jk3377
30.07.08, 13:39
troszeczke długie ale warto---to taka zachęta do przstapienia do
naszego forum MOLE KSIĄŻKOWE

)))))
Dwaj mężczyźni, obaj poważnie chorzy, leżeli na tym samym
oddziale ogromnego szpitala. Oddział był niewielki. Składał się z
jednej Sali o dwóch łóżkach, której drzwi wychodziły na korytarz, a
okno na świat.
Jednemu z mężczyzn wolno było siedzieć godzinę rano i godzinę po
południu na łóżku przy oknie. Drugi przez cały czas leżał płasko na
plecach. Obu nie wolno było wstawać. Oczywiście jedną z
niedogodności ich położenia było to, że mieli zabronione wiele
rzeczy: nie mogli czytać, słuchać radia, oglądać telewizji. Musieli
tkwić nieruchomo…tylko we dwóch. Całymi więc godzinami rozmawiali…o
swoich żonach i dzieciach, o swoich domach i pracy, co robili w
czasie wojny, gdzie byli na wakacjach…i tym podobne. Kiedy mężczyznę
przy oknie sadzano rano i po południu, opisywał co widzi. Drugi
mężczyzna nie mógł się doczekać tych godzin.
Okno najwyraźniej wychodziło na park, w którym był staw z
kaczkami i łabędziami. Dzieci rzucały im chleb i puszczały na wodzie
małe łódki. Zakochani spacerowali pod drzewami, trzymając się za
ręce. Było tam też mnóstwo kwiatów, głównie róż okolonych daliami i
aksamitkami-brązowymi, złotymi i purpurowymi. W dalekim zakątku
znajdował się kort tenisowy i niekiedy odbywały się tam nadzwyczaj
ciekawe mecze. Z kortem sąsiadowało boisko do krykieta i choć być
może nie odpowiadało najwyższym standardom, to było lepsze niż nic.
Był tez trawnik do gry w kule, a tuż za nim ciągnęły się rzędy
sklepików, za którymi widać było miasto.
Mężczyzna, który musiał leżeć, słuchał opowieści o wszystkim, co
drugi z nich widział przez okno, i cieszył się każdą minutą. O tym,
jak dziecko prawie wpadło do stawu, jak pięknie wyglądały dziewczęta
w swoich letnich sukienkach oraz sprawozdań z ekscytujących meczy
tenisowych. Czuł się tak, jakby sam wszystko obserwował.
Pewnego popołudnia, kiedy gracz wybijał piłkę na boisku
krykietowym, słuchającego poraziła myśl: dlaczego to mężczyzna przy
oknie ma całą przyjemność z oglądania tego, co się dzieje na
zewnątrz? Dlaczego on sam nie może? Poczuł wstyd i starał się nie
myśleć w tez sposób, lecz im bardziej się starał, tym było gorzej…
po kilku dniach nastrój zwarzył mu się zupełnie. Dlaczego to nie on
leży przy oknie?
Rozmyślał o swoim nieszczęściu przez cały dzień i nie mógł spać
w nocy. Jeszcze bardziej się przez to rozchorował, a lekarze nie
wiedzieli dlaczego.
Pewnej nocy, gdy nie mogąc zasnąć, wpatrywał się w sufit, drugi
z mężczyzn nagle się obudził, zakaszlał i zaczął się dusić. Biedak
próbował ręką dosięgnąć przycisku, aby przywołać pielęgniarkę mającą
dyżur.
Jego sąsiad patrzył w sufit bez ruchu. Co on takiego zrobił, że
zasłużył sobie na miejsce przy oknie? Chory kaszlał coraz bardziej w
ciemnościach…aż w końcu przestał. Odgłos oddechu ustał. Drugi z
mężczyzn dalej wpatrywał się w sufit.
Rankiem przyszła pielęgniarka z wodą, żeby ich umyć. Mężczyzna
przy oknie nie żył. Zabrała więc jego ciało po cichu, nie robiąc
zamieszania.
Odczekawszy jakiś czas, drugi mężczyzna poprosił, żeby
przeniesiono go na łóżko pod oknem. I przeniesiono go, ułożono
wygodnie i zostawiono samego.
Gdy wszyscy wyszli, niecierpliwie uniósł się na łokciu, sapiąc z
bólu…i wyjrzał przez upragnione okno.
Okno wychodziło na ślepy mur!
Źródło nieznane