nie chce drugiego dziecka :/

13.08.08, 21:51
Mam 4letnia corke , ktora bardzo kocham, jednak nie chce wiecej
dzieci. Nie mam takiej potrzeby, chce czas poswiecic jednemu
dziecku, poza tym miec tez wiecej czasu dla siebie. Wiadomo , drugie
dziecko wiaze sie z podwojnymi obowiazkami, natomiast szczerze
przyznaje , ze wole miec mniej roboty niz wiecej. Problemem jest
maz, ktory naciska na drugie dziecko. Powiedzialam
kategorycznie "nie" i zdania nie zmienie, jednak on nie chce tego
uszanowac. Naciska, wywiera presje, ze Zosia powinna miec
rodzenstwo, ze to lepsze dla dziecka itd. Ja sie z tym nie zgadzam,
gdyz uwazam, ze dziecku bez rodzenstwa nie dzieje sie zadna krzywda.
Sama jestem jedynaczka i nigdy mi to nie przeszkadzalo. Niestety
jest miedzy nami konflikt. Ja nie chce kolejnych nieprzespanych
nocy, od nowa pieluch, przerwy w pracy. Zosia sie usamodzielnila,
mozemy robic razem wiele rzeczy, moge tez miec czas dla siebie. Nie
mam potrzeby miec drugiego dziecka. Denerwuje mnie reakcja
otoczenia, przekonywanie, rady. Ja nie chce rad, ja wiem co czuje i
dla mnie jest to chore, aby naciskac matke na wiecej dzieci, jesli
ona sama tego nie chce. Uwazam, ze to nie w porzadku. Kazda matka
powinna miec tyle dzieci ile chce, a jesli kobieta nie chce w ogole-
jej sprawa. Odnosze wrazenie, z emoj maz mnie nie rozumie, nie
szanuje mojego zdania. Niestety, miedzy nami moze byc nienajlepiej,
bo ja gdy czuje ze naciska, tym bardziej nie chce i nawet nie mam
ochoty sie z nim kochac. Nie mam obowiazku miec wiecej dzieci,
zwlaszcza ze Zosienka mi wystarcza. dlaczego tak trudno to
zrozumiec? Czy mam rodzic wbrew sobie? przeciez to chore!!!!
    • mathiola Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 21:53
      a czy wy wcześniej, przed ślubem, nie uzgadnialiście tego, nie
      dzieliliście się swoimi oczekiwaniami względem liczby potomstwa itp?
      • mayonica Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:18
        Ale bierzesz oczywiście pod uwagę, że jeśli faktycznie go nie
        przekonasz do swojej decyzji, to jego potrzeba posiadania kolejnego
        dziecka może znaleźć ujście poza waszym związkiem. To jest tylko
        natura... Miedzy wami może się popsuć, a on znajdzie kogoś, kto
        urodzi mu drugie dziecko. Wszystko zależy od tego jak silny jest
        wasz związek.
      • lola211 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 12:04
        Nie kazdy jest w stanie wczesniej wiedziec, ile dzieci chce-ja np
        nie mialam bladego pojecia.Nie snulam wizji ile to dziatek chce
        widziec wokol siebie.
        Urodzilam dziecko i okazalo sie, ze nie mam cisnienia na wiecej.Nie
        wiem sama, co bym zrobila w sytuacji, gdyby mnie facet naciskal.
    • kali_pso Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:01
      A mąż dlaczego chce drugiego dziecka?
      Tylko, aby uszczęśliwić to pierwszewinkP
      Zawsze był taki prorodzinny, czy też ostatnio coś mu sie stało?
      • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:06
        wlasnie przed slubem ja stawialam sprawe jasno: jedno dziecko. on
        mowil, ze ok, ale teraz zmienil zdanie, a raczej myslal, ze wtedy ja
        tak mowie. to mnie najbardziej denerwuje. teraz mowi, ze najlepiej
        juz miec drugie, nie odkladac tego. ja na to, ze NIE , gdyz nie
        widze takiej potrzeby. to ja bede w ciazy, ja musze byc na urlopie
        macierzynskim, a nie chce juz siedziec w domu, skoro mam ciekawa
        prace. zreszta mialabym mniej czasu dla Zosi. Nie chce tego. W ogole
        nie chce drugiego dziecka, chocby nie wiem jak kto mi pomagal
        • kali_pso Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:18
          jedno dziecko. on
          mowil, ze ok, ale teraz zmienil zdanie, a raczej myslal, ze wtedy ja
          tak mowie.


          Cóż...czyżby pan był kolejną ofiarą pokutującego mitu, że jak
          kobieta mówi NIE to myśli TAK? Czesto tak się dzieje, że nie
          przywiązuje się wagi do tego, co mówi partner licząc, że
          właśnie "tylko tak mówi"..podobnie jak kobiety wierzą w to, że facet
          po ślubie się zmieni, chociaż dostają jasne komunikaty, że pan
          niezbyt ciekawie rokuje..

          Z tego co piszesz, w tej chwili nie pracujesz?( albo źle zrozumiałam)
          Może on przestraszył się w jakis sposób Twojego pójścia do pracy?
          • m0nalisa Re: nie chce drugiego dziecka :/ 08.12.08, 18:22
            ja ciebie rozumiem, nie chcesz i juz smile
            natomiast sprawa ta nie moze byc tematem do przepychania.
            ty sie denerwujesz, facet sie frustruje. i nic z tego dobrego nie ma.
            mysle ze powinniscie sobie usiasc i naprawde pogadac na ten temat na spokojnie.
            bron boze klotnia.
            Połóz Zosie spac zrob po drinku i pogadaj z nim. co czujesz, czego nie chcesz,
            jakie to dla ciebie wazne by zostalo jak jest. Co wazne zapytaj o jego argumenty
            i powody.
            wygadajcie sie na ten temat. nie w przelocie, nie przed snem.
            to powazna sprawa.
            powodzenia wam zycze
        • sjanna Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:24
          Na pewno - tak jak piszesz, to Ty byłabyś najbardziej obciążona i najbardziej
          odpowiedzialna, Ty byś musiała zmieniać to, co masz już poukładane, pracę,
          relacje z córeczką... I chyba z tego względu Twoje zdanie powinno być decydujące.
          Aczkolwiek... mieliśmy jedno dziecko, nie chcieliśmy więcej - z dość istotnych
          względów. A teraz mamy, półrocznego drugiego synka. I, o dziwo, w sumie jest nam
          lepiej, a nie gorzej smile Co nie znaczy, że zachęcam, tylko myślę, że czasem,
          nawet gdy jesteśmy pewni własnych wyborów, los (?) płata figle... niekiedy miłe smile
          Masz pełne prawo nie chcieć, bać się itd. Problem, że mąż nie jest w stanie
          przyjąć tego, że przedkłada swoje emocje i potrzeby... przy czym, jasne, ma do
          nich - i ich wyrażenia - prawo. Może jakaś mediacja małżeńska mogłaby pomóc?
          Pozdrawiam, S.
        • falka32 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:32
          Ja bym mogła zaproponować, żebyście oboje popracowali nad swoimi twardymi
          stanowiskami, na których się okopaliście. Ty widzisz tylko wady dwójki dzieci,
          on widzi tylko zalety, więc się nie dogadacie nigdy. Może niech on sobie poczyta
          trochę relacji rodzeństw, które nawzajem się nienawidziły oraz o tym, jak
          potrafi zareagować starsze dziecko na detronizację przez nowe (wydłubywanie oka,
          krzyczenie "oddaj go z powrotem do szpitala, po co go tu przyniosłaś" itp) i ile
          pracy czasami kosztuje uzyskanie między rodzeństwem przyzwoitej relacji.

          A ty też poczytaj sobie, jakie są zalety dwójki dzieci (bo wady już znasz smile.
          Nie tylko to, że być może, przy dobrych wiatrach Zosia będzie miała brata czy
          siostrę, która będzie jej najlepszym przyjacielem na całe życie, nawet, kiedy wy
          już pomrzecie - bo to jest najlepszy scenariusz, ale nie jest gwarantowany.
          Także o tym, jak się zmieniają uczucia, kiedy się drugie dziecko pojawia, że to,
          co teraz jest dla ciebie niewyobrażalne (pokochać inne, abstrakcyjne dziecko
          oprócz Zosi) nagle staje się proste, oczywiste i naturalne, o tym, jak matki
          dwójki dzieci, kiedy te już trochę podrosną, mają nagle kupę czasu, bo dzieci są
          zajęte sobą nawzajem itp.

          I jak już oboje uzupełnicie braki w swoich punktach widzenia i przestaną być one
          czarno - białe, to możecie naprawdę uczciwie dyskutować o priorytetach i coś
          ustalić, a nie powtarzać w kółko "nie bo nie" albo "tak, bo tak", co do niczego
          nie prowadzi.
    • marzeka1 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:07
      Tylko,że wy jesteście parą, małżeństwem: ty masz swoje racje, mąż-swoje- pytanie jak to pogodzić. Nie ustalaliście takich rzeczy przed ślubem?
      • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:11
        ale prawda jest taka, ze to ja musze zajsc w ciaze, potem rodzic,
        zostac w domu, karmnic. Nie chce tego. Dlatego skoro ja tym jestem
        bardziej obciazona, maz powinien uszanowac moje zdania, zwlaszcza,
        ze przed slubem wiedzial, ze chce jedno dziecko.
        • marzeka1 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:15
          Co nie zmienia faktu, że masz problem, który nie zniknie, a raczej będzie narastał, nawet jak przycichnie, będzie podskórnie pulsował.
        • bri Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 10:18
          Może zapytaj go czy byłby gotów iść na urlop żeby się opiekować
          dzieckiem. Powiedzmy, że Ty po porodzie weźmiesz miesiąc wolnego,
          ale potem jego broszka. On karmi butelką, on wstaje w nocy, jeździ
          do lekarzy, a jak wróci do pracy to on bierze zwolnienia lekarskie
          na młodsze dziecko itp. Może to mu trochę optykę zmieni.
      • 19_sierpniowa Re: nie chce drugiego dziecka :/ 08.12.08, 17:52
        >a czy wy wcześniej, przed ślubem, nie uzgadnialiście tego, nie
        >dzieliliście się swoimi oczekiwaniami względem liczby potomstwa
        itp?


        > Tylko,że wy jesteście parą, małżeństwem: ty masz swoje racje, mąż-
        swoje- pytani
        > e jak to pogodzić. Nie ustalaliście takich rzeczy przed ślubem?

        ale co, uzgodnili, ale on zmienil zdanie, i chce miec drugie.
        co z tego ze mowili ze 100% bedzie jedno

        tylko krowa zdania nie zmienia

        Bo to jedna osoba na forum dzieci miec nie chciala, a potem nagle
        odwala i chce?

        i tak ma baba dobrze , mogl facet mowic ze dzieci nie chce miec
        wcale, a potem nagle moglo mu sie zachciec.
        jedno sie odchowalo, to drugie jeszcze latwiej sie odchowa, bo
        starsze pomoze, potem sie soba zajma.
    • mama-wiktora Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:18
      alicjakei napisała:
      Uwazam, ze to nie w porzadku. Kazda matka
      > powinna miec tyle dzieci ile chce, a jesli kobieta nie chce w ogole-
      > jej sprawa.

      To samo dotyczy mężczyzny. Ty tego nie szanujesz, to dlaczego on ma szanować.


      Odnosze wrazenie, z emoj maz mnie nie rozumie, nie
      > szanuje mojego zdania.

      A Ty jego zdanie i potrzeby akceptujesz i liczysz się z nimi?

      Jak dla mnie z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Jak widać, nawet ustalenia
      przed ślubem nic nie dały. Albo Ty będziesz cierpieć albo on, nikt nic na to nie
      poradzi.

      U nas jest odwrotnie. Mi marzy się piątka dzieci, albo więcej a mój mąż chce
      tylko trójki. Ustaliliśmy, że będzie kompromis czyli czwórka (o ile damy radę,
      bo jestem w ciąży dopiero z drugim).

      U Was raczej nie da rady rozwiązać problemu polubownie (chyba że mąż będzie mieć
      dziecko z inną kobietą czego oczywiście nie życzę, ale tylko tak będzie mógł
      spełnić swoje pragnienia).
      • agatar-m Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:23
        ja uważam ze masz prawo do swojego zdania, poza tym usyalaliscie to
        przed slubem. my chcielismy mieć 2-3 dzieci, mamy 2 ( 2 lata
        przerwy). czasem jest bardzo, bardzo ciężko, i naprawde trzeba byc
        na to gotowym i bardzo tego chcieć zeby znieść czasem te wrzaski i
        inne problemy, ciagłe sprzatanie, jeden tu leci , drugi tam...jeżeli
        nie jestes na to gotowa to nie ma co sie porywać z motyką na słońce.
        szkoda tylko,ze przez to macie problemy sad
        • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:34
          wlasnie.....widze kolezanki, ktore maja dwoje dzieci, niektore troje
          i widze , ile maja roboty. Jestem tego swiadoma i TEGO NIE CHCE.
          Widze, jak sa zabiegane, na nic nie maja czasu, zawsze ktoremus
          dziecku poswiecaja mniej uwagi, czasu, niektore marza , aby dzien
          sie skonczyl, dzieci poslzy spac. Ja tak nie chce zyc. Wole miec
          wiecej czasu z Zosia i mniej obowiazkow i nie byc zmeczona drugim
          dzieckiem, co odbije sie na Zosi. Wole miec mnie roboty i zdania nie
          zmienie. a wiem, ze bede wykonczona, bo potrzebuje duzo snu i tez
          czasu dla siebie, zeby byc szczesliuwa matka.
      • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:31
        > To samo dotyczy mężczyzny. Ty tego nie szanujesz, to dlaczego on
        ma szanować.

        nie do konca sie z tym zgadzam. Dotyczy mezczyzny, ale on nie
        zmienia tak swojego zycia. Podkresle raz jeszcze, skoro w glownej
        mierze dotyczy to mnie: ciaza, karmienie, przerwa w pracy- mam
        swietna prace, w ktorej awansowalam- mysle, ze meza to troche boli,
        z ema taka "rozwojowa" jak to okreslil jego kolega zone, nie chce z
        niej rezygnowac. mam prawo do tego. Uwazam , ze naciskanie mezczyzny
        w tym wzgledzie jest nie w porzadku i egoistyczne. Bo jego CIAZA,
        PORD, MACIERZYNSKI, ktorego nie chce nie dotyczy. uwazam, ze w
        sprawie ciazy , kobieta powinna podjac ostateczna decyzje.
        • kropkacom Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:35
          > PORD, MACIERZYNSKI, ktorego nie chce nie dotyczy. uwazam, ze w
          > sprawie ciazy , kobieta powinna podjac ostateczna decyzje.

          Czyli co? W sytuacji odwrotnej kiedy ona będzie chciała a on nie to może go
          swobodnie w ciąże wrobić, tak?
          • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:41
            Ty to powiedzialas. Nie widze tu zwiazku i logiki.

            pogardzam kobietami "lapiacymi" na ciaze, wybacz
            • kropkacom Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:50
              > Nie widze tu zwiazku i logiki.

              No skoro to "kobieta powinna podjąć ostateczna decyzję" to ja widzę związek.
              • lola211 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 12:08
                Dopoki głowny ciezar opieki nad malym dzieckiem spoczywa na matce,
                to ona ma ostateczne prawo glosu.To ona osobiscie ponosi
                konsekwencje urodzenia dziecka, facet moze sie realizowac zawodowo
                bez uszczerbku.Wiedzie zycie jakie wiodl.A dla kobiety to
                przemeblowanie zycia.
                Swetnie autorke watku rozumiem- zycie z 1 dzieckiem jest swietne,
                wygodne, wolne od wielu trosk znanych rodzicom, gdzie dzieci jest
                wiecej.Ona nie chce zeby ten fajny uklad sie zmienil i ma do tego
                pelne prawo.
        • mama-wiktora Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:37
          Ja się z tym nie zgodzę. Oboje macie prawo do decydowania ile chcecie mieć
          dzieci. Mówisz, że mąż jest egoistą, że myśli o sobie ale ty też w jakiś sposób
          myślisz egoistycznie. Fakt w ciąży musisz być, rodzić też ale z karmieniem nie
          przesadzajmy (tego nie musisz robić).
          Nie chcę być nie miła, ale zobacz tą sprawę z drugiej strony. Spróbuj się
          zdystansować. Ja uważam,(jak już to ktoś tutaj powiedział), że ta sprawa może
          przycichnąć ale będzie zawsze między wami. Zawsze ktoś będzie mieć żal.
          Tu nie ma dobrego wyjścia.
          Nigdy nie będzie tak, że oboje będziecie szczęśliwi. Musisz wybrać. Albo Ty albo
          Twój mąż.
          • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:40
            Albo Ty alb
            > o
            > Twój mąż.
            to jest chyba zart z Twojej strony, prawda? uwazasz, ze kobieta ma
            wybrac? kobieta ma ulec,a mezczyzna nie musi szanowac jej zdania?
            Mam ulec wbrew sobie? wtedy bede szczesliwa i dobra matka?
            wspolczulabym dzieciom takiej matki
            • mama-wiktora Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:44
              A kto ma niby wybierać. Nie chcesz nie ulegaj. Nikt Ci nie karze.
              Ja nie rozumiem dlaczego Twój mąż ma ulec.
              Nie powiedziałam, że będziesz szczęśliwa jak urodzisz drugie dziecko.
              Mówię że nie ma dobrego wyjścia. Albo będzie tak jak chce Twój mąż albo tak jak
              chcesz Ty.
              Może spróbujcie jak to już ktoś wspomniał, zrobić taki bilans zysków i strat.
              Bo jak na razie Ty obstajesz przy swoim a Twój mąż może obstawać przy swoim.
              Oboje macie do tego prawo.
              • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:48
                bede z nim powaznie rozmawiac jutro jak wroci z delegacji. chce
                zakonczyc ten temat raz na zawsze. i nie chce byc wiecej naciskana
                • mama-wiktora Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:52

                  Trzymam kciuki, może się uda i on zrezygnuje (tego Ci życzę). Może jak
                  przedstawisz mu swoje argumenty to zrozumie. Byle tylko nie udawał, że się z tym
                  pogodził.
                  Daj proszę znać jak Wam poszło, myślę że wszystkie jesteśmy ciekawe jak ta
                  sprawa się wyjaśni.
                  • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:54
                    dziekuje za rady. to ciezka dla mn ie sytuacja. obawiam sie tylko
                    tego, ze moze niby sie pogodzic, a tak naprawde gdzies w
                    podswiadomosci chciec tego, co doprowadzi do oddalenia sie od siebie.
              • jkk74 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:53
                Mąż nie musi ulegać. Wystarczy że uszanuje przedślubne deklaracje żony o chęci
                posiadania JEDNEGO dziecka. Bo takie były rozmowy jak wywnioskowałam z postów
                autorki w tym wątku.
                Mąż może ew prosić o zastanowienie ale wymagać nie ma prawa.
              • sir.vimes ????? 14.08.08, 00:38
                A jak wyobrażasz sobie to robienie drugiego dziecka wbrew woli matki?
                • mruwa9 Re: ????? 14.08.08, 00:50
                  Matke mozna zmienic. Sporo potencjalnych chodzi po swiecie.
                  • sir.vimes Re: ????? 14.08.08, 00:56
                    Myślę, że droga wolna a drzwi otwarte,.


                    Ja nie byłabym w stanie żyć z mężczyzną o którym mogę mniemać , że dla
                    potencjalnego dziecka zaryzykuje dyskomfort dzieci , które już ma. Zatem z takim
                    się nie związałam i głupoty nie spędzają mi snu z powiek.
                    • mruwa9 Re: ????? 14.08.08, 00:59
                      Pytalas (teoretycznie) , wiec odpowiedz oczywiscie sama sie
                      nasunela, bez odniesienia do konkretnego przypadku autorki watku.
              • petto sprawiedliwe byłoby 09.12.08, 17:56
                jesli Ty nie chcesz to nie! Ty nie zdecydujesz się ale nie miej
                pretensji jeśli mąz będzie miał na boku dziecko, bo faceci sa jak
                zwierzeta, muszą, chcą, Ty już nie ma wychowania, wykształecenia, to
                życie, każdy ma potrzeby, najwyżej poza związkiem.
        • sir.vimes no i może stąd ta nagła potrzeba rozmnożenia 14.08.08, 00:37
          - mam
          > swietna prace, w ktorej awansowalam- mysle, ze meza to troche boli,
          > z ema taka "rozwojowa" jak to okreslil jego kolega zone
          • kali_pso Bingo;) 14.08.08, 12:33
            Też tak myślę. Takie uwagi kolegów mogą boleśnie uderzać w samoocenę
            pana i chęć ponownego zapieluszkowania pani nie musi wynikać wcale z
            potrzeby powtórnego spełnienia się jako tata, tylko z kurczowej
            niechęci do wypadnięcia z roli prawdziwego facetawink
      • net79 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 19.08.08, 00:29
        myślę,że może zdarzyć się tak, że i ty i mąż po drugim zmienicie zdaniesmile
        nikt nikogo do niczego nie może zmuszać,a tu zmuszana jest matka...Mąż powinien
        załatwić to na spokojnie...poczekać,zastanowić się nad urlopem tacirzyńskim,ale
        nawet jeśli się zobowiąże nie oznacza to,że się na 100% wywiąże i co wtedy???
    • osa551 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 13.08.08, 22:58
      No to masz problem, bo i tak źle i tak niedobrze. Rozumiem Twoje racje, chociaż
      mam dwoje dzieci, ale rozumiem też i Twojego męża. Jesteście rodziną i decyzja o
      ilości dzieci musi być wspólna. To, że to akurat kobieta chodzi w ciąży itd jest
      faktem, którego nie zmienisz, ale z Twojej wypowiedzi wnoszę, że z mężem to nie
      tylko w kwestii ilości dzieci się rozmijacie. Życzę udanego związku, jak
      dojdziecie do porozumienia na innych płaszczyznach to może i w tej kwestii się
      dogadacie.
    • miminko och Alicjo jak ja cie rozumiem 13.08.08, 23:52
      mam podobny problem, mam jedno dziecko, 2-letnie i narzeczonego,
      ktory nie ma dzieci. na razie sa tylko zarty na ten temat ale on
      ostatnio spowaznial i powiedzial: "wiesz, ze kiedys bedziesz musiala
      podjac decyzje". rozumiem, ze ta decyzja, to miec z nim dziecko
      albo... eee no wlasnie, co?

      mam poczucie, ze z pierwszym dzieckiem to ja wymoglam decyzje na
      mezczyznie i nie czuje sie z tym do konca komfortowo, zreszta
      skonczylo sie jak skonczylo, rozstalismy sie zanim sie urodzilo.

      mam tez poczucie, ze zaspokoilam swoja ciekawosc tego jak to jest
      byc matka, rodzicem (oprocz tego, ze exa bardzo kochalam i chcialam
      miec z nim dziecko, po 3 latach razem). nie mam potrzeby
      produkowania kolejnych egzemplarzy, chociaz w swoim dziecku jestem
      zakochana na zaboj.
      mam wrazenie, ze dwojka dzieci naprawde przytlacza, definiuje
      czlowieka glownie jako rodzica, ktory zonglowac musi wszystkim ze
      zdwojona zwinnoscia.

      i najwazniejsze. po gorzkim doswiadczeniu nie chce znowu stawiac sie
      w bezbronnej pozycji kobiety, ktora jest w ciazy, w pologu, ktora
      zanim cos zrobi i gdzies wyjdzie musi zadbac o to, zeby ktos sie
      zajal jej dziecmi, bo jakos sila rzeczy, ona jest z defaultu glowna
      odpowiedzialna. mam poczucie, ze tak wlasnie skonstruowany jest
      swiat wokol mnie. i trudno mi sie na to zgodzic.

      potrzeba niezaleznosci jest we mnie silniejsza niz potrzeba dalszego
      reprodukowania sie. mam co chcialam, mimo ze cene zaplacilam dosc
      spora (koniec zwiazku, dziecko skazane na "zewnetrznego" tate).

      uff wygadalam sie, zamiast ci cos poradzic sensownego. nie wiem na
      ile silny jest wasz zwiazek, czy wytrzyma taka probe. zapytaj meza,
      co by bylo, gdybys nie mogla miec wiecej dzieci, jak by sobie z tym
      poradzil? mysle ze najsensowniej brzmi rada jednej z dziewczyn
      tutaj, ktora sugeruje zlagodzenie stanowisk, wspolne
      przeanalizowania rozmaitych za i przeciw. mam nadzieje, ze nie
      bedziecie musieli podejmowac zadnych radykalnych decyzji. no i
      bardzo ci wspolczuje (y i sobie tez wink))
      • alicjakei Re: och Alicjo jak ja cie rozumiem 14.08.08, 09:05
        potrzeba niezaleznosci jest we mnie silniejsza niz potrzeba dalszego
        reprodukowania sie.

        jak bardzo Cie rozumiem...tez zawsze bylam niezalezna osoba i nie
        ukrywam, ze nie chce "osiasc" w domu z niemowleciem. Tylko zyjemy w
        spoleczenstwie, gdzie otoczenie wywiera presje... matka , ktora nie
        chce wiecej dzieci, chce miec czas tez dla siebie, a nie jedynie
        biegac, latac i nie miec czasu, od razu jest posadzana o egoizm i
        wygodnictwo. Tylko niby dlaczego naszym obowiazkiem jest wlasnie
        bycie zabiegana z dwojka, trojka dzieci? do szlau mnie doprowadzaja
        teksty "kolezanek", ze to zle dla dziecka, jak nie ma rodzenstwa,
        bedzie SAMO, nie bedzie mialo sie z kim bawic itd. Dla mnie to
        ABSURD i slowa te wypowiadaja matki dwojki , trojki dzieci, ktore
        same umeczone, nie majac na nic czasu, chca zebys miala podobnie i
        powoluja sie na DOBRO - heh- dziecka, ktore bedzie pokrzywdzone bez
        rodzenstwa. to taki stereotyp w mysleniu... ja presji nigdy nie
        ulgne, co nie zmienia faktu , ze to meczy, juz nie tylko maz, ale
        wypytywanie o drugie dzicko, jakby to byl moj obowiazek. Co w tym
        dziwnego , ze chce miec jedno dziecko? to powinnosc posiadac dwoje?
        eech
        • czarnataka Re: och Alicjo jak ja cie rozumiem 14.08.08, 13:43
          o ja tez Was dziewczyny rozumiem!! mam córcię (z jej tata nie
          ejsteśmy razem), od 2 lat jestem z moim narzeczonym, któremu juz na
          samym początku jasno powiedziałam, że ja więcej dzieci MIEĆ NIE
          CHCĘ. powiedziała, że albo się na to godzi, albo niech odchodzi
          zawczasu, bo ja nie chce i miec nie będę, no chyba, że na satrość mi
          odbije i coś mi się odmieni ale od razu oznajmiłam, że lepiej, żeby
          na to nie liczyłsmile może jestem egoistką, ale wiem ile poświęciłam
          dla dziecka i, że pomimo, że facet jest to i tak kobieta sama w
          sumie wychowuje dziecko. nie mówię, że mój narzeczony byłby złym
          ojcem bo sądzę inaczej, tylko, że ja dopiero ,,odetchnęłam" i więcej
          pieluch mi nie potrzebasmile
        • ally Re: och Alicjo jak ja cie rozumiem 14.08.08, 14:08
          > bycie zabiegana z dwojka, trojka dzieci? do szlau mnie doprowadzaja
          > teksty "kolezanek", ze to zle dla dziecka, jak nie ma rodzenstwa,
          > bedzie SAMO, nie bedzie mialo sie z kim bawic itd. Dla mnie to
          > ABSURD i slowa te wypowiadaja matki dwojki , trojki dzieci, ktore
          > same umeczone, nie majac na nic czasu, chca zebys miala podobnie i
          > powoluja sie na DOBRO - heh- dziecka, ktore bedzie pokrzywdzone bez
          > rodzenstwa. to taki stereotyp w mysleniu...

          muszą sobie zracjonalizować swój wybór, proste. jakby były do tego przekonane,
          nie gadałyby o tym na prawo i lewo wink
    • frogger.1 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 00:20
      A ja cie rozumiem bardzo dobrze.Tez nie mam ochoty na takie "rozrywki" o ktorych
      piszesz.Tez chce wreszcie zyc jak czlowiek,a nie 24 godzinne pogotowie.Poza tym
      fajnie sie mezowi mowi,ze chce.nie no tak to tez bym mogla,ale
      ciaza,tycie,porod,bol,hormony i ten caly bajzel to raczej mnie nie nastraja
      pozytywnie.Nie kazda kobieta ma na to ochote.Szczegolnie jak ma juz dziecko i
      mozna powiedziec zaspokoila swoj instynkt macierzynski.Jednej wystarczy do tego
      zaspokojenia jedno dziecko a innym piatka to malo.Jesli sie zgodzisz pod presja
      meza to nic dobrego z tego nie bedzie.A moze byc i tak,ze za pare lat jak corka
      podrosnie poczujesz,ze moze jednak chcesz male bobo.Sluchaj swojej intuicji,a
      nie bab z forum,co to gadaja jak wiatr zawieje.Mowisz,ze nie chcesz,to ci
      wmowia,ze mezowi masz byc posluszna.Powiesz,ze jestes posluszna to ci
      powiedza,ze jak mozesz byc taka niewyemancypowana.I badz tu madra.
    • wieczna-gosia Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 00:28
      niestety w przypadku dzieci jest tak, ze kompromis jest niemozliwy. Tak samo jak
      ty nie usisz rodzic wbrew sobie on wbrew sobie nie musi poprzestawac na jedynaczce.
      • frogger.1 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 00:34
        wieczna-gosia napisała:

        >
        > ty nie usisz rodzic wbrew sobie on wbrew sobie nie musi poprzestawac na jedynac
        > zce.

        ale nie sadze,zeby lecial zaraz rozpylac nasionka po calym swiecie,bo dzieci
        chce miec.Raczej chyba chlopu chodzi o to,zeby rodzina sie ladnie
        komponowala,tak wzorcowo 2+2
    • sir.vimes Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 00:34
      zawsze chciałam mieć jedną , idealną córkę - taką mam.


      Mąż dzieci lubi, mógłby mieć przedszkole - nie zmienia to faktu, ze JA nie chcę
      mieć więcej dzieci - a on zdecydował się ze mną związać, z dobrodziejstwem
      inwentarza. Fakt, że nie inicjuje rozmów na ten temat.

      Argument o nieszczęściu jedynka, co się bez rodzeństwa nie wychowa uważam za
      żałosny - mimo, że mam świetne rodzeństwo.

      Rodzić wbrew sobie absurd - dziecko zasługuje na kochającą i przekonana do jego
      istnienia matkę.
      • mruwa9 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 00:49
        sir.vimes napisała:

        >
        > Rodzić wbrew sobie absurd - dziecko zasługuje na kochającą i
        przekonana do jego
        > istnienia matkę.

        Myslisz, ze trudno jest pokochac nieplanowane dziecko/ zaakceptowac
        niechciana ciaze? IMHO o to akurat najlatwiej. I to bez uszczerbku
        na uczuciach dla pierwszej corki. Ale bez watpienia argumenty, ze to
        kobieta przede wszystkim ponosi koszty rodzicielstwa sa nie do
        obalenia. Facet zrobi dziecko i wraca do pracy, jakby nigdy nic.
        Wiem, co pisze, mam trojke dzieci i choc kocham je nieskonczenie,
        czasem sie zastanawiam: po jaka cholere bylo sie w to pakowac?...
        • sir.vimes Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 00:54
          > Myslisz, ze trudno jest pokochac nieplanowane dziecko/ zaakceptowac
          > niechciana ciaze?

          Owszem, myślę, że trudno.

          Nigdy zresztą nie robiłabym takiego eksperymentu na własnej rodzinie.


          "Facet zrobi dziecko i wraca do pracy, jakby nigdy nic. "


          u mnie akurat tak nie było ale to nie zmienia podstawowego faktu - JA nie chcę
          mieć drugiego dziecka. Bo nie.
          • mruwa9 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:23
            Jestes teoretykiem, ja praktykiem tongue_out , mam osobiste
            doswiadczenie "wpadki" w bardzo trudnym momencie zycia (emigracja,
            dwojka bardzo problematycznych dzieci, w tym jedno niepelnosprawne,
            zero szans na pomoc z zewnatrz, perspektywa nowej pracy, ktora
            akurat mialam podjac , odsunieta w blizej nieokreslona przyszlsoc,
            po prostu mialam uczucie, ze zawalil mi sie caly swiat na glowe). W
            ciazy moze nie depresja, ale bardzo mocno obnizony nastroj, mysli,
            ze poronienie przyniosloby mi ulge, brak akceptacji ciazy, nie
            chcialam patrzec na monitor podczas usg, podczas ciecia
            cesarskiego chcialam, zeby zabrano ode mnie dziecko i zostawiono
            mnie w spokoju. Dlugo, kilka miesiecy, nie potrafilam zaakceptowac
            tego dziecka. kochalam je (bo o to naprawde najlatwiej),
            pielegnowalam, karmilam piersia, ale nie potrafilam zaakceptowac tej
            nowej sytuacji, ze moje plany zawodowe padly, ze znow wracam do
            nieprzespanych nocy itd, te same argumenty, ktorych uzywa tu ALicja.
            teraz owczesne niemowle jest niesamowicie rezolutnym trzylatkiem,
            ktory totalnie odmienil wszystko. Przede wszystkim- nasza spaczona
            wizje rodzicielstwa, uzmyslawiajac nam, ze dzieci to nie tylko krew,
            pot i lzy, ale rowniez ogrom radosci, szczescia. Ze macierzynstwem
            mozna sie delektowac, ze moze rowniez dawac frajde. Inne sprawy
            stopniowo rowniez sie ulozyly, udalo mi sie (choc nie bez wysilku)
            znalezc prace, udalo sie tak poukladac zycie i codzienny kieracik,
            zeby wszystko hulalo jak nalezy i generalnie wyszlo na plus, choc
            nie ukrywam, bywa ciezko. Czasem sobie mysle, ze Bog (los, jak kto
            woli) specjalnie nam zeslal trzecie dziecko,w prezencie, aby
            wyprostowac nasza patologiczna (na podstawie doswiadczen ze
            starszakami )wizje rodzicielstwa. I ze nie ma tego zlego, co by na
            dobre nie wyszlo. I kazde z dzieci kocham najmocniej na swiecie. A
            pieluchy i nieprzespane nocki to bardzo krotki etap w zyciu.
            Bron, Boze, nie namawiam do rodzenia dzieci wbrew sobie. Tak mi
            tylko przyszedl nastroj na zwierzenia...
            • frogger.1 mruwa9 14.08.08, 01:35
              Tu nikt nie pisze o wpadkach i niezaplanowanych dzieciach.Litosci kobieto!Nie
              gniewaj sie tez,jak ci napisze ze ilosc dzieci da sie zaplanowac w 21
              wieku.Autorka pisala,ze nie chce wiecej dzieci i przypuszczam,ze wie jak to
              zrobic,zeby niechcianej ciazy uniknac.Ja ci troche wspolczuje,ze tak ci sie
              zycie ulozylo,ale naprawde dzieci nie spadaj z nieba;p
              • mruwa9 Re: mruwa9 14.08.08, 01:46
                Ale ty mi nie musisz niczego wspolczuc. Nie ma tego zlego, co by na
                dobre nie wyszlo. Ale akurat ja swietnie rozumiem autorke watku,
                jej argumentacje przeciw kolejnemu dziecku (bo to, co pisze, to
                swieta prawda) i zgadzam sie, ze to jej zdanie powinno byc wiazace.
                Z tym, ze zycie czasemm plata figle, nie ma metod antykoncepcyjnych
                dajacych 100% skutecznosc, poza kastracja i abstynencja. I ze
                wowczas moze sie okazac, ze w ostatecznym rozrachunku jest lepiej i
                latwiej, niz czlowiek w swoim czarnowidztwie wczesniej przypuszczal.
                • frogger.1 Re: mruwa9 14.08.08, 02:01
                  mruwa9 napisała:

                  >
                  > I ze
                  > wowczas moze sie okazac, ze w ostatecznym rozrachunku jest lepiej i
                  > latwiej, niz czlowiek w swoim czarnowidztwie wczesniej przypuszczal.

                  Zazwyczaj i na szczescie tak wlasnie w zyciu bywa.Inaczej wszyscy oszalelibysmy
                  z rozpaczy.Dziecko,nawet nieplanowane to nigdy nie jest problem najwyzszej
                  wagi.Nieuleczalna choroba to jest problem i to,ze dluzej niz kilkadziesiat lat
                  na na tym padole nie pociagniemy.Zycze ci dobrej nocysmile
            • sir.vimes To jest Twoja historia 14.08.08, 13:53


              inne kobiety mogą mieć zupełnie inne, smutniejsze doświadczenia. I na pewno nie
              wolno z góry zakładać , że "wszystko dobrze się skończy". Bo happyendy są w
              filmach - w życiu jakoś rzadziej.

              > Jestes teoretykiem, ja praktykiem tongue_out , mam osobiste
              > doswiadczenie "wpadki"



              A to - to ja już wiem
              "
              Ze macierzynstwem
              > mozna sie delektowac, ze moze rowniez dawac frajde. "

              i nie potrzebuję wpadki by się o tym przekonywać.

              Natomiast:
              A
              > pieluchy i nieprzespane nocki to bardzo krotki etap w zyciu.

              to akurat uważam za najmniejszy problem związany z posiadaniem dziecka -
              planowanego, chcianego czy też nie - ewentualne problemy nie kończą się z
              pierwszym krokiem dziecka. Rodzicielstwo to wyzwanie na całe życie nie na
              kilkanaście miesięcy , dlatego moim zdaniem warto postulować więcej refleksji w
              planowaniu rodziny a mniej "spontanicznego" zdawania się na łaskawy (lub nie) los.
        • frogger.1 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:03
          mruwa9 napisała:

          >
          >
          > Myslisz, ze trudno jest pokochac nieplanowane dziecko/ zaakceptowac
          > niechciana ciaze? IMHO o to akurat najlatwiej. I to bez uszczerbku
          > na uczuciach dla pierwszej corki.

          Czy ktos tu mowil o niekochaniu niezaplanowanych dzieci?Dzieci sie zazwyczaj
          kocha,nawet te "dary od Boga".Z tym,ze mozna te dary niebios ograniczyc do
          wlasnych potrzeb.Problem jest akurat inny.Zauwazylas to?
          >
          > czasem sie zastanawiam: po jaka cholere bylo sie w to pakowac?...
          no widzisz,a autorka watku jest madrzejsza i mysli przed a nie po,i bardzo dobrze
          • mruwa9 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:29
            By sir.vimes:
            dziecko zasługuje na kochającą i przekonana do jego
            istnienia matkę.

            Czyli: dziecko, co do ktorego istnienia matka nie bylaby przekonana,
            byloby niekochane?
            Wlasnie z tym zdaniem polemizuje. Bo pokochac IMHO akurat jest
            najlatwiej. Ogarnac cala reszte- znacznie trudniej. Nie boj zaby,
            czytam ze zrozumieniem.
      • gaja78 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:00
        sir.vimes napisała:

        > zawsze chciałam mieć jedną , idealną córkę - taką mam.

        Idealną ? Co to znaczy, że dziecko jest idealne ? Pokrywające się z wizją
        rodzica czy jak ?
        • sir.vimes Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:02
          to znaczy takie jak ja mam.

          smile
          • gaja78 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:04
            sir.vimes napisała:

            > to znaczy takie jak ja mam.
            >
            > smile

            Aha. Czyli tak jak przypuszczałam - wszystkie dzieci są idealne smile
            • sir.vimes Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 01:22
              Wątpięsmile

              Ale myślę, że każda matka uważa za idealne swoje dziecko. i tak być powinno.
              • gaja78 Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 09:48
                sir.vimes napisała:

                > Wątpięsmile
                >
                > Ale myślę, że każda matka uważa za idealne swoje dziecko. i tak być powinno.

                Nie ma recepty na to, jak być powinno smile Moje dzieci są takie, jakie są, bez
                wartościowania.
              • verdana Re: Ja też nie chcę drugiego dziecka 14.08.08, 15:43
                Ja mam troje absolutnie nieidealnych dzieci. i z przerażeniem myslę
                o matkach, ktore uznają swoje dzieci za idealne - ani to dobre dla
                matki ani dla dziecka.
                • sir.vimes Cóż, twoj problem 14.08.08, 18:09
                  • verdana Re: Cóż, twoj problem 14.08.08, 18:44
                    Nie, to problem dla "idealnego" dziecka. Powazny.
                    • sir.vimes Sądzę,że inaczej interpretujesz 18.08.08, 19:53
                      to słowo.

                      Ja mam na myśli akceptację - brak rozważań, ze dziecko nie jest np. zdrowsze,
                      nie ma niebieskich oczu, nie ma , dajmy na to, rudego afro, nie jest urodzoną
                      siatkarką, nie ma , powiedzmy, zdolności do szybkiego i pomysłowego pieczenia
                      cudownych tortów itp itd...

                      jest idealna - bo jest, która jest, że tak powiem bluźnierczo.

                      ty masz na myśli , bo ja wiem?, zachwyt nad każdym gestem czy zrobieniem kupki?
                      wymaganie konkretnych umiejętności i w efekcie rozczarowanie, ze dziecko
                      popełnia błędy?

                      Chętnie pociągnę temat - nie ze względu na swoje dziecko, ale w sumie można
                      ciekawie pointerpretować samą kwestię używania słów.

                      Ty, IMO, zbyt nerwowo zareagowałaś na przymiotnik "idealna" - może dlatego, że
                      nie lubisz się egzaltować , a ja, wbrew pozorom, czasem lubię. A nie lubię jak
                      mi się to sprowadza "na ziemię " i wytyka.

                      • gaja78 Re: Sądzę,że inaczej interpretujesz 18.08.08, 22:25
                        sir.vimes napisała:

                        > Chętnie pociągnę temat - nie ze względu na swoje dziecko, ale w sumie można
                        > ciekawie pointerpretować samą kwestię używania słów.

                        "Idealny" to "doskonały, wzorowy". To przymiotnik, który wartościuje. Dla
                        dziecka nazywanie go idealnym to komunikat, że posiada cechy lepsze od cech
                        innych dzieci. Tak to rozumiem smile
                        • sir.vimes Re: Sądzę,że inaczej interpretujesz 19.08.08, 08:33
                          Dla mnie to komunikat, że nie zamieniłabym go na innewink Bo DLA MNIE jest to
                          idealne dziecko , a ja jestem idealną matką. Czyli wzajemnie jesteśmy dla siebie
                          "doskonałe i wzorowe" ale nie w porównaniu do innych ludzi. Bo po co takie
                          porównania czynić?
                          I jak wymierzyć porównywalną wzorowość dziecka? Urodą wg europejskiego kanonu?

                          Zdziwiło mnie i to mocno, że Verdanę "to przeraża" i chciałabym wiedzieć co ja
                          właściwie przeraża. Samo słowo? Czy moze ja? Bo w końcu zna mnie z innych postów
                          i jeżeli coś ma do moich poglądów to przecież po to jest forum by dyskutować...
                          Ale przerażenie na bazie JEDNEGO przymiotnika?

                          "Dla
                          > dziecka nazywanie go idealnym to komunikat, że posiada cechy lepsze od cech
                          > innych dzieci. Tak to rozumiem smile"

                          Ja się tu, na forum, nie komunikuję z moim dzieckiem tylko z dorosłymi kobietami.

                          Użycie słowa "cudowne", "cudne" czy wręcz "boskie" przeszłoby, jak mniema, bez
                          echa, mimo, że można to równie ciekawie interpretować ( i do woli przerażać się
                          matką, która uznaje swoje dziecko za cudowne wink)

    • gaja78 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 01:03
      Odnoszę wrażenie, że nie żyjecie razem tak naprawdę, nie macie wspólnej wizji,
      każdy ciągnie linę w swoją stronę. W tej sytuacji chyba rzeczywiście lepiej
      poprzestać na jednym potomku.
    • lucerka Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 12:26
      Zaproponuj mu pewien kompromis. W sumie twoje zdanie, ktore masz na dzien
      dzisiejszy, moze sie z biegiem lat zmienic - takie rzeczy ciezko przewidziec.
      Zaproponuj mezowi, zeby wrocil do rozmowy ja jakis czas - za rok albo nawet za
      pare lat. Moze akurat poczujesz potrzebe posiadania drugiego za lat kilka.
      • myelegans Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 14:04
        Idz za glosem wlasnej intuicji, bo bedziesz tego zalowac, chociaz
        bedziesz to potencjalne dziecko kochala. Nikt nie ma prawa naciskac
        na Ciebie na prokreacje, skoro sama tego nie chcesz.
        Widze, ze jestes bardzo przekonana co do swojego wyboru i tego sie
        trzymaj. Jezeli zwiazek ma sie rozleciec dlatego, ze maz chce
        drugiego dziecka, to sorki, ale cos tu nie gra. Czy ten czlowiek
        ozenil sie z Toba dla Ciebie, czy dla potomstwa ktore mu dasz.

        Niech maz sie przewartosciuje i zacznie cieszyc sie tym co ma,
        rodzina ktora ma, a nie wyobrazeniami o "idealnej" rodzinie 2+2.

        U mojego brata byla podobna sytuacja. Po urodzeniu pierwszego
        dziecka i wyjsciu z pieluch bratowa wyruszyla na studia, ustawila
        sie zawodowo, wybudowali dom. Po latach wyrzeczen, zaczeli
        podrozowac, prowadzic bardzo aktywne zycie, duzo czasu spedzaja ze
        soba jako para i jako rodzina. Moj brat bardzo chcial drugie
        dziecko, ona bardzo nie chciala. I zostali przy jednym, po 13 latach
        malzenstwa i 16 letnim zwiazku, moj brat jest nadal bardzo zakochany
        w swojej zonie. Wygladaja tak jakby slub wzieli wczoraj, zwiazku
        mozna im pozazdroscic. Dziecko im za pare lat wyfrunie z domu, ale
        oni zwiazek maja silny i harmonijny. Podejrzewam, ze gdyby bylo
        drugie dziecko takiej harmonii by nie bylo znajac moja bratowa jej
        temperament i dosc niski poziom energii i mala odpornosc na stres.
        Wiec mozna, ale trzba troche wartosci poprzestawiac.
    • alabama8 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 14.08.08, 14:27
      Facet "mieć" to może i siódemkę ale i tak w końcu to kobieta
      wychowuje, pierze, gotuje, wstaje w nocy, idzie na macierzyński,
      pamięta o szczepieniach ...
      Zapytaj jaką cześć obowiązków związanych z drugim dzieckiem mąż
      weźmie na siebie. Wstawanie w nocy? Wizyty lekarskie? Pilnowanie
      diety? Gotowanie, zakup ubranek, wyprawki, wózka. Szarpanie się z
      żłobkiem i przedszkolem, pilnowanie terminów zgłoszeń. Pranie,
      pilnowanie zapasu pieluch. Codziennie 2 godziny spaceru? Urlop
      wychowawczy?
      Bierze wszystko?

      • sir.vimes to ciekawy model rodziny 14.08.08, 14:34
        ale i tak w końcu to kobieta
        > wychowuje, pierze, gotuje, wstaje w nocy, idzie na macierzyński,
        > pamięta o szczepieniach ...


        za nic nie zrozumiem co kieruje kobietami uważającymi taki "podział obowiązków"
        za normę.

        Dziś przeczytałam, że w Polsce 60% kobiet nie pracuje zarobkowo!!! Ciężko
        uwierzyć. Cofamy się, cofamy... aż się cofniemy do Wokulskich żeniących się z
        majątkiem wdowy i Izabel hodowanych na poszukiwaczki mężów.
        • lola211 Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 15:32
          Z reguły jest tak, ze jedno z rodzicow musi zarabiac na dom.I tak
          jakos dziwnie sie sklada, ze z reguły korzystniej jest, gdy pracuje
          facet.Biorac pod uwage polskie warunki wcale sie nie dziwie, ze
          wlasnie taki model jest najczesciej spotykany.
          Kobieta zajmuje sie malym dzieckiem, a facet utrzymuje rodzine.
          • sir.vimes Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 15:39
            model w którym tylko kobieta wstaje w nocy, tylko ona WYCHOWUJE i chodzi do
            lekarza jest dla mnie więcej niż dziwny.

            Pracuje zawodowo i wiem , że nie uniemożliwia to wychowywania dziecka.
            • gryzelda71 Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 15:43
              sir.vimes napisała:

              > model w którym tylko kobieta wstaje w nocy, tylko ona WYCHOWUJE i chodzi do
              > lekarza jest dla mnie więcej niż dziwny.

              A co w tym dziwnego,zwłaszcza jak kobieta jest na wychowawczym?
              • sir.vimes jeśli to samotna matka 14.08.08, 18:06
                to kompletnie nic

                >
                > A co w tym dziwnego,zwłaszcza jak kobieta jest na wychowawczym?
            • lola211 Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 15:45
              A co z niemowlakiem? Matka siedzi z nim w domu, facet pracuje i
              bierze wolne na wizyte lekarska? Dla mnie to nielogiczne.
              Owszem, jak juz dziecko starsze, to obowiazkami mozna sie dzielic,
              poniewaz wowczas oboje moga sie realizowac zawodowo, ale co w
              przypadku niemowlaka?
              • sir.vimes Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 18:09
                nie rozumiem.

                sugerujesz, że mężczyzna w tym związku tylko pracuje i śpi?

                wizyty lekarskie to rzecz jedna (najczęściej bez kłopotu zapisywałam się na
                popołudnie, często lekarz przychodził po prostu do domu).

                Niemowlak który ma oboje rodziców ma prawo mieć kontakt i być WYCHOWYWANY przed
                każde z nich.
                • gryzelda71 Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 18:35
                  sir.vimes napisała:
                  > Niemowlak który ma oboje rodziców ma prawo mieć kontakt i być WYCHOWYWANY przed
                  > każde z nich.

                  Podczas wizyt lekarskichsmile
                  Przecież ojciec po powrocie z pracy ma kontakt z dzieckiem.Naprawdę
                  najcenniejszy jest ten podczas wizyty lekarskiej?
                  • sir.vimes Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 18:44
                    nie.

                    Radzę cofnąć się kilka postów dalej i poczytać czemu w ogóle o tym wspomniałam.

                    Bulwersujące jest dla mnie stwierdzenie , że tylko kobieta wychowuje dziecko
                    (przykłady różnych rodzajów opieki nad dzieckiem przytoczyłam za autorką postu).

                    Co do badań lekarskich jeszcze - dokładnie mowa chyba była o szczepieniach, o
                    których tylko matka pamięta. No cóż, dla mnie to nie jest normalna sytuacja
                    jeśli tylko matka pamięta o szczepieniach dziecka. jeszcze dziwniejsze jest gdy
                    rodzice nie wiedzą na co dziecko zostało zaszczepione (spotkałam się z tym - np.
                    z zastanawianiem się czy dziecko było szczepione na tężec). Oczywiście, zawsze
                    można sprawdzić w książeczce - ale , jak wnioskuje, pewnie tylko matka wie gdzie
                    ta książeczka jestwink
                    • gryzelda71 Re: to ciekawy model rodziny 14.08.08, 19:06
                      U ciebie panuje powszechna wiedza o wszystkim?I ty i mąż wiecie wszystko z
                      każdej dziedziny,w równym stopniu?
                      Ja nie widzę nic dziwnego,ze to ja pamiętam o wizytach w przychodniach i podczas
                      przyjmowania do szpitala to ja udzielam odpowiedzi na większość pytań.Co nie
                      znaczy,ze ja mnie nie będzie to mąż nie zawiezie dziecka na pogotowie i do szpitala.
                      • sir.vimes Owszem 18.08.08, 19:56
                        gdyby mąż nie pamiętał kiedy i na co dziecko było szczepione - nie pojechałby z
                        dzieckiem na wycieczkę. Gdybym ja nie dysponowała taką wiedzę - z pewnością mąż
                        nie puściłby na wycieczkę z dzieckiem mnie.

                        Zresztą, sama sobie poniekąd odpowiedziałaś - brak pewnej wiedzy o dziecku
                        utrudnia właściwe udzielenie pomocy w razie wypadku.
                    • lola211 Re: to ciekawy model rodziny 15.08.08, 17:27
                      Glowny udzial w wychowaniu dziecka ma ten rodzic, ktory z nim
                      przebywa wiecej czasu.Najczesciej jest to matka.
                      Co do lekarskich wizyt- u mnie to ja sie tym zajmowalam, gdy nie
                      pracowalam, mialam na to czas.I wolalam do lekarza isc rano niz po
                      poludniu, gdy ludzi tlum.
                      Podzial rol to sie nazywa.
                      Nie widze potrzeby dzielenia sie tymi samymi obowiazkami, duzo
                      lepiej IMO sprawdza sie podzial obowiazkow- ja zajmuje sie
                      szczepieniami, mezczyzna wozi dziecko na zajecia.
                      • sir.vimes Re: to ciekawy model rodziny 18.08.08, 19:58
                        ja uważam, ze jeśli chodzi o zdrowie i wychowanie dziecka - nie ma podziału ról.
                        Jeśli chodzi o duperelki typu zawożenie, przywożenie, lepienie z gliny czy
                        rzucanie piłką - jasne, ze tak. Rodzic nie grający w piłkę nie musi odróżniać
                        tej do koszykówki od tenisowej i nikomu się nic od tego nie stanie.
                        • gryzelda71 Re: to ciekawy model rodziny 18.08.08, 20:02
                          sir.vimes napisała:

                          > ja uważam, ze jeśli chodzi o zdrowie i wychowanie dziecka - nie ma podziału ról


                          Ale może też sprawdzać się inny podział ról prawda?
    • nombrilek A ja i tak i nie.. 14.08.08, 16:16

      A ja mam mieszane uczucia co do tego typu problemu i ten sam problem
      Sama jestem jedynaczką i uważam że rodzice zrobili mi krzywde w ten.
      Fakt jak sie jest małym dzieckiem to super, wszystko masz, nie
      musisz sie dzielic, wszyscy Cie rozpieszczają itd, choc i to uważam
      źle na mnie wpłynęło bo tak zostalam wychowana i tak mam ze jestem
      najlepsza najmądrzejsza ze ma byc tak jak ja chce, i uwazam ze jest
      to wina rodzicow ze taka jestem. Będąc starszym jednak uważam że
      super byłoby miec rodzeństwo, jak widze jak moj mąż ma kontakt z
      bratem, zawsze sie wspierają, pomagaja sobie, a ja nie mam takiej
      osoby, rodzina to rodzina, ja nawet nie mialam kogo na chrzestnych
      dla naszego dziecka z rodziny wybrac, bo kuzyni mieszkaja daleko,
      widzimy sie raz na pare lat na rodzinnych imprezach typu wesele.

      I dlatego z jednej strony chce 2 dzieci a z drugiej strony jedno, bo
      nie chce mi sie miec 2* tyle obowiązków, 2 razy zmartwień, zreszta
      nawet nie mamy miejsca na 2 dzieci, ale nie chcialabym tez
      skrzywdzic mojego dziecka.
      • mruwa9 Re: A ja i tak i nie.. 14.08.08, 16:24
        To nieprawda, ze przy dwojce dzieci masz 2 razy wiecej pracy i 2
        razy wiecej zmartwien..no, ale masz 2 razy wiecej radosci smile
        Obowiazkow na pewno przybywa, ale nie jest to az podwojenie. Zreszta
        przy kolejnych dzieciach zwykle jest juz latwiej, ma sie wieksza
        wprawe, a gdy z jakiegos powodu jedno z dzieci zniknie z pola
        widzenia (przedszkole, do dziadkow), to nagle okazuje sie, ze z
        jednym jest taaaki luzik..i zdziwienie, ze z jednym kiedys mozna
        sobie bylo nie radzic...
        Dowcip o kozie rabina znasz? big_grinD
      • guderianka Re: A ja i tak i nie.. 19.08.08, 09:36
        > Sama jestem jedynaczką i uważam że rodzice zrobili mi krzywde w
        ten.


        Ja mam tak samo..
    • liwilla1 Re: szczesciara :) 14.08.08, 16:19
      ja na drugie musialam mojego partnera spic, zwiazac i zgwalcic. to ostatnie
      kilkakrotnie big_grin ale mialam cela, bo po jednej nocy wystarczylo tongue_out
      to tak gwoli rozladowania napiecia smile
      a serio mysle, ze warto duzo rozmawiac z mezem. nie moze przeciez stawiac Ci
      ultimatum - albo drugie dziecko, albo on. to jakies niepowazne w zwiazku dwojga
      doroslych, kochajacych sie ludzi. kto wie, moze z czasem Ty zmienisz zdanie, a
      moze maz straci parcie na "dwojke". grunt, to byc otwartym na potrzeby drugiej
      strony - nie mam na mysli tutaj ich bezwarunkowego spelniania - ale na poczatek
      zwyklego zrozumienia sie nawzajem smile
      • falka32 Re: szczesciara :) 14.08.08, 19:07
        Mnie uderza cały czas argument "miałabym mniej czasu dla Zosi", "byłoby to ze
        szkodą dla Zosi", jakby drugie, potencjalne dziecko miało być kimś obcym,
        intruzem, który się wpycha do ułożonej rodzinki. Ja wiem, że tak to się widzi,
        jeżeli się ma jedno, wychuchane dziecko, które jest całym światem, trudno sobie
        wyobrazić, że można tym samym uczuciem zapłonąć do jeszcze kogoś, zwłaszcza
        kogoś, kogo się nie zna. No ale Zosia też kiedyś była "kimś obcym, kogo się nie
        zna", czyż nie? I gdzie się nie ruszyć, to matki dwu-trzydzietne mówią, że też
        tak myślały, ale się okazało, że to zupełna nieprawda.
        Więc jeżeli, autorko, chcesz podjąć sensowną, życiową decyzję, to nie bierz pod
        uwagę tego, co ci się dzisiaj WYDAJE, tylko sprawdź, czego się NAPRAWDĘ możesz
        spodziewać z dużym prawdopodobieństwem. Argument "byłoby mi za ciężko" jest
        sensowny i konkretny, można rozważyć swoje możliwości i chęci, ale argument o
        niezmienności swoich dzisiejszych emocji (wbrew licznym relacjom praktyków) jest
        nierzetelny (tak, jakbyś decydowała, że na coś cię nie stać, kiedy nie wiesz ile
        faktycznie kosztuje), więc jest słabą podstawą do ryzykowania poważnego
        konfliktu w małżeństwie i stawiania go na szali. A wygląda na to, że dla ciebie
        jest on w tej chwili jednym z głównych. Nie potrzebny ci żaden obcy bachor,
        który cię wpędzi w ciążę i karmienie, skoro masz cudowną i wyjątkową Zosię
        (która też przecież wpędziła cię w ciążę i karmienie i zafundowała ci to samo, a
        nie wygląda na to, że żałujesz, że to dla niej przeżyłaś). Bo "jakieś dziecko"
        nie ma szans stać się twoim cudownym i wyjątkowym Stasiem czy Kasią?

        Żeby było jasne, nie namawiam cię na drugie dziecko i nie twierdzę, że to bułka
        z masłem, ale jeżeli masz sobie rozwalić małżeństwo, walcząc o coś, co na ogół
        okazuje się nieprawdą, to byłoby bez sensu. Bez sensu też jest wchodzić z
        dzieckiem w symbiotyczny związek, gdzie nie ma już miejsca na innych bliskich
        ludzi.
        • agnesmamaigorka Re: szczesciara :) 15.08.08, 21:37
          witam

          w moim małżeństwie pojawił się taki sam problem, z tym, że to ja jestem tą
          dążącą do posiadania drugiego dziecka stroną. Nie bardzo widzę możliwość
          rozwiązania sprawy, ale mogę postawić się w sytuacji Twojego męża. Zaznaczam, że
          od początku znajomości mówiłam o więcej niż jednym dziecku-ja sama mam
          rodzeństwo a mój mąż jest jedynakiem. On jednak nigdy nie zaprzeczał temu, co
          mówiłam, choć nigdy też nie potwierdzał. Ale obecnie nasz syn skończy 8 lat, mam
          świetną pracę i dobre warunki mieszkaniowe (co było kiedyś dla mojego męża
          powodem odkładania decyzji o drugim dziecku na później) i teraz się okazuje, że
          jeszcze nie.....bo chciałby pożyć wygodnie i w zasadzie to nie wie kiedy byłby
          ten dobry czas, może wcale. Nie ukrywam, że jestem w kropce, nie będę naciskać,
          bo przecież nie o to chodzi, żeby kogoś zmusić. Do czego jednak zmierzam-jestem
          po 30, czas leci i może się okazać, że to gra na zwłokę. A ja nie mogę znieść
          myśli, że nie będę matką po raz drugi. Mam w sobie tyle miłości, że jest to z
          pewnością za dużo jak na 1 dziecko. Jednym słowem-rozwala nam to, poniekąd
          szczęśliwe, małżeństwo. Uważam, że chyba bardziej w tym konflikcie
          zdeterminowana jest strona "chcąca"-pewnie z powodu upływającego czasu...
          Życzę rozsądnych decyzji, jak będzie u mnie-pokażą najbliższe miesiące...
          • alicjakei Re: szczesciara :) 18.08.08, 22:10
            .....bo chciałby pożyć wygodnie i w zasadzie to nie wie kiedy byłby
            ten dobry czas, może wcale.

            ja go rozumiem...dlaczego ma nie chciec pozyc wygodnie? miec wsiecej
            czasu dla siebie, dla pracy, dla wlasnych zainteresowan ? czy kazdy
            musi sie posiwecac dla dzieci, kazdy musi tego chciec? NIE ! TO NIE
            JEDYNY PRIORYTET W ZYCIU dla kazdego. jak ma sie jedno dziecko, to
            juz jest jakis kompromis i nie powinno sie naklaniac na drugie jesli
            druga strona tego nie chce.
          • echo1111 Re: szczesciara :) 18.08.08, 22:30
            Wydaje mi się że Twoja sytuacja jest dużo lepsza niż autorki tego
            tematu. Gdy w związku jedno chce drugiego dziecka a drugie wręcz
            przeciwnie lepiej jeżeli kobieta jest tą stroną która chce. Dużo
            łatwiej jest pójść na ustępstwo i zgodzić się jeżeli się jest
            facetem, którego ciąża, poród i pierwsze miesiące zajmowania się
            niemowlakiem omijają.
            Do autorki - na korzyść Twojego męza przemawia fakt że Ty myślisz
            tylko o swoim dobru a on o swoim i Zosi. Bo to wcale nie jest
            absurdem że zycie jedynaka to samotność.
            Pomimo to gdybym wyraźnie czuła że nie chcę dziecka - nie
            zdecydowałabym się na siłę. Tego trzeba chcieć i już. Ale też nie
            stawiałabym sprawy w ten sposób że NIGDY I KONIEC, powiedziałabym
            męzowi ze teraz i przez najblizsze 5 lat nie ale potem jeszcze do
            tej rozmowy wrócimy.
            Powodzenia smile
            • alicjakei Re: szczesciara :) 19.08.08, 00:07
              Bo to wcale nie jest
              > absurdem że zycie jedynaka to samotność.

              ja jestem jedynaczka i nigdy nie odczulam samotnosci. Co wiecej,
              moje kolezanki mialy rodzenstwo i czuly sie bardziej samotne niz
              niejeden jedynak. z rodzenstwem relacje sa rozne, wiec nie zawsze
              jest to bliska wiez i "kompan do zabawy" dla dziecka, wiec nie ma co
              generalizowac z tym rodzenstem. Czasem przyjaciel jest o wiele
              blizsza osoba niz rodzenstwo, na ktora bardziej mozna liczyc.

              Do autorki - na korzyść Twojego męza przemawia fakt że Ty myślisz
              > tylko o swoim dobru a on o swoim i Zosi.

              skoro w glownej mierze ja jestem obciazona ciaza, potem na mnie
              spoczywa opieka nad niemowlakiem, to tak, mysle o swoim dobrze. Nie
              ma w tym nic zlego. Propoagowany model Matki Teresy poswiecajacej
              sie, naprawde jest dla mnie do obalenia. Jak najbardziej mysle o
              dobru Zosi. ale kto powiedzial ze tym dobrem jest rodzenstwo? co za
              stereotypowe myslenie! Dobro dziecko to ZADOWOLONA I RADOSNA matka,
              poswiecajaca mu wiele czasu, a nie robiaca cokolwiek WBREW SOBIE .
              Jesli ktos nie jest w stanie tego zrozumiec, ma dosc waskie
              horyzonty myslowe.

              stawiałabym sprawy w ten sposób że NIGDY I KONIEC, powiedziałabym
              > męzowi ze teraz i przez najblizsze 5 lat nie ale potem jeszcze do
              > tej rozmowy wrócimy.
              skoro jestem pewna, ze nie chce drugiego dziecka, nie bede skladala
              zadnych obietnic. to nie fair. Zreszta moj maz chce drugire dziecko
              nie dlatego, ze rzeczywiscie jest przekonany, ze do dobre dla corki.
              Ostatnimi czasy awansowalam, mam swietna prace i stanowisko. Jego to
              troche boli. Ze osiagam sukcesy wieksze od niego, ze jestem aktywna,
              ze lubie sie uczyc. Drugie dziecko oznaczaloby , ze przez jakis czas
              osiade w domu, a potem na pewno wywieralby presje, zebym zostala
              dluzej. ja tego nie chce. Nie wyobrazam sobie zrezygnowac z pracy, a
              mialabym malo czasu na dwoje dzieci. Na jendo jest ok i wszystko
              swietnie godze smile
              • kropkacom Re: szczesciara :) 19.08.08, 08:58
                alicjakei, jesteście z mężem partnerami i sprawę musicie załatwić razem ale
                szczerze nie wiem co bym sama zrobiła. Ty masz prawo nie chcieć ale on też ma
                prawo chcieć.
        • alicjakei Re: szczesciara :) 18.08.08, 22:05
          Czy Ty zdajesz sobie sprawe z tego, co napisalas?

          ale jeżeli masz sobie rozwalić małżeństwo, walcząc o coś, co na ogół
          > okazuje się nieprawdą, to byłoby bez sensu.

          wybacz, ale myslalam, ze sie przewroce, jak to przeczytalam. Czyli
          wg Ciebie kobieta powinna rodzic dziecko wbrew sobie, wbrew swojemu
          instynktowi, zeby nie rozwalic malzenstwa? nie uwazasz, ze to
          chore>? moze wieksza uwage powinnas zwrocic na zrozumienie ze strony
          mezczyzny. Jestes kolejna osoba, ktora uwaza, ze kobieta powinna
          ulec. Gdzie Wy zyjecie?
          Nie chce miec drugiego dziecka. Moja corka , owszem byla tez
          niemowlakiem, ale do tego okresu juz bym nie wrocila. Pieluchy,
          zarwnae nocki- bylo, minelo i ni chce tego po RAZ DRUGI. Nadal nie
          rozumiecie? nie chce juz NIEMOWLAKA. Jak mam to jeszcze napisac?
          Jezeli wg Was, majac drugie dziecko , ma sie tyle samo czasu dla
          pierworodnego, to nie wiem , gdzie zyjecie. jest to niemozliwe. nie
          poswieca sie juz az tyle uwagi. Kobieta JESLI NIE CHCE DZIECKA, nie
          powinna rodzic WBREW SOBIE, bo maz tego chce. to jest jakas
          patologia juz. wiec dla mnie argument, ze lepiej nie stawiac na
          szali wlasnego malzenstwa jest komiczny i zasciankowy, bo tak samo
          mezczyzna moze stawiac , jak naciska na drugie dziecko i przez to
          mnie zniechcecic i rozwalic malzenstwo.
          • falka32 Re: szczesciara :) 19.08.08, 14:03
            Gdyby cię nie poniosły emocje i przeczytałabyś cały mój wpis, to może byś się
            tak nie uniosła.
            Ja pisałam o przytaczanym przez ciebie argumencie "nie miałabym czasu dla Zosi"
            i negatywach odrzucania innych bliskich osób na rzecz relacji z jednym dzieckiem
            - a nie o prawach i obowiązkach kobiet. Radziłabym, zamiast koncentrować się na
            walce ze stereotypami i krzyczeniu "kobieta ma prawo!!!!!" zastanowić się nad
            swoim własnym życiem, rodziną i twoimi priorytetami, własnymi i osobistymi, bo
            na razie lecisz jakimiś wojowniczymi hasłami, które dla większości dorosłych
            kobiet są od dawna oczywiste - jakby twój dom to było całe społeczeństwo, które
            musisz zmienić i uświadamiać. Ty też nie jesteś całą społecznością kobiet i
            możesz sama podejmować decyzje, co zrobisz, naprawdę nie musisz koniecznie
            wykorzystywać wszystkich PRAW, które masz. Oczywiście możesz, bo jesteś wolnym
            człowiekiem i wolno ci się wpakować w każdy kanał w imię społecznych idei, ale
            naprawdę nie masz takiego obowiązku. Dlatego ci mówię - zanim doprowadzisz do
            poważnego konfliktu i kryzysu w swoim małżeństwie, zastanów się czy robisz to z
            uzasadnionego powodu, a nie z powodu manifestacji ideologicznej i
            niesprawdzonych przesłanek. Bo kobiety świata ci za to nie podziękują,
            feministycznego medalu za to nie dostaniesz, a konsekwencje wyboru poniesiesz i
            tak tylko ty i twoja rodzina. Nikt więcej.
            Dla lepszego zrozumienia, specjalnie dla ciebie, jeszcze raz podkreślę, że w
            moim powyższym wywodzie nie ma miejsca na "rodzić wbrew sobie", "kobiety do
            garów" oraz "poświęcić się jako matka" i inne farmazony dla grzecznych
            dziewczynek. Chodzi o realną odpowiedzialność za swoje wybory i podejmowanie
            decyzji przemyślanych na wszystkie strony, a nie na zasadzie "a ja nie chcę, bo
            mam prawo i nie będę słuchać żadnych argumentów", bo tak to mogą działać
            nastolatki, a nie dorosłe kobiety, które w tym samym stopniu, co ich mężowie
            (naprawdę nie mniejszym) odpowiadają za swoją rodzinę.

            "> Jezeli wg Was, majac drugie dziecko , ma sie tyle samo czasu dla
            > pierworodnego, to nie wiem , gdzie zyjecie. jest to niemozliwe. nie
            > poswieca sie juz az tyle uwagi. "

            Aż TYLE? To znaczy ile? To znaczy, że wszyscy, mający rodzeństwo zostali
            skrzywdzeni przez swoich rodziców, bo odebrano im tę jedyną słuszną (czyli 100%)
            ilość uwagi, bez której dziecko zostanie kaleką życiową a nie królewną na
            piedestale, którą powinno być? A ty przecież chodzisz do pracy, tak? Praca też
            odbiera dziecku twoją uwagę. Czemu nie zrezygnujesz z pracy? Bo ją lubisz? Bo
            jest dla ciebie ważna? I tutaj nie masz problemu z uwagą poświęconą dziecku? A
            jak się ma ta konieczność poświęcenia całej uwagi dziecku do stereotypu matki
            polki umęczonej? Cała twoja argumentacja jest taka jakaś... dziecinna. Oparta na
            jakichś podręcznikowych gadkach szmatkach i niestety właśnie stereotypach i
            delikatnie mówiąc, nie trzyma się kupy. Dlatego właśnie ci mówię, usiądź i się
            zastanów na serio, zbierz dane, bo na razie ich po prostu nie masz, tylko głośno
            krzyczysz, że wszystko co trzeba to ty już wiesz. Walczysz ze swoim mężem też,
            jakbyście w piaskownicy o łopatkę się użerali, a nie jak dorośli partnerzy,
            którzy chcą się dogadać i dalej razem żyć.
            • nenia1 Re: szczesciara :) 19.08.08, 14:33
              Falka, ale jak ona ma sprawdzić, jak piszesz, niesprawdzone przesłanki na jakich opiera swoją decyzję?

              W poprzednim poscie piszesz, ze emocje się zmieniają (to fakt),
              że inne kobiety rodząc kolejne dziecko zmieniały swoje emocje w praktyce (to też fakt, skąd jednak wiesz, że wszystkie?), a załozycielka tylko teoretyzuje, bo nie wie jaki będzie faktycznie w jej przypadku, z tej prostej przyczyny, że nie ma kolejnego dziecka.

              No wszystko pieknie, ładnie, tylko jak to sprawdzić, co się stanie?
              Jednak rodzić?
              A jak sie okaże że jednak znała się dobrze na tyle, że nic się w jej mysleniu nie zmienia - wtedy przyznasz jej rację, czy napiszesz, że współczujesz jej kolejnemu dziecku?


              • falka32 Re: szczesciara :) 21.08.08, 08:35
                > Falka, ale jak ona ma sprawdzić, jak piszesz, niesprawdzone przesłanki na jakic
                > h opiera swoją decyzję?

                Zbierając informacje oraz przez chwilę rezygnując z ukochanego zbierania
                argumentów wyłącznie przeciw.

                Wiesz, chodzi o to, że gdyby mój mężowi bardzo zależało na czymś, czego ja nie
                chcę, i konflikt byłby z rodzaju "albo - albo" a na szali stałoby nasze
                małżeństwo, to byłabym bardzo zawiedziona jego osobą, gdyby na uzasadnienie
                swojej decyzji miał głównie stereotypy i mity z kiepskich podręczników plus
                tupanie nóżką, bo nie wysilił się, żeby sprawdzić do czego mnie tak naprawdę
                przekonuje. I tu jest podobnie - autorka nie ma ochoty się wysilić, żeby się
                dowiedzieć więcej, przeciw czemu protestuje i czy ma to jakiekolwiek zalety,
                które by ją zainteresowały. Nie, drugie dziecko uczyni nieodwracalną krzywdę
                wychowawczą jej ukochanej Zosi a ją samą ześle go garów na wieki wieków amen i
                będzie się bujała do końca życia z karmieniem piersią znienawidzonego bachora.
                Innych możliwości nie widzi, więc ich NIE MA? Serio, gdyby mój mąż w takim stylu
                chciał na mnie coś wymusić, to by stracił cały mój szacunek.
                • nenia1 Re: szczesciara :) 21.08.08, 10:39
                  Ale o jakich stereotypach i mitach piszesz?
                  Trudno ci uwierzyć, że są kobiety, które nie chcą
                  mieć dzieci, lub zadawala je tylko jedno.

                  Jakie informacje ma zbierać? Że są kobiety, które też
                  nie chciały, ale jednak urodziły i dają sobie radę.
                  Że mozna pokochać drugie dziecko, że rodzeństwo to nie
                  koniec świata?

                  Tylko jak to się ma do tego, że ona nie chce mieć drugiego
                  dziecka.
                  Szczerze chyba przyznasz, że kolejne dziecko
                  to jest więcej obowiązków i mniej czasu dla siebie,
                  i to przez wiele lat.

                  Kobiety, które chcą mieć kolejne dziecko potrafią z tego
                  zrezygnować, bo zadowolenie jakie płynie z macierzyństwa
                  przewyższa koszty jakie musza ponieść. Ale one chcą.

                  Są takie, które nie chcą, bo nie mają silnej potrzeby potomka,
                  i "straty" przewyższają potencjalne "zyski".

                  Ona nie musi dowiadywać się przeciwko czemu, jak piszesz,
                  protestuje, bo tu nie da się zebrać statystycznych danych, porównać siebie do innych, poczytac ksiązki jak inne kobiety realizują się
                  w macierzyństwie i zmienić decyzję.
                  Gdybys ty bardzo chciała mieć dziecko, odwiodły by cię od tego,
                  cudze przeżycia, czy książki?

                  Dla niej ważniejsza jest niezależność, swoboda, wygoda od posiadania
                  kolejnych dzieci. Nie wszyscy marzą o wiekszej rodzinie.

                  Fakt, wiele rzeczy możemy zrobić z dziećmi, ale nie wszystkie.
                  Ja sama mam osobiście pasję, praktycznie niemożliwą do realizowania
                  przy małym dziecku. Jest to dla mnie wazniejsze, od kolejnego dziecka.
                  • falka32 Re: szczesciara :) 21.08.08, 16:58
                    Nie, nie jest mi trudno uwierzyć, że ktoś może chcieć mieć jedno dziecko.
                    Nie, nie namawiam autorki do rodzenia wbrew sobie i wbrew prawom kobiet.
                    Nie, nie uważam, że kobieta może się realizować tylko w roli matki i przy garach.
                    Powtarzam to ostatni raz i więcej mi się nie chce, jeżeli nie dociera, to wróć
                    do moich poprzednich wpisów i przeczytaj jeszcze raz.

                    Nie jestem w stanie wytłumaczyć w inny sposób tego, do czego się czepiam, jeżeli
                    nie jest zrozumiałe, trudno. Po prostu mam wrażenie, że ten wątek jest autorstwa
                    osoby bardzo mało dojrzałej emocjonalnie i bardzo mocno osadzonej w schematach.
                    Akurat przeciwnych, niż schematy jej męża, ale nadal są to wojujące i krzyczące
                    schematy i cudze kalki myślowe, a nie własne przemyślenia. Dziwi mnie, jeżeli
                    ktoś w taki sposób podejmuje życiowe decyzje, ale jak pisałam - wolno jej. I ona
                    i mąż są siebie warci po prostu. Dziecka w tym ewentualnie tylko szkoda, bo
                    jeżeli jest aż taką cenną inwestycją, że nie wolno mu odebrać ani sekundy
                    należnego mu święcie czasu, oraz musi bezwzględnie mieć "dobrą i szczęśliwą
                    matkę" i matka jest gotowa na każdą wojnę z powodu niecnych zakusów ojca na
                    "czas poświęcony Zosi", to biada mu, jeżeli okaże się tak niewdzięczne, że
                    będzie mało zdolne albo niezbyt urodziwe.
    • kacha222 do autorki 18.08.08, 22:57
      Cały czas piszesz, że DZIECKO to tylko obowiązki, brak wyjść ... a
      gdzie ta druga stron? miłość, dotyk, szła nowych maluteńkich
      ciuszków i to co możesz temu dzieciątku przekazać -
      zazdroszczę??????????
      mam syna, mój mąż ma też dwóch z pierwszego związku, nie chce mieć
      więcej naszych dzieci, a mnie to boli! i to bardzo ... parę dni temu
      dostałam od niego auto za ponad sto tysięcy - cieszy! o tak, ale
      jęsli stać nas na takie auto to i stać nas na dziecko ........ jejku
      jak ja miło wspominam ciąże, poród i to co jest potem! dajesz życie
      • alicjakei Re: do autorki 19.08.08, 00:08
        dostałam od niego auto za ponad sto tysięcy - cieszy! o tak, ale
        to bylo puste jak beben afrykanski, wybacz.....
        • osa551 Re: do autorki 19.08.08, 21:59
          alicjakei napisała:

          > dostałam od niego auto za ponad sto tysięcy - cieszy! o tak, ale
          > to bylo puste jak beben afrykanski, wybacz.....

          Może jestem po prostu mało inteligentna - więc wytłumacz mi co było pustego w
          tej wypowiedzi i jej dalszym ciągu, bo moim zdaniem nic. Autorce chodziło o to,
          że stać ją na więcej dzieci i żałuje, że partner nie che się zgodzić.
      • sir.vimes do kachy 19.08.08, 08:38
        no właśnie gdy się czegoś nie chce widzi się tej sprawy złe strony - bo dobrych
        DLA TEJ OSOBY nie ma.

        > Cały czas piszesz, że DZIECKO to tylko obowiązki, brak wyjść ... a
        > gdzie ta druga stron?

        A nowe maluteńkie ciuszki można kupić lalce.

        nowych maluteńkich
        > ciuszków i to co możesz temu dzieciątku przekazać -

        Jejku, to, ze ty chciałabyś drugie dziecko i miło wspominasz ciążę nie znaczy,
        ze wszyscy muszą, prawda?

        "
        jejku
        > jak ja miło wspominam ciąże, poród i to co jest potem! dajesz życie"


        • kropkacom Re: do kachy 19.08.08, 08:47
          > A nowe maluteńkie ciuszki można kupić lalce.

          Dlaczego ironizujesz? Nie wszyscy chcą mieć tylko jedno dziecko i nie ma nic w
          tym dziwnego.
          • sir.vimes Ironizuję??? 20.08.08, 06:29
            Już raczej Kacha ironizowała z tymi malutkimi ubrankami - to NAPRAWDĘ jest
            argument ZA posiadaniem kolejnych dzieci???

            Kropka, jasne, że każdy może mieć dzieci ile sobie życzy (0,1 czy np ośmioro,
            czemu nie?) ale jeżeli ma je dlatego, że fajnie jest kupować małe ubranka to ja
            jednak proponuję lalkę.

            Argument, że ktoś fajnie się czuł w ciąży też jakoś nie przekonuje.

            Zresztą, w ogóle nie rozumiem takiego namawiania (i to na bazie niezwykle
            logicznych argumentów typu JA się świetnie czułam , JA chcę mieć drugie
            dziecko). Naprawdę to kojarzy się z koniecznością racjonalizacji własnych decyzji.

            Jak słyszę , że ktoś chce mieć drugie (czy ósme) dziecko to nie rzucam się jakoś
            z przemyśleniami typu "no co też ty mówisz, JA wcale nie chcę", "po co Ci to? JA
            świetnie radzę sobie bez tego", "cudownie mi jest BEZ ciąży".
            • kropkacom Re: Ironizuję??? 20.08.08, 07:13
              > Kropka, jasne, że każdy może mieć dzieci ile sobie życzy (0,1 czy np ośmioro,
              > czemu nie?) ale jeżeli ma je dlatego, że fajnie jest kupować małe ubranka to ja
              > jednak proponuję lalkę.

              Czasami jest trudno ubrać to co się myśli w odpowiednie słowa. Ja sama
              chciałabym trzecie i kurde też same farmazony mi z ust wychodzą jak ktoś pyta
              czemu.

              > Zresztą, w ogóle nie rozumiem takiego namawiania

              Tu się zgadzamy.
              • sir.vimes Re: Ironizuję??? 20.08.08, 12:45
                Ale ciebie ktoś pyta (nie wiem po co w sumie) a nie wyrywasz się do zapewniania
                innych, ze największą rozkoszą w posiadaniu trzeciego dziecka jest, dajmy na to,
                możliwość noszenia świetnych ciążowych spodni albo ciepłych majtek. I że z
                powodu ciepłych majtek oni też muszą mieć trzecie dziecko,
    • vanilla_sky7 u mnie to samo 19.08.08, 21:51
      mam dość podobną sytauację, mąż wspomina co jakiś czas o "drugim", a
      nawet teściowa, ale powiedziałam im kategorycznie: nie ma mowy!!!

      mąż jest wygodnicki i niewiele sie udzielał przy "pierwszym" a i
      teraz musze go namawiać żeby poswiecał dziecku czas.
      strasznie sie zmęczyłam wychowywniem synka i powiedziałam wprost
      że nie mam zamiaru znowu sie zamkąć w domu z dzieckiem i znikąd
      pomocy a on rozwali szanowne jajka na kanapie i myśli że co???
      A poza tym i dziś pracjąc musze dobrze wygospodarować czas aby
      troche poświęcić dziecku codziennie tą odrobine uwagi
    • arielta Re: nie chce drugiego dziecka :/ 20.08.08, 01:11
      Ciekawe, z czego wynika obsesyjna chęć małżonka posiadania drugiego
      dziecka.

      Wskaźnikiem szczerości jego intencji byłaby reakcja na
      następującą propozycję: adopcja dziecka za kilka lat. Tym razem na
      urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego, a następnie wychowawczy
      udaje się rzecz jasna, prorodzinnie nastawiony małżonek. Propozycja
      ta wygłoszona poważnie i konsekwentnie podtrzymywana w 99%
      procentach ostudzi zapały niedoszłego wielodzietnego tatusia, że o
      teściach nie wspominę. Spokój zapanuje w rodzinie.

      Gorzej, jak małżonek ma instynktowaną, biologicznie uwarunkowaną
      potrzebę posiada własnego potomstwa, a dzieci jako takie i ich
      mamusia nie bardzo go obchodzą. Być może trzeba będzie podjąć
      ostateczne decyzje. Odejścia męża szczególnie bym się nie obawiała.
      Rozwiedziony, z obowiązkiem alimentacyjnym i dążeniami
      prokreacyjnymi nie wydaje się pożądany przez większość pań.
      • kropkacom Re: nie chce drugiego dziecka :/ 20.08.08, 07:15
        > Wskaźnikiem szczerości jego intencji byłaby reakcja na
        > następującą propozycję: adopcja dziecka za kilka lat.

        To żaden wskaźnik. Adopcja to trochę inna para butów niż chęć posiadania
        własnego dziecka.
        • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 21.08.08, 04:19
          odbylam z mezem rozmowe i powiedziala kategorycznie: NIE. zapytalam,
          czy zostanie na urlopie ojcowskim, bo nie chce karmic piersia, czy
          zostanie do 6mcy z dzieckiem, bo ja nie chce przerywac pracy.
          Wybaluszy oczy, kopara mu opadala i powiedzial, ze jestem feministka
          hahahaha. ja na to , ze jesli to, ze wymagam od niego w takim samym
          stopniu opieki nad dzieckiem- czyli przy 1 ja bylam na
          macierzynskim, teraz jego kolej, jest feminizmem, to niech zajrzy do
          slownika. posprzeczalismy sie, ale powiedzial ze ok w koncu, ma mi
          nie truc. Za tydzien lecimy na Krete na wakacje, odpoczniemy, moze
          jestesmy wszystkim zmeczeni. jak na razie zyje wakacjami, bo potem
          nasza Zosia zaczyna juz nowe przedszkole- jezykowe. pa,pa i dzieki
          za porady
          • k1234561 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 21.08.08, 13:07
            Szczerze gratuluję konstruktywnej rozmowy z mężem i osiągnięcia celu
            w tejże rozmowie.
            Ja ze swojej strony chciałam tylko napisać,że czytając Twój
            post,czułam się jakbym czytała o sobie.Mam identyczną sytuację i
            takie jak Ty podejście do tematu.Mam jedno dziecko i nie chcę
            więcej.Tylko niestety na mojego męża nie działają argumenty,że ja
            chcę pracować,bo wg. niego moja praca to hobby,on zarabia tyle,że
            mogę spokojnie do emerytury w domu siedzieć,tylko wtedy o każdą
            złotówkę musiałabym się prosić,bo z natury chytry jest.
            Do tego dochodzi moja teściowa i cała męża rodzina,która uważa nas
            za trędowatych ,bo mamy tylko 1 jedno dziecko i przy każdym możliwym
            zjezdzie rodzinnym wytykają mnie i mężowi ten fakt.
            Dlatego bardzo się cieszę,że udało Ci się przekonać męża i masz
            wreszcie spokój.Na mojego żadne argumenty nie działają,naciska na
            mnie na każdym kroku,juz mam tego szczerze dość.Rozmowa na ten temat
            zawsze kończy się kłótnią. Dodam,że mąż kompletnie nie angażował się
            i nie angażuje w wychowanie naszej córki.Wszystko spada na mnie,bo
            jego generalnie w domu nie ma bo pracuje.Wychodzi 7 rano wraca o 21
            czasem pózniej.Rewelka po prostu.Gdybym była na jego miejscu i miała
            wysoko rozwinięty instynkt macierzyński to miałabym 5 dzieci.

            Serdecznie pozdrawiam
            Anika
            • alicjakei Re: nie chce drugiego dziecka :/ 22.08.08, 23:18
              dzieki zazrozumienie smile ja nie wyobrazam sobie nie pracowac, byc
              tylko na utrzymaniu meza. niewazne ile sie zarabia, wazne ze cos sie
              robi w sensie zawodowym, ma kontakt z praca, ludzmi. nie wyobrazam
              sobie byc tylko w domu z dziecmi...wtedy dzieci wcale nie mialaby
              usmiechnietej, radosnej matki. wspoluczuje takiego meza. gdyby moj
              az tak naciskal, tym bardziej bym go wrecz unikala, byle nie zajsc w
              ciaze. dla mnie to naprawde zacofane myslenie, ze nalezy miec min
              dwoje dzieci i robinie problemu, ze ma sie jedno. Dla mnie jedno
              dziecko to ok i nic w tym dziwnego. a rodzine bym "przymknela"
              jakims jednym zdnaiem. ze to ansza sprawa, nasze zycie i decyzja i
              kazdy powinien zajac sie swoim zycie, a jedynakom nic zlego sie nie
              dzieje - kolejny zacofany poglad o jedynakach. trzymaj sie i nie daj
              sie smile
    • aurriss Re: nie chce drugiego dziecka :/ 04.09.08, 15:29
      Witam serdecznie,

      Z ogromną ciekawością przeczytałam Pani wpis na forum. Obecnie
      jestem w trakcie przygotowywania materiału o kobietach, które nie
      chcą mieć dziecka a ich partner pragnie „powiększyć rodzinę.”
      Pragniemy ukazać w materiale motywy, jakie kierują kobietami,
      dlaczego nie chcą mieć dziecka.
      Byłabym Bardzo wdzięczna za odpowiedz na mojego emaila, Pani głos w
      tej dyskusji byłby bardzo pomocny.

      Bardzo proszę o kontakt na adres: aurelia_saw@gmail.com

      Z góry dziękują,

      Aurelia
    • luxure Re: nie chce drugiego dziecka :/ 04.09.08, 20:35
      Ech, jeszcze nie dalej jak pół roku temu myślałam dokładnie tak jak Ty. Że nie
      chcę, że nikt mnie nie zmusi, że dobrze jest tak, jak jest ....syn odchowany,
      praca którą lubię, bardzo ciężka ale jest to właśnie to co chciałam robić, że
      doktorat, że mąż taki "mądry" bo to nie jego poranne mdłości i potworny ból na
      porodówce, że mnie nie rozumie i nie szanuje mojego zdania.
      Od kilku lat ten temat "wisiał" między nami. Była cała masa niedokończonych
      kłótni, masa żalów i pretensji. On już nie potrafił poruszać żadnego innego
      tematu przy mnie, nie potrafiliśmy się pokłócić nawet na żaden inny. Inna
      sprawa, że po prostu nam nie wychodziło, mimo braku antykoncepcji.
      Bezwiednie wzbudzał we mnie tym taką frustrację, że byłam gotowa skończyć to
      wszystko byle tylko nie wpakować się w kolejne "pieluchy". Za którymś razem jak
      miał być w domu w Polsce już byłam przygotowana powiedzieć mu że to koniec, mam
      dość, finito. Nie będzie nowego dziecka, nowego domu. Niczego nie będzie.

      Nie wiem jak to się stało powiedziałam o tym mojej matce że tak właśnie chcę
      zrobić, jakie mam motywy, żeby to zrobić. Że chłop nie pije, nie bije, nie ma
      kochanki, on chce tylko... i aż drugie dziecko a ja nie jestem w stanie,
      fizycznie ...psychicznie w ogóle. Nie chcę i już. Matka wysłuchała i się w głowę
      popukała.
      Powiedziała żebym dała sobie czas, przemyślała. A jemu żebym nic nie mówiła. To
      było ponad pół roku temu. Urodziła przyjaciółka, urodziła koleżanka, urodziły
      się dzieci u dwóch kumpli męża. Chłop tematu nie skomentował przygasł, zrobił
      się zacięty. Skończył jeden kontrakt miał mieć urlop ponad miesiąc przed następnym.
      Pomyślałam sobie ....doooooobra: praca - trudno, doktorat - najwyżej poczeka,
      niech stracę. Chłopu powiedziałam - dobra, niech Ci będzie. Zabrał się do rzeczy
      spokojnie, metodycznie, jak to on, jak do kolejnego projektu. Nie wiem jak
      wyszło że za pierwszym razem wyszło. Ale wyszło. Jeszcze nie wiem czy tak do
      końca się cieszę, bo nie wiem co z tego wyniknie. Trochę się cieszę, trochę
      boję. Mam masę obaw czy dobrze wybrałam. Poranne mdłości do 22, chłop oczywiście
      za granicą...ale chyba się nie poddam bez walkismile
      • gazdziikowa Re: nie chce drugiego dziecka :/ 04.09.08, 21:46
        żeby on był taki chętny do straty czegokolwiek...
        • portala1 On pewnie chce miec SYNA 05.09.08, 00:28
          On chce SYNA - on nie chce dziecka tylko syna, zapytaj go o to. On
          nie czuje sie mezczyzna gdy ma tylko corke, on chce pokazac, ze jest
          chlop z jajem i chce miec dowod w postaci SYNA.
    • nell09 rozumiem cię w 100% 05.09.08, 08:21
      też nie chcę więcej dzieci. mam jednego kochanego synka i to mi
      wystarcza. nie wspominam źle okresu, kiedy był bardzo maleńki, ale
      dopiero kiedy przestał być niemowlakiem - odżyłam. wróciłam do
      pracy, odzyskałam figurę, znajomych, własne zajęcia i
      zainteresowania. macierzyństwo jest wspaniałym doświadczeniem, ale
      dla mnie - jednorazowym. oczywiście wszystkie ciotki i wujkowie
      pytają, kiedy drugie i ostro namawiają, ale ja jestem już mądrzejsza
      o doświadczenia ciąży, porodu, zajmowania się niemowlakiem.
      lukrowane obrazki w mediach też mnie już nie mamią. na szczęście mąż
      ma takie samo zdanie. kocham bardzo swoje dziecko i jestem świadoma
      wysiłku jaki mnie jeszcze czeka. jestem też świadoma tego, że drugie
      dziecko (odpukać) nie opznacza podzielenia tego trudu na pół, ale
      podniesienie go do kwadratu.
    • zielona.ona Re: nie chce drugiego dziecka :/ 08.12.08, 18:26
      Ja cie rozumiem bo ja nawet jednego dziecka miec nie chcę. Tu dopiero jest dym smile
    • zoe7 [...] 08.12.08, 21:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zoe7 [...] 09.12.08, 09:32
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • anika772 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 08.12.08, 21:46
      Otoczenie nieważne, olek zupełnie. Gorzej z mężem, rzeczywiście ten
      konflikt dotyczy sprawy bardzo ważnej, więc lepiej byłoby się jakoś
      dogadać. Nie wiem jak, bo raczej ciężko tu o kompromis. Może rozmowa
      z mediatorem, psychologiem? Żeby na konflikt, brak szacunku,
      wywieranie presji, naciski, nierozumienie, obawy i motywacje-
      spojrzał fachowym obiektywnym okiem?
      • arioso1 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 08.12.08, 21:48
        moze adopcja?wezmiecie starsze 2-3 letnie dziecko
    • lady001 Re: nie chce drugiego dziecka :/ 10.12.08, 20:33
      rozumieeeeeeeeee i szanuje ,sama chciałabym mieć wiecej czasu dla
      siebiecryingja mam 22 lata,5cio miesięcznego synka,i drugie w
      drodze,stało sięcrying takiego mam odpowiedzialnego faceta!!!ale urodze !
      boje się drugiej cesarki,znowu nie przespane noce,i pełno
      dolegliwości....
      mus to mussss
Inne wątki na temat:
Pełna wersja