być tak źle, skoro babki mają po 2, 3 dzieci... ) A potem tak mnie coś naszło, że ja męża namówiłam i teraz mamy już 5-mies. słodką kulę u nogi Poród wspominam koszmarnie, jeśli chodzi o ból, ale jak już tu ktoś napisał - jest nagroda No i już wiem, że wcześniej czy później będziemy się starać o drugie dziecko.... Odpowiedz Link Zgłoś
chicoria Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 13:52 A ja mialam odwrotnie. Nie balam sie ani troche, nawet zblizajacy sie termin porodu powodowal u mnie tylko radosc, ze juz niebawem spotkam sie oko w oko z dzieckiem. Bylam taka "dzielna", ze nie chcialam zadnych znieczulen, oplaconej poloznej, osobnej sali itp. Uwazalam tez ze swietnie dam sobie rade. I...rozczarowalam sie na calej linii, przeciagajacym sie, trudnym porodem, niewyobrazalnym bolem, a przede wszystkim tym ze czulam sie chwilami bezsilna, czulam ze nie dam rady. Coz, rade dalam i jestem najszczesliwsza na swiecie mamuska. I licze na to, ze z czasem zapomne jak to boli i odwaze sie przejsc przez to jeszcze raz. Bo naprawde warto Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 nie 28.07.08, 14:08 balam sie od zawsze porodu, ale z tego strachu nie umieralam pewnie gdybym miala sie nad tym tak zastanawiac jak Ty i roztrzasac na czynniki pierwsze swoje leki, pewnie czulabym podobnie. ale wpadlismy, wiec podobne stresy zostaly mi zaoszczedzone. postawilam sie przed faktem dokonanym i juz nie bylo wyjscia, jak urodzic co zreszta okazalo sie calkiem znosnym przezyciem, a nie traumatycznym jak to sobie latami wmawialam Odpowiedz Link Zgłoś
18_lipcowa1 Re: tak. 28.07.08, 21:26 18_lipcowa1 napisała: > identycznie tzn mialam balam sie i boje straszliwie ale wiem ze mam dobrego partnera, stala prace, oboje dobrze zarabiamy, blisko zlobki, przedszkola, u mnie w pracy bardzo ida na reke mlodym matkom, wiem ze mozna utyc i schudnac,dbac o siebie i doskonale sie zorganizowac. jesli chodzi o bol jest znieczulenie. boje sie nadal, ale juz nie na tyle zeby mowic dziecku kategoryczne NIE. Na pewno bede sie starala, moze juz calkiem niedlugo. Nie spodziewalam sie ze to powiem ale po okresie studiow, szalenstw, prac i szukania swojego miejsa na ziemii, myslenia o sobie brakuje mi czego w zyciu i mysle ze to jest wlasnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
osa551 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 19:21 Też umierałam na samą myśl ... a potem przeżyłam dwie cesarki. Wszystko jest dla ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 20:23 Miałam tak samo. Nawet zapowiedziałam mężowi, że nie daję mu gwarancji, że się kiedykolwiek zdecyduję. Przyjął do wiadomości. Instynkt był jednak silniejszy od strachu, mamy dziecko czego i Tobie życzę Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 20:54 Cóż, do dnia porodu nie wyobrażałam sobie porodu. Nie oglądałam żadnych filmów, nie chodziłam do szkoły rodzenia. Zainwestowałam za to w anestezjologa i jednoosobową salę po porodzie, żeby mieć spokój. Do tego umówiony termin porodu, na dyżur do konkretnej lekarki. ZZO - najlepiej wydana kasa w życiu. Bolało po, a w trakcie krótko - tylko do podania znieczulenia. Miałam zero ambicji jeśli chodzi o bycie dzielną. Szpital mnie uspokaja. Figurę mam boską, zero pociążowych rozstępów czy innych zwisów, zero nadwagi, brzuch płaski. Dziękuję genom.D Odpowiedz Link Zgłoś
jdylag75 Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 22:16 Miałam i mam tak samo, mam też syna co ciekawe. Chcieliśmy mieć dziecko i wiedziałam że jeśli chce nie mam innego wyjścia jak ciąża, nie byłam cierpliwa i dałam sie mężowi we znaki.Ciąża to było dla mnie pasmo udręki, wizja porodu przerażała mnie i nadal przeraża - drętwieje mi kark na samą myśl i robi mi się niedobrze. Miałam cc, ale wskazaniem nie był strach tylko położenie dziecka. Teraz staramy się o drugie dziecko ale zastrzegłam sobie kolejne cc inaczej bym w to nie brnęła, mąz gromadzi środki. Dzieci szczególnie takie powyżej 1,5 roku to naprawdę fascynujące istoty, na moje szczęście z obślinionego niemowlęctwa wyrastają w miarę szybko. Dla mnie to była i jest świadoma decyzja mniej więcej wiedziałam co mnie czeka, podczas ciązy i po nie czułam sie jak bohaterska matka-Polka. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Umieram na samą myśl ... 28.07.08, 23:34 Pamietaj też, że bywaja ciąże kompletnie bezproblemowe i o dziwo - bezbolesne porody. Mnie sie jeden taki trafił. Odpowiedz Link Zgłoś
jdylag75 Re: Umieram na samą myśl ... 29.07.08, 22:38 Przyznasz, ze szczególnie bezbolesny poród należy do rzadkości. Ale nie o statystyki w tym wątku chodzi. Wiem z własnego przykładu, że można czuć paraliżujący strach przed ciążą i porodem i równocześnie można urodzić dziecko i myśleć o następnym, mimo, ze ten strach nie minął, być może jest większy bo już wiadomo, ze nie jest lekko. Na pewno ważne jest wsparcie ze strony ojca dziecka, mój mąż w mojej pierwszej ciązy argumentował, ze przecież lekarze wiedza co robią, teraz wierzy w mój strach. Wiem, ze na pewno syty nie zrozumie głodnego. Osoby dla których ciąża to "przyjemność" mogą być zbulwersowane wyrodnąścią moją. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: Umieram na samą myśl ... 29.07.08, 07:53 Szpitali nie znoszę, perspektywa choćby jednodniowego pobytu zawsze mnie przerażała, ale strach o zdrowie dziecko w razie gdyby poród się powikłał był silniejszy i rodziłam w szpitalu, zawsze wychodziłam na własne żądanie jak tylko było wiadomo, że dziecko zdrowe, zaszczepione . Bólu się bała już w trakcie - zawsze przychodziła mi do łba myśl " kurdeee... niech mi się to cofnie" (ten ból w sensie:F) Jakieś obawy zawsze miałam, ale ja z tych pytających, więc zawsze miałam obłażone okoliczne szpitale w celu oględzin i zadania mnogiej ilości pytań oraz zasypywałam nimi mojego gina i jakoś spokojniejsza byłam Odpowiedz Link Zgłoś