xxe-lka
20.08.08, 08:26
Mam 29 lat
Dwoje małych dzieci (1 rok i 3 lata). Męża tez mam

życie rodzinne
udane, sa nawet plany na kolejne dziecko
Chodzi o to, że totalnie zaniedbałam swoje wykształcenie i chyba mi
z tym coraz gorzej

Po liceum znałam 3 jezyki. Z angielskiego jeszce trochę mi zostało
ale pozostałe dwa przez tyle lat praktycznie nie używane poszły w
zapomnienie.
Marzyłam o studiowaniu psychologii, nie dostałam się, więc poszłam
na zaoczne studia, kierunek turystyka żeby nie siedzieć bezczynnie,
poszłam do pracy. Przez ten rok miałam się przygotowywać na
psychologię znowu i niby się przygotowywałam ale tak jakoś na pół
gwizdka w efekcie się nie dostałam. Zostałam na tej turystyce,
zrobiłam licncjat mimo, że czułam beznadzieję tego przedsięwzięcia.
Czułam niedosyt z tymi studiami,pracowałam więc w grę wchodziły
tylko zaoczne, poszłam na prawo - pół mojej rodziny to prawnicy, po
pierwszym roku zaliczonym wyszłam za mąż, na drugim roku zaszłam w
ciąże. Okazała się być to ciąża bardzo trudna przeleżałam prawie
całą. Potem małe dziecko bardzo wymagające. No i próbowałam na te
studia wrócić ale opornie mi to szło. POtem druga ciąża również
zaplanowana i również przeleżana prawie w całości. Dałam sobie
spokój ze studiami...
Mąż dobrze zarabia, mogę sobie pozwolić na bycie w domu z dziećmi co
zresztą sprawia mi dużo radości i nie skarżę się na mój los, ale...
coraz częściej zdarza mi się myśleć, że dzieci urosną pójdą do
szkoły a ja wtedy co? niezbyt dobrze się czuję ze świadomością, że
nie mam żadnego konkretnego zawodu. Na tyle wypadłam z obiegu, że
nawet nie wiem co miałabym teraz studiować. A sprawę utrudnia fakt,
że mieszkam w małej miejscowości, do każdej większej uczelni muszę
ponad 100km dojechać, maz jest praktycznie cały tydzień w
rozjazdach, więc popołudniami nie ma co liczyć, że zajmie się
dziećmi.
Czy jest za późno? Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji i
kończyła studia po 30-stce? Czy da się to jakoś odkręcić? Czy dać
sobie spokój i cieszyć się tym co mam i nie kombinować dalej?