Będę 36letnią babcia...Boze!!!

15.08.08, 18:38
Mam 36lat, swoją Córke urodzilam w wieku 19lat, jej ojciec nas zostawił. Było mi bardzo cięzko, ale udało się skonczylam szkołe, otworzyłam swój slon fryzjerski, zaczelo sie ukladac. Od kiedy pamietam, córka ciagle mi wypominała, to ze nie ma ojca, ze mamy male mieszkanie itp. Starałam się zeby jej niczego nie brakowała, swoim kosztem fundowalam jej wakacje za granica, markowe ubrania i kosmetyki. Córka ma 17lat, kilka dni temu oswiadczyla ze jest w ciazy...
Nie wiem co mam robic... Mamy mieszkanie 38m2, dwa malutkie pokoje. Córka jest w liceum, ojciec dziecka ma 19lat, wydawał się "normalny"
Jego rodzice nie chca słyszec o slubie, powiedzieli ze złoza sie na wyprawke dla dziecka i ze moga oplacac czaesc pieniedzy za wynajem mieszkania...
Teraz gdy wyszłam na prosta, gdy spałaciłam kredyty i pozyczki rodzinne, teraz gdy poznałam mężczyzne z którym czuje sie wspaniale, taka wiadomosc...
Poradzcie cos , prosze....
    • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 19:47
      W zasadzie są 3 wyjścia
      1. Ty i Twój partner adoptujecie wnuka. Moim zdaniem mało
      prawdopodobne, bo jesteś na tyle młoda, aby urodzic partnerowi Wasze
      wspólne dziecko. To wyjście jest dobre dla małżeństw, w których
      oboje są biologicznymi rodzicami młodej matki.
      2.Najmniej komplikuje życie oddanie dziecka do adopcji - może
      adopcja ze wskazaniem. Musi to być jednak decyzja Twojej córki. I
      nie jest prawdą, że wszystkie matki, które zdecydowały sie na ten
      krok mają całe życie syndrom matki, która odrzuciła dziecko.
      Przeciwnie, może oddać dziecko do adopcji z miłości do niego. Zaraz
      mi się dostanie od forumowiczek.
      3. Wychowujesz wnuka wspólnie z cóka ( kolejność nieprzypadkowa, tak
      to Ty jesteś mamobabcią lub babciomamą). To Ty bierzesz na swoje
      barki pełną odpowiedzialność materialną i moralną za dziecko. To Ty
      chodzisz z nim do pediatry, to Ty zajmujesz sie nim gdy płacze w
      nocy. Młodociane matki, bardzo, ale to bardzo rzadko sprawdzają sie
      w roli mam. Nie oznacza to, że nigdy ( tu znów zaatakuja mnie te i
      owe panie), ale najczęściej tak jest. Macierzyństwo wymaga pewnej
      dojrzałości. Sama mam 18 letnich synów i nie bardzo sobie wyobrażam
      ich w roli ojców. I dlatego kilka lat temu sama kupiłam im
      prezerwatywy - czy ich juz użyli nie wiem, ale nie jest to sedno
      sprawy.
      To, że rodzice ojca nie chca słyszec o ślubie jest sensowne. Po co
      za2 lata się rozwodzić. A gdyby przypadkiem związek przetrwał zawsze
      można wziąć ślub.
      Pozostaje kwestia nauki ( ciąża nawet u tak młodych dziewcząt
      przebiega róznie) i pieniędzy. Sama wiesz ile kosztuje dziecko. Tak
      więc warto sprawy załatwic bardzo skrupulatnie z ołówkiem w ręku ( a
      może nawet w Sądzie Rodzinnym lub u notariusza).
      Zyczę wytrwałości - co się stało to się, raczej , nie odstanie. O
      aborcji nie piszę ani słowa- jest prawnie zabroniona. Moim zdaniem
      niestety.
      • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 19:53
        Dziekuje za odpowiedz.
        Moja Mama, sugerowała własnie aborcję. Tyle ze Córka jest juz w 4miesiacu.
        Trudno jest sie z nia dogadac. Na poczatku była zachwyconą ciaża i wizją malutkiego, słodkiego Dzidziusia.
        Tyle ze jej przeszło, zabralam ja do mojej kolezanki której własnie urodzila sie dzidzia. Córka zobaczyła ze to nie jest takie łatwe i przyjemne-jak myslała.
        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:06
          Aborcja jest w Polsce prawnie zabroniona. Zdecydowali o tym Obrońcy
          Życia Poczętego, którzy troszczą się o nie, póki jest w łonie matki.
          Potem juz zdecydowanie mniej. Moje prywatne zdanie jest takie, że
          aborcja nie jest morderstwem, jest złem, ale czasem mniejszym niz
          dawanie życia ...
          Pomyśl o adopcji ze wskazaniem. 17 latka nie jest , najczęściej
          dojrzała do tego, aby sprostać oowiązkom matki, które nie kończą się
          gdy dziecko pójdzie do przedszkola.
          17 latka nie ma podstaw materialnych, aby zapewnić dziecku warunki
          życia i rozwoju.
          17 latka , najczęściej, znudzi się maleństwem, a wtedy cały ciężar
          spadnie na Ciebie.
          Dziecko nie jest zabawką 17 latki.
          Są ludzie- dojrzali, zamożni , odpowiedzialni, którzy nie moga miec
          dzieci. Oni są wstanie zapewnić i miłość i opiekę i wykształcenie i
          dobre warunki bytowe.
          Dziecko będzie w kochającej rodzinie- nie tak jak piszesz na 38m2 u
          babci, z mamą której bardziej w głowie matura i dyskoteki niz kolki
          i szczepienia.
          Zaraz forumowiczki oskarżą mnie o cynizm. To nie cynizm, to realne
          spojrzenie na życie. Hasełko Bóg dał dziecko da i na dziecko" jest
          przeżytkiem.
          Pogadajcie z mądrym psychologiem, ale nie kościelnym, nawiedzonym.
          Weź kartke i napisz argumenty za i przeciw adopcji.
          • liwilla1 Re: adopcja ze wskazaniem 16.08.08, 10:22
            moze i nie jest takim zlym pomyslem, ale przede wszystkim chec musi wyrazic
            corka - i chyba najlepiej po porodzie. przypomina mi sie film Juno, fantastyczny
            zreszta. Nie zapominajcie jednak o ojcu dziecka - on rowniez powinien wyrazic
            zgode na takie rozwiazanie.
      • koliberek400 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 13:09
        nie,no ta wypowiedz zwalila mnie z nog!!!

        > 2.Najmniej komplikuje życie oddanie dziecka do adopcji - może
        > adopcja ze wskazaniem.
        przeciez to totalnie pusta i durna wypowiedz!!!komu niby najmniej
        komplikuje zycie?matce,dziecku,czy innym czlonkom rodziny?jak mozna
        oddac dziecko do adopcji z milosci do niego?ty bys tak zrobila?!
        jakby mnie matka oddala do adopcji i wypali taki tekst,ze oddala
        mnie z adopcji,to bym jej wiecej na oczy widziec nie chciala!!!

        > 3. Wychowujesz wnuka wspólnie z cóka ( kolejność nieprzypadkowa,
        tak
        > to Ty jesteś mamobabcią lub babciomamą). To Ty bierzesz na swoje
        > barki pełną odpowiedzialność materialną i moralną za dziecko. To
        Ty
        > chodzisz z nim do pediatry, to Ty zajmujesz sie nim gdy płacze w
        > nocy. Młodociane matki, bardzo, ale to bardzo rzadko sprawdzają
        sie
        > w roli mam.

        wiesz co,ja urodzilam coreczke jak mialam ciecale 19 lat i nie bylo
        u mnie czegos takiego,ze mama moja wychowywala mi dziecko,chodzila
        do pediatry,czy wstawala do niej w nocy.Znam troche dziewczyn,ktore
        byly mlode jak urodzily i wszystkie zajmowaly sie super swoimi
        dziecmi,nie podrzucaly swoich pociech do dziadkow.A odpowedzialnosc
        materialna?u mnie pracowal partner,zgadza sie,mieszkalismy u
        mamy,ale to ona to zaproponowala,nie zylismy z jej pieniedzy.A
        autorka watku pisze,ze rodzice chlopaka deklaruja pomoc finansowa.

        > To, że rodzice ojca nie chca słyszec o ślubie jest sensowne. Po co
        > za2 lata się rozwodzić. A gdyby przypadkiem związek przetrwał
        zawsze
        > można wziąć ślub

        a skad wiesz,ze sie beda rozwodzic?i takie twoje durne zalozenie,ze
        zwiazek moze przypadkiem przetrwa...
        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 18:26
          Czy do Ciebie kierowałam ten tekst? Nie! Możesz uważać, że
          dziewczyna 13 letnia wychowwa dziecko - Twoja sprawa. Ja mam inne
          zdanie.
          P.S. Gdybym nie miała warunków na wychowanie i godne warunki dla
          dziecka to własnie w imi miłości i odpowiedzialności oddałabym je do
          adopcji a nie skazywała na nędzę.
          • koliberek400 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 18:41
            13 letnia dziewczyna na pewno nie.

            > Czy do Ciebie kierowałam ten tekst? Nie!

            forum jest do tego,zeby wypowiedziec swoje zdanie
            • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 18:59
              Tak, forum jest otwarte, możesz wypowiadać swoje zdanie dotyczące
              sytuacji, ale nie oceniac moje wypowiedzi. Ja nie oceniam Twoich.
        • rotera Re:'durny' 18.08.08, 13:03
          nie podzielam zdania ani Twojego ani poprzedniczni,
          jednak nadużywanie słowa 'durny' nie robi Twojej wypowiedzi bardziej
          wiarygodnej, a sprowadza rozmowe do pyskówki
    • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 19:57
      Siedze i płacze i mysle. Co zrobilam zle, w którym momencie popełniłam bład...
      Od kad urodzila sie Córka (jej ojciec mnie zostawil gdy dowiedzial sie ze jestem w ciazy) nie bylam z zadnym mezczyzna. Nie chciałam zeby Córka miała jakis wujków czy ojczymów. Rozmawiałam z nią o antykoncepcji, tyle ze ona mowila ze jeszcze nie rozpoczela wspołzycia seksualnego.....
      • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:08
        Nie myśl gdzie popełniłas błąd, bo to już nic nie da.Tylko ten kto
        nie ma dzieci nie popełnia błędów wychowawczych. Nie obciążaj się.
        Uważam, że potrzebna jest Ci ewna dawka egoizmu - jeśli jesteś z
        kims związana nie rezygnuj z tego związku dla córki/wnuka...
      • nchyb Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:22
        nie płacz, nie zadręczaj się. Ewentualnie pogadaj ze swoją mama,
        gdzie ona popełniła błąd, że w sumie z Tobą przed laty było
        identycznie. Dwa lata w tym przypadku to niewielka różnica.
        Byłąś młodziutką samotną matką. A jednak "wyszłaś na ludzi". Więc
        dlaczego z Twoą córką ma być inaczej? Jest gorsza lub głupsza od
        Ciebie? Pewnie nie, więc i jej może się życie ułozyć. Ciąża
        młodziutkiej dziewczyny szczytem szczęścia nie jest. Ale też nie
        jest końcem świata.

        Przede wszystkim musisz dowiedzieć się, czego chce twoja córka. Nie
        sgerować się opinią matki. Czy ciebie też namawiała przed laty do
        aborcji? Chciałaś? Słuchałaś matki czy postąpiłaś po swojemu?

        > Od kad urodzila sie Córka (jej ojciec mnie zostawil gdy dowiedzial
        sie ze jeste
        > m w ciazy) nie bylam z zadnym mezczyzna. Nie chciałam zeby Córka
        miała jakis wu
        > jków czy ojczymów.
        może to właśnie był ten błąd? Napraw go i nie poświęcaj reszty
        życia. Pamiętaj, jesteś nie tylko mamą i ewentualnie babcią, ale też
        kobietą i to całkiem młodą. Życie stoi przed tobą.
        • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:31
          Ja bylam wychowana troszke inaczej. Od 15roku zycia pracowalam, umialam odłozyc pieniadze itp. Córka nigdy nie pracowala, najprostrze domowe obowiazki sprawiaja jej trudnosc. Jest leniwa. Własnie dlatego tak sie martwie...
          Moze poprostu powinnam chlopaka córki i córke sprowadzic do nas do mieszkania. Niech mieszkają razem a wydatkami podzielic sie z jego rodzicami??
          • echo1111 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 22:40
            To chyba najlepsze wyjście. Niech zamieszkają razem i spróbują wziąć
            odpowiedzialność za swoje życie. Ty możesz im pomagać w miarę
            możliwości ale nie powinnaś rezygnować ze swojego szczęscia
            rezygnując ze swojego związku, pracy. Zawsze to córka była na
            pierwszym miejscu chyba nadszedł czas zeby w końcu pomyśleć też o
            sobie. Jeżeli od początku przejmiesz opiekę nad wnukiem to córka
            szybko się do tego przezwyczai i nie doceni.
            Nie doradzałabym adopcji chyba że to córka sama dojdzie do tej
            decyzji. W innym przypadku może mieć w przyszłości ogromny żal do
            Ciebie.
      • lola211 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 10:27
        Jaka mac taka nać.Chcialoby sie rzec.Stalo sie , trudno.Dziwie sie
        twoim dylematom, masz osobiste doswiadczenia z przedwczesna ciaza,
        wiesz jak to jest, ciezko zapewne, no ale mozna przeciez wyjsc na
        prosta, co tobie sie udalo.Czyli chyba nie taki dramat?
        Musisz pomoc corce i kropka.
        • arioso1 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 12:02
          Mysle ze nauczyłas córke tego lenistwa i teraz ona mysli że dalej
          ja bedziesz wyręczać.
          Najlepiej dla niej i dla ciebie jesli ona sama bedzie sobie radzic-
          ty jej pomóz załatwic formalności i zabezpiecz aby otrzymywała
          pieniądze od ojca dziecka-reszte niech robi sama.
          bo wychowasz jej dziecko, ona bedzie sie bawiła twoim kosztem a
          potem zabierze dziecko za 5 lat i nawet dziekuje nie powie.
          Skoro była na tyle dorosła zeby rozkładac nogi niech bedzie na tyle
          dorosła i radzi sobie sama-a ty obserwuj ale zbytnio sie nie
          angazuj, bo moja ciotka swojej córce nawet w nocy dziecko do cycka
          przykładała , zeby sie szanowna curusia wyspała czasem jak wróciła
          z dyskoteki,po 3 latach poznała amanta i wyjechała z nim zostawiła
          dziecko matce,matce nadgorliwej której sie tez wydawalo że z jej
          winy córka zaszła w ciąże, gdy Gabrysia miała iśc do komunii matka
          nagle sie zjawiła i zabrała dziecko a babunia tyle widziała/.
          Też miałam 16 lat jak zaszłam w ciąże 17 lat jak urodziłam - a matka
          mi powiedziała ze nie bedzie mnie wyręczac i poradziłam sobie sama.
    • green_sofia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:42
      Zaraz zaraz, a może by tak zapytać samej ciężarnej o zdanie co ? Bo my tu
      debatujemy co zrobic z dzieckiem które jest de facto JEJ. I pewnie w momencie
      porodu będzie juz nawet pełnoletnia.
      Jeśli dziewczyna zdecyduje się wychować dziecko ty musisz dopełnić wszelkich
      starań żeby jej to ułatwić.
      Pogadaj z córką, nie z nami.
      • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 20:46
        Nie bedzie pełnoletnia , bo de fakto to teraz ma 16lat za 2miesiace skonczy 17nascie. Rozmawialam z Córka, jak wyobraza sobie dalsze zycie. Powiedziala mi w prost ze chce skonczyc szkole, od czasu do czasu skoczyc na impreze. Wymyslila ze zrezygnuje z pracy aby siedziec z wnukiem w domu. Szczerze, to nie wiem czy jestem gotowa na takie poswiecenie.
        • mika_p Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:05
          Że ty zrezygnujesz? A kto was utrzyma? Ciebie, ją, maleństwo? Chyba czas córkę
          wprowadzić w realia finansowe rodziny.
          A po szkole, co córka planuje? Studia, pracę?

          Będę obserwować twoją historię z uwagą, mam 30 lat i 10-letniego syna.
          • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:10
            Prowadze salon fryzjersko-kosmetyczny i teoretycznie gdybym zrezygnowala z pracy w nim przynosil by dochody (coprawda mniejsze), tyle ze ja kocham swoja prace, kocham to o robie i jak to sie mowi panskie oko konia tuczy...
            Narazie planuje zrobic mature, wspominala cos tam o studiach ale z jej zapalem watpie w to...
            • nchyb Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:28
              na twoim miejscu na pewno nie zamieniałabym się w darmową służącą
              niańkę dla wnuka.
              Ale zastanawia mnie coś innego. Twoje przekonanie, że córka jest
              zła, leniwa, itp. Teraz pewne "lenistwo" jest w pełni zrozumiałe, w
              końcu ciąża jest sporym wysiłkiem dla organizmu. Ale z drugiej
              strony trochę mnie dziwi twoje podejście do córki. Taka matka polka
              z ciebi mi się jawi, latami chłopa nie dopuszczała do siebie, od ust
              sobie odejmowała, byleby córce wszystko zapewnić, a ta
              niewdzięcznica leniwa nie docenia i w ciążę zachodzi. Gdyby nie ta
              ciąża córki, to wypisz wymaluj Ostatnie wagary Ziółkowskiej mi
              przyszłyby na myśl. Tylko chyba tamta matka węcej wiary w córkę
              miała i chyba ją wspierała bardziej. Chociaż tak jak ty wyręczała we
              wszystkim i życia w realu nie nauczyła. To właśnie ten twój błąd.

              Co prawda, ty pracowałaś od 15 roku życia, ale też to nie ustrzegło
              cię od zostania samotną matką nastolatką. I zobacz - wcale nie
              przyczyniło się to do czegoś złego! Tyle, że sama nie wykorzystałaś
              wzorców i nie nauczyłaś córki chociażby odkładania pieniędzy. Tylko,
              czy ma z czego odkładać? Może pora ją tego uczyć? Nie za ostro
              jednak, bo w jej stanie to nie wskazane.

              Nie wiem, jak Twoja matka podchodziła do cuebie i Twojej ciąży. Ale
              Ty wiesz, co możesz zrobić dla córki. Na pewno nie będzie dla niej
              dobre (ani dla Ciebie!!!) zostanie jej darmową niańką, ani
              zabieranie jej, chłopaka i dziecka do Twojejego małego mieszkanka. W
              tej sytuacji nie widzę szans dla prawidłowego rozwoju Twojego nowego
              związku. A to też może być powodem braku prawidłowych wzorów
              rodzinnych dla Twojej córki.

              Może jednak warto skorzystać z propozycji rodziców chłopca? Ale co
              do wspólnego ch zamieszkania. A ten 19-latek pracuje? Uczy się? Jest
              zdeterminowany zostać ojcem i dać sobie radę, czy to ciepłe kluchy,
              którymi rodzice sterują? Czy koleś, który zaliczył małolatę i chce
              dalej hulać z kolesiami?

              Dopiero odpowiedzi na takie pytania pomogą ustalić, co dalej.
              Młodziutkie matki bywają często wspaniałymi matkami. Dodatkowo
              kończą szkoły, studia, ustawiają się w życiu wcale nieźle. Ale nie
              zawsze. Inne nie kończą żadnej szkoły, związki im się rozpadają, a
              cierpią maluchy. Trudna sprawa.
              Wiele zależy od córki, ale jej obecne decyzje mogą być bardzo
              dziwne, zmienne i nie do końca przemyślane. Hormony szaleją. Ważne,
              by córka wiedziała, że ją wspierasz, ale że jednak nie poświęcisz
              dla niej reszty swojego życia. Bo to będzie jej życie. Już na
              zawsze, niezależie od dokonanego wyboru.
            • mika_p Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:32
              Umiesz ocenić, o ile mniejsze?
              Popatrz na forach, są różne wyliczenia, ile kosztuje wyprawka, ile kosztują
              bieżące pampersy, mleko, sloiczki, szczepienia, ubranka. Każ córce odjąć te
              koszty od zmniejszonego dochodu i spytać, czy dalej podtrzymuje propozycję.
              Niestety, będzie musiała szybko dorosnąć. Współczuję jej, bo w tym wieku jest
              trudniej, niz jak się ma nawet te 19 lat.

              A co ty o tym myślisz? Rozważasz oddanie wnuka do adopcji, czy to się nie mieści
              w twoim światopoglądzie?
    • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:28
      Musisz przede wszystkim pomoc jej stac sie mama ( a tacie- mlodym tata) i pomoc
      jej skonczyc szkole. Nie wiem jak widzi to szkola- czy pozwola jej konczyc
      szkole trybem indywidualnym czy wywala do szkoly wieczorowej?
      A ojciec dziecka uczy sie, studiuje?
      Uwazam, ze jdno z nich powinno sie rozejrzec za praca- to w ramach nauki
      odpowiedzialnosci. Pogadaj z rodzicami drugiej srony, policzcie ile ewentualnie
      moglibyscie mlodym pomoc. Ale przede wszystkim obie strony powinny dogiac
      mlodych- iech oni sie zdeklaruja ale po konkretach- jak to sobie wyobrazaja. A
      dorosli niech stworza "poduszke bezpieczenstwa" taki plan B.
      Mlodzi musza sie wlasnym dzieckiem zajmowac- oczywiscie daj im wychodne raz na
      jakis czas, niech pojda na impreze, zdrowie psychiczne tez jest wazne, poza tym
      jesli zwiazek ma przetrwac to tez trzeba miec czas go budiwac, zwiazek ie bierze
      sie znikad.... ale to ICH dziecko. Ty jestes babcia i tyle.
      Nie zadreczaj sie popelnionymi bledami- zycie przynosi nam rozne niespodzianki,
      trzeba starac sie im sprostac.
      Corka i jej chlopak musza miec jasno dane do zrozumienia ze pomoc im nie rowna
      sie wyreczyc ich. Ze twoja rezygnacja z pracy nie wchodzi w gre. Wrecz
      przeciwnie oni musza zrozumiec ze teraz priorytetem ma byc ich mala rodzina- ze
      powinni zarabiac jakies pieniadze, ze musza sie dzielic opieka niezaleznie od
      tego jak beda zmeczeni. Im bardziej widac ze sie staraja i nie zawalaja-
      nagradzac ich chwilami bez dziecka. Oni sobie odpuszczaja- wy nie miejcie czasu
      na nianczenie wnuka.
      Byc moze taka strategia zaowocuje tym ze ktos zawali klase. Ale skutki
      dlugoflowe faktu ze ktos zobaczy ile wysilku musi wlozyc w rodzine sa lepsze niz
      fakt ze dziecko szkole skonczy a gowniarz jak byl tak pozostal....

      powodzenia- tez urodzilam dziecko majac 17 lat. Dalismy sobie rade smile)
      • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:49
        Chłopak uczy sie. Jego matka wprost powiedziala ze ciąza to problem dziewczyny i jej matki, ze ona moze wesprzec nas finansowo ale tylko tyle. Jej Syn ma się uczyc i nie bedzie pracował. Alimenty dla niej to najmniejszy problem, moze placic nawet 800-900zł miesiecznie. Tyle ze nie o to chodzi, pieniadze nie wszystko zalatwiają.
        • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:54
          no to alez oczywiscie ze iech placi- pieniadze to nie wszystko, ale umowmy sie
          ze sporo smile
          ale przyszla babcia zabiera chlopaka i w domu zamyka, czy zgadza sie na ich
          zwiazek, czy dazy do rozbicia- jak to wyglada? Bo jesli rodzice mlodego beda
          placic za utrzymanie dziecka to pol biedy, niech chlopak nie pracuje. To dosc
          komfortowa sytuacja ze sie nie ma na glowie trzech rzeczy a jedynie dwie. I
          iekoniecznie musi byc zla. Wszystko zalezy od ogolnego klimatu... wspolczuje
          naprawde sama mam 16 i 15, wiec drze smile
          • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 21:57
            Matka chłpoaka powiedziała, ze moze wynajac mieszkanie mojej Córce, ale jej Syn bedzie mieszkał z nią, bo moja Corka ani mu nie ugotuje ani nie uprasuje, przy malym dziecku on się nie bedzie mógł pouczyc ani nic. Ogolnie chce sie po cichu wycofac...
            • koliberek400 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 13:36
              powiem szczerze,ze matka chlopaka nie mowi zle,jesli chodzi o
              kwestie jego nauki,tego,ze twoja corka mu nie upierze czy
              ugotuje,sama wczesniej pisalas,ze troche sie zdziwila,jak ja
              zabralas do znajomej,ktora ma male dziecko,ze to az tyle pracy i
              wysilku wymaga.Ja mysle,ze to nie jest glupie rozwiazanie,niech
              matka chlopaka placi,dobrze,ze chce dac pieniadez,to juz duzo.Corka
              niech mieszka z toba,bo mysle,ze sama nie da sobie rady,szczegolnie
              na poczatku.Ale pamietaj,zeby nie rezygnowac ze swoich
              przyjemnosci,z pracy,ktora lubisz,ze spotkan z partnerem itd,to
              twoja corka bedzie matka i to ona musi wychowywac swoje dziecko,nie
              ty,ty jej mozesz pomoc.
              a chlopak,jesli jest madry,to skonczy szkole,zdobedzie wyksztalcenie
              i jesli mu na twojej corce naprawde zalezy,to nie bedzie sluchal
              matki,jesli ona bedzie go nastawiala negatywnie do
              dziewczyny.Trzymaj sie,jakos sie ulozy
              • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 19:02
                Dziś druga babcia chce płacic a jutro zapłaci tyle i tylko tyle ile
                zasądzi jej sąd. I ani złotówki więcej. A ponieważ są to alimenty od
                dziadków, moga byc symboliczne. I co wtedy? Wegetacja?
    • green_sofia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 22:00
      To ja może opowiem historie która mam nadzieje trochę podniesie Ciebie i Twoją
      córkę na duchu.
      Chodziłam do gimnazjum z dziewczyną, nazwijmy ją Ania, za którą nie dałabym
      przysłowiowych 5 groszy- głupiutka, niedojrzała, oceny-trójeczki nie więcej, ale
      na imprezy i do chłopaków to była już bardziej chętna. Mimo to myślę że zawsze
      była gdzieś w głębi dobrym człowiekiem.
      No i w wieku lat 18 ciąża- kiedy o tym usłyszałam byłam przerażona bo nie
      wyobrażałam Ani opiekującej się złotą rybką a co dopiero dzieckiem. Popędziłam
      ze wsparciem oczywiście, a było ono potrzebne bo dziewczyna w rozsypce. Jednak
      wraz z rosnącym brzuszkiem wiele rzeczy się układało- mama wreszcie przełknęła
      całą sprawę i zaczęła się cieszyć nadchodzącymi narodzinami wnuka. Była dla
      dziewczyny dużym wsparciem. A ja jako urodzony obserwator przyglądałam się
      koleżance- byłam w pogotowiu do wypłakania się, pomagałam w wyborze wózka ale
      przede wszystkim patrzyłam. I ta moja Ania z głupiutkiego blond stworzenia
      zaczęła zmieniać się w matkę. To jak mówiła o swoim dziecku o przyszłym życiu
      stawało się dużo bardziej dojrzałe.
      Ale zbliżała się kolejna przeszkoda - matura. I dziewczyna w 8 miesiącu ciąży
      zdała tą maturę, i to dużo wyżej niż można było się spodziewać. Dzidzia urodziła
      się zdrowa i aż serce rośnie gdy patrzy się na to jak zmieniła swoją mamę.
      Ania od października zaczyna dodatkowo zaoczne studia.
      Ojciec oczywiście ogranicza się również do pieniążków. Dziecka nawet nie widział.

      Macierzyństwo to (chyba bo jeszcze nie było mi dane sprawdzić) coś co naprawde
      potrafi zmienić kobietę.
      • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 22:05
        Ja to rozumiem wszystko. Tylko problem jest tez w tym, ze ja dopiero teraz stanelam na nogi. Nie mam pomocu Męża, Rodziców. Dopiero co odchowalam dziecko i teraz co, to dziecko bedzie mialo dziecko czyli historia sie powtarza. . .
        • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 22:13
          ale dalas sobie rade? to i dziecko sobie da- uszy do gory.....
          jesli dziewczyna mialaby mieszkac z dzieckiem sama- to bym jednak optowala by
          nie ieszkala sama. To jednak strasznie trudne jest- co innego samio mlodzi niech
          sie zycia ucza z dochodzaca pomoca doroslych a co innego sama porzucona
          dziewczyna sad
          • moniazwarszawy Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 23:05
            Moze to zabrzmi egoistycznie, ale myslałam ze teraz przyszedł czas na mnie. Z e w wakacje bede mogła poleciec ze swoim partnerem na wakacje za granice czy cos takiego...
            Do tej pory wszystkie pieniadze szły na spłate kredytu i na Córke.
            • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 23:14
              Jakie egoistycznie-to normalne ludzkie potrzeby. Najwyżej pojedziesz
              trochę później. To Twoja córka będzie miała dziecko -Ty jeśli
              zaadoptujesz.I nie żartuj,ze nie zostawisz już córki samej np. na
              tydzień z powiedzmy rocznym dzieckiem. I jeszcze jedno-jeśli
              zrezygnujesz z pracy Twoja córka nigdy nie nauczy się
              odpowiedzialności i zrobisz jej przez to ogromną krzywdę. 17,5
              letnia matka-choć z pewnością niedojrzała powinna przejąć obowiązki
              przy dziecku a Ty w ramach pomocy-a nie odwrotnie.To samo się tyczy
              ojca dziecka-jeśli sięnie uda pomocy relnej uzyskać to chociaż
              finansową.
    • hrabina_murzyna Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 15.08.08, 23:26
      Monia mam wrażenie, że całe Twoje życie sprowadzało się do bycia
      matką. Ja to widzę tak: wpadłaś z pierwszym facetem, urodziłaś
      dziecko i żyłaś tym dzieckiem aż do teraz. Uwiesiłaś się na corce i
      ta corka stała się dla Ciebie mężem. Teraz Twoja corka dorosła,
      zostanie matką a Ty podświadomie masz do niej żal, wylewasz swoje
      frustracje, obwiniasz ją o swoje zmarnowane życie. Ale co ona
      zawiniła? To Ty dokonywałaś wyborow, nikt Ci nie bronił znaleźć
      sobie faceta, jeździć na wakacje, nauczyć corkę samodzielności.
      Zachowujesz się jak nastolatka. Nie musisz rezygnować z życia,
      faceta, ale masz corkę i musisz być za nią odpowiedzialna. Wakacje z
      facetem poczekają, a Ty skup się na corce. Przypomnij sobie jak to
      było 16 lat temu, kiedy sama byłaś w identycznej sytuacji.
      Co do dziecka- rodzice chłopaka niech płacą, ustal to sądownie lub u
      notariusza. Papier to papier. Corka niech mieszka w domu, nie
      nalegaj na ślub, nie zgadzaj się na wspolne mieszkanie z chłopakiem.
      Jak będzie chciał być ojcem to będzie.
      • kalina1970 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 00:23
        Nalezalo dziecko uswiadomic skad sie biora dzieci i jak tym dzieciom
        przeciwdzialac,nie plakalbys teraz.Historia sie powtarza...bos ,"ze
        sie tak niegramytcznie wyraze" i ty glupia i twoja matka
        glupia,dziecko twojej corki madrzejsze rowniez nie bedzie,czeste
        historyjki...dobrze,ze teraz tipsy modne,przynajmniej na mleko i
        pielucy bedziesmile.
        • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 01:13
          Najprawdopodobniej sama jesteś głupia skoro takie brednie wypisujesz.
          Niezależnie od tego jak bardzo uświadomisz dziecko nie wiesz do końca w którą
          stronę mu odbije gdy przyjcie okres buntu i burza hormonów z którą nie każdy
          nastolatek jest w stanie sobie poradzić.
          Rozumiem ze ty taka mądra i przewidująca doskonale wiesz jak będziesz
          przechodziła menopauzę, jak zareaguje twój organizm na te zmiany.
        • betty_julcia Kalina 1970 16.08.08, 12:06
          Monia moze i głupia ale chciałabym być taka głupia i tak sobie
          świetnie w zyciu radzić.... Ciekawe co stoi za twoją głupotą...smile
          • anulkas86 Kalina 1970 16.08.08, 22:41
            Mam spore wątpliwości co do inteligencji osoby która takie głupoty pisze. Ja
            byłam doskonale uświadomiona skąd się dzieci biorą. I co robić żeby jednak
            sienie brały. I co z tego wynikło? Urodziłam synka w wieku 19 lat. I dobrze mi z
            tymsmile
    • asia06 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 00:14
      Córka jest prawie pełnoletnia. Wystąpić z pozwem o alimenty do sądu.
      Zawsze to jakieś dodatkowe pieniądze. Pewnie niewielkie, ale zawsze.
      Wesprzeć córkę, zapewnić jej pomoc, ale kierunkować tak, by sama
      zaczęła się dzieckiem zajmować. Pomóc na początku w wynajęciu
      jakiegoś mieszkania dla niej i dla malucha. Pomóc ile się da,
      zwłaszcza psychicznie. Córka jest młoda, ale nie jest dzieckiem.
      Musi się swoim dzieckiem zaopiekować, skoro je już ma i basata. Jak
      sama twierdzisz, nie byłaś wiele starsza, jak urodziłaś córkę. A ze
      swoim partnerem zająć się rodziną i ewentualnie własnym dzieckiem.
    • deela Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 00:38
      trudna sprawa
      ale pozwole sobie wyrazic moje zdanie
      na aborcje juz za pozno
      sama jestem umiarkowana zwolenniczka ale w 4 m-cu juz bym sie nie odwazyla
      absolutnie nie wyreczaj mlodej w zajmowaniu sie dzieckiem! to jej dziecko i jej
      odpowiedzialnosc, owszem mozesz jej pomagac, to naturalne ale nie bierz na
      siebie wszystkiego! przeciez to NIE TWOJE DZIECKO!
      wartoby porozmawiac z mlodymi wspolnie "tesciowa" nie powinna miec istatecznego
      slowa, oboje mlodzi powinni zadecydowac co dalej
      niech twoja corus nie bedzie taka wygodna, ze ona posiedzi z "dzidzia" w domu a
      ty bedziesz ich utrzymywac, ma skonczyc szkole i znalezc prace, zacznijcie sie
      rozgladac za zlobkiem
      nie ma lekko, za cos trzeba zyc
      mlody jak chce studiowac to studia zaoczne, zadnego wygodnictwa
      beda mieli dziecko i musza wziac za to odpowiedzialnosc
      nie daj sie wrobic we wtorne macierzynstwo!
      • kalina1970 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 00:47
        no i zobacz deelcia...moj syn studiowalby dziennie,a matka takiego
        glupiego dziewczecia dostalaby 1000 i zostalaby z glupia corka i
        noworodkiemsmilesmilesmile
        • kalina1970 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 00:50
          a tego tysiaka dostalaby,tylko dlatego,ze ja dobra kobieta
          jestemsmilesmilena drodze sadowej dostalaby 100.
          • deela Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 01:19
            nie badz zalosna
            zaru..hal to niech ponosi konsekwencje, bedzie mial dzieciaka to szurac na
            zaoczne i do roboty
            nie on pierwszy i nie ostatni
            • kalina1970 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 14:35
              deelcia,nie irytuj sie,swiat niestety tak jest skonstruowany,ze to
              dama bedzie ponosic konsekwencje tego "ru..ia" jak to slicznie
              okreslilas,a chlopak da pieniadze na dzieciaka i tyle go bedzie
              slodka dzidzia interesowala,skonczy studia i zycie bedzie stalo
              przed nim otworem.
              • deela Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:17
                a to peszek
                nie ma lekko w zyciu
                zreszta moze on CHCe tego dziecka? pytal go ktos?
                • deodyma Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 12:33
                  oj, raczej nie sadze. chlopak zrobil dziewczynie dzieciaka i teraz umywa od
                  wszystkiego rece. rodzice wszystko za niego zalatwiaja. gdyby bylo inaczej, sam
                  by do niej przyszedl.
          • jodi20l Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 01:25
            matka głupiego dziewczęcia? Matka chłopaka w tym przypadku jeszcze
            głupsza. Synalek też. "Umoczył" a teraz liczy, że cudowni rodzice
            wszystko załatwią, byleby tylko on nie poniósł żadnych konsekwencji
        • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 01:22
          To zgodnie z twoją teorią głupia byś była skoro nie nauczyłaś syna używać gumki,
          a skoro taka tępa to oprócz tego tysiaka to jeszcze odpowiedzialność za dziecko
          swojego tępego syna wziąć byś musiała. Dziecko nie jest tylko dziewczyny ale i
          chłopaka i może należy to sobie uświadomić. Po pierwsze należało by ustalić czy
          chłopka uznaje dziecko czy o uznanie trzeba walczyć w sądzie, po drugie sprawa o
          alimenty, po trzecie uświadomić córkę, że okres zabaw sie skończyła, a zaczyna
          sie okres odpowiedzialności i dojrzałości
        • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 09:57
          Ciekawe czy byłabyś równie szczęśliwa gdyby Twój syn wpędził Cię w
          długi Kalino-pewnie z uśmiechem na ustach byś je spłacała a synek by
          sobie sudiował albo balował...
          Jak się coś pisze to przynajmniej z sensem.
    • malila Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 07:34
      Przede wszystkim Twoja córka potrzebuje matczynego wsparcia. Ale nie
      jest nim to, co do tej pory dla niej robiłaś. Do tej pory
      obsługiwałaś swoją córkę, robiłaś dla niej wszystko, co można było,
      żeby było jej dobrze, ustawiłaś się w roli osoby zależnej od swojej
      córki, bo Twoje szczęście zależało od jej zadowolenia. A to matka
      jest tą, od której zależy szczęście dziecka. Żeby dziecko stało się
      dorosłe i silne, musi mieć mocne plecy czyli rodzica. Jeśli chcesz,
      żeby Twojej córce się powiodło, nie możesz spełniać jej zachcianki i
      nie możesz zrezygnowac z pracy. To, czego ona rzeczywiście
      potrzebuje, to lekkiego popchnięcia do przodu, wskazania jej
      kierunku i utwierdzaniu w przekonaniu, że sobie poradzi. Potrzebuje
      Twojej pewności, że będzie dobrze.
      • malila dokończę: 16.08.08, 07:37
        Potrzebuje Twojej pewności, że będzie dobrze i poczucia, że za nią
        stoisz w razie, gdyby jej się noga obsunęła.
    • kol.3 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 08:17
      Monia nie bierz wszystkiego na siebie. Zdrowy egoizm jest niezbędny.
      Masz swoją pracę, swoje życie prywatne, nie rezygnuj z
      tego.Najwyższy czas aby córka nauczyła się odpowiedzialności. Skoro
      sobie zafundowala dziecko powinna ponosić odpowiedzialność,
      przynajmniej częściową.
    • denea Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 08:48
      Spójrz na to inaczej: tu nie chodzi o to, że Ty będziesz babcią, tu
      chodzi o to, że młodzi ludzie będą RODZICAMI. Od tego zacznij - to
      nie Twoje i Twojej córki dziecko, człowiek ma po pierwsze rodziców,
      dopiero po drugie babcię.
      Nie wyobrażam sobie, żebyś nadal obsługiwała dziewczynę, utrzymywała
      i była darmową niańką bo ona chce skończyć szkołę i jeszcze w życiu
      pobalować. Powinnaś ją wspierać, ale nie wyręczać, no sorki, ale to
      ich wpadka i ich konsekwencje.
      A już zupełnie nie rozumiem, dlaczego miałabyś rezygnować z własnego
      związku ! Zamierzasz powtórzyć historię i bez reszty poświęcić się
      wychowywaniu dziecka ? Mimo, że masz żal do losu, bo już
      raz "musiałaś" to zrobić ? A no właśnie, nie musiałaś - i teraz też
      nie musisz a nawet nie powinnaś.
      Bardzo mi tu brakuje stanowiska ojca, czy on w ogóle coś myśli na
      ten temat ? Czy może wydaje mu się, że dorośli jak zwykle
      załatwią "problem" ? Sam uzna dziecko czy potrzebne będzie sądowe
      ustalenie ojcostwa ? Chce z nimi mieszkać ? Zdanie jego matki znamy,
      a nim ani słowa, rozmawiałaś z nim w ogóle ?
      Pieniądze są ważne, bardzo ważne, i bardzo dobrze, że tamta strona
      poczuwa się do odpowiedzialności przynajmniej w tym zakresie. Jeśli
      gó..arz nie będzie miał chęci osobiście uczestniczyć w wychowywaniu
      dziecka to go nie zmusicie, ale to też nie znaczy, że to Ty masz po
      raz drugi być matką...
      Pomyślcie nad żłobkiem czy opiekunką, żeby córka mogła skończyć
      szkołę a Ty mieć swoje życie. Pomagaj jej przy dziecku - ale nie
      odwrotnie, że to ona ma czasem pomagać Tobie, jak jej się zachce.
    • asiam10 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 10:10
      Nie wszystkie odpowiedzi czytalam, więc może się powtórzę.
      1. Rodziców i chłopaka maksymalnie wykorzystać finansowo- jeśli się
      uda niech placa i za wynajem mieszkania i jeszcze daja na
      utrzymanie. Jesli nie poczuwaja sie do jakiejkolwiek pomocy przy
      dziecku- niech to rekompensuja w taki sposób. I dopoki beda placic
      nie poszlabym do sadu- tam na pewno wywalczycie duzo nizsza kwote.
      2. Córce wynajęłabym mieszkanie, blisko siebie, żeby w kazdej chwili
      moc przyjsc, pomoc, zajac sie itd.
      3. Mam wrazenie, ze przejmujesz cala odpowiedzialnosc za dziecko na
      siebie. Moim zdaniem blad! Ty bedziesz coraz bardziej sfrustrowana,
      nieszczesliwa, z czasem corke obarczysz swoimi niepowodzeniami.
      Jesli corka wg Ciebie jest niedojrzala, tym bardziej nie pozwolic
      jej uciec od odpowiedzilanosci. 17 lat to juz nie dziecko, czas
      dorosnac.
      4. Powinnas pracowac. Po pierwsze- nie widze powodu dla ktorego masz
      cale zycie poswiecic corce. Dalas jej swoja mlodosc, i słusznie.
      Pokazalas zycie, wychowalas. Czas by ona przejela stery. Po drugie-
      Twoja praca zapewni jakas stabilnosc finansowa. Dla Was obu i
      dziecka.
      5. Dopilnowac ukonczenia szkoly przez corke- nie mowie o studiach-
      te moze konczyc, jak troche odchowa dziecko- bedzie jej latwiej.
      Mature moze robic uczac sie nawet wieczorowo. Wtedy, kiedy Ty
      bedziesz mogla zostac z dzieckiem i sie nim zajac.
      Pamietaj- pomoc corce- tak. Przejecie na siebie calego ciezaru
      odpowiedzialnosci, pracy przy dziecku, rezygnacja z wlasnego
      szczescia i zycia osobistego- nie.
      Nie zbudujecie szczesliwej rodziny, jesli Ty, jako glowny jej motor
      bedziesz nieszcześliwa.
      I nie martw sie, ze corka nie da rady- Ty dalas, da i ona. Ma dobry
      wzorzec.
      Powodzenia!
    • madziulec Co Cie bardziej przeraza??? 16.08.08, 10:21
      To, ze corka idzie dokaldnie ta sama droga co Ty, czyli ma dziecko praktycznie
      sama bedac dzieckiem??

      a moze tak naprawde to, ze majac 36 lat stajesz sie babcia??? I ze to Cie
      automatycznie postarza? Ze wlasciwie sa dziewczyny na forum, ktore rodza swoje
      pierwsze dzieci w tymw ieku, a Ty jestes nie dosc, ze matka DOROSLEJ corki, to
      jeszcez babcia...

      No coz...
      Sama jestem samotna matka. Wiem, ze jest ciezko. Ale nie rekompensuje dziecku
      braku ojca drogimi ciuchami, wakacjami za granica, bo automatycznie zaczyna byc
      wlasnie brak kontaktu.
      Corka nie ma do Ciebie zaufania i nie traktuje Cie jak partnera, bo gdyby Cie
      traktowala, to o swoim dziekcu powiedzialaby Ci wczesniej a nie w 4 miesiacu ciazy.

      Tyle na pierwszy rzut oka.
      I nie przejmuj sie. Dzieci powielaja schamty rodzicow. To normalne.
      • roksanaa22 Mądrze pomóż... 16.08.08, 11:58
        Zawalczyć o to co się należy od "drugiej strony" jeśli córa nie
        potrafi...
        Popilnować dzieciaka ale wtedy kiedy możesz,masz czas i chęć.Pokazać
        jak dbać o malucha i jak się z niego cieszyć.
        Ja też urodziłam jako nastolatka i uwierz-jestem dobrą mamą.Zdałam
        maturę i uczyłam się dalej.Przy dobrej organizacji da się to zrobić
        bez uszczerbku na życiu rodziców młodychsmile
        Wiadomo,że to co sie stało to nie to czego rodzice oczekują.Ale
        można żyć dalej i dać radęsmile
        Jeśli córa potzrebuje wsparcie innej "młodocianej" zapraszam ją na
        privsmile
      • betty_julcia Moniko 16.08.08, 11:59
        Witajsmile
        Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji ale rozumiem Cię. Nie podoba mi
        sie ze niektórzy na forum oceniają Cię, doszukują sie w twoim i
        ćórki życiu analogii i konsekwencji, analizują twoje podejście do
        córki i to jak ty ją widzisz i przede wszystkim próbują wasze życie
        rozebrać na cząstki i przeanalizować.
        Za przeproszeniem o kant d...y rozbić takie analizy świętych
        forumowych wszystkowiedzących mamusiek....

        Ty dałaś z siebie wszystko, jesteś kochającą wspaniałą mamą, pełną
        determinacji, siły i odwagi. Życzyłabym wszystkim, żeby będąc w tak
        trudnej zyciowo sytuacji tak potrafiły poradzić sobie jak ty.
        Wychowałaś córkę jak najlepiej umiałaś, dałaś jej wszystko. Masz
        ciekawą pracą i co ważne jesteś w niej szefową. Jesteś naprawdę
        wspaniałą kobietą i matką i nie mozesz sobie niczego zarzucić.
        Twoja córka jest w ciąży a ty jej pomozesz. Zaakceptuj jej decyzję
        ale ona musi sobie zdawać sprawę z tego ze ty jej pomozesz a nie
        przejmiesz jej obowiązki.
        Wiem, ze masz swoje życie i że myslałaś ze wyszłaś na prostą. Ale
        pamiętaj, ze jeżeli ona dokonałaby aborcji lub oddałaby dziecko do
        innej rodziny to najbardziej ty byś to przeżyała. Ona też, jeżeli
        nie teraz to później, i ciebie moze obarczyć tą decyzją. Będziesz
        czuła sie współwinna oddania dziecka.
        Dałaś radę wychować swoją córkę sama, dacie radę we dwie z
        maleństwem. Jedno jest pewne, musicie wziąść pieniądze od rodziców
        chłopaka i zaangażować ich w wychowanie dziecka. Córka musi dojrzeć
        i przede wszystkim ona zajmować się dzieckiem, trudno, jej ciąża,
        jej dziecko, koniec imprez, wychodzenia - najważniejsze teraz to
        nauka i dziecko. Za pieniądze od chlopaka zastanówcie sie nad
        opiekunką.
        Nie wiem, trudno jest teraz napisać jakąkolwiek receptę ale
        pamiętaj, że to co teraz wymyślicie to nie jest tylko twojej córki
        decyzja i ty na równi z nią poniesiesz jej konsekwencje. I eszcze
        jedno jest pewne, ze nie popelniłaś zadnego błędu, wręcz
        przeciwnie...

        Aha, mam w bliskim otoczeniu koleżankę która w wieku 16 lat zaszla w
        ciążę, z tym ze chłopak miał ok 20. Dziś są wciaż razem, bardzo
        szczęśliwym i zaradnym małżeństwem. Życie dało im w kość, skończyli
        obydwoje studia, ona z poślizgiem, ale z pomocą jej mamy wszystko im
        się udaje. Mają dziś sieć aptek, budują ładny dom i są dobrym
        małżenstwem, mają dwójkę dzieci. Wszystko jest możliwe tylko
        podejmijcie dobrą decyzjęsmile Powodzenia!
    • ma_dre Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 12:29
      moniazwarszawy ochlon, co sie stalo, to...
      nie zmieniaj nic z twoich planow, kaz corce dorosnac, to najlepsze co mozesz
      teraz dla niej zrobic, bo przez lata wychowalas ja na niezla mimoze. Oklamala
      cie, mowiac ze nie wspolzyje, gdy chcialas jej pomoc uniknac tego, co
      skomplikowalo ci zycie. Nie mozesz calego zycia poswiecic jej. Powiedz dosc! 16
      lat to wiek, w ktorym wiele ludzi wkracza w doroslosc. Zachowala sie
      nieodpowiedzialnie, niech poniesie konsekwencje. I tak, z tego co piszesz, nie
      zostanie na lodzie, to wspaniale, ze rodzice przyszlego ojca chca placic za
      mieszkanie i do tego jeszcze pewna sume ma utrzymanie. Z taka pomoca powinna
      podolac . Pamietaj, to zycie corki, nie przezyjesz go za nia. Ona musi wiedziec
      co to doroslosc, odpowiedzialnosc. Przez lata oszczedzalas ja, zyla i bawila sie
      twoim kosztem. Czas to zmienic. Pozbadz sie wreszcie tego poczucia winy wobec
      niej, z jakim zyjesz od lat!
      Byc moze ciaza corki to mniej lub bardziej swiadoma reakcja na fakt ze juz nie
      bedzie w centrum twojej uwagi.
    • moniazwarszawy Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 12:32
      Dziekuje Wam za wszystkie rady, zaczelam troszke inaczej myslec dzieki niektórym zwrotomwink)
      Rozmawialam wczoraj wieczorem z Córka, ona nie chce tego Dziecka. Powiedziala ze nie bedzie karmila piersia, zmieniala pieluch, nieprzesypiala nocy, ten jej chlopak wypiol sie na wszystko i nie chce uczestniczyc w wychowaniu Dziecka. Zaproponowalam ze wezmiemy opiekunke do dziecka
      (poł na poł z Mama chlopaka) zeby Córka mogla skonczyc szkołe. Nie zgadza sie. Podejrzewam ze o moze depresja. We wtorek idziemy do psychologa...
      • marzeka1 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 12:48
        " I jeszcze jedno-jeśli
        zrezygnujesz z pracy Twoja córka nigdy nie nauczy się
        odpowiedzialności i zrobisz jej przez to ogromną krzywdę."- to jest jedna z sensowniejszych rad. Pisałaś wcześniej, że sama od 15 roku życia pracowałaś, by stanąć na nogi itp. pewnie chciałaś córce zaoszczędzić tego, więc dawałaś jej to, co najlepsze: ciuchy,wyjazdy itp. Dlatego piszesz teraz,że jest leniwa, nic nie umie zrobić, z tego, co piszesz, nawet przy dziecku oczekuje,że ty wszystko weźmiesz na siebie, a pna dalej będzie imprezować,uczyć się, jhakby nic się nie zmieniło. Tylko,że w ten sposób NIGDY nie nauczy się odpowiedzialności i ty możesz za rok/dwa wylądować z 2 wnukiem do opieki.Pomóc-owszem, ale mądrze, nie za cenę rezygnacji z własnego życia i zostania w wieku 36 lat babcią! i tylko babcią.
      • kawka74 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 12:53
        Na jej miejscu też bym miała depresję.
        Psycholog to może i dobre rozwiązanie, byle nie idiota, który będzie ją
        przekonywał jak to jest super być młodą mamusią, chociaż świat się wali - bo w
        tej chwili dla Twojej córki nie jest super i pewnie jeszcze długo nie będzie.
        Dajcie dziewczynie czas na pozbieranie się, bez nacisków i nachalnych tłumaczeń.
      • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 13:25
        może warto pomyśleć jednak o aborcji ewentualnie adopcji, nauka dojrzałości i
        odpowiedzialności córki kosztem wnuka nie jest najlepsza. Niestety tak to bywa ,
        że gdy przychodzi ciążą dziewczyna zostaje sama z zawalonym światem, a chłopak
        nie ponosi żadnych konsekwencji
        • purpurowa_komnata Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 14:03
          makurokurosek napisała:

          > może warto pomyśleć jednak o aborcji ewentualnie adopcji,
          Weź człowieku ta dziewczyna jest w 4 miesiącu-a może ma poczekać do
          5-tego i wtedy na tą aborcję?...
          Wiem przesadziłam-poza tym w Polsce aborcja jest nielegalna w
          przypadku tej dziewczyny.
          • wieczna-gosia Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 14:21
            no ale o adopcji mozna pomyslec....
            Chwala Bogu ze wydusila to w 4 miesiacu a nie w 8- zawsze to 5 miesiecy na
            poukladanie sobie zycia.
            Psycholog dobry pomysl. A moze jakies forum dla mlodych mam? sa takie- i sa
            takie watki. Twoja corka jak widze przyjela strategie zamykania oczu (dziecko
            nie, nieprzespane noce nie, konczenie szkoly nie, a najlepiej cofnijmy czas)- i
            jej prawo. Podrzuc jej te adopcje do myslenia, ogolnie ja mobilizuj. Zeby miala
            poczucie ze jej pomozesz a jednoczesnie- ze nic za nia nie zalatwisz.
            Tak czy inaczej- czy odda dziecko czy zostanie jego matka juz na zawsze- juz nic
            nie bedzie tak jak kiedys. Pozostaje pytanie- czy niestety? Moim zdaniem na
            podejscie corki moze miec tez to co napisalas ty o swoim wczesnym
            macierzynstwie- ze to bylo pasmo wyrzeczen. Jestem pewna ze to nie musi byc
            pasmo wyrzeczen i jednak troche radosci i samorealizacji mozna wprowadzic do
            ukladu. Niech twoje babciowanie i jej macierzynstwo bedzie inne- dostalyscie
            szanse- tak tez to mozna widziec.

            Trzymam kciuki za corke.
            • purpurowa_komnata Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 14:52
              Wiem Gosia,ze można pomyśleć o adopcji. Poza tym zgadzam się z
              każdym słowem Twojego posta. Ja się odniosłam tylko do aborcji w 4
              miesiącu.
              • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:13
                może również odnieś sie do postów o maltretowanych dzieciach. Nastolatka została
                sama z brzuchem, jej cały świat runą jest 50% szans na to że po urodzeniu
                dziecka i przy dużym wsparciu matki pozbiera sie i dojrzeje do roli matki.
                Pozostałe pięćdziesiąt procent daje jej szanse na bycie nieczułą,niedojrzała
                matką która nie będzie w stanie zająć sie dzieckiem, dla której wizja tego co
                straciła stanie się przyczyną nienawiści dziecka. Nie każdy jest dojrzały do
                bycia matką, według mnie lepsza jest aborcja niż poniżane , zaniedbane i
                zniszczone emocjonalnie dziecko
                • purpurowa_komnata Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:22
                  Nie było to tematem rozważań więc się nie odniosłam to tyle.
          • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:07
            wiele rzeczy w Polsce jest nielegalne, a jednak mają miejsce.
            • purpurowa_komnata Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:11
              > wiele rzeczy w Polsce jest nielegalne, a jednak mają miejsce.

              Bardzo Ci dziękuję za informację-bo nie wiedziałam,że ktokolwiek w
              Polce i na świecie zresztą- złamał prawo. sad
              • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:16
                są to trudne decyzje ( które powinny być bardzo dobrze przemyślane) w których
                wybiera się mniejsze zło. Nie każda dojrzała kobieta potrafi sobie poradzić jako
                matka, trudno więc oczekiwać że w tą rolę z łatwością wcieli się młoda
                rozkapryszona i porzucona nastolatka
              • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:26
                rozumiem że ty nigdy nie złamałaś prawa, wszystkie programy na kompie masz
                legalne nigdy nie ściągałaś plików mp3 ani avi. Wiem że trudno to porównywać do
                aborcji ale prawo jest prawem, zarówno aborcja w tak zaawansowanej ciąży je
                łamie jak i piractwo
                • purpurowa_komnata Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:39
                  Kobieto,nie rozumiem o co Ci chodzi i nie bedę tej wymiany
                  kontynuować.Skoro nie da się porównać nielegalnego oprogramowania z
                  aborcją- to nie porównuj i tyle. Miłego dnia. Skoro musisz mieć
                  rację to ją miej.
                  • makurokurosek Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 16:40
                    porównanie aborcji do piractwa miało na celu uzmysłowienie tobie że większość z
                    nas łamie prawo więc nie nam oceniać innych, zwłaszcza że w przeciwieństwie do
                    piractwa aborcja zawsze ma konsekwencje i jej ciężar musi ponosić osoba która
                    się na nią zdecydowała. Aborcja w tym wypadku jak dla mnie jest taką samą
                    alternatywą jak adopcja i osobiście ją również bym rozpatrywała
      • koliberek400 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 14:06
        nie wyobrazam sobie oddania dziecka do adopcji.Teraz stwierdzila,ze
        nie wyobraza sobie wstawania w nocy,zmieniania pieluch itd?!a spiac
        z chlopakiem bez zabezpiecznie to czego sie spodziewala?trzeba brac
        odpowiedzialnosc za swoje czyny,wszystko da sie polaczyc,wlasne
        zycie,szkola i dziecko.Mi sie to udalo,skonczylam szkole itd.Mimo
        tego,ze mialam niecale 19 lat jak urodzilam corke.Moze to
        hormony,zalamanie,ze chlopak sie wypial,moze psycholog pomoze jej
        zrozumiec,ze to nie koniec swiata,ze bedac mloda mama tez mozna byc
        szczesliwa i ulozyc sobie zycie.Jesli ty lub Twoja corka chcecie
        pogadac na privie to daj znac i podam adres.Pozdrawiam
        serdecznie,bedzie dobrze
        • kawka74 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 14:14
          To, że Tobie się udało i jest super, nie oznacza, że innym też się udaje i jest
          im super. Nie mierz wszystkich jedną, swoją miarą.
          Oddania do adopcji sobie możesz nie wyobrażać, ale niekiedy jest to najlepsze
          dla wszystkich wyjście, dla wszystkich łącznie z dzieckiem. W tym wypadku jakie
          wyjście jest najlepsze, tego nie wiadomo, trzeba dać wszystkim czas na
          otrząśnięcie się, a tego czasu - chcąc nie chcąc - mają jeszcze kilka miesięcy.
          • nchyb Kawka - poza tematem... 16.08.08, 14:22
            z czego masz cytat w sygnaturce? Please smile
            • oldrena1 Re: Kawka - poza tematem... 16.08.08, 14:30
              Aż zajrzałam do wiadomości Kawki.
              Jak Hiszpańska Inkwizycja, to pewnie skecz Monty Pythonów. Moaj intuicja mi podpowiada.
              • kawka74 Re: Kawka - poza tematem... 16.08.08, 14:46
                No, oczywiście, że to Monty Python smile
                Drugi odcinek drugiej serii, o ile mnie pamięć nie myli.
            • kawka74 Re: Kawka - poza tematem... 16.08.08, 14:44
              big_grin
              pl.youtube.com/watch?vshock1HlOGc5_sk
              • nchyb :-( 16.08.08, 15:12
                dziękuję, rozczarowanie pełne.
                Filmowo skojarzyłam, miałam nadzieję na słowo pisane...
                • kawka74 Re: :-( 16.08.08, 15:16
                  cóż, nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji... ;p
                  • nchyb Re: :-( 16.08.08, 15:24
                    no i zaraz przypomniałam sobie scenę w windzie z Przypadkowej
                    dziewczyny...
      • deodyma Re: to bylo niestety do przewidzenia... 17.08.08, 12:37

    • moniazwarszawy Do Kaliny 16.08.08, 12:35
      Wiesz co, nie zycze ci zeby spotkala cie w zyciu taka historia. ty z pewnoscia myslisz ze jestes taka modra i idealan ze wszystko co złe cie ominie. A tak wcale nie jest. Jezeli masz ochote sie na kims powyzywac to prosze idz do swojego meza, wujka, ciotki ale nie obrazaj mojej rodziny!
      • nchyb Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 13:18
        no cóż hormony buzują. W ciąży normalne, teraz zmiany decyzji,
        depresja naprzemienna z euforią mogą być częste. Chociaż, jeżeli
        chłopak się wypiął, to euforii będzie zdecydowanie mniej.

        Teraz tak aprawdę to przed wami kilka miesięcy na zastanowienie się
        co dalej. Stan ciąży est zaawansowany, więc niezależnie d
        światopoglądu, aborcja w grę nie wchodzi. Czyli córka ma urodzić.
        Ponad połowa ciąży przed nią.

        Czas na przemyślenia i jakieś ruchy na przyszłość. Konieczność
        doprowadzenia do partycypacji w kosztach trzymania. Było nie było,
        utrzymanie należy się nie tylko przyszłemu dziecku, ale i jego
        mamie, jeżeli będą problemy zdrowotne itp, tatuś, a raczej osob za
        niego odpowiedzialne materialnie - powinny pomóc finansowo. Czyli
        pokrywać sporą część kosztów lekarza, badań, odpowiednich leków i
        preparatów witaminowych.

        Czy chłopak się wypiął naprawdę, czy mama w jego imieniu to zrobiła?

        No cóż, to teraz przed Wami kilka miesięcy oczekiwania. Czas na
        przemyślenia, co dalej z dzieckiem. Tym młodszym. Tyle, że nawet jak
        teraz córka dojdzie do wniosku, że jest gotowa na oddanie do
        adopcji, to po porodzie może być całkowicie inaczej. Nie podejmujcie
        żadnych pochopnych ruchów, czekajcie co czas przyniesie.

        A Ty nie rezygnuj ze swojego życia, pogłębiaj znajomość z
        ewentualnym mężczyzną życia, ie pozwól córce tego zniszczyć.
        Delikatnie ją wspomagaj, ale nie wyręczaj. Ona ma w tej chwili
        obowiązek przygotowania się do roli matki odpowiedzialnej i do tego,
        by jak najbardziej bezproblemowo zaliczć najbliższą klasę.
        Nie wyręczaj jej i nie poświęcaj się dla niej.
        Bo skrzywdzisz ją i siebie!!!

        I po prostu czekajacie, co będzie za tych parę miesięcy.
        Powodzenia i pozdrawiam.
        • paszczakowna1 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:05
          Mozliwosc adopcji warto jednak powaznie przemyslec i przedyskutowac z corka. Jak
          na razie, wyglada na to, ze na dziecko nie sa przygotowane psychicznie ani
          przyszla matka, ani przyszla babcia. (Co oczywiscie moze jeszcze ulec zmianie,
          ale jak na razie takie sa fakty.) Jest na gazecie forum o adopcjach, warto sie
          dowiedziec, jak mozna to zorganizowac, aby dla dziecka bylo najlepiej (adopcja
          ze wskazaniem jako noworodka?).
          • kawka74 Re: Dziekuje WAM// po rozmowie z Córka 16.08.08, 15:15
            Po porodzie matka ma 6 tygodni (i ani grama mniej) na zrzeczenie się praw. Jeśli
            jest na to zdecydowana, podpisuje odpowiednie papiery i dziecko jest przenoszone
            na oddział preadopcyjny i zgłaszane do adopcji do ośrodka. Zdrowe,
            kilkutygodniowe niemowlę znajdzie rodziców nieomal natychmiast, kilkaset par w
            całej Polsce czeka po kilkanaście miesięcy czy kilka lat na takie dziecko.
            Moim zdaniem adopcję można wziąć pod uwagę, ale teraz jedynie o tym napomknąć
            jako o jednej z możliwości (coś w rodzaju furtki, tak, by dziewczyna wiedziała,
            że ma jeszcze jakieś wyjście, żeby nie czuła się z góry skazana); natomiast
            poważne rozmowy odstawić na później, bo przez najbliższe pół roku wszystko się
            może zmienić.
            • nataliam2 Też tak myślę 16.08.08, 15:57
              Moim zdaniem, lepiej nie mówić od razu o adopcji, napomknąć można, można
              powiedzieć, że zawsze zostaje takie wyjście, ale niczego z góry nie przesądzać.
              Tak apro po to nie życzę nikomu, by w wieku 16 czy 17 lat oddawał dziecko do
              adopcji, nawet jak wie, że robi dobrze. Przecież to jeszcze dziecko. A psychikę
              może już mieć skopaną do starości.

              Jeśli nie wiecie co to znaczy oddać dziecko w tak młodym wieku to lepiej o tym
              nie mówicie. Dziewczyna jest w 4 czy 5 miesiącu i wszystko może się zdarzyć.
              Wątpię, żeby którakolwiek kobieta a raczej dziewczyna, która oddała dziecko do
              adopcji nie myślała o tym, nie zadręczała się. Nawet gdy jej wszystko wisi,
              nawet gdyby miała być złą matką a babcia musiałaby ją wyręczać. Przecież w końcu
              dojrzeje, mając 20, czy może nawet 50 lat. Ale dojrzeje i będzie żałować?! Tego
              nie wiadomo.

              Najgorzej jest kiedy w końcu jest się w upragnionej ciąży, kiedy jest się już
              dorosłym, kiedy skończy się szkołę, ma się pracę, dom i męża. Wtedy najbardziej
              się myśli. I kiedy coś ci nie idzie to myślisz sobie, Bóg i ludzie cię karzą bo
              porzuciłaś własne dziecko. Chociaż wiedziałaś że tam mu lepiej, że ktoś go
              kocha, troszczy się o niego. I nie wiń nikogo jak to upragnione dziecko też ktoś
              ci zabierze.

              To są tylko moje przemyślenia.

              Uważam że co do adopcji warto się zastanowić, gdy dziecko będzie już na świecie.
              • madziulec Re: Też tak myślę 16.08.08, 16:22
                Ok.

                To rozwazmy moze jaka matka bedzie taka 17-latka.
                I pozwolmy sobie na generalizowanie.
                Przeciez ona zwykle sama jest dzieckiem. Ja wiem, ze hormonalnie dojrzalym, bo
                gdyby nie, to nei zaszlaby w ciaze, ale... czy emocjonalnie? Czy rzeczywiscie
                jest w stanie emocjonalnie podjac trud wychowania, tu alurat wychowania
                samotnego w bardzo trudnych warunkach dziecka??

                Kto zapewni temu dziecku srodki do zycia??
                Matka? Nie. Ona podejrzewam nie bedzie nawet w stanie zapewnic mu poczucia
                bezpieczenstwa, gdyz wg mnie powinna bardzo szybko przejsc "kurs dojrzewania",
                choc nikt nie nauczy jej bycia dorosla.
                Ojciec?? On spokojnie sie wypial. Oczywiscie, zrobil tak jak mu kazali rodzice,
                bo czego spodziewac sie od 19-latka?? Odpowiedzialnosci za rodzine?? To nie
                bajka. To rzeczywistosc, gdzie 19-latek musi zwykle miec gdzi emieszkac i miec
                co jesc. Wiec on mieszka u swoich rodzicow a ci postawili mu twarde warunki, ze
                dadza kase, ale nie na dziecko, tylko na studia, na wyksztalcenie...

                Jak widzicie los poczetego dziecka??
                Jak widzicie dbanie o siebi w czasie ciazy przez przyszla matke???


                Zapowiada sie ciekawie...
                • arioso1 Re: Też tak myślę 16.08.08, 16:43
                  dziewczyna do końca ciązy moze nie chciec tego dziecka-a potem? to
                  sie okaże.
                  Wszystko zalezy od niej- matka nie pojdzie za nia do gina, matka nie
                  zrobi badań.
                  Jest wiele rozwiazań i wiele mozliwości.
                  znam przypadki z zamoznych rodzin gdzie rozkapryszone córeczki,
                  leniwe, olewające cały świat,nagle zachodziły w ciąże-i co?
                  niezdolne do samodzielnej egzystencji oddawane były do domu
                  samotnej matki u zakonnic koło poznania-skąd po 6 miesiącach
                  wychodziły jako zaradne i madre kobiety umiejące sie zając dzieckiem.
                  sama tam trafiłam bedąc w drugiej ciazy .
                  Gdyby sytuacja dotyczyła mojej córki -wolałabym ją do takiej
                  placówki oddac niz za nią zyć i usługiwac jej.
                  to ona popełniła błąd i teraz musi konsekwentnie sie do niego
                  odniesc.Napewno nie wyobrażam sobie aby niańczyc dziecko mojej 17
                  letniej córce- a chłopaka bym chyba rozszarpała.
                  Ja jestem osobą raczej porywczą, krzykliwą i kłótliwą dlatego jeśli
                  dzieje sie cos niezgodnego z moimi załozeniami to podejmuje
                  radykalne kroki które muszą byc nauczka dla winowajcy.Napewno bym
                  pogoniła rodziców chłopaka do odpowiedzialności, jego tym samym też-
                  córce bym odebrała wszystkie przywileje jakie posiada.
                  Rozwazałabym równiez odebranie jej dziecka jesli zaszła by taka
                  konieczność, czy obawa ze nie jest na tyle odpowiedzialna ze
                  zapewni dziecku byt i bezpieczeństwo.
                  Oczywiście musiałaby natychmiast dorosnac do roli matki w przeciwnym
                  wypadku nie miała by czego u mnie szukac a jesli skrzywdziła by
                  dziecko które spłodziła w jakikolwiek sposób rozszarpa;abym i ja.
                  To takie założenie- mam nadzieje ze wychowam moje córki na rozsądne
                  dziewczyny i nie bedą się seksic bez zabezpieczenia.Niech urodzi
                  nawet jako 15 latka ale niech bedzie za to odpowiedzialna od
                  początku do końca
                  • wieczna-gosia Re: Też tak myślę 16.08.08, 18:47
                    > Ja jestem osobą raczej porywczą, krzykliwą i kłótliwą dlatego jeśli
                    > dzieje sie cos niezgodnego z moimi załozeniami to podejmuje
                    > radykalne kroki które muszą byc nauczka dla winowajcy.Napewno bym
                    > pogoniła rodziców chłopaka do odpowiedzialności, jego tym samym też-
                    > córce bym odebrała wszystkie przywileje jakie posiada.
                    > Rozwazałabym równiez odebranie jej dziecka jesli zaszła by taka
                    > konieczność, czy obawa ze nie jest na tyle odpowiedzialna ze
                    > zapewni dziecku byt i bezpieczeństwo.
                    > Oczywiście musiałaby natychmiast dorosnac do roli matki w przeciwnym
                    > wypadku nie miała by czego u mnie szukac a jesli skrzywdziła by
                    > dziecko które spłodziła w jakikolwiek sposób rozszarpa;abym i ja.
                    > To takie założenie- mam nadzieje ze wychowam moje córki na rozsądne
                    > dziewczyny i nie bedą się seksic bez zabezpieczenia.Niech urodzi
                    > nawet jako 15 latka ale niech bedzie za to odpowiedzialna od
                    > początku do końca

                    Wiesz arioso mam wrazenie ze majac ciebie za matke powiedzialabym o ciazy na
                    sali porodowej.... naprawde smutne jest to, co napisalas.

                    Smutne bo dziecko to zobowiazanie dlugotermonowe. I nie widze powodu dla ktorego
                    czlowiek do roli matki nie mialby dorastac we wlasnym tempie w granicach
                    rozsadku oczywiscie. I rzecz jasna zajscie w ciaze w wieku lat 16 jest glupota,
                    ale to co z tego wyniknie juz takie oczywiste ie jest. Z nastolaki ktora sie
                    rzuca moze wyrosnac bardzo fajna matka. A na pewno wieksze ma szanse wyrosnac
                    fajna matka przy spokojnej matce a nie przy miotajacej sie jedzy.
                    • aska90 Re: Też tak myślę 16.08.08, 19:23
                      Nie chciałabym być twoją córką.
                    • aska90 Sorry, Wieczna 16.08.08, 19:25
                      twoją mogłabym być (tyle że byś osiwiała). Uchowaj mnie, Boże, od bycia córką
                      arioso1.
                  • kawka74 Re: Też tak myślę 16.08.08, 19:28
                    > Ja jestem osobą raczej porywczą, krzykliwą i kłótliwą dlatego jeśli
                    > dzieje sie cos niezgodnego z moimi załozeniami to podejmuje
                    > radykalne kroki które muszą byc nauczka dla winowajcy.

                    Eeee... a nie chciałabyś pracować w poprawczaku? Tam się tak tresuje wychowanków.

                    > To takie założenie- mam nadzieje ze wychowam moje córki na rozsądne
                    > dziewczyny

                    Przy takim sposobie wychowywania dam sobie pazura uciąć, że Twoje córki
                    pozachodzą w ciążę raz dwa. Albo uciekną z domu.
                    Mam szczerą nadzieję, że robisz inaczej, niż piszesz.
                    • mama_kotula Re: Też tak myślę 16.08.08, 19:33
                      kawka napisała:

                      > To takie założenie- mam nadzieje ze wychowam moje córki na rozsądne
                      > dziewczyny

                      >Przy takim sposobie wychowywania dam sobie pazura uciąć, że Twoje
                      >córki pozachodzą w ciążę raz dwa. Albo uciekną z domu.
                      > Mam szczerą nadzieję, że robisz inaczej, niż piszesz.

                      Zgadzam się. Albo mix - zajdą w ciążę po to, aby się wyrwać z domu.

                      Jedna z moich koleżanek z ogólniaka miała taką matkę. Wyprowadziła się z domu w
                      dzień po swoich osiemnastych urodzinach, do tej pory nie mówi o matce inaczej
                      jak "kapo".
                      • gryzelda71 Re: Też tak myślę 16.08.08, 19:36
                        mama_kotula napisała:
                        do tej pory nie mówi o matce inaczej
                        > jak "kapo".

                        To samo pomyślałam.
                    • marianna73 Re: Też tak myślę 16.08.08, 23:53
                      kawka74 napisała:

                      > > Ja jestem osobą raczej porywczą, krzykliwą i kłótliwą dlatego jeśli
                      > > dzieje sie cos niezgodnego z moimi załozeniami to podejmuje
                      > > radykalne kroki które muszą byc nauczka dla winowajcy.
                      >
                      > Eeee... a nie chciałabyś pracować w poprawczaku? Tam się tak tresuje wychowankó
                      > w.
                      >


                      myślę,że jeszcze lepiej pasowałaby do więzienia o zaostrzonym rygorze
              • kawka74 Re: Też tak myślę 16.08.08, 17:31
                > Jeśli nie wiecie co to znaczy oddać dziecko w tak młodym wieku to lepiej o tym
                > nie mówicie.

                Ależ to znaczy dokładnie to - oddać dziecko do adopcji (nie porzucić, nie
                zostawić, i to nie jest kwestia nomenklatury), to znaczy - samemu nie potrafiąc
                czy też nie chcąc zapewnić dziecku tego, czego ono potrzebuje, powierza się je
                rodzicom adopcyjnym za pośrednictwem ośrodka adopcyjnego. Jest to ogromny
                dramat, ale, tak jak napisałam wcześniej, oznacza lepsze życie dla dziecka i
                jego biologicznej matki.

                Dziewczyna jest w 4 czy 5 miesiącu i wszystko może się zdarzyć.
                > Wątpię, żeby którakolwiek kobieta a raczej dziewczyna, która oddała dziecko do
                > adopcji nie myślała o tym, nie zadręczała się.

                Zdziwiłabyś się. W ośrodku adopcyjnym sporo się nasłuchałam i wiele się
                dowiedziałam.

                Nawet gdy jej wszystko wisi,
                > nawet gdyby miała być złą matką a babcia musiałaby ją wyręczać. Przecież w końc
                > u
                > dojrzeje, mając 20, czy może nawet 50 lat. Ale dojrzeje i będzie żałować?! Tego
                > nie wiadomo.

                A jeśli nie dojrzeje wcale? Albo dojrzeje i stwierdzi, że oddanie dziecka do
                adopcji to było bardzo dobre wyjście?

                I kiedy coś ci nie idzie to myślisz sobie, Bóg i ludzie cię karzą bo
                > porzuciłaś własne dziecko. Chociaż wiedziałaś że tam mu lepiej, że ktoś go
                > kocha, troszczy się o niego. I nie wiń nikogo jak to upragnione dziecko też kto
                > ś
                > ci zabierze.

                A to, bardzo Cię przepraszam, to okrutne brednie.

                Jednak - i tu się zgadzamy - dziewczyna ma jeszcze czas na rozważenie wszystkich
                możliwych opcji. Jakąkolwiek decyzję podejmie, będzie musiała zmierzyć się z nią
                sama i tego matka za nią zrobić nie może. Może ją wspierać, rozmawiać z nią, to
                wszystko.
    • urszula300 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 17:48
      witam,moja siostra miala 17 lat kiedy urodzila corke,mamaw chwili obecnej jest
      rodzina zastepcza dla malej puki siostra nie bedzie miala jak utrzymac sie i
      corke i wlasnego mieszkanie moze to jest jakies rozwiazanie, a rodzicow jej
      chlopaka pozwala aby placili alimenty,pozdrawiam
    • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 18:52
      Pewnie, że córka jest labilna emocjonalnie w związku z ciążą i cała
      sytuacją, ale nie sądzę, żeby wizyta u psychologa w diametralny
      sposób zmieniła jej nastawienie. 17 latka jest naprawdę niedojrzała
      do macierzyństwa. Być może właśnie teraz przekazuje to co naprawdę
      myśli.
      Ojciec dziecka też jest jeszcze dzieckiem. Nie ma zawodu, nie
      pracuje, nie zarabia. Nikt go nie zmusi to pracy i studiowania
      zaocznie - żaen sąd. Nikt nie zmusi do zajmowania się dzieckiem ani
      miłości. Ani jego ani jego rodziców. Sąd Rodzinny zasądzi alimenty
      od dziadków( i nie będą one wysokie, bo ci ludzie mają także na
      utrzymaniu studiującego ...ojca dziecka).
      Najprawdopodobniej to właśnie Ty , nie pytana o zdanie, będziesz
      wstawać w nocy, karmić, zmieniacpieluchy. Pewnie pokochasz
      maleństwo, ale pokrzyżujesz sobie plany .
      Nie zawsze życie układa sie tak jakbyśmy chcieli. Adopcja nie jest
      złym wyjściem. Matka jest nie ta, która urodziła, a ta która
      wychowuje i daje miłość.
      Czy córka zda maturę, skończy studia, zdobędzie zawód? Wątpię.
      Oczywiście wszystko może się zdarzyć, ale przy jej nastawieniu do
      życia, o którym piszesz, dziecko będzie znakomitym pretekstem, żeby
      sie nie uczyć. W związku z tym jaki los zgotuje i sobie i dziecku?
      Gdzie i jaka pracę znajdzie osoba z dzieckiem bez zawodu, bez
      wykształcenia? I to nie tylko za rok, dwa, ale 10 czy 15....
      P.S. Moja matka jest pediatrą. Opiekuje sie dzieckiem adoptowanym
      przez dojrzałe małżeństwo. Jest jedną z niewielu osób, które wiedzą
      o tym fakcie. Dziecko zostało urodzone przez matke w wieku Twojej
      córki, która nie mogła/nie chciała wychowywać. Maleństwo ma
      znakomite warunki, kochających rodziców, jest zadbane, ma zapewnione
      wakacje i z pewnością dobrą edukację. Jest chciane i było oczekiwane.
      Może warto tak pomysleć?
    • soemi Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 20:19
      Nie powiedziałabym, by była to kompletnie beznadziejna sytuacja. Choć przyznam,
      że za ciekawa nie jest. Uważam, że nie powinnaś dobijać i nie zadręczać tym co
      już się stało, ale cieszyć się. Rodzice ojca dziecka proponują pomoc, której nie
      należy odrzucać. Powinnaś sama najpierw porozmawiać z córką, uświadomić powagę
      sytuacji i co będzie jak już urodzi się dziecko. Zapytaj córkę co dalej planuje
      z ojcem dziecka i jak wyobraża sobie dalsze życie. Niech oboje zadeklarują jak
      planują wspólne życie dalej razem, o ile je wogóle planują razem.
      I błagam, nie wpychaj córki w małżeństwo z powodu ciąży!!!! To najgłupsze co
      można zrobić, to jeszcze bardzo młodzi ludzie, życzę by im się ułożyło jak
      najlepiej ale wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo.
      No i największe pocieszenie to to że będziesz super młodą babcią! Głowa do góry,
      od Ciebie dużo zależy smile
      • soemi Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 20:30
        Nie powinnaś rezygnować z pracy by wychować wnuka. Sytuacja będzie zdrowsza
        jeśli wynajmiecie opiekunkę, tymbardziej że matka chłopaka proponuje pomoc
        finansową. Uważam też, że powinniście porozmawiać z rodzicami chłopaka a w tej
        rozmowie powinni uczestniczyć młodzi. I zdecydowanie nie zgodziłabym się, ze
        stwierdzeniem matki chłopaka, że ciąża to problem dziewczyny i jej matki. Ona ma
        taki sam problem, o ile nienarodzone dziecko można nazwać problemem.
        I nie uważam, że powinnaś ściągnąć młodych do swojego domu. To kwestia do
        ustalenia z rodzicami chłopaka, nie daj się spławić wyszczekanej babie. Niech
        ona wreszcie przyjmie do wiadomości, że też zostanie babcią!!!
        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 20:55
          Teoretycznie problem jest obojga, co więcej jest to takze problem
          dziadków in spe, ale.... Kto zmusi matkę chłopaka do JAKIEJKOLWIEK
          innej pomocy iz płacenie alimentów? I jakim sposobem? Siła? A do
          tego alimenty moga byc smiesznie niskie jesli matka przyszłego ojca
          wykaże, że ma niskie zarobki, 2 dzieci na utrzymaniu, sama jest
          chora i nie może podjąć innej pracy a do tego musi pomagać finansowo
          swoim rodzicom mającym groszowe emerytury. To tylko przykłady
          powodów, średnio sprawny adwokat znajdzie mnóstwo innych. I co
          wtedy?
          Ciężar utrzymania wnuka spadnie w 90% na Monikę, opieka także. Nie
          łudźmy się, że 19 latek zamiast na mecz pójdzie na spacer z
          dzieckiem. Żłobek... fajnie, tylko w żłobku najczęściej dzieci
          chorują i kto się zajmie chorym dzieckiem? 17 latka w przerwie midzy
          szkoła a dyskoteką? Monika!
        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 20:57
          Jestem realistką. Widziałam kilka młodocianych mam i żadna nie
          zajmowała się dzieckiem. Najczęściej młodzi dziadkowie adoptowali
          malucha, ale były to małżeństwa z długim stażem, stabilną sytuacją
          życiową, a i tak życie stawało do góry nogami.
          • mama_kotula Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:05
            protozoa napisała:

            > Jestem realistką. Widziałam kilka młodocianych mam i żadna nie
            > zajmowała się dzieckiem. Najczęściej młodzi dziadkowie adoptowali
            > malucha, ale były to małżeństwa z długim stażem, stabilną sytuacją
            > życiową, a i tak życie stawało do góry nogami.

            Oczywiście nie można uogólniać, bo są i 17-tki, które zajmują się dzieckiem
            (tyle, że te siedemnastki najczęściej mają nieciekawych rodziców).

            Natomiast po tym, co napisałaś - od razu mam przed oczami moje wizyty u jednej
            znajomej, co urodziła w szkole średniej. Nie, nie przed oczami - przed uszami.
            Bo wyglądało to tak za każdym razem - siedzimy i rozmawiamy, a gdy tylko dziecię
            zakwiliło, to rozlegał się wrzask znajomej "Mamaaaaaa!!! Paula ryczyyyy!!! Weź
            ją!!" uncertain
            • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:14
              To tylko potwierda to co napisałam. Zdecydowana większość
              nastoletnich rodziców tak właśnie się zachowuje. Mogą się zdarzyć
              wyjątki, ale naprawdę rzadko. Wszystko w swoim czasie, do
              wszystkiego trzeba dojrzec, dorosnąć.
              Niestety dojrzałość biologiczna nie idzie w parze z dojrzałością
              psychiczną i społeczną i stąd problemy.
              Dziecko nie jest zabawką .
              • mama_kotula Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:26
                >To tylko potwierda to co napisałam. Zdecydowana większość
                >nastoletnich rodziców tak właśnie się zachowuje. Mogą się zdarzyć
                >wyjątki, ale naprawdę rzadko.

                Moja mama jest pediatrą, ma styczność ze sporą grupą matek - w szpitalu - i właśnie to potwierdziła.
                Dzieci młodocianych przebywające na oddziale najczęściej są tam przez 24h z babcią, to babcia przychodzi po informacje do lekarza, to babcia wykazuje jakiekolwiek zainteresowanie. Matka wpadnie raz na jakiś czas, młodociany ojciec dziecka wpada najczęściej - niestety - po to, aby narobić zadymy, że lekarze źle się dzieckiem zajmują.
                Oczywiście, bywają chlubne wyjątki, ale jest ich niewiele.
                • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:30
                  Moja mama też jest pediatrąsmile)) tyle, że już nie pracuje w szpitalu.
                  Bywają chlubne wyjątki, ale właśnie...wyjątki.
                  • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:54
                    i tu niestety winie te nieszczesna mame Pauli, oraz innych dziadkow co sie o
                    stan wnuczat dowiaduja. To jest naprawde trudne madrze kochac i sprowokowac
                    dziecko do doroslosci. Siedzi sie na forum sie czyta smile i sie widzi ze ludzie
                    potrafia byc mentalnymi gowniarzami i po 30.
                    Ja akurat nie mam jakis takich dtastycznych doswiadczen ani z wlasnego zycia ani
                    z zycia nieletnich znajomych matek, ale mam wrazenie ze ja sie zasadniczo
                    obracalam wsrod nieletnich matek, ktore jednak byly dosc madrze kochane. Moi
                    rodzice zasadniczo zachowali sie nie zachowali rewela po infirmacji ze ich
                    egoistyczna jedynaczka przeznaczona do celow wyzszych jest w ciazy, ale z
                    drugiej strony mialam lebska tesciowa smile
          • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:17
            Tak Protoza jesteś realistką aż do bólu. Ale nie zawesze tak być
            musi. Moja koleżanka zaszła w ciązę-miała 18 lat jak urodziła-ledwo
            skończone, ojciec jak się dowiedział wyrzucił ją z domu-chłopak
            troszkę starszy od niej nie był wcale"gotowy na dziecko". Jej
            wychowawca zrobił wszystko żeby jej ułatwić życie-pomagała jej cała
            klasa żeby skończyć szkołę. Drugą osobą, która stanęła po jej
            stronie była matka chłopaka, która "uniemożliwiła" mu odwrócenie się
            od problemu-sama "monitorowała jak młodzi rodzice sobie radzą".Dziś
            są małżeństwem-ona kończy doktorat i są szczęśliwi- a zapowiadało
            się tragicznie-wiem co mówię.
            • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:26
              To ja Ci jeszcze znajd drugi przypadek w książeczkach Marty Fox "
              Magda.doc", "Paulina.doc" czy jakoś podobnie.Trafiłam na nie
              przypadkowo, przeczytałam z zainteresowaniem, bo jestem matka
              nastaolatków. Autorka rodzi córeczkę w klasie maturalnej ( ojcem
              jest kolega z klasy), matka -furiatka zatruwa jej w ciąży życie, ale
              dziadek nienarodzonego dziecka( a potem juz narodzonego) zajmuje się
              autorka tak troskliwie, że się w niej zakochuje i wspólnie
              wychowują mała. Ba, wczesniej dajeje jej wikt i opierunek. A
              dziewczyna mimo obiektywnych trudności wspaniale zdaje maturę i
              studiuje łącząc nauke z opieką nad dzieckiem.
              Tyle literatura, życie najczęściej pisze inne scenariusze. Na
              początek proponuję wizyte w Domu Małego Dzieka. Nie jestem
              specjelnie wrażliwa, ale na studiach w Domu Małego Dziecka miałam
              propedeutyke pediatrii ( III rok). Zapewniam, że jest to dość
              szokujące miejsce.
              Drugie to Dom Samotnej Matki, a kolejne.... wolę nie wymieniać.
              • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:38
                Wiem Protoza że tak być może jak piszesz- co więcej podajesz bardzo
                relne scenariusze.To dobrze,że piszesz też o negatywach różnych
                spraw. Ja też znam przypadek, kiedy dziewczyna porzucona w ciąży
                próbowała popełnić samobójstwo-cudem przeżyła-poroniła.
                Protoza bywałam w domu opieki społecznej-ostatnio rzadziej-wiem o
                czym piszesz-przed tym nigdy bym sobie nie dała wmówić z jakich
                powodów dzieci tam są-jak bardzo cierpią.
                • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:58
                  Więc większość z nas mysli podobnie. Bardzo życzę Monice i jej
                  córce, zeby okazało się, że corka dojrzała, skończy studia, i przy
                  pomocy szeroko rozumianej rodziny wychowa dziecko tworząc z jego
                  ojcem szczęśliwy związek. Jednak... cóz- wiemy jak być może, co
                  jest, niestety, najbardziej prawdopodobne. I dlatego proponuję, aby
                  Monika wspólnie z córką ( czy też córka Moniki z mamą) dobrze
                  zastanowiły się nad oddaniem dziecka do adopcji.
                  Monika jest młodą kobietą, tez ma prawo do ułożenia sobie życia,
                  zwłaszcza, że dotąd zajmowała się głownie dzieckiem. Swoim dzieckiem.
                  Córka Moniki...tu nie ma sensu powtarzać po raz setny, jest
                  niewielka szansa na wychowanie i zapewnienie dobrych warunków,
                  ojciec dziecka i jego rodzice - także raczej ograniczą się do
                  alimentów lub spaceru raz w tygodniu albo kupna 2 słoiczków Gerbera
                  i grzechotki.
                  Może więc ten realizm do bólu nie jest taki zły????
                  • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:03
                    Nie jest zły- on jest bardzo dobry Protoza. Tylko ja wiem jedno-
                    to ,że przeważnie nie najlepiej się kończy, nie znaczy,że w tym
                    wypadku tak będzie. Za przykład podam własną osobę- co prawda nie o
                    ciążę chodziło- ale nie było nikogo, kto by wierzył,ze mi się uda-
                    udało się. Więcej nie napiszę na forum publicznym o tej sprawie.
                    • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:17
                      Pewnie, że może być róznie. Moją intencją jest obalenie mitu,ze
                      oddanie dziecka do adopcji jest czymś złym. Przeciwnie- czasem
                      świadczy o odpowiedzialności i miłości.
                      P.S. Każdy z nas ma na koncie coś w co nikt by nie uwierzył, że mu
                      się uda. Moja cała, bez wyjątku, rodzina twierdziła, że nigdy nie
                      zdam egzaminu na prawo jazdy, ba, ze nie odważę się usiąść za
                      kierownicą. Ojciec nawet przy świadkach powiedział, że jeśli zdam
                      egzamin kupi mi samochód. Potajemnie za zaoszczędzone kieszonkowe
                      chodziłam na kurs i za drugim razem zdałam egzamin. Tuż przed maturą
                      położym rodzicom nowiusieńka książeczkę ( było to prawie ćwierć
                      wieku temu) i postawiłam ojca w trudnej sytuacji - a że jest
                      człowiekiem honoru niebawem stałam się posiadaczka Fiata 126P ( dziś
                      niektórym trudno to zrozumieć, takie były czasy...) . Od tej pory
                      jeżdżę, szczęśliwie bez większych wypadków ( miałam ze 2 małe
                      stłuczki). A nikt we mnie nie wierzył.
                      • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:20
                        > Pewnie, że może być róznie. Moją intencją jest obalenie mitu,ze
                        > oddanie dziecka do adopcji jest czymś złym. Przeciwnie- czasem
                        > świadczy o odpowiedzialności i miłości.

                        Mysle ze obalenie tego mitu najlepiej zrobi dzieciakom porzucanym pod kosciolami
                        a potem czekajacymi az sad sie laskawie zbierze, ustali sytuacje prawna a
                        miesiace leca sad
                        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:22
                          Też tak uważam.
                      • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:35
                        Jeśli chodzi o prawo jazdy też...ale to była znacznie poważniejsza
                        sprawa-bez prawa jazdy można ostatecznie żyć.
                        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:37
                          Pewnie że tak! Podałam przykład prawa jazdy, bo on akurat mnie
                          dotyczył, a przeciez chodziło tu nie o wagę sprawy a o o, że mozna
                          zrobic coś w co nikt nie wierzy, że się uda.
                          • purpurowa_komnata Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:45
                            Wiem Protoza- tylko właśnie wróciło to co było ze mną dlatego była
                            taka odpowiedź. Ja życzę z całego serca aby wszystko się ułożyło.
                            • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:51
                              I ja też. Dobranoc, kto moze położyć się spać.
            • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:34
              Tylko tak naprawdę to co opisałaś jest wyjątkiem, a to co przedstawiła protoza
              regułą. W kręgu moich znajomych, sąsiadów , rodziny na około 20 małoletnich
              wpadek, tylko w dwóch przypadkach dziewczyny przy dużym wsparciu rodziny stanęły
              na wysokości zadania, pozostałe zrzuciły obowiązki na rodziców i tak jest do tej
              pory. w obecnej chwili ich nastoletnimi dziećmi bardziej interesują sie
              dziadkowie niż pogrążone w ciągłych imprezkach mamusie
              • raczek47 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:51
                Sytuacja z mojej dalekiej rodziny:
                dziewczyna, 17 lat-szkoła srednia, mieszkanie w internacie,wschodnia
                Polska, rodzice ogromnie religijni.Dziewczyna zachodzi w ciążę-
                NIKOMU nic nie mówi, cwiczy na wf-ie.Na porodówkę zabierają ją
                wprost ze szkoły-wyobrażacie sobie szok matki, gdy otrzymuje telefon
                ze szpitala,że córka własnie urodziła syna?
                Wyobrażacie sobie, co matka czuła, po takiej wiadomości?I jakie męki
                psychiczne przeżywała biedna dziewczyna całą ciążę?I jaki sajgon był
                po wypisaniu jejz porodówki,gdy z dzieckiem wróciła do matki?
                To było 19 lat temu, poukładało się-ukryta ciąża,czyli syn właśnie
                poszedł na studia, ona ma drugie dziecko, wyszła za innego
                mężczyznę, nie ojca pierwszego syna.Jest b.szczęśliwa.
                Moniu-ciąża w wieku 17 lat to naprawdę w dzisiejszych czasach sprawa
                wcale nierzadka, wiem,bo uczę w szkole średniej-co roku niemal w
                każdej klasie mamy ciężarne uczennice.Z niewielką pomoca rodziców
                świetnie dają sobie radę, zdają maturę, są dobrymi matkami.
                I zobacz w o ile w lepszej sytuacji jesteś niż matka dziewczyny z
                mojej opowiesci-Ty wiesz, córka Ci ufa, macie sporo czasu na
                poukładanie wszystkiego.Jestem przekonana,że wszystko Wam się ułoży.
                • madziulec Raczku... 16.08.08, 22:00
                  Corka matce nie ufa.
                  Gdyby ufala o ciazy matka dowiedzialaby sie jakies 3 miesiace temu.
                  • wieczna-gosia Re: Raczku... 16.08.08, 22:06
                    a wszystko musi byc czarno- biale? nie moze ufac lecz troche sie obawiac?
                    jak uczyam w technikum to mialam dwie ciezarne uczennice w szkole na maturze i
                    jedna karmiaca. Jak sama zdawalam mature to bylam jedyna karmiaca smile
                    w gimnazjum u moicgh dziewczyn nie bylo zadnej ciezarnej smile
                    • madziulec Re: Raczku... 16.08.08, 22:14
                      Jaki widzisz zwqiazek pomiedzy ciezarna uczennica a ufaniem matce??

                      Jesli komus ufasz to sie nie boisz jego reakcji bo je znasz, bo wiesz jak
                      zareaguje, wiesz, ze mozesz na niego liczyc. Jesli nei ufasz, wiesz, ze ten ktos
                      nie ma dla Ciebnie czasu, czy whatever to nie pojdziesz i nie zwierzysz sie
                      praktycznie nigdy.
                      Corka zwierzyla sie w momencie pewnie gdy zaczelo byc lato i zaczela chodzic w
                      bardziej skapych ubrankach i moglo byc widac.
                      Proste.
                      • wieczna-gosia Re: Raczku... 16.08.08, 22:18
                        no faktycznie proste a mi sie zawsze wydawalo ze relacje miedzyludzkie takie sa
                        skomplikowane....
                      • makurokurosek Re: Raczku... 16.08.08, 22:50
                        > Corka zwierzyla sie w momencie pewnie gdy zaczelo byc lato i zaczela chodzic w
                        > bardziej skapych ubrankach i moglo byc widac.
                        > Proste.
                        nie przesadzaj moja kuzynka, przestała zaprzeczać gdy matka w 7 miesiącu
                        zaciągnęła ją do gina, lekarz oczywiście nie powiedział jej jak jest ale nie
                        było już co zaprzeczać.
                        Co się tyczy zaufania, trudno określić w którym momencie małolata zorientowała
                        się że jest w ciąży. Test robi się w przypadku braku krwawienia a to może
                        występować nawet do trzeciego miesiąca. druga kwestia zaprzeczanie oczywistym
                        faktom, test wyszedł pozytywny ale ja w niego nie wierzę. Po trzecie taka
                        rozmowa jest trudna nie każdy wie jak ją przeprowadzić
                        • madziulec Re: Raczku... 16.08.08, 22:55
                          W obecnych czasach dziewczyny sa bardzo tak naprawde poinformowane skad sie
                          biora dzieci.
                          To nie te dawne czasy, gdy byla tylko "Filip[inka" i zero listow nt seksu i
                          tylko jakies chichranie sie w kacikach.
                          Poczytaj soebi pismidelka typu "Bravo Girl" czy tego typu i sama zobaczysz.
                          13-latki juz sypiaja z facetami, nie chclopakami w swoim wieku.
                          • makurokurosek Re: Raczku... 16.08.08, 23:03
                            Nigdy nie kupowałam i nie zaczytywałam sie w tego typu gazetach, ale i z moich
                            szkolnych lat czyli początku bravo na polskim rynku pamiętam ich bzdetne
                            artykuły na ten temat, w dużej mierze oderwane od rzeczywistości. Mam 19
                            letniego brata i sory ale za jego czasów tak gorące trzynastki były tak samo
                            ewenementem jak i za moich, czyli zdarzały się, ale nie na taką skalę o której
                            piszesz
                            • madziulec Re: Raczku... 16.08.08, 23:42
                              Nadinterpretujesz.
                              Nie pisalam o goracych 13-latkach, ktore podpowiada Ci Twoja wyobraznia.
                              Mowie jednak o mozliwosciach edukacyjnych, ktore ma mlodziez.

                              Ja moglabym miec sama mniejw iecej dziekco w wieku obecnie20 lat, a nawet wiecej
                              i powiem Ci tak, ze wtedy na rynek wchodzilo jakies "Razem", a tam nie bylo
                              zadnych informacji nt. dojrzewania seksualnego cyz w ogole takich tematow.
                          • wieczna-gosia Re: Raczku... 17.08.08, 00:42
                            > Poczytaj soebi pismidelka typu "Bravo Girl" czy tego typu i sama zobaczysz.
                            > 13-latki juz sypiaja z facetami, nie chclopakami w swoim wieku.
                            >

                            jakos nie zauwazylam a przez 13 u dzieci przechodzilam juz dwa razy. Ale fakt-
                            bravo girl u oich dziewczyn pojawialo sie raczej na wystepach goscinnych smile
                            • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 08:07
                              A wiesz, co czytywaly Twoje 13-latki w szkole???

                              Nie.
                          • malila Re: Raczku... 17.08.08, 08:32
                            madziulec napisała:
                            > Poczytaj soebi pismidelka typu "Bravo Girl" czy tego typu i sama
                            zobaczysz. 13-latki juz sypiaja z facetami, nie chclopakami w swoim
                            wieku.

                            A moze Ty poczytaj sobie listy do Pontonu. Bo z nich wynika, że
                            młodzież wcale nie jest tak wyedukowana, jak wynikałoby z rozwoju
                            edukacji seksualnej. Ja znalazłam tam mnóstwo takich pytań, które
                            przypominają mi odległe czasy mojego nastolęctwa. Pytania o to, czy
                            można zajść w ciążę w czasie miesiączki albo czy zachodzi się od
                            pierwszego razu, są wciąż standardem.

                            Jeśli zaś chodzi o zaufanie do matki, to mówienie o ciąży
                            niekoniecznie ma z tym wiele wspólnego. Zaufanie nie oznacza, że
                            rozmawia się z matką o sprawach tak intymnych, jak seks. A ciąża
                            zazwyczaj łączy się z seksemwink Często mówienie o ciąży automatycznie
                            wywołuje myśl o tym, skąd się ta ciąża wzięła. Czyli mówiąc o ciąży,
                            mówi się o tym, że był seks. Moi rodzice odkąd pamiętam dawali mi do
                            zrozumienia, że ciąża w młodym wieku nie jest problemem. Mimo to
                            ciężko by mi było poinformować ich o ciąży, gdybym zaszła nastolatką
                            będąc.
                            • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 08:37
                              Zadawanie takich pytan nie swiadczy o tym, ze panny w wieku 13-15 lat maja
                              pozakladane pasy cnoty (zalazne), jak to niektore matki widza. Oczywiscie wiem,
                              ze niektore matki odganiaja niczym natretna mysl, ze akurat ICH dzikco to nie,
                              skad, inne moze tak, ale nie ich...

                              Jesli pojawia sie pytanie czy mozna zajsc w ciaze podczas miesiaczki tzn, ze co?
                              Ona caluje sie z chlopakiem podczas miesiaczki czy tez dochodzi miedzy nimi do
                              pelnego kontaktu fizycznego???
                              Jak myslisz???

                              A zaufanie buduje sie latami. Taka prawda. Jesli ciaza jest czyms zlym (bo mlody
                              wiek) to jasne, ze nikt o tym nie powie.. Seks tez jest zly i najlepiej chodzic
                              w burce...
                              • malila Re: Raczku... 17.08.08, 09:00
                                madziulec napisała:

                                > Zadawanie takich pytan nie swiadczy o tym, ze panny w wieku 13-15
                                lat maja
                                > pozakladane pasy cnoty (zalazne), jak to niektore matki widza.

                                Madziulec, o czym Ty do mnie mówisz? Jakie pasy cnoty? Oczywiście,
                                że takie pytania nie są podstawą do przypuszczeń, że takowe pasy
                                ktokolwiek ma założone. Ale nie zauważyłam, żeby ktoś z takim
                                założeniem wyskoczył. To, że dzieci zadają takie pytania, świadczy o
                                tym, że niewiele wiedzą. Skoro niewiele wiedzą, to bardzo
                                prawdopodobne jest, że mogą się za szybko nie zorientować, że są w
                                ciąży.

                                > Jesli pojawia sie pytanie czy mozna zajsc w ciaze podczas
                                miesiaczki tzn, ze co
                                > ?
                                > Ona caluje sie z chlopakiem podczas miesiaczki czy tez dochodzi
                                miedzy nimi do
                                > pelnego kontaktu fizycznego???
                                > Jak myslisz???

                                Ufff... Ja myślę, że chodzi o siadanie podczas miesiączki na jeszcze
                                ciepłym krześle, na którym przed chwilą siedział chłopak.

                                > Seks tez jest zly i najlepiej chodzic
                                > w burce...

                                Ja rozumiem, że szybkość myślenia jest w cenie. Ale jak się człowiek
                                za bardzo rozpędzi, to może wpaść na latarnięwink
                                • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 09:12
                                  Juz raz to napisalam i powtorze - wszystkie mataki, nasze, my i pewnie nasze
                                  dzieci podobnie, beda myslec i myslaly tak samo. Mianowicie: nasze dzieci nie
                                  uprawiaja seksu. To jest podejscie normalne. Kazdy mysli podobnie i idealizuje
                                  swoje dziecko. Malo kto w wieku 16 lat ciagnie swoja corke do ginekologa, by ten
                                  przepisal jej odpowiednie leki antykoncepcyjne, gdyby jednak miala zamiar sypiac
                                  ze swoim chlopakiem.

                                  I oczywiscie mozemy sobie opowiadac tutaj o siadanie na tym samym krzesle i
                                  trzymaniu sie za raczke.
                                  Nasze dzieci dorosleja hormonalnie przynajmniej z dnia na dziej i nawet tego eni
                                  zauwazamy, a raczej nie chcemy zauwazyc.
                                  • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 09:52
                                    prawdopodobnie będe pierwsza matka która to zrobi bo sama rozpoczęłam współżycie
                                    w tym wieku. Dodam jeszcze, ze mając teraz trzydzieści lat i wiedząc dość sporo
                                    o antykoncepcji i ciąży, test zrobiłabym w braku krwawienia a nie na wszelki
                                    wypadek po każdym współżyciu
                                    • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 10:12
                                      No to opowiem Ci o mojej sasiadce, ma 36 lat, ma 2 synow, tak wlasnie gdzies
                                      wieku 19-20 lat...
                                      I.. przestala miec miesiaczke, wiec pomyslala o menopauzie.

                                      O ciazydowiedziala sie wiec w 5 miesiacu ciazy.
                                      Takie mamy uswiadomienie.
                                      • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 10:50
                                        możesz mi wyjaśnić co ma wspólnego robienie testów po każdym współżyciu z
                                        uświadomieniem seksualnym. W moim przypadku chyba powinnam sobie wykupić
                                        miesięczny zapas.
                                        • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 10:53
                                          Chyba tak, skoro nie masz pojecia o okresach plodnych i nie w zyciu kobiety smile))
                                          • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:05
                                            po pierwsze stosuje pigułki, po drugie w przerwach stosuję prezerwatywy po
                                            trzecie w sytuacji gdy nie jestem pewna skuteczności prezerwatywy lub za bardzo
                                            polecieliśmy na spontan stosuję pigułkę po , po czwarte ty chyba powinnaś sobie
                                            doskonale zdawać sprawę że kobiecie po porodzie gospodarka hormonalna szaleje i
                                            wiele rzeczy które normalnie są oczywiste, przestają już nimi być. Rozumiem że
                                            dla ciebie szesnastolatka rozpoczynająca współżycie powinna opierać sie na
                                            metodach naturalnych, gratulacje
                                            • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 11:09
                                              Nadal nie czytasz tego co napisalam.
                                              A szkoda.

                                              Bo gdybys przeczytala, to zauwazylabys, ze to ja pierwsza napisalam o
                                              dziewczynie zaprowadzonej w wieku 16 lat do ginekologa w celu zapisania tabletek
                                              anty. Nie Ty.


                                              Tak wiec prosze Cie, nie wkladaj mi w usta slow, ktorych nie wypowiedzialam, nie
                                              wmawiaj mi tez tego, czego nie powiedzialam.
                                              Aha oczywiscie nie zapominajmy, ze to ja pisalam o tym, ze 16-latki sypiaja,
                                              przeciez Ty uwazasz, ze sa niewinne i tylko siadaja na tych samych krzeslach co
                                              chlopcy i sie z nimi caluja i od tego zachodza w ciaze.
                                              • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:18
                                                Aha oczywiscie nie zapominajmy, ze to ja pisalam o tym, ze 16-latki sypiaja,
                                                > przeciez Ty uwazasz, ze sa niewinne i tylko siadaja na tych samych krzeslach co
                                                > chlopcy i sie z nimi caluja i od tego zachodza w ciaze.

                                                Chyba jesteś niepoważna. A woli ścisłości pisałaś o trzynastolatkach nie
                                                szesnastolatkach
                                                • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 11:21
                                                  Pisalam o 13-latkach, ktore rozpoczynaja wspolzycie i szkoda, ze sobie nei
                                                  zdajesz z tego sprawy.

                                                  Ale rozumiem, ze prosciej nei dostrzegac niektorych spraw.
                                                  Ta matka tez nie dostrzegala. Ma teraz tego efekty - bardzo wymierne.
                                                  • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:36
                                                    Pisalam o 13-latkach, ktore rozpoczynaja wspolzycie i szkoda, ze sobie nei
                                                    > zdajesz z tego sprawy.

                                                    Znów pomyłka, zdaje sobie z tego sprawę ale ty zrobiłaś z tego normę podczas gdy
                                                    jest to jeszcze ewenement. Trzynastolatki rozpoczynające współżycie były zarówno
                                                    10 jak i 20 lat temu i ich ilość w tym czasie nie wzrosła jakoś drastycznie
                                          • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:07
                                            jeszcze jedno nie odpowiedziałaś na pytanie co ma wspólnego robienie testów z
                                            uświadomieniem
                                            • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 11:11
                                              A gdzie bylo takie pytanie??
                                              Nie bylo.

                                              Dla mnie tylko robienie codzienne testow jest psychicznym walnieciem sie w
                                              glowe, gdzie naprawde wydaje mi sie trzeba sie walnac w glowe bardzo solidnie. Z
                                              wielu powodow.
                                              Pierwszy to nawet taki, ze nalezy wziac pod uwage skutecznosc testu, ale
                                              przeciez testy WASZE sa skuteczniejsze od wszystkiego..
                                              Wiec chyba nie ma o czym dyskutowac.
                                              • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:20
                                                zadałam je kilka wypowiedzi wcześniej o 10:50.
                                                > Pierwszy to nawet taki, ze nalezy wziac pod uwage skutecznosc testu, ale
                                                > przeciez testy WASZE sa skuteczniejsze od wszystkiego..

                                                Możesz uściślić od czego niby te testy mają być skuteczniejsze
                                                • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 11:24
                                                  www.amil.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=26&Itemid=30
                                                  czyli test przeprowadza sie po 6-7 dniach...

                                                  Co Ci da przeprowadzenie testu tego samego dnia i zapas miesieczny???


                                                  Te testy chyba maja byc skuteczniejsze od szklanki wody zamiast...
                                                  • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 11:46
                                                    Może zastanów sie co piszesz najpierw masz si że kobiety nie używają testów
                                                    robisz nagonkę tak jaby miały je używać po każdym stosunku ( nie napisałam że 5
                                                    minut po stosunku) , teraz twierdzisz że testy są niepotrzebne. Może na chłodno
                                                    przeanalizuj swój stosunek do testów i na spokojnie napisz to co masz do
                                                    powiedzenia na ten temat
                                                  • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 13:52
                                                    Ja przeanalizowalam.
                                                    Nie traktuje testow jako srodka antykoncepcyjnego wiec nie widze snesu zakupu
                                                    hurtowego w ilosci zapasow miesiecznych, ktory Ty masz zamiar robic, zaslaniajac
                                                    sie hormonami, niedawna ciaza i cholera wie czym.

                                                    Ja po ciazy poszlam do ginekologa i prezkonsultowalam sposoby zapobiegania
                                                    ciazy. Nie podal mi sposobu zapobiegania ciazy, ktory nazywa sie: codzienne
                                                    wykonywanie testu ciazowego.

                                                    To tyle co mam w temacie.
                                                    I jeszcze jedna prosba: pisz w jednym watku a nie w 2-3, bo ciezko mi sie czyta.
                                                    To tak jakbys sama nie wiedziala, co chcesz napisac.
                                                  • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 14:41
                                                    nikt, a już tym bardziej nie ja nie przedstawił testów jako środka
                                                    antykoncepcyjnego. Moja wypowiedz o zakupie hurtowym testów była odpowiedzią na
                                                    twój tekst że wykonanie testu dopiero w przypadku braku krwawienia świadczy o
                                                    braku uświadomienia seksualnego.
                                        • malila Re: Raczku... 17.08.08, 10:57
                                          A ja bym chciała się dowiedzieć, czy Madziulcowi ustabilizował się
                                          pogląd na stan uswiadomienia młodzieży polskiej, a jeśli tak, to jak
                                          się on prezentuje.
                                          • wieczna-gosia Re: Raczku... 17.08.08, 12:34
                                            chyba w skrocie brzmi on tak:
                                            mlodziez rozpoczyna zycie seksualne w wieku lat 13. I czyta Bravo girl. Jesli
                                            ktos twierdzi iaczej to labo jest slepy, albo klamie a z pewnoscia dzieci nie
                                            maja do niego zaufania.
                                            Mlodziez uswiadomiona jest, lecz zachodzi w ciaze po czym ie mowi o nich matkom,
                                            gdyz nie ma do nich zaufania.

                                            U madziulec oczywiscie bedzie inaczej smile

                                            madziulec ja zakladam ze moje dzieci w szkole sie ucza smile Nawet jesli sie nie
                                            ucza tylko czytaja pod lawka to tez na ogol dziela sie ze mna informacjami o tym
                                            co czytaja, gdyz lubimy ze soba rozmawiac o tym co czytamy. Problem czytania
                                            przez nie Bravo girl traktuje dosc marginalnie. Co wiecej- z racji posiadania na
                                            stanie nastolatkow- nastolatki w ogole u mie w domu bywaja. I nie mam wrazenia
                                            ze sa to rozbuchane rzadza samce i samice, ktore po lekturze Bravo girl nic
                                            innego nie robia tylko sypiaja z kim popadnie. Wrecz przeciwnie mam raczej
                                            wrazenie ze chetnie korzystaja z wynalazku "chodzenia ze soba", daja sobie
                                            stokrotki i czerwienia sie na mysl o seksie. To mile smile Oczywiscie nie sadze by
                                            tak robila cala mlodziez ale ta ktora spotykam przejawia te zachowania
                                            pojedynczo badz w pakietach.

                                            Ale oczywiscie moge przyjac ze jestem slepa przyjdz i osiwec smile
                                            • madziulec Re: Raczku... 17.08.08, 13:56
                                              Nie musisz byc zlosliwa. Ja nie wiem jak bedzie u mnie. Patrzac na moja sytuacje
                                              rodzinna podejrzewam, ze moje dziecko powieli schemat z kolei swojego ojca czyli
                                              znajdzie sobie dziewczyne, ktorej zrobi dziekco, po czym potraktuje ja jak
                                              szmate, pobije ja i zdradzi.

                                              Podoba Ci sie ta wersja? Mi nie. Dlatego pracuje nad inna wersja z psychologami,
                                              pedagogami i specjalistami.
                                              I nie wierze w to, ze moje dziekco w wieku 13 lat bedzie dawalo stokrotki,
                                              zakladam tez i inna wersje. Bo jestem realistka. Bo mam rozne przypadki w
                                              rodzinie. I moja ciotka majac 36 lat tez zostala babcia. W tej chwili chlopak
                                              wychowuje sie wlasnie sam bez ojca...
                                              • wieczna-gosia Re: Raczku... 17.08.08, 14:07
                                                dla mnie jednak realista i pesymista to dwie rozne sprawy. Dlaczego niby twoj
                                                syn ma powielic schemat ojca- ma jakies sklonnosci, kolezanki w szkole nawala?
                                                Dlaczego niby- skoro mieszka z toba ma sie nie nauczyc ze mezczyzna musi kobiete
                                                szanowac, ma w domu robic a nie czekac na obsluge itd? bo ja rozumiem slowo
                                                realizm jako wnioskowanie o przyszlosci na podstawie przeslanek a nie na
                                                podstawie wewnetrznych lekow (pesymizm) czy myslenia zyczeniowego (optymizm).
                                              • makurokurosek Re: Raczku... 17.08.08, 15:29
                                                jak dla mnie to ty powinnaś iść do psychologa, z tego co napisałaś wpajasz
                                                synowi że powieli błędy ojca, nie dajesz mu szansy dokonywać wyborów bo z góry
                                                zakładasz że jego wybór będzie zły. Jak dla mnie tworzysz toksyczną rodzinę
                    • protozoa Re: Raczku... 16.08.08, 22:21
                      Mam synów w klasie maturalnej, całkiem sporo znajomych rodziców
                      nastolatków, kilku znajomych nauczycieli i jeśli trafi się gdzieś
                      ciężarna uczennica to się o tym długo mówi. Jakoś nie widzę tych
                      tłumow rodzących w wieku 16-19 lat.
                • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:03
                  Chyba z tymi ciężarnymi uczennicami co roku w każdej klasie to
                  trochę przesadziłaś. Prawda?
                  W szkole moich synów ( renomowane liceum) od lat nie było ciężarnej
                  uczennicy, a jeśli była to pod koniec klasy maturalnej i nikt o tym
                  nie wiedział. Na porodówkach tż nie ma wysypu mam-nastolatek.
      • ata-07 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:58
        Kiedy jest już po fakcie i nie ma odwrotu-nie pozostaje Ci nic
        innego jak się cieszyć i skakać z radości i oczekiwać na dziecko.Nie
        możesz swojej córce,kiedy jest w tym stanie przysparzać
        przykrości.To jej pierwsze dziecko i niech się cieszą.uważam,że to
        dziecko w niczym nie przeszkodzi w Twoim związku.Skąd wiesz,gdzie
        młodzi będą mieszkali za rok-dwa,może nie będzie tak żle.Jeżeli nie
        chcesz wychowywać tego dziecka,to nie ingeruj za bardzo w jego
        wychowanie,nie siedż ciągle przy młodych,niech się sami uczą.I
        pamiętaj,że to dziecko może być na starość jedyną podporą i pociechą
        dla Twojej córki.A teraz się ciesz i nie pokazuj córce,że to Cię
        smuci,bo jej robisz przykrość.Wszystko będzie dobrze,powodzenia.
    • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 21:56
      a swoja droga szkoda ze watek zostal przeniesiony na emame- teraz odbedzie sie
      jedynie rysowanie czarnej przyszlosci dziecka oraz opozycja, ktora twoerdzi ze
      tak zle byc nie musi. Czyli frakcja tych co cnaja zycie chociaz w wieku lat 17
      nie mialy dzidzi bo Takie Glupie Nie Sa hehe, oraz frakcja tych co byly i sie
      nie stoczyli czyli frakcja Chlubnych Wyjatkow hehe.
      • raczek47 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:25
        nie, nie przesadziłam.Nie uczę co prawda w renomowanym liceum, tylko
        w technikum, ale znam młodociane matki-licealistki(w trakcie nauki i
        już po skonczeniu)
        Naprawdę sytuacja Moni i jej córki nie jest ani tragiczna, ani
        wyjątkowa;do przełknięcia , może jak bułka bez masła.Po pierwszym
        szoku na pewno dobrze się ułozy.
        • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 22:34
          No to żyjemy w dwóch róznyh światach i mamy rózny pogląd na życie.
          Ja nie mam do czynienia z wysypem młodych matek ostatnio, chyba 3
          lata temu córka pielęgniarki z która pracuję została matką w wieku
          16-17 lat, i babcia adoptowała wnuczkę.
          Nie mam pewności czy napewno wszystko dobrze się ułoży, a w każdym
          razie inaczej chyba rozumiemy pojęcie "dobrze".
          Wszystko można, tylko czy kosztem innych???? W tym przypadku Moniki
          i Bogu ducha winnego dziecka?
    • anulkas86 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 16.08.08, 23:40
      Trochę dziwią mnie najgłośniejsze wypowiedzi tych wszystkich mam, które z tak
      wczesnym macierzyństwem nie miały nic wspólnego, nic nie wiedzą, a za to do
      powiedzenia mają najwięcej. No ale cóż... wydaje mi się to takie typowo polskie...
      A wracając do tematu, ja urodziłam moje dziecko mając 19 lat. Do rodziców miałam
      i mam ogromne zaufanie. Wiedziałam że sama nie zostanę. A nie powiedziałam od
      razu o ciąży, tylko dlatego że nie wiedziałam jak zacząć taką rozmowę. Rodzice
      bez większych problemów przyjęli tą wiadomość. Ja miałam lepsze i gorsze chwilę,
      ale nigdy nie pomyślałam że nie chcę tego dziecka. Wraz z moim późniejszym mężem
      cieszyliśmy sie i martwili jak to będzie na zmianę. Zamieszkaliśmy u moich
      rodziców. Teściowie obiecywali pomoc, ale jakoś szybko zapomnieli. Nie mam o to
      pretensji, nie mieli obowiązku nam dawać, a o mikołaju czy jakiś urodzinach
      małego zawsze pamiętają. Mój mąż musiał skończyć szkołę, więc nie mógł
      pracować. Zostało mu nie wiele jej więc moi rodzice zdecydowali, że pomogą nam
      na ile będą w stanie. Do urodzenia małego utrzymywaliśmy sie z pieniędzy które
      otrzymaliśmy jako prezenty ślubne. Potem dostaliśmy to sławne becikowe, więc na
      krótki czas do skończenia szkoły przez mojego męża nam wystarczyło. Zaraz po
      szkole mąż znalazł pracę. Ja siedziałam do tej pory w domku z dzieckiem (ponad
      dwa lata ma synek). Zaczęłam z mężem studia. Jakoś sobie radzimy.
      I ku zdumieniu innych mam- to my decydowaliśmy co nasze dziecko może jeść, my
      chodziliśmy po lekarzach (a było ich sporo), my odkładaliśmy pieniądze na
      prywatne wizyty gdy nie było innego wyjścia, my wstawaliśmy do synka w nocy, my
      robiliśmy wszystko żeby uspokoić dziecko przy kolce. Ale to moi rodzice i
      rodzeństwo zostają z małym gdy idziemy do szkoły (zaocznie), gdy akurat mogę
      sobie gdzieś dorobić, gdy chcę się pouczyć, czy gdy zwyczajnie chcemy sami
      gdzieś na imprezę wyjść. Uważam że mimo tak młodego wieku jestem dobrą mamą. Nie
      idealną bo takich nie ma. Na początku moja mama chyba była przekonana, że sobie
      nie poradzimy. Chciała wszędzie iść ze mną, słyszeć opinię np lekarzy, gdy
      szliśmy do nich. Najchętniej to ona przyjmowałaby położną- dobrze, że ta Pani
      zdecydowała że mamy ma nie być jak przychodzi przy nassmile
      Jedyne czego troszkę mi szkoda to właśnie tego że nie mamy samodzielnego
      mieszkania, dlatego jeżeli rodzice chłopaka chcą wynająć Twojej córce mieszkanie
      to proszę bardzo, tylko blisko Twojego mieszkania bo na początku może być ciężko
      młodej mamusi i na pewno będzie miała do Ciebie mnóstwo pytań. Polecałabym żeby
      umowę wynajmu podpisali rodzice chłopaka, żebyś potem nie musiała płacić jak im
      się znudzi. I nie wywracaj swojego życia do góry nogami. Moja położna uważała że
      młodziutkie mamusie to najlepsze mamusie, bo najbardziej się starają i nie
      zachowują się jakby z racji wieku i tak już wszystko wiedziałysmile I jeszcze
      jedna, najważniejsza rada- nie wtrącaj sie w wychowanie wnukasmile
      • kawka74 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 08:53
        Do rodziców miała
        > m
        > i mam ogromne zaufanie. Wiedziałam że sama nie zostanę. A nie powiedziałam od
        > razu o ciąży, tylko dlatego że nie wiedziałam jak zacząć taką rozmowę. Rodzice
        > bez większych problemów przyjęli tą wiadomość. Ja miałam lepsze i gorsze chwilę
        > ,
        > ale nigdy nie pomyślałam że nie chcę tego dziecka.

        A nie zauważyłaś, że w omawianej sprawie jest ciut inaczej?
        Nie bardzo wiem, czemu mają służyć historie o własnym bohaterstwie, podczas gdy
        sytuacja jest z kompletnie innej bajki. To, że urodziłaś i dałaś radę, nijak się
        ma do tego, czy siedemnastoletnia córka autorki wątku, na którą to córkę wypiął
        się ojciec jej dziecka, a która to córka tegoż dziecka nie chce, da sobie radę w
        SWOIM życiu.
        • anulkas86 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 18.08.08, 15:13
          Raczej to miało się odnosić nie tyle do głównego wątku, co raczej do wypowiedzi
          tych mam, które tak strasznie źle się wypowiadają o młodych matkach i ich
          postępowaniu.
      • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 10:13
        Różnica dwóch lat we wczesnym macierzyństwie to bardzo dużo, siedemnastolatka i
        dziewiętnastolatka zazwyczaj stoją na innych etapach rozwoju emocjonalnego i
        społecznego. Dziewiętnastolatka to już prawie dorosła osoba podczas gdy
        siedemnastolatka jest podlotkiem nie mającym zazwyczaj bladego pojęcia o
        dorosłości, odpowiedzialności, rodzinnym budżecie
    • soemi Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 00:45
      W nawiązaniu do wielu wypowiedzi dotyczących adopcji wnucząt. Jaki jest cel
      takiego działania?! Jedyne co dostrzegam w tym postępowaniu to to, że rodzice są
      starsi i mądrzejsi od swoich dzieci, które to sprawiły sobie dzieciaka i zapewne
      nie poradzą sobie z jego wychowaniem więc rodzice biorą sprawy w swoje ręce. I
      teraz po co taki nastoletni rodzic ma się starać skoro nawet nie dano mu
      szansy, z góry postawiono, że jest za młody i sobie nie poradzi. I rosną nam w
      społeczeństwie takie p...dy wołowe co to rodzice wszystko za nich robią a potem
      te "wspaniałości" mają roszczenia do wszystkich dookoła, dlatego że tak zostali
      wychowani!
      Sytuacja moniki nie jest wymarzoną, ale też nie zakrawa na jakieś mega
      nieszczęście. Dużo zależy od moniki, jeśli z góry założy scenariusz po swojemu
      to będzie ponosić konsekwencje. Proponuję chwilę odczekać, aż opadną emocje,
      obie rodziny zaczną trzeźwo myśleć a wtedy może się dogadają.
      • mama_kotula Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 00:47
        >W nawiązaniu do wielu wypowiedzi dotyczących adopcji wnucząt. Jaki >jest cel
        takiego działania?!

        A nie jest przypadkiem tak, że w przypadku małoletniej matki prawnym opiekunem
        jej dziecka z automatu staje się babcia tegoż dziecka?
        • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 01:16
          chyba tak jest no chyba ze sie za maz wyjdzie- wtedy decyzja sadu zostaje sie
          osoba dorosla smile
          a kto wie moze i bez slubu mozna o to wnioskowac?
          • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 10:15
            nie nie można. Matka ma prawo do opieki nad dzieckiem gdy jest osobą pełnoletnia
            lub w przypadku ślubu
      • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 10:14
        zgodnie z polskim prawem niepełnoletnia matka nie ma praw do dziecka
    • pucia14 Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 10:36
      sama jestem matka 16 i choc nie wyobrażam sobie jej jako 24 h mamy
      (bo to przecież dzieciak jeszcze jest) to gdyby... to nie był by
      koniec swiata. pomogłabym jej nie dlatego że muszę bo nieletnia jest
      i ze tak trzeba tylko dlatego ze ja kocham i kochałabym również jej
      dziecko po pierwszym szoku mwzięłabym się w garśc i razem z córą
      poczyniłybysmy plany... nie dążyłabym do ślubu ani oddzielnego
      zamieszkania. dziecko byłoby dla niej wystarczajacą szkołą nie
      dodawałabym do tego jeszcze małżenskiego mdocierania albo trudów
      prowazenia domu. z tym się zawsze zdąży.masz dylemat - bo chciałabys
      nareszcie odżyć i tu moim zdaniem tkwi problem . gzieś tam kiedys
      założyłaś sobie że jak dziećię Ci podrośnie to święty spokój bedzie-
      nic bardziej mylnego.dopiero wtedy się zacznie smile nie widze jednak
      powodu dla którego należy koncentrowac sie tylko na córki potrzebach
      ani teraz ani wczesniej. w pełnych rodzinach rodzice tez maja swoje
      zycie, sprawy ,przyjaciół. Masz prawo wyjechac odpoczać.
      A co do rodziców ch łopaka.. sama mam syna i myślę ze zareagowałabym
      jak oni tj umozliwiła synowi nauke- czyli zapłaciłabym za niego
      alimenty za rok dwa zmieni szkołe moze pójdzie zaocznie i bedzie sam
      pracował.. a czy będzie tatusiował to zalezy tylko od niego nesstety
      dorośli faceci też nie zawsze po wpadce potrafią się zachowac.no cóż
      płacz nic nie pomoze i nie zmieni.....
      • mwiktorianka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 12:23
        Mam dokładnie tyle samo lat co Ty Monia,a mój najstarszy syn ma tyle
        lat co Twoja corka(za 2 m-ce skończy 17).Tak więc w tym samym wieku
        zostałyśmy matkami.Kiedyś wydawało mi się,że ciąża dziecka w tak
        młodym wieku to nic takiego strasznego,fakt to problem i nie
        najweselsza sytuacja,ale też nie tragedia.Nie rozumiałam
        rodziców ,którzy zostawiają dzieci w trudnej sytuacji.W pewnym
        stopniu nadal tego nie rozumiem np.jak można wyrzucić dziecko z
        domu,a o takich sytuacjach też słyszałam.Wiem jedno,nie ma co
        gdybać;ja na Twoim miejscu....szczególnie wtedy gdy ma się jeszcze
        małe dzieci i tak naprawdę nie ma pojęcia jak to jest być rodzicem
        nastolatka.Ja też bardzo się boję,aby mój syn nie przyszedł i nie
        powiedział,że zostanę babcią,kiedyś wydawało mi się,że byłabym dobrą
        babcią opiekowałabym się,pomagała itd dziś nie jestem juz tego taka
        pewna.Syn jest raczej problematycznym dzieckiem są z nim kłopoty,nie
        chce sie uczyć,pracować też nie(powiedziałam,że skoro się nie uczy
        niech na siebie zarabia),obowiązki domowe wykonuje z wielką
        niechęcią ,jest po prostu leniwy.Nie pomogły wizyty u psychologów
        (stwierdzili,że jest bardzo pogodnym pewnym siebie,inteligentnym
        chłopcem,ktoremu się po prostu nie chce...i tyle.Zmotywować się może
        tylko on sam).Tym bardziej ,że wszelkie perswazje odnosza odwrotny
        skutek.Uważam,ze rodzice chłopaka twojej córki popełniają błąd
        chroniąc go przed odpowiedzialnością za swoje czyny.Powinien ponosić
        konsekwencje swoich decyzji inaczej nigdy nie nauczy się
        odpowiedzialności.Rozumiem,że chłopak się uczy,jak najbardziej
        powinien się nadal uczyć,ale w chwilach wolnych od nauki powinien
        pomagać przy wychowywaniu dziecka,nawet jeśli nie będzie
        partnerem\mężem jego matki to już zawsze będzie jego ojcem.Rodzice
        pozwalają i przyzwalają na to,aby brzydko mówiąc olał własne
        dziecko.Dzieciom niestety bardzo często wydaje się,że są już dorosłe
        i wszystko wiedzą najlepiej,ja moim dzieciom tłumaczę,że
        dorosłość,dojrzałośc polega na tym,ze ponosimy kosekwencje własnego
        zachowania i decyzji,które podejmujemy.Najgorsze moim zdaniem co
        mogłabyś w tej sytuacji zrobić to pozwolić córce na kompletny brak
        odpowiedzialności za swoje postępowanie.To jej dziecko i to ona
        powinna je wychować,Ty możesz tylko TROCHĘ pomóc.To bardzo
        egoistyczne z jej strony,że oczekuje od Ciebie abyś zrezygnowała z
        własnego życia i zajęła się wychowywaniem jej dziecka.Moje dzieci
        nigdy nie były wychowywane przez babcie czy cicie od początku
        radziliśmy sobie sami z mężem.Znam dwie takie historie z dość
        bliskiego otoczenia gdzie babcie przejęły całkowicie opiekę nad
        wnukami,choć córki z nimi mieszkają,w 1-ym przypadku wnuk ma już 12
        lat,a mama nadal niewiele interesuje się dzieckiem choć dawno już
        wyrosła z wieku młodocianej mamy,w 2-gim przypadku rzecz się ma
        podobnie,a dziecko ma już lat 5.Masz prawo do swojego życia ,nie
        masz obowiązku wyręczać córki w wychowaniu jej dziecka,jeśli nadal
        nie będzie chciała wychowywać dziecka niech pomyśli o adopcji choć
        to napewno trudna decyzja.Życzę ci aby wszystko się ułożyło jak
        najlepiej.
    • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 12:56
      Przebrnęłam przez cały wątek i powiem Wam, że najbardziej poraża mnie to, w jaki
      sposób traktowany jest ojciec dziecka. 19-letni chłopak (przypomnę - od roku
      dorosła osoba) postrzegany jest jako kilkuletnie niepełnosprawne umysłowo
      dziecko, które zupełnie nieświadomie, pewnie bez najmniejszej chęci (może to był
      gwałt na jego osobie), spłodziło potomstwo 17-letniej kobiecie, bezwstydnie
      rozkładającej nogi na lewo i prawo. Dlatego też cały ciężar sytuacji powinien
      spocząć na barkach bezwstydnej pannicy i jej matki, bo przecież bogu ducha
      winien 19-letni chłopczyk uczyć się musi i pod żadnym pozorem nie należy mu w
      tym przeszkadzać. W związku z tym całkiem naturalne jest to, że dziewczyna
      powinna po rękach całować jego, oraz jego rodzinę za to, że łaskawie zechcą jej
      pomóc finansowo, jakby pieniędzmi dało się zastąpić dziecku miłość ojca i całe
      wychowanie.
      Mamusia zadecydowała za synka, że będzie mieszkał z nią i ma sobie główki jakimś
      dzieckiem (a przecież także jej wnukiem) nie zaprzątać i wszyscy się z tym
      godzą, również małoletnia matka dziecka i jej matka.

      A czemuż to niby młody tatuś ma mieć tak łatwo w życiu? Dlaczego 19-letni,
      dorosły już mężczyzna nie może ponosić odpowiedzialności za swoje czyny? Jeśli
      był na tyle dorosły, żeby spłodzić dziecko, to niby czemu nie może ruszyć tyłka
      do roboty i studiować równocześnie, oraz brać czynny udział w wychowaniu tegoż
      dziecka?

      Przykre jest to, że społeczeństwo bez oporu zgadza się na to, żeby praktycznie
      cała odpowiedzialność za posiadanie dziecka spadała na młodą matkę, bo wiadomo,
      że łaska w postaci pieniędzy na dziecko nie rozwiąże wszystkich problemów
      związanych z wychowaniem.

      Ale najbardziej nie potrafię zrozumieć tego, że to kobiety, które wiedzą ile
      wysiłku wkłada się w wychowanie dziecka, rozkładają potem wielki parasol
      ochronny nad swoimi "niepełnosprawnymi" synusiami, płodzącymi dzieci złym,
      rozwiązłym dziewuchom i za wszelką cenę starają się ustrzec ich przed
      odpowiedzialnością za ich czyny.
      • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:19
        no niestety wegatko- ja sie z toba zgadzam. Ale zanim sie zaczelam przepychac z
        madziulcem smile w sprawach zupelnie bez znaczenia smile to wyszlam z zalozenia ze nie
        ma co gdybac, sytuacja jest ze tak powiem zastana. Chlopak ma 19 lat jest
        pelnoletni i tak nalezaloby go traktowac, natomiast z opisu moni wynika ze
        rodzice jeszcze go nie odpepnili. Ale oczywiscie sie zgadzam. Moje slowa o
        dobrej pomocy i milosci i temu mlodym pomagac a nie ich wyreczac odnosza sie i
        do chlopaka i do dziewczyny. Jako matka mlodego ojca oczekiwalabym od niego
        pewnych deklaracji jak on rozwiazanie sytuacji sobie wyobraza. I z pewnoscia
        informacji ze ja place alimenty a on sie uczy i w ogole wszyscy zdrowi- nie
        przyjelabym do wiadomosci.

        nie do konca trafiaja tez do mnie slowa ze 17 latka czy 19 latek do jeszcze
        dzieci. Bawili sie jak dorosli i chociaz nie jestem za tym by odciac ich od
        zycia ostra pila bo oto teraz czeka ich kierat itd. To jednak uwazam, ze sami po
        czesci sie dziecinstwa i niewinnosci pozbawiaja. I to nie chodzi o to by np.
        zatrzymac dziecko i bawic sie w szczesliwa rodzinke, ale z drugiej strony-
        oddanie dziecka do adopcji tez wymaga utraty niewinnosci i czesci dziecinstwa?
        no nie?
        • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 23:53
          wieczna-gosia napisała:


          > Moje slowa o
          > dobrej pomocy i milosci i temu mlodym pomagac a nie ich wyreczac odnosza sie i
          > do chlopaka i do dziewczyny. Jako matka mlodego ojca oczekiwalabym od niego
          > pewnych deklaracji jak on rozwiazanie sytuacji sobie wyobraza. I z pewnoscia
          > informacji ze ja place alimenty a on sie uczy i w ogole wszyscy zdrowi- nie
          > przyjelabym do wiadomosci.


          Gosiu, no i otóż to. Ja rozumiem, że młodzi mają przechlapane w takiej sytuacji
          i że teraz trzeba uradzić jak to wszystko zorganizować, żeby oni mogli za jakiś
          czas wyjść na prostą i żeby dziecko miało zapewnione wszystko, co trzeba ale nie
          może się to odbywać kosztem jednego rodzica. Będąc matką chłopaka owszem,
          zadeklarowałabym pomoc ale pod warunkiem, że wykaże się teraz dorosłością i
          weźmie odpowiedzialność za swoją rodzinę, czyli przyłoży się do wychowania
          dziecka. W końcu na własne życzenie wpakował się w tą sytuację, więc niech teraz
          godzi studia z pracą i opieką nad rodziną. To jest do wykonania, trzeba tylko
          chcieć.


          > nie do konca trafiaja tez do mnie slowa ze 17 latka czy 19 latek do jeszcze
          > dzieci. Bawili sie jak dorosli i chociaz nie jestem za tym by odciac ich od
          > zycia ostra pila bo oto teraz czeka ich kierat itd. To jednak uwazam, ze sami p
          > o
          > czesci sie dziecinstwa i niewinnosci pozbawiaja. I to nie chodzi o to by np.
          > zatrzymac dziecko i bawic sie w szczesliwa rodzinke, ale z drugiej strony-
          > oddanie dziecka do adopcji tez wymaga utraty niewinnosci i czesci dziecinstwa?
          > no nie?


          No niestety tak. Powinni jak najbardziej mieć świadomość, że dzieciństwo się
          skończyło na ich własne życzenie. Jak pisałam wcześniej, pomoc zwyczajnie po
          ludzku powinni im zapewnić rodzice (oczywiście w miarę możliwości) ale nie
          powinno to być wyręczanie, a jedynie udzielenie wsparcia dla ich własnego dobra,
          żeby w przyszłości mieli szanse wyrosnąć na zaradnych ludzi.
      • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:20
        Po pierwsze dlatego że polskie prawo zrzuca odpowiedzialność na dziecko na
        matkę. Niepełnoletnia dziewczyna nie ma prawa do dziecka w gruncie rzeczy ojciec
        dziecka pomimo swoich lat nie moze tego dziecka, uznać a więc również brać
        prawną odpowiedzialność za nie. Dziecko może zostać uznane przez ojca po
        uzyskaniu zgody matki dziecka,a ta może taką zgodę wyrazić po uzyskaniu
        pełnoletności. Po drugie nie ma prawnych podstaw do zmuszenia kogokolwiek do
        wychowywania dziecka. Jeżeli ojciec nie ma ochoty na wychowywanie dziecka to
        jedynie możesz go zmusić do zrzeczenia sie praw rodzicielskich, lub płacenia
        alimentów
        • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:23
          makro, ale ja mysle ze mniej chodzi o uregulowania prawne a bardziej o to, jaki
          los zgotowali ludzie ludziom. No niestety- chlopcy wypinajacy sie na potomstwo
          nie biora sie znikąd- maja oni w koncu rodzicow.
          Prawo prawem a zwykla przyzwoitosc- zwykla przyzwoitoscia.
          • makurokurosek Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:41
            ale rzeczywistość jest jaka jest i problem nie dotyczy tylko nastoletnich mam ,
            nawet na tym forum jest wiele kobiet które mają takie same problemy z eks
            • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:46
              > ale rzeczywistość jest jaka jest i problem nie dotyczy tylko nastoletnich mam
              > ,
              > nawet na tym forum jest wiele kobiet które mają takie same problemy z eks

              zdaje sobie sprawe, co nie przeszkadza mi posiadac refleksji ogolnych. Bo
              umiejetnosc niezadawania sie z gnojami/ nieposiadania syna gnoja jest
              umiejetnoscia ponadczasowa i bezcenna, no nie? smile
              • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:48
                Zgoda, ale poproszę o definicje gnoja.
                • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:53
                  zrobilem i zamykam oczy. Sam z wlasnej woli nie wykonam kompletnie zadnego ruchu.
                • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:55
                  plus wszelkie inne mozliwie odmiany poczawszy od "to na pewno nie moje" a
                  skonczywszy na "rzuce prace, zatrudnie sie na czarno, przepisze wszystko na
                  mamusie lub aktualna kochanke, znikne za granica, byles tylko nic ze mnie nie
                  wycisnela".
                  • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 17:46
                    Ale między tym co opisałaś, a rzucaniem szkoły i szansy na edukacje
                    jest ogromna przepaść.
                    Jestem wstanie zrozumieć chłopaka, że miota się sam nie wie co
                    będzie dalej, bo miał inne plany, bo nie pomyslał, bo tak wyszło.
                    Ilu dorosłych facetów gubi sie i miota gdy partnerka powie im o
                    ciąży. Nie każdy szaleje ze szczęścia, ba zaryzuje twierdzenie, że
                    większość tych szalejących i obsypująych żone kwiatami też jest
                    daleka od euforii, bo się, czuje niepewnie. Te uczucia, o których
                    pisze się bardzo niechetnie, bo przeciez na wieść o poczętym potomku
                    należy się cieszyć, są udziałem wielu mężczyzn, nawet gdy ciążą była
                    planowana, chciana, rodzice dorosli i mający dobre warunki socjalno-
                    bytowe. A co dopiero gdy mamy do czynienia z nastolatkiem.
                    "To napewno nie moje"- można bardzo skrzywdzić dziewczynę, ale można
                    być skrzywdzonym samememu. Czasem prawda wychodzi na jaw po latach.
                    "Rzucę pracę, zatrudnię sie na czarno.." - najpierw trzeba tę prace
                    miec, a skąd ma ją mieć 19 latek bez zawodu?
                    "Przepiszę wszystko na...." j.w. trzba miec CO przepisywać.
                    "Zniknę za granicę, byleś tylko nic ode mnie nie wycisnęła" - bywa,
                    tylko znów co wyciskac od 19 latka bez zawodu? Grę komputerową,
                    rakietę tenisową.
                    Powyżeza definicja jest raczej definicją gnoja dorosłego. Z tym się
                    w zasadzie zgadzam.
                    • mika_p Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 20:02
                      No, ale młody facet może jeszcze z rodzicami przeprowadzić taką rozmowę:
                      "Kochani, utrzymajcie mnie, tak jak planowaliście, na czas studiów dziennych -
                      ale tylko do licencjata, magisterskie zrobię na zaocznych pracując. Przez
                      pierwsze 3 lata w weekendy będę pracowac w McDonaldzie, zeby dołozyc do
                      utrzymania dziecka, a po zajęciach w tygodniu będę wraz z matką dziecka sie nim
                      opiekował".

                      Opiekunka na 6-7 godzin kosztuje mniej niż na 9-10.
                      To, że dorosły facet wypina się na dziecko, które spłodził, i chowa za plecami
                      mamusi, każda normalna kobieta powinna uznać za porażkę wychowawczą.

                      A antykoncepcja jest sprawą obu współżyjących osób, a nie tylko dziewczyny.
                      • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 18.08.08, 00:58
                        mika_p napisała:

                        > No, ale młody facet może jeszcze z rodzicami przeprowadzić taką rozmowę:
                        > "Kochani, utrzymajcie mnie, tak jak planowaliście, na czas studiów dziennych -
                        > ale tylko do licencjata, magisterskie zrobię na zaocznych pracując. Przez
                        > pierwsze 3 lata w weekendy będę pracowac w McDonaldzie, zeby dołozyc do
                        > utrzymania dziecka, a po zajęciach w tygodniu będę wraz z matką dziecka sie nim
                        > opiekował".


                        Tak właśnie powinien zachować się odpowiedzialny facet. A jeśli mamusia za
                        wszelką cenę chce go odizolować od problemu, niestety zmusza go tym samym do
                        bycia gnojem.
        • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 18.08.08, 00:12
          makurokurosek napisała:

          > Jeżeli ojciec nie ma ochoty na wychowywanie dziecka to
          > jedynie możesz go zmusić do zrzeczenia sie praw rodzicielskich, lub płacenia
          > alimentów


          Ale widzisz, w całej tej sytuacji ani razu nigdzie nie wyczytałam, że chłopak
          chce się zrzec ojcostwa i nie ma ochoty opiekować się swoim potomstwem. Nie
          wiem, może to ja tak widzę sprawę, ale mam wrażenie, że jego matka od początku
          pozbawiła go własnego zdania i postanowiła sprawę załatwić za niego. I to jest
          najbardziej przykre, że nie daje mu wcale szansy wykazania się
          odpowiedzialnością i nie próbuje zrozumieć dziewczyny, która też powinna mieć
          prawo do skończenia szkoły, bądź co bądź - dopiero średniej.
          Wszelkie przepisy prawne nie powinny wykluczać zwykłej ludzkiej uczciwości.
          Owszem, prawo nie narzuca chłopakowi obowiązku osobistego sprawowania opieki nad
          niemowlęciem ale przyzwoitość i honor (znaczenia tego pojęcia niestety teraz
          raczej się dzieciom nie wpaja) tego powinny wymagać.
      • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:21
        Nikt nie rozkłada parasola tylko patrzy na świat w sposób
        realistyczny a nie życzeniowy.
        W jaki sposób zmusić 19 latka ( zreszta 20-30-40 czy 50 latka też)
        do opiekowania sie dzieckiem?
        Zmisić aby pod opieka policjanta chodził na spacery? Przysłac
        strażnika miejskiego, żeb sprawdzał czy zmienia pieluchy? Kuratora
        czy karmi?
        Sorry za sarkazm, ale to jest niemozliwe. Mozna wyegzekwowac
        alimenty od dziadków i...tylko tyle. Jeśli chłopak nie będzie sie
        poczwał do bycia tatusiem - a w tym wieku jest to bardzo
        prawdopodobne- to nic się na to nie poradzi.
        Rodzice chłopaka beda prawdopodobnie wleli, żeby uczył się, skończył
        studia, zdobył lepiej płatna pracę niż zajmował sie dzieckiem tu i
        teraz. Zreszta także dla dobra dziecka, gdyż lepiej zarabiający w
        przyszłości ojciec to także wyższe alimenty. Będa woleli sami
        płacić, tyle ile zasądzi sąd, lub jesli mogą i sa przyzwoici,
        więcej. Nie liczyłabym na bajońskie sumy.
        Zastanawiam się co bym zrobiła gdyby którys z moich synów - maja 18
        lat, są więc w zblizonym wieku - oswiadczył mi, ze będzie ojcem.
        Napewno nie namawiałabym do rzucenia szkoły/studiów. Na pewno nie
        pachałabym w małżńestwo, napewno spotkałabym sie z matka i dziadkami
        potencjalnego wnuka i zaproponowała pomoc. I napewno nie dałabym
        soba manipulować!
        • wieczna-gosia Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:29
          > Napewno nie namawiałabym do rzucenia szkoły/studiów. Na pewno nie
          > pachałabym w małżńestwo, napewno spotkałabym sie z matka i dziadkami
          > potencjalnego wnuka i zaproponowała pomoc. I napewno nie dałabym
          > soba manipulować!
          ja tez ym nie namawiala do rzucenia szkoly. Ale przede wszystkim oczekiwalabym
          od syna, ze sie od niego dowiem o ciazy a nie od zdenerwowanej matki dziewczyny-
          to raz. Oczekiwalabym checi do dialogu- czyli on ok, strzlilismy se dziecko no i
          wiesz taki uklad ja bym chcial szkole skonczyc czy moze moglabys (zwracam uwage
          na forme) mi pomoc i jak itd. I ja z pewnoscia i oczywiscie bym mogla i to
          pewnie w duzym stopniu bym mogla smile
          Od czewczyny zreszta oczekiwalabym analogicznej akcji a nie torpedowania
          wszystkich pomyslow, ale o ile dziewczyne moge jakos usprawiedliwiac hrmonami,
          lekka histeria, strechem przed tym ze jej zycie faktycznie najprawdopodobniej
          zmieni sie w sposob bardziej drastyczny niz zycie chlopaka, coz taki swiat i
          taka biologia, to chlopaka jednak trudniej mi usprawiedliwiac....
          Mniej sie boje ze mo corki w ciaze zajda- niz ze w ta ciaze zajda z gnojem....
          • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 17.08.08, 13:47
            Pomóc tak, ale w jaki sposób? Finansowy? Organizacyjny? Miałabym
            wziąć dziecko do domu na zmiane z rodzina dziewczyny?
            Nawet zwierzę nie powinno byc w poniedziałki u cioci we wtorki u
            wujka.
            Pomoc jest mozliwa jesli mieszka się razem, a ja na branie pod swój
            dach matki z dzieckiem nie zgodziłabym się.
            Mogłabym pomóc finansowo ( w okreslonych, rozsądnych granicach)
            zabrać czasem na spacer, cos ugotować, czasem zostać wieczorem, ale
            jest to pomoc DORAŹNA, która nie załatwia sprawy. A ile pracy jest
            przy dziecku, jesli jest sie odpowiedzialna matka, chyba nie trzeba
            pisać.
        • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 18.08.08, 00:52
          protozoa napisała:

          > Nikt nie rozkłada parasola tylko patrzy na świat w sposób
          > realistyczny a nie życzeniowy.
          > W jaki sposób zmusić 19 latka ( zreszta 20-30-40 czy 50 latka też)
          > do opiekowania sie dzieckiem?


          Jak już wcześniej pisałam, nigdzie nie padło zdanie, że chłopak wymiguje się od
          odpowiedzialności. Za niego zadecydowała mamusia.


          > Zmisić aby pod opieka policjanta chodził na spacery? Przysłac
          > strażnika miejskiego, żeb sprawdzał czy zmienia pieluchy? Kuratora
          > czy karmi?
          > Sorry za sarkazm, ale to jest niemozliwe. Mozna wyegzekwowac
          > alimenty od dziadków i...tylko tyle.


          Jeśli rodzicom chłopaka tak bardzo zależy na tym, żeby w przyszłości był KIMŚ -
          czyli nie tylko dorobił się kupy szmalu ale również był szanowanym człowiekiem,
          to powinni uczyć go przede wszystkim odpowiedzialności za własne czyny, a nie
          wyręczać w kłopotliwej sytuacji alimentami i izolować od problemu.


          Jeśli chłopak nie będzie sie
          > poczwał do bycia tatusiem - a w tym wieku jest to bardzo
          > prawdopodobne- to nic się na to nie poradzi.

          W tej konkretnej sytuacji może w końcu tak się stać, bo chłopak ma na to
          przyzwolenie, a może i nacisk własnej troskliwej mamusi.

          > Rodzice chłopaka beda prawdopodobnie wleli, żeby uczył się, skończył
          > studia, zdobył lepiej płatna pracę niż zajmował sie dzieckiem tu i
          > teraz. Zreszta także dla dobra dziecka, gdyż lepiej zarabiający w
          > przyszłości ojciec to także wyższe alimenty.

          Matka dziewczyny też zapewne wolałaby, żeby jej córka się uczyła po to, by w
          przyszłości lepiej zarabiać właśnie dla dobra dziecka. Niestety jeśli chłopak
          się wykręci pieniędzmi, ona prawdopodobnie nie da sobie sama rady z opieką nad
          dzieckiem oraz nauką i skończy jako niewykształcona kura domowa.

          A wracając do ojca dziecka, póki co, może przecież znaleźć gorzej płatną pracę i
          uczyć się jednocześnie, a z czasem, gdy zdobędzie lepsze wykształcenie, zmieni
          pracę na lepiej płatną. Tego oczekiwałabym od własnego syna w zamian za
          udzielenie mu pomocy.
          Pomoc, nawet finansowa owszem ale pod warunkiem, że chłopak pokaże, iż jest
          dorosły nie tylko w kontaktach z dziewczynami ale przede wszystkim potrafi
          ponieść konsekwencje swoich decyzji.


          > Zastanawiam się co bym zrobiła gdyby którys z moich synów - maja 18
          > lat, są więc w zblizonym wieku - oswiadczył mi, ze będzie ojcem.
          > Napewno nie namawiałabym do rzucenia szkoły/studiów. Na pewno nie
          > pachałabym w małżńestwo,

          To jest zrozumiałe ale też nie ma powodu do izolowania chłopaka od dziewczyny,
          tym bardziej, jeśli wcześniej przed spłodzeniem dziecka takich powodów nie było.


          > napewno spotkałabym sie z matka i dziadkami
          > potencjalnego wnuka i zaproponowała pomoc.

          Myślę, że słowo "pomoc" nie do końca jest tu na miejscu, bo pomóc to możesz
          własnemu synowi w podołaniu sytuacji, a jeśli chodzi o spotkanie z dziewczyną i
          jej rodzicami, to bardziej pasuje określenie "zaproponowałabym wspólne
          rozwiązanie problemu" - bo to byłby Wasz wspólny problem, a nie tylko dziewczyny
          i jej rodziny.


          I napewno nie dałabym
          > soba manipulować!

          A tego to raczej nie rozumiem. Czyżby autorka wątku próbowała manipulować
          chłopakiem swojej córki i jego rodziną?
          • protozoa Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 18.08.08, 14:48
            Nigdzie nie jest także napisane, że za chłopaka deyduje matka bez
            jego woli.Przypuszczam, że mamy do czynienia z 19 letnim maturzystą
            ( w klasie maturalnej lub tuż po maturze, który jest nie mniej
            przerażony od dziewczyny).
            Pytam z ciekawości ile masz lat? I jakie doświadczenie życiowe? Ja
            juz jakiś czas temu obchodziłam 40 urodziny i jakoś nie wyobrażam
            sobie 19 latka który ma byc KIMŚ bez pomocy finansowej rodziców w
            powyższej sytuacji. 19 latek jest jeszcze dzieckiem. Tak dzieckiem.
            Niestety dojrzałość psychiczna nijak sie ma do fizycznej.
            Może byc tak, że rodzice odetną się od problemu- mają wszakże do
            tego prawo-, a wtedy jest duża szansa, że syn ani ie zdobędzie
            zawodu, ani nie będzie zajmował się dzieckiem.
            Wiem, że Monika nie takiej przyszłości chciałaby dla swojej córki i
            dlatego uważam adopcje za najrozsądniejsze wyjście.
            Powtarzam - chłopaka nikt nie zmusi do zajęcia się dzieckie, córka
            Moniki ma małe szanse na zdobycie dobrego zawodu ( najwyżej matura w
            wieczorówce). Będzie sama bez pracy, z dzieckiem, na utrzymaniu
            Moniki. A wydatki związane z dzieckiem nie kończą się gdy pójdzie do
            szkoły - przeciwnie. I niech mi nikt nie opowiada, że samym
            szczęściem jest życie/wegetacja na pgraniczu minimum socjalnego i
            minimum biologicznego. Bardzo to niepopularnie brzmi, ale pieniądze
            są potrzebne i to bardzo.
            To co dalej piszesz o pracy najpierw gorzej płatnej, potem lepszej,
            zdobywaniu zawodu w przerwie między zmieniam pieluch jest bardzo
            piękne i w takim samym stopniu mało prawdopodobne.
            Powtarzam, mało który chłopak będzie chciał to robic i nikt go nie
            zmusi.
            A jesli zda na studia dzienne rodzice będą musieli go utrzymywać .
            Tak stanowi polskie prawo.
            Możesz nazywac to pomocą lub rozwiązaniem problemu - jak wolisz.
            Zaproponowałabym pomoc finansową, ale w rozsądnej wysokości, pomoc
            dorażną - w zakresie moich chęci i mozliwości. I poważnie rozważyła
            problem adopcji.
            Źle mnie zrozumiałaś, to autorką wątku może chcieć manipulować ten i
            ów zmuszając ja, aby zamiast swoim życiem zajęla się życiem córki.
            • wegatka Re: Będę 36letnią babcia...Boze!!! 19.08.08, 00:45
              protozoa napisała:


              > Pytam z ciekawości ile masz lat? I jakie doświadczenie życiowe? Ja
              > juz jakiś czas temu obchodziłam 40 urodziny i jakoś nie wyobrażam
              > sobie 19 latka który ma byc KIMŚ bez pomocy finansowej rodziców w
              > powyższej sytuacji. 19 latek jest jeszcze dzieckiem. Tak dzieckiem.
              > Niestety dojrzałość psychiczna nijak sie ma do fizycznej.


              Protozoo, jestem w takim razie niewiele młodsza od Ciebie, może ze trzy lata i
              wbrew Twoim wątpliwościom mam całkiem spory bagaż doświadczeń. Właśnie dlatego,
              że do wielu rzeczy w życiu musiałam dojść bez pomocy rodziców, wiem, że można
              być człowiekiem odpowiedzialnym mając 18, czy 19 lat. Mnie osobiście akurat
              wpadka się nie przydarzyła ale znam kilka par, które miały ten problem i jakoś
              młodzi tatusiowie (a jeden miał nawet niecałe 18 lat) nie wykręcali się od bycia
              ojcem. Może dlatego, że mieli mądre matki.

              > Może byc tak, że rodzice odetną się od problemu- mają wszakże do
              > tego prawo-, a wtedy jest duża szansa, że syn ani ie zdobędzie
              > zawodu, ani nie będzie zajmował się dzieckiem.

              Absolutnie nie jestem tego zdania, że rodzice powinni odcinać się od problemu.
              Owszem, powinni w miarę możliwości pomóc ale mądrze, nie wyręczając we wszystkim
              i usuwając każdą kłodę spod nóg, bo w ten sposób wychowają sobie typka, któremu
              wszystko się będzie należeć nawet gdy będzie miał lat 30.

              > Wiem, że Monika nie takiej przyszłości chciałaby dla swojej córki i
              > dlatego uważam adopcje za najrozsądniejsze wyjście.
              > Powtarzam - chłopaka nikt nie zmusi do zajęcia się dzieckie, córka
              > Moniki ma małe szanse na zdobycie dobrego zawodu ( najwyżej matura w
              > wieczorówce).

              No nie przesadzaj. Ja nie widzę przeszkód, żeby dziewczyna zdobyła w przyszłości
              dobre wykształcenie, jeśli tylko będzie jej na tym zależeć. Najważniejsze jest
              teraz skończenie szkoły średniej i być może nie byłoby z tym wielkiego problemu,
              gdyby ojciec wraz ze swoimi rodzicami zaangażowali się trochę w opiekę nad
              dzieckiem. A studia nie uciekną. Jeśli nie od razu, to może później, jak maluch
              trochę podrośnie.

              > To co dalej piszesz o pracy najpierw gorzej płatnej, potem lepszej,
              > zdobywaniu zawodu w przerwie między zmieniam pieluch jest bardzo
              > piękne i w takim samym stopniu mało prawdopodobne.

              No to wyobraź sobie, że jednak da się to zrobić. Gdy urodziła się nasza pierwsza
              córka, mój mąż pracował, studiował, a na dodatek nie stronił również od
              zajmowania się dzieckiem. Oczywiście maluchem opiekowałam się głównie ja ale w
              sytuacji, gdy padałam na pysk po kilkugodzinnym noszeniu, mój mąż, pomimo tego,
              że wstawał rano do pracy, też potrafił zająć się ryczącą córką. Mało tego, po
              tym gdy został ojcem, doszedł do wniosku, że pora na rozkręcenie własnego
              biznesu, bo dotychczasowa praca stała się mało opłacalna. A nasze dziecko, choć
              było wychowywane w tak mało komfortowych warunkach, wcale nie wegetowało, my też
              nie. Nawet nas było stać na małe przyjemności, a z czasem na większe.


              > Powtarzam, mało który chłopak będzie chciał to robić i nikt go nie
              > zmusi.

              Ja bym powiedziała, że mało który niedojrzały gnojek będzie chciał to robić i
              nikt go nie zmusi. A takie niedojrzałe (choć fizycznie jak najbardziej) typki
              biorą się w głównej mierze stąd, że przez swoich rodziców wciąż są traktowani,
              jak malutkie dzieci.

              > A jesli zda na studia dzienne rodzice będą musieli go utrzymywać .
              > Tak stanowi polskie prawo.

              A jeśli rodzic cieniutko przędzie i nie jest w stanie dłużej utrzymywać swojego,
              jak by nie było, dorosłego już dziecka, to co, do więzienia go zamkną? Czy może
              w takiej sytuacji jednak dzieciak powinien pofatygować się do pracy i zarobić na
              siebie i swoje studia.


              > Źle mnie zrozumiałaś, to autorką wątku może chcieć manipulować ten i
              > ów zmuszając ja, aby zamiast swoim życiem zajęla się życiem córki.

              A z tym sie jak najbardziej zgadzam. Monika absolutnie nie powinna rezygnować ze
              swoich planów. W końcu to nie ona dorobiła się dzieciaka, tylko córka i jej
              chłopak.
      • protozoa Re: Jeszcze o alimentach..... 17.08.08, 13:26
        Czy wiecie ile kosztuje dziecko? Oczywiście nie dziecko, które
        wegetuje, ale jest odpowiedio ubrane, odzywione, leczone, zadbane,
        ma zabawki/książki, wyjeżdża na wakacje, chodzi do
        przedszkola/szkoły itd. Nie robiłam takich wyliczeń, ale jest to
        sporo. My mamy 2 niezłe pensje i gdybysmy nie dorabiali pracując
        popołudniami byłoby nam ciężko utrzymac na jako takim poziomie 4
        osobowa rodzinę. A mozliwości dorobienia mamy znacznie większe niz
        chłopak po maturze. Na jakie alimenty mozna liczyć? 600-800 złotych -
        i to w nalepszym razie, bo moze byc tak, że nie wyciągnie sie nawet
        200 czyli... wegetacja.
        • l.e.a MonikozWarszawy 17.08.08, 14:01
          Moja przyjaciółka została babcią dokładnie w tym wieku co Ty, jej
          córka rodziła również w wieku chyba niespełna 17 lat.
          Jej córka doskonale była obeznana z antykoncepcją, moja przyjaciółka
          traktowała ją bardzo na luzie, chyba nawet zaprowadziła do
          ginekologa - nic to nie dało. Uwierz,że byli oni w dyuzo
          trudniejszej sutuacji z mojego punktu widzenia niż Wy. Moja
          przyjaciółka ma jeszcze 2 dzieci, jedna idzie do 1 klasy ( albo do
          zerówki ) druga do klasy 3. Jest matką samotnie wychowującą dzieci i
          zarabia naprawdę grosze, mimo to wspierała i wspiera córkę. Urodził
          się wnusio i przyjacióka została jego opiekunem prawnym. Ojciec
          dziecka pochpodzi z bardzo trudnej rodziny, jest niezbyt
          odpowiedzialny tak więc nikt ich nawet finansowo nie wspiera mimo to
          dahja radę, a maluch jest bardzo szczęsliwym dzieciakiem smile

          Moja przyjciółka też często myśli o swoim życiu, marzy o miłości
          jednak dokonała wyboru takiego , nie innego i powtarza mi cały
          czas,że decyzji by ine zmieniła smile Nawet TV regionalan nakręciła z
          nimi program o tym jak to jest być młodą babcią i wspierać swoją
          córkę - młodocianną matkę. Jeżeli chcesz mogę Cię z nią skontaktować.
          Aha jej córka poszła do liceum wieczorowego, a na codzień zajmuje
          się synkiem.
          • bei Re: MonikozWarszawy 17.08.08, 19:35
            Ciąża- to nie jest nieszczęście, fakt, zew tym wieku jest poważnym
            utrudnieniem w realizacji planów-
            ale to tylko utrudnienie..

            Życie będzie toczyć się dalej- a jak- to najwięcej zalezy od samej
            córki...Wspieraj ja w dobrych decyzjach, pomagaj w miarę mozliwości,
            motywuj do nauki...
            Jestes dla niej dobrym przykładem- Ty sobie radę dałas, podsuwaj
            wiec pomysły- masz doświadczenie- na pewno będzie dobrze...

            SZYBKIEGO DOBREGO!
            • makurokurosek Re: MonikozWarszawy 17.08.08, 20:03
              jak już wcześniej któraś z dziewczyn zauważyła wszystko zależy od tego co
              rozumiemy pod słowami wszystko będzie dobrze. Jak dla mnie ciąża nastolatki to
              dramat, nie mający szczęśliwego zakończenia, w którym wszyscy są pokrzywdzonymi
              • l.e.a Makurokurosek 17.08.08, 22:53
                hmm czyli wg. Ciebie dziewczyna mająca 17 lat, która jest matka ine
                ma prawa być szczęsliwa ? cze,mu nazywasz to dramatem ? Znam kuilka
                dziewczyn, które szczęsliwe są i mają się dobrze.

                Wieczna - mam nadzieję, że się nie obraziesz,ze podam Cię za
                ptrzykład ? smile Wieczna Gośka, była taka młoda mamą i nigdy nie
                zauwazyłam aby była ze swojego życia niezadowolona.
                --

                Chci zas v Tobě spát
                Stellamara
                GOSPELsmile
                • wieczna-gosia Re: Makurokurosek 18.08.08, 00:18
                  lea to juz ustalilysmy- ja jestem wyjatkiem potwierdziajacym regule. Z drugiej
                  strony- ja nigdy nie przezylam tak naprawde dramatu. Wrecz przeciwnie z domu,
                  ktory wylacznie mnie dolowal weszlam do rodziny gdzie mie lubia i mam meza,
                  ktory zawsze raczej mnie chwalil, podziwial i wspieral a nie dolowal. Juz nie
                  mowiac o tym ze byl duzo starszy i pracowal.
                  • volta2 Re: Makurokurosek 18.08.08, 02:31
                    a ja dziś właśnie miałam okazję zobaczyć się po wielu latach z
                    dziewczyną, która urodziła dziecko mając lat 16.
                    dziś to dziecko właśnie idzie do renomowanego liceum warszawskiego,
                    choć pochodzi ze wsi zabitej dechami.

                    tam sytuacja była łatwiejsza, bo rodzice wydali tę 16 latkę
                    szybciutko za mąż, byli oni parą ok. roku czasu i chłopak był dość
                    poważny, bo miał pewnie ze 22 lata i jakieś źródło dochodów. i od
                    ślubu się nie wymigiwał i od bycia ojcem również.

                    małżeństwo przetrwało, mieli jeszcze dwójkę dzieci, wyglądali na
                    szczęśliwą rodzinę, zwykłą, niepatologiczną. mama oczywiście nie
                    pracuje poza domem, jest na utrzymaniu męża, no chyba że robi coś w
                    gospodarstwie(ale tego nie wiem)

                    i druga sytuacja z mojego podwórka - matka lat 17 rodzi córkę,
                    ojciec ma wówczas lat 15!!!
                    nie wzięli śllubu od razu, nie zamieszkali ze sobą, ona była pod
                    opieką rodziców, on szybko zawodówka i praca.
                    są ze sobą do dziś, mają jeszcze jedno dziecko, też są normalną
                    rodziną, pracują i wychowują dzieci. z tego co słyszałam, to też są
                    już dziadkami, bo córka też szybko zaciążyła. a więc babcią jest 37
                    latka i 34 latek, bo to mój kolega z klasy był, więc jest moim
                    równieśnikiem. ale nikt mu nie pomógł uciec od odpoweidzialności.

                    czy ojciec twojego wnuka/czki był chłopakiem twojej córki, czy to
                    taka wpadka z przypadkowego seksu?
                    tak sobie myślę, że skoro masz salon fryzjerski, to czy tam nie
                    należałoby przyuczyć córki do zawodu? przecież nikt nie musi od razu
                    studiów kończyć, a salon prosperuje raczej nieźle? to pomogłoby może
                    stanąć na nogi twojej córce, miałaby pracę, naukę może ciągnełaby
                    weiczorowo, a pieniądze od faceta przeznaczcie na opiekunkę na czas
                    nauki?

                    i zupełnie nie rozumiem, czemu miałabyś nie jechać ze swoim facetem
                    do egiptu na tydzień, nawet już po narodzinach dziecka. przecież nie
                    ty będziesz mamą, a nawet najmniej zorganizowana matka poradzi sobie
                    z własnym dzieckiem.(no chyba że złapie ją depresja poporodowa?)

                    i ja też myślę, że powinnaś porozmawiać na temat adopcji,
                    niekoniecznie ze wskazaniem, ale jednak adopcji. jeśli dziecka nie
                    chce chłopak i ona też niekoniecznie, to moze lepiej będzie gdy
                    trafi do kogoś, kto tego pragnie? juno do obejrzenia koniecznie! i
                    dla niej i dla ciebie.
                    • protozoa Re: Makurokurosek 18.08.08, 14:51
                      Ale może zdarzyć się inaczej, e zostanie samotna matka z dzieckiem
                      na głowie babci.
                      Takie związki maja minimalną szansę powodzenia.
                      Tak jak rodzenie dziecka w wieku 45-47 lat jest zdecydowanie za
                      późne, tak samo w wiku 17-19. Wszystko w swoim czasie.
                      A to, że biologia nie idzie w parze z dojrzałościa psychiczną i
                      społeczną to już inny problem.
                      Dlaczego uważacie, że adopcja jest rzecza zła? Matką jest nie ta
                      osoba, która urodziła, a która wychowuje. Ma ku temu warunki i
                      dziecko jest chciane. Tak WARUNKI także finansowe.
                    • makurokurosek Re: Makurokurosek 18.08.08, 15:35
                      Nie możesz patrzyć tylko na wynik końcowy, należało by przeanalizować ich całe
                      dotychczasowe życie, to co się działo na każdym etapie związku. sory ale nie
                      wierzę, że związek nastoletnich rodziców to sielanka, wielu dorosłych ludzi nie
                      potrafi sobie poradzić ze zmianami jakie niesie rodzicielstwo. wystarczy
                      poczytać troszkę forum, wiele matek ktore świadomie zdecydowało sie an dziecko
                      nie wytrzymuje tego tema , zmęczenia i podaje dzieciom leki uspakajające, wielu
                      dojrzałych ojców ucieka w pracę by choć tam mieć chwilę spokoju. Mam uwierzyć w
                      to, że nastolatkom którym do tej pory większość rzeczy podtykano pod nos latwiej
                      przychodzi pogodzenie sie ze zmianami zaakceptowanie faktu że przez długi czas
                      priorytetem jest dziecko, że zmienianie pieluch i nocne wstawanie do plączącego
                      dziecka jest lepszą zabawą niż flirty ich koleżanek, i dyskoteki. Sądzisz ze te
                      obydwie przedstawione przez ciebie matki nigdy nie płakały nad swoim losem,
                      nigdy nie miały ochoty cofnąć czasu i nie urodzić w tak wczesnym wieku, szczerze
                      wątpię. Kobiety na forum małe dziecko tak często piszą że dzieci muszą dorosnąć
                      do rezygnacji z pieluchy, smoczka, mówienia tak samo jest z byciem rodzicem, do
                      tego dojrzewa się w odpowiednim czasie
                      • wieczna-gosia Re: Makurokurosek 18.08.08, 16:34
                        Sądzisz ze te
                        > obydwie przedstawione przez ciebie matki nigdy nie płakały nad swoim losem,
                        > nigdy nie miały ochoty cofnąć czasu i nie urodzić w tak wczesnym wieku, szczerz
                        > e
                        > wątpię.

                        makro ale chyba najwazniejsze jak one sie z tym czuja w rozliczeniu ogolnym no
                        nie? Chwile slabosci zdarzaja sie kazdemu. No wiec ja np. w ogolnym rozrachunku
                        naprawde jestem zadowolona ze swojego zycia. Fajne mam dzieci, fajne zycie,
                        fajnego meza, fajna prace. Latwo nie jest ale ja akurat jak nie mam fardkoru to
                        nie czuje ze zyje smile
                      • lubie_gazete Re: Makurokurosek 19.08.08, 13:40
                        makurokurosek napisała:

                        > Nie możesz patrzyć tylko na wynik końcowy, należało by przeanalizować ich całe
                        > dotychczasowe życie, to co się działo na każdym etapie związku. sory ale nie
                        > wierzę, że związek nastoletnich rodziców to sielanka, wielu dorosłych ludzi nie
                        > potrafi sobie poradzić ze zmianami jakie niesie rodzicielstwo. wystarczy
                        poczytać troszkę forum, wiele matek ktore świadomie zdecydowało sie an dziecko
                        nie wytrzymuje tego tema , zmęczenia i podaje dzieciom leki uspakajające, wielu
                        dojrzałych ojców ucieka w pracę by choć tam mieć chwilę spokoju. Mam uwierzyć w
                        to, że nastolatkom którym do tej pory większość rzeczy podtykano pod nos latwie
                        > j
                        > przychodzi pogodzenie sie ze zmianami zaakceptowanie faktu że przez długi czas
                        > priorytetem jest dziecko, że zmienianie pieluch i nocne wstawanie do plączącego
                        > dziecka jest lepszą zabawą niż flirty ich koleżanek, i dyskoteki. Sądzisz ze te
                        > obydwie przedstawione przez ciebie matki nigdy nie płakały nad swoim losem,
                        > nigdy nie miały ochoty cofnąć czasu i nie urodzić w tak wczesnym wieku, szczerz
                        > e
                        > wątpię. Kobiety na forum małe dziecko tak często piszą że dzieci muszą dorosnąć
                        > do rezygnacji z pieluchy, smoczka, mówienia tak samo jest z byciem rodzicem, do
                        > tego dojrzewa się w odpowiednim czasie

                        Takie zdanie moja droga powinnaś zachować dla siebie.Na tym forum tylko
                        cukru-lukru,wszystko się ułoży,a rodzenie prze 18-tką jest trendy,więc siedź cicho.
                • makurokurosek Re: Makurokurosek 18.08.08, 11:05
                  po pierwsze należy rozpatrywać dwie sytuacje dwoje nieletnich zostaje rodzicami
                  druga dwudziestokilkulatek z w miarę ustabilizowana sytuacją ( praca, warunki
                  mieszkaniowe) robi nastolatce dziecko. Ten pierwszy przypadek jak dla mnie
                  zawsze będzie dramatem, w którym kosztem dziecka małolaci uczą sie być
                  dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi, w którym dziecko bardzo często traktowane
                  jest jak niechciany przedmiot . Wieczna gosia jak sama napisała jest wyjątkiem,
                  reguła jednak jest inna, a życie to nie bajka w której wszystko dobrze się
                  kończy.
                  • anulkas86 Re: Makurokurosek 18.08.08, 15:27
                    Nie czytałam wszystkich postów, więc nie wiem czy takiego pomysłu nie było już.
                    Może mając zakład fryzjerski potrzebowałabyś kogoś chociażby do sprzątania. Tym
                    sposobem córka nauczyłaby się, że musi pracować, jeżeli chce mieć jakiekolwiek
                    pieniądze. Może dorabiać wieczorami, po szkole, gdy Ty będziesz mogła jej
                    przypilnować dziecka, albo gdy ojciec czy tam drudzy dziadkowie się nim zgodzą
                    zająć. Bez najmniejszego sensu byłaby sytuacja, gdybyś Ty miała się zajmować
                    dzieckiem i jeszcze utrzymywać swoją córeczkę.
                    • moniazwarszawy . . . 18.08.08, 15:38
                      Czyli praca od 8do 19 a pozniej zajmowanie sie wnukiem? A kiedy czas dla mnie?? Rozumiem ze mam polozyc sie do trumny. Zdenerwowalam się po kolejnej rozmowie z Córka. To ze ja bede sie wnukiem i dawala jej prace u siebie nic nie zmieni, bo znowu dostanie wszystko gotowe;/
                      • ally Re: . . . 18.08.08, 15:45
                        a po tej 19 to naprawdę ten gnojek-ojciec dziecka nie mógłby się nim zając? na
                        to też teściowa się nie zgodzi?
                        • moniazwarszawy Re: . . . 18.08.08, 15:51
                          Nie, ojceiec dziecka ma sie uczyc, zreszta tesciowa podala pod watpliwosc jego ojscostwo
                          • anulkas86 Re: . . . 27.08.08, 15:56
                            A może jak dziecko będzie spało to córka mogłaby np. sprzątać u Ciebie. Taki
                            maluch praktycznie cały czas śpi, więc chyba nie będzie problemem wpakowanie go
                            do wózka i np posprzątanie z dzieckiem obok? A może niech córka sobie załatwi
                            jakąś nie drogą opiekunkę? I zarobi na nią oczywiście.
                      • wieczna-gosia Re: . . . 18.08.08, 16:43
                        a dlaczego masz sie zajmowac wnukiem po 19? Opiekunek na swicie nie ma? Mlody
                        ojciec ma sie uczyc to niech za opiekunke placi. Ja np. dogadalam sie z kilkoma
                        mlodymi matkami- wymienialysmy sie dziecmi i opieka- taki barter smile Moze taka
                        opcje mozna by bylo rozwazyc? Albo szkole w systemie zaocznym? dla doroslych i
                        takie bywaja.
                        A ze tesciowa poddaje w watpliwosc ojcostwo to sie akuracik nie dziwie- zgadza
                        mi sie z profilem psychologicznym sad
                        Oczywiscie ze powinnas zlamac zwyczaj ze ona dostaje wszystgo gotowe- ale po kolei.
                        • protozoa Re: . . . 18.08.08, 16:47
                          Ile córka Moniki dostanie alimentów? Na pewno nie tyle, żeby
                          starczyło i na potrzeby dziecka i naa opiekunkę. W Warszawie taka
                          przyjemnośc to 12zł/godzinę. Dobry prawnik przekona sąd o innych
                          wydatkach dziadków i jak zasądzi alimenty na 10 dni opieki przez
                          wynajęta osobe to dobrze. A gdzie inne wydatki?
                      • protozoa Re: . . . 18.08.08, 16:44
                        Bywają, niestety, w zyciu sytuacje, w których trzeba wybierac jak
                        najmniejsze zło. I tym mniejszym złem jest adopcja.
                        Wszelkie opowieści o zatrudnianiu córki u Ciebie w zakładzie skończą
                        się tym, ze będziesz pracowała za córkę.
                        Scenariusz będzie mniej więcej taki: alimenty od dziadków- większe
                        lub mniejsze, raczej mniejsze, bo będzie ich stać na dobrego
                        prawnika, który korzystając z luk prawnych znajdzie korzystne dla
                        NICH rozwiązanie. Zresztą nawet te większe alimenty nie rozwiązują
                        sprawy.
                        Chłopaka nikt nie zmusi do zajmowania się dzieckiem, gnojek czy nie
                        gnojek, nie jet do tego przygotowany ani emocjonalnie ani
                        organizacyjnie. Nie ma takiej siły ani prawnej ani jakiejkolwiek
                        innej. Nie chce - nie zrobi tego ani 19 latek ani dorosły facet.
                        Poczytajcie sobie fora samotnyc matek.
                        Powtarzam - nie daj soba manipulować!!! Nie daj zniszczyć sobie
                        SWOJEGO życia. Nie daj sobie wmówić, że dacie sobie radę- nawet
                        jeżeli tak to ładunek wzajemnego żalu, pretensji, niespełnionych
                        marzeń, zawiedzionych nadziei będzie tak duzy, że zaważy nie tylko
                        na Waszych wzajemnych relacjach, ale także na całym życiu.
                        Za swoje czyny trzeba ponosić konsekwencje. Tu konsekwencją będzie
                        fakt oddania dziecka do adopcji. Najmniejsze zło ze wszystkich
                        możliwych. I dość powszechne. Nie wszystkie adoptywane dzieci
                        pochodza z patologicznych rodzin. Wbrew temu co sie mówi i pisze
                        takich przypadkow jak Twojej córki jest więcej.
                        Będzie trauma, ale w tej sytuacji każde wyjście jest traumatyzujące.
                        • iwles Re: . . . 18.08.08, 16:52


                          Nie wiem dokładnie, jak to w polskim prawie jest, ale chyba, aby dziecko mogło
                          iść do adopcji potrzebna jest zgoda obojga rodziców.

                          Ja naprawdę jestem bardzo ciekawa, co ten chłopak (przyszły ojciec) myśli i
                          czuje, ale tak sam od siebie, a nie pod dyktando rodziców.
                          • triss_merigold6 Bez przesady 19.08.08, 10:23
                            Wystarczy podjęcie decyzji przez matkę. Ma na to 6 tygodni licząc od
                            porodu.
Pełna wersja