jak "załatwić" listonosza?

18.08.08, 22:28
po raz kolejny listonosz zostawił w skrzynce awizo, chociaż ja akurat byłam w
domu!!!
nie podoba mi się tosad czy wam też się zdarzają tacy leniwi doręczyciele co to
wolą do skrzynki wrzucić awizo niż windą wjechać na gorę? i co z człowiekiem
zrobić? podkablować do naczelnika, czy odpuścić?
    • dlania Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:33
      Zadzwonic do własciwego oddziału poczty i poprosic, aby listonosz przyniósł
      paczke nastepnego dnia, argumentując własnie tym , że bezpodstawnie zostawił awizo.
      Swoja droga, mnie się zdarzało dzwonic z prosba o ponowną dostawę nawet w
      sytuacji, kiedy po prostu nie było mnie w domu podczas wizyty listonosza. Ale to
      był wiejski listonosz, dusza człowiek, na komarku przywoził najwieksze paki i
      nigdy nie narzekał, ba! cieszył sie, że wreszie ma odbiorce cięzkiego kalibru
      (moje zakupy na Allegrowink)wink
    • tyssia Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:33
      tak zdażali sie tacy lenie hheh, jak mieszkałam w bloku bez windy. nie wiem co z
      nimi zrobic..
    • mama_kotula Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:35
      Ja nie mam skrupułów i zgłaszam na poczcie jak idę odebrać awizowana przesyłkę.
      Pani z okienka sprawdza tylko rejon - po adresie, po czym mówi, że zgłosi
      zażalenie do naczelnika poczty.

      Odkąd zgłosiłam pana listonosza, to z przesyłką i trzy razy w ciagu dnia potrafi
      przyjść, jak mnie za dwoma pierwszymi nie zastanie.

      Guzik mnie obchodzi, że mają ciężko. Jeszcze bym się zastanawiała, jakby musiał
      po schodach dymać, ale jedzie windą, wieęc - jak napisałam - skrupułów nie mam
      żadnych. Po to zamawiam przez internet, aby nie musieć ruszać tyłka np. do
      księgarni i mieć towar przyniesiony do domu - po to dopłacam te 7-12 zł za
      przesyłkę. Tyle.
    • asiek_k Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:37
      U mnie jest taka jedna pani listonoszka. Jestem na macierzynskim, głownie w domu
      , awiza znajduję wychodząc na spacer i zaliczam poczte niestety.
      Panie z okienka radzą reklamację, ale czekam do następnego razu, bo trzeba
      jechac do " głowniejszej " poczty niz moja smile
    • echo1111 Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:37
      I mi się to zdażyło kilkakrotnie. Zauważyłam ze zostawia awiza jak
      paczka jest cciężka albo niewymiarowa a w przeciwnych przypadkach
      zawsze przynosi. Nie robię z tego halo bo na pocztę mam blisko to
      sobie odbiorę a on gdyby mnie nie było w domu musiałby potem z taką
      paką zaiwaniać po innych blokach.
      • iwles Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 08:32

        > a on gdyby mnie nie było w domu musiałby potem z taką
        > paką zaiwaniać po innych blokach.


        a nieeeeeeeeeeee smile
        od roznoszenia paczek jest paczkarz wink. Listonosz roznosi tylko
        listy i przesyłki, które mieszczą mu się w torbie smile
    • soemi Re: jak "załatwić" listonosza? 18.08.08, 22:38
      Też miałam takie sytuacje, ale chodziło o paczki. Napisałam do naczelnika poczty
      a pod spodem zrobiłam dopisek komu jeszcze wysłałam i tam wpisałam zarząd
      główny. naczelniczka poczty osobiście przyszła następnego dnia rano z leniwym
      paczkarzem i przeprosinami pytając czy mogę nie zawiadamiać poczty głównej.
      Potem się poprawiło.
      Za to coś mi się kojarzy, że listonosz nie ma obowiązku dostarczyć przesyłki,
      może włożyć do skrzynki awizo, chyba na coś takiego natknęłam się w regulaminie PP.
    • gacusia1 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 03:17
      Powiem Ci,ze nagminnie zdarzalo mi sie to.Potem zmienil sie chyba
      doreczyciel albo moze ktos sie poskarzyl.I powiem Ci,ze to nie w PL.
    • belinda.0205 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 08:24
      Listonosz "zrobił" mi tak parenaście razy. Nie musi wchodzić jak
      mnie nie ma, wystarczy zadzwonić domofonem - nawet tego mu się nie
      chciało. A na poczcie do odbioru kolejka na pół godziny (co
      najmniej). Było tak, że jednego dnia odbierałam rano przesyłkę (nie
      paczkę a list polecony - żadne ciężary) a popołudniu mimo mojej
      obecności w domu zastawałam w skrzynce następne awizo. Poskarżyłam
      się kierowniczce. Na razie listonosz dostarcza to co trzeba. Nie
      wiem jak będzie dalej bo u nas jest rotacja pracowników poczty i co
      rusz kto inny chodzi.
    • rotera Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 09:00
      to samo miałam
      opieprzyłam listonosza na środku ulicy
      nie poskutkowało,
      przy odbiorze kolejnego aviso (akurat widziałam go w tle na
      zapleczu) też powiedziałam swoje
      od tamtej pory nie zdażyło mi się
      • doral2 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 10:52
        jak?? podstawić mu nogę...nasłać na niego dresy... podkablować do urzedu
        skarbowego...donieść do bezpieki... zrzucić go ze schodów... wylać mu wiadro
        pomyj na głowę...

        jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę wink)
    • dirgone Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 10:55
      Tfu tfu, odpukać, ja mam szczęście do paczkarzy i listonoszy.
      Jeden, gdy raz mi przyniósł paczkę za pobraniem (kasy nie miałam), umówił się ze
      mną w mojej pracy. I potem za każdym razem, jak nie zdążył przed 8.30 do mnie do
      domu, to do pracy mi dostarczał. Już nie pracuje, a szkoda, fajny koleś był.
      A drugi, od poleconych, ma chyba też gdzieś zapisane moje godziny pracy i prawie
      zawsze udaje mu się dostarczyć osobiście. Awizo zdarza mi się baaardzo rzadko, a
      sporo kupuję w necie.
      • andziulec Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 11:01
        A u nas paczkarzom płacą za paczki doręczone, więc sie starają
        chłopaki i to bardzo. Jako stary pracownik poczty podpowiem tyle,
        żeby zgłaszać takie sprawy. Po to listonosz nosi te listy, żeby je
        doręczyć a nie zostawiać awizo bez sprawdzenia czy ktoś jest w domu.
    • biedro_neczka Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 12:07
      Niestety z nimi się nie wygra, zawsze listonosz będzie upierał się,
      że nie było nikogo w domu
      • krzysztof-lis Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 12:13
        > Niestety z nimi się nie wygra, zawsze listonosz będzie upierał się,
        > że nie było nikogo w domu

        Ale spróbować trzeba. Jak się sytuacja kilka razy powtórzy, zwłaszcza w różnych
        miejscach, to listonosz nie da rady się dalej wypierać.

        Bycie listonoszem to ciężka praca, ale przecież nikt nikogo nie zmusza...
    • robbea1 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 12:15
      ja tez miałam tak pare razy
      zgłosiłam an poczcie i odrazu się poprawiło smile
      jak sie chce to i się da dostarczyć a ja z małym dzieckiem nie bedę
      dyndac na poczte i stac po pól godziny w kolejce.
    • skoobus Idź do naczelnika, ale nie bądź za ostra... 19.08.08, 12:20
      Pracowałam na poczcie, wiem ile obecnie listonosze mają roboty. Oczywiście
      jednak powinnaś to jakos rozwiązać, zajdź więc do naczelnika.
      • krzysztof-lis Re: Idź do naczelnika, ale nie bądź za ostra... 19.08.08, 13:01
        > Pracowałam na poczcie, wiem ile obecnie listonosze mają roboty.

        Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, z całym szacunkiem. smile

        Tępić lenistwo trzeba wszędzie!
        • skoobus Re: Idź do naczelnika, ale nie bądź za ostra... 19.08.08, 15:55
          Właśnie dlatego piszę żeby zgłosiła sprawę naczelnikowi.
    • siasiunia1 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 13:00
      za którymś razem przyłapałam listonosza jak mi wrzucił awizo a właśnie wychodziłam z domu.
      dosyś ostro powiedziałam mu ze mi sie to nie podoba i jeżeli jego zdaniem "duza" paczka to paczka formatu A4 z 3 ubrankami dla dziecka to jaki rozmiar wpisze w przypadku telewizora. Poza tym że jego tłumaczenia mnie nie interesują bo to nie jest szkoła żeby sie tłumaczyć tylko ma wykonywać swoją pracę. Bo gdybym ja się tak tłumaczyła to by mnie wyśmiali.
      potem juz łagodniej pogadalismy ze mi jednak z małym dzieckiem nie jest wygodnie łazić na pocztę i w sumie teraz każda paczka ląduje u mnei w domu jak jestem.
      jak próbowałam to na poczcie załatwić to nic nie dało.
      może spróbuj zagadac z leniwcem?
    • kasulka79 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 13:08
      Oh jak ja to dobrze znam ... trafiłaś z wątkiem jak złoto, akurat jestem na
      świeżo po historii kolejnej z panem pocztylionem. Mało tego, że leniwy, to
      jeszcze pan który do nas przychodzi jest wyjątkowo złośliwy. Mieszkam na 3
      piętrze, ale w klatce jest domofon - zawsze dzwoni akurat do nas, czy ma coś do
      włożenia do skrzynki lub do doręczenia czy nie ... czemu nie wiem, bo ani ten
      przycisk pierwszy ani ostatni ... no i często trafiał na drzemkę mojego malucha
      i zawsze ale to zawsze musiał go obudzić dzwonkiem (na szczęście teraz młody spi
      w porze "nie pocztowej"), nawet prośby żeby w określonych godzinach tego nie
      robił nie przynosiły rezultatu (raz nawet mąż mijał się z nim w drzwiach, które
      mu zresztą otworzył co by dzwonić nie musiał a bydlak co? nie odmówił sobie
      kolejny raz przyjemności obudzenia domofonem dziecka!!!!!) natomiast jak ma
      polecony to po co któryś zasuwam na pocztę, bo pan akurat minął nasz przycisk na
      domofonie ... wczoraj np. odwalił najlepszy numer. Siedziałam z młodym na ławce
      pod klatką i czytaliśmy książeczkę, pan listonosz grzecznie powiedzial dzien
      dobry wszedł bez słowa do klatki a później czmychnął z prędkością światła. Ja
      wchodzę z przyzwyczajenia zaglądam do skrzynki a tam coś ... pomyslałam że
      pewnie widząc że mam malucha i książkę na kolanach nie chciał przeszkadzać i
      wpakował list do skrzynaki ... ale jak otworzyłam i zobaczyłam, że to avizo
      właśnie, to krem mnie na miejscu zalała ... no i dzisiaj będę naginac po odbiór
      przesyłki i tak się zastanawiam... co tu z tym ... panem zrobić ... brak słów
      • m.i.n.e.s kasulka79 19.08.08, 18:17
        Ja rozumiem rozwoj intelektualny dziecka wazniejszy,ale czy nie
        moglas sie spytac listonosza czy ma cos dla ciebie? I czy listonosz
        musi Ciebie zawsze i wszedzie rozpoznac, tym bardziej ze czytalas z
        dzieckiem ksiazeczke.
        Ale oburzyc zawsze sie mozna .
    • inia25 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 14:05
      złóz reklamacje na stronie www poczty głownej. Mój mąz tak zrobil,
      po 2 godzinach dzwonił naczelnik naszej poczty z przeprosinami a za
      3 godziny do domu pukał listonosz z listem. Sytuacja sie nei
      powtorzyła nigdy wiecej.
    • weronikarb Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 14:19
      Z moich obserwacji:

      Paczki w miastach rozwozi "paczkarz" ma placone od kazdej doreczonej
      paczki - staraja sie chlopaki jak moga smile

      Polecone nosi listonosz - aby uniknac podpisu, to byly kiedys takie
      oswiadczenia, iz listonosz moze zostawiac polecone w skrzynce -
      wystarczy wypelnic, podpisac i swiety spokoj

      Na wsi wozi wszystko listonosz - tu juz roznie wyglada

      Rada: zglosic kierownikowi, zapowiedziec ze jesli to nie pomoze,
      bedziesz skladac skargi coraz wyzej do skutku - ktos odpowie za brak
      kompetencji zabraniem premii i byc moze naganą smile

      Kiedys zgloszenie u kierownika listonoszy mialo odzew
      natychmiaastowy - teraz niewiem
    • malgog Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 16:10
      listonosz z mojego rejonu ZAWSZE zostawia awizo na listy polecone
      interweniowałam wielokrotnie na poczcie, nawet pisemnie
      co usłyszałam ?
      że ma duży rewir i mało czasu
      nie pomogły błagania, że mam małe dziecko w domu (wtedy miałam) i że
      na 100% jestem
      prosiłam nawet aby zadzwonił domofonem - byłam gotowa zjechać te
      kilka pieter i odebrać polecony list
      nic z tego

      p.s. w bloku jest winda
    • sanna.i Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 16:11
      A ja od zawsze dawałam napiwek listonoszowi, średnio jakieś 3 zł. W efekcie,
      nawet jeśli mnie nie ma, przyjdzie po raz drugi albo i trzeci i przyniesie.
      Niby to tylko 3 zł, ale jakby to tak zebrać do kupy....
      • doral2 Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 16:41
        to nie zawsze jest wina listonosza.... wielokrotnie widziałam na poczcie jak
        panienki wypisywały awiza z listy dostarczonych przesyłek i dawały listonoszowi,
        nawet nie fatygując się, żeby mu te przesyłki dać...awizo i niech se klejent sam
        odbiera, bo co to poczta jest żeby przesyłki dostarczała, czy jak??

        wiele razy odbierając przesyłkę byłam uprzedzana, że dziś lub jutro będzie awizo
        ponowne...

        ps. można jeszcze listonosza opluć tongue_outP
    • knur_izydor Re: jak "załatwić" listonosza? 19.08.08, 17:06
      Ja miałem trochę gorszą sytuację, listonosz (mimo wielokrotnego
      zwracania uwagi przez całą rodzinę) wrzucał nasze listy do skrzynki
      sąsiadce. Listy po jakimś czasie do nas wracały, ale w kopertach
      rozciętych u dołu i zaklejonych taśmą ;DDDDDD

      Jak się później okazało- sąsiadka-starsza pani- miała coś w rodzaju
      koleżeńskiej umowy z listonoszem, w ramach której ów wrzucał do jej
      skrzynki wszystkie podejrzane listy kierowane do sąsiadów big_grinDDDDDDDD

      Dzięki temu sąsiadka dbała o "moralność" całego osiedla.
    • gopio1 Możesz wypełnić taki blankiet... 19.08.08, 18:35
      ... żeby Ci przesyłek poleconych nie awizowali tylko wrzucali do skrzynki. Ja
      tak mam. Ale to musisz miec zaufanie do sąsiadów, że Ci skrzynki nie opróżnią.
    • fredka01 ja mam jeszcze gorzej 20.08.08, 12:58
      listonosz nie zostawia nawet awiza, czsami nawet powtórnego.
      W lipcu w ten sposób wróciły do nadawców 4 listy polecone, po prostu
      koszmar. A najepsze jest to, że jedna bluza dla dziecka 3-letniego
      idzie już do mnie od czerwca, gdyż przesyłka dwa razy wracała.
      Niedługo synek z niej wyrośnie sad a ja zamiast 30zł zapłace 50zł.
      Szlag mnie trafił i złożyliśmy skargę, ale poza jednym telefonem z
      poczty, dalej cisza. Zwykłe listy też docierają do mnie z
      opóźnieniem, wczoraj miałam ok. 15 listów i 5 awiz ( a przez prawie
      dziesięć poprzednich dni nic do mnie nie dotarło).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja