Wizyta u niezamożnej rodziny

25.07.08, 22:08
Przy okazji wakacji spędzanych w górach, chcemy odwiedzić rodzinę męża mieszkającą na południu - wpaść na dwa dni, odwiedzić wszystkich. Są to bardzo mili i szczerzy ludzie, niestety nie przelewa im się. Ugoszczenie czterech osób - to jest jakiś problem, przynajmniej w moim odbiorze, bo na pewno będą chcieli jakiś lepszy obiad przygotować, coś w lodówce też muszą mieć. A ja nie chciałabym właśnie narażać ich na duże wydatki, dlatego, że wiem, jak u nich jest. W jaki sposób taktownie rozwiązać taką sytuację? Po prostu przed przyjazdem zrobić zakupy i pojawić się z nimi u nich w domu? Czy też zrobić zakupy odjeżdżając? Mąż chciał uzgodnić to z nimi przed naszym przyjazdem, ale oni w ogóle nie chcieli o niczym słyszeć. Mnie jednak głupio jest tak przyjeżdżać i korzystać z ich gościnności...
    • kali_pso człowiek biedny-.. 25.07.08, 22:13
      ..tez swój honor ma.
      Będziecie ich gośćmi- pozwól im się tym nacieszyć.
      Przygotują się tak, jak będą mogli- skromniej, ale samodzielnie, po
      gospodarskuwink

      Mają dzieci?
      Może jakieś prezenty dla nich kupcie? Coś do szkoły np.?
    • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:14
      Chodzi tylko o jeden obiad, tak? Wiesz co, to się nie wygłupiaj, bo ich po
      prostu obrazisz, próbując wciskać jakies produkty. Kup jakies prezenty dla
      dzieci i tyle.
      Dla ciebie może obiad dla 4 osób to wydatek - na wsi (bo o wieś chodzi, czy
      nie?) gospodynie potrafią zrobic pyszności niewielkim kosztemwink
      • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:15
        Jeśli to służsza wisyta, to możecie już na miejscu kupić czasem jakieś soki,
        kawę, słodycze.
    • iwles Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:17

      Absolutnie nie robić im żadnych zakupów jedzeniowch bo się obrażą !
      Kupic dzieciom jakies upominki. Dorosłym możesz sprezentować jakąś wielką pakę
      kawy. Ewentualnie butelkę dobrego wina.
      • rozamund Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:35
        Dzieci maja już duże, w wieku licealnym, więc dla nich trudno coś fajnego wymyślić. Coś na pewno przywieziemy, jakieś wino, czy coś w tym stylu. Kwestia tego, że to na pewno nie jeden obiad, bo zatrzymamy się z noclegiem, więc całe wyżywienie spadnie na nich.
        Też mi jakoś głupio z tymi zakupami przyjeżdżać, ale jeszcze bardziej głupio mi jest, jak pomyślę sobie, że oni po naszej wizycie będą musieli oszczędzać do końca miesiąca...
        • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:41
          Możecie przywieść jakieś napoje, kawę, ciastka, takie tam miejskie duperele. Ale
          nie przywoście mięsa, warzyw, wędliny, bo to jak z drewnem do lasu, a poza tym -
          naprawde ich możecie obrazic. Jak już będziecie na miejscu zawsze mozna zapytać:
          "jedziemy do sklepu, kupic coś?". jak będą chcieli to powiedzą.
          Wiesz, moja kuzynka potafi zrobic obiad dla swoich gości (ma agroturystykę) za
          10 zł dla 4 osóbwink)) Więc z kosztami nie przesadzaj.
        • iwles Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:59

          Rozamud,
          pisałaś, że przy okazji poodwiedzacie i inną rodzinke, dobrze zrozumialam?
          Jeśli tak - to może nie będzie tak, że bedziecie żywili się tylko u nich. Może u
          jednych śniadanie, u innych obiad itd.
          Jedź i na "dzień dobry" daj się ugościć. Jak będziesz na miejscu - zobaczysz jak
          sytuacja wygląda.
          Możesz najwyżej przystopować zapędy gospodyni, gdyby koniecznie chciała was
          ugościć jakąs wyszukana czasochłonną potrawą, mówiąc, że wolisz jajecznicę i
          placki, bo szkoda czasu na siedzenie w kuchni, lepiej ten czas spędzić na
          wspólnych pogawędkach czy spacerach smile
      • monikatra Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 23:32
        iwles napisała:
        Ewentualnie butelkę dobrego wina.


        Nie no, dobre czy niedobre - może nie mają o tym pojęcia (bez
        obrazy).
        To już lepiej ta kawa smile
    • figrut Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 22:49
      Wszystko zależy od tego, jakie zwyczaje tam panują. Moi rodzice kiedy wybierali
      się na wakacje z nami choćby na 3 dni do moich dziadków, zawsze kupowali jakieś
      produkty żywnościowe przed przyjazdem, albo już w trakcie pobytu. Nikt się na to
      nie obrażał, gdyż mojego kuzynostwa było tam sporo i często wraz z rodzicami.
      Wyżywić z emerytury taką czeredę choćby przez jeden dzień, to był ogromny
      wydatek. Dziadkowie mimo tego, że mieszkali w mieście, mieli własne kury, jajka,
      warzywa. Jednak takie produkty jak masło, mleko, chleb, ser, kiełbasę, kawę,
      herbatę itp. trzeba było kupić. Myślę, że możecie zabrać ze sobą trudno dostępne
      na wsi produkty i zwyczajnie powiedzieć, że przywieźliście je ze sobą, gdyż nie
      chcecie sprawiać kłopotu gospodyni wyjazdami po większe zakupy do miasta. Dobrze
      byłoby nawet wcześniej zadzwonić, że to i to przywieziecie ze sobą. Gospodyni z
      całą pewnością przygotuje obiad z swoich produktów, ale za to nadmiar tego, co
      Wy przywieziecie zostanie u niej.
    • iwonag25 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 23:09
      Ja również mam rodzinę, w której się nie przelewa, a bardzo lubimy
      do nich jeździć. Zawsze przywozimy ze sobą np. ćwiartki, piersi lub
      schab na obiad. Dodatkowo torbę cukierków lub owoców, w zależności
      od sezonu (arbuzy, banany, pomarańcze, winogrona) lub ciasto. Nikt
      nigdy się za to nie obraził, a my nie mieliśmy poczucia że naszą
      wizytą sprawiliśmy komuś kłopot.
    • ez-aw Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 23:19
      Nie wiem na ile blisko z nimi jesteś. Ja robię tak z dalszą rodziną. Pierwszy
      dzień pozwalam się gościć i od razu mówię że jutro to my robimy obiad. Więc idę
      do sklepu, kupuję na obiad i tak przy okazji parę innych rzeczy, które
      oczywiście u nich zostają. Mam też w takiej sytuacji bliższą rodzinę, u nich z
      kolei wyjeżdżając wręczam 200-300 zł (zależy jak długo byliśmy, czasami więcej),
      prosząc by kupiła coś od nas dzieciom, bo ona wie co jest potrzebne. Zawsze
      staram się to zrobić delikatnie. Nigdy nikt się nie obraził.
    • jusytka Bylismy w takiej samej sytuacji 25.07.08, 23:24
      Po pierwsze przywieźlismy masę prezentów dla dzieci, które bardzo się z nich
      cieszyły. Po drugie zwiedzając okolicę jeżdziliśmy podwójnie i zabieralismy tam
      równiez dzieci i ich mamę (tato byl w pracy). Po trzecie zrobilismy na miejscu
      zakupy spożywcze, a dzieci (z którymi bylismy na zakupach) mogły pakowac do
      koszyka na co tylko mmiały ochotę. Zdziwilismy się, że zamiast chipsów i coli
      wlozyly twarożki, jogurty i chrupki (takie do mleka). Niestety dla nich to byly
      towary luksusowe, przykre to było bardzo sad
      • sir.vimes Przykre o jest jak ktos uważa czipsy 28.07.08, 10:48
        za "towar luksusowy"...

        Zdziwilismy się, że zamiast chipsów i coli
        > wlozyly twarożki, jogurty i chrupki (takie do mleka). Niestety dla nich to byly
        > towary luksusowe, przykre to było bardzo sad

        A twarożki, jogurty, przetwory mleczne w kolorowych opakowaniach bywają dla
        dzieci na wsi o tyle luksusowe, że z powodu posiadania własnego mleka i własnych
        przetworów (najczęsciej o niebo lepszych) wcale nie są kupowane.

        Chrupki do mleka to jeszcze inna historia. Dla mojego dziecka ciniminis to
        święto lasu, najczęściej u babci. Ja preferuję normalną owsiankę - z cynamonem,
        fakt, ale bez tony cukru i ulepszaczy.

        Natomiast parę lat temu byłam na wsi u pewnej starszej pani, przywiozłam różne
        musli itp - śmiała się, że to deser dla kursmile Człowiek , który ma własne zboże
        nie podnieca się tak otrębami pszennymi w ładnym kartonikusmile
        Ta starsza pani robiła genialną kaszę manną z suszonymi gruszkami. Szkoda, ze
        można je kupić rzadko i nigdy nie są tak dobre jak domowe...




    • agni71 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 23:28
      A moze na miejscu jest jakaś niezła knajpa? Moglibyscie zaprosic na
      jeden obiad gospodarzy?
      • minerallna Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 23:51
        Dziwny pomysł.Rozmowa dotyczy biedniejszej ludzi,a po takiej wizycie w knajpce
        już widzę ich świetne samopoczucie sad((
        Raczej wpędzenie w kompleksy sad
        A jak kiedyś oni przyjadą z wizytą do autorki wątku to rok będą oszczędzać,żeby
        w taki sam sposób zrekompensować ich poprzednie wydatki na wizytę w restauracji?
        • agni71 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 25.07.08, 23:54
          No nie wiem - ja bym po prostu powiedziała np. na drugi dzień -
          zamiast spędzać czas w kuchni, zapraszamy do restauracji/gospody czy
          tp. będzie więcej czasu, zeby pogadać smile
          • asinek68 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 00:10
            Jeśli masz obawy, że po Waszej wizycie będzie im ciężko wyżyć do
            końca miesiąca to po co się zwalacie na 2 dni? Można przecież
            uprzedzić, że będziecie w okolicy i wpadniecie na kawę.
          • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 09:10
            Agni, a masz jakąs biedna rodzinę na prowincji?wink Bo chyba jednak te realia sa
            ci obcewink
            • agni71 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 23:46
              Owszem, mam biedną rodzinę na prowincji. I wiem, ze tam ekskluzywnej
              restauracji nie ma, ale myslę, że nikt by sie nie obraził na
              zaproszenie do zwykłej lokalnej restauracji na obiad, gdybyśmy
              zjechali do nich na kilka dni.
              Osobiscie wolałabym to niz gotowanie u nich, bo od kiedy mam w domu
              kuchnie elektryczną, to jakos ciężko mi sie przestawić na gaz, a co
              dopiero na kuchnie z fajerkami opalaną węglem.
              • sir.vimes O rany, jak fajnie!!! 28.07.08, 10:49
                Ja bym chciała..

                bo od kiedy mam w domu
                > kuchnie elektryczną, to jakos ciężko mi sie przestawić na gaz, a co
                > dopiero na kuchnie z fajerkami opalaną węglem.
    • gacusia1 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 00:07
      Ja bym zrobila troszke inaczej.
      Jesli jest to rodzina z dziecmi to kupilabym fajne pezenty dla
      dzieciakow i np.dla pani domu jakis KOBIECY drobiazg w stylu
      wisiorka,kolczykow,moze jakis kosmetyk(zalezy jakie sa relacje).DLa
      pana domu cos MESKIEGO.Jesli dzieci nie maja,to "wieksze" prezenty
      dla doroslych.Nie robilabym zakupow,bo to takie narzucanie sie
      troche.Ja nie chcialabym,zeby mi jakas ciotka/kuzynka/itp lodowke
      zapelniala...Wolalabym cos ladnego dostac dla siebie albo do domu.
    • messinmyhead Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 00:19
      Mysle, ze to powinnas po prostu przywiezc cos ze soba, co nie bedzie odebrane
      jako 'zwracanie' im za goscine tylko prezent. Wsrod mojej rodziny i znajomych
      panuje przekonanie, ze na dluzsza wizyte z pusta reka sie nie jedzie i tyle. I
      nie chodzi tu o pokazanie sie, tak wiec bylabym tez ostrozna z 'butelka dobrego
      wina' czy ekskluzywnymi slodyczami, bo to mogloby byc w skrajnych przpadkach
      oberane jako szpanowanie markami, zamoznoscia. Ja na Twoim miejscu kupilabym
      rzeczy ktore zawsze sie przydadza, nie najtansze, ale i niewydumane cenowo i
      jakosciowo. Czyli - 1-2 duze paczki kawy, duza herbate ekspresowa, moze w ladnej
      puszce, kilka czekolad i alkohol, butelke znanej i lubianej wodki (chyba ze nie
      pjaja) plus jakies wino (ale te znie takie za 100 zl tylko np. za 30-40). Moze
      pokusilabym sie o 2-3 paczki dobrej chudej wedliny, zeby bylo o czym zartowac -
      w klimacie ze na pewno ichnia wiejska lepsza... ( a wiadomo, ze i tak wedline
      typu krakowska czy mysliwska sie zje). Zeby bylo 'prezentowo' mozna zapakowac w
      ladny koszyk wiklinowy. Do knajpy bym biedniejszej od siebie rodziny nie
      zapraszala, bo sama w takiej sytuacji nie chcialabym byc zaprosznona wedle
      zasady nie stac mnie na restauracje to nie bywam, i zapraszanie mnie w takie
      miejsca jest jednak podkreslaniem roznicy w statusie majatkowym. Mozesz tez
      zakupic dzieciom w wieku licealnym bony prezentowe do Empiku, i beda sobie mogly
      kupic cos co beda same chcialy i co im sie faktycznie przyda. A tak w ogole
      jesli czlowiek ma naprawde fajna rodzine, to niezaleznie od statusu materialnego
      chyba warto zapraszac ich na rewizyty i wtedy tez ugoscić. Chociazby dzieciaki
      - przeciez moga przyjechac na pare dni na ferie czy wakacje, zeby polazic po
      miescie, pozwiedzac etc.
      • oli.nek Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 08:16
        ja bym przywiozła coś extra smacznego np. twojego regionalnego. nie będzie
        wyglądać, że robisz im zakupy a będzie coś jak prezent. coś specjalnego do
        jedzenia. tak robi moja mama i na zmianę jej kuzynka. wszyscy zadowoleni. i
        prezenty dla dzieci też wskazane.
        • madame_zuzu Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 08:44
          ez-aw dobrze radzi. Dzisiaj gotujecie Wy, jutro JA robie jakies pyszności (
          zakupy na obiadek plus coś). Albo - jak często u mnie w rodzinie się praktykuje
          grillowanie/obiadowanie-zrzuta. Każdy coś kupuje, jedni skrzydełka -inni schaba smile

        • mama_zulika Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 02:24
          I cos w tym jest. Moj kumpel, ktory mieszka w Belgii wozi piwa roznego rodzaju
          (wczoraj po raz piewrwszy pilam cos na ksztalt mieszanki piwno - szampanowej smile
          tudziez tamtejsze sery. Przywozi to, bo wie, ze to cos innego, oryginalnego. I
          odwiedzajac swoich znajomych nie ma na mysli ich zlego stanu majatkowego, bo
          wielu z nich jest nawet w lepszej sytuacji niz on sam. Dlatego myle, ze to jak
          najbardziej dobry pomysl, bo on zawsze cieszy. Poza tym prezenty dla dzieci, w
          jakim by wieku nie byly, zawsze da sie cos znalezc.
    • soemi Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 26.07.08, 09:41
      Przywiozłabym coś na wejście, a następnego dnia zrobiła porządne zakupy na obiad
      i może grilla. Dzieciakom-licealistom kosmetyki się napewno przydadzą. Daj im
      też tę przyjemność by mogli Was ugościć i nie podkreślaj, że zdajesz sobie
      sprawę z ich trudnej sytuacji finansowej.
    • mama-123 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 01:22
      Mysle, ze jestes swietna kobieta.
      Tez bym chyba jakies kosmetyki ( jak ktoras z mam radzi) przywiozla.
      Moze tez winko, ciasto i powiedzmy kawe. Ja nawet ,gdy jezdze do
      rodziny, to zawsze jakies jedzenie przywoze.
      Albo moze zaproscie gospodarzy do siebie.
    • qunegunda Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 10:24
      Zatrzymajcie się w hotelu, do rodziny wpadnijcie tylko na kawę.

      Jelsi juz koniecznie chcecie zwalic sie tym ludziom na głowę, niech
      mąż - bo to JEGO rodzina - zwrócim im koszty waszego żarcia i
      spania, nie ma w tym nic niestosownego.

      Przywożenie ze sobą kawy, herbaty i innego żarcia to maksymalny
      obciach - paczki żywnościowe ROTFL. Nazwozicie jakiegoś badziewia i
      nie bedzie wiadomo co z tym zrobić. Pomysłu z winem za 30 zeta nawet
      nie będe komentować.... Wina poniżej klasy reserva nie nadają się na
      prezent, a to ze ktos jest biedny nie znaczy ze ma pic CarloRossi,
      albo inny winopodobny badziew z hipermarketu.

      Wypada każdemu dać jakiś drobiazg, 2 butelki czerwnoego wina
      (wydatek 100 - 150 zł), bony do empiku to też fajny pomysł ale
      żadnych, podkteślam ŻADNYCH zakupów żywnościowych.

      I najważniejsze - oni nie muszą was karmić przez 2 dni, co innego 1
      posiłek, a co innego 6 (!). Gotówka w tej sytuacji jest jak
      najbardziej na miejscu i sytuacja materialna gospodarzy nie ma tu
      nic do rzeczy.
      • gryzelda71 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 11:36
        ło matko...
        Biały człowiek czuwasmile))
        • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 12:36
          gryzelda71 napisała:

          > ło matko...
          > Biały człowiek czuwasmile))

          "Kill all the white man, lalalalalala!"
          Sorki, nie mogłam sie opanować, a tak lubie ten kawałekwink
          www.youtube.com/watch?v=69JCs_j63uI
      • babcia47 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 12:00
        Qndziu nie znasz realiów i zwyczajów..właśnie zwrot kosztów zostałby
        odebrany przez rodzinę jako poniżenie..datki pieniężne są zazwyczaj
        tolerowane w stosunku do dzieci i młodzieży ..i czasem w ten sposób
        ludzie starają się zrekompensować wydatki gospodarzy, ale ma to sens
        w stosunku do "dorosłych" jeżeli młode np. pozwoli sobie za to kupić
        kurtke na zimę. W mojej rodzinie zazwyczaj kupowało sie jakieś ładne
        i praktyczne prezenty dla gospodarzy, takie których sami by sobie
        nie kupili lub byłyby "na końcu listy" np. ładny pled, cos z
        bielizny stołowej lub zastawy, dla pana domu jakis alkohol..ale
        nie "wydumany"..bo fakt, że wino kosztuje ponad 30,- wcale nie musi
        znaczyć, że gospodarze go docenią..raczej taki, który zazwyczaj sami
        stawiają na stole..przy okazji nie pokazuje sie im, że to co
        stawiali jest "gorsze"..no i pozwala zaoszczędzić im kosztów, bo
        alkohol zazwyczaj na stole się stawia..W przypadku bliskiej rodziny
        nie było obrazą przywieźć ze soba dobrych wedlin suchych kiełbas,
        szynek w całości lub w dawnych czasach konserwowych "Krakusa",
        pomidorów przed sezonem lub owoców (kupiłam po drodze, bo takie
        ładne), wedzonego łososia lub inną dobrą rybę(lubimy i kupiliśmy, bo
        tu może trudno dostać)..jak nie zostały zjedzone zostawały dla
        gospodarzy..standardem było kupienie dla dzieci kilku torebek
        cukierków, czekolad lub innych słodyczy a dla gospodyni bombonierki
        lub torcika waflowego "Wedla" i jakiś perfum, choc teraz to raczej
        nie wypada, bo moze cos sugerowac..no i perfumy kazda kobieta
        powinna dobierac sobie sama..kiedyś było kilka marek i nie było
        takiego dylematu a dawało kobiecie złudę odrobiny luksusu tylko dla
        niej..teraz chyba lepiej kupić ładną apaszkę, jedwabny szalik albo
        ładną skrzyneczkę na "skarby". Kiedy ta rodzina przyjeżdżała z
        wizytą do nas zazwyczaj przywozili w prezencie suszone lub
        marynowane grzyby, przetwory z owoców leśnych (u nas nieosiagalne i
        b.drogie) własne mięsne przetwory, wedzone kiełbasy, wiejskiego
        kuraka lub dziczyznę, jajka od grzebiących kur..i było dobrze, nikt
        nie czuł się urazony i kazdy był zadowolony
        • babcia47 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 12:07
          ps. teraz kawę, kakao czy herbate pija sie wszędzie, ale kiedyś było
          naturalnym przywiezienie ich ze sobą, bo my pijalismy na co dzień i
          trudno było wymagać by gospodarze, którzy nie kupowali ich na
          codzień się wykosztowywali..a kupienie sporej paczki nawet obecnie
          nie powinno nikogo urazic, za to również obniży koszty naszego
          pobytu..i jeszcze zostanie dla gospodarzy
      • dlania qunegunda. 27.07.08, 12:29
        Ty chyba w innej Polsce zyjesz. Wino za 150 zl na prezent dla rodziny w
        prowincji - cała wieś by sie miała czego smiac przez rok co najmniejwink
        • qunegunda dlania. 27.07.08, 13:12
          dlania napisała:

          > Ty chyba w innej Polsce zyjesz. Wino za 150 zl

          a może by tak poćwiczyc czytanie ze zrozumieniem, hę?


          na prezent dla rodziny w
          > prowincji -


          >cała wieś by sie miała czego smiac przez rok co najmniejwink

          otóż to, ty tych ludzi z góry uznajesz za wsiurów, których nie
          sposób traktować jak równych sobie


          P.S. Wydawałoby sie, że zwyczaj odklejania cen z prezentów jest
          powszechny, a jednak.... tongue_out
          • dlania Re: dlania. 27.07.08, 16:22
            Ja ich nie uznaje za wsiuchów, ja sama jestem taką wsiuchą z prowincji, więc
            wiem o czym godom lepiej niz Tywink
            • qunegunda Re: dlania. 27.07.08, 18:30
              sama jestem taką wsiuchą

              skoro tak o sobie mówisz, nie będe oponować

              BTW zawsze myślałam, że przysłowiowy "wsiór" to stan umysłu, a nie
              wpis w dowodzie osobistym
              • dlania Re: dlania. 27.07.08, 18:53
                qunegunda napisała:

                >
                > BTW zawsze myślałam, że przysłowiowy "wsiór" to stan umysłu, a nie
                > wpis w dowodzie osobistym

                A widzisz, tyle czasu w błędnym mniemaniu tkwiłaś.
      • dlania Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 12:32
        Nie, no i jeszcze bony do empiku - dawno sie tak nie usmiałam!!!!!wink Bo u nas
        to normnalnie w każdej mieścinie empik stoi, a gospodarze nic ino nowości
        beleltrystyczne i "New York Times" czytają.
        • gryzelda71 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 12:59
          Dlaniu,do empiku to nie,ale do Almi Decor.....wink))))
        • babowa Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 13:07
          Ja się opowiadam za wspólnym gotowaniem,skoro to rodzina to nie
          będzie żadnej obrazy,tym bardziej ze mają mocno ograniczony
          budżet.Nie robiłabym z tego cyrku tylko najnormalniej wybrała się z
          panią domu na zakupy bo ja też coś upichcę.Zawsze to miło obdarować
          dzieciaki czy to małe czy te większe.Małym na wejściu wsadziłabym
          coś słodkiego w łapę,a starszym na koniec wizyty coś z grosza i tyle
          W życiu nie wiozłabym wina za 100 czy więcej,raz mogą wcale nie
          wiedzieć ze to taki rarytas a dwa gdyby nawet wiedzieli mogliby
          poczuć się niezręcznie( ja bym się poczuła)
          I co to za pomysł by jechać do hotelu?
          Po to odwiedzam rodzinę by z nią pobyć,pogadać a wiadomo ze gada się
          najlepiej wieczorami gdy dzieci padną!
          Nawet gdy sa niewygody to mają one swój urok ale wszystko zalezy od
          stopnia zażyłości rodzinnych.
          Wspólne gotowanie,drobne prezenty i dużo humoru-takie miałabym plany
          jadąc do rodziny w odwiedziny
          • jowita771 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 28.07.08, 11:55
            > Ja się opowiadam za wspólnym gotowaniem,skoro to rodzina to nie
            > będzie żadnej obrazy,tym bardziej ze mają mocno ograniczony
            > budżet.Nie robiłabym z tego cyrku tylko najnormalniej wybrała się z
            > panią domu na zakupy bo ja też coś upichcę

            Zgadzam się, ale uważałabym, żeby nie było to coś bardzo wyszukanego i drogiego,
            bo pani domu może sie następnego dnia poczuć skrępowana podając na stół swoje
            mielone.
      • messinmyhead Hmmmmmmmmmmmmmmmmm 27.07.08, 18:08
        Czuje sie wywolana do tablicy w zwiazku z tym winem za 30 zetawink
        Kurcze, cale zycie zylam w przekonaniu, ze prezenty powinnny byc stosowne,
        dopasowane do odbiorcy. Dlatego tez uwazam, ze w przypadku ludzi raczej
        niezamoznych bardziej stosownym jest podarowanie alkoholu ze sredniej polki
        cenowej czy dobrej jakosciowo kawy czy herbaty niz szpanowanie drogimi markami.

        Spora czesc mojej rodziny pochodzi ze wsi, tak wiec znam troche tamtejsze
        zwyczaje i wiem, ze kupienie czegos ekstradrogiego (z ukierunkowaniem na
        luksusowewink spotyka sie wlasnie z odbiorem typu - a to pany z miasta przyjechaly
        i chca pokazac nam maluczkim JAK sie w miescie zyje i CO sie kupuje. Tak wiec
        dla mnie obciachem byloby podarowanie komus, kto po naszej wizycie nei ma co do
        gara wlozyc - wina za 150 zl... a tak w ogole po co przywozic jakies tam
        prozaiczne wino - najlepiej przywiezc jakas fajna reprodukcje Rembrandta albo
        'Dziela zebrane' Mickiewicza w oprawie z tloczonej skory... To dopiero bedzie
        szyk i klasa.

        No ale coz - byc moze i ja jestem prostaczka, ktora karmi sie badziewiem z
        supermarketu - bo dla mnie wino za 30-40 zl czy kawa typu Lavazza lub Sati to
        nie jest dziadostwo, tylko przyzwoitej jakosci produkty.

        • qunegunda Re: Hmmmmmmmmmmmmmmmmm 27.07.08, 18:33
          > No ale coz - byc moze i ja jestem prostaczka

          bardzo trafna autocharakterystyka, opisuje osobę spostrzegającą
          świat przez pryzmat etykiet, a nie doświadczeń

          BTW Lavazza Matino to takie samo świstwo jak Sati - zmiotki z
          robusty - i etykieta tego nie zmieni, pardon dla ciebie Sati do
          dobra kawa tongue_out
          • gryzelda71 Re: Hmmmmmmmmmmmmmmmmm 27.07.08, 18:46
            Brakuje mi tu teraz lilkismile))
          • babowa Re: Hmm,qunegunda! 27.07.08, 18:56
            qunegunda napisała:

            > > No ale coz - byc moze i ja jestem prostaczka
            >
            > bardzo trafna autocharakterystyka, opisuje osobę spostrzegającą
            > świat przez pryzmat etykiet, a nie doświadczeń
            >
            > BTW Lavazza Matino to takie samo świstwo jak Sati - zmiotki z
            > robusty - i etykieta tego nie zmieni, pardon dla ciebie Sati do
            > dobra kawa tongue_out

            O Bosze!! a cóż z ciebie za pancia??

            To co ty tu robisz pośród zwykłych smiertelników?
            Czyż nie powinnaś delektować sie teraz buteleczką powyżej stówy?
            Gdzieś się chowała,posród jakiej arystokracji,gdzie kubki smakowe
            trenowałaś?


          • dlania Re: Hmmmmmmmmmmmmmmmmm 27.07.08, 19:03
            qunegunda, po co to ty sie tu znami - motłochem zadajesz? Idz kobieto walnij se
            z kimś wińszczaka za 150 zl i przed nim roztaczaj wizję swojego luksusowego życia.
            I jak napiszesz "motłoch - no cóz skoro tak uważasz" to już będzie świadczyło,
            że twój luksusowy mózg sie zespół, bo nie odróznia autoironii od dosłownej
            wypowiedzi.
          • messinmyhead Re: Hmmmmmmmmmmmmmmmmm 27.07.08, 21:53
            No coz, droga qunedundo...
            Ty oczywiscie okazujesz wysoce arystokratyczne maniery - posdumowujac kogos jako
            prostaka na podstawie kilku postow. Tak, tak, wiem - przeciez Ty nic takiego nie
            napisalas, tylko zacytowalas mnie sama...

            Dla mnie kawa Sati czy tam Lavazza moze i nazywac sie kocia kupa albo kaczy
            bobek albo po prostu kawa - smakuje mi, i to sie dla mnie liczy. Takie mam
            widzisz, malo wysublimowane kubki smakowe. Z pewnoscia moje zycie jest ubozsze
            niz Twoje - bo rzucam jakimis tam nazwami (i to co gorsza znanymi szerszemu
            ogolowi, do kupienia w kazdym niemal sklepie=dla plebsu). Ty zas poslugujesz sie
            fachowa nomenklatura (wino klasy reserva...) Na kolana chamy!
            Szczerze mowiac, mnie prostaczce kojarzy sie to tylko z MARKA superszykownych i
            tanich (tak wiec odpowiednich dla mnie) ubran Reserved...
            Szczerze mowiac nie wiem, czy Ci wspolczuc czy zazdroscic... poradzisz mi? Moze
            powinnam sie wybrac na jaks plantacje do Brazylii i dowiedziec sie czegos o
            historii kawy...??? Tylko nie jestem pewna, czy kawe ROBIA w Brazylii, nie
            uczyli tego w mojej wiejskiej szkolce.
            • ania.silenter Head 27.07.08, 22:06
              messinmyhead napisała:


              > Szczerze mowiac nie wiem, czy Ci wspolczuc czy zazdroscic... poradzisz mi?

              Ja Ci poradzę: nie przejmować się tak byle pyskówką na forum.
              Naprawdę interesuje Cię co myśli na Twój temat jakaś kunegunda z forum e-mama?
              Nie gorączkuj się tak. Nikt normalny nie oceni Cię po kilku postach na forum. Ja
              tam całe życie mogłabym kupować w Biedronce i nikomu nic do tego.
              • messinmyhead Re: Head 27.07.08, 22:23
                Masz racje.
                Ale ja juz taka durna idealistka jestem - wkurza mnie traktowanie kogos z gory i
                klimaty w stylu wyzej s... niz d... mam. I ciezko mi sie do takich ludzi
                zdystansowac.
                A w gruncie rzeczy szkoda czasu i nerwow. Mozna przeciez w tym czasie zaplanowc
                sobie zakupy w Biedronce na kolejne 30 lat do przoduwink
                • ania.silenter Re: Head 27.07.08, 22:30
                  messinmyhead napisała:

                  > Masz racje.
                  > Ale ja juz taka durna idealistka jestem - wkurza mnie traktowanie kogos z gory
                  > i
                  > klimaty w stylu wyzej s... niz d... mam. I ciezko mi sie do takich ludzi
                  > zdystansowac.

                  A ja poznałam masę takich ludzi, zwłaszcza odkąd zamieszkałam w Warszawietongue_out.

                  > A w gruncie rzeczy szkoda czasu i nerwow. Mozna przeciez w tym czasie zaplanowc
                  > sobie zakupy w Biedronce na kolejne 30 lat do przoduwink

                  na przykładtongue_out. Albo zrobić całkiem coś innegosmile.
        • babowa Re: Hmmmm,messinmyhead! 27.07.08, 18:36
          Hm ,czy to do mnie się zwracasz droga messinmyhead?
          bo jesli tak to źle zrozumiałaś,również uwazam ze drogie wina sa nie
          na miejscu podczas tej wizyty.To Kunekunda tak przybredziła

          A tak w ogóle to nam smakują nawet te wina po 15 złsmileAle ja pewnie
          nie jestem wyrobiona smakowobig_grin
          • piatek_13-go Re: Hmmmm,messinmyhead! 27.07.08, 20:10
            babowa napisała:

            > A tak w ogóle to nam smakują nawet te wina po 15 złsmileAle ja pewnie
            > nie jestem wyrobiona smakowobig_grin

            Nieeee, Ty zwyczajny dziad jestes tongue_out smile
            • babowa Re: Hmmmm,messinmyhead! 27.07.08, 20:58
              piatek_13-go napisała:
              Nieeee, Ty zwyczajny dziad jestes tongue_out smile

              smile))))

              Juz prędzej-dziadowasmile
              a najpewniej to jestem babowa-dziadowasmile)
              Lubię wszelkie dziadoskie trunki,dania
              i dziadów też lubięsmile oj,luubiębig_grin
          • piatek_13-go Re: Hmmmm,messinmyhead! 27.07.08, 20:11
            babowa napisała:

            >
            > A tak w ogóle to nam smakują nawet te wina po 15 złsmileAle ja pewnie
            > nie jestem wyrobiona smakowobig_grin

            Ale ja tez z tych dziadowychtongue_out
            Uwielbiam wino musujące Michael Angelo , jest slodkie i przepysznesmile
            Ale to dlatego ze ja nie z tych pieskow francuskich tongue_out
      • paszczakowna1 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 28.07.08, 11:42
        > nie bedzie wiadomo co z tym zrobić. Pomysłu z winem za 30 zeta nawet
        > nie będe komentować.... Wina poniżej klasy reserva nie nadają się na
        > prezent, a to ze ktos jest biedny nie znaczy ze ma pic CarloRossi,
        > albo inny winopodobny badziew z hipermarketu.

        Wyjaśnijmy sobie jedno: u większości producentów, słowo "reserve" (czy
        "reserva") nie ma żadnej treści prawnej, i można przyczepić to na każdym winie.
        A za 30 zl można kupić wcale zacne, odleżakowane wino - pod warunkiem że ktoś
        nie poddaje się owczym pędom, i ominie szerokim łukiem francuskie,
        kalifornijskie czy nawet włoskie (w Polsce bezwstydnie drogie) a kupi węgierskie
        lub bułgarskie (za 25-40 zl już można dostac cos naprawde dobrego).
    • rozamund Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 13:11
      Dziękuję Wam za podpowiedzi.
      Po namyśle, zdecydowaliśmy się z mężem na bony do empiku (młodzi uczą się w większym mieście, albo przez internet sobie coś zamówią) - zawsze to lepszy prezent, niż coś, co się nam wydaje fajne. A co do ewentualnych zakupów, to zobaczymy na miejscu. Oni mieszkają na wsi, ale o ile wiem, to nie mają żadnego inwentarza, chyba tylko kury trzymają i mały warzywniczek jest. Jeżeli więc uznamy, że bardzo się wykosztowali na nasz przyjazd, to spróbujemy jakoś się zrewanżować.
      Pieniędzy na pewno nie będę im proponować, bo w życiu nie przyjmą. Specjałów lokalnych też nie będziemy wieźć, bo będziemy ich odwiedzać wracając z dwutygodniowych wakacji, zresztą co ciekawego można przywieźć z miasta w Wielkopolsce na podkarpacką wieś?
      Może jakoś się rozłożą te nasze posiłki, bo będziemy też odwiedzać kilka innych osób w okolicy, i każda coś przygotuje.
      A, i na pewno zrewanżujemy się zwrotnym zaproszeniem, oni rzadko do nas przyjeżdżają z powodu odległości (a więc i kosztów), ale może kiedyś się wybiorą i trochę dłużej zostaną.
    • biedro_neczka Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 17:35
      po prostu zajechać z koszem pełnym jedzenia
    • kol.3 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 27.07.08, 21:17
      Nie wiadomo co oznacza w tym przypadku słowo niezamożny. Mogą to
      jednak być ludzie, którym brakuje do pierwszego i zwalanie im się na
      głowę z rodziną 4 osobową na 2 dni może przekraczać ich możliwości
      finansowe. Po prostu zwyczajnie może im brakować pieniędzy na
      jedzenie dla dodatkowych osób. Pomysły na prezenty typu drogie wino,
      kosmetyki,czy inne gadżety uważam za chybione. Przyjeżdżający
      powinni w taki czy inny sposób dołożyć się do życia. Można to
      zaaranżować tak aby nie dotknąc gospodarzy. Przy wyjeździe
      zrewanżować się za goscinę upominkami dla dzieci zrobiwszy uprzednio
      rozeznanie co najbardziej by się im przydało.
    • derena33 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 28.07.08, 12:49
      Oprocz prezentow, ktore zawsze ciesza, ja jednak optowalabym za
      przygotowaniem przez gosci wspolnie z gospodarzami obiadu czy tez
      grila z kupionych przez siebie produktow plus do tego piwo i napoje.

      Bo to nie tylko o ta kase chodzi ale tez i o odciazenie gospodyni.
      Jako gospodyni, taka pomoc cenie sobie od moich gosci najbardziej,
      jak sie zwalaja do mnie na dluzej niz jeden dzien. I takich gosci z
      przyjemnoscia zapraszam czesciej niz jeden razsmile
    • burza4 Re: Wizyta u niezamożnej rodziny 28.07.08, 21:46
      ja rozwiązałabym problem przynajmniej częściowo zamiast obiadu
      proponując grilla (na wsi to chyba nie problem), bo nas naszła
      chętka, i po drodze kupiliśmy kawał karkówki, kiełbasy itp. do tego
      to przyjemniejsze i bardziej integrujące, niż siedzenie przy stole,
      kiedy pani domu stoi nad garami w kuchni.

      a spożywkę śniadaniową też można przemycić (jak rozumiem będziecie z
      dziećmi) - zwalając właśnie na dzieci, że takie wybredne niejadki,
      że wozisz ze sobą pół lodówki... naturalnie kilo szynki wzbudzi
      podejrzenia, ale 2-3 paczki różnej wędliny, jakieś sery? nie musisz
      robić im zapasów na miesiąc, ale przynajmniej nie będziesz miała
      stresu, że ich objadasz.

      prawda jest taka, że tylko niektórzy ludzie szukają we wszystkim
      drugiego dna. Na szczęście część podchodzi normalnie, i nie robi
      wideł z igły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja